A więc… wojna?

W dzisiejszym odcinku spróbujemy przepowiedzieć przyszłość i zastanowimy się, co nas czeka w najbliższym czasie w kontekście kryzysu za wschodnią granicą. I spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: czy czeka nas tutaj w Polsce wojna?

Na początek naturalnie disclaimer: nie jest sztuką przepowiadać przyszłość, sztuką jest robić to trafnie. Nie wiem, czy ja to potrafię. Przekażę Wam dziś wnioski z tego, co udało mi się wyczytać, wysłuchać i zrozumieć w temacie planów Rosji, jej celów i sposobów ich realizacji.

Kiedy pytają mnie bliscy, czasami pytają: „Krzyśku, czy będzie wojna?”, odpowiadam: „Spodziewam się, że nie w najbliższym czasie”. Przy czym, żeby było jasne, wydaje mi się, że nie będzie wojny z Rosją w Polsce.

Nie jestem natomiast w 100% przekonany, że Rosja nie zaatakuje Ukrainy. Wydaje mi się, że raczej tego nie zrobi.

Po co Rosji wojna?

Rosji wojna jest potrzebna zupełnie do niczego, w sensie nie ma długoterminowych korzyści wynikających z prowadzenia wojny, ale dla władz Rosji wojna może być metodą na poprawienie notowań u obywateli. Oprócz tego groźba wojny miała posłużyć Rosji do osiągnięcia pewnych ustępstw ze strony w szczególności państw Zachodu.

Sytuacja Rosji na arenie międzynarodowej pogarsza się od kilku czy kilkunastu lat, sytuacja wewnętrzna, gospodarcza również jest trudna. Rosja jest krajem w ogromnej mierze uzależnionym od dochodów z eksportu surowców. Tam nie ma wysoko technologicznego przemysłu eksportującego chipy do telefonów komórkowych i komputerów, tam się eksportuje węgiel, ropę naftową i gaz. Oczywiście przede wszystkim, wiadomo że pewne rzeczy trochę upraszczam.

I Rosja dzięki swoim działaniom coraz bardziej uzależnia od siebie Europę, ale jednak w pewnym momencie, w którym właśnie chyba jesteśmy, Rosja troszkę za bardzo przelicytowała. Informacje napływające z mediów i z wypowiedzi analityków wskazywałyby, że to napięcie w tej chwili już zaczyna powoli opadać. Przynajmniej na dzień nagrywania tego materiału, a robię to we wtorek 15 lutego.

Wydaje mi się, że państwa Zachodu dosyć dobrze dały do zrozumienia Rosji, że ustępstw politycznych nie będzie, że wojna z państwami NATO źle się skończy. I wygląda na to, że władze Rosji szukają wyjścia z sytuacji pozwalającego na deeskalację konfliktu. Wojna z NATO dla Rosji byłaby bardzo trudna. Moim zdaniem Rosja wojnę z NATO w Europie przegra, przegrałaby. Może miałaby szansę zająć jakieś tereny, ale ostatecznie NATO raczej zwycięży. I moje wnioski są takie, że Rosji bardziej zależy na napięciu na granicy, na groźbach, niż na ich realizacji. Te groźby są potrzebne do tego, żeby wiązać Amerykanów w Europie, żeby Chiny miały więcej luzu w Azji i na Pacyfiku. To jest w interesie Chin.

W interesie Rosji jest próba odzyskania mocarstwowej pozycji. Troszkę zacząłem o tym mówić, w Rosji nie dzieje się zbyt dobrze, Rosjanie umierają na HIV, Rosja nie bardzo chce się rozwijać gospodarczo, jest ogromne rozwarstwienie w dochodach. Rosjanie, generalnie rzecz ujmując, są raczej biedni i największym zagrożeniem dla Rosji jest to, że Rosjanie będą obserwować, jak Ukraińcom i Białorusinom, i Polakom żyje się coraz dostatniej i Rosjanie mogą zacząć chcieć też tego u siebie zamiast zbrojeń.

I z tego względu rosyjska propaganda będzie budowała w swoich mediach taki obraz Rosji jako oblężonej ze wszystkich stron twierdzy, atakowanej przez NATO, otaczanej przez NATO, przecież NATO prze do przodu na Ukrainę. Tymczasem fakty są takie, że Ukraina jest niepodległym państwem, jeśli Ukraina będzie chciała wstąpić do NATO, to Rosja nie ma nic do powiedzenia, to nie od decyzji Rosji zależy, czy Ukraina będzie mogła, czy nie będzie mogła wejść do NATO. Na tym polega niepodległość Ukrainy.

To, czego Rosjanie chyba nie chcą zrozumieć, to jest fakt, że cała środkowa Europa, a myślę, że coraz bardziej także Ukraina i Ukraińcy, rozumie, jak duże zagrożenie jest ze strony Rosji. I to nie jest tak, że Europa zbroi się, żeby Rosję zniszczyć. Europa zbroi się i formuje sojusze, żeby się przed nią bronić. A Rosja bardzo chce być w Europie, chce być tej Europy jak najbliżej. Wojna Rosji z Polską oznaczałaby np. utrudnienia, jeśli nie uniemożliwienie transportu gazu i ropy naftowej ropociągiem „Przyjaźń” i gazociągiem Jamalskim, którymi to te surowce trafiają na zachód. Alternatywnych dróg transportu tych surowców pozwalających w 100% zastąpić wydajność Jamału i rurociągu „Przyjaźń” na ten moment jeszcze nie ma.

Poza tym przez Polskę wiedzie jeden z głównych kanałów tranzytowych dla całego transportu kolejowego i drogowego z Rosji, w kierunku Europy oczywiście. Pytanie jest takie, czy Rosji zależy na tym, żeby zaanektować Polskę militarnie w momencie, w którym de facto wszystkie cele, jakie Rosja chciałaby osiągnąć polityczne w Polsce, Rosja już osiągnęła? Bo mimo tego, co deklaruje rząd, to działania antyunijne rządu pokazują, że my się jednak chyba skłaniamy w kierunku tej Rosji. Niejawnie, ale tak troszkę właśnie od dupy strony.

A zatem to by kazało mi myśleć, że jeśli Rosja zacznie robić jakieś rzeczy, to raczej w kierunku Ukrainy, a nie Polski, ponieważ nie ma dla Rosji korzyści z tego, że zaatakuje jedno z państw NATO, które i tak już prowadzi politykę antyunijną, antyeuropejską, politykę, która de facto doprowadza do naszej izolacji na arenie międzynarodowej. Nie mam więc przekonania, że wojna z Polską Rosji się opłaca, tym bardziej że za Polską stoją inne kraje NATO.

Nie ma się też co podniecać, że do Polski trafiło trochę amerykańskich żołnierzy, bo oni będą zabezpieczać ewakuację Amerykanów z Ukrainy w razie czego, a nie bronić Polski przed Rosjanami, ale lepiej, że ci żołnierze w Polsce są.

Co robić?

Jeśli więc pojawiają się pytania, co powinniśmy robić w kontekście tego zagrożenia, to moja odpowiedź brzmi: nic.

Moim zdaniem nie powinniśmy robić nic szczególnego. To znaczy, jeśli od 5 lat planowałeś kupić, nie wiem, filtr do wody, agregat prądotwórczy albo zapas żywności i nie udało Ci się tego zrobić i wreszcie czujesz, że to jest najlepszy moment, no to dobra, zrób to. Tylko nie kupuj całej palety wojskowych racji MRE, których potem i tak nie wykorzystasz, tylko się wyrzuci, bo to jest bez sensu, tego nie rób.

Ale to z całą pewnością nie jest moment, w którym powinieneś sprzedawać swoją firmę gdzieś przy wschodniej granicy i na gwałt przenosić się za granicę albo na Dolny Śląsk, nie. Rosji bardzo na rękę jest wszelkiego rodzaju destabilizacja, np. zamykanie biznesów dobrze funkcjonujących na ścianie wschodniej, bo ktoś się wystraszy widma wojny, to m.in. dlatego Ukraińcy starają się w tej chwili zachować spokój. My też powinniśmy starać się zachować spokój i nie robić żadnych nerwowych ruchów.

Właśnie o te nerwowe ruchy Rosji chodzi, więc prowadźmy biznes as usual, róbmy to, co robiliśmy zawsze z tym zastrzeżeniem, że jeśli rzeczywiście oglądasz nasz kanał od wielu lat i od wielu lat nie mogłeś się zdobyć na to, żeby wydać na te przygotowania trochę więcej pieniędzy i możesz to zrobić, nie rezygnując z innych wydatków, to zrób to.

Destabilizacja

I chciałbym tu jeszcze zwrócić uwagę na jedną bardzo ważną rzecz, bo Rosja stara się destabilizować sytuację na Zachodzie na wiele bardzo różnych sposobów. Rosja np. sponsoruje, sponsorowała historycznie, są na to dowody, treści antyszczepionkowe, np. za pomocą farm botów na Twitterze.

Rosja wspiera różne nacjonalistyczne partie, Rosja rozprzestrzenia także w Polsce antyukraińską propagandę.

Ja rozumiem, Polacy ze strony Ukraińców wiele się wycierpieli, z drugiej strony musimy pamiętać również, że Ukraińcy ze strony Polaków także bardzo dużo się wycierpieli. I naprawdę w obliczu zagrożenia zza Wschodu to nie jest moment, w którym powinniśmy sobie to nawzajem wypominać. To nie jest moment, w którym powinniśmy lajkować treści, że „Putin wjedzie na upadlinę i zrobi tam porządek”. Nie. Tutaj jest link do artykułu sprzed ponad 5 lat opisującego wpływ Rosji na postrzeganie Ukraińców w Polsce. Więc zanim polajkujesz jakieś antyukraińskie treści, zastanów się, czy nie wspierasz w ten sposób rosyjskiej, antypolskiej propagandy.

My nie musimy Ukraińców kochać. Ja to rozumiem, ale polska racja stanu jest taka, że granice z Rosją powinny być jak najdalej od Polski. Między Polską a Rosją powinny być niezależne, samodzielne, bogacące się państwa, aspirujące do Zachodu, a nie wpadające w orbitę Rosji. Więc powstrzymajcie się przed lajkowaniem i rozpowszechnianiem antyukraińskiej, ale także antynatowskiej propagandy. NATO nie jest organizacją agresywną, która chce zniszczyć Rosję. Amerykanom chyba najbardziej zależy na tym, żeby Rosjan mieć po swojej stronie w rywalizacji z Chinami, a nie na tym, żeby Rosjan zniszczyć w Europie w trakcie wyniszczającej wojny. Więc Amerykanie naprawdę nie mają interesu, żeby sponsorować agresję jakąś rzekomą Ukrainy na Rosję.

A co masz robić w kontekście ryzyka wojny z Rosją? To samo, co wcześniej. Nie nakręcaj paniki na stacjach paliw, nie nakręcaj paniki w sklepach, rób to samo, co wcześniej. Panika, destabilizacja, podziały w społeczeństwie są Rosjanom na rękę, więc unikajmy ich.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

4 komentarze

  1. Kelt pisze:

    Dzięki za ten wartościowy wpis

  2. asdasdasdasd pisze:

    Za 2 tygodnie nikt nie będzie pamiętał o Covidzie. Chyba Kreml naprawdę wziął sobie do serca depopulowanie świata antyszczepionkową propagandą.

  3. Wojskowa Grochówka pisze:

    sprzedałeś się już całkiem, zajrzałem tu z ciekawości czy może się coś wartościowego pojawiło ale widzę tylko przedruk z mediów głównego ścieku z wyboldowaną manipulacją. Przykre.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Z wielką przyjemnością opublikowałem ten komentarz, albowiem jest świetnym przykładem, jak można być ogłupionym przez prorosyjską propagandę.

      Wytłuszczone są w tym tekście dwa fragmenty.

      Pierwszy o tym, że Rosja sponsoruje i sponsorowała rozpowszechnianie treści antyszczepionkowych.

      Drugi, że polska racja stanu wymaga, by granica z Rosją była jak najdalej od naszej.

      Co do pierwszego, to trudno o faktach dyskutować. Fakty są, jakie są. Są dowody potwierdzające te stwierdzenia.

      Co do drugiego, to wydawałoby się to oczywiste dla każdego, kto ma rozum i godność człowieka.

      Do dyskusji nie zapraszam, bo nie ma sensu. Ale też nie zniechęcam. Jeśli masz ochotę, zapraszam, wspólnie się pośmiejemy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner