Co NAPRAWDĘ zniknie ze sklepów w razie kryzysu?

Pamiętacie nasz cykl materiałów o Top 100 rzeczach, które rzekomo miały znikać ze sklepów w razie sytuacji awaryjnych? Ten cykl był omówieniem listy krążącej od lat w anglojęzycznym internecie.

Dziś mamy dla Was dużo lepszą listę. Listę opracowaną w polskich warunkach na dużej próbie pomiarowej i przy okazji dwóch zupełnie różnych kryzysów. Co NAPRAWDĘ znika ze sklepów? Czy będą tam jakieś zaskakujące pozycje? Myślę, że zaskoczy Was przynajmniej jedna. ZAPRASZAM!

Informacje, które pojawiają się w tym materiale i cytaty pochodzą z raportu “Trendy na rynku e-commerce w Polsce 2022“ opracowanego i wydanego przez Ceneo. Przedstawiają zmiany popularności różnych kategorii produktów w czasie dwóch tegorocznych kryzysów – zaraz po wybuchu wojny w Ukrainie i kryzysu energetycznego.

W obu przypadkach porównano po prostu konkretne kategorie tak, jak one funkcjonują w Ceneo, w odniesieniu do analogicznego okresu rok wcześniej. W opisie pod filmem znajdziecie linki do tych kategorii, żebyście mogli sami lepiej zorientować się, co dokładnie znikało ze sklepów. 

Pewne wnioski mogłem wyciągać na podstawie ruchu w naszym sklepie, ale to za mała próbka, żeby były wartościowe. Przecież sprzedaż jakiegoś produktu mogła mi wzrosnąć mniej, niż u konkurentów, tylko dlatego, że akurat zaraz przed wybuchem wojny mi się skończył w magazynie…

Wojna

W tym przypadku porównano sprzedaż w okresie 24-27.02 z analogicznym okresem rok wcześniej. Zauważono, że sprzedaż spadła:

Wojna w Ukrainie wypłynęła na polski e-commerce gwałtownym spadkiem zakupów w pierwszych dniach konfliktu. Spadek o 37,65% względem średniej utrzymywał się przez zaledwie 3 dni.

A jakie kategorie zaczęły być sprzedawane częściej? Listę z moimi komentarzami znajdziecie poniżej. Linkujemy też do tych kategorii na Ceneo, żebyście mogli sobie wygodnie sprawdzić, jakie dokładnie produkty się w nich mieszczą. Ważne: to są linki reklamowe (afiliacyjne) do serwisu Ceneo.pl, jeśli po kliknięciu w link dokonasz tam zakupu, Ceneo wypłaci nam niewielką prowizję.

Pierwsze dwa miejsca zajmują dwie kategorie z podobnymi produktami, tylko w różnych miejscach w strukturze kategorii Ceneo. Chodzi oczywiście o Generatory prądu (+1 519%) i Agregaty (+1 080%), czyli po prostu agregaty prądotwórcze. To trochę też wyjaśnia, czemu ludzie rzucili się na stacje benzynowe…  

Na trzecim miejscu mamy Palniki i kuchenki turystyczne (+549%). Koniec lutego to raczej nie jest moment, gdy ludzie takie rzeczy kupują przygotowując się na sezon (te przygotowania raczej zaczynają się później, wiosną). 

Czwarte miejsce to Kuchnie węglowe (+510%). Najwyraźniej ludzie uznali, że wojna za wschodnią granicą odetnie nas od prądu i gazu. To zupełnie rozsądna konstatacja, raczej mieliśmy wszyscy świadomość, że gaz kupujemy głównie pochodzenia rosyjskiego. Ale widmo wojny, która (jak pewnie niektórzy wtedy myśleli) może przenieść się na naszą stronę granicy, kazało ludziom martwić się także atakami na infrastrukturę elektroenergetyczną i brakami prądu.

Puste półki na dziale z proszkami do prania w supermarkecie w Australii, wskutek paniki covidowej. Marzec 2020 r. Fot.: Natsicha via Depositphotos.

Piąte miejsce jest dla mnie kompletnym zaskoczeniem, bo o 433% wzrosła sprzedaż produktów z kategorii Symbole narodowe i flagi. Nie ma informacji, jakie flagi sprzedawano. Być może chodziło o flagi ukraińskie, w celu wyrażenia naszej solidarności z zaatakowanym narodem.

Kolejne miejsca bez zaskoczeń, choć można się ewentualnie zastanawiać nad przyczynami (o tym będzie trochę później): Radiotelefony i krótkofalówki (+421%), Śpiwory (+345%), Powerbanki (+286%). Znowu sprzęt, który ma pomóc w przeżyciu wojny, choć nie wiadomo, czy po naszej, czy po wschodniej stronie granicy z Ukrainą. Być może część tego sprzętu kupowano, by Ukraińców wspierać. 

Na miejscu dziewiątym – Środki przeciwbólowe (+181%). Listę zamyka na miejscu 12 szersza kategoria, w której sprzedaż wzrosła dwukrotnie – Wyposażenie medyczne. Nie wiem, czemu akurat środki przeciwbólowe zanotowały taki duży wzrost sprzedaży. Spodziewałem się raczej, że ludzie rzucą się na środki do leczenia infekcji, na różnego rodzaju alternatywy dla antybiotyków, na ewentualność braku dostępu do lekarza. 

Miejsce 10 to raczej sprzęt kupowany do wysłania za granicę (albo przez pesymistów, którzy martwili się, że będą musieli go używać do ochrony swoich rodzin) – Noktowizory (+126%). Miejsce 11 to Plecaki ze wzrostem o 123%. 

Co o tym kryzysie pisze Ceneo?

Po tym okresie zainteresowanie zakupami online zaczęło rosnąć i po kolejnych 8 dniach wróciło do normy. Częściej wyszukiwano m.in. repliki broni oraz broń białą.
Piki popularności miały również produkty związane z zakupami dla uchodźców: śpiwory, palniki, plecaki, wyposażenie medyczne oraz rzeczy umożliwiające wsparcie Ukrainy w prowadzonym konflikcie: noktowizory, wyposażenie medyczne, flagi.

Zwróćcie uwagę, że na samej liście TOP12 kategorii nie ma śladu replik czarnoprochowych, choć jest o tym wzmianka w tekście. Trudno mi uwierzyć, że w tej kategorii nie zanotowano wzrostu. Może po prostu nie był tak duży. Kategoria Repliki broni mieści w sobie nie tylko broń czarnoprochową, lecz także wszystkie repliki-zabawki na plastikowe kulki. 

Na liście nie pojawiła się też kategoria Numizmatyka, w której są złote monety. Być może ze względu na (sygnalizowany przez branżę) brak towaru, który został wymieciony zaraz po wybuchu wojny.

Flagi były dla mnie zaskoczeniem, środki przeciwbólowe trochę też. Pozostałe rzeczy już nie. W obliczu wojny ludzie kupują sprzęt, który ich zdaniem pomoże albo w samej walce, albo w poradzeniu sobie z bezpośrednimi i pośrednimi skutkami wojny. Albo mają pomagać uchodźcom, na co słusznie zwróciło uwagę Ceneo.

Kryzys energetyczny

Tu przeanalizowano zmiany w sprzedaży w sierpniu 2022 w porównaniu z poprzednim rokiem. Sierpień to taki moment, gdy jeszcze czasami jeździmy na urlopy i trochę sprzętu dokupujemy, ale także gdy przygotowujemy siebie i dzieciaki do kolejnego roku szkolnego.

W tym roku jednak Polacy przestraszeni widmem problemów z opałem i brakami prądu rzucili się na awaryjne źródła ciepła. Najpopularniejsze były następujące kategorie:

  • Ogrzewanie przenośne — +301% (tu mieszczą się farelki, przenośne grzejniki elektryczne, piecyki gazowe na butlę, promienniki ciepła i tak dalej),
  • Materiały opałowe — +208% (tak, jakby w tym roku ludzie po prostu zaczęli opał kupować wcześniej, przestraszeni wizją jego braku),
  • Biokominki — +349% (co nie dziwi, bo to fajne źródło ciepła, mówiłem o tym tutaj, ale też biokominek ogrzeje najwyżej jeden pokój, a nie cały dom, więc może ludzie kupowali od razu po kilka sztuk, co nakręcało sprzedaż?),
  • Nagrzewnice — +166%,
  • Kosze na drewno — +219% (może na zasadzie „skoro w tym sezonie będziemy się ogrzewać drewnem w kominku, musimy to sobie ułatwić?),
  • Piece akumulacyjne — +133%,
  • Piece — +198% (nie jestem w stanie odnaleźć na Ceneo kategorii o nazwie Piece, ale wydaje mi się, że chodzi o wolnostojące piece na drewno, czyli tak zwane kozy). 

Tu zaskoczeń nie ma. 

Jakie są dla nas wnioski?

Że chyba nie jest bardzo trudno przewidzieć, co ludzie będą wykupować w sklepach, w razie sytuacji awaryjnej. Te wybory są dość intuicyjne i oczywiste. Wniosek jest więc jeden – jeśli wydaje Ci się, że coś będzie Twojej rodzinie potrzebne w razie kryzysu, nie możesz zwlekać z zakupem aż ten kryzys wystąpi, tylko musisz to kupić teraz.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

2 komentarze

  1. myndrek pisze:

    Dwie uwagi:
    1. środki przeciwbólowe, to w ogromnej mierze leki przeciwzapalne/przeciwgorączkowe (przynajmniej te powszechnie dostępne bez recepty); wzrost sprzedaży tych leków w środku okresu „grypowego”, przy kolejnej fali pandemii i masowej produkcji apteczek dla Ukraińców nie dziwi
    2. w początkowej fazie wojny Polacy ruszyli z tak masową pomocą dla ukraińskich obrońców, że ze sklepów survivalowo-militarnych znikło prawie wszystko
    Wniosek – analiza lutowa (jakkolwiek bardzo przydatna) jest obarczona pewnym błędem, ponieważ sporą część opisanych towarów kupowano dla innych, nie na własny użytek.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Czy na własny użytek (przez ludzi obawiających się wojny), czy na pomoc obrońcom albo ludziom dotkniętym skutkami wojny, na jedno (moim zdaniem) wychodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.