CAT S60 – idealny telefon dla preppera?

Będąc przekonanym, że w sytuacjach kryzysowych najbardziej potrzebny będzie mi zapewne telefon, od dawna uważałem, że warto mieć telefon bardziej odporny. Że fajnie byłoby móc zadzwonić także po nieprzewidzianej kąpieli w jeziorze, zwykłym zmoknięciu do cna, czy wypadku samochodowym. Że zwykły, delikatny smartfon, może nie sprostać temu zadaniu. I od paru lat nosiłem w tym celu w moim EDC Samsunga Solida.

Ponieważ moim narzędziem pracy jest internet, chciałem kupić sobie nieco odporniejszy smartfon. Zachęcony wbudowaną kamerą termowizyjną kupiłem ostatecznie telefon CAT S60. I o wrażeniach z 7 miesięcy jego eksploatacji chciałbym dziś nieco napisać.

Jestem gadżeciarzem i nie będę ukrywać. Telefon wybrałem głównie ze względu na kamerę termowizyjną, bo lubię tego typu gadżety i lubię się nimi bawić. Choć kamera termowizyjna w tym telefonie ma dość ubogie parametry, bo rozdzielczość tylko 80×60 pikseli, to jednak do podstawowych prac w rodzaju sprawdzania, którędy w budynku ucieka ciepło, jak najbardziej się nadaje. Wyposażona jest w funkcję timelapse czyli jest w stanie nagrać w przyspieszonym tempie zmiany temperatur (np. stygnięcie obiektu). Oprócz niego potrafi nagrywać filmy i wykonywać zdjęcia.

Zastanawiałem się, na ile ta kamera termowizyjna w CAT S60 będzie użyteczna w trudnych czasach. Na przykład do poszukiwania kogoś zaginionego w lesie. I taki eksperyment w styczniu zrobiłem, można go zobaczyć na filmie. Ktoś pytał, czy pozwoli rozpoznać osobę z gorączką. Wydaje mi się, że rozdzielczość tego urządzenia jest za mała, by zawierzyć swoje życie pod tym względem.

Zwykły aparat robi świetne zdjęcia, zwłaszcza w trybie HDR. Dużo lepsze, niż ja bym potrafił zrobić. Pokazywałem ich sporo na naszym Instagramie na przykład.

Taką bardzo przydatną na co dzień funkcją telefonu jest dual SIM, czyli możliwość obsługi dwóch kart SIM naraz. Dzięki temu można mieć ten telefon działający jednocześnie w dwóch różnych sieciach komórkowych (co nas zabezpieczy przed niedziałaniem jednej) lub na przykład jedną kartę mieć z lepszą ofertą na połączenia głosowe, a z drugą tylko do internetu. Wszystkie rzeczy, które kupujemy na trudne czasy, powinny podnosić jakość naszego życia na co dzień. Jeśli więc dzięki funkcji dual SIM jesteś w stanie zaoszczędzić pieniądze, jest to argument, by pomyśleć o CAT S60. Albo innym aparacie z tą funkcją.

Telefon ma dwa przyciski funkcyjne na obudowie. Pierwszy to przycisk SOS, ukryty pod otwieraną klapką. Po jego naciśnięciu, telefon wyśle wiadomość z naszym położeniem. Drugi, w innym kolorze od pozostałych, można zaprogramować. Ja podłączyłem go do aplikacji obsługującej kamerę termowizyjną. Ale można go na przykład podłączyć do aplikacji ZELLO i korzystać z telefonu jak z radia CB. No, może nie do końca da się to tak jeden do jednego zastąpić, bo ZELLO jeszcze w Polsce nie jest zbyt popularne.

Telefon jest odporny na wodę i pył w standardzie IP68. Próbowałem go utopić w morzu, trochę niefortunnie, bo zabrała go wgłąb wracająca fala, ale po krótkim poszukiwaniu udało mi się go odnaleźć. 🙂 Jest wodoodporny do głębokości 2 metrów albo po przełączeniu dwóch przełączników (zamykających głośniki) aż do 5 metrów. Na co dzień mam je przełączone na 2 metry, bo druga pozycja jednocześnie znacząco wygłusza dźwięk z głośników. Ale gdybym potrzebował np. pokonać Wisłę wpław, to możliwość przełączenia się do odporności na większe ciśnienia na pewno się przyda.

CAT S60 jest też odporny na upadki i gdyby mi upadł na ziemię czy beton, nic nie powinno się mu stać. Nie testowałem tego, bo telefon kupiłem za własne pieniądze i nie jestem w stanie zaryzykować, że się jednak popsuje i producent reklamacji mojej nie uzna. Chciałbym móc to zweryfikować, ale niestety, jest to niemożliwe.

Obudowa telefonu nie ma żadnego otworu, który mógłby pozwolić na zaczepienie do niego jakiegoś sznurka i przytroczenie z jego pomocą do oporządzenia. To samo w sobie mogłoby zabezpieczyć przed upadkiem i doceniłyby to zwłaszcza osoby, które pracują na wysokościach.

Do wysyłania własnego położenia bliskim osobom służy zainstalowana na telefonie aplikacja Location Alert. Należy w niej zaprogramować osoby, które mają dostać taką wiadomość. Po uruchomieniu funkcji telefon wyśle SMS z odnośnikiem do Google Maps zawierającym jego lokalizację. Można ustawić automatyczne wysłanie tej wiadomości po upływie danego czasu.

Inną funkcją, przydatną w trudnych czasach, może być radio FM. Lokalne stacje radiowe nadające na falach ultrakrótkich mogą być w sytuacji awaryjnej świetnym medium do przekazywania informacji o tym, co się dzieje. Być może także w razie awarii zasilania przynajmniej część z nich będzie miała zasilanie awaryjne. Radio FM wbudowane w CAT S60 do działania potrzebuje jeszcze tylko słuchawek, bo kabel od nich pełni funkcję anteny.

Warto też wspomnieć o baterii, która ma pojemność 3 800 mAh. Gdy oszczędzałem w nim prąd był w stanie działać nawet przez 4 dni, będąc cały czas w zasięgu sieci (a nie w trybie offline). Skoro telefon jest podstawowym narzędziem komunikacji, mnie interesuje głównie jego zdolność do pracy przy współpracy z siecią, aby móc otrzymywać wiadomości od bliskich.

Podsumowując, z telefonu jestem zadowolony. Dałbym mu 4/5 gwiazdek, bo mógłby być szybszy. 🙂

Niedawno na rynku pojawił się CAT S61, ale jego na oczy nie widziałem i wypowiadać się nie jestem w stanie.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

22 komentarze

  1. szary pisze:

    Jak napisałeś: jesteś „gadżeciarzem” ;-). Na głęboką wodę polecam jakieś torebki wodoszczelne, coś jak LOKSAK tudzież inne plus saszetkę z bojką do nabycia w większości sklepów związanych ze sportami wodnymi. Termowizja faktycznie fajna sprawa choć w pewnym sensie gadżet. Gdyby nie ona to telefon nie jest wart swojej oficjalnej ceny. Ostatnio przerzuciłem się na Hammera Energy 18×9 (zresztą z poprzedniej wersji Energy). Termowizji co prawda nie ma ale ekstremalne zabawy na mrozie, w upale, piachu błocie i wodzie oraz upadki już zdążył zaliczyć. Nic mu nie jest prócz tego że trzeba go było czasem pod wodą czy w strumyczku umyć. Cena? Wobec S60 na pewno widać różnice z drugiej strony jeśli doliczę Flir One (mam) o podobnych parametrach jak w S60 wychodzi prawie na jedno (prawie). Oczywiści nie chodzi mi o to by stwierdzać co jest lepsze a co gorsze bo to zależy akurat od tego czy się czegoś używa czy nie. Ty używasz, jesteś zadowolony i oto właśnie chodzi. Co innego jak „gadżeciarstowo” ogranicza się do samego posiadania.
    Z tymi torebkami wodoszczelnymi czy ogólnie strunowymi to jest temat który możesz wziąć „na warsztat”. Mają mnóstwo zastosowań od kiedy zostały wymyślone a właściwie zanim zostały wymyślone bo ich sposób zapinania właśnie powstał w odpowiedzi na potrzebę szczelności. Pozdrawiam

  2. M@rcin pisze:

    Maskownica odpada nagminnie i kończy się wodoszczelność. To jest wada wrodzona tego modelu

  3. Kamil pisze:

    Po co opisywać telefon który ma już nową wersję? Miałem go ponad 2 lata i dopiero pod koniec użytkowania padł mi głośnik. Przy prawdziwym użytkowaniu go jak ja na budowie to mogę powiedzieć że jest wart swojej ceny natomiast kolejno s61 to syf bardziej jako bajer niż telefon na trudne warunki

    • Piotr pisze:

      Miał ktoś może styczność z zewnętrzną kamerką termowizyjną do smartfonów Flir One? Rozdzielczość sensora (160×120) tej kamerki przypinanej w zupełności by mi wystarczyła, tylko chodzi mi o to czy nie ma z tym jakichś innych problemów (typu potrzebna konkretna wersja Androida bo z innymi nie działa itp.). Kamera termowizyjna do noszenia w plecaku sporadycznie (kilkanaście razy w roku) by mi się przydała ale jakoś zarówno CAT S60 jak i jego następca S61 do mnie „nie przemawiają” jako smartfony codziennego użytku i wolałbym kupić normalny dobry smartfon a potem „rozszerzyć” go o termowizję (a w przyszłości móc wymienić telefon na lepszy bez „żegnania się” z termowizją).

  4. rrtt pisze:

    nie bedziesz miał żadnych aktualizacji
    a czytajac komentarze euro agd gdzie na 10 chyba z 7 było negatywnych z konkretnymi informacjami co sie rozlazło raczej nie polecam.
    trzeba miec tez swiadomosc ze w razie wojny telefony stana się bronią i nikt nie bedzie pytał czy ci sie to podoba. wirusy i oprogramowanie szpiegujace to pikuś

  5. PABLO pisze:

    „zwykły, delikatny smartfon, może nie sprostać temu zadaniu. I od paru lat nosiłem w tym celu w moim EDC Samsunga Solida”

    Odkąd rozebrałem mojego Solida i zobaczyłem jego konstrukcję, przestałem traktować ten telefon jako szczególnie wytrzymały czy odporny na wilgoć, brud, itp.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Napiszesz coś więcej na ten temat? Solidy są przez wielu uważane za wzorzec wytrzymałego, odpornego telefonu. Jeśli jest inaczej, warto ten mit obalić…

      • PABLO pisze:

        Aby rzetelnie to napisać, trzeba by rozebrać telefon, zrobić foty krok po kroku i zaznaczyć na fotach słabe punkty. Tylko po co? Szkoda roboty. Telefon od dawna jest już nieprodukowany, zwykłe telefony są jeszcze delikatniejsze i bardziej podatne na czynniki zewnętrzne, itp. Jak komuś bardzo na tym zależy, może osobiście zajrzeć do wnętrza i samemu ocenić , na jakie czynniki telefon jest naprawdę odporny, a na jakie nie.

        BTW: poza kwestią konstrukcji, w moim egzemplarzu miałem następujące uszkodzenia (ale to zupełnie inna kwestia):
        – telefon pobierał prąd o istotnej dla stanu akumulatora wartości także jak był wyłączony. Serwis dwukrotnie zwracał mi nie naprawiony aparat. Dopiero za trzecim razem, po pomiarach i samorozładowaniu akumulatora wyłączonego telefonu wymieniono sterownik,
        – odpadł klawisz nawigacyjny (udało się przykleić),
        – osłona złącza USB nie daje się skutecznie zamknąć, a gniazdo nie jest wodoszczelne.
        – irytujące jest (dla mnie), że blokada klawiatury nie obejmuje klawisza latarki.

        Aktualnie mam sytuację, że telefon nie podłączony do ładowarki sygnalizuje ładowanie. Także wyłączony (przez co rozładowuje akumulator)! Samoczynnie przełącza się czasem w tryb połączenia z komputerem. Nie był zalany, gniazdo USB jest czyste, brak upływności.

  6. mirek pisze:

    to raczej stary model, jest juz nowszy cat cs61 choc nic nie moge powiedziec o tym nowym. Polecam telefony cat sam mam chyba cs40 ale to juz rupiec ale dziala bez zarzutu. Nie wbijam nim gwozdzi ale mam wrazenie ze normalny telefon dawno by sie rozlecial przy moim uzytkowaniu.pozdro

  7. Dariuszek pisze:

    Idealny telefon dla gadzeciarza1
    Jak przyjdą złe czasy to po co będzie nosić cegłę w kieszeni?
    Prędzej CB sie przyda i PMR.
    jak sieci nie będzie to będzie zbędny element.
    Czy mogę prosić o info czy w usa tam gdzie ten huragan uderzy będzie sieć po uderzeniu i zasilanie energetyczne! Może to jest fajny temat na najbliższe dni, część osób nie chciała się ewakuować!

    • Krzysztof Lis pisze:

      Jak sieci nie będzie, działać będą mogły wciąż wszystkie pozostałe funkcje telefonu oprócz dzwonienia, wysyłania smsów i dostępu do internetu. To mało?

      PMR i CB są świetne, ale tylko w sytuacji, gdy masz z kim nawiązać tą drogą łączność.

    • Piotr pisze:

      Sytuacja kryzysowa to nie tylko „nuklearny koniec świata”. W przeważającej większości sytuacji kryzysowych (w jakich może się znaleźć przeciętny mieszkaniec Polski) telefon jest znakomitym i wręcz podstawowym narzędziem do komunikacji. Owszem, awarie sieci telefonii komórkowych się zdarzają ale obecnie zwykle nie trwają dłużej niż kilka godzin nawet w przypadku poważniejszych huraganów czy powodzi na jakimś obszarze. Polska to nie USA, nie graniczymy bezpośrednio z dwoma oceanami i nie leżymy w obszarze aktywnym sejsmicznie – u nas katastrofy naturalne (huragany, powodzie, śnieżyce itp.) mają zupełnie inną skalę i przebieg niż tam.
      CB czy PMR to świetne narzędzia do komunikacji lokalnej, ale mimo wszystko uważam, że telefon komórkowy to podstawa i w przeważającej większości typowych sytuacji kryzysowych będzie działał.
      Czymś innym jest łączność awaryjna (zapasowe środki łączności gdy te podstawowe nie będą działać – nie musi to być w sytuacji kryzysowej) a czymś innym łączność w sytuacji kryzysowej (gdzie normalne środki łączności mogą normalnie działać). Jak jest ulewa zalewająca piwnicę, to jest to sytuacja kryzysowa, ale nie jest to „łączność kryzysowa” (normalna komórka zadziała).

  8. szary pisze:

    @Krzysztof Lis i @Dariuszek
    Z jednej strony trudno nie docenić komputera jakim jest „typowy smartphone” tudzież nietypowy – zabezpieczony o ile ma się świadomość że to w pierwszej kolejności komputer a telefon w nim to dodatek. Jeśli ma się tego świadomość i w kolekcji oprogramowania posiada się użyteczne aplikacje które nie tracą na funkcjonalności pozbawione „sieci” to może mieć to sens.
    Z drugie strony PMR, CB czy po prostu radiotelefon to jest właściwie podstawa na czasy trudne niezależnie czy ma się w/w komputer z telefonem czy też nie.
    Nie bedę rozwijał tematu „gdy masz z kim nawiązać tą drogą łączność” bo to pachnie jakimś introwertyzmem i zupełnym strachem przed innymi ludźmi, zapewne w podobnie trudnej sytuacji ale być może posiadających cenne dla nas informacje albo potrzebujących od nas innych informacji. Nie tyle brak kultury radiowej (ale i „prawne” bzdury) o ile zwykły brak kultury i wzajemnej pomocy kształtują postawy że „typowy prepper” to w czasie spokoju i Pokoju wygadany teoretyk, egoista i egocentryk co to ma w plecak kilkanaście kilo elektronicznego markowego szmelcu, a w naprawdę trudnych sytuacjach gnie w rozpaczy i samotności przygnieciony tymi kilogramami do ziemi.
    To nie jest kwestia „lub” tylko „i”. Telefon się przydaje (ale telefon – mały, odporny) tak jak radiotelefon to pewna baza. Odważnie (i „bogatsi”) powinni zainwestować też w telefon satelitarny. Tyle że jak się nie ma do kogo zadzwonić to cały ten szmelc zaczyna być bezużyteczny.. Proponuję więc zacząć od tego aby tworzyć kontakty i wspólnoty, no i nie bać się innych ludzi bo mogą Wam uratować życie (choć mogą je także odebrać ale na to są inne środki zaradcze). Bez tego nawet najwymyślniejsze środki komunikacji będą nic nie warte a smartphone jako komputer co najwyżej umili Wam ostatnie dni przed śmiercią nastrojową muzyczką tudzież grami jeśli można je uruchomić i w nie zagrać bez połączenia z siecią.
    Sam posiadam (o czym wyżej) różne „gadżety” ale nie przywiązuję się do nich a w realnym świecie nieraz pożegnałem je bez żalu. Dla przywiązanych do „elektryzującej markowej rzeczywistości” zwykle mocno „wirtualnej” mam radę praktyczną. Nie rezygnujcie z czegoś albo nie decydujcie się na coś z ideologicznych czy komercyjnych pobudek i liczcie pieniądze nawet jeśli „sr..cie” pieniędzmi. Będzie łatwiej Wam nie mieś traumy jak szlag trafi „zabawki” albo będziecie musieli się pozbyć jakiegoś nowoczesnego „gadżetu” i to nawet nie tyle w trudnej sytuacji tylko kiedy zwyczajnie musicie uiścić haracz aby pójść spokojnie dalej.
    Ja rozumiem że dla „smarphona” niektórzy nerki sprzedają ale w przetrwaniu chodzi o ludzi, tych zwykłych i nie tylko nas samych czy nawet umowną rodzinę. Wbrew różnym bajeczkom dwoje ludzi nie odtworzy cywilizacji, a na pewno nie odtworzy jej jedna osoba chodzi miała najlepsze „gadżety”.
    Chyba że mówimy tu nie o przetrwaniu faktycznie a o stylu życia i lansie. W takim przypadku przepraszam bo moje doświadczenia są Wam niepotrzebne.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Trochę sam sobie przeczysz. Tu przecież nie chodzi o „introwertyzm i zupełny strach przed innymi ludźmi”, tylko o „jak się nie ma do kogo zadzwonić to cały ten szmelc zaczyna być bezużyteczny”. 🙂

      Powyższe dotyczy tak samo telefonu, telefonu satelitarnego, PMR, CB radio czy krótkofalarstwa.

      Lepiej mieć w telefonie radio FM i móc w razie potrzeby wysłuchać komunikatów nadawanych przez lokalne stacje radiowe, niż radiotelefon PMR, z pomocą którego nawiążesz kontakt z okolicznymi budowami i magazynami, ale wartości to nie będzie miało żadnej.

      Z kolei wybierając między PMR a CB wybrałbym CB, bo jest bardziej rozpowszechnione i pozwala na komunikację na dalsze odległości.

      Kupowanie PMR po to tylko, żeby mieć takie radio, nie ma sensu, o ile nie masz z kim się porozumieć z pomocą tego sprzętu. Jeśli mają PMRki Twoi bliscy, przyjaciele, z którymi będziesz koordynować jakieś działania w sytuacji kryzysowej, to świetnie. Na co dzień przyda się to na urlopie za granicą (żeby taniej się porozumiewać, gdy jeden jest na górze stoku narciarskiego, a drugi czeka na dole pod wyciągiem).

      Moim zdaniem jest za to sens kupić CB radio, nawet jeśli nikt z bliskich go mieć nie będzie — właśnie ze względu na wspominaną wyżej powszechność.

      Ale temat awaryjnej komunikacji jest sam w sobie bardzo ciekawy i niesamowicie obszerny i w sumie chyba wypadałoby go odświeżyć w najbliższym czasie.

      Telefon komórkowy to nie tylko sprzęt do komunikacji z pomocą sieci komórkowych. Teoretycznie telefony mogą same zbudować sieć, za pomocą aplikacji Firechat:
      https://www.youtube.com/watch?v=GogPPT3ePGQ

      Rada, by nie odwracać się od ludzi, tylko działać w lokalnych wspólnotach jest jak najbardziej słuszna, co też i inni potwierdzają, ale to wymaga czasu. Kupienie telefonu — tylko pieniędzy. No i poleganie wyłącznie na innych ludziach też samo w sobie jest błędem. Żadna ze skrajności nie jest dobra.

      • szary pisze:

        Jasne Krzysztof. Przeczę. 😀 Wszyscy są „be” bo Ty jesteś najlepszy i wszystko wiesz najlepiej. Tylko że to wszystko co twierdzisz to jakaś Twoja wyimaginowana teoria. TEORIA.
        Jasne. Buduj sieć z komórek. Tylko z kim jak nie masz z kim pogadać? Jakie budowy? Ty widziałeś kiedyś kryzys? Widziałeś i żyłeś w ciężkich warunkach albo przebywałeś w strefie wojny? Gdzie tam przeprasza są budowy? CB? Coś wiesz o Fizyce fal (tak cześć Nauki) czy choćby o propagacji? Odbijając piłeczkę to skoro jak porozmawiam z robotnikami na budowie to ty pogadasz (o ile w ogóle z kimkolwiek) z kierowcami ciężarówek.
        Rozmowa o „smartphonach” jest z większością ludzi którzy rzadko łeb z nich wyciągają zwyczajnie bez sensu. To tak jakbyś alkoholikowi próbował wytłumaczyć że alkohol jest dla niego szkodliwy. Uzależnienie od dopaminy jest tak duże w przypadku obu grup że zabranie używki, ba, skrytykowanie jej powoduje agresję. Myślisz że zapewnianie ładowania telefonów tzw „uchodźcom” to był taki odruch pomocy?
        Przeczytaj uważnie co napisałem. Ja nie neguje posiadania tego czy owego „bajeru” ale bez ludzi z drugiej strony po prostu wszystko jest szmelcem, łącznie z „firechat” bo nawet jeśli już nawet włączysz się do takiej sieci to z kim pogadasz bo może się okazać że z drugiej strony tylko robotnicy i kierowcy? A z drugiej strony – z posiadaniem „firechat” jest jak z PMR czy CB. Ile osób ma tą aplikację i używa? Może się okazać że nadal nie będzie z kim pogadać. Sieć telefoniczna jak padnie to nikt aplikacji nie zainstaluje i siec będzie martwa. Za to w PMR dopiero zacznie się ruch.
        Ja optuję za wielozakresowym radiotelefonem nie zamiast tylko jako element konieczny. Za to termowizja o której wspomniałeś ma sens jedynie jak siedzisz w domu na kanapie. Uciekając z pożaru (a wiem co mówię) nie szukałem termowizora tylko polegałem na zmysłach. Ogień nie czeka aż uruchomisz aplikację tylko żre wszystko co nadaje się do żarcia.
        Piszesz o ciekawych rzeczach i często choć teoretycznie to trafnie znaczy masz w głowie dobrze poukładane. Nie rozumiem jednak tego stawiania na JA mimo że ktoś ci oferuje coś czego nie doświadczyłeś i zapewne nie doświadczysz. Takie mam wrażenie że zwirtualizowałeś swój Świat uwiązany w gadżeciarstwo. Nie jest to tylko twoja przypadłość bo gro „medialnych” prepperów to teoretycy którzy częściej bazują na filmach fabularnych i beletrystyce niż czegoś doświadczyli. Odporna i szczelna społeczność. Tyle że społeczność jedynie medialna i teoretyczna bo często żrąca się miedzy sobą, ścigając na swoje JA.
        Ja wciąż postuluję by tworzyć realną społeczność która ma większe szanse działając wspólnie i dzieląc doświadczeniami niż ludzi których dzieli wszystko prócz tego że nazywają samych siebie prepperami. W realnej społeczności możemy wtedy ustalić że wszyscy mamy „firechat”, numery telefonów do siebie, jakieś bluetooth/wifi walkie-talkie, jakieś radiotelefony, system komunikacji, wiedzą o tym kto co potrafi i kto w czym może pomóc i co najważniejsze to zrobi a nie zacznie od słów. „Przeczysz sobie”, byłeś „głupi, nie pomyślałeś o tym to Ci nie pomogę.
        A że raczej nie jestem człowiekiem łagodnym to oczywiście mogę Ci dalej życzyć wciskania ludziom noży czy telefonów za tysiące w czasach poniekąd kryzysu większość ludzi tych tysięcy nie ma, nie mówiąc o tym że nic więcej niż nóż z Biedronki za 20 pln nie mogą sobie pozwolić a to i tak tylko wtedy kiedy odmówią sobie jedzenia przez dwa dni.
        Osobiście nic do Ciebie nie mam i możesz być pewny że kiedy będziesz w potrzebie to u mnie zawsze pomoc jest ale nie spodziewaj się że z tego tytułu się nie odgryzę albo nie odparuję urojonych argumentów. Tak jak to że szanuję twoją pracę nie zmieni tego że będę przedstawiał swoją perspektywę z poziomu moich doświadczeń. Niektórzy mnie oplują a niektórzy skorzystają. Ich wybór.

        • Krzysztof Lis pisze:

          Nigdzie nie twierdziłem, że jestem najlepszy i wiem wszystko najlepiej. Wiem, co wiem i zawsze kładę nacisk na to, że mówię o moich opiniach, doświadczeniach i odczuciach. I że to, co sprawdza się u mnie, u innych się nie sprawdzi. Nie bez przyczyny tak często na filmach i w tekstach pada „to zależy”.

          Z całą pewnością jednak trochę sobie przeczysz. W jednym miejscu przeszkadza Ci mój argument o tym, że trzeba mieć do kogo zadzwonić (bo ponoć dowodzi to lęku przed ludźmi), zaś w innym miejscu sam go używasz. A fakt jest taki, że sprzęt do awaryjnej komunikacji ma sens, o ile możesz go użyć do nawiązania połączenia z kimś.

          Dlatego właśnie ja wybrałbym CB radio a nie PMRki, bo dla mnie możliwość dogadania się z obcym kierowcą 10 km ode mnie ma większą wartość, niż możliwość dogadania się z obcym pracownikiem budowy w odległości 3 km.

          Przewaga Firechata nad PMR jest taka, że technicznie można zainstalować aplikację na telefonie sąsiada, bez połączenia z internetem. Wystarczy laptop i kabel, albo i samo przesłanie pliku instalacyjnego przez Bluetooth. Z niczego PMR oczywiście zlutować też się da, ale nie uważam, że jest to zadanie o porównywalnym stopniu trudności, co instalacja aplikacji w telefonie.

          • szary pisze:

            Krzysztof. Jakoś inaczej chyba rozumiemy to co napisałem. 😀 Nie ma tam żadnych zaprzeczeń. Jak sąsiada mam na wyciągnięcie ręki to nie instaluje mu „firechat” tylko otwieram usta i używam strun głosowych, języka, zębów i płuc.
            Spróbuję prościej.
            Żyjąc w Polsce albo względnie cywilizowanym miejscu i nie planując „ucieczki” poza ten obszar przyda się i radiotelefon wielozakresowy (niekoniecznie PMR ale obsługujący zakres PMR) i (to ważne że tu jest „I” a nie „ALBO”) telefon (który zwykle większość posiada) który może być „smartphone” i odbiornik FM który zwykle jest w jednym i/lub drugim. Warunkiem koniecznym jest choćby ten sąsiad i to nie nastawiony wrogo a wręcz przeciwnie (co jest o tyle trudne że niezależnie od czsó zwykle „syndrom sąsiada” jest przeszkodą nie do przejścia). To czy po drugiej stronie „przypadkowej” łączności jest robotnik czy kierowca nie ma znaczenia. Ma znaczenie informacja i współpraca.
            Za to w sieciach „apkowych” zwykle są to ludzie nieprzypadkowi bo przypadkowi nie mają „firechat”. Z rodziną tą najbliższą zwykle też komunikuje się z pomocą usta, zębów… choć znam przypadki uzależnionych co tylko „chat”-ują ze sobą :-D.
            Możemy się zacząć przerzucać przykładami z rzeczywistości choćby tej w zwykłych czasach i gwarantuje Ci że więcej będzie przypadków ratunku/informacji po użyciu PMR (np w górach) czy telefony (jako sms czy rozmowa) niż użycia jakieś „apki” a już na pewno „firechat”. Ten że „firechat” jest o tyle użyteczny jak w pobliżu będzie istniała współpracująca ze sobą grupa ludzi, i dalej współpracująca z nimi grupa ludzi. Incydentalne kontakty na 100% będą rzadsze niż w przypadku PMR jeśli chodzi o terytorium RP.
            jeśli zaś zaczniemy rozpatrywać czasy inne niż zwyczajne po można sobie darować wszystko co smartphonowe a do łask wracają telefony gsm w których zasilanie wystarcza na dłużej a i tak są okazjonalnie włączane.
            Tak jak napisałeś, temat jest wart odświeżenia i dyskusji i tak w podziale na „zwykłe”, „niezwykłe” i „nadzwyczajne” kryzysu” z „wojną” to całkowicie niemożliwą komunikacją radiową na końcu. Wtedy zostają latarki, lampy naftowe, ogniska, kolorowe szkiełka, alfabet Morse’a i sygnały dymne 😀

          • szary pisze:

            Ach i żeby Twoje porównanie było trafne to powinienem w kontrze napisać że PMR szybciej zlutujesz niż smartphone dla tego „firechat” 😀 co w sumie właśnie napisałem 😀

    • Piotr pisze:

      A moim zdaniem smartfon to PODSTAWOWE narzędzie po jakie się sięga w przeważającej większości sytuacji (zarówno kryzysowych jak i zwyczajnych). Umiejętność przetrwania „apokalipsy” bez smartfona to inna sprawa (i tego nie neguję) ale rezygnowanie ze smartfona (czy wręcz pejoratywne określanie go „lansem”) to głupota. Smartfony (czy nawet zwykłe telefony komórkowe) ratują życie czy „tyłek” tysiącom ludzi dziennie, to najpowszechniej używane narzędzie do wzywania pomocy (karetka, straż pożarna, policja, GOPR itp.), do dokumentowania zdarzeń drogowych (fotografowanie miejsca wypadku), do odnajdywania adresu/drogi w nieznanym mieście, do robienia notatek i „skanowania” dokumentów, do filmowania wykroczeń/przestępstw itd. Smartfon to absolutna podstawa współczesnego życia i nie chodzi tu o lans czy uzależnienie od „gadżetów”, to po prostu najbardziej uniwersalne narzędzie jakie nosimy przy sobie i warto jest wybrać takie, które nie przestanie działać z byle powodu (upadek, zamoczenie itp.).
      A że jak walną atomówki, to sieć przestanie działać i do nikogo się nie dodzwonisz… owszem, to prawda, ale w przeważającej większości „kataklizmów” z jakimi mamy do czynienia w Polsce (huragany, powodzie, śnieżyce, mrozy, awarie prądu, awarie wody itp.) sieci komórkowe działają (a jeśli ulegają uszkodzeniu, to na krótko, maksymalnie kilka godzin) a wtedy fakt czy smartfon wytrzymuje dobę czy tydzień na baterii, czy zepsuje się od byle upadku czy „utopi się” przez przypadkowe zachlapanie wodą ma znaczenie.

      Nie zrozum mnie źle, jestem przeciwnikiem *uzależniania* swojego przetrwania od „gadżetów” ale z drugiej strony negowanie ich przydatności w większości sytuacji to głupota. Jedna rzecz, to umieć przeżyć w lesie nie mając nic, a druga, to nie zabierać ze sobą noża „bo jak się złamie to i tak nie będzie przydatny” 😀

      • szary pisze:

        Naciągane trochę bo np. z tym ratunkiem to nie tyle smartphone co jego telefoniczna część. Z tymi huraganami tez trochę przesada. Byłem. g… działało 😀 ale niech Ci będzie. To Twoja perspektywa.

        • Piotr pisze:

          W przypadku katastrofy jeśli wzywasz pomoc, to owszem, dzwoni jego telefoniczna część, ale w codziennych sytuacjach jego komputerowa część sprawdza się znakomicie: nawigacja, notatnik, dyktafon, e-maile, zdjęcia, połączenia video, książka adresowa, wyszukiwarka informacji, latarka, radio (w tym internetowe), sprawdzanie pogody, odtwarzanie mp3 itd. Jaki jest sens rezygnowania z tych funkcjonalności w telefonie/smartfonie użytkowanym na co dzień?
          Co do huraganów – jeśli g… działało, to wystarczyło wziąć jakąś tyczkę (na przykład 12m wędzisko) i na jej szczycie przymocować smartfon ustawiony w tryb hot-spota WiFi a drugim smartfonem się z nim połączyć i skorzystać z jakiegokolwiek mesengera/VoIP/Skype itp. (ja tak kiedyś zrobiłem, tylko na wędzisku wylądował D-Link DWR-730 – bez problemu dało się wykorzystać BTS-a odległego o około 20km od miejsca gdzie przebywałem gdy lokalne BTS-y padły)

  9. Piotr pisze:

    Mam CAT S60 i największą frajdę pomimo słabych parametrów robi kamera termowizyjna. Aparat też nie jest taki słaby jak na tego typu telefon.
    Zadowolony jestem też z zapisywania podwójnych zdjęć zawierających jednocześnie obraz widzialny i podczerwony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner