Co robić (i czego nie robić) w czasie zamieszek?

Dzisiejszy materiał nagrałem na gorąco, zainspirowany wydarzeniami w amerykańskim mieście Kenosha, w którym 17-latek zastrzelił ze swojego karabinku dwie atakujące go osoby i postrzelił trzecią. Całe zdarzenie miało miejsce w trakcie zamieszek. Chłopak był jedną z osób, które próbowały powstrzymać tłum niszczący mienie.

Zaniepokoiła mnie też bardzo dyskusja, która miała miejsce na naszej facebookowej grupie, odnosząca się do tych wydarzeń. Przeczytałem tam sporo komentarzy, z którymi absolutnie nie mogę się zgodzić.

I dlatego na szybko nagrałem kilka słów swojego komentarza, aby przedstawić Wam jedyny słuszny sposób postępowania w czasie zamieszek. I powiedzieć, co trzeba zrobić, gdy w naszym mieście zaczynają się one pojawiać.

Prepper w czasie zamieszek

Odpowiedź na pytanie co powinien robić prepper w czasie zamieszek w jego mieście jest moim zdaniem bardzo prosta. Powinien się relaksować, ciesząc się spokojem, będąc daleko od tego miejsca!

Jest to jedyne rozwiązanie, zapewniające stuprocentowe bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo nasze, naszej rodziny, zdrowie, życie, są w moim odczuciu wartościami absolutnie najważniejszymi! To o nie powinniśmy dbać w pierwszej kolejności!

Chłopak, którego historię opisałem na początku (o całej historii możecie przeczytać np. na Wikipedii) przyjechał do tej miejscowości z bronią. Podobno zrobił to, by pomóc właścicielom lokalnych biznesów w obronie ich własności. Przy okazji przekroczył granice stanów i naraził się w ten sposób na zarzuty za nielegalne posiadanie broni (albowiem w stanie Wisconsin, do którego przyjechał, posiadanie karabinków przez osoby w jego wieku nie jest dozwolone).

Dostępne materiały wideo wskazują na to, że najprawdopodobniej chłopak oddał strzały w samoobronie. W tej chwili ma postawione zarzuty morderstwa pierwszego stopnia, co mniej więcej na polskie warunki odpowiadałoby zabójstwu z premedytacją.

Nie chcę dyskutować tu o tym, kto ma rację — czy chłopak miał prawo się bronić, czy miał prawo być atakowany, czy protestujący to pospolici huligani, bandyci, czy tylko praworządni obywatele korzystający ze swoich praw do wyrażania własnych opinii.

To nie ma znaczenia.

Znaczenie ma fakt, że chłopak prawdopodobnie ma zniszczone życie. Ma zarzuty, jego wizerunek, nazwisko i adres krążą po sieci, a rodzina dostaje pogróżki. Wszystko dlatego, że chciał bronić cudzego dobytku, przez co ostatecznie musiał bronić swojego życia i zdrowia.

Ludzka powódź

Zamieszki porównałbym do powodzi.

W przypadku powodzi mamy do czynienia z falą wody, która niesie martwe zwierzęta, drzewa, samochody. Zniszczy ona dobytek na swojej drodze, zatruje studnie i może z łatwością zabić człowieka. Może także doprowadzić do zakażenia skaleczenia, którego się ten człowiek nabawi.

Jeden człowiek fali powodziowej nie zatrzyma. Kilkanaście osób też nie.

W przypadku zamieszek mamy do czynienia za falą ludzi, którzy mają niecne zamiary (choć nie wszyscy), którym puszczają hamulce. Oni wreszcie mają szansę niszczyć i plądrować, co chcieli robić już wcześniej, ale dopiero w tym tłumie czują się bezpieczni. Dopiero teraz wreszcie mogą (w miarę bezkarnie) to robić.

Jeden człowiek nie zatrzyma fali protestujących. Kilkanaście osób z karabinami też nie.

I tak jak próba obrony domu przed powodzią jest bezsensowna, tak samo bezsensowna jest próba obrony własnego dobytku przed zamieszkami.

Te kilkanaście osób, w polskich warunkach pewnie będzie mieć pięć karabinów, kije bejsbolowe i maczety. Taka grupa nie powstrzyma setki czy trzech setek ludzi, którzy chcą plądrować i niszczyć. Ludzi uzbrojonych w cegły, kamienie, koktajle mołotowa, kaski motocyklowe i zrobione domowym sposobem tarcze.

Możliwe skutki

Takie starcie może skończyć się na kilka sposobów:

  • osoby broniące dobytku będą musiały uciekać, dobytek zostanie zniszczony,
  • osoby broniące się odniosą rany, poniosą śmierć, zostaną okaleczone, przez co nie powstrzymają tłumu i dobytek zostanie zniszczony,
  • obrońcom się uda, zastrzelą lub ciężko ranią kilka osób, przez co tłum się uspokoi i odstąpi od swoich zamiarów.

Przy czym trzeba pamiętać, że i ten trzeci, najbardziej optymistyczny wariant, nie jest pozbawiony negatywnych konsekwencji! Sprawa karna to minimum, zarzutów o morderstwo można się w analogicznej sytuacji spodziewać także w Polsce. Z tym wiąże się areszt na kilkanaście tygodni czy parę miesięcy. Do tego proces cywilny wytoczony przez ofiary i ich rodziny. Wreszcie, chyba nikt nie chciałby wystawiać swojej rodziny na ryzyko jakiegoś odwetu ze strony poszkodowanej grupy, prawda? A w dzisiejszych czasach jest to bardzo prawdopodobne, bo dane się po sieci rozchodzą z ogromną łatwością…

Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać, że opór w takim przypadku jest bezcelowy. Gdy mamy do czynienia z powodzią i zamieszkami, należy zostawić dobytek, aby móc uratować życie i pełnię zdrowia.

Priorytety

I naprawdę nie przekonują mnie argumenty „pracowałem na to całe życie”, albo „ten dom jest wszystkim, co ja i moje dzieci mamy”. Te argumenty są głupie. Naprawdę, dla rodziny ważniejszy jest ojciec niż dom. Jak się straci dom, to ojciec z matką go mogą odbudować. Jeśli rodzina straci ojca, matka nie będzie w stanie przywrócić go do życia za pieniądze ze sprzedaży domu.

Tym bardziej, że w rozpatrywanym scenariuszu rodzina będzie miała najprawdopodobniej i tak spalony dom i ojca w więzieniu, albo kostnicy.

Chcesz być gotowym na zamieszki? Bądź gotowy do szybkiej i sprawnej ewakuacji. Tu znajdziesz listę materiałów na temat ewakuacji.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

7 komentarzy

  1. Myndrek pisze:

    Bardzo słusznie. Chyba, że znajdziemy się w sytuacji, gdy ucieczka staje się jeszcze bardziej niebezpieczna niż (czasowe) pozostanie na miejscu.

  2. Niebrzyd pisze:

    To chyba zależy co dla ciebie lub innych oznacza być Prepersem, dla mnie to między innymi bycie przygotowanym do obrony domu i rodziny. I na pewno nie jest dla mnie preperingiem uciekanie od wszelkich zagrożeń niczym szczur, przemykanie od jednej skrytki z zapasami do drugiej jak tylko ktoś tupnie nogą.

    A porównanie zatrzymania szabrującej tłuszczy z próbą zatrzymania rzeki jest kompletnie chybione. W 99% przypadkach wystarczy widok uzbrojonej osoby aby szabrownicy poszli gdzie indziej szukać łatwiejszych „celów”.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Co oznacza dla mnie bycie prepperem?

      „Bycie przygotowanym do obrony domu i rodziny”? TAK.
      Obrona domu i rodziny, podczas gdy lepszym wyjściem byłaby ewakuacja zanim pojawi się zagrożenie, przed którym trzeba się bronić? NIE.

      Te 99% to skąd wziąłeś?
      Dlaczego zakładasz, że w 99% przypadków szabrownicy sobie pójdą, a nie bierzesz pod uwagę, że wrócą w większej sile, przekonani, że skoro chcesz bronić dobytku, to znaczy, że musisz mieć coś fajnego?

      • Niebrzyd pisze:

        Ja nie zakładam to jest fakt wystarczy obejrzeć doniesienia z USA. Incydent o którym wspomniałeś (17-latek z karabinem + ofiary śmiertelne) był odosobnionym przypadkiem. Praktycznie brak jest doniesień o obrońcach mienia strzelających do tzw. „protestujących” a przecież w wielu miejscach ludzie pilnują dobytku z bronią czy to siedząc w nocy na dachach nad sklepami, czy też jako straż sąsiedzka patrolując swoją okolice.
        Praktycznie każda „ofiara” ze strony Antifa/BLM jest gloryfikowana a doniesień o ofiarach jak na skalę rozruchów i zniszczeń jest niewiele. Z tąd prosty wniosek iż widok człowieka z bronią zniechęca tłuszcze do wchodzenia na chronione tereny.

    • Myndrek pisze:

      W przypadku doświadczonych i zorganizowanych (więc również uzbrojonych) szabrowników widok JEDNEJ uzbrojonej osoby nie tylko ich nie zrazi, ale wręcz zachęci do ataku, tylko lepiej zaplanowanego. Szabrowników (czy raczej szeroko rozumianą tłuszczę) jest w stanie zrazić jedynie silna i dobrze zorganizowana grupa, a taką należałoby stworzyć jeszcze przed wystąpieniem podobnych zdarzeń (najlepiej już teraz, choćby w postaci dyskretnego wywiadu środowiskowego i organizowania grup sąsiedzkiego wsparcia).
      Nie wiem, skąd czerpiesz swoje przekonanie, ale relacji z Afryki, czy z Wojny Bałkańskiej przeczą twoim tezom. Znasz takie powiedzenie ” gdy ludzi kupa i Herkules…”.

    • Xaron pisze:

      Pamiętam że ostatnio podczas protestów BLM, małżeństwo chciało chronić swój dom przed zdewastowaniem. Wyszli więc przed dom z bronią i odgrażali się protestującym że jak wejdą na ich teren to jej użyją. Było widać tam napiętą atmosferę między chroniącymi a protestującymi. Protestujący nie mieli żadnej broni i tarcz, dlatego pewnie skończyło się to wtedy bez ofiar. Ale ciekawostka: Małżeństwo to została napiętnowane w mediach że nie wspiera ‚BLM’ i że jest rasistowskie a dwa tygodnie po tych protestach dom został obrzucony koktajlem Mołotowa.

  3. Paweł pisze:

    Osobiście uważam że żaden majątek nie ma wartości większej niż życie moje i mojej rodziny.
    Jeżeli ktoś wejdzie mi do domu zamykam się w sypialni z bronią (zakładając że ja mam) i niech sobie bierze co chce. Równocześnie ostrzegam że wejście za drzwi sypialni skończy się użyciem przeze mnie broni.
    Nawet życie bandziora który plądruje mi dom jest więcej warte niż kilka groszy które może mi ukraść. Dobra materialne można ubezpieczyć i sobie kupić ponownie.
    Oczywiście w wypadku zagrożenia życia mojego i mojej rodziny użyję wszelkich środków do obrony.

    Często widzę komentarze „bohaterów” co oni by nie zrobili, że chcą już tej wojny bo „ruskich” trzeba wystrzelać itp.
    Czytanie takich rzeczy uświadomiło mi że mamy super przepisy regulujące posiadanie broni w Polsce, w innym wypadku chojraki sprzed kompa gotowe kogoś zabić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner