Bajka o koniku polnym i mrówce

Bajka Ezopa o koniku polnym i mrówce jest bajką, którą wszyscy odpowiedzialni rodzice powinni czytać swoim dzieciom wielokrotnie. Uczy ona bowiem tego, że w życiu każdy powinien liczyć na siebie i że ciężka praca jest konieczna.

Z tym ostatnim się nie zgadzam, podobnie jak z teoriami, że tylko ciężką pracą można dojść do czegokolwiek (bo gdyby tak było, to milionerami byliby wyłącznie niewolnicy). Uważam też, że w prawdziwym życiu trzeba poświęcać więcej czasu na przyjemności, niż w życiu bajkowej mrówki. Byle nie w sposób nieodpowiedzialny.

Smutne jest jednak to, że w dzisiejszych czasach ta bajka straciła dużo na aktualności. Dziś mało kto chce wziąć odpowiedzialność za swoje życie we własne ręce i woli, by decydowało za niego państwo. Staramy się z tym na łamach tego bloga walczyć, ale to zdecydowanie za mało.

W każdym razie chciałem Wam polecić smutne, choć w zamierzeniu humorystyczne, porównanie wersji oryginalnej bajki Ezopa i wersji współczesnej.

Wersja oryginalna

Mrówka pracowała w pocie czoła całą wiosnę, całe upalne lato, całą jesień. Zbudowała solidny dom i zebrała zapasy na srogą zimę.

„Głupia mówka”, myślał konik polny, który ten czas spędził na tańcach i hulankach. Uważał, że skoro na świecie jest tyle pysznego jedzenia, a także tyle ciepła i słońca, robienie zapasów nie ma sensu. Po co zbierać coś na potem, skoro można to łatwo zdobyć? Nie tylko tak sobie myślał, ale też parę razy zwrócił mrówce uwagę na to, że uważa za głupotę jej działania.

Kiedy nadeszły chłody i deszcze, mrówka schowała się w domu, gdzie powoli korzystała z zapasów. Było jej ciepło, bo dom był solidny i ocieplony, a pewnie też zgromadziła zapasy opału. O ile oczywiście założymy, że mogła mieć w domku centralne ogrzewanie.

Konik polny oczywiście przez pewien czas jeszcze sobie radził, chowając się pod liśćmi, żywiąc się resztkami jedzenia. Ale kiedy spadł śnieg i nadszedł mróz, postanowił skorzystać z jedynego wyjścia, jakie przyszło mu do głowy. Poszedł do domu mrówki z zamiarem zapukania, aby poprosić o jedzenie i schronienie.

Mrówka odpowiedziała, że swoją pracą była w stanie zgromadzić zapasy tylko dla siebie samej i dlatego nie może przyjąć go pod swój dach. Wiedziała bowiem, że jeśli się podzieli, sama umrze z głodu w połowie zimy. Konik polny dobijał się do drzwi, płakał, krzyczał, prosił, błagał, ale nie został wpuszczony.

W końcu umarł z głodu i zimna na wycieraczce przed drzwiami mrówki. A mrówka wciągnęła jego zamarznięte zwłoki do domu, poćwiartowała i przyrządziła świetną potrawkę.

Wersja współczesna

Mrówka pracowała w pocie czoła całe upalne lato, ale także wiosnę i jesień. Zbudowała solidny dom i zebrała zapasy na srogą zimę. „Głupia mówka”, myślał konik polny, który okres kanikuły spędził na tańcach i hulankach. Kiedy nadeszły chłody i deszcze mrówka schowała się w domu i skosztowała zapasów.

Drżący z zimna i głodny jak wilk konik polny zwołuje konferencję prasową, na której zadaje publicznie pytanie dlaczego na świecie są mrówki z własnym domem i pełną spiżarnią podczas, gdy inni muszą cierpieć głód [1] i nie mają dachu nad głową. TVN, Polsat i Telewizja Polska pokazują zdjęcia sinego z zimna konika polnego i siedzącej przy kominku zadowolonej mrówki.

Polska jest zszokowana tym kontrastem. Jak to możliwe, że w środku Europy na początku trzeciego tysiąclecia są jeszcze takie różnice. Dlaczego konik polny musi tak cierpieć?

Rzecznik prasowy OFKP (Ogólnopolskie Forum Koników Polnych) występuje w głównym wydaniu Wiadomości i oskarża mrówkę o uprzedzenie do koników. W programie „Łzy nie kłamią” Główny Konik Polski razem z Głównym Konikiem Polnym śpiewają „Niełatwo być konikiem”. Piosenka błyskawicznie zdobywa pierwsze miejsce na listach przebojów. Lider na krajowym rynku jednorazowych chusteczek notuje rekordowy wzrost sprzedaży.

Koniki polne zapowiadają zlot gwiaździsty w Warszawie w pierwszym dniu kalendarzowej zimy. Frakcja młodych koników polnych przed domem mrówki organizuje demonstrację pod hasłem „Każdy chce żyć”. Stowarzyszenie „Życie i Pracowitość” publikuje na stronie internetowej memoriał o większej liczbie aktów przemocy w domach, w których mrówki mają klucze do spiżarni.

Prezydent z żoną w specjalnym oświadczeniu informują naród o ogromnym przywiązaniu do wszystkich nieszczęśliwych koników i zapewniają, że zrobią wszystko co w ich mocy, aby przywrócić im nadzieję w sprawiedliwość.

Redaktor Mrówkojad w cyklicznej audycji „Kto to zrozumie?” pyta, czy nie warto sprawdzić, w jaki sposób mrówka osiągnęła tak wysoki status w kraju, w którym jest tak dużo biedy. „Należy wprowadzić podatek, który wyrówna szanse wszystkich mrówek i koników”, postuluje dziennikarz.

Następnego dnia parlament w trybie przyśpieszonym uchwala ustawę,która nakazuje wszystkim mrówkom przekazać w formie podatku nadmiar zapasów do Centralnego Spichlerza. Główny Meteorolog Kraju prof. KoniecPolski dementuje pogłoski o rzekomym odwołaniu zimy.

20 lat później:

Konik polny zjada resztki zapasów mrówki. W telewizorze, który kupił za pieniądze ze sprzedaży jedzenia widać nowego przywódcę, który rozpromieniony mówi do wiwatujących tłumów mrówek, że bezpowrotnie mijają czasy wyzysku i teraz będzie już sprawiedliwość.

Mój komentarz

Tekst znalazłem tutaj i nieco (zwłaszcza wersję oryginalną) rozszerzyłem. Nie wiem jednak, kto jest jego autorem i gdzie został opublikowany po raz pierwszy.

Znaczkiem [1] oznaczyłem w tekście wersji aktualnej miejsce, w którym na usta ciśnie się dość drastyczny komentarz. Dlaczego w jednym państwie może obok siebie żyć ktoś bogaty i ktoś biedny? Dlaczego jedni mają pełną spiżarnię, a inni puste brzuchy? Bo tak to urządziła natura i tak ma być! Ludzie nie są równi, są ludzie mądrzejsi i głupsi. Są ludzie lepiej urodzeni i są ludzie gorzej urodzeni. Są ludzie mający większe szanse na sukces i ludzie mający na to mniejsze szanse. Tak ma być i wyrównywanie szans jest błędem! Bo zawsze oznacza tylko równanie w dół.

Państwo w żadnym wypadku nie powinno każdemu dawać szansy na sukces! Absolutnie NIE! Państwo po prostu ma nie utrudniać dojścia do sukcesu tym, którzy są w stanie sami go osiągnąć. Tylko tyle i aż tyle.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

26 komentarzy

  1. Najtajniejszy Współpracownik pisze:

    Pomieszałeś pojęcia. Co innego przezorność, zapobiegliwość, co innego system. Osobiście uważam, że po obu stronach są plusy i minusy oraz słuszności i niesłuszności. System, w którym żyjemy złożony jest głównie z minusów i niesłuszności zaczerpniętych zarówno z gospodarki niby – liberalnej jak i (nazwijmy ogólnie) socjalnej. Uczciwie by było, gdybyśmy mieli tutaj albo NAPRAWDĘ wolny rynek oparty na selekcji naturalnej, szansach dla każdego, kto tylko chce ALBO prawdziwy program wsparcia dla tych, którzy nie dają rady. Obecny system nie ma ani serca ani rozumu. Jest jakąś zdziwaczałą hybrydą, gdzie rozwijają się głównie bierne hieny kapitalizmu (często paradoksalnie na dawnych ubeckich układach) a ludzie prawdziwie ambitni, którzy doszli do czegoś pracą lub pomysłowością stanowią niewielki odsetek. Mnóstwo jest też ludzi inteligentnych i ambitnych, którzy nigdy do niczego nie dojdą, bo w tym układzie to niemożliwe. Czym innym jest dyskusja o chorym systemie, a czym innym dyskusja o słuszności bycia przezornym, zapobiegliwym i ostrożnym. Miałem kiedyś kumpla, który niemożliwie imprezował. Zarabialiśmy tyle samo, choć w innych zawodach. Kiedy on chlał i rozbijał się z kolejnymi panienkami po mieście, ja wkładałem przysłowiowy dukat do sakwy i szedłem na spacer do lasu. Paradoksalnie obaj w tym samym czasie straciliśmy prace. Pamiętam pretensje w jego głosie, o moje (skromne) oszczędności(sic!). Pamiętam, że oczekiwał ode mnie pomocy, choć nie powiedział o tym wprost. Bardziej bazował na szantażu emocjonalnym. Byłem nieugięty, gdyż w naszym przypadku szanse były równe, a życie to sztuka wyboru. Dziś obaj znów mamy prace, ale on zarabia 2 razy tyle co ja. Jakieś wnioski? Zerowe. Wydaje wszystko jak leci, a na moje przestrogi reaguje milczeniem.

    • lesiu pisze:

      Przeczysz sam sobie!

      • Najtajniejszy Współpracownik pisze:

        Nie umiesz czytać ze zrozumieniem !

        • Egon pisze:

          weź koleś turlaj beret z tym czerwonym myśleniem. zawsze winny jest system! jak sie komuś nie chce robić, to nie będzie miał, ogarniasz zagadnienie?

          • NT pisze:

            Sam sobie turlaj, co tylko chcesz. Dla ciebie mogę być stalinowcem, trockistą, maoistą, a prawdę i tak dostrzegają tylko ci, co umieją samodzielnie myśleć i czytać ze zrozumieniem. Na zdaniu innych mi nie zależy.

    • Monia pisze:

      Dlatego nikt nie lubi mrówek!

  2. Moja pisze:

    „szanse na wzrost zapasów w skali globalnej w skali roku o 6 mln t do 380 mln ton. ” chodzi o zborza po za ryżem. http://www.portalspozywczy.pl/zboza-oleiste/wiadomosci/globalne-spojrzenie-na-nadchodzacy-sezon-zbozowy-czeka-nas-rekordowy-popyt,68295.html

    to mniej wiecej wiadomo ile mamy zapasów i na ile

  3. Niestety mrówka współcześnie musi myśleć nie tylko o swojej pracy, ale także coraz częściej o zabezpieczeniu i ukryciu jej efektów.

    Skromność popłaca.

  4. Goldenboy pisze:

    Strona schodzi na psy, bajki, sny itd…
    A gdzie merytoryczne wpisy?

    • Krzysztof Lis pisze:

      Jak zaczniesz płacić za czytanie tej strony, to będziesz miał prawo marudzić. A póki dostajesz ją od nas bezpłatnie, bądź uprzejmy darować sobie takie komentarze.

      Chcesz konkretny, użyteczny, przydatny artykuł? To go napisz i podeślij do nas, chętnie go opublikujemy. Albo chociać podrzuć temat, który uważasz za warty opisania.

      • Krzysztof – całkowicie popieram twoje podejście, i to nie dlatego że jako autorzy się znamy od dawna – ale dlatego, że mam dokładnie to samo zdanie.

        Niech choć z 10% narzekaczy netowych zrobi coś konstruktywnego – to takie blogi jak nasze, nie tyle będą rozkwitać, co dośłownie huczeć od pomysłów i konstruktywnych dyskusji.

        Niestety, można o tym tylko pomarzyć.

      • K pisze:

        Jesli chodzi o podrzucenie tematów – to mnie osobiście nurtuje sprawa mobilizacji powszechnej, militaryzacji zakładów czy też świadczeń dla wojska np:oddanie samochodów, zajęcie wieleu obiektów dla celów wojskowych itd.

        Nie jest żadną tajemnicą, że na wojskowych ZN (zapas nienaruszalny) dla kazdego z nas,leży karabin, mundur i całe wyposażenie łącznie z kalesonami.

    • Silverdumb pisze:

      Ja jeszcze dodam od siebie: właśnie, k*rwa ! Co jest? Dlaczego administrator nie robi NAM WIELKIM I WSPANIAŁOMYŚLNYM CZYTELNIKOM regularnych przelewów za to, że łaskawie wchodzimy tutaj i czytamy ? Jako przedstawiciel społeczeństwa roszczeniowego domagam się darmowej wysyłki śpiworów z membraną przynajmniej 200000 pod każdy adres IP, który zostanie tu zarejestrowany !

      😉

  5. cedric pisze:

    Jak się przychodzi do kogoś w gości i obiad nie smakuje to i tak się tego nie mówi. Przynajmniej tak mnie uczono. Ale teraz pewnie jest inaczej.

    W tym roku może warto posiać szarłat, skoro zboża wymarzły?

  6. Goldenboy pisze:

    Panowie, oczywiście rozumiem, że to blog prowadzony społecznie, i chwałą za to, większość tekstów nieźle inspiruje itd.
    Ale, ten blog również pretenduje do miana blogów specjalistycznych, i jeżeli do takiego celu zmierza, to publikowanie wpisów o snach czy bajki która przez internet się przetacza co jakiś czas a dotyczy przede wszystkim socjału w społeczeństwie jest z lekka nie poważne, i podważa autentyczność merytorycznych wpisów. Proszę przyjąć moją krytykę jako konstruktywną.

  7. Greg pisze:

    Uwielbiałem tą bajkę jak byłem mały, ale teraz dopiero dostrzegam jej sens. Wersja wspólczesna również ciekawa 🙂

  8. Boungler pisze:

    Zapasy trzeba zabezpieczyć, raz aby były niewidoczne, dwa aby broniły się same. Kto wie o co chodzi – nie potrzebuje więcej czytać na ten temat. Są rózne sposoby zabezpieczania zapasów.

  9. Maastricht pisze:

    Bajke ostatnio uslyszalam po raz pierwszy. Daje do myslenia, nie mniej smierc konika troche druzgocaca.

    Dac rowne szanse – szanse na prace, szanse na rozwijanie sie, szanse na rozrywke, szanse na odczucie konsekwencji swoich czynow. Mysle, ze te koniki dokladnie wiedza jak 'zabezpieczyc’ swoje ciezko 'zdobyte’zapasy po nowych ustawach, jak je wykorzystac i pozamieniac na telewizory i samochody. W oryginalnej wersji mrowka jednak okazala sie zimnym, bezuczuciowym morderca. Kazda postac ma ciemne strony i plusy. Dlatego spoleczenstwo, polana, jako jednosc, powinna sie uzupelniac, zeby dazyc do perfekcji, nie jednostkami – caloscia.

    Chyba ze ktos z was chcialby pocwiartowac cialo sasiada ktory umarl z glodu, zeby samemu sie najesc? Patrzac z moralnej perspektywy, nawet jezeli to nie nasza wina, ze ktos cierpi, kazde zycie ludzkie jest cenne. Nie zyjemy przypadkiem w cywilizowanym swiecie? Jak sluszne sa zroznicowane podatki w tym przypadku?

    Nie znam bloga, ale widze komentarze na temat braku sensu zamieszczania bajek. Metafora. Ktos moze podrzuci definicje?
    Czasami mam wrazenie ze niektore bajki wrecz niepowinny dotrzec do dzieci. Sklaniam do refleksji.

    Pozdrawiam.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Społeczeństwo rzeczywiście powinno sobie pomagać — ale konkretnie pomagać należy tym, którzy chcą i potrzebują pomocy. W tej bajce konik dostał tyle pomocy, ile było mu trzeba — w formie dobrych rad. Nie skorzystał z niej, musiał umrzeć.

      Podobnie nie powinno się płacić rent alkoholikom na zniszczone wątroby, a co najwyżej ufundować jedną terapię odwykową.

      Osobiście uważam, że pomoc społeczna w zorganizowanej, państwowej formie nie powinna istnieć — za to byłoby pole do popisu dla prywatnych instytucji charytatywnych (różnego rodzaju fundacji). Tak samo, jak zasiłki dla bezrobotnych, opieka zdrowotna, edukacja.

      Gdyby taką sytuację jak w bajce przenieść na grunt relacji międzyludzkich, ja to widziałbym tak:
      * jeśli mogę, wspominam w rozmowach z sąsiadem o tym, że dobrze mieć zapas żywności,
      * gdy do mnie przyjdzie, prawdopodobnie odrobinę żywności ode mnie dostanie, ale niewiele,
      * abym nie ryzykował, że moja rodzina będzie głodować, albo że się rozejdzie po okolicy informacja, że mam dużo żywności i ktoś mnie napadnie.

  10. Remek pisze:

    No cóż, rozumienie świata na inżynierską głowę. Nie wątpię, że ma Pan talent to wielu rzeczy (choćby uruchomił Pan skądinąd pożytecznego, bo zmuszającego do myślenia bloga). Ale ludzie i życie społeczne są bardziej skomplikowani niż konstrukcja cepa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner