Biltong – podejście pierwsze (nieudane)

Zainspirowany opowieściami Jacka Spirko w jego podkaście o survivalu, postanowiłem zrobić sobie porcję suszonego mięsa – biltongu. Jest to południowoafrykański sposób na konserwację mięsa i jego przechowywanie bez użycia lodówek czy zamrażarek.

Jak dla survivalisty, każda taka metoda jest warta uwagi. Przechowywanie mięs jest bardzo trudne bez wykorzystania lodówki czy zamrażarki i w zasadzie poza wędzeniem, suszeniem (liofilizacją) i wekowaniem gotowych potraw nie mamy wielkiego wyboru… A warto poznać takie metody choćby na prozaiczną awarię zamrażarki…

Przepis na biltong z wołowiny

Biltong - gotowe kawałki mięsa po pokrojeniu.

Przepisów na biltong jest cała masa, ja akurat trafiłem na taki, który niezbyt mi przypasował.

  1. Kupić chude mięso, może być z kangura, albo wołowiny, jeśli kangura nie damy rady kupić.
  2. Pokroić w plastry grubości ok. jednego cala, czyli mniej więcej 2,5 cm.
  3. Przygotować marynatę z octu winnego i przypraw (sól, cukier, pieprz, rozgniecione ziarna kolendry).
  4. Wstawić mięso do marynaty i pozostawić na noc w lodówce.
  5. Wyjąć z lodówki i wysuszyć.

W sieci znajdziecie całą masę pomysłów na pudełka do suszenia biltongu (czy mięs w ogóle). Zazwyczaj mają one postać kartonowego pudła z otworkami, na dnie którego umieszcza się 40 W żarówkę, jako źródło ciepła. Jack radzi odpuszczenie sobie takich urządzeń, bo w zwykłym klimatyzowanym pomieszczeniu biltong też daje radę wyschnąć.

Ja suszyłem mięso w mieszkaniu, które klimatyzowane nie jest, jaka tu wilgotność panuje, trudno mi zgadywać. W każdym razie z braku lepszego miejsca rozłożyłem kawałki mięsa na suszarce do naczyń wiszącej nad zlewem w aneksie kuchennym. Wyschło bez problemu. 😉

Dlaczego uważam to pierwsze podejście za nieudane?

Ocet winny praktycznie zdominował cały smak tego mięsa. Jest po prostu kwaśne, przesycone smakiem octu. Tylko nieznacznie czuć aromat kolendry. Pieprzu ani soli nie zauważam w smaku. Mnie to niespecjalnie odpowiada.

Wiele jest receptur na przygotowanie biltongu, ta akurat zakładała przeleżenie przez noc w zalewie z octu. Inne zakładają tylko spryskanie mięsa octem albo zanurzenie go na chwilę a później obsypanie przyprawami. Tak zrobię następnym razem.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

11 komentarzy

  1. Sokomaniak pisze:

    A nie wystarczy po prostu namoczyć w wywarze z soli? Tak się chyba kiedyś to robiło? Trzeba by się spytać jakiegoś rzeźnika – staruszka.

    A poza tym nawet takie „octowe” mięso byłoby na wagę złota i jadłbyś ze smakiem jakby nic już innego nie było. Lepszy rydz niż nic, jak to mówią.

    • Survivalista (admin) pisze:

      W wywarze z soli to już nie będzie biltong, ale z całą pewnością i tę metodę wypróbuję. Muszę po prostu znaleźć taki przepis, który nam wszystkim będzie najbardziej pasować.

      Wczoraj byłem głodny i zjadłem bez specjalnych problemów, ale wolałbym jednak, aby smakowało troszkę inaczej. 😉

  2. surevivalist pisze:

    Jak długo suszyłeś mięso i czy w środku również wyschło? Próbowałeś je przechowywać kilka dni/tygodni?

    • Survivalista (admin) pisze:

      Może ze dwa tygodnie już będzie. W środku również wyschło, bo to małe kawałki są.

      Zostawię jeden na dłużej i sprawdzę, jak długo zachowa przydatność do spożycia. Chociaż z drugiej strony trudno będzie mi na podstawie jednego kawałka to ocenić, bo po jednym małym kawałku pewnie sensacji żołądkowych nie dostanę. 😉

      Następnym razem spróbuję wykroić tłuszcz, bo on tak niespecjalnie daje radę wyschnąć…

  3. Iulius pisze:

    Warto sięgnąć do sposobów staropolskich, dostosowanych do naszego klimatu, fauny (mięso z kangura?) i flory. Przykład: obłożenie pokrzywami (konserwuje kwas mrówkowy), ponoć do niedawna stosowane na polskiej wsi.

    • Survivalista (admin) pisze:

      A pewnie, że najlepiej korzystać z tego, co się u nas doskonale sprawdza. Obiecuję, że przetestuję jakiś domowy sposób na kiszenie kapusty, bo ogórki to chyba umie kisić każda gospodyni. 😉

      • surevivalist pisze:

        @Survivalista (admin): zdziwił byś się mocno, gdybyś zadał wielu osobom dwa pytania: 1. czy umiesz zrobić ogórki kiszone? 2. kiedy ostatnio robiłeś/aś ogórki koszone?

        W pierwszym pytani padła by zapewne odpowiedź „tak”. W drugim najczęściej „nigdy” albo „oj, dawno”. Niestety wiedzieć jak się robi to mało, albo zrobić raz to mało.

        Eksperymentatorom polecam koreańskie kimchi. Gwarantuje, że takiej kapusty nie robiły wasze babcie. 😉

  4. nme pisze:

    Wracając do mięsa – http://en.wikipedia.org/wiki/Jerky_%28food%29 – tutaj piszą, że wystarczy wykroic tłuste części, pociąć na cienkie plastry (lub paski) posolić i wyszuszyć – nawet na słońcu na dworze

    • Survivalista (admin) pisze:

      No Jerky to zupełnie inny przepis i zupełnie inny smakołyk, choć podstawa to i w tym przypadku marynata i suszenie.

  5. ,Ryszard pisze:

    Może nie włączę się w wymianę info teraz , ale w przyszłości moę to ktoś przeczyta.Moczenie w occie każdego mięsa dziś jest konieczne bo usuwa całą zgromadzoną tam chemię , no może nie całą OCET,.pol na pól z wodą , tak aby zakryć mięso – zostawi na 2-4 godziny, przykryte, gdziekolwiek – byle nie w dużym cieple. Następnie umyć pod bieżącą wodą .Jeszcze raz zalać czystą wodą i wsypać na 1/kg mięsa jedną łyżkę tj, ok 1-2 deko oczyszczonej sody . Zostawić na 30 minut , czasem przerócić je w pojemniku.Pozostały w mięsię ocet zostanie zneutralizowany przez sodę .Po occie miso jest bardziej kruche i w bardzo dużym stopniu pozbawione toksyn.Potem dokładnie je umyć.Resztki sody jakie mogłyby pozostać w mięsie nie są szkodliwe – soda odkwasza.Po tych zabiegach mięso jest rewlacyjne nawet dla maluszków – można zeń robić wszystko to co zawsz robiliśmy i robimy z mięs wszelkich. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner