Dwie fajne kuchenki i jedna kiepska

Wiecie, że jestem miłośnikiem kuchenek turystycznych. I dzisiejszy materiał też będzie o takich właśnie kuchenkach na paliwo ciekłe.

Mianowicie dostaliśmy od firmy Raven, polskiego dystrybutora marki Optimus, dwie kuchenki:

  • znaną na rynku od 70 lat Optimus Hiker+,
  • nowszą, ale nie gorszą wcale, Optimus Polaris Multifuel.

Tę pierwszą znamy od dawna, bo jej radziecki klon był bardzo popularny w Polsce od wielu lat, znany jako po prostu prymus lub kostka-breżniewka. Sam miałem taką kuchenkę i używałem jej już kilkanaście lat temu, jeżdżąc pod namiot. Zresztą mam ją do dzisiaj, i ona też pojawia się na tym materiale.

Jestem wielkim zwolennikiem kuchenek wielopaliwowych, które są w stanie wykorzystać więcej, niż tylko sam gaz z butli czy kartuszy. Gaz przy wielu swoich zaletach (np. wiecznej trwałości) ma też i wady, jak choćby większy koszt czy większą trudność zrobienia zapasu.

Ale zacznijmy może od kuchenki, która na gaz nie działa.

Optimus Hiker+

Jak wspomniałem, historia kuchenki Optimus Hiker+ liczy 70 lat. Można ją było spotkać także jako Optimus 111 i Optimus 8R Hunter. Różne wersje różniły się między sobą szczegółami oraz wielkością.

To właśnie w oparciu o tę linię kuchenek Optimusa powstały właśnie kostki-breżniewki. Hiker jest jednak od nich większy i posiada pompkę służącą do zwiększania ciśnienia w zbiorniku paliwa. W radzieckich kopiach zbiornik musiał być wstępnie podgrzany, by umożliwić wypłynięcie paliwa na palnik.

Kuchenka jest duża, ciężka (ok. 1,5 kg) i działa na benzynie (ekstrakcyjnej i silnikowej), nafcie i oleju napędowym.

Optimus Polaris Optifuel

Drugą kuchenką, którą miałem okazję przetestować, jest Polaris Optifuel. To już dużo ciekawsze rozwiązanie, bo:

  • zajmuje dużo mniej miejsca,
  • jest znacznie lżejsza,
  • kosztuje dobre 200 zł mniej,
  • działa także z kartuszami gazowymi (wkręca się je na gwint na końcu wężyka),
  • można ją zasilać także paliwami ciekłymi (benzyna ekstrakcyjna i silnikowa, nafta, olej napędowy).

Sama kuchenka wyjęta z pudełka działać będzie tylko na gaz. Aby można było ją zasilać paliwami ciekłymi, potrzebna jest jeszcze metalowa butelka na paliwo (dostępne są w różnych rozmiarach), do której wkręca się pompkę (sprzedawana razem z kuchenką). W wielu miejscach sprzedawane są jednak zestawy kuchenka + pompka + butelka.

Ciekłe paliwo do kuchenek Optimus

Przetestowałem obydwie kuchenki na benzynie ekstrakcyjnej. Działają bezproblemowo. W instrukcji do Polarisa producent zaznacza, by korzystać przede wszystkim z jak najczystszej benzyny, bowiem benzyny do samochodów bardziej brudzą kuchenkę. Możliwe jest także użycie nafty lub oleju napędowego (ale też raczej samochodowego, niż żeglugowego).

Optimus na 400 ml paliwa działać będzie 100 minut z mocą 4,2 kW. Na gazie, na kartuszu 230 g, będzie pracować przez 105 minut, ale jego moc będzie mniejsza (3,3 kW).

Zapas 20 litrów benzyny za ok. 100 złotych wystarczy zatem, lekko licząc, na 70 godzin gotowania na kuchence.

Producent w instrukcji pisze, aby nie używać w kuchenkach paliw alkoholowych.

Ważne, że producent zaznacza, że kuchenki emitują tlenek węgla i muszą być używane na zewnątrz (a nie w namiocie, mieszkaniu czy samochodzie kempingowym). Kuchenki Optimusa do ogrzewania namiotów wykorzystywane są w norweskiej armii i znalazłem badania sprawdzające, ile tlenku węgla przy tym powstaje. Okazuje się, że jeśli na kuchence nie gotujemy, to wcale nie tak dużo.

Dlatego myślę, że tego typu kuchenkę (w szczególności Polarisa) warto rozważyć jako jedno z awaryjnych źródeł ciepła do gotowania posiłków, dezynfekcji wody, przygotowywania wody do mycia lub prania, czy w ostateczności nawet ogrzewania (dobrze wentylowanych pomieszczeń).

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

4 komentarze

  1. myndrek pisze:

    Czy ktoś z Was ma pojęcie, gdzie można w Warszawie lub okolicach oddać do serwisu stare „Breżniewki”? Moje mają już po 40 lat i trochę straszno ich używać.

  2. Apokaliptyczny Janusz pisze:

    No litości, jak już porównywać to nie „apples to oranges” jak mówią „Amierykańcy” tylko sprzęt podobnej klasy, w takim samym stanie technicznym i obsługiwany zgodnie z instrukcją. Tutaj to bardziej wyszło jak reklama tych optimusów, możliwe że niezamierzenie.
    Breżniewka czyli PT-1 to jest kuchenka dla jednej osoby, przeznaczona do gotowania w naczyniach o małej średnicy i do tego samoprężna. Obiadu dla rodziny albo wody na pranie się na niej zagotować nie da.
    Nie rozpalił jej Pan prawidłowo, ponieważ zbiornik należy nagrzać przy zamkniętym zaworze po to aby prawidłowo i szybko wytworzyło się w nim ciśnienie – zapalić się mają opary po jego otwarciu, a nie pryskające płynne paliwo. W ten sposób jak na filmie to łatwiej podpalimy siebie, niż rozpalimy kuchenkę.
    Druga sprawa – fair byłoby używanie do testu kuchenki sprawdzonej pod względem sprawności i oczyszczonej, a nie kocmołucha – nie chodzi o wygląd zewnętrzny, tylko o czystość dyszy, sprawność iglicy zaworu i uszczelek. Taki sprawdzian i czyszczenie to raptem kilkanaście minut pracy, a pozwala poznać własny sprzęt. A to jest nieoceniona praktyczna wiedza. Tutoriali na youtubie jest zatrzęsienie, jeżeli kupiliśmy bez oryginalnej instrukcji, która jest co prawda po rosyjsku, ale za to z przejrzystym schematem kuchenki.
    Jeżeli się uparliśmy na retro, to z tymi optimusami to można porównywać nie breżniewkę, a któregoś z radzieckich szmieli – mają pompki, sa zbliżone pod względem gabarytów, mocy i długości działania.
    Jaka jest podstawowa zaleta poradzieckich kuchenek w naszych warunkach? Bezkonkurencyjny stosunek ceny do jakości i użyteczności. Breżniewka w bardzo dobrym stanie technicznym to wydatek ok. 100-150zł, jednopalnikowy szmiel w dobrym stanie, wraz z kompletem części zamiennych to podobna kwota. Sam posiadam obie – małą PT-1 i szmiela, zakupione w oszałamiającej łącznej kwocie 120zł. Zadbane działają jak trzeba, są proste w serwisie. Części są dostępne za niewielkie pieniądze, chociażby ze skanibalizowanych egzemplarzy wyprzedawanych na Allegro czy olx. Uszczelki z gumy czy vitonu są dostępne bezproblemowo, uszczelnienie grafitowe wykonujemy w kilka minut z pyłu grafitowego lub pokruszonego na pył ołówka zmieszanych z olejem.
    Jeżeli stać nas żeby bez uszczerbku dla bieżącego budżetu kupić optimusa za 5-10 razy większą kwotę, to czemu nie? Na pewno nas ucieszy i podniesie morale.
    Natomiast jeśli taki sprzęt ma leżeć na półce jako gadżet i czekać na mogący nigdy nie nadejść armageddon, albo jest rzadko rzeczywiście używany to nie ma sensu ładować w niego dużych sum. Prędzej czy później będziemy mieć kłopot z jego odsprzedażą, kiedy pojawią się pilniejsze i bardziej przyziemne wydatki.

  3. januszpostapo pisze:

    Ale po co je naprawiać? Chyba nie jesteś lewakiem żeby grzać na ruskim sprzęcie? Na zlocie buszkraftu i survajvalu cię wyśmieją za używanie tego! Lepiej wyrzucić i kupić nowego optimusa za 1000zł!

  1. 06.12.2019

    […] artykuł jest rozwinięciem tematu poruszonego przez Krzyśka przy okazji testu i recenzji dwóch wielopaliwowych kuchenek Optimusa — Hiker+ i Polaris Optifuel, którą opublikowaliśmy tu […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner