Dom na trudne czasy (2): instalacje i ogród, które zapewnią (choć częściową) samowystarczalność

Tydzień temu opublikowaliśmy tu na blogu materiał omawiający bardzo obszernie pierwszą część zagadnień związanych z budową dobrego domu na trudne czasy.

W poprzednim materiale opisaliśmy dobór działki i jej lokalizacji, a także istotne aspekty w zakresie wyboru odpowiedniej technologii wykonania budynku oraz samego jego projektu. W tym odcinku porozmawiamy m.in. o domowych instalacjach oraz ich przygotowaniu do pracy w trudnych czasach, zagospodarowaniu ogrodu i wielu innych aspektach.

https://www.youtube.com/watch?v=s05TtABlEO4

Instalacje

Zaopatrzenie budynku w wodę

Jeśli tylko działka znajduje się w zasięgu wodociągu i koszt jego podłączenia jest rozsądny, warto korzystać z wody z wodociągu. Jest relatywnie tania, bezpieczna i łatwo dostępna.

Warto jednak również mieć własną studnię, najlepiej także podłączoną do domowej instalacji.

W przypadku korzystania ze studni, warto mieć jak największy zbiornik wody w hydroforze. Im większy ten zbiornik, tym dłużej będzie można korzystać z wody w razie braku prądu czy awarii pompy. Po prostu montujemy największy zbiornik, na jaki nas stać i jaki możemy zmieścić w domu.

Niezależnie od tego, jakie będzie źródło ciepła do przygotowywania ciepłej wody użytkowej, powinna ona być w dużym zasobniku, najlepiej zamontowanym jak najwyżej w budynku. Taki duży zbiornik sam w sobie też jest świetnym zapasem wody!

Kanalizacja / utylizacja ścieków

Jestem ogromnym zwolennikiem przydomowych instalacji ścieków i jeśli tylko jest możliwość taką wykonać, z pewnością warto to zrobić. Takie rozwiązanie po pierwsze obniża koszty eksploatacji domu (zamiast wywozić szambo co miesiąc, jedynie raz w roku musimy opróżniać osadnik w oczyszczalni), a po drugie pozostawia dużo wody w obrębie działki. Może ona na przykład służyć do nawadniania trawnika, jeśli to właśnie pod trawnikiem umieścimy drenaż do rozsączania oczyszczanych ścieków.

Jeśli nie mamy wyboru, niech będzie szambo. Wtedy jednak warto zamontować w domu instalację do odzysku szarej wody, czyli lekko zanieczyszczonych ścieków powstających np. w czasie kąpieli pod prysznicem. Taką wodą można po podczyszczeniu spłukiwać w toalecie, znacząco zmniejszając zużycie wody i koszt wywożenia ścieków.

Warto wziąć pod uwagę toaletę kompostującą. I może nawet jeśli nie chcesz jej mieć w domu (co rozumiem), to w osobnym budynku w ogrodzie może być całkiem użyteczna.

Wentylacja

Moim zdaniem budowane dziś domy powinny być wyposażane w wentylację mechaniczną zrównoważoną (nawiewno-wywiewną) z odzyskiem ciepła (rekuperacją). Takie rozwiązanie ma szereg zalet, do których należą między innymi:

  • oszczędzanie części ciepła, które w przypadku wentylacji grawitacyjnej opuszcza dom pod postacią nagrzanego powietrza,
  • poprawa komfortu, poprzez nawiewanie wstępnie podgrzanego, świeżego powietrza,
  • filtrowanie powietrza przed wejściem do centrali wentylacyjnej, czyli zmniejszenie uciążliwości smogu i innych zanieczyszczeń powietrza,
  • działanie przez cały rok, niezależnie od warunków pogodowych,
  • możliwość zapewnienia świeżego powietrza latem bez otwierania okien i narażania się na inwazję komarów.

Oczywiście, wentylacja mechaniczna wymaga prądu do pracy, ale do napędu wentylatorów w centrali potrzebne są dość nieduże jego ilości.

Warto rozważyć zastosowanie gruntowego wymiennika ciepła do wstępnego podgrzewania (a latem lekkiego schłodzenia) powietrza przed jego dotarciem do budynku.

Ogrzewanie

Jestem zdania, że powinniśmy stawiać przede wszystkim na nowoczesne, ekologiczne i tanie w eksploatacji źródła ciepła, jako trzon domowej instalacji grzewczej. Moje rekomendacje są dwie:

Pompy ciepła do działania wymagają energii elektrycznej, ale za to bardzo efektywnie zamieniają ją na ciepło (średnio w ciągu roku potrafią wytworzyć 4 kWh ciepła z 1 kWh zużytej energii elektrycznej). Są więc tanie w eksploatacji.

Kondensacyjne kotły gazowe z kolei, po podłączeniu do ogrzewania podłogowego, zapewniają najniższy możliwy koszt eksploatacji, jeśli chodzi o ogrzewanie na gaz ziemny.

Zresztą obydwa te źródła ciepła najlepiej współpracują z ogrzewaniem podłogowym.

Zdecydowanie nie polecam stosowania na główne źródło ciepła kotła na paliwo stałe — węgiel lub drewno.

Moja rekomendacja wynika m.in. z tego, że:

  • ogrzewanie na paliwo stałe wymaga więcej pracy, którą trudniej wykonywać, gdy się jest chorym, starym, albo niepełnosprawnym,
  • kotły gazowe i pompy ciepła nie powodują w miejscu zainstalowania emisji pyłów, a więc nie zanieczyszczają powietrza w okolicy,
  • kotły węglowe lub na drewno muszą być montowane w osobnym pomieszczeniu kotłowni (pompa ciepła albo kocioł gazowy mogą być montowane w łazience),
  • do zamontowania kotła na paliwo stałe potrzebny jest także komin i wentylacja grawitacyjna.

I choć eksploatacja kotła na drewno czy węgiel może być tańsza od eksploatacji pompy ciepła czy kotła gazowego, musimy zbudować dla nich osobną kotłownię oraz komin. Rezygnacja z nich pozwala na bardzo dużą oszczędność pieniędzy na etapie budowy domu!

Bo czy rzeczywiście jest sens w domu budować osobny pokoik tylko dla kotła na węgiel? Przecież ze względu na powstający tam brud nie wykorzystamy go w charakterze choćby pralni, prawda? Szkoda na to pieniędzy!

Tak samo jest z budową komina, który kosztuje nas nie tylko ze względu na elementy do jego wzniesienia, lecz także z powodu wzmocnionego fundamentu oraz przejścia przez dach (zmiany w więźbie, obróbki blacharskie). Uprzedzam pytania — w przypadku kotłów gazowych możliwe jest wyprowadzenie spalin przez ścianę, koncentrycznym przewodem powietrzno-spalinowym!

Awaryjne źródło ciepła

To podstawowe źródło ciepła do działania wymaga prądu albo gazu i prądu. Trudno zrobić ich zapas (można w przypadku kotłów na propan, ale będzie to dużo większy koszt). Dlatego musimy mieć jeszcze drugie, awaryjne źródło ciepła.

W tym zakresie najlepiej sprawdzi się prosty kominek, bez rozprowadzenia powietrza i bez płaszcza wodnego. Zwykły wkład kominkowy w ciężkiej, akumulującej ciepło obudowie. Jeśli będzie zamontowany blisko środka budynku, pozwoli efektywnie nagrzać salon i przylegające do niego pomieszczenia, ale także dostarczy trochę ciepła do pozostałych (jeśli pozostawimy otwarte drzwi, ewentualnie wymusimy przepływ powietrza wentylatorem). To nie pozwoli na zapewnienie w nich komfortu, ale powinno zabezpieczyć przed przemarznięciem ścian i zamarznięciem instalacji wodnej lub grzewczej (co z kolei oznaczałoby gruntowny remont domu).

Oczywiście do kominka musimy zbudować komin, nie zaszkodzi umieścić w nim także kanału wentylacyjnego lub dwóch, a może też drugiego kanału dymowego (na ewentualność podłączenia do niego kuchenki). Mogą się przydać na przyszłość, a jednocześnie nie podniosą znacząco kosztu budowy komina.

Proponuję pozbawić kominek jakichkolwiek instalacji rozprowadzenia ciepła, bowiem podłączone do źródła awaryjnego, są tylko niepotrzebnym kosztem. Jednocześnie, gdy się już ten koszt poniesie, będą mocno zachęcać do grzania w kominku („no już skoro za to zapłaciłem, to niech się zwróci”), a to z kolei oznacza zamianę salonu w kotłownię. Na którymś z forów dyskusyjnych czytałem, że ktoś musi co kilka dni zimą wjeżdżać taczkami do salonu przez taras, żeby wygodnie dostarczyć odpowiednią ilość opału.

Proponuję za to użycie ciężkiej obudowy kominka, która będzie dobrze magazynować ciepło, a później je oddawać. To pozwoli palić w kominku intensywnie raz czy dwa razy dziennie, aby utrzymać względnie stabilną temperaturę w salonie.

Klimatyzacja

Upały w Polsce są coraz bardziej uciążliwe i warto mieć w domu klimatyzację.

Także z tego względu, że jest to nic innego, jak pompa ciepła i może ogrzewać dom w razie awarii podstawowego systemu grzewczego. Jasne, ona też (jak pompa ciepła czy kocioł) wymaga do działania prądu, więc na brak zasilania nic nie pomoże.

Energia elektryczna i awaryjne zasilanie

Instalacja fotowoltaiczna

Moim zdaniem każdy budowany dzisiaj dom, jeśli tylko są ku temu warunki, powinien mieć na dachu lub w ogrodzie instalację fotowoltaiczną.

Kilkanaście lat temu była to w Polsce nowość, kilka lat temu zaczynały się pojawiać, w tej chwili, dzięki programowi dotacji, zdecydowanie warto je zamontować. Nie bez przyczyny zrobiliśmy na temat instalacji fotowoltaicznych osobny materiał w ubiegłym roku.

Zestaw fotowoltaiczny należy dobrać tak, by wytwarzał w ciągu roku nieco więcej prądu, niż zużywać będzie nasz dom. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że oddając 100 kWh energii elektrycznej do sieci elektroenergetycznej (jak ładując akumulator), możemy odebrać bezpłatnie 80 kWh prądu. Tym sposobem instalacja zwróci nam się w kilka lat i będziemy mieli dzięki temu prąd za darmo.

Konieczne jest wykorzystanie inwertera hybrydowego, który pozwoli na pracę wyspową instalacji (off-grid), w momencie, gdy w sieci nie będzie prądu. Zwykły inwerter wyłączy się, gdy zaniknie napięcie w sieci.

Turbiny wiatrowe

Nie jestem zwolennikiem turbin wiatrowych (czego wyraz możecie zobaczyć w porównaniu uzysku z turbiny wiatrowej i baterii słonecznych). W Polsce dają mało prądu, zwłaszcza na obszarach zurbanizowanych. Ale jeśli ktoś bardzo chce, to może sobie zamontować. 🙂

Zawsze to lepsze, niż same tylko baterie słoneczne.

Zasilacz awaryjny – UPS

Do zasilania najbardziej potrzebnych domowych sprzętów (lodówka, zamrażarka, wentylacja, pompa obiegowa instalacji centralnego ogrzewania, podajnik paliwa w kotle i jego sterownik) konieczne jest zastosowanie zasilacza awaryjnego, czyli UPS.

I w tej chwili moim preferowanym rozwiązaniem byłoby zrobienie po prostu UPS korzystając z gotowych elementów: jak największego akumulatora do głębokiego rozładowania oraz odpowiedniej przetwornicy 12/230 z funkcją ładowania tego akumulatora. Z pewnością warto rozważyć wybranie takiej przetwornicy, która ma wejście na ładowanie akumulatora z pomocą baterii słonecznych.

Wielkość akumulatora będzie miała wpływ na to, jak długo ten sprzęt zasili domowe urządzenia. Moc przetwornicy należy dobrać do mocy urządzeń, które mają być zasilane.

Na kolejnej stronie artykułu — piszemy o agregacie prądotwórczym, zagospodarowaniu ogrodu i paru innych kwestiach.

Ten artykuł ma także kolejne strony: 1 2

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

27 komentarzy

  1. abc pisze:

    Przy kominku przydało by się wyjaśnienie dlaczego taki wariant, dla zielonych.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Dzięki, słuszna sugestia. Dopisałem dwa akapity objaśnień.

      • Dziad z lasu pisze:

        Przy kominku, takim najprostszym, a więc z otwartą komorą spalania, trzeba pamiętać o jednej rzeczy. Wymaga on wentylacji grawitacyjnej, co wyklucza zastosowanie w pomieszczeniu z kominkiem wentylacji mechanicznej.
        Skoro się sugeruje jako rozwiązanie optymalne podłogówkę z pompą ciepła, co i tak wymaga zastosowania zasobnika ciepła (przynajmniej do optymalnego działania), to znacznie lepszym rozwiązaniem jest kominek z zamkniętą komorą spalania i płaszczem wodnym, podłączony do tegoż zasobnika. Pozwala to nie tylko wyeliminować w okresach przejściowych główną wadę pompy ciepła zasilającej podłogówkę, jaką jest bezwładność, ale też nie zmusza do wyłączenia pomieszczenia z kominkiem z systemu wentylacji mechanicznej. Do tego, po podłączeniu kominka do zasobnika ciepła, mamy znacznie lepszy system awaryjnego ogrzewania, równomiernie ogrzewający cały dom, a nie mało sprawne palenisko, ogrzewające tylko jedno pomieszczenie. Owszem, potrzebny jest prąd, ale pompki obiegowe i sterownik kominka dużo go nie zużywają. Tak, koszt też będzie trochę wyższy, ale nie na tyle, by się nad nim zastanawiać, rozważając zastosowanie wentylacji mechanicznej, pompy ciepła i ogrzewania podłogowego, z fotowoltaiką w tle (jeśli ktoś nie ma kasy, to zbuduje domeczek 35 m2, do którego wstawi najprostszą kozę, bez żadnych pomp i rekuperacji – to nie ten przypadek).

        • Krzysztof Lis pisze:

          Jestem przeciwnikiem kominków z otwartą komorą spalania, bo pobierają powietrze do spalania z pomieszczenia, w którym są postawione, mocno je wyziębiając [dopisane 05.05 — w porównaniu do kominków z zamkniętą komorą spalania, te z otwartą pobierają dużo więcej powietrza z pomieszczenia, w którym są zamontowane, przez co powodują dodatkowo stratę ciepła, bo to ciepłe powietrze z salonu jest zastępowane przez zimne z zewnątrz; w przypadku kominków z wkładem i drzwiczkami te straty są mniejsze, zwłaszcza gdy się doprowadzi powietrze do spalania z zewnątrz domu].

          Dlatego zdecydowanie wolałbym wkład kominkowy z drzwiczkami i doprowadzeniem powietrza do spalania.

          Wydaje mi się, że nie ma wymogu montowania kominka z otwartą komorą spalania w pomieszczeniach z wentylacją grawitacyjną. Na szybko znalazłem artykuł, który to potwierdza:
          http://www.wentylacja.org.pl/pages-88.html
          Oczywiście nie może tam być wentylacji mechanicznej wywiewnej, musi być co najmniej zrównoważona albo nawiewna. Ale mechaniczna to moim zdaniem tylko zrównoważona ma sens.

          Kominki z płaszczem wodnym są fajne, jak się je będzie regularnie używać. W przeciwnym wypadku raczej to nie ma sensu ze względu na wiążące się z tym koszta.

          • Dziad z lasu pisze:

            „Wydaje mi się, że nie ma wymogu montowania kominka z otwartą komorą spalania w pomieszczeniach z wentylacją grawitacyjną.”
            Oczywiście. Ale za to jest wymóg stosowania wentylacji grawitacyjnej w pomieszczeniach z otwartymi paleniskami (jak kominki z otwartą komorą spalania lub kozy, piece kaflowe itp.) lub urządzeniami pobierającymi powietrze do spalania wprost z pomieszczenia (proste piece gazowe, łazienkowe ogrzewacze przepływowe – te gazowe, rzecz jasna). Przy tym jeśli piec jest na paliwo stałe, to przepisy zawsze wymagają wentylacji grawitacyjnej, a mechaniczną wykluczają. O tym pisałem (skąd Ci się wzięła sytuacja odwrotna, to, dalibóg, nie mam pojęcia), w kontekście tego: „W tym zakresie najlepiej sprawdzi się prosty kominek, bez rozprowadzenia powietrza i bez płaszcza wodnego.” i tego: „Moim zdaniem budowane dziś domy powinny być wyposażane w wentylację mechaniczną zrównoważoną (nawiewno-wywiewną) z odzyskiem ciepła (rekuperacją)”. To są założenia w zasadzie się wykluczające, a przynajmniej wtedy, gdy chcemy mieć spójny system dla całego domu, bez niepotrzebnych komplikacji i zupełnie bezsensownych wykluczeń i obejść.

            „Jestem przeciwnikiem kominków z otwartą komorą spalania, bo pobierają powietrze do spalania z pomieszczenia, w którym są postawione, mocno je wyziębiając.”
            Ten wniosek, dość kuriozalny, każe mi sądzić, że temat kominków znasz raczej z teorii, niż autopsji. Być może to jakiś karkołomny skrót myślowy, którego nie rozumiem…

          • Krzysztof Lis pisze:

            Czy mógłbyś podać podstawę prawną tego stwierdzenia? Tego obowiązku montowania wentylacji grawitacyjnej w pomieszczeniu z kominkiem i zakazu montażu tam wentylacji mechanicznej?

            Bo ja już tego raz szukałem i nie znalazłem. Znalazłem za to coś dokładnie odwrotnego — przepis wprost dopuszczający stosowanie wentylację mechanicznej nawiewno-wywiewnej.

            Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie.

            § 150. 9. W pomieszczeniu z paleniskami na paliwo stałe, płynne lub z urządzeniami gazowymi pobierającymi powietrze do spalania z pomieszczenia i z grawitacyjnym odprowadzeniem spalin przewodem od urządzenia stosowanie mechanicznej wentylacji wyciągowej jest zabronione.
            10. Przepisu ust. 9 nie stosuje się do pomieszczeń, w których zastosowano wentylację nawiewno-wywiewną zrównoważoną lub nadciśnieniową.

            Będę niezmiernie wdzięczny za podanie źródła, z którego Ty zaczerpnąłeś stwierdzenia dokładnie odwrotne względem tego, co ja tu cytuję.

            Rzeczywiście, zacytowany przez Ciebie fragment jest niejasny. Napisałem:
            „Wydaje mi się, że nie ma wymogu montowania kominka z otwartą komorą spalania w pomieszczeniach z wentylacją grawitacyjną.”
            podczas gdy oczywiście chodziło mi o:
            „Wydaje mi się, że nie ma wymogu montowania kominka z otwartą komorą spalania wyłącznie w pomieszczeniach z wentylacją grawitacyjną.”

            Zwróciłeś natomiast uwagę na to, że się nie znam, ponieważ twierdzę, że „kominki otwarte wyziębiają pomieszczenia”.

            Czy liczyłeś kiedyś, ile powietrza do spalania zużywa kominek z otwartą komorą spalania i ile w ten sposób ciepła wyciąga, gdy pobiera powietrze ogrzane, a jest ono zastępowane mroźnym z zewnątrz domu?

            Ja liczyłem. Jak policzysz, daj znać, ile kW straty ciepła Ci z tego tytułu wyszło. Niewykluczone, że się machnąłem w obliczeniach. 🙂

        • JANEK-EMIGRANT pisze:

          Sterowanie, pompy obiegowe i wentylatory niskonapięciowe na DC to podstawa. Poza tym ilośc energii potrzebna do grzania CWU jest porównywalna (jak nie większa!, uwaga na legionellozę poniżej 60°C w zbiorniku) z tą do ogrzewania pomieszczeń już na poziomie budynku niskoenergetycznego. Na poziomie ~5MWh do ogrzewania pomieszczeń na dziś TRACI SENS EKONOMICZNY instalacja jakiegokolwiek urządzenia spalania W OBRĘBIE POWIERZCHNI MIESZKALNEJ. Pozostają PV + grzałki, PV + PC (najlepiej sprężarkowa na amoniak)
          https://www.chlodnictwoiklimatyzacja.pl/artykuly/243-wydanie-4-2015/3452-duze-pompy-ciepla-olbrzymi-potencjal-amoniak-jako-naturalny-srodek-chlodniczy-sprawdza-sie-w-nowych-zastosowaniach.html
          Oraz (jeszcze?) kolektory słoneczne typu próżniowego CPC HEAT-PIPE (uwaga: bez U-rurki!) ustawione pod sezon zimowy, 65-70°.
          PV przyda się także do klimatyzacji 😉
          Jak ‚@Dziad z lasu’ pisze to wszystko podłączyc do wielkiego zbiornika.
          Patrz także mój komentarz JANEK-EMIGRANT 20.04.2020 o 19:11
          Jeśli komuś brakuje to niech sobie powiesi na ścianie namiastkę ‚kominka’ z PCM (beczki?, rury?, żeberek? wypełmionych parafiną). Dla informacji średnio 1l wody oddaje zamarzając ok. 0,1kWh ciepła w temp. 0°C, a parafina zastygając 1/3 z tego, tj. ok. 0,035kWh + ciepło oddane w czasie ochłodzenia do temp. pokojowej ok. 1/2 tego co woda tj 0,0006kWh/(K*l). Dla 100l parafiny o temp. 60°C i temp. 20°C w pomieszczeniu da to (3,5+ 2,4)kWh. Parafina, w odróżnieniu od wody, zmniejsza swoją objętośc zasygając więc pęknięcie naczynia nie grozi. Taka ‚beczka’ nie wymaga serwisu przez dziesięciolecia (poza odkurzaniem 🙂

  2. Karol pisze:

    Hej Krzysztof. Właśnie przeczytałem obie części artykułu i chcę Ci za niego podziękować. Bardzo przyjemna i pożyteczna lektura. Planuję budować dom i muszę przyznać, że nasze oczekiwania pokrywają się w 90%. Nie brałem pod uwagę możliwości korzystania z przydomowej oczyszczalni ścieków ale teraz wezmę to pod uwagę i rozeznam temat wzdłuż i wszerz. 3maj się!

  3. unono pisze:

    Mam kilkunastoletnie doświadczenie w budowie – elektryfikacji własnego domu za pomocą baterii słonecznych i prądnicy wiatrowej . Na forum opisałem moje praktyczne doświadczenia w tej dziedzinie. Zapraszam. Ups ….. zapomniałem że od dwóch miesięcy forum nie działa.

  4. Jan pisze:

    To chyba napiszę od siebie :).
    Na pierwszy rzut oka brakuje ziemianki do przechowywania żywności i innych ważnych substancji jak nalewki 🙂 (jeszcze nie mam u siebie – jest w planie).
    Ale po kolei. Pomimo tego że mam i rekuperator (obrotowy nie krzyżowy – warto poczytać chodzi głównie o odzysk wilgotności) i pompę ciepła , zdecydowałem się na zbudowanie dwóch (tak!) kominów. Jeden jest podłączony do kominka w salonie który posiada rozprowadzenie ciepła (DGP). Kominek ogrzewa w sumie 5 pomieszczeń : 2 na dole i 3 na górze. Drugi komin jest w kotłowni (tak nie zrezygnowałem z kotłowni) gdzie mam kozę na trudne czasy (tzw. „wszystkopalna”). Koza m.in. ogrzewa zbiornik do ogrzewania podłogowego i jednocześnie ma możliwość podgrzewania posiłków (paliłem w niej drewno po budowie , nie spaliłem jeszcze wszystkiego 😉 ). Wiem ze jest to nadmiarowe ale w przypadku braku prądu jestem w stanie zapewnić ogrzewanie na trudne czasy. Mam też agregat i tu warto napisać o wyborze agregatu, powinno się go dobierać do paliwa jakie najczęściej stosujemy, jeśli mamy auta na benzynę to powinien być benzynowy, jeśli diesel to na diesla. Ja u siebie mam 2 auta diesla więc agregat mam diesla 7kW. Był już dwa razy wykorzystywany (1 fazowy bo 3 fazy równomiernie obciążyć jest bardzo trudno – w razie pytań odpowiem 🙂 ) . Warto pamiętać że benzyna szybciej się rozkłada więc należy albo wypalać albo wymieniać w agregacie (diesel można przechowywać dłużej) . Każdy agregat powinien być okresowo uruchamiany. Nie napisał Szanowny Redaktor o zapasie paliwa do tych agregatów. Z benzyną jest problem i nie rekomendowałbym przechowywania więcej niż karnistra (to bardzo lotne paliwo) i to pod warunkiem że jest wymieniany (kiedyś już było jak pamiętam na DS o tym). Diesel można dłużej przechowywać w beczkach np. 200l oczywiście jeśli zużywa się i wymienia na bieżąco – warto mieć pompkę do tego. Wielkość zapasu dobrać do zużywanych litrów aby starczyło na miesiąc.
    Instalacje wodną warto trochę skomplikować tzn, jeśli ma się dostęp do wody z wodociągu i własną studnie (tu potwierdzam słowa autora artykułu) to warto tak zbudować aby jednocześnie korzystać i z jednego i z drugiego. Czyli tak aby wodę użytkową pobierać z własnej studni , a wodę do konsumpcji z wodociągu. Należy pamiętać ze taka instalacja musi mieć zawór zwrotny aby woda ze studni nie mieszała się z wodą z wodociągów.
    Oczywiście warto zaplanować możliwość przełączenia całkowicie na wodę ze studni (gdyby wody z wodociągów zabrakło). Mając studnie należy zrobić badania wody czy nadaje się do picia (moja na szczęście się nadaje) .
    Jeśli chodzi o sam dom to warto zainwestować w ocieplenie, szczególnie te w podłodze – wymiana w przyszłości będzie bardzo trudna albo wręcz niemożliwa to nie są duże koszty (mam u siebie 20 cm styropianu w podłodze i od wewnątrz ocieplone fundamenty) .
    W obecnej w sytuacji warto zainwestować w panele fotowoltaiczne ja mam dwie instalacje : na południe i na wsch-zach co daje możliwość wykorzystywanie jak najdłużej własnej energii. Z moich obliczeń wynika że nie warto inwestować w baterie do instalacji off-grid – koszty są bardzo wysokie a efekty zbyt mizerne i nie gwarantują pokrycia na cały rok, czyli jeśli instalacja to on-grid i starać się maksymalizować zużycie dzienne (to bardzo obszerny temat) .

    Pozostałe na nie (moja opinia!) :
    – nie robiłbym GWC, podczas mojej analizy byłem bardzo bliski montażu ale zrezygnowałem , sam rekuperator daje radę
    – nie robiłbym stawu – staw rzuca się w oczy a jego utrzymanie kosztuje, lepiej zainwestować w basen mając swoją studnię – ja mam rozkładany 20m3, nie stać mnie na stały ze względu na koszty budowy i późniejszego utrzymania takiego basenu. Jeśli staw to po to aby odwodnić działkę czyli jako skutek uboczny walorów naszej działki niż celowe zakładanie stawu.
    – dedykowana instalacja awaryjna – tu również jeśli kogoś stać to jak najbardziej , u mnie wyszło że lepiej mieć przełącznik AGREGAT-SIEĆ i dołożyć do mocniejszego agregatu niż komplikować zasilanie (sterowanie poszczególnych obwodów można sterować bezpiecznikami przy dobrze zaplanowanej instalacji np. dedykowana instalacja do pralki, suszarki czy urządzeń siłowych jak pompa wody aby przez przypadek nie włączyć na agregacie tych urządzeń jeśli agregat nie jest zbyt mocny – moj daje rade 😉 )
    – oczyszczalnia z rozsączaniem, taka instalacja po kilku latach się zapcha i wtedy trzeba zrujnować trawnik aby ją oczyścić , lepiej oczyszczalnia (to zdecydowanie na tak) z dedykowaną studnią chłonną.

    Ponieważ mam tych rozwiązań trochę chętnie odpowiem na pytania

    P.S.
    jestem aktywnym strzelcem sportowym z dobrymi wynikami podczas zawodów co też jest elementem zabezpieczenia 🙂

    • Jan pisze:

      Nie napisałem o ważnej rzeczy ( w artykule również chyba zabrakło) : warto się zastanowić nad instalacją łączności. U siebie aby wystawić antenę bazową CB już musiałem się nagimnastykować. Do tego odbiornik CB z możliwością słuchania na wstęgach, naprawdę można daleko posłuchać:).
      Polecam też wystawić sobie przewody do radia i SAT ( u mnie łącznie 5 przewodów) ale i tak z doświadczenia widzę że to za mało :/ bo w obecnych czasach antenę do LTE musiałem już kombinować aby „wpuścić” do domu
      W sumie nie dotyczy samego domu ale w zakresie łączności (na trudne czasy 😉 ) mam również 3 Boafengi i wykupioną licencje na pasmo więc w trudnej sytuacji mam też zasięg „lekki” – lokalny. Aby nie było że leżą używam czasem na nartach i podczas jazdy na więcej niż jeden samochód (zamiast CB jeśli znajomi nie maja/nie chcą)

    • Ola pisze:

      Witam, czy mogłabym prosic o maila? Zamierzamy się budować i mam kilka pytań w związki z Pana doświadczeniem. Z góry bardzo dziękuje:) ola

  5. JANEK-EMIGRANT pisze:

    Po wielu propozycjach autora i osobistych przemyśleniach można dojść do wniosku, że ‚graciarnię’ już warto projektować / „przaprowadzić” na poddasze w nowym budynku:
    – piec (krótszy i lżejszy komin, zbiornik na pelet obok, sucho, drewno,…)
    – zbiornik na ciepłą wodę [też akumulator(!) b.dobrze zaizolowany i jak
    największy ~2m3 +++, z wężownicą solarną]
    – przyłącze PV połączyć z grzałkami (2!) dobranymi pod MPPT tychże w w/w
    akumulatorze ciepła BEZPOŚREDNIO
    – agregat prądotwórczy; jego chłodzenie (i ujście gorących spalin przez
    wężownicę solarną) poprowadzić do w/w zbiornika
    – centralę wentylacyjną, rozważyć jej wersję na 24V DC

    Zaprojekować instalację 24V DC do oświetlenia i automatyki budynku
    Rozważyć postawienie budynku na płycie fundamentowej dobrze izolowanej
    cieplnie od gruntu a pod nią ‚upchać’ STES (także podstawa awaryjnego
    ogrzewania) patrz https://www.dlsc.ca/

    Dodać należy akumulator elektryczny 48V (standard przemysłowy) w umiarkowano-chłodnym pomieszczeniu na kilka(naście?) kWh podłączony do PV – zasilający obwody 24V DC przez adapter(y), w razie potrzeby inwerter hybrydowy na czas działania kuchenki elektrycznej, Wybrać lodówkę/klimę inverterową – mają większe tolerancje dot, typu prądu i napięcia – lub 48V DC. Spalanie wyeliminowałbym z części zamieszkałej – dla bezpieczeństwa i oszczędności.
    Taki układ budynku wymaga solidnego postawienia i solidnego stropu pod strychem na dodatek dobrze zaizolowanego.

    • JANEK-EMIGRANT pisze:

      cd…
      Duuuże zbiorniki buforowe (te nowoczesne typu KOMBI/COMBI, nawet z 2 wężownicami), przykłady:
      od CORDIVARI – Calorifiers and Thermal Storage Catalogue, od str. 250
      od IBIDROTERMICA zakładka – Products/Kombi
      Są z czarnej stali, o poj. do 2000l – istnieją także w wersji nierdzewnej…
      Pozwalają na przyłączenie szerokiego wachlarza generatorów ciepła w konfiguracjach tradycyjnych i tych bardziej alternatywnych (włącznie z PC grzejącą górę i chłodzącą dół zbiornika). W PL istnieje producent podobnych zbiorników -GALMET- ale tylko do 1000l.
      Trzeba wziąc pod uwagę pojemnośc cieplną wody, ok. 1.1kWh/(°C*m3), rozbiór CWU, możliwośc podłączenia pralki/zmywarki pod CWU, zakres temperatur, średnie zapotrzebowanie grzewcze budynku przy doborze, ale im większy bufor tym lepiej (większa bezwładnośc i autonomia)

  6. Mmx pisze:

    Ja w kwestii zasilania awaryjnego wybrałem drogę fotowoltaiki z przełącznikiem SZR (Fronius Symo Hybrid), ale bez akumulatora. Wychodzi trochę taniej niż dobry agregat ze zwykłą instalacja on-grid, nie ma też problemu z przechowywaniem paliwa. Oczywiście prąd jest tylko gdy świeci słońce, ale w sytuacji awaryjnej można sobie za dnia naładować sprzęty, ogrzać dom, a w nocy posiedzieć przy świeczce/latarce. No i agregatu też raczej nie powinno się używać 24/7 przez dłuższy czas.

    Oczywiście w wariancie „de luxe” warto dołożyć akumulator i mieć pełne zasilanie cała dobę, ale to podwaja koszt niestety.

  7. Solartime pisze:

    Podoba mi się twoje podejście czyli w pierwszej kolejności komfort i wygoda użytkowania. Dom preppersa który opisałeś w filmiku to w zasadzie taki nowoczesny dom który wykorzystuje efektywne i nowoczesne metody ogrzewania i wentylację z dodatkowym wyposażeniem na czarną godzinę typu ups, agregat, studnia. Fajnie że też zwracasz uwagę na koszty bo czasem można mocno przesadzić i wybudować bunkier z 50cm betonową ścianą tylko czy to ma sens, oczywiście trochę przerysowuje ale wiadomo o co chodzi.

    Jeśli zaoszczędzamy na budowie komina, osobnego pomieszczenia i te pieniądze przeznaczymy na pompę ciepła i fotowoltaikę to w dłuższej perspektywie przyniesie nam spore oszczędności oraz wygodę użytkowania.

    Tak samo studnia, będzie nam dostarczyć wodę do podlewania ogrodu za darmo więc jest to ekonomicznie uzasadnione.

    Ja ze swojej perspektywy trochę nie rozumiem czemu większość sąsiadów wszędzie sadzi te choinki, jodełki itp. zamiast dać tam jakieś borówki, maliny, porzeczki itp. smaczne zdrowe i też ładne 🙂 pozdrawiam

    • Jan pisze:

      Drogi Solartime mam dwa komentarze :

      „Jeśli zaoszczędzamy na budowie komina, osobnego pomieszczenia i te pieniądze przeznaczymy na pompę ciepła i fotowoltaikę to w dłuższej perspektywie przyniesie nam spore oszczędności oraz wygodę użytkowania.”

      Tylko to nie jest wówczas dom na trudne czasy : Two is one , one is none 🙂 . Mam i jedno i drugie : nie było żadnej burzy słonecznej ale 2 razu korzystałem z agregatu (mój nie pociągnie pompy ciepła choć spoty zapas mocy) – uratowałem mrożonki z zamrażalek.
      Jeśli założymy że może nas spotkać burza solarna jak ta w Kanadzie w ’89:
      https://en.wikipedia.org/wiki/March_1989_geomagnetic_storm
      czy może ta (dzisiaj skutki byłyby bardzo poważne ) :
      https://en.wikipedia.org/wiki/Solar_storm_of_1859
      W takiej sytuacji posiadanie PC i solarów na niewiele się nam zda, zwykłe ogrzewanie kominkowe działa bez prądu (chyba że ktoś zamontuje kominek z płaszczem wodnym którego jestem przeciwnikiem – wtedy ma problem) .
      Polecam do przeczytania :
      https://lubimyczytac.pl/ksiazka/84993/sekunde-za-pozno
      lub ta :
      https://lubimyczytac.pl/ksiazka/243909/blackout
      Ksiązki polecone na tym forum jakiś czas temu (lektura obowiązkowa dla każdego prepersa 😉 )
      Scenariusz hipotetyczny ale jakże realistyczny szczególnie że naukowcy ostrzegają że taka burza ( a nawet większa ) jak ta z 1859 to kwestia czasu :
      https://www.scientificamerican.com/article/new-studies-warn-of-cataclysmic-solar-superstorms/

      i drugi :
      „Ja ze swojej perspektywy trochę nie rozumiem czemu większość sąsiadów wszędzie sadzi te choinki, jodełki itp”

      bo jednak choinki i jodełki rosną wyżej niż maliny czy borówki 🙂

      • JANEK-EMIGRANT pisze:

        Budynek murowany tradycyjny, niskoenergetyczny, ubiegły tydzień bez słońca, średnia całodobowa temp. zewnętrzna 10°C, w salonie i pokojach spadek temp. z 23 do 20°C bez ogrzewania. Jeden dzień bez elektryczności – nie taki straszny ten diabeł…

        • Jan pisze:

          Ogrzewanie to ja wyłączam na początku marca , wiec w maju to żaden wyczyn( w pomieszczeniach dochodzi do 25 stopni – nagrzewa się od słońca) , ale w grudniu/styczniu bez prądu i alternatywnego źródła może być problem szczególnie jak ktoś ma tylko wentylacje mechaniczną – można się udusić albo trzeba otworzyć okna co nie pomaga w utrzymaniu temperatury nawet jak jest +5 stopni na dworze.

        • Jan pisze:

          zapomniałem dopisać : rozumiem że woda ze studni a nie z wodociągu bo jak z wodociągu to jest pełna zależność (brak prądu na większym obszarze zatrzyma również pompy w wodociągach) . Pewnie też jest tzw. ” sławojka” lub bo tydzień wytrzymać bez zasilania oczyszczalni może być trudne. Ze ściekami będzie podobnie jak z wodą z wodociągów tam też przestaną chodzić pompy. W ostateczności zostanie zaspokoić swoje potrzeby pod krzaczkiem – to też jakieś rozwiązanie.

  8. JANEK-EMIGRANT pisze:

    U mnie ogrzewanie tradycyjne ‚chodzi’ od końca października/początku listopada do połowy marca (średnioroczna temp. ok. 5-6C, mało mgieł, kolektory ‚pośrednie’-pakiety trzyszybowe- b.dobrze pracują w międzysezonach).Deszczówka/śnieg od lat spływa na ogród – zimą tony śniegu sypałem (i umawiałem się z obsługą pługów) na ogród z chodnika/drogi publicznej (w tym roku nic – bo nie było) – mam czas, bo nie siłuję się z piecem a ruch potrzebny; nie płacę za komin, przeglądów obowiązkowych nie mam, kotłownia przeistoczyła się w pokój z łazienką; wietrzenie z rekuperacją zaoszczędza mi lekko licząc ponad 4,5 MWh netto a rekuperator ciepła wody szarej ponad 6MWh /rok przy rozbiorze na 6 osób. Zbiorniki podziemne w przygotowaniu, instalacja hydro 24V już na to czeka. Sławojki nie postawisz, bo miasto i kanalizacja obowiązkowa. Podczas wichur czasem brak prądu do 36h, a grzanie, CWU i światła LED działają :-o) …Płacąc za 12MWh (z tego 6/7 w taryfie ulgowej)/rok monopolowi

    • Jan pisze:

      >> bo nie siłuję się z piecem

      piec a w zasadzie kominek to rozwiązanie alternatywne i czasem do posiedzenia przy winie (kominek) , dla mnie to rozrywka od czasu do czasu jak najdzie mnie ochotą a przy okazji mam zabezpieczenie na „trudne czasy” – kominek spokojnie ogrzewa cały dom a przy chodzącej rekuperacji fajnie rozprowadza ciepło . Co ciekawe wiem że dzisiaj na pewno zrobiłbym mniejszą PC właśnie aby w trudnych sytuacjach dużego mrozu (ach gdzie te mrozy !) dogrzać się kominkiem (mam PC 11,2kW a wystarczyłoby 9kW i zostałoby $$ w kieszeni) .
      No ale np. w Krakowie już z kominkiem to nie poszalejesz …

      >>nie płacę za komin, przeglądów obowiązkowych nie mam

      nie wiem czy masz PC/klimatyzacje , jeśli tak to wierze ze nie R410A albo podobnym bo przeglądy obowiązkowe raz na rok (R410A)

      >>wietrzenie z rekuperacją

      to przez tydzień jak nie było prądu nie chodziła ? czy jakiś inny sposób zasilania/wietrzenia ?

      >>Sławojki nie postawisz,

      wiec jaka alternatywa zgodnie z artykułem „Dom na trudne czasy” ?

      W celu ustalenia uwagi : mówimy o domu na trudne czasy a nie domu którego głównym celem jest oszczędność (energetyczna/inwestycyjna) : każda redundancja ma swój koszt.
      Dzisiaj jestem w stanie przetrwać najzimniejsze 2 miesiące bez wychodzenia z domu przy braku prądu bez pogorszenia jakości życia (ogrzewanie, jedzenie , ciepła woda do mycia/kąpieli, toaleta normalna nie pod krzaczkiem).

      • JANEK-EMIGRANT pisze:

        @ Jan
        >> bo nie siłuję się z piecem
        >>nie płacę za komin, przeglądów obowiązkowych nie mam
        grzałki pro (=~19kW) w buforze; PC nigdy by mi się nie zwróciła ;-(
        >>wietrzenie z rekuperacją
        wentylator φ120 mm 24V DC z aku : 1 na wejściu i 1 na wyjściu + filtry(!)
        +PV do tego, w najgorszym przypadku generator rowerowy
        >>Sławojki nie postawisz
        teren ze spadem, jestem w środku…, minus naście°C tygodniami…
        „Dom na trudne czasy” = OSZCZĘDNY + reszta w miarę możliwości, STES pod fundamentem na ~3MWh (ΔT=20°C), pozioma izolacja peryferyjna;
        +patrz inne moje komentarze pod tym wpisem

        • Jan pisze:

          Komin to jakieś 6k + 5k za kominek przy budowie domu to żaden wydatek , a drugi raz w środku domu kominka się nie da postawić 🙂
          Na PC (jak i PV ) dostałem dofinansowanie , koszt utrzymania domu to ~100 zł miesięcznie (250m2) i to są wszystkie koszty jakie płace (woda , ogrzewanie, reku, gotowanie itd – gazu nie mam) . Do tego mam zapasowe zasilanie i kominek (nawet dwa) . Jestem bardzo zadowlolony.

  9. Dziad z lasu pisze:

    @Krzysztof Lis
    Się zapętliło i nie mogę odpowiedzieć bezpośrednio, więc…

    „Bo ja już tego raz szukałem i nie znalazłem. Znalazłem za to coś dokładnie odwrotnego — przepis wprost dopuszczający stosowanie wentylację mechanicznej nawiewno-wywiewnej.”

    Gratuluję! I, przy okazji, dziękuję. Albowiem udało Ci się zagiąć architekta z blisko dwudziestoletnim stażem na znajomości WT…Żyłem w przeświadczeniu, i to bardzo długo, że stan prawny jest właśnie taki, jak opisywałem (czyli § 150. 9; pkt 10 zniknął mi z pola widzenia). Na swoją obronę napiszę, że a) otwartych kominków już od dawna praktycznie nikt nie chce, b) gdy były popularne, to o wentylacji mechanicznej w domu nikt nawet nie myślał, c) żaden przytomny architekt do wentylacji mechanicznej się nie dotyka (poza, oczywiście, tłamszeniem kolegów wentylatorów o mniejsze przekroje kanałów). Tak czy inaczej, wiesz już, co będę dziś czytał do poduszki… 🙂 Jak najbardziej serio dziękuję.
    A sprawa mrożących (krew w żyłach) palenisk…
    Obliczeń sprawdzać Ci nie będę, nie jestem kompetentny. Ale Twój wniosek nie zgadza mi się z doświadczeniem i tzw. zdrowym rozsądkiem. Wszak ci wszyscy średniowieczni panowie na zamkach by pozamarzali, już nie wspominając o chłopstwie w kurnych chatach, skoro bilans energetyczny jest trwale ujemny. Więc dlaczego to działało/działa (bo wiem z doświadczenia, że gdy się napaliło w kominku, to było zdecydowanie cieplej, niż wcześniej, a taki stan utrzymywał się jeszcze ładne parę chwil po?), skoro z Twoich obliczeń wynika, że nie ma prawa działać?Może pomijasz (a chyba się nie powinno) kwestię promieniowania i akumulacji ciepła przez otaczające palenisko materiały? No i jak się to ma do innych Twoich obliczeń, którymi kiedyś przekonywałeś (tylko nie pamiętam, czy tu, czy na forum), że da się wykorzystać świeczkę (wszak świeczka i kominek z otwartą komorą spalania to to samo, tylko różnica skali, kominek za to ma przewagę, bo świeczka nie ma żadnej masy akumulującej ciepło) do kryzysowego ogrzewania pomieszczenia (liczyłeś skuteczność podniesienia temperatury w pomieszczeniu o kubaturze 10 m3 o 1 st. C ) – z obliczeń Ci wyszło, że się da? Więc jak? Świeczka grzeje, kominek ziębi?
    Tak czy inaczej – doświadczenie mi mówi (a może oszukuje?), że da się skutecznie ogrzać pomieszczenie otwartym kominkiem i bynajmniej od razu nie marzłem, nawet gdy ogień zgasł (spadek temperatury rzędu maksymalnie kilku st. C przez czas również kilku godzin od wygaśnięcia ognia, przy temperaturach zewnętrznych umiarkowanie ujemnych – na granicy komfortu w normalnym stroju nocnym, czyli w zasadzie goło, nie żadne tam futra i uszanki). Oczywiście, sporo zależy od ocieplenia chałupy.
    Tak, to jest dowód anegdotyczny (aczkolwiek nie znam nikogo, kto by zmarzł przy ognisku bardziej, niż bez niego – może czas na nowe znajomości?), innego Ci nie pokażę, więc postaraj się, proszę, bardziej i spróbuj wytłumaczyć jak chłopu na miedzy dlaczego kominek ziębi i czemu nie gra to z wielowiekową praktyką i doświadczeniem.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Szablon naszego bloga pozwala zagnieżdżać komentarze jako odpowiedzi na poprzednie tylko do któregośtam poziomu, potem już nie wyświetla napisu „odpowiedz”. Ale jakoś sobie damy radę. 🙂

      Dzięki za potwierdzenie. Tak mi się zdawało, ale wolałem się upewnić, bo też nie znam wszystkich przepisów na wyrywki. I też w ogóle nie biorę tego kominka otwartego pod uwagę, bo wydaje mi się, że każdy wkład kominkowy będzie od tego rozwiązania lepszy.

      Co do „chłodzących” kominków otwartych, to wyniki miałem nie aż tak złe, żeby bilans wychodził ujemny. O ile dobrze pamiętam, to wychodziło mi, że jakieś 20-30% ciepła wytwarzanego przez taki kominek jest tracone ze względu na duże zużycie powietrza.

      Ale jak tak patrzę na to, co napisałem, to „mocno je wyziębiają” rzeczywiście można było zinterpretować jako że mają ujemny bilans cieplny. Dopiszę to tam wyżej, żeby kolejni ludzie czytający nasze rozmowy nie mieli wątpliwości.

      A świeczka grzeje „lepiej” od kominka, bo całe ciepło pozostaje w pomieszczeniu. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner