Awaryjne rozwiązania na brak ogrzewania

Choć najbardziej mroźna część zimy, mam nadzieję, się już kończy, wpis ten musiał w końcu tu na blogu się pojawić. Od dawna zależało mi na tym, by opisać tu metody na poradzenie sobie z sytuacją, w której padnie nam ogrzewanie. Przy tak potwornie nieprzyjemnej pogodzie, jaka była ostatnio, jest to ostatnia rzecz, której bym komukolwiek życzył.

A wbrew pozorom awaria ogrzewania jest całkiem prawdopodobna, bo jej potencjalnych przyczyn może być całkiem sporo:

  • zamarznięcie wody w rurce biegnącej do grzejnika,
  • awaria prądu wyłączająca elektryczne źródła ciepła (grzałki, pompy ciepła) lub osprzęt do tradycyjnych źródeł (pompy, podajniki paliwa, sterowniki),
  • awaria sieci ciepłowniczej lub gazowej,
  • chwilowe braki opału,
  • awaria domowego źródła ciepła (np. pęknięcie rurki w kotle i wyciek wody).

U mnie w mieszkaniu, przykładowo, było ostatnio nie 20°C, jak przykazuje Bóg i Polska Norma, a jedynie 12-14°C, co było efektem (podobno) jakiejś awarii w kotłowni.

Zimno na dworze i ogrzewanie nie działa? Nie będzie to przyjemne doświadczenie, jeśli nie będziesz przygotowany…

W takich warunkach mamy dwa warianty zareagowania – ograniczenie strat ciepła i dostarczenie go z innego źródła. Musimy sprawić, by straty ciepła (przed okna, ściany, wentylację) równe były zyskom (od źródeł ciepła w budynku) były równe. Jeśli się nie zbilansują, temperatura będzie spadać.

Latem przy +15°C chodzimy po dworzu w krótkim rękawie, ale zimą w mieszkaniu przy tej temperaturze będziemy się trząść z zimna. Trzeba jakoś zareagować, by tego uniknąć.

Awaryjne sposoby na zmniejszenie strat ciepła

Półtora roku temu kilka porad w tej kwestii opublikował tu Artur (Jak przetrwać zimę w nieogrzewanym bloku), ale świetny artykuł na ten temat napisał Lars-Peter Otzen, znajdziecie go na kryzysowo.pl pod tytułem „Miejski survival” – kiedy kaloryfery staną się zimne. Znajdziecie w nim mnóstwo sposobów na to, jak ograniczyć straty ciepła. Dlatego ja tu napiszę tylko w dużym skrócie.

Ubranie

Oczywiście po pierwsze, trzeba się cieplej ubrać. Sweter, kurtka, kalesony, czapka, gruba piżama do spania, szlafrok, mogą być niezbędne.

Nie zapomnijcie o dobrych (ciepłych) kapciach, a przynajmniej skarpetach!

Spanie

Zwykła kołdra teoretycznie powinna pozwolić na komfortowy sen w temperaturze +15°C, w połączeniu z grubszą piżamą nawet mniejszej.

26 - Ready for a good night's sleep

W odpowiednim śpiworze można z powodzeniem spać nawet w zimową noc w namiocie. Foto: PineMartyn.

Gdy będzie naprawdę zimno, w ruch pójdą koce, grubsze kołdry, śpiwory. Spanie pod kilkoma warstwami pościeli jest niespecjalnie przyjemne, ale czasem nie ma wyjścia.

Warto też pamiętać, że ciepło tracimy nie tylko do góry, ale również do dołu. Może być warto położyć gruby koc pod prześcieradło, zwłaszcza jeśli łóżko ma tylko cienki materac.

Izolowany pokój

W razie totalnego kolapsu systemu zaopatrzenia w ciepło warto przeznaczyć jedno pomieszczenie w domu do przebywania w nim i jak najlepiej je zaizolować od wewnątrz. Pisał o tym Lars, nie będę się powtarzać.

Uszczelnienie wentylacji

W typowym polskim domu, mnóstwo ciepła ucieka przez kominy wentylacyjne. Zimne powietrze trafia do wnętrza przez wszelkie nieszczelności, w środku się ogrzewa, a potem ciepłe wypływa przez kanały wentylacyjne z łazienki i kuchni.

Muszę tu jednak napisać, że to tak ma właśnie działać. Uszczelnienie wszystkich nieszczelności albo zamknięcie kratek wentylacyjnych spowoduje zatrzymanie wentylacji. To spowoduje zawilgocenie mieszkania, ale także zwiększenie stężenia dwutlenku węgla. Jedno i drugie jest nieprzyjemne. To drugie może zabić.

Awaryjne źródła ciepła

Nawet najlepiej zaizolowany dom po pewnym czasie się wystudzi, jeśli nie dostarczymy my choć trochę ciepła. Jeśli podstawowe źródła ciepła padną, trzeba uruchomić źródła awaryjne.

Dogrzewanie elektryczne

Pierwszym awaryjnym wyborem Polaków w razie dużych mrozów lub awarii ogrzewania, jest ogrzewanie elektryczne. Widać to było po bardzo dużym zapotrzebowaniu na prąd (byliśmy o pól kroku od awarii systemu elektroenergetycznego), bijącym wszelkie dotychczasowe rekordy.

Ja też pojechałem do marketu budowlanego by kupić farelkę (elektryczny termowentylator) i przez kilka dni dość intensywnie go eksploatowałem…

2012-02-03 16.53.02.jpg

W pierwszym lepszym markecie budowlanym w farelkach (termowentylatorach) można przebierać jak w ulęgałkach.

Oprócz farelki, takim awaryjnym źródłem ciepła może być elektryczny grzejnik olejowy. Ma on większą pojemność cieplną, więc wolniej się rozgrzewa, ale i dłużej trzyma ciepło. Jeśli planujesz montaż w domu klimatyzacji, szukaj takiego urządzenia, które ma funkcję grzania (a większość już ma). To świetne rozwiązanie na takie przypadki, bo choć zużywa prąd, wcale nie jest drogie w eksploatacji (choć niestety w największe mrozy działać nie będzie).

Elektryczne źródła ciepła jako awaryjne nie są zbyt dobre. Duża część awarii ogrzewania może być spowodowana brakiem prądu. W takiej sytuacji elektryczna farelka na nic się przecież nie przyda.

Kominek lub koza

Zabudowany wkład kominkowy lub murowany kominek, albo wolno stojący piec na paliwo stałe (tzw. koza) mogą być całkiem niezłym źródłem ciepła w razie czego. Trzeba się tylko do tego odpowiednio przygotowań.

Najlepszym przygotowaniem będzie wyposażenie domu w takie urządzenie podczas jego budowy lub gruntownego remontu. Ale wraz z samym kominkiem, trzeba w domu zainstalować także odpowiedni komin. Niekoniecznie musi to być komin murowany, równie dobrze może to być lekki dwupłaszczowy komin stalowy, odpowiednio dobrze zaizolowany.

DSCF1239

Cóż może być przyjemniejsze w zimnym pokoju, niż widok płomienia pochłaniającego kawałek drewna?

Awaryjnym rozwiązaniem może być wyprowadzenie rury ze spalinami przez wykonaną dziurę w ścianie, choć do poprawnej pracy kozy może to nie wystarczyć. Potrzebny jest bowiem odpowiedni ciąg kominowy. Kanały kominowe, które mamy w domach (kominy wentylacyjne) nie nadają się do odprowadzania gorących spalin z kominka czy piec

Ale kominek czy piec, oprócz tego, że grzeje, to może też wyziębiać pomieszczenia. Wynika to z faktu, że pobiera on duże ilości powietrza do spalania. Jeśli w nowo budowanym domu przewidziany jest kominek, koniecznie trzeba doprowadzić do niego powietrze z zewnątrz.

Kuchenki, palniki, promienniki gazowe

Ogrzewanie otwartym płomieniem gazowym we wnętrzu budynku będzie całkiem efektywne, bo całe ciepło zostanie w jego wnętrzu. Co się z tym wiąże, dość szybko można się udusić, gdy palnik zużyje cały tlen w pomieszczeniu. Dodatkowo, palenie gazu w pokoju powoduje zwiększenie wilgotności powietrza. Trzeba więc zapewnić dopływ świeżego powietrza z zewnątrz.

Dlatego przy używaniu wszelkich tego typu źródeł trzeba być naprawdę bardzo ostrożnym.

My awesome propane heater

Dwa promienniki gazowe na butlę z propanem. Foto: ikahime.

A możliwości do wyboru jest mnóstwo, począwszy od różnego rodzaju promienników gazowych, przez zwykłe palniki w kuchenkach turystycznych.

Biokominki

Biokominki to skrzyżowanie kuchennego palnika na etanol (do podgrzewania potraw na stole) z ozdobną obudową. Korzysta z drogiego paliwa (do kupienia na Allegro już za nieco ponad 5 PLN/litr). Można z niego korzystać w pomieszczeniach (z takimi zastrzeżeniami, jak powyżej).

Bardziej dekoracyjny, niż do wykorzystywania na co dzień, ale w razie awarii będzie się świetnie spisywał.

Agregat prądotwórczy

W razie potrzeby, odpadowe ciepło z agregatu prądotwórczego można wykorzystać do ogrzewania domu. Zwłaszcza, gdy będzie brakowało prądu.

Jak to zrobić? Domowy agregat raczej będzie chłodzony powietrzem, wystarczy uruchomić go w domu, ciepło zostanie wewnątrz. Ale dużą ilość ciepła silnik spalinowy wypuszcza pod postacią spalin, można je puścić przez grzejnik.

Ten agregat prądotwórczy na LPG spaliny odprowadza przez grzejnik. Foto: adam_mk.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

30 komentarzy

  1. night_rat pisze:

    Przyczyną awarii ogrzewania może być także sabotaż oraz brak kasy- to też zagrożenie! Proponuję jako zasadę mieć 2 niezależne systemy plus jeden awaryjny, kryzysowy (prąd, gaz plus kominek, generator, nawet samoróbka koza z beczki). Co do namiotu/ bivvy bag w pokoju (trening to dobra zabawa) nawet zwykła świeczka może podnieść temp. o kilka stopni. Co do kuchenek, tych małych, turystycznych/ survivalowych, to warto rozpatrzyć gazowe, benzynowe, na kostki paliwa (chyba heksamina), spirytusowe… są takie na każdy rodzaj paliwa płynnego. Można coś ugotować, rozgrzać się czy choćby podnieść morale, wyjałowić coś, nawet oświetlić itp.

  2. Johnny pisze:

    No proszę, post jak na zawołanie. Wczoraj (sobota) wysiadł mi piecyk gazowy CO. Całe szczęście, że mam dwa olejaki i klimę z grzaniem a w łazience promiennik ciepła i ogrzewanie podłogowe.

    Tak więc zakładanie redundantnych źródeł ciepła uratowało mnie przed mrozem. Mogę chodzić po domu w koszulce gdy na dworze jest -15.

    Gdyby jeszcze mieć kominek… 🙂

    Swoją drogą klima w trybie grzeania ciągnie 820 Wat (sprawdziłem specjalnym miernikiem). Nie jest to dużo jak na grzanie.

  3. gość codzienny pisze:

    Ciekawy ten agregat ze „spalinowym” ogrzewaniem. Chyba poznaję ten model agregatu, on normalnie nie ma możliwości podpięcia „rury wydechowej” to takie „zrób to sam”. Na pewno odbywa się to kosztem sprawności bo znacznie rosną opory wydechu (kto nie wierzy ile mocy idzie w tłumik niech sprawdzi jak się jeździ bez – najlepiej na motorowerze „ogar” – sprawdzone osobiście jeszcze za komuny). Na rynku nie ma za bardzo modeli chłodzonych wodą – a te byłyby jak znalazł – zamiast chłodnicy właśnie kaloryfer – efekt ten sam i to bez żadnych dodatkowych strat.

    • hjk pisze:

      Spadkowi mocy po zainstalowaniu kaloryfera do rury wydechowej agregatu łatwo zapobiecc w ten sposób, ze można umieścić na wyjściu mały ()albo i większy, jak już się bawimy w majsterkowanie) wentylator zasysający wyziębione juz w kaloryferze spaliny i tłoczący je dalej na zewnątrz. tym bardziej, ze agragat da prad do jego zasilania 🙂

  4. cedric pisze:

    Pomysły, które podam na rozwiązanie tego problemu może są drobne, ale w połączeniu efekt nie jest zaniedbywalny.
    Użycie energii elektrycznej ma ograniczenia w dostępnej doprowadzonej mocy, dlatego pozostaje kuchenka gazowa. Jak zastąpić awarię grzejników? Pięciolitrowymi kanistrami np. po płynie do spryskiwaczy samochodowych. Są wystarczająco grube do nalania wrzątku, który stygnie całkowicie ok. 2-3 godziny. Trzy takie kanistry to pojemność przeciętnego grzjnika. Zużyta woda nadaje się później do kąpieli po dolaniu wrzątku lub spłukiwania ubikacji.
    Oczywiście garnki z gotowaną wodą powinny być przykryte, żeby nie zaparować całkowicie mieszkania i szybciej doprowadzić do zagotowania. Ciepła woda po kąpieli też może zostać w wannie do ostygnięcia i oddania ciepła w łazience pod przykryciem np.folią bąbelkową.
    Oprócz zwykłych świeczek możemy użyć w kotłowni zrobionej na szybko lampki oliwnej z wieloma knotami. Podgrzewanie rur w ten sposób może uchronić wodę w instalacji CO przed zamarznięciem. Przy wykonawstwie CO warto zadbać o alternatyną cyrkulację z ominięciem pompy CO, żeby mieć mozliwość cyrkulacji grawitacyjnej w razie awarii pompy lub braku prądu.
    Wielopalnikowa lamka oliwna lub parafinowa może być wstawiana do kominka w razie braku drewna.
    Ogrzewanie w kuchni zapewnią palniki gazowe, przykryte garnki z wrzątkiem, piekarnik elektryczny ( obowiązują ograniczenia w dostępnej mocy elektrycznej). Nie należy też oczywiście podłączać do jednej instalacji elektrycznej kilku urządzeń o mocy kilku kW, żeby jej nie przepalić i nie spowodować pożaru.

    • hjk pisze:

      grawitacyjna cyrkulacja niewiele zda się w nowszych piecach, które mają automatykę, która wysiada i wyłącza piec w przypadku braku prądu. alternatywne „obejście” pompy cyrkulacyjnej z zaworami otwieranymi w czasie awarii prądu będzie miało sens wtedy, jelsi zaopatrzymy się w UPS-a podtrzymującego automatyke i dodatkowe baterie akumulatorów, zeby wydłużyć jego czas pracy do co najmniej 8 godzin – moze wtedy już zdołają tę awarię usunąć, albo i my sami juz wrócimy po zwykłej codziennej nieobecności i dom nie zostanie wyziębiony. A jeszcze lepiej do UPS dokupić agregat, który dalej podtrzyma automatyke, zapewni oswietlenia a nadwyzkę mocy można będzi eprzeznaczyć na ogrzewanie. To wydatek rzędu 500-600 zł, a jak ktoś ma pieniadze, mozna kupić lepszy i większej mocy.

  5. cedric pisze:

    Straty ciepła da się ograniczyć przez częciowe zasłonięcie wywietrzników, zwłaszcza w pomieszczeniach, gdzie nie używa się ognia.
    Na okna można nałożyć np. folię do żywności, docisnąć skrzydłem okiennym folię malarską tworząc tzecią/czwartą szybę. Od strony północnej okna warto odgraniczyć grubymi zasłonami.W czasie słonecznych dni pilnujmy odsłonięcia firanek i zasłon. Wykręcenie żarówek energooszczędnych i wkręcenie tradycyjnych zwiększy moc grzewczą. Jeśli mamy do wykonania prasowanie to awaria ogrzewania jest dobrym do tego czasem. Niestety, nie ma siły, żeby po niedostatecznym ogrzewaniu nie doszło do zawilgocenia mieszkania.

    • hjk pisze:

      Firankami i zasłonami nie ma się co przejmować w czasie słonecznych dni, gdyż one też oddadzą pochłonięte ciepło, no chyba, ze sami się zechcemy dogrzać bezpośrednio 🙂

  6. night_rat pisze:

    co do źródła opału, dodam własne odkrycie:
    brykiety ze… śmieci, biomasy, makulatury. widziałem takie urządzenia gdzieś w reklamach sprzedaży wysyłkowej, tam wyglądało niczym pompka nożna do kół, są i takie z dźwignią.
    zerknijcie w google grafika/filmy: „briquettes from newspapers” etc.
    wierzę, że można wrzucić coś takiego w żar pieca, kominka, nie wiem tylko, jak w przypadku papieru- lepiej chyba by taka cegiełka była równomiernie przedziurawiana?

    • hjk pisze:

      nie ma takiej potrzeby, kostki wegla nie mają dziur i jakoś się palą, to samo będzie z kostkami papieru, jednak muszą być z węglem, bo wygasną. A tak to papier najpierw się zgazuje pod wpływem temperatury, a potem wydzielany gaz będzie się palił.

  7. Super pisze:

    He he
    A właśnie piszemy scenariusz nowego filmiku o survivalu i padł pomysł na taki problem 😉

  8. Peccator pisze:

    Koza, piła łańcuchowa i kilka litrów paliwa – jeśli nie mieszkamy na kompletnym pustkowiu, to zdobędziemy spory zapas opału.

    • hjk pisze:

      Pod warunkiem, ze masz pod ręką las z suchymi, poprzewracanymi drzewami, albo ew. stojącymi, ale tu trzeba będzie uważać. Na mokrych (tj. żywych) piła ci wysiądzie, będą się słabo aplić, aczkolwiek moze nie być tak źle, gdyż drzewa szczególnie lisciaste nie mają soków.
      Juz sobie wyobrażam osiedle domków, gdzie panowie ruszają w pobliski las z piłami na ramionach 🙂

  9. Julek pisze:

    Last minute do Hiszpanii a jeśli komuś w Andaluzji za zimno to może łatwo przeskoczyć na Kanary 😉

  10. Wrobel.Cwirek pisze:

    Problem z własnoręcznym, nawet awaryjnym, wyrębem drzew jest to, że mozna za to beknąć – mandacik, a może nawet sprawa w sądzie.

    Oczywiście, mowa o jakiś normalnych czasach – wtedy lepiej mieć zapasik drewna. Ale jak jest kryzys (wojna/katastrofa) – to pewnie mandacik/sąd można spokojnie olać.

    • Zarycz Pomysłem pisze:

      Tak, w razie W mandacik można olać.
      Jak powiedział mój dziadek, za „kradzież” drewna z lasu dawali kulkę.

      • hjk pisze:

        To do wyposażenia podanego powyzej trzeba będzie dodać jakąś brń, zeby uniknąć „kulki”…

  11. Boungler pisze:

    W rzeczywistości jest nieco inaczej z tym wyrąbem. Nie jest on potrzebny. W czasach pokojowych w lesie znajduje się bardzo dużo drewna opadowego, duże konary, suszka. Najlepiej zbierać zaraz po wichurze.
    Moje zapasy drewna opierają się o takie zbieractwo i żaden leśniczy mnie za to nie zganił, jest wprost przeciwnie.

    Jak np. robią wyrąb szuszki to zostawiają po sobie wszystkie gałezie – główna bela jedzie za traktorem.

    Bierzesz sanie w zimie i ładnie wszystko na te sanie pakujesz. W domu na pniu docinasz na wymiar gardła pieca.

    Jeżeli wyzbieram wszystko z promienia 100m mam palenia na tydzień.

  12. Z pisze:

    Obejrzałem własnie film p t „Faza 7”. Nic tam nie ma o ogrzewaniu ale są pokazane stosunki sąsiedzkie w podczas pandemii. Na swiecie szaleje wirus, budynek z mieszkańcami zostaje objęty kwarantanną, mieszkańcy nie mogą wychodzic – zaczyna sie walka o przeżycie,o zapasy, podejrzenia o choroby itd, a nawet minowanie schodów.

    polecam http://www.ekino.tv/film,Faza-7-Phase-7-2011-Lektor-PL,25603.html

  13. radzyniak pisze:

    To jakiś niedouczony leśniczy. Nie wolno be zezwolenia pozyskiwać gałęzi w taki sposób nawet zbierając je z ziemi w lesie. Może po prostu leśniczy nie chce wynajmować ludzi do oczyszczania zrębu.

    • hjk pisze:

      dajcie spokój, w czasie kryzysu lesniczy sam skryje się ze strachu w mysiej dziurze, a wy tu o jakichś mandatach 🙂
      A lasu wojskiem nie obstawią. Co najwyzej trzeba będzie unikać jakichś patroli, ale nie sądzę, zeby mieli w takich warunkach na głowie ludzi poszukujacych drewna w lesie …

  14. Finder pisze:

    Wpis bardzo na czasie, patrząc za okno 😀 (no może już jest cieplej). Świetne sposoby na przetrwanie, wielu nie znałem. Kiedy mrozy osiągały apogeum zacząłem szukać dodatkowego źródła ciepła, bo moje „centralne” zaczęło nie wyrabiać 🙂 No ale jakoś się udało przeżyć 🙂

  15. Niestety zeszłej zimy musiałem osobiście doświadczyć braku ogrzewania w naszym bloku. Przez 2 dni ogrzewanie było całkowicie niesprawne, kolejne dwa zajeło doprowadzenie mieszkania do normalnej temperatury. Nie miałem innego wyjścia jak wyjęcie najgrubszych ubrań z szafy, kołdry, zakup dodatkowych kocy. Dodatkowo kupiłem też farelkę, i włączałęm ją na chwilę przed snem. Nie wspominam tej sytuacji zbyt dobrze. Mam nadzieję, że więcej sie to już nie powtórzy.

  16. Rosa pisze:

    U mnie w domu parę lat temu wyłączyli ogrzewanie zimą na mniej niż 12 godzin, a już wpadłam w panikę i nie wiedziałam co robić.

  17. Lucyna pisze:

    To jesteście Państwo szczęśliwi.Zazdroszczę Wam, bo ja, osoba starsza i samotna o niskiej emeryturze całą zimę marznę. Mam po rodzicach mieszkanie gdzie w jednym pokoju jest ogrzewanie elektryczne na piec akumulacyjny, w drugim piec kaflowy na grzałki. Reszta pomieszczeń nie ma żadnego ogrzewania.Po opłaceniu wszystkiego, kupna lekarstw i na życie nic mi nie zostaje.O włączeniu choćby na chwilę ogrzewania nie mam co marzyć.Więc wszyscy znajomi wraz niestety, z siostrą, omijają mnie szerokim łukiem.Pozdrawiam.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Szanowna Pani, być może rozwiązaniem będzie zamiana mieszkania na mniejsze, ogrzewane na przykład z miejskiej ciepłowni (czyli taniej)?

      • Lucyna pisze:

        Dziękuję bardzo za poradę, ale niestety w mojej sytuacji nie jest to możliwe.Musiałabym zapłacić tzw.zachowek dla 2-osób a za pozostałą 3-cią część nie kupiłabym nawet pokoiku.Sprzedaż też nie wchodzi w rachubę, ponieważ dopiero po 5-ciu latach mogę sprzedać to mieszkanie.
        Pozdrawiam cieplutko i jeszcze raz dziękuję.

        • Adrian pisze:

          Dlaczego po 5 latach dopiero? Jeśli środki że sprzedaży mieszkania sie przeznaczy na tzw. Inny cel mieszkaniowy (budowa, kupno, remont) to można i co roku sprzedawać.

  18. Adrian pisze:

    A ja mam zamiar w nowym domu szkieletowym zamontować ogrzewanie nadmuchowe oparte na pompie ciepła powietrze-powietrze z firmy LG. Co prawda pracuje do -18 … ale dołożę do tego dwa przepływowe grzalki 1x1kw i 1×2.5kw. Do tego dorzucę agregat prądotwórczy do garażu z Ats i właściwie zima mi nie straszna 🙂 No… to tyle teorii. Zobaczymy jak to w praktyce wyjdzie za rok 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner