Jak przygotować się na epidemię wirusa Ebola i przed nią się zabezpieczyć?

Pytacie nas o to, w jaki sposób zabezpieczyć się przed epidemią Eboli czy w jaki sposób się na nią przygotować. W naszej ocenie, szansa na to, że w Twoim mieście wystąpi epidemia Eboli jest porównywalna z szansą na to, że polska reprezentacja w piłce nożnej wygra z Niemcami. Czyli… jakaś jednak jest. Nieduża, ale histerię w pewnym stopniu nakręcają media. Rozumiemy więc to, że ludzie chcą się na taką ewentualność przygotować.

Spieszymy zatem z odpowiedziami. Będziemy tylko sygnalizować poszczególne zagadnienia, w razie potrzeby odsyłając Was do osobnych materiałów im poświęconych.

Pierwsza i najważniejsza uwaga jest taka, że nie da się zabezpieczyć przed jakąś chorobą w sposób inny, niż po prostu

minimalizując ryzyko zarażenia się nią

. Oznacza to, że po prostu należy unikać kontaktu z ludźmi, którzy już są chorzy na Ebolę. W Polsce takich ludzi, póki co, w momencie, kiedy przygotowujemy ten materiał, nie ma. Albo przynajmniej o tym nie wiemy. Co jednak nie zmienia faktu, że kiedyś tacy ludzie mogą się pojawić.

W Afryce epidemia Eboli rozprzestrzenia się dlatego, że po pierwsze są tam słabe warunki higieniczne i słaba opieka zdrowotna, ale po drugie także ze względów kulturowych.

Ebola, póki co, przenosi się przez kontakt z płynami fizjologicznymi

osób chorych: z krwią, śliną, wymiocinami, także z nasieniem, więc jeśli Twój chłopak ma Ebolę to pamiętajcie o używaniu gumek (prezerwatyw). Dopóki wirus nie rozprzestrzenia się przez powietrze, drogą kropelkową, w zasadzie można w miarę bezpiecznie poruszać się po miastach, nawet w dużych skupiskach ludzi.

Jeśli jednak wirus zacznie się w ten sposób rozprzestrzeniać, po prostu należy się w ogóle izolować od ludzi, bo może zdarzyć się taka sytuacja, że ktoś będzie zarażać, zanim te objawy będą u niego widoczne, to znaczy zanim te objawy będą w stanie zauważyć inni ludzie. Bywały takie przypadki, że ludzie chorzy na Ebolę, czy ludzie, którzy mieli świadomość, że mogą być chorzy na Ebolę starali się to ukryć i im się to udawało.

Dlatego musisz szczególnie uważać, kiedy obok Ciebie w samolocie ktoś kichnie a zaraz potem zacznie się śmiać, że przed chwilą wrócił z Afryki.

Jeśli będzie ryzyko zarażenia się Ebolą, trzeba pamiętać o podstawowych zasadach higieny. Czyli przede wszystkim: myjemy bardzo dokładnie i często ręce. Nie dotykamy bez potrzeby twarzy, oczu, ust.

Póki co,

wirus Ebola zabijany jest przez środki antyseptyczne

, które zabijają także inne wirusy, m.in. zabija go alkohol, zabija go także chlor. Więc jeśli chcesz, możesz zrobić zapas 5, czy 10, czy nawet choćby i 2 butelek najtańszego wybielacza z chlorem. Chociaż lepszy będzie alkohol, bo alkohol możesz też użyć do kuchenek benzynowych, o których mówiliśmy w jednym z poprzednich filmów.

Jeśli chodzi o

maseczki ochronne

, to informacje, które można znaleźć w internecie, póki co są sprzeczne. To znaczy, polski sanepid twierdzi na przykład, że dobrze byłoby mieć maseczkę FFP3 lub przynajmniej FFP2 (prezentowane na filmie maseczki to FFP2), natomiast w zagranicznych źródłach można znaleźć informację o tym, że wirusy przez tego typu maseczki są w stanie przeniknąć ponieważ takie maseczki nie są w stanie zatrzymać tak małych cząstek, jak wirusy.

Można kupić specjalne maseczki, które unieszkodliwiają wirusy, tzn. one mają tam kilka warstw, jedna jest nasączona jakimś kwasem (cytrynowym) i ich zadaniem jest właśnie unieszkodliwianie wirusów, jednak takie maseczki po pierwsze są bardzo drogie, a po drugie nie były jeszcze testowane z Ebolą.

Najlepszym sposobem zabezpieczenia się przed ryzykiem zarażenia się Ebolą czy czymkolwiek innym w czasie epidemii jest po prostu

niewychodzenie z domu

. Żebyś mógł sobie na to pozwolić, to ten Twój dom musi być do tego celu przygotowany. Nie spodziewam się, żeby w razie wybuchu epidemii były jakieś problemy z zaopatrzeniem w wodę, gaz, czy prąd. Ale nie traktujcie tego jako pewnik. Dlatego jeśli tylko pojawi się informacja, że w Twoim mieście wybuchło ognisko epidemii, to od razu napełniacie wszystkie zbiorniki, które macie w domu, wodą. Wiadra, miski, wannę, jeśli macie z tym jakiś problem, to tutaj jest film, który nagraliśmy na ten temat. Jest to konieczne, bo za kilka czy kilkanaście dni może się okazać, że tej wody już nie ma.

Poza tym, żebyś mógł w tym domu przesiedzieć kilka tygodni, musisz mieć tam odpowiedni

zapas żywności

. Jeśli nie masz absolutnie żadnego zapasu żywności, obejrzyj ten film, w którym prosty zapas żywności omawialiśmy.

Może zdarzyć się taka sytuacja, że dobrze byłoby z miasta się

ewakuować

, bo nawet jeśli zaszyjesz się w domu i nie będziesz narażony na infekcję, to jednak możesz być narażony na skutki innych zdarzeń, które wtedy będą występować. Na przykład zamieszek, pożarów, bo jeśli ze względu na epidemię nie będzie jeździć straż pożarna, bardzo łatwo może spłonąć cała dzielnica. Dlatego warto jest brać również ucieczkę z miasta pod uwagę zanim ta epidemia u Ciebie wystąpi.

Tylko żebyś mógł bezpiecznie przeczekać epidemię, to musisz sobie zawczasu przygotować cel ewakuacji. O tym mówiliśmy już kiedyś. Dobrze byłoby też przygotować trasę ewakuacji i procedurę, aby w razie potrzeby móc tę ewakuację przeprowadzić szybko i bezpiecznie.

Nawet, jeśli nie planujesz ani zaszywać się w domu, ani uciekać z miasta, spróbuj zorganizować wcześniej możliwość telepracy, zdalnej, z domu, żebyś nie musiał tego domu opuszczać codziennie jeżdżąc do biura.

Na koniec, jedna kluczowa uwaga. Nie da się przygotować w domowych warunkach na poradzenie sobie ze skutkami Eboli, ze skutkami zarażenia się Ebolą, nie da się zrobić zapasu leków. Dlatego musisz dbać o to, żeby nią się przede wszystkim nie zarazić!

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

16 komentarzy

  1. michalwro pisze:

    Z tymi gumkami to pojechałeś…
    Obawiam się, że taka epidemia może potrwać kilka miesięcy i nie będzie za bardzo gdzie uciekać (nie każdy ma chatkę w górach i zapas żarcia na pół roku).
    Warto sobie też przemyśleć, co zrobimy jeśli zachoruje ktoś z najbliższych.
    Czasem trzeba będzie też wyjść „z nory” po jedzenie, co zrobić żeby nie przywlec czegoś i nie pozarażać rodziny?

    • Survivalista (admin) pisze:

      Jest jedna stuprocentowo skuteczna metoda na zabezpieczenie się przed Ebolą, czy inną chorobą. Tak, jak powiedzieliśmy na filmie — jest to po prostu unikanie kontaktu z chorymi.

      Co zrobić, jeśli jednak musisz wyjść z domu po żywność czy wodę? Założyć maseczkę na twarz i unikać ludzi, a na pewno nie dotykać nikogo chorego czy zwłok. Ale i to nie da Ci stuprocentowego bezpieczeństwa, jeśli wirus zacznie się rozprzestrzeniać w powietrzu, drogą kropelkową.

      • michalwro pisze:

        Maseczka na twarz ok, a co ze śluzówką oczu? Resztą skóry?
        Chodzenie w kombinezonie przeciwchemicznym raczej odpada, kąpiel w chlorowanej wodzie przed wejściem do domu też trochę słaba w zimie…
        Lampa UV w przedpokoju i kilkuminutowe naświetlanie przed wejściem dalej?
        Jeśli wirus zacznie się rozprzestrzeniać kropelkowo to mamy przechlapane…

        • Survivalista (admin) pisze:

          Zakażenie drogą kropelkową jest przez układ oddechowy. Ale jeśli obawiasz się, że ktoś może na Ciebie nakaszleć rozpylając na Twoją twarz kropelki swojej krwi czy śliny, to okulary rzeczywiście się przydadzą.

          • michalwro pisze:

            Na razie jeszcze się nie obawiam, a rozważam możliwe opcje.
            Zastanawiam się jak zaraziły się pielęgniarki w USA i ES skoro miały kombinezony i pełną ochronę osobistą.
            Czy kontakt z płynami ustrojowymi to np. dotknięcie towaru, który był dotykany przez spoconego chorego?
            A może wystarczy podrapanie się pod swędzącym okiem, rękawiczką gumową, którą się dotykało towaru, dotykanego przez spoconego chorego?
            O wymiotującym chorym, stojącym za tobą w kolejce nie wspomnę…
            IMHO, łatwiejsza do przetrwania byłaby gwałtowna epidemia, 2 miesiące można przesiedzieć w domu, ale trudno by było wytrzymać rok.
            Powiedzmy że do pracy można nie chodzić – pracować zdalnie. Do szkoły też nie – uczyć dzieci w domu. Ale na zakupy, raz na miesiąc (min.) trzeba iść. I co potem 3 tygodnie kwarantanny?! Słabo.

          • Aerlin pisze:

            michalwro- przestań się zastanawiać i zacznij czytać informacje. W obu przypadkach nie zostały zachowane odpowiednie procedury bezpieczeństwa. W USA było to związane najpewniej z niewłaściwym ściąganiem kombinezonu, a w Hiszpanii szkolenie w/g podanych informacji trwało „całe” 15 minut…
            Na resztę Twoich rozmyślań też znajdziesz odpowiedzi, gdy chwilę poszukasz.

          • michalwro pisze:

            Co znaczy niewłaściwe ściąganie kombinezonu? Przecież je się dekontaminuje płynem. Skoro wirus nie jest taki zjadliwy, to nawet przy marnej dekontaminacji nic się nie powinno stać. Podobno wystarcza woda z chlorem… Nie wierzę, że zrezygnowano z dekontaminacji.

          • kibordk pisze:

            zarazić się można przez ślinę tylko w bardzo zaawansowanych stadiach choroby, tak przynajmniej wynika z oficjalnych badać, generalnie najbardziej można się obawiać takich wydzielin jak krew czy rzygowiny

  2. Franek210697 pisze:

    Moim zdaniem w Polsce może nie być epidemii, wszystko zależy od warunków atmosferycznych, epidemia wybuchła w Afryce, ponieważ jest tam ciepło i sucho, jeśli będzie ostra zima to w mojej ocenie w kraju będą pojedyńcze przypadki jeśli nie to będzie epidemia.

  3. Aerlin pisze:

    W Polsce na 99,(9)% nie będzie „epidemii eboli”, tak samo jak w całej UE, USA, etc. Głównie dlatego, że wbrew temu co głoszą niedouczeni panikarze, ebolą bardzo ciężko się zarazić. Nie wystarczy bezpośredni kontakt z chorym, bo jak zostało już napisane, wirus nie przenosi się drogą kropelkową.
    Możliwe za to jest, że pojawią się pojedyncze przypadki. I to, czego zabrakło mi w tym tekście to uczulenie na typową wśród sporej części naszego społeczeństwa „znieczulicę” lub „tumiwisizm”. Warto mieć oczy szeroko otwarte i gdy mamy informację, że ktoś wrócił z miejsca, w którym stwierdzono zarażenia wirusem, a dodatkowo przejawia objawy tego zarażenia to natychmiast zgłaszać to odpowiednim służbom. Jak to się mówi- „better safe than sorry”.

    Poza tym tekst całkiem sensowny, nawet bardziej pasujący do epidemii innych chorób niż ebola (właśnie przez małe prawdopodobieństwo wybuchu epidemii czy zarażenia się chorobą), ale z pewnością zawierający podstawowe i pożyteczne informacje, które powinien przyswoić każdy i mieć je zawsze gdzieś z tyłu głowy.
    W ramach merytorycznej krytyki- może warto byłoby wyróżniając jakiś fragment tekstu zostawić przy nim znak interpunkcyjny. Zaczynanie nowej linijki tekstu od kropki czy przecinka nie wygląda najlepiej, pomijając już, że to błąd 😉

  4. michalwro pisze:

    Chyba, że w USA też mieli jednorazówki.

  5. Maleniak pisze:

    Maseczki nie mają zatrzymać wirusa tylko kropelki w których on się znajduje.
    W dodatku to chorzy mają je nosić by nie zarażać, a nie zdrowi by uniknąć zarażenia.

  6. inka pisze:

    Polacy wygrali z Niemcami – wiec chyba czas sie bać :)))))))

  7. Najtajniejszy Wspolpracownik pisze:

    Jestes realnie coraz lepszy.

  8. tata pisze:

    Ten Admin który pisał ten artykuł to faktycznie jest jakiś nieogarnięty, wygraliśmy w sobotę z niemcami a ten pisze takie pierdoły

  9. Leszek LJM pisze:

    Bardzo podoba mi się opcja niewychodzenia z domu. Wręcz idealna dla ludzi z fobią społeczną 🙂 Szkoda, że przy takiej okazji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner