Czy wiedza jest rzeczywiście cenniejsza od zapasów?

To tylko połowa artykułu, pierwszą część znajdziesz na poprzedniej stronie!

Nie ma sensu uczyć się wielu rzeczy, lepiej umieć kilka rzeczy dobrze

Wiadomo, że nie da się tego wszystkiego nauczyć, ale tak naprawdę też nie ma sensu uczyć się wielu różnych rzeczy. Lepiej jest być dobrym w kilku rzeczach, niż liznąć wielu, ale w żadnej nie mieć tak naprawdę sensownego poziomu wiedzy i umiejętności.

Najlepiej widać to w perspektywie rozwoju zawodowego. Tu nigdy nie da się wiedzieć wszystkiego, tylko trzeba się specjalizować. Dzięki byciu najlepszym w obszarze, którym się zajmujemy, będziemy mogli się rozwijać zawodowo, awansować i zarabiać coraz więcej. Tej szansy nie dostaniemy, jeśli będziemy mieli dużo wiedzy, ale z bardzo wielu różnych dziedzin (a zatem mało wiedzy z każdej pojedynczej dziedziny).

Nie można być jednocześnie dobrą pielęgniarką, programistą, handlowcem i menedżerem zarządzającym wieloosobowym zespołem. Nie można być świetnym mechanikiem i świetnym glazurnikiem. Lepiej po prostu specjalizować się w naprawie samochodów i dokształcać po godzinach, zamiast po godzinach kłaść kafelki. To zostawmy fachowcowi.

I analogicznie będzie to działać w kontekście sytuacji awaryjnych.

Znacznie lepiej jest umieć dobrze kilka rzeczy, a pozostałe potrzeby zaspokajać z pomocą zapasów i sprzętu, albo pomocy innych ludzi. Tym bardziej, że prawie nigdy nie będzie sytuacji, w których będziemy zdani wyłącznie sami na siebie.

Lepiej jest mieć coś, czym będziemy mogli zapłacić za pomoc innych. Mogą to być środki płatnicze, zapasy albo sprzęt, ale także nasze umiejętności.

Wiedzę i umiejętności trudno jest przekazać dalej

Czasem znacznie lepiej, znacznie łatwiej jest przekazać do użytkowania jakiś sprzęt, niż wiedzę w jakimś zakresie. Albo przygotować szczegółową instrukcję zrobienia czegoś, niż tłumaczyć, jak coś funkcjonuje i dlaczego. Żeby to lepiej zobrazować znów posłużmy się przykładami.

Jeśli jestem kretynem i zgubiłem się z rodziną w polskim lesie, a do tego złamałem rękę, moja umiejętność rozpalania ognia patykami nic mi nie da, bo sam z niej nie skorzystam. Ale nie będę też w stanie wytłumaczyć żonie czy dziecku, jak dokładnie z tej metody skorzystać: jakie drewno użyć, jakie ruchy wykonywać i tak dalej. Przekazanie wiedzy będzie w takim przypadku niemożliwe.

Znacznie łatwiej będzie przekazać dziecku czy żonie zapalniczkę, którą ona użyje później, by szybko rozpalić ogień.

Jeśli mam w domu agregat prądotwórczy i chcę, by każdy członek rodziny mógł z niego bezpiecznie skorzystać, mogę:

  • przeszkolić wszystkich razem albo osobno, każdemu wytłumaczyć, jaka jest kolejność poszczególnych czynności, ale także pozwolić zrozumieć, dlaczego najpierw uruchamia się agregat, a potem podłącza urządzenia i dlaczego ważne jest sprawdzanie poziomu oleju — dopiero ten poziom zrozumienia tych zagadnień pozwoli mieć pewność, że one utkwią wszystkim członkom rodziny w pamięci i nie będzie pomyłek,
  • zrobić szczegółową i łopatologicznie rozpisaną instrukcję, omawiającą krok po kroku kolejne etapy uruchamiania i później też wyłączania agregatu.

Wiadomo, że druga opcja jest łatwiejsza.

I ten kłopot będzie widoczny w wielu różnych sytuacjach, gdy:

  • chcemy kogoś na przyszłość nauczyć, mnożąc wiedzę w naszej drużynie, żeby więcej osób posiadało te kompetencje,
  • z jakichś względów nie mamy możliwości skorzystania z tej wiedzy / umiejętności w danym momencie (bo mamy złamaną nogę/rękę), ale jeszcze możemy poinstruować kogoś innego,
  • nas zabraknie, czyli zabierzmy tę wiedzę do grobu.

Wiedza i umiejętności pomogą, gdy nie będziesz mieć sprzętu i zapasów, ale to nie jest powód, by z nich rezygnować

Szansa na to, że nagle znajdziemy się w miejscu, w którym nie mamy niczego, żadnego sprzętu i zapasów, jest bardzo mało prawdopodobna. Oczywiście możliwa, jeśli np. będziemy trzymać wszystkie jajka w jednym koszyku, czyli wszystkie zapasy i sprzęt w jednym miejscu — a ten dom na przykład nam potem spłonie, lub zabierze go powódź.

Dużo bardziej prawdopodobne jest, że nam się popsuje samochód w lesie, niż że nasz samolot się w lesie rozbije, a nas wyrzuci na tyle daleko od wraku, że nie odnajdziemy go. I że zamiast użyć kawałka znalezionej blachy w charakterze ostrza, będziemy musieli wykonać ostrze krzemienne…

Zresztą, przecież nie w każdych warunkach będziemy mogli z tej wiedzy i umiejętności skorzystać. Czy osoby oblężone w Leningradzie albo jugosłowiańskich miastach mogły wyżywić się dzięki znajomości jadalnych roślin w okolicznych lasach albo miejskich parkach? Raczej nie — a zapas żywności byłby im wtedy ogromnie pomocny.

W sprzęt i zapasy można zainwestować szybciej i łatwiej

To jest chyba kluczowa przewaga sprzętu i zapasów. Można je po prostu błyskawicznie nabyć, kupuję i za kilka dni mam w domu to, co sobie zamówiłem.

Oczywiście, można zrobić jakąś głupotę i nakupować rzeczy do niczego niepotrzebnych, albo po prostu złych. Dlatego polecam korzystanie z tego sklepu. Jego właściciel doradza swoim klientom i często wybija im z głowy różne pomysły, gdy chcą np. kupić coś, co im nie jest realnie potrzebne.

Ale nawet nie do końca dobrze podjęta decyzja zakupowa, jak kupienie kartonu racji żywnościowych z 20-letnim terminem trwałości, których wcześniej nie spróbowaliśmy, jest lepsza, niż zakładanie, że nauczymy się uprawy roślin w naszym ogrodzie. Bo efekt (nie do końca dobry) uzyskamy od razu. A nauka produkcji własnej żywności, na którą składa się:

  • założenie ogrodu,
  • nauczenie się, które odmiany są dla niego optymalne i gdzie je w tym ogrodzie uprawiać, uwzględniając lokalne warunki w rodzaju np. drzew na sąsiedniej posesji, które zacieniają część działki,
  • nauczenie się reakcji na różne choroby i szkodniki,
  • nauczenie się zbierania tej żywności w odpowiednim momencie oraz jej przetwarzania, by dało się ją przechowywać bez warunków chłodniczych,
  • zdobycie kompetencji w zakresie zbierania materiału siewnego na kolejne lata,

zajmie (realnie licząc) kilka kolejnych lat prób i (przede wszystkim) błędów!

Ten artykuł ma także kolejne strony: 1 2

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

11 komentarzy

  1. troki pisze:

    wydaje mi się, że się mylisz albo źle rozumiem co chcesz powiedzieć. Jako kontrprzykład polecam historie powstanie warszawskie i robinsonowie.
    czesto Ci ludzie pod okiem snajpera potrafili przetwac po 40 dni i więcej. właśnie w miesci bez jedzenia czyli w takiej sytuacji o jakiej mówisz. Umiejetności rozpalania ognia by nie dymiło (bo cię zabiją) zbierania wody była ważniejsza bo dawała możliwośc przetwania.
    ale i tak jesteś niereformowalnym bufonem wiec olejesz ten komentarz

    • Krzysztof Lis pisze:

      Nikt nie mówi, żeby nie umieć rozpalać ogień, by nie dymiło i zbierać wodę (a także by nie wiedzieć skąd tę wodę można przynieść i jak ją uzdatnić do picia). Mówię jedynie, że opieranie się wyłącznie na tych umiejętnościach nie jest najlepszym rozwiązaniem, skoro można zadbać o zapas żywności, wody i kuchenkę na paliwo ciekłe, która nie dymi.

      Owszem, można to wszystko stracić w wyniku bombardowania, ale to nie jest powód, by tych rzeczy nie mieć.

      Ale i tak masz w dupie to, co napiszę, bo nie zwykłeś odpisywać na moje komentarze, w których zarzucasz mi bezpodstawnie, że jestem bufonem.

      • troki pisze:

        W działaniach losowych a takie zakładamy musimy stosować statystykę. 2sigma to obszar gdzie najwiecej możemy uzyskać pozytywnych zdarzeń. Jednocześnie wiemy, że nigdy nie jest to 100%.
        Patrząc np. na fukushimę widać, że sprzet był (noże można było spokojnie znaleźć, zapałki też) można było dzwonic , nie było zaś rzeczy które potrafiły by sobie poradzić z zagrożeniem przez kilka godzin. By przetrwać fale, albo porażenie prądem, albo wyciek radioaktywny do czasu ucieczki. Dlatego ilość sprzętu powinna być niewielka a wiedza ogromna. Każdy kto generalizuje, obojetnie jak za przeproszeniem gada bzdury.
        Co do twojej moderacji, to niestety bywa róznie. To problem szerszy. Na początku kasowałes np. informacje o tym, że będą kolejne fale, dziś mamy już pełzająca czwartą 😉 Chce powiedzieć, że przygotowując się na wojnę, kataklizmy itp. powinnismy brac pod uwage też działania własnego rządu jako źródło kłopotów. To jest może czarny łabędź, ale nie warto go ignorować bo tak.
        Blokując dyskusje na jakiś temat po prostu stajesz sie człowiekiem z mała wyobraźnią i potencjalnie może to skutkowac brakiem przygotowania na ten konkretny scenariusz. I nie ważne czy to depopulacja, chec zysku czy co tam innego. Dzis podano że UE zakazuje szyfrowania. Kazdy program musi miec tylne furtki. Czy przygotowałes się na to? Masz publicznie dostępny klucz gpg, zrobiłes mirror strony www ja by ci zamkneli yt i www? To nie są rzeczy, które warto ot tak pominąc bo sa mało prawdopodobne dzisiaj.

        • Krzysztof Lis pisze:

          Nie przypominam sobie, żebym kasował dyskusje o tym, że będą kolejne fale. A jeśli nawet, to nie to musiało być przyczyną kasowania komentarzy.

          Nie, dyskutowanie o każdym potencjalnie możliwym komentarzu, włącznie z międzynarodowymi spiskami sterowanymi przez jaszczuroludzi z kosmosu, nie zawsze jest właściwe.

          • troki pisze:

            skasowałeś komentarze i niestety proponuje bys sobie 'przypomniał’.
            Jeśli ktoś przygotowuje się na atak zombie co jest popularnym śmiesznym zbywaniem w środowisku albo i niech jaszczurokosmicznych ufoków to nie ma znaczenia. Jakie ma znaczenie plecak ucieczkowy wojska polskiego dla nas? No własnie, warto czasem coś poczytać i porozmawiać. Wszystkim nam zależy na wiedzy, rozważaniu scenariuszy. A to, że scenariusz jest biblijny, kosmiczny, narodowo-chiński (chodzi o atak chin jak faszystów i żółtą rase panów i eliminacji rasy białej), rząd światowy czy po prostu skok na kasę; to ma mniejsze znaczenie i jest pewnym folklorem takich stron ale i stron strategicznych, dziennikarzy sledczych czy wojskowych. Dziś mamy atak imigrantów na bałtów ze strony baćki. Czy teoria otym, że rząd walczy z własnymi obywatelami i z obywatelami polskimi to powód kasowania komentarzy?
            Masz prawo do moderacji, ale musisz wiedzieć, że to ma też konsekwencje. Blokowanie wpisów często bez możliwości dyskusji to po prostu proszenie się by ktoś cie własnie tak traktował. Ja cie tak traktuję. Jak osobę, której uderzyła woda sodowa do głowy. Choć teraz widzę, że też przyjmujesz krytykę. Robisz dobrą robotę nie sp*&*%*$# tego odrzucaniem wszystkiego czego nie popiera tv,internet i przedszkolanka.

          • Krzysztof Lis pisze:

            Skupianie się na bzdurnych scenariuszach jest bezsensowne. Niech sobie ludzie to robią do woli, nic mi do tego — po prostu TUTAJ nie ma na to przestrzeni. Są świetne grupy na Facebooku, gdzie administratorzy nie mają nic przeciwko takim treściom.

            Już raz pisałem, że nie jesteśmy obrońcami polskiego rządu i raczej za jego krytykę komentarza nie usunęliśmy. Musiałbyś pokazać mi konkretnie, który komentarz został usunięty, to mógłbym Ci konkretnie powiedzieć, dlaczego go wyrzuciliśmy.

            Z oszczędności miejsca w bazie danych większość komentarzy kasujemy bezpowrotnie, bo dziennie mamy tu jakieś 200-300 śmieciowych komentarzy. Jakbyś podpisywał się jak człowiek, zamiast za każdym razem wpisywać inny, wymyślony naprędce pseudonim i adres email, to mógłbym poszukać w jakiejś archiwalnej kopii zapasowej bazy danych.

  2. Belfer . pisze:

    https://hansklos.blogspot.com/2021/07/mit-o-odpornosci-stada.html
    a jak się zachowuje bufon?
    ano blokuje wszystko co mu sie nie podoba bez sprawdzania czy ma racje. Kasowałeś wpisy odnosnie tego, że rząd chce załatwić różne rzeczy przy okazji pandemii i to się dzieje. np. niezgodnie z konstytucją już zadłużono Polskę ponad miarę. .
    A jak ty się zachowywałeś? Po prostu kasowałeś wszystko bez możliwości dyskusji. Zatem nie dziw się, że jesteś traktowany dokładnie tak samo. a @troki napisał czysta prawdę.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Po pierwsze, to przypominam, że na tym blogu dwie osoby działają i dwie osoby odpowiadają za moderację. Nie jest tak, że jak coś zostało wywalone, to automatycznie zrobiłem to ja.

      Po drugie, nie sądzę, aby którykolwiek z nas, ja albo Artur, był obrońcą aktualnego rządu w komentarzach.

      Po trzecie, ogromna część komentarzy wpada tu do spamu, bo filtr antyspamowy sobie nie radzi, a ręcznie tego nie wyłapujemy.

      Po czwarte, jak najbardziej kasujemy szkodliwe głupoty. Całkiem możliwe, że oprócz tego, że komentarz zawierał informacje o tym, że rząd będzie nas zadłużać, jakieś kwalifikujące go do usunięcia brednie.

  3. troki pisze:

    >Skupianie się na bzdurnych scenariuszach jest bezsensowne. Niech sobie ludzie to
    >robią do woli, nic mi do tego — po prostu TUTAJ nie ma na to przestrzeni.
    Ty decydujesz, które sa bzdurne?
    Ale masz jakąś radę naukową czy ot tak decydujesz samowładnie co jest dopuszczalne a co nie? Była taka teoria o tym, że chińczycy instalują w komputerach chipy do sterowania nimi w razie W. W maszynach serwerowych.
    Czy masz zatem wiedzę by to sprawdzić, czy po prostu kasujesz takie komentarze? W końcu sam uważasz, że dziś podstawowe narzędzie surwiwalowe to komórka i teraz co? Sam zdecydujesz ze to gówno a to smakołyk?
    Jak już pisałem czasem bzdurny powód np. zombie był traktowany jako „odczep sie jeśli nie rozumiesz, że świat się zmienia i trzeba się przygotować na rózne scenariusze” ale jak widze określenie bufon po prostu pasuje do ciebie jak ulał. I sam się zaorałeś właśnie swoim wpisem.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Tak, to my, jako tutejsza redakcja, decydujemy o tym, jakim zagadnieniom chcemy poświęcać nasz i Wasz czas. Cieszę się, że się rozumiemy.

      Dokładnie tak samo robi każda redakcja każdego szanującego się medium tradycyjnego.

      Zaorałem się sam, ponieważ uważam, że mamy prawo decydować o tym, co będziemy TUTAJ omawiać. W porządku. ¯\_(ツ)_/¯

      • troki pisze:

        Więc niektórzy będą cie traktować jak niereformowalnego bufona i wiele z poprawnych i ważnych informacji po prostu tu się nie pojawi. Twój wybór. Może kiedyś dorośniesz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner