Awaryjne kuchenki (3): na drewno

W dzisiejszym filmie pokażemy kilka awaryjnych kuchenek na drewno. W poprzednich omawialiśmy kuchenki na benzynę i spirytus oraz kuchenki gazowe. Mają one pewne zalety, ale też i wady, a najważniejszą będzie trudny dostęp do paliwa w awaryjnej sytuacji. Dlatego jeśli przygotowujesz  się na koniec świata, jaki znamy, obejrzyj koniecznie ten film.

Kelly Kettle

Zacznijmy od Kelly Kettle. Jest to nic innego, jak duży czajnik o nieco nietypowej konstrukcji. Płomienie opływają ten czajnik nie z zewnątrz, ale w jego środku, co zwiększa efektywność grzania w nim wody i zmniejsza zużycie opału.

Ja Kelly Kettle używam bardzo często do gotowania wody, za każdym razem, gdy palę ognisko, albo grilluję obiad. Bo wystarczy jeden żarzący się węgielek i kilka kawałków suchego drewna, by zagotować sporą porcję wody. Do tego celu idealnie nadają się szyszki, ale Lars z Karalucha testował też survivalową świeczkę i zaimprowizowany palnik z kartonu i puszki po tuńczyku w oleju.

Ale KK jest samo z siebie tylko czajnikiem. Choć można z jego pomocą zagotować także makaron (rurki, nawleczone na sznurek), obiadu w nim nie zagotujemy. Możemy co najwyżej postawić garnek na dodatkowej podstawce, którą montuje się u wylotu płomieni z czajnika. To pozwoli wykorzystać część ciepła uciekającego tamtędy do podgrzania czegoś w garnku. Ale tylko do czasu, gdy zagotujemy wodę w czajniku, bo potem nie ma to już sensu.

Gdy ten moment nastąpi, zdejmujemy podstawkę do garnka i czajnik, zalewamy herbatę, czy co tam potrzebujemy zrobić, a później ustawiamy nasadkę Hobo Stove i na niej umieszczamy garnek. Fajne jest to, że ze względu na konstrukcję czajnika i akcesoriów, wszystko mieści się wewnątrz komory spalania w czajniku i nie zajmuje dodatkowego miejsca w samochodzie czy w piwnicy.

Kuchenkę Kelly Kettle i akcesoria do niej kupisz tutaj.

Kuchenka zgazowująca drewno

Chcielibyśmy Wam też pokazać kuchenkę wykorzystującą zgazowanie drewna. Kuchenka ta ma wbudowany wentylatorek (zasilany dwiema bateriami AA), który tłoczy przez nią powietrze. Wentylatorek ma dwie prędkości obrotowe, dzięki czemu można regulować moc tej kuchenki.

Przy pracy wygląda bardzo atrakcyjnie, ale świetnie też działa, bardzo efektywnie zamieniając drewno w ciepło. Do pracy potrzebuje drobnych kawałków drewna, np. połamanych patyków, przez co dość często trzeba dorzucać paliwa do środka.

Niestety już nie jest produkowana, ale można sobie bardzo podobną wykonać samodzielnie, z kilku pustych puszek po konserwach.

Piec rakietowy

Kolejnym pomysłem, który chcemy Wam przedstawić, jest piec rakietowy. Ten zbudowałem z użyciem 26 najzwyklejszych cegieł oraz jednego, 5-kilowego worka zaprawy glinianej do palenisk (co było jednak trochę za małą ilością). Jego budowa jest tak banalna, jak budowa z lego.

Zaletą takiego piecyka jest lepsze wykorzystanie ciepła, niż przy gotowaniu na ognisku. Łatwo postawić jest garnek czy patelnię tam, gdzie koncentruje się całe ciepło wytworzone w palenisku. Dokładanie paliwa do paleniska zaś sprowadza się do dosuwania coraz głębiej kolejnych patyków.

Jak widać, na piecu rakietowym można postawić nie tylko zwykły garnek, ale także i Kelly Kettle, co też czasem mi się zdarza.

Zalety kuchenek na drewno

Wszystkie pokazane tu kuchenki na drewno mają olbrzymią zaletę, jaką jest to, że… działają na drewno. Jest to bardzo korzystne, bo przecież drewno i różnego rodzaju drewniane odpadki, to najłatwiejszy do zdobycia opał.

Można dość tanio i dość łatwo zrobić sobie naprawdę duży zapas takiego opału. Jeśli ktoś ma na działce drzewa owocowe, jak ja, ma stałe źródło drewna na opał. Jeśli nie, można hodować wierzbę energetyczną, albo zbierać chrust w lesie.

Wady kuchenek na drewno

Trzeba jednak pamiętać, że kuchenki na drewno mają także i wady. Głównie dlatego, że nie bardzo nadają się do wykorzystania we wnętrzach. No i trudno zrobić zapas tego drewna, jeśli mieszkasz w bloku. W takim przypadku pozostaje Ci używanie peletów drewnianych, które można kupić w plastikowych workach i gotowanie na kuchence na balkonie.

Lepsze to, niż głodowanie, prawda?

Którą kuchenkę awaryjną wybrać?

Obiecaliśmy, że w ostatnim materiale porównamy wszystkie rodzaje awaryjnych kuchenek i poradzimy Wam, które kupić.

W pierwszej kolejności, radzilibyśmy zrobienie kuchenki na spirytus z dwóch puszek po piwie. To jest tak banalne, że aż szkoda tego nie zrobić.

Jeśli często wyjeżdżasz na wakacje, na których taka kuchenka się przyda, kup kuchenkę gazową na kartusze.

No i bez względu na wszystko, zrób kuchenkę na drewno z puszek po konserwach. Albo taką z cegieł.

A jeśli budujesz dom, wybuduj w nim od razu kuchnię na drewno taką, jak widzicie pod koniec filmu.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

12 komentarzy

  1. KB pisze:

    „A jeśli budujesz dom, wybuduj w nim od razu kuchnię na drewno taką, jak widzicie pod koniec filmu.”

    To jest właściwie najsensowniejsze. Ale… większość moich znajomych w ramach remontu demontuje, niszczy i usuwa piece i kominy na drewno i węgiel. Taka moda. Dla mnie to zupełna głupota. Chałupa musi mieć palenisko. Musi!

  2. JakDan pisze:

    Podoba mi się cały cykl poświęcony kuchenkom. naprawdę fajne pomysły które mogą nie jednej osobie uratować dupę. A propo tego pieca na końcu, prosiłbym o jakiś oddzielny post z jakimiś instrukcjami jak takowy piec zbudować.

  3. paprokles pisze:

    dobra rada,
    jezeli budujecie „puszkowa” kuchenke na zagazowane drewno – lepiej zrobcie wieksza…

    … w zbyt malej kuchence patyki spalaja sie za szybko a cala energia idzie w dym (nie udalo mi sie doprowadzic wody do wrzenia i skonczylo sie na herbatkach)

  4. Piotr pisze:

    Apropos „jeśli często wyjeżdżasz na wakacje, na których taka kuchenka się przyda, kup kuchenkę gazową na kartusze” – moim zdaniem gazówka jest dobra do sporadycznego wykorzystywania w turystyce, natomiast przy częstym wykorzystywaniu znacznie taniej wyjdą kuchenki na paliwa ciekłe, wprawdzie droższe w zakupie (pomijam jakieś starocie rodem ze Związki Radzieckiego :D), ale za to znacznie tańsze w eksploatacji i szybko się „zwracają”, a poza tym są bardziej niezawodne niż gazówki, pracują praktycznie w każdych warunkach pogodowych, a jeśli kuchenka w jakiś sposób się uszkodzi (co mi się jeszcze nie zdarzyło, a używam dosyć często), to mamy po prostu palną ciecz, z której możemy nadal korzystać (na przykład zrobić „palnik” ze słoika z metalowym dekielkiem i kawałka bawełny jako knotem). Gazówka gdy się uszkodzi, to już „po zabawie”. No i zwykle gazówki są po prostu cięższe (licząc masę całego zestawu pozwalającego na przykład na grzanie mocą 3kW przez 2 godziny, a nie masę samego palnika :D).

  5. Bunkier pisze:

    A ja nie znam się, to się wypowiem.
    Dla mnie palniki zgazowujące drewno to trochę przereklamowany bajer. Bo niestety zbyt dużo energii idzie na osuszanie paliwa i tak dalej. I płomień jest zwyczajnie zimny, myślę, że miałoby to sens w przypadku dużej 200L beczki z mniejszą w środku. I kilkunastoma kg opału wewnątrz. Wtedy spokojnie możnaby na tym oszczędnie gotować, przy okazji z niewielką ilością dymu. A. I opał powinien być możliwie jak najbardziej suchy.
    Wadą kuchenek na drewno jest to, że przeważnie dymią, o ile nie mamy zapasu suchego drewna. A jeśli liczymy na palenie tym, co się znajdzie, to przeważnie… nie mamy suchego drewna. Jeżeli nie zależy nam na bezdymności (a w przypadku np. kryzysu energetycznego w mieście mi by zależało) to w 100% mogę polecić hobo stove dowolnej wielkości. Ostatnio testowałem taki, wykonany własnoręcznie i byłem zadziwiony. Po wstępnym rozpaleniu garstką suchych patyczków nawwalałem tam gałązek z rosnącej nieopodal topoli. Bez dmuchania i interwencji rozpalił się idealnie, choć po dodaniu paliwa nie było wcale widać ognia. No i potężnie dymił.

    • Piotr pisze:

      Małe konstrukcje na drewno po prostu do wydajnej pracy potrzebują wymuszenia obiegu powietrza wentylatorem i jeśli mają to zapewnione, to pracują na prawdę wydajnie (i bezdymnie) czyli… jak zwykle coś za coś, masz kuchenkę, w której możesz palić byle czym (w zasadzie wszystkim co masz w domu, nie musi być drewno, mogą być stare ubrania, stare buty, kawałki dywanu, stare książki/zeszyty, opakowania jednorazowe itp. po prostu wszystko może być paliwem) ale potrzebujesz bateryjek do zasilania wiatraka (choć są konstrukcje typu BioLite Stove, które zasilają wiatrak termoogniwem). Moc kuchenki na drewno (doładowanej wiatrakiem) jest duża, w wielu przypadkach większa niż gazówek czy benzynówek, natomiast ma wadę w postaci kiepskiej regulacji mocy (w gazówkach czy benzynówkach można precyzyjnie regulować moc palnika) oraz długim cyklu rozpalania/wygaszania (mam tu na myśli długi czas, rzędu kilku minut, zanim kuchenka rozwinie swoją pełną moc).

  6. Michał pisze:

    Piec pokaźny na końcu został jest najważniejszy a został potraktowany najbardziej po sierocemu.
    Kilka moich uwag.
    – aby zbudować taki piec należy mieć przewód kominowy, o odpowiedniej szerokości , komin powinien być wysoki
    – po co używać cegieł jak są dostępne kafle – mogą być używane, na wysypiskach pełno
    dla bogatych polecam kafle zdobione
    – kafel na piec jest dobra jak po stuknięciu jest dźwięczna – jak grzechocze to znaczy że jest przepalona
    – palenisko czym wyżej tym garnki szybciej się gotują
    – przy zakupie kafli pilnować czy nie są krzywe
    – w ściankę kafli wraz z zaprawą można umieścić niewielki kamień albo dwa- kamień nagrzewa się i trzyma ciepło
    – nie zapomnij o haczykach na piecu – wersja dla bogatych kup haczyki z mosiądzu, wersja dla biednych – sam sobie wygnij z drutu
    – i wiele innych szczegółów

    • Bunkier pisze:

      Znowu się przyczepię… To jest ‚ten kafel’ nie ‚ta kafel’. Rzeczowniki rodzaju żeńskiego najczęściej zakończone są w języku polskim na a. Sprężyna, koniczyna, zaprawa. Kafel do nich nie należy. #grammarnazi, przepraszam za offtop.

  7. Leszek LJM pisze:

    Moim zdaniem najfajniejsza kuchnia rakietowa; Tylko ja budując ją raczej nie używam cegieł (też mam, ale nie z nich robię rakietę), a zwykłą puszkę po farbie itp. Oczywiście kuchni nie używam do gotowania, raczej do jakiejś obróbki cieplnej przy majsterkowaniu, do gotowania jedzenia raczej nie wziąłbym puszki po farbie. Niemniej wykonanie jest banalne: jedna puszka, wlot drewna należy zrobić nożem / scyzorykiem / multitulem, do tego parę dziurek, żeby był dostęp powietrza i gotowe.

  8. Survival-Tomcz Blog pisze:

    Zainspirowałem się tym wpisem i postanowiłem dodać coś od siebie. http://survival-tomcz.blogspot.com/2014/11/obiad-na-drewnie.html

  9. Walpas pisze:

    Ta „kuchenka na drewno” nie przyda się raczej mieszkańcom miast,czym będą palić niby ,drzewkami które mają ozdobić miasto ? ,Dało by rade ale żeby to zrobić trzeba by mieć siekierę w domu[w bloku] a kto normalny trzyma siekierę w bloku[jakiś psychol].
    Najlepszym rozwiązaniem była by kuchenka gazowa/spirytusowa/benzynowa. Ale żeby ją używać trzeba mieć zapas, a on już trochę zajmuje miejsca.
    Dla szczęśliwych którzy mieszkają na wsi lub blisko lasu „Kuchenka na drewno” to najlepsze rozwiązanie ale większość „starych” mieszkańców wsi ma różne piece kaflowe w tak zwanych „Kuchniach letnich” wątpię żeby ktoś chciał bawić się z tą małą kuchenką ,lepiej rozpalić piec kaflowy który da dużo ciepła niż męczyć się z rozpalaniem „kuchenki na drewno”.
    Najlepszym rozwiązaniem było ją brać na jakieś wyprawy w góry do lasu ,gdy warunki są ekstremalne i nie da się wysiedzieć na zewnątrz tylko trzeba w namiocie ,ale bardziej w tym wypadku sprawdziła by się spirytusowa,gazowa,benzynowa. [Mniej bałaganu w namiocie]

  10. romaniano pisze:

    a czy w piecu rakietowym mozna palic weglem/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner