Ecoflow River Pro – recenzja stacji zasilania (600 W / 720 Wh)

W dzisiejszym odcinku pogadamy o tej oto przenośnej stacji zasilania Ecoflow River Pro, którą dostaliśmy do przetestowania i pokazania na kanale od polskiego dystrybutora tej marki. W tym wpisie znajdziecie tekstową wersję recenzji, oraz materiał wideo z YouTube i w formie audio do odsłuchania jako podcast.

To trzecie urządzenie tego typu, które testuję. Odnośniki do 2 poprzednich testów znajdziecie oczywiście tutaj:

I z tym urządzeniem mi chyba było najlżej i najprzyjemniej, bo jest najmniejsze i najlżejsze. Tak jak poprzednie 2 stacje, oczywiście miały charakter przenośny, bo dało się je podnieść i gdzieś przenieść, to ta z całą pewnością przenośna jest najbardziej. Choćby z tego względu, że ma 1 uchwyt i wystarczy ją podnieść 1 ręką, wygodnie, za środek, tam gdzie jest środek ciężkości, a nie trzeba jej przenosić w 2 rękach, albo 1 ręką tak krzywo, jak się majta. Jest znacznie mniejsza, znacznie lżejsza i wydaje mi się, że w niektórych sytuacjach może to decydować o tym, czy będziemy z niej korzystać, czy będziemy jej używać, czy nie.

Na początek może kilka słów o samych parametrach tego urządzenia.

To jest stacja zasilania, która ma w sobie akumulatorki o łącznej pojemności 720 Wh. Waży niecałe 8 kg, w środku obudowy jest przetwornica pozwalająca na zasilanie urządzeń wymagających prądu przemiennego o napięciu 230 V, na wyjściu jest ona w stanie wytworzyć 600 W do 1200 W chwilowo. I to powinno w zupełności wystarczyć do zasilenia większości domowych urządzeń, takich jak elektronika typu komputer, telewizor, najróżniejszego rodzaju ładowarki do dronów, telefonów, tabletów, latarek, zabawek dla dzieci, a także lodówkę, jakieś małe domowe AGD w rodzaju blendera, pompkę centralnego ogrzewania, wentylator w wentylacji mechanicznej. Tego typu rzeczy.

Jednocześnie, mam wrażenie, że to urządzenie zostało zaprojektowane do pracy w samochodzie, czy do wykorzystywania go w samochodzie, bo ma 2 gniazdka 230 i takie złącze śmieszne, którym podłączamy dodatkowe zewnętrzne akumulatory, 3 gniazdka USB, gniazdko USB-C, gniazdka 12-woltowe i gniazdo samochodowej zapalniczki, gdybyśmy chcieli np. jakąś ładowarkę, taką do samochodowej zapalniczki podłączyć, albo jakieś, nie wiem, CB-radio np. Urządzenie ma także wbudowaną latarkę. Z 3 trybami, słabszy, mocniejszy i SOS.

Nie mogę powiedzieć, żeby to była najważniejsza funkcja tego urządzenia, bo oczywiście nie jest. Można sobie bardzo łatwo zrealizować latarkę wsadzając takie lampki na USB do gniazdka USB. Ale rozumiem, że chodzi o to, że skoro już mamy to w samochodzie, będziemy musieli zmienić koło po ciemku, wyciągniemy, postawimy obok samochodu, można korzystać.

EcoFlow River Pro ma w sobie również przetwornicę służącą do ładowania, czyli nie ma takiego czegoś, że jest osobna duża ładowarka, wszystko jest w środku w tym urządzeniu, co oczywiście ma swoje wady i zalety, bo z jednej strony nie zgubimy tego zasilacza, a jak go zgubimy, to wystarczy zastąpić go zwykłym kablem. To są takie kable, jak od komputerowych zasilaczy. Chyba. A z drugiej strony, tę dodatkową elektronikę nosimy w tym urządzeniu za każdy razem, kiedy zabieramy je z domu na wycieczkę czy z garażu do domu, żeby podładować.

Jak długo EcoFlow River Pro będzie zasilać laptop?

Tak jak przy poprzednich urządzeniach, tak i tutaj chciałem sprawdzić, ile efektywnie, realnie można z niego wyciągnąć energii elektrycznej i w tym celu zabrałem to ze sobą na wyjazd kempingowy, o którym trochę mówiłem na Instagramie. Więcej postaram się powiedzieć również w osobnym filmie na YouTubie.

Na kempingowym urlopie czasami potrzeba zasilić jakieś urządzenie z gniazdka 230. Jak się nie ma możliwości zatrzymania na kempingu, to jednym z rozwiązań jest taka oto stacja zasilania. Pierwszy raz ją będę używał, więc nie do końca wiem, czy dobrze podłączę, ale zobaczymy. Najpierw laptop. Teraz to włączamy.

Dobrze, akumulator naładowany w 100%. Przetwornica włączona. Wychodzi z urządzenia 70 W. Jak widać, ilość prądu w stacji wystarczyłoby na 9, 10, 11 godzin pracy komputera. Czyli na 1 dzień roboczy, tak realnie oceniając.

Zostawiłem komputer włączony przez całą noc, żeby wgrywał plik na Youtube’a, tu jest dosyć wolny Internet. No i urządzenie, jak widzicie, dalej działa. Zostało 9% baterii. Po drodze zmontowałem i wyrenderowałem film. Nie miałem czasu pograć. Najbardziej obciążającym procesem w komputerze było wczoraj renderowanie filmu. Podłączyliśmy do ładowania, widać, jak stopniowo bierze coraz więcej prądu. 600 W według wskazań wbudowanego miernika, a miernik wpięty do gniazdka pokazuje 640 W.

Próba rozładowania większym obciążeniem

W każdym razie, korzystałem z tego urządzenia bardzo intensywnie tam i w zupełności mogłem cały dzień, z zapasem przepracować przy komputerze, grać w gry, montować filmy, robić różne rzeczy w Internecie i jeszcze tego prądu trochę zostawało. Oprócz tego, również podłączyłem do tego urządzenia licznik energii, watomierz, i tak jak poprzednio do rozładowywania używałem farelki, pracującej przy mocy około 1 kW, tak oczywiście tu nie mogłem, bo maksymalna moc na wyjściu to jest 600 W.

Podłączyłem więc 800-watowy grzejnik i ku mojemu zaskoczeniu, urządzenie działało, nie wyłączało się od przeciążenia, natomiast dawało około 600 W prądu. Jak do tego doszło, nie wiem, w każdym razie grzejnik stabilnie pracował z mocą 600 W i udało mi się takie właśnie 2 eksperymentalne rozładowania przeprowadzić.

Odpaliliśmy przyrząd pomiarowy, możemy odpalić grzejnik.

Przetwornica wyłączyła się przy wskazaniu 608 Wh. Przy pojemności akumulatorów wynoszącej 720 Wh daje to sprawność rozładowania na poziomie 84,4%.

Test ładowania stacji EcoFlow River Pro

Oprócz tego, naturalnie przeprowadziłem test ładowania ze ściennego gniazdka, czy tam z przedłużacza, bo producent chwali się, że to urządzenie można naładować mniej więcej w 80% przez godzinę. I powiem Wam szczerze, dla osoby tak zapominalskiej jak ja, taka funkcja ma charakter zbawienny. Zapominam, że coś musiałem naładować, podłączam i za godzinę jest prawie naładowane. Notorycznie zapominam naładować telefon komórkowy, który tylko wykorzystuję do nagrywania audio do filmów.

Gdybym pracował z tym urządzeniem w terenie, np. wykorzystywał je do ładowania, nie wiem, dronów czy sprzętu fotograficznego, pracując zawodowo jako fotograf czy kamerzysta, myślę, że też miałbym z tym problem. W każdym razie, jak pokazał test, urządzenie ładuje się do 100% całkiem szybko i z całkiem niezłą sprawnością, względem deklarowanej pojemności akumulatorów.

Urządzenie się naładowało do pełna i zaprzestało ładowania, gdy licznik wskazał 841 Wh. Uwzględniając pojemność akumulatora daje to sprawność ładowania 85,6%.

Po co komu taka stacja zasilania?

Dla kogoś takiego jak ja, kto pracuje z domu, urządzenia tego typu potrzebne są, żebym mógł pracować, jak nie będzie prądu. Zakładam, że prądu może być tylko u mnie, czy w mojej dzielnicy, a cała reszta Polski, miasta może pracować. Po co miałbym w takim momencie brać dzień bezpłatnego urlopu, skoro być może mógłbym normalnie pracować, przynajmniej przez jakiś czas, nie?

I to urządzenie w tym celu się nadaje, bo może funkcjonować jako UPS. W sensie podpinam się do gniazdka z tym urządzeniem i zasilam moje urządzenia: komputer, koncentrator tlenu, lodówkę, kocioł centralnego ogrzewania z podajnikiem i pompą obiegową, za pośrednictwem tej stacji, która w tym momencie staje się UPS-em.

Z drugiej strony, możliwości ładowania tego urządzenia jest oczywiście dużo więcej, bo oprócz naładowania z gniazdka, można używać do tego różne źródła prądu stałego.

  1. Można je ładować dołączonym w zestawie kablem do samochodowej zapalniczki i tu oczywiście ze znacznie mniejszą mocą, w tym momencie ogranicza nas wydajność gniazda zapalniczki, czy może raczej bezpiecznik, który jest podłączony między akumulatorem a gniazdem zapalniczki w samochodzie. W związku z czym, to urządzenie będzie brało mniej więcej 100 W prądu, zweryfikowałem, to działa bez żadnych problemów. Czyli po 7-9 godzinach jazdy samochodem, powinniśmy mieć to urządzenie naładowane od 0 do 100%.
  2. To samo gniazdo w urządzeniu można wykorzystać do podłączenia paneli fotowoltaicznych. Znów dostajemy ten kabel do paneli fotowoltaicznych i albo można dokupić te panele tego producenta, przy poprzednim teście dostałem 2 takie zestawy, albo można podłączyć dowolne inne panele fotowoltaiczne i tutaj taki ukłon ze strony producenta, że dołączył instrukcję, jak to dokładnie zrobić, żeby nie uszkodzić tego urządzenia.

I tym sposobem dostajemy coś, co na co dzień może być dla nas UPS-em, awaryjnym źródłem prądu do pracy komputera, czy tak jak wspomniałem, koncentratora tlenu, a w sytuacjach bardzo awaryjnych można to zasilić z samochodu, stanowiącego agregat prądotwórczy, z tego rowerowego generatora, który pokazywałem ostatnio, czy właśnie z paneli fotowoltaicznych.

I dokładnie tak samo można EcoFlow River Pro wykorzystywać na wyjazdach. Jedziemy sobie na tydzień pod namiot, ale chcemy mieć możliwość skorzystania z elektroniki, obejrzeć z dziećmi wieczorem film na komputerze, popracować przez trochę, jak ktoś jest pracoholikiem, nie? Zabieramy taką stację, można pracować równie dobrze pod namiotem.

Wydaje mi się, że to urządzenie będzie niedługo jeździć u mnie w samochodzie i to będzie jego podstawowe miejsce, dlatego że mnie często brakuje właśnie na wyjazdach, jak gdzieś jadę samochodem, przetwornicy, nie? Takiego poczucia, że mogę się zatrzymać na trasie w dowolnym momencie, popracować.

Ja jestem twórcą internetowym, moja osoba partnerska też jest twórcą internetowym. Bywały takie sytuacje, że wracając skądś, musieliśmy zatrzymać się na jakiś czas, żeby coś pilnie w tamtym momencie zrobić, przygotować ofertę, obejrzeć jakiś materiał, wysłać jakiś materiał. Komputer i jakieś łącze do Internetu zawsze ze sobą mamy, laptop na wbudowanym zasilaniu działa godzinę, półtorej, w zależności od stopnia obciążenia, jakiejś przetwornicy do samochodu potrzebowałem od dawna, to będzie jeździć, bo jest jednocześnie przetwornicą oraz całkiem sporym akumulatorem. Wiecie, jakby to porównać do samochodowego akumulatora, to te 720 Wh to jest 60 Ah. To nie jest mały akumulator.

I przy takim zastosowaniu, jak mi w domu prąd wysiądzie, zejdę do garażu, nie zjadę, bo winda nie będzie działać, zejdę do garażu, przyniosę to urządzenie, bez większego kłopotu wniosę je na górę. Ostatnio, zabierając się z domu na działkę, szedłem z tym urządzeniem w 1 ręku, trzymając jednocześnie smycz psa. Tu miałem na drugim ramieniu zarzucone chyba za 3 różne torby i dotarłem do samochodu na 1 raz. Wspominam o tym, bo wynajmuję miejsca postojowe do samochodu i to nie jest tak, że mam pod klatką samochód, nie? Muszę kawałek przejść. Dałem radę.

Gdybym miał w bloku agregat prądotwórczy, również mógłbym wykorzystać go do tego urządzenia, bo taki jednokilowatowy agregat w zupełności wystarczy, żeby to naładować, naładuje to szybko. Odpalam agregat, ładuję przez 2 godziny, przez 2 godziny ładuję inne urządzenia, potem odłączam, wyłączam agregat i mam spokój, powiedzmy, do następnego dnia. Czyli agregat nie musi pracować non stop, mogę go wyłączać na jakiś czas. W sytuacji awaryjnej, oszczędności paliwa uzyskane w ten sposób będą miały znaczenie niebagatelne.

Czy to jest urządzenie, które potrzebne jest każdemu?

Nie. Jakieś awaryjne źródło energii elektrycznej, w moim odczuciu, jest każdemu z nas niezbędne. Możemy się okłamywać, że bez prądu da się żyć, znaczy to nie jest kłamstwo. To jest fakt, tylko niektóre urządzenia elektryczne po prostu praktycznie nie mają nieelektrycznych zamienników.

Nie będę wspominał po raz trzeci o tym koncentratorze tlenu. Pompę można zastąpić wiaderkiem, ale łatwiej jest podłączyć pompę do takiego urządzenia i przepompować dużą ilość wody znikomym wysiłkiem. Trudno o lepsze źródło światła niż latarki, które można zasilać z takiego urządzenia bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo długo. A jeśli chodzi o komunikację, to dla CB-radia, krótkofalówek, czy takich stacjonarnych radiostacji, no chyba nie ma alternatywy.

To, co mi się tutaj dodatkowo podobało, to możliwość sterowania urządzeniem z telefonu komórkowego. Powinno się je również dać używać zdalnie. Natomiast tak na poczekaniu, nie potrafię wymyśleć scenariusza, kiedy chciałbym móc z tej funkcjonalności skorzystać, że będę potrzebował to urządzenie zdalnie wyłączyć, czy włączyć. Kiedy ja będę w delegacji, a rodzina nie będzie umiała tego włączyć? No, ale równie dobrze mogę na Signalu napisać jak mają to urządzenie włączyć.

Chyba że w drugą stronę, żebym to mógł wyłączyć zdalnie. No nie wiem, funkcja jest, ale nie przychodzi mi do głowy żaden scenariusz, w którym mógłbym z niej skorzystać. Chyba że człowiek jest zbyt leniwy, albo no dobra leży połamany w łóżku i potrzebuje włączyć, wyłączyć. Okej.

Podsumowanie testu EcoFlow River Pro

I tak, jak poprzednio przy testach tego typu urządzeń, na pewno ktoś napisze, że to jest za drogie, że można takie coś zrobić taniej. Można no, można złożyć samemu takie coś z baterii ze starych laptopów. Można złożyć fajny układ z akumulatora kwasowo-ołowiowego i akcesoriów. Można wystrugać do tego jakąś ładną drewnianą skrzyneczkę z rączką, żeby to przenosić, czy zapakować do takiej skrzynki narzędziowej plastikowej. Można.

Korzyść z zakupu takiego urządzenia jest taka, że dostajemy coś, co jest gotowe do działania po wyjęciu z pudełka, a jak nie działa, to wysyłamy na naprawę gwarancyjną i się też problemem nie martwimy. Choć naturalnie, jeśli ktoś się na tym zna, zrobi analogiczne urządzenie, mające te same funkcje, prawdopodobnie taniej.

Jeśli chodzi o produkty tego typu, to na rynku robi się ich coraz więcej. I to świadczy o tym, że po prostu ludzie potrzebują awaryjnego czy portatywnego źródła zasilania, który nie będzie agregatem prądotwórczym, albo tylko zestawem paneli fotowoltaicznych. Coś, co będzie działać od razu, bez względu na pogodę. Przez jakiś czas.

Sama marka Ecoflow robi też coraz więcej różnych fajnych rzeczy. Do tego stopnia, że w tej chwili mają urządzenia, które mogą stanowić taki zestaw: agregat prądotwórczy, stacja zasilania i stacja zasilania może wymusić włączenie agregatu. Wow, po prostu… To ma sens z tego względu, że możemy stopniowo kupować kolejne urządzenia do takiego układu. Zacząć od stacji ładowania, potem dokupić do niej agregat prądotwórczy.

Do tego urządzenia tak samo można dokupić dodatkowy akumulator. W razie potrzeby zabierzemy oba urządzenia, a jeśli takiej potrzeby nie będzie, zabierzemy tylko to jedno, mniejsze i lżejsze. Taka modułowość sprawdza się w bardzo wielu miejscach w życiu.

A zatem, gdybym stację zasilania EcoFlow River Pro miał ocenić, to dałbym mu 5 gwiazdek na 5, bo naprawdę nie zauważyłem tutaj nic, co miałoby charakter wady. To urządzenie jest względnie lekkie, całkiem małe, wygodne do noszenia, szybko się ładuje, ma dużą moc na wyjściu, nie zasilimy tym dużych urządzeń elektrycznych, ale nie do tego to służy. Ma możliwość rozbudowy, ma dużo różnych gniazdek na wyjściu i można je zasilać na wiele różnych sposobów. Jak wspomniałem, wydaje mi się to być całkiem niezłym takim sercem domowego systemu awaryjnego zasilania.

Krzysztof Lis
Stacja zasilania Ecoflow River Pro 720Wh / 600W
51star1star1star1star1star
Ecoflow River Pro

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner