Dobre rady zawsze w cenie

W dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami listem od Michała, który napisał do mnie, jak wyglądają przygotowania jego rodziny na gorsze czasy.

Witam,

Swoje przygotowania rozpocząłem ok 2 – 3 lata temu, gdy zainteresowałem się na poważnie teorią PeakOil. Nie ukrywam, że PeakOil to główny scenariusz moich przygotowań od samego początku i duże znaczenie przykładam do codziennych oszczędności. Myślałem też nad założeniem bloga, ale niestety nigdy nie miałem zacięcia humanistycznego.  Napiszę, z punktu widzenia młodego małżeństwa (około 30), w formie krótkiej notatki co udało mi się zrobić , co nie i jakie moja rodzina ma plany na przyszłość.

Na czym nie będziemy oszczędzali :

    • zdrowie (regularne wizyty u dentysty, regularna siłownia, regularny rower, basen, sauna, szczepienia)
    • jedzenie (nie kupujemy śmieci, fastfood`ów, urozmaicona dieta, mamy dostęp do tradycyjnej piekarni)

Co udało się zrobić :

  • zmiana, w ostatniej chwili przed kryzysem i na świetnych warunkach, pracy, z branży automotiv na „około energetyczną”,
  • „przerobienie” auta na gaz
  • spłaciliśmy dwa kredyty konsumpcyjne, kończymy spłacać raty za laptop, przyśpieszamy spłacanie kredytu hipotecznego.
  • zainwestowałem (GPW) cześć oszczędności w akcje firmy która będzie przynosić zysk w post-peak-oil-world
  • duże oszczędności na wodzie i prądzie (listwy z wyłącznikiem zwróciły się po 2 miesiącach, lodówka na najmniejszych obrotach, prysznic)
  • finansowy bilans organizacji wesela to tylko 3000 straty,

Czego nie udało się zrobić / co planujemy zrobić w przyszłości :

  • dalsze obniżenie kosztów stałych,
  • ulokowanie część oszczędności w fizyczne złoto/srebro,
  • powiększenie rodziny oraz zmiana mieszkania,

Krótkie podsumowanie : nie planujemy docelowego wyjazdu z miasta, zarabiamy bardzo dobrze i co miesiąc udaje nam się odkładać sporą sumę, obcinamy plany urlopowe, na wszystkie wydatki i inwestycje patrzę przez pryzmat możliwych scenariuszy peakoil (techno-rozwój, burnout, kuba, mad max)

Tipsy :

  1. Zamiast kupować podejrzane i słodzone napoje energetyczne, można kupić rozpuszczalne tabletki Plusz lub Zdrovit z kofeiną. (idealne na siłownie/rower) za 13-16 zł za 20 tabletek ( np. http://www.plusssz.pl/produkty,4/plusssz-active,65.html )
  2. Żona pokocha przygotowania do PO jeżeli na urodziny/rocznice będzie otrzymywać złotą biżuterię. (win/win)
  3. Złote zegarki automatyczne/mechaniczne z przed 60 lat raczej nie stracą na wartości.
  4. Na stacjach gazowych „D&D” karta rabatowa kosztuje już 10 zł – 4 grosze oszczędności na litrze.
  5. Punkty „PayBack” można wymienić na kupony rabatowe, w przypadku korzystania z jednego sklepu jest to pewna oszczędność.
  6. Warto porównywać ceny leków w kilku aptekach, gigantyczne różnice.
  7. Rowery kupuj zimą, narty latem, kurtki zimowe na wiosnę.

PS. Dzięki za inspiracje, notki zawsze biorę pod uwagę, dobre tipsy stosuje.

Dzięki za wiadomość! Wszelkie tego typu sygnały są dla mnie szalenie inspirujące, bo uświadamiają mi, podobnie jak komentarze pod wpisami, że nie jestem jedynym szaleńcem, który chce się SAM przygotować na gorsze czasy a nie polegać tylko na pomocy innych. Inspirujące są też przykłady działań, które można podjąć, bo nie na wszystko przecież sam bym wpadł.

Kilka komentarzy z mojej strony.

Jeśli chodzi o inwestowanie w metale szlachetne, zanim zdecydujesz się na zakup pierwszej sztabki, możesz inwestować pieniądze w instrumenty finansowe naśladujące zmiany cen metali. Na polskim rynku dostępne są chyba tylko certyfikaty emitowane przez Reiffeisen, np. RCGLDAOPEN (cena 1 certyfikatu = cena 1/10 uncji złota) czy RCSILAOPEN (cena 1 certyfikatu = cena 1 uncji srebra). Kupienie tych certyfikatów pozwala już teraz zarabiać na zmianach cen metali szlachetnych, a jednocześnie pozwala uniknąć kosztów transakcji, bo tu marża (różnica między ceną sprzedaży a ceną odkupu, ustawianymi przez moderatora z Reiffeisena) jest stosunkowo niewielka. Kolejną zaletą jest też łatwość kupna i odsprzedaży. Oczywiście jest i wada — jak zniknie bank-emitent, te certyfikaty staną się bezwartościowe.

Z programów lojalnościowych warto korzystać, o ile robi się to mądrze, jak wspomniałeś. Przykładowo, doładowanie do telefonu komórkowego można kupić przez PayGSM.pl (zarabiając punkty PayBack), albo na Allegro poniżej nominalnej ceny zdrapki.

Jeśli chodzi o leki, warto też pytać o tańsze odpowiedniki leków. Pisał o tym ostatnio Konrad Kokurewicz na swoim blogu.

Z całą pewnością na zdrowiu nie wolno oszczędzać! Ale nie rezygnowałbym też zupełnie z planów urlopowych. To znaczy zrezygnowałbym z urlopu za grube pieniądze, ale nie z urlopu jako takiego w ogóle. No ale to też kwestia mocno indywidualna — jeden woli siedzieć przez cały urlop na działce (ja na przykład), a inny woli zwiedzać świat z przewodnikiem.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

26 komentarzy

  1. doxa pisze:

    Ciesze sie, ze powieksza sie grono ludzi rozumiejacych zagrozenia PO.

    Jednak polecanie komukolwiek zakup papierowego srebra to polecenie kupowania ubezpieczenia od konca swiata. Tyle razy o tym byla mowa w necie, ze zdumiewajace jest ze znow to czytam.

    slomski.us

    • Survivalista (admin) pisze:

      Przyznam, że nie do końca rozumiem te sugestie odnośnie papierków na srebro czy złoto. O ile nikt z nas chyba nie ma wątpliwości, że gospodarka z bankami w tym kształcie prędzej czy później padnie, to jednak nie sądzę, by miało to nastąpić w ciągu jednego czy kilku miesięcy. Myślę, że lepiej kupić trochę papierków na te kilka miesięcy by je później spieniężyć zamieniając w fizyczny metal, niż nie kupić metalu w ogóle i trzymać pieniądze na lokacie czy w innych papierach wartościowych.

      • artur xxxxxx pisze:

        Skąd wiesz jak się zachowają metale szlachetne w ciągu kilku miesięcy? Długoterminowy trend powinien być wzrostowy, ale jaki krótkoterminowy? Chyba że jesteś specjalistą od inwestycji w surowce, to chylę czoła.
        Ja nie jestem i traktuję zakup metali szlachetnych jako ubezpieczenie od możliwego WSHTF, do zarabiania wolę używać lokat i funduszy.

        • Survivalista (admin) pisze:

          Ale co zmieni zapakowanie się w papier na okres kilku miesięcy w stosunku zapakowania się w fizyczny metal na ten sam okres, z punktu widzenia wahań kursu metalu?

          Moim zdaniem nic. Ale rzeczywiście nie jestem ekspertem w tej branży i całkiem prawdopodobne jest, że czegoś nie dostrzegam.

          • artur xxxxxx pisze:

            Nie widzę sensu inwestowania w srebro na okres kilku miesięcy. Za duże występują wahania kursu, po za tym metal jest już nie tani. Natomiast na zakup długoterminowy papier niesie duże ryzyko, że zostanie mu jedynie wartość opałowa. Srebra papierowego może być więcej niż fizycznego, nie wiadomo czy certyfikaty mają pokrycie w fizycznym metalu.

          • Survivalista (admin) pisze:

            Mnie nie chodziło o to, by kupować papier czy metal na parę miesięcy, a potem sprzedać, tylko żeby potem zamienić na fizyczny metal.

  2. npf pisze:

    hmm troch groteskowe te sugestie o kupnie papierowego srebra:)Ale bardziej jestem ciekaw jaka to społka na giełdzie zarobi w dobie postpeakoil?To jest temat wart rozwiniecia!Będe zobowiązany za odpowiedz autora porad
    Pozdrawiam
    npf

    • Michał pisze:

      – GPW/NC na przykład Remak , Bumech, PlasmaSystem może Elektrobudowa, może Kopex, może Bogdanka, może Rafako, może Energoinstal, może PEP, może PGE, może KGHM etc.etc.etc.

      Każda spółka/branża ma swoje plusy i minusy i temat jest do długiej dyskusji. Zakładam też, że system finansowy jaki znamy nie zwinie się w ciągu tygodnia.

  3. widzę, że kompletnie moje klimaty 🙂

    aczkolwiek miałbym kilka uwag, aby się zbytnio nie wymądrzać (złośliwi powiedzą: wydurniać) powiem może tak ze 2 sprawy:

    – zgadzam się z przedmówcą co do srebra

    – nie rozumiem w tej sytuacji brania kredytu na laptop, chyba że do wykonywania pracy zarobkowej są absolutnie niezbędne pewne minimalne parametry – o ile komuś wystarczy XP (a najlepiej Win2000) lub po prostu jakiś lekki Linux to dobry używany laptop jest już od kilkuset zł

    • artur xxxxxx pisze:

      Z kupnem używanego laptopa jest jeden problem. Nie będzie już można na takim komputerze legalnie używać Windowsa w wersji OEM oryginalnie dostarczonego z komputerem. Dochodzi więc 400zł na zakup systemu, co przeważnie podważa sens zakupu.
      No można używać linuksa, jak ktoś jest specjalistą od oprogramowania…

      • Windows

        Nie słyszałem o nielegalności używania laptopa z systemem Win z drugiej ręki – a jeśli nawet jest to nielegalne z powodu jakiegoś kruszka prawnego nie słyszałem o przypadku egzekwowania tego przez policję i producenta.

        Linux

        Od dawna istnieją systemy linuksowe/dystrybucje systemu łatwiejsze w obsłudze niż Windows – tak któryś z kolegów napisał Mandriva – ja bym dodał do kolekcji PCLinuxOS, Linux Mint, Ubuntu.pl. Od lat nie trzeba być informatykiem, aby sobie używać innych systemów – legalnie.

    • Michał pisze:

      Na laptopie oczywiście Linux (Malinowa Mandarynka), a raty pojawiły się wcześniej niż wiedza o PeakOil.

  4. doxa pisze:

    @Survivalista – pracuje w tej branzy i handluje metalem. uwierz mi, ze problem z zakupem metalu istnieje juz dzis. mozna sie obudzic z reka w nocniku.

    @npf – a na przyklad http://www.google.com/finance?q=NASDAQ:SYNM oczywiscie to nie jest zadna rekomendacja inwestycyjna, szczegolnie w obecnej sytuacji na gieldzie.

  5. Sokomaniak pisze:

    Czy srebro jest tanie czy drogie? Na pewno jest droższe niż było. Ale czy za rok nie będziemy marudzić, że jest drogie? Oznaczać to będzie że dziś (rok wcześniej) było tanie. A co jak dojedzie do 50$ albo 100$. To wtedy będzie drogie czy tanie?

    Mnie cena złota/srebra nie interesuje. Część oszczędności w fizycznym (podkreślam) metalu trzeba mieć. Więc kupuję systematycznie. Jeśli dziś jest drogo to się cieszę bo to znaczy, że mam zarobek na tym co kupiłem rok temu.

  6. MaQ pisze:

    Też uważam że warto mieć przynajmniej część swoich oszczędności w metalach szlachetnych (fizycznie). Co nie zmienia faktu że kolejną część można posiadać w papierach wartościowych „udających” metale 🙂 Zamiast sztabek złota/srebra preferuje jednak monety. Moim znaniem zdecydowanie łatwiej je będzie upłynnić w razie W. Minusem jest niestety wyższa cena początkowa. Jeżeli chodzi o inwestycję w metale najgorzej pod tym względem wypada biżuteria (jak liczyłem w momencie wyjścia ze sklepu jesteśmy „do tyłu” do 50% wartości) Podsumowując:
    – Papiery udające metale; łatwo kupić, łatwo sprzedać; najmniejsza przebitka (największe zyski); mało PO odporne
    – Sztabki; średnio łatwy obrót; średnia przebitka; duża PO odporność
    – Monety; średnio łatwy obrót (nie wiele łatwiej niż sztabkami); różna przebitka (dodatkowa wartość kolekcjonerska wzrastająca z czasem); duża PO odporność
    – Biżuteria; łatwo kupić trudno sprzedać; ogromna przebitka; duża PO odporność

  7. Wszyscy o gadamy o złocie, jak zwykle, a ja pomęczę jeszcze jeden temat:

    „No ale to też kwestia mocno indywidualna — jeden woli siedzieć przez cały urlop na działce (ja na przykład), a inny woli zwiedzać świat z przewodnikiem.”

    admin, jest jeszcze mnóstwo innych rozwiązań – ja bardzo często podczas urlopów organizowałem i organizuję jednodniowe wypady typu – rano w auto i jazda w ciekawe miejsca w zasięgu do 2h jazdy – wieczorem powrót na swoje, albo zatrzymanie się u rodziny (2 pieczenie na 1 ogniu)

    mimo paliwa i tak wychodzi taniej i bardziej komfortowo niż noclegi „na obcym”, zwłaszcza jak w rodzinie jest małe dziecko

    u sobie powoli piszę cykl pt. – tanie podróże, zapraszam

  8. Julek pisze:

    „Na czym nie będziemy oszczędzali :
    * […] szczepienia)”

    Poczytaj o szczepieniach. Większość szczepionek to bzdura i przynosi odwrotny skutek – tj. szczepieni chorują.

    „co planujemy zrobić w przyszłości :
    * powiększenie rodziny oraz zmiana mieszkania,”

    He he, super strategia na kryzys 😉

    „Warto porównywać ceny leków w kilku aptekach, gigantyczne różnice.”

    Po co w ogóle chodzić do aptek? Zainteresuj się lepiej medycyną naturalną, np. głodówką leczniczą itd.

    • Michał pisze:

      1. nie szczep się , lecz się homeooszustwem twoja sprawa
      2. trzeba znaleźć balans pomiędzy paranoidalnym survivalem a „normalnym” życiem
      3. lecz się czym chcesz
      4. „Robisz sobie krzywdę jedząc to badziewie.” to zdanie ludzi którzy nie są dla mnie autorytetami

      • Julek pisze:

        Moim celem nie było obrazić kogokolwiek ale skoro się odezwałeś to dam ci radę od serca: wyłącz telewizor i złap trochę kontaktu z rzeczywistością. Masz internet – sprawdź sobie informacje które podałem zamiast obruszać się że nazywam rzeczy po imieniu. W sieci jest od groma stron nie sponsorowanych przez Big Pharmę i wybierz świadomie – albo zdrowie albo szczepienia, leki z apteki, plusze. A leczyć się nie muszę bo nie choruję 🙂

  9. Julek pisze:

    Jeszcze to miałem objechać 😉

    „Zamiast kupować podejrzane i słodzone napoje energetyczne, można kupić rozpuszczalne tabletki Plusz lub Zdrovit z kofeiną. (idealne na siłownie/rower) za 13-16 zł za 20 tabletek ( np. http://www.plusssz.pl/produkty,4/plusssz-active,65.html )”

    Robisz sobie krzywdę jedząc to badziewie. Witaminy naturalne albo żadne. Syntetyczne nie są przyswajane i kumulują się w organiźmie w postaci toksyn. Nie wiem jak z siłownią ale kolarze nawet zawodowi nie wykazują zwiększonego zapotrzebowania na witaminy.

  10. makpfi pisze:

    Julek – jeśli polecasz tylko naturalne witaminy, to chyba tylko przy zbilansowanej diecie?
    Jeśli możesz polecić coś do przeczytania o tym, jak to robisz, że nie chorujesz, będę wdzięczny.
    pozdro

    • Julek pisze:

      U mnie w rodzinie zasadniczo się nie choruje odkąd przestaliśmy chodzić do lekarzy jakieś 20 lat temu 🙂
      Zdrowie jest stanem naturalnym i wystarczy go nie psuć żeby się nim cieszyć. Choroby to reakcja organizmu na zasyfianie go badziewiem – szczepionkami, lekami z aptek, przeginaniem z używkami, wynalazkami typu Plusz i innymi syntetycznymi cudami na kiju, chemią w żarciu, wodzie i powietrzu, GMO itd.

      Celem współczesnej medycyny nie jest przywracanie zdrowia tylko ZARZĄDZANIE CHOROBAMI. Celem Big Pharmy jest zarządzanie chorobami swoich ofiar od kołyski aż po grób. Nagonka na trucie szczepionkami to inwestycja w ciągłość ich biznesu: http://www.globalnaswiadomosc.com/szczepionkiostateczna.htm
      Zaczyna się od szczepień dzieci, które potem jako dorośli chorują i zanoszą część swojej wypłaty do aptek. Proste. Celem psychopatów kontrolujących poczynania korporacji farmaceutycznych jest DEPOPULACJA a stąd już blisko do zrozumienia, że rządom i Big Pharmie zależy na tworzeniu społeczeństw schorowanych idiotów, żyjących krótko i tyrających na rzecz władzy.

      Powrót do zdrowia jest prosty – należy oczyścić organizm z toksyn i potem robić to profilaktycznie co jakiś czas. I tyle. To nie leki leczą choroby. To OGRANIZM je leczy. Czasem trzeba mu w tym pomóc ale podstawa to nie przeszkadzać. Poczytaj w sieci „szkodliwość szczepionek”, „głodówka lecznicza”, „hydrokolonoterapia”, „odżywianie zgodnie z grupą krwi” i wszystko inne na co natrafisz idąc tym tropem. Oprócz tego warto inwestować w literaturę, której ostatnio jest zatrzęsienie. Rozejrzyj się w nieznany.com czy w innych księgarniach tego typu. Połaź po odpowiednich forach i stronach a znajdziesz tonę tytułów to przejrzenia. Obserwuj na co jest nagonka w korporacyjnych mendiach. Ostatnio rzucili się na homeopatię choć w przeciwieństwie do szczepionek brak jest dowodów na jej szkodliwość. W takim razie pewnie działa – czyli warto o niej poczytać itd.

      • Julek pisze:

        Żeby nie było całkiem offtopic -moim zdaniem książkę o głodówce leczniczej każdy powinien w domu mieć ponieważ post to doskonała strategia na kryzys żywnościowy. Przy odrobinie doświadczenia w stosowaniu można przetrwać ponad miesiąc na samej wodzie w doskonałej kondycji, a umiejętnie dozując posty w ciągu roku można kalkulować wydatki na żywność na około 10 miesięcy zamiast 12.

        Historia pokazuje, że ofiary głodu nie znały tej metody i umierały nie tyle z braku żywności, ale z powodu podjadania np. ziaren, skórek chleba, dodatków do wody itd. To zabija cały efekt i powoduje wycieńczenie organizmu zamiast wzrostu formy. Głodówka lecznicza naprawdę jest lecznicza 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner