Dozymetr

Autorem dzisiejszego wpisu jest Krzysztof Lis, który pisze bloga o biopaliwach i buduje dom autonomiczny.

W marcu 2010 r. miałem okazję wybrać się na wycieczkę do zamkniętej strefy znajdującej się wokół czarnobylskiej elektrowni atomowej. Oprócz bogatego programu artystycznego, w czasie wycieczki dwa dni spędziliśmy wewnątrz strefy, zwiedzając okolice elektrowni i opuszczone miasto Prypeć. Na YouTube opublikowałem sporo materiału wideo z Czarnobyla, Prypeci i okolic. Przy okazji wycieczki pobawiłem się także dozymetrem Terra-P MKS-05 ukraińskiej firmy Ekotest.

I dziś chciałbym Wam napisać, dlaczego warto kupić takie urządzenie jako element survivalowych przygotowań.

Dwa słowa reklamy:

Widok z dachu „Białego Domu” w Prypeci na Elektrownię w Czarnobylu. No i dozymetr Terra-P, którym posługiwałem się wewnątrz strefy. Urządzenie kupione 10 lat temu działa do dziś.

Dozymetr mogliśmy kupić od naszego ukraińskiego przewodnika za $125. I mniej więcej 1/4 wycieczki sobie takie urządzenia zakupiła. Później zwiedzając miasto szukaliśmy jak najbardziej napromieniowanych miejsc, by móc się licytować, ile kto „mikrosiwertów” znalazł. Ja osobiście czułem się znacznie bezpieczniej, mając przy sobie takie urządzenie, bo przynajmniej wiedziałem, gdzie nie należy wchodzić na zbyt długo. Nie żeby promieniowanie w Prypeci było jakoś wyjątkowo niebezpieczne, ale w niektórych miejscach włączał się alarm w dozymetrze.

Bardzo fajną funkcją tego akurat dozymetru jest właśnie alarm radiacyjny. Po przekroczeniu ustawionego natężenia dawki promieniowania jonizującego dozymetr zaczynał „piszczeć’ wbudowanym piezoelektrycznym głośniczkiem. Najśmieszniejszy moment był, gdy pierwszy raz jechaliśmy eksterytorialnym pociągiem do strefy, a konkretnie gdy przejeżdżaliśmy przez most na granicznej rzece Prypeć, opuszczając Białoruś. Wtedy po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć część elektrowni (konkretnie były to nieukończone bloki 5 i 6) i wszyscy rzucili się do okien pociągu. A w pewnym momencie wszystkie dozymetry naraz zaczęły piszczeć, wywołując naszą konsternację.

Okazało się, że fabrycznie te urządzenia mają nastawiony bardzo niski poziom promieniowania, który wywołuje alarm — 0,35 μSv/h. Jest to poziom mniej więcej o połowę wyższy, niż promieniowanie tła w Warszawie przed Pałacem Kultury, a więc baaaardzo daleki od poziomów niebezpiecznych. Ostatnio udało mi się zmierzyć na pokładzie rejsowego odrzutowca promieniowanie rzędu 2 μSv/h, a jakoś się za bardzo nie mówi o szkodliwości lotów samolotami.

Jeszcze kilka słów na temat czym w ogóle jest dozymetr i ten Sv (siwert). Otóż dozymetr to urządzenie, które mierzy dawkę promieniowania. Ponieważ efekty zdrowotne dla organizmu od promieniowania pojawiają się po pochłonięciu określonej dawki promieniowania (w przypadku napromieniowania nagłego, dawka niebezpieczna jest rzędu 1 Sv), zdecydowano się ją w jakiś sposób mierzyć. Tu znajdziesz kompendium wiedzy o dawkach promieniowania i ich skutkach.

Metod pomiarowych jest mnóstwo, Terra-P akurat mierzy nie tyle samą dawkę, co jej moc (wyrażoną w μSv/h) a wielkość dawki jest wyliczana na tej podstawie (to tak, jakby mierzyć prędkość samochodu i na tej podstawie wyliczać, jaką samochód przejechał odległość). A zatem, Terra-P podaje wyniki pomiaru mocy dawki promieniowania i samą dawkę.

Oprócz tego ma też zegarek i budzik, ale jakoś nie znalazłem dla tych funkcji zastosowania. Pewnie też dlatego, że urządzenie, które mam, posiada napisy w języku ukraińskim.

Po co komu dozymetr?

Jednym z zagrożeń w dzisiejszych czasach, oprócz globalnego kryzysu finansowego czy pandemii, jest też zagrożenie radiacyjne. Możemy zostać napromieniowani wskutek detonacji brudnej bomby (np. bomby kobaltowej) przez terrorystów, ale też wskutek jakiejś poważnej awarii w elektrowni jądrowej. I jeśli miałbym oceniać prawdopodobieństwo takiego zdarzenia, to chyba atomowy atak terrorystyczny jest bardziej prawdopodobny, niż skażenie środowiska przez awarię elektrowni jądrowej.

Mój dozymetr potrafi pracować na jednym komplecie baterii (2xAAA) przez ponad 8 miesięcy (6 000 h). Funkcja alarmu pozwala o nim zapomnieć i przypomnieć sobie dopiero w razie jakiejś nuklearnej katastrofy. Jest lekki (waży 150 g) i rozmiarem przypomina telefon komórkowy, można go więc ze sobą wszędzie nosić. Choć na pokład samolotu bym nie polecał (dwa razy musiałem się tłumaczyć, co to jest, bo napisy w dziwnym języku i dziwnie wygląda na obrazie rentgenowskim przy prześwietlaniu bagażu).

Dozymetr Terra-P jest chyba jednym z najtańszych na rynku. Znalazłem go na Ebayu za ok. 150$ z przesyłką, wysyłany jest z Ukrainy. W Polsce oferta tego typu urządzeń się poprawiła w ostatnim czasie. Na Allegro trafiają się tańsze urządzenia, choć zazwyczaj mają one już ok. 20 lat życia za sobą. A przecież nie jest łatwo przetestować taki dozymetr by upewnić się, czy działa…

Jeśli macie jakieś pytania, czy to odnośnie samego dozymetru, czy odnośnie wycieczki do Czarnobyla, gospodarz chyba nie będzie miał nic przeciwko, jeśli odpowiem w komentarzach. 🙂

Tekst powstał w 2011 r., ale został zaktualizowany kilka lat później. Dozymetr działa do teraz.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

29 komentarzy

  1. ujemny pisze:

    Byłem w Czarnobylu na jednodniowej wycieczce. Przewodnik nie miał takiej fajnej oferty by zakupić takie cudo, ale powiem szczerze, że i tak bym się nie skusił. Cała ta szopka jak już cie badają czy jesteś napromieniowany mi starcza. Te urządzenia które pamiętają jeszcze Lenina na których się staje i przykłada ręce i światełko będzie zielone lub czerwone to już atrakcja. A ja miałem wrażenie, że to Ukraińcy siedzą w jakimś pomieszczeniu obok i se wciskają co im się podoba by był fun 🙂
    Na wspomnianej wycieczce powiedzieli mi, że najlepszy test na sprawdzenie czy się jest napromieniowanym to solidny posiłek. Tak też był w ramach tej wycieczki – porządny obiad dwudaniowy. jeśli się zwymiotuje to znak, że się napromieniowało. Nie wiem ile w tym prawdy, ale byłem 1,5roku temu i nie świece po nocach 🙂

    Krzysztof, a czy teraz twój sprzęt wykrywa chociaż nano promieniowanie, czy jeszcze mogę spać spokojnie?

  2. Rzeczywiście, te mierniki (nie pamiętam fachowej nazwy) przy wejściu do strefy i przy wejściu do stołówki były klimatyczne.

    Co do testu, to rzeczywiście tak jest, jak piszesz. Napromieniowanie dużą dawką jednorazowo spowoduje co najmniej wymioty. Ale nie zaczniesz wymiotować po tej samej dawce, a nawet większej, ale rozłożonej w czasie.

    Nano promieniowanie? Nie słyszałem o tym nigdy. Co to? Mój licznik mierzy tylko promieniowanie gamma i beta (po zdjęciu specjalnej osłonki).

  3. artur xxxxxx pisze:

    Ponoć po ulicach Prypecia biega fauna jak w Puszczy Białowieskiej. 🙂
    Może kiedyś się wybiorę…

  4. Desmond pisze:

    Ojciec kiedyś kupił na bazarze dozymetr RKSB-104, nie wiem za ile, ale w przeliczeniu na obecne raczej nie więcej niż 50 zł. Obecnie chodzą one na Allegro po 300 zł (czasem pod inną nazwą i z niemieckimi nadrukami, oryginalnie produkcja radziecko-białoruska). Porównywałem ten dozymetr z Robotronem na Wydziale Fizyki (z ważnym certyfikatem), przy jakimś tam źródle promieniowania i dawał ~2x mniejsze wskazania, niż tamten Robotron.

  5. czy jest też gdzieś galeria z większą ilością zdjęć? czy głównie filmy?

  6. Mc pisze:

    No to pozamiatane – chciałem kupić Terra-P na ebayu, ale się spóźniłem, dostawy odroczone do 25 marca, zapewne Japończycy wykupili wszystko na pniu.

    Jeśli chodzi o bardzo stare dozymetry z demobilu, to chyba nie ma sensu kupować – licznik (rurka wyładowcza z gazem o zmniejszonym ciśnieniu) ma ograniczoną żywotność – stąd zapewne opisywana w komentarzu Desmond osłabiona czułość.

    • Robert pisze:

      Żywotność jest ograniczona jest ilością impulsów wykrytych przez lampę GM, każdy taki impuls, to łuk elektryczny, który w niej powstaje (a później gaśnie), jeśli lampa (lub cały detektor, który ją zawiera) nie były używane, to powinny być one wciąż sprawne.

      Nieużywane (z zapasów wojskowych) lampy są dostępne na portalach aukcyjnych (i polskich i zagranicznych) w niskich cenach (10-30zł), więc w razie wątpliwości zawsze można je wymienić.

  7. Paweł pisze:

    witam, ile Cię kosztował ten dozymetr u przewodnika i z jakim biurem/organizatorem jechałeś do strefy? 🙂

  8. liqidador dobrego humoru pisze:

    Hej!
    Napisałeś w artykule, że „w przypadku napromieniowania nagłego, dawka niebezpieczna jest rzędu 1 Sv”. Stąd takie pytanie: jak mam rozumieć promieniowanie nagłe i czy jest ono wyrażane również w Sv/h? Chodzi mi przede wszystkim o wynik dozymetra Terra-P MKS-05, bo jeśli rzeczywiście 1 Sv/h jest niebezpieczny, to czy możliwe jest zmierzenie takiej wartości właśnie tym dozymetrem (na Twoim zdjęciu wyświetla się wynik w µSv/h). Czy można go przełączyć na „mili” i zmierzenie wartości przynajmniej 1000 mSv/h (czyli tej – jak rozumiem – niebezpiecznej). Wtedy działanie takiego dozymetra miałoby sens. Oczywiście mogę się mylić w dedukcji, bo przyznaję, nie mam w tym kierunku żadnej wiedzy, a noszę się z zamiarem wycieczki do Zony i dlatego pytam o dozymetry. Jakbyś jeszcze mógł odpowiedzieć, czy obliczanie niebezpiecznej dawki opiera się na prostych równaniach, tzn. przy założeniu, że 1 Sv/h jest „fe”, to czy moje przebywanie przez 5h przy promieniowaniu 200 mSv/h też będzie „fe”? Czy tak mam właśnie to rozumieć? Wielkie dzięki za odpowiedź. 🙂

  9. liqidador dobrego humoru pisze:

    Znalazłem dwa artykuły, które mi wyjaśniły parę rzeczy odnośnie śmiertelnej dawki:

    Jak wysoką dawkę promieniowania jesteśmy w stanie przeżyć?
    http://www.elektrosmog.pl/wplyw/jak_wysoka_dawke_promieniowania_jestesmy_w_stanie_przezyc

    Japonia – Śmiertelna radiacja wykryta w Fukushimie, 10 Siwertów / h, taka dawka zabija człowieka w zaledwie godzinę:
    http://losyziemi.pl/japonia-smiertelna-radiacja-wykryta-w-fukushimie-10-siwertow-h-taka-dawka-zabija-czlowieka-w-zaledwie-godzine

  10. Wiktoria pisze:

    Krzysztof, mam taki sam dozymetr i z niejakim przerazeniem odkrylismy przypadkowo z mezem, ze na wiele przedmiotow w domu wlacza sie alarm (dozymetr pokazuje wtedy czasem powyzej 0.4 mikorosiwertow!). Byly to np. choinka sztuczna, kocyk czy klocki dla dzieci a nawet fotelik samochodowy maxi-cosi. Ciekawe jest to, ze czasem mierzymy ten sam przedmiot i w jednym miejscu pokazuje 0.12 a w innym powyzej 0.30. Nie wiemy co o tym myslec. Na ile ten dozymetr jest wiarygodny.. Sprobuj pomierzyc przedmioty w domu w kilku miejscach jeden, daj znac czy u Ciebie tez tak jest i co otym myslisz.

    • Mc pisze:

      Wynieście te przedmioty poza dom i tam mierzcie sygnał, może po prostu macie duże tło w domu (radon itp).
      Ponadto trzeba mieć świadomość, że pomiar tak słabego promieniowania jest na poziomie błędów stochastycznych – licznik musi uśredniać przypadkowe, nieregularnie się pojawiające impulsy po długim czasie –
      jeśli włączycie licznik i będzie wyświetlacz migać, to znaczy że cały czas zbiera dane.

  11. Olek pisze:

    Witaj.

    Jakie masz zdanie o Fukushimie, a dokładniej czy czytałeś może http://fukushima-diary.com/ . Nie jestem ekspertem z tej dziedziny, chociaż się sporo interesuje.

    A chodzi mi o to czy są dozymetry na promieniowanie alfa? Z tego co się orientuje to promieniowanie alfa nie przechodzi przez skórę ale substancja która promieniuje może zostać odłożona w kościach. Tak jest z tego co wiem z plutonem.

    • @Olek: zagrożenie promieniowaniem alfa występuje jedynie wtedy, gdy pochłoniesz kawałek substancji, która je emituje — z jedzeniem, wodą, albo przez powietrze.

      Wskazanej strony nie czytałem.

  12. ChrisCurd pisze:

    Jako dozymetr może awaryjnie służyć nasz Smartfon z zainstalowaną aplikacją „Radiation Alarm” – https://play.google.com/store/apps/details?id=eu.camdetector.radiationalarm – trzeba tylko zakleić aparat grubą taśmą klejącą, najlepiej elektryczną. Aplikacja Made In Poland 🙂

  13. Kamil pisze:

    zdobycie starego ruskiego zegarka z „podswietlanymi” napisami moze byc dobrym testerem. te zegarki maja promieniotwczorcza farbe

  14. tmn pisze:

    Witam wszystkich, przymierzam się do zakupu dozymetru – na allegro najtańszymi są urządzenia Voltcraft – jak one się mają do Terra-P?

  15. Marcin pisze:

    Zegarek i budzik jest po to żeby wiedzieć, że jak po godzinie łażenia w strefie gdzie jest 4,5 Sv zadzwoni budzik to pora umierać…

  16. RC-Phoenix pisze:

    Jedni bawią się sprytnymi zegarkami na rękę, inni czymś, co nazywają dozymetrem. Nie jest warto zainwestować pieniążków w coś, co zacznie alarmować w przedbiegach, czy odezwie się w chwili właściwej choroby popromiennej. Nie chwalę Anglików ale widziałem zegarek brata. Otrzymał go za funta. Mieszka obok elektrowni. Albo kupić coś atestowanego a akurat z Voltcraft miałem doczynienia, albo bazować na wojskowym sprzęcie z demobilu i akurat nawet na dwudziestoletnim sprzęcie się nie zawiodłem. Dzieci zdrowe a mi dodatkowe kończyny nie wyrosły. 🙂 Eksperymentów nie polecam. Pewnie i ten Terra-P wystarczy. Grunt to wiedza i zaufanie do samego siebie.

  17. RC-Phoenix pisze:

    I ostrożnie mi tam w Prypeci. Miasto nie jest gościnne. Dalekie to od Muzeum. Odczyty z liczników to jedno a grasujące bandy to druga sprawa. Omijać szpital. Trzymać się szlaków wyznaczonych przez przewodników. W większości przypadków promieniowanie tła przypomina Limanową, czy Giżycko. Są miejsca do które bym nawet teściowej nie zagonił. Nic ciekawego w nich nie ma, więc tam nie szperajcie. Pozdrawiam. RC

  18. Robert pisze:

    Jaki jest błąd pomiarowy tego urządzenia? Czy ma ono jakieś certyfikaty potwierdzające, że wyniki są poprawne?

  1. 17.03.2011

    […] Terra P Recenzja dozymetru TerraP – 6 luty […]

  2. 28.08.2013

    […] zajrzeć: Recenzja ładowarki Freeplay Freecharge 12V Dozymetr – artykuł w serwisie Domowy […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner