Dron dla preppera

Wiosną ubiegłego roku dostaliśmy od serwisu BangGood.com do zabawy i potestowania zdalnie sterowany quadcopter Eachine Wizard , czyli zabawkę potocznie zwaną dronem. Od tamtego czasu sporo nią latałem (i pokazywałem go już na vlogowym materiale wideo jesienią). Po jakimś czasie dostaliśmy do niego jeszcze gogle z monitorem do oglądania sygnału wideo transmitowanego przez zamontowaną na nim kamerę.

Dziś w nieco mniej poważnym materiale chciałbym przedstawić Wam 6 powodów, dla których przygotowując się na trudne czasy warto rozważyć zakup takiego urządzenia. Bo jest kilka rzeczy, do których można go wykorzystać.

Pokażę Wam je na przykładach. Ale najpierw kilka słów o samym dronie.

 

Model, który dostaliśmy, to Eachine Wizard X220 FPV 5.8G. Gogle zaś to Eachine VR D2 Pro 5.8G. Oba sprzęty razem pozwalają na pilotowanie drona w trybie FPV, czyli First Person View, z widokiem, jakbyśmy nim lecieli. Chciałem mieć taką zabawkę od lat, od kiedy kilka lat temu widziałem film z samolotem latającym w takim trybie pomiędzy wiatrakami. Gdy dostaliśmy propozycję przetestowania go od BangGood.com długo się nie zastanawiałem. 😀

Dron jest zabawką typowo sportową, tj. do wyścigów i akrobacji. Trzeba brać na to poprawkę, że nie jest to maszyna wybaczająca błędy, z autopilotem utrzymującym pozycję z pomocą GPS, powracającą do miejsca startu po utracie zasięgu. Jest to ważne, bo mój wcześniejszy dron ma te funkcje i latanie nim tak naprawdę sprowadza się do przesuwania go w przestrzeni za pomocą drążków. Gdy drążków nie ruszamy, dron stara się pozostać w bezruchu.

Tutaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. I nie od razu nauczyłem się nim latać. Zresztą… wciąż nie mam poczucia, że już to umiem. Zobaczycie moje najlepsze „osiągnięcia” pod koniec filmu. 😀

Zdalnie sterowany dron w sytuacjach kryzysowych

Tak, wbrew pozorom można znaleźć poważne zastosowania dla takich zabawek.

  1. Wspomaganie w nawigacji, orientowaniu się w przestrzeni, na mapie.
    Tu na filmie możecie to zobaczyć na przykładzie wychodzenia z labiryntu wykonanego w polu kukurydzy. W takiej sytuacji raczej się nie znajdziemy, ale mając drona, którym można wznieść się na wysokość choćby 100 metrów i zobaczyć okolicę z góry, a następnie postarać się dopasować widok do posiadanej mapy, będzie nam łatwiej odnaleźć drogę, niż tylko z pomocą kompasu.
  2. Łowienie ryb.
    Z pomocą drona można precyzyjnie umieścić haczyk z przynętą daleko od brzegu, dokładnie tam, gdzie to zaplanujemy. Jest to oczywiście dość niebezpieczne dla samej maszyny w sytuacji, gdy żyłka może zaplątać się w śmigło, a maszyna wpadnie do wody. Bez jej odpowiedniego zabezpieczenia przed wodą (możliwe także w domowych warunkach z użyciem odpowiednich środków) najprawdopodobniej spowoduje to jej zatonięcie lub tylko uszkodzenie.
  3. Przeganianie stada zwierząt.
    Zamiast psa pasterskiego. Choć z drugiej strony pies pasterski jest autonomiczny, tj. potrafi po przeszkoleniu pewne zadania wykonywać sam. A drona trzeba pilotować.
  4. Zwiad.
    Z pomocą zdalnie sterowanego drona z kamerą (niekoniecznie quadcoptera, nada się również zdalnie sterowany samolot) można udać się na odległość nawet kilkudziesięciu kilometrów, by zobaczyć, jak wygląda sytuacja. Tu film z lotem na odległość ponad półtora kilometra, po powrocie z którego okazało się, że można było na tej baterii wykonać jeszcze drugi taki lot. Loty na odległość kilkudziesięciu kilometrów wykonywane są już samolotami, często z autopilotem. W każdym razie to rozwiązanie przyda się, gdy będzie trzeba sprawdzić, co oznacza chmura dymu na horyzoncie (czy to pożar lasu, przed którym musimy się ewakuować z domu, czy może jakieś skażenie chemiczne), albo kogo widać na końcu drogi, gdy samochodem uciekamy z miasta (bandytów, wojsko, czy innych uciekinierów).
  5. Sprawdzanie domu/mieszkania/celu ewakuacji pod naszą nieobecność.
    Tak, kamerę można równie dobrze zamontować na samochodzie, a później sterować nim przez internet. I objeżdżać co kilka dni mieszkanie, by upewnić się, czy sąsiad go nie zalał podczas naszego wyjazdu na wakacje.
  6. Spędzanie czasu na świeżym powietrzu
    Czyli ogólnie pojęta rekreacja.

Nie okłamujmy się, od takiego sprzętu raczej nasze życie zależeć nie będzie. Ale jeśli można czymś świetnie bawić się na co dzień i później jeszcze w sytuacji kryzysowej użyć do sprawdzenia, czy rzeczywiście musimy ewakuować się z domu, to tym lepiej. 🙂

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

11 komentarzy

  1. Krystian pisze:

    Niestety reklama tego sprzetu przerosla jego zastosowanie. Gdy wyjezdzamy i chcemy obserowac dom, to do tego celu wykorzytuje sie monitoring. Do kamer mozna miec wglad za pomoca telefonu i odpowiedniej aplikacji. Kamery mozna zaprogramowac aby uruchamialy sie albo za pomoca czujnika ruchu, konkretny zakres czasu lub samodzielnie poprzez telefon. Kamery sa szerokokatne wiec obraz widac w dosc duzym zakresie a po za tym mozna obserwowac rowniez w nocy. Sa zestawy takich kamer razem z okablowaniem i dyskiem twardym na ktorym rejestrowane sa zdarzenia w zakresie jaki ustawimy.
    Co do lowienia ryb to bez komentarza bo jak chce lapac przy brzegu to wystarcza wedka a do lowienia na dalszej odleglosci – lodka. Ile trzyma bateria drona? Ryby nie lowia sie w 5 minut. Czasem trzeba siedziec kilka godzin.
    Szybciej jest poleciec dronem 800m do 1,5 km niz pojsc? Ile czasu zajmuje wyjecie drona (bo rozumiem ze dron nie jest w stalej gotowosci bojowej), zlozenie, sprawdzenie baterii i sam lot a ile przebiezka gdy widzimy niebezpieczenstwo i chcemy sprawdzic?
    Jedyny trafiony pomysl na wykorzystanie jest zwiad, badz dodalbym od siebie, sprawdzenie terenu podczas wedrowki w lesie w gorach czy trudnym terenie lub niebeziecznym terenie. Rowniez gdy sie zgubimy i nie wiemy w ktorym kierunku isc to zamiast szukac wzniesienia lub wchodzic na drzewo fajnie zobaczyc wszystko z lotu ptaka.
    A tak na koniec warto by bylo sprawdzic co dostepnego jest na rynku od ceny minimalnej poprzez bardziej profesjonalne rozwiazania i zrobic male porownanie bo to by dalo poglad tym ktorzy z dronami nie maja nic wspolnego.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Bądźmy poważni, przecież z tego materiału nijak nie wynika, że zdalnie sterowany samochód z kamerą to jedyna metoda na przypilnowanie własnego dobytku, gdy nas nie ma w domu.

      I tak, myślę, że szybciej jest polecieć dronem 800 metrów, niż pójść piechotą.

  2. bura2 pisze:

    Powiedziałbym więcej:
    Tylko zwiad i tylko stacjonarny.
    Tj.: Siedzę w domu i chcę sprawdzić okolicę, nie narażając siebie. Lub zrobić rozeznanie czy coś się dzieje na mieście bo w radiu cisza i nie wiem czy moje radio szwankuje czy rzeczywiście nic się nie dzieje (np. rozdawanie pomocy humanitarnej) Wiem, że dziwnie to brzmi – ja tu drony i lasery a czekam na paczkę PCK, ale cóż w Afryce ludzie mają tel. komórkowe i giną z głodu…

    Zawsze wysłanie drona jest bezpieczniejsze niż wysłanie człowieka chociażby z tego powodu, że gorsze czasy będą oznaczać wzrost przestępczości. I t nawet jeśli chodzi o „zwykłe oklepanie” to powinniśmy go unikać.

    Reszta to już naprawdę bajki, zwłaszcza noszenie drona podczas gdy staramy się wyrzucić każdy zbędny gram.

  3. Maciej pisze:

    Podstawą są przepisy . Latanie dronem o wadze + 600 g jest w naszym kraju obwarowane wieloma przepisami . Zachęcam do zapoznania się z nimi bo kary są srogie. Oczywiście można zrobić świadectwo VLOS, BVLOS, INS tyle, że trzeba powiedzieć o kosztach takiej zabawy . Latanie na gogle – poza zasięgiem wzroku operatora bez względu na wagę drona jest zakazane dla osób nie posiadających wyżej wymienionych licencji. Zazdroszczę autorowi wyżej wymienionych kwitów koszt uzyskania + czas. U nas po wprowadzeniu nowych przepisów mających teoretycznie ułatwić latanie dronami dla przyjemności w praktyce pozostawiono dwie możliwości puste pole – konieczność zachowania separacji minimum 30 m od osób,100m budynków pojazdów nie będących w posiadaniu operatora . Lub dron lżejszy niż 600g – Twój jest na granicy. Kamerki montowane na dronach sportowych są kamerami czysto nawigacyjnymi latamy na kamerę – konieczność posiadania licencji. Drony do obserwacji i filmowania lepsze kamery, stabilizacja obrazu = większa waga i jeśli nie latamy po polu konieczność posiadania wyżej wymienionych licencji. Polska jest krajem gdzie przepisy są wyjątkowo restrykcyjne i należy o tym pamiętać by nie narobić sobie biedy. Przed lotami należy przynajmniej sprawdzić na necie czy w danym miejscu można legalnie latać. Drony sportowe, krótki czas lotu duża prędkość, słabe parametry obrazu nie są rozwiązaniem przynajmniej moim zdaniem dobrym dla naszych zastosowań . Znacznie większe możliwości od dronów wyścigowych bo po to je zbudowano dają Phantomy z ich licznymi klonami. Najprostszą i zarazem najtańszą metodą na naukę latania bez GPS, Glonas stanowią mikro drony , którymi latamy po domu – wyrabiając sobie odpowiednie odruchy koszt takiej zabawki ok 100 PLN. Musimy pamiętać, że sprzęt jest tylko sprzętem i potrafi zawieść – parę lat temu spotkało mnie to https://www.youtube.com/watch?v=I0wF1QEWOKc . Odcięcie zasilania pomimo naładowanej baterii. Drony o przyzwoitych parametrach są niestety drogie. Płacimy za jakość kamery, stabilizację obrazu, czas lotu, Życząc dobrej zabawy w powietrzu.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Myślę, że warto przy tej okazji podlinkować ten artykuł, bardzo ładnie podsumowujący wszystkie te zasady:
      http://www.swiatdronow.pl/gdzie-mozna-latac-dronem-polska-przestrzen-powietrzna-w-pigulce

    • Rafał M. pisze:

      Istnieją drony nie tylko poniżej 600 gram, ale też poniżej 100 gram, nawet takie malutkie mają kamerki.
      Co do jakości kamerek, to z tym bywa różnie, ale wkrótce i te najmniejsze będą nagrywać w HD lub FullHD, kwestia zastosowanego chipa. Kiedyś kamery VHS nagrywały w rozdzielczości 320×240 i ludziom musiało to wystarczyć.
      W wielu żadne odruchy nie są potrzebne, bo to automatycznie się stabilizuje dzięki elektronicznym żyroskopom i czujnikom odległości od ziemi.

      A jeżeli można odebrać sygnał z kamery, to dron znajduje się w zasięgu wzroku. To są częstotliwości już nachodzące na mikrofale, które rozchodzą się podobnie jak światło, więc drzewka czy krzaczki odetną sygnał.

  4. B_ pisze:

    Jest cała masa potrzeb i możliwości na sensowniejsze wydanie kilku stówek.
    Dron jako zabawka? OK. Dron jako narzędzie WSHtF? No way.

    • Rafał M. pisze:

      No, jako sprzęt szpiegowski. Można obejrzeć sobie jakiś ogrodzony teren, kiedy płot zasłania widok.

  5. Maciej pisze:

    Święte słowa. Zaoszczędzi to paru osobą kłopotów. Ciekawe jest to że jak zwykle trzeba było wszystko tak uregulować by zrównać hobbystów z zawodowcami. Prawo – pisane pod Phantomy okazało się dziurawe – Mavic wprawdzie waży 750 g lecz to kwestia czasu zanim zbudują coś z rozsądnym gimbalem, kamerą i czasem lotu powyżej 20 minut o dopuszczonej masie.

  6. hardkor pisze:

    Czołem miejskie partyzanty!
    Zabawa dronem w czasie W w strefie przyfrontowej typu „sprawdzę sobie czy wróg nie nadciąga do mojej wioski” może się skończyć w najlepszym wypadku utratą drona (WRE) lub w gorszym krótką salwą z moździerza.

  7. Maciej pisze:

    Zakładasz wojnę . W przypadku powodzi , zablokowanych dróg, inspekcji stromego dachu i wielu innych sytuacjach dron jest przydatny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner