Efekty wybuchu broni jądrowej

Wpis gościnny. Autorem artykułu jest Grzegorz Kolak.

Około połowa energii uwolnionej podczas wybuchu jądrowego zostaje wyzwolona w formie fali uderzeniowej. W formie ciepła jest wyzwalane kolejne 35% energii. Pozostała część to promieniowanie jonizujące. Poniższe cztery rysunki przedstawiają w jakim stopniu zmienia się zakres zniszczeń w zależności od siły wybuchu i jego umiejscowienia (powierzchnia ziemi i ok. 1,3 km nad ziemią). Epicentrum wybuchu to tak zwany Ground Zero (GZ). Ilustracje pochodzą z Nuclear Attack Environment Handbook, FEMA – Sierpień 1990r.

efekt-wybuchu-broni-jadrowej-500kT-1

efekt-wybuchu-broni-jadrowej-200kT-powietrze-2

efekt-wybuchu-broni-jadrowej-500kT-powietrze-3

efekt-wybuchu-broni-jadrowej-1MT-powietrze-4

Oczywiście im większy ładunek jądrowy tym większe zniszczenia przez niego spowodowane. Jednak wbrew temu czego można by oczekiwać, wielkość zniszczeń nie wzrasta liniowo wraz ze wzrostem mocy wybuchu. Dla przykładu jeśli porównamy wybuch nadziemne bomby o mocy 200 kT (kiloton) z wybuchem takiej o mocy 1 MT (Megatona), promień zniszczeń umiarkowanych i dużych (ciśnienie 2 psi i większe) wzrasta z 6,9 km do 11,7 km. Dzieje się tak, ponieważ wybuch następuje w przestrzeni. A więc spadek jego skutków następuje z sześcianem odległości. Dla tego w tym porównaniu wzrost promienia zniszczenia to nie 500% (drugi ładunek jest większy 5x) a jedynie około 70%. Jeżeli więc ludzie wokół Ciebie przerzucają się liczbami na temat wielkości bomby, zachowaj spokój i zapoznaj się z faktami.

Istnieje możliwość, że terrorystom udało się skonstruować przenośny ładunek atomowy, np. o mocy 15 kT. W porównaniu z powyższymi przykładami to niewiele. Potencjalne zniszczenia nie mogą być wielkie. Czy aby na pewno? Bomba zrzucona przez Stany Zjednoczone na Hiroszimę miała moc właśnie około 15 kT. To tyle samo ile mają przenośne bomby walizkowe RA-115 będące prawdopodobnie na wyposażeniu armii Rosji. Według niepotwierdzonych oficjalnie doniesień w czasie rozpadu ZSRR nieokreślona liczba takich bomb zaginęła…

W 2004 roku amerykański Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeprowadził symulację, która przez długi czas była informacją poufną. Oceniono w niej, jakie skutki może przynieść zdetonowanie ładunku atomowego o mocy 10 kT (czyli 2/3 tego, który eksplodował nad Hiroszimą) w centrum Waszyngtonu na powierzchni ziemi. Rezultatem takiej eksplozji będzie śmierć 15 tysięcy ludzi bezpośrednio w skutek wybuchu i kolejne 15 tysięcy, które zginą w skutek odniesionych ran, poparzeń i napromieniowania. Te informacje mogą budzić grozę, jednak populacja Waszyngtonu obejmuje około 650 tysięcy mieszkańców, więc zdecydowana większość z nich przetrwa taki atak.

Tak, jak napisałem wyżej, wielkość zniszczeń szybko spada wraz z odległością od Ground Zero. W Hiroszimie jeden z betonowych budynków przetrwał w odległości zaledwie 200 metrów od epicentrum wybuchu. A jednemu z tramwajów udało się przetrwać wybuch w odległości 2 km od niego nie wypadając nawet z szyn.

Terroryści to nie jest jednak największe niebezpieczeństwo. Nie trudno się domyślić, że niebezpieczniejsze – o wiele bardziej niebezpieczne – są międzykontynentalne rakiety balistyczne przenoszące po kilka głowic atomowych każda. Szacuje się (bo informacje szczegółowe są tajne), że każda z takich rakiet może przenosić od 1 do aż 10 głowic atomowych. Każda z głowic może uderzyć w osobny cel, oddalony często o dziesiątki a nawet setki kilometrów. Współczesne głowice atomowe mają mniejszą moc niż miało to miejsce kiedyś. Szacuje się (ponownie są to jedynie dane szacunkowe), że większość z rakiet stacjonujących na lądzie ma głowice o mocy nie większej niż 500 kT a te wystrzeliwane z okrętów podwodnych do 200 kT każda. Ich znaczna ilość oznacza, że wiele potencjalnych celów może zostać osiągniętych i zniszczonych podczas pojedynczego ataku.

Wszystkie budynki, które będą narażone na nadciśnienie co najmniej 1 psi lub większe zostaną w różnym stopniu uszkodzone. Będą to wybite okna, urwane zawiasy, uszkodzone pokrycia dachu itp. Prędkość wiatru przy tym nadciśnieniu wyniesie ok. 60 km/h. Natomiast przy 2 psi jest to już wiatr huraganowy.

Jakie więc nadciśnienie lub jaka siła wybuchu będą śmiertelne dla osób będących w ich zasięgu? To zależy gdzie się znajdziemy w czasie wybuchu. Przy sile detonacji wynoszącej 500 kT fala uderzeniowa dotrze do osoby znajdującej się w odległości 3,5 km od centrum wybuchu po 8 sekundach. Ten czas liczymy od oślepiającego błysku, który ma miejsce w momencie samego wybuchu. Nie da się go nie zauważyć. Gaśnie przy nim nawet słońce. Przy wybuchu o mocy 1 MT, jeżeli mamy szczęście znaleźć się w odległości 8 km od niego, fala uderzeniowa dotrze do nas dopiero po 20 sekundach. Te sekundy to dla nas wybór pomiędzy życiem a śmiercią. Od tego, co zrobimy w czasie tych sekund zależy wszystko. Nadciśnienie i podmuch spowodowany wybuchem jądrowym to główne przyczyny ofiar i zniszczeń.

fala-uderzeniowa-bomba-atomowa-5

Na osobę znajdującą się w odległości 3,5 km od epicentrum wybuchu 500 kT bomby atomowej, na otwartym terenie, będzie działać nadciśnienie 10 psi, które może powodować pękanie bębenków w uszach i uszkodzenia w płucach. Ale to dopiero początek. 8 sekund po wybuchu nadciągnie podmuch wiatru z prędkością 500 km/godzinę. Taki wiatr zmiata wszystko i jest silniejszy od najbardziej ekstremalnych huraganów występujących na naszej planecie. Dobra wiadomość jest taka, że najsilniejszy podmuch trwa tylko około 3 sekundy. Ten wiatr porywa ze sobą wszystko. Może nawet zerwać asfalt z jezdni. Powietrze pełne jest latających pocisków utworzonych ze wszystkiego wokół. Poniższy wykres pochodzi z książki A. Longinow People Survivability in a Direct Effects Environment and Related Topics (1973 r.):

obrazenia-ofiar-broni-jadrowej-6

Ochronę przed falą uderzeniową można rozpatrywać podobnie jak w wypadku huraganu czy trąby powietrznej. Dla przykładu potrzeba około 8 razy silniejszego wiatru by przesunąć z miejsca osobę leżącą niż tą, która stoi. Co to oznacza w razie wybuchu? Położenie się na ziemi, w rowie lub wzdłuż ściany oddzielającej nas od wybuchu może uratować nam życie. Ukrycie się w budynku, a jeszcze lepiej w piwnicy – jeśli tylko wystarczy czasu – pomoże dodatkowo uchronić się nam przed latającymi odłamkami szkła i gruzu.

Promieniowanie cieplne, które towarzyszy wybuchowi jądrowemu to około 35% energii wytworzonej w jego trakcie. Poparzenia wywołane wysoką temperaturą to prawdopodobnie najszybszy i najbardziej niebezpieczny z bezpośrednich skutków wybuchu. Pozostańmy przy wcześniejszym przykładzie człowieka, który znalazł się w odległości 3,5 km od epicentrum wybuchu bomby o mocy 500 kT. Jeżeli ten człowiek zostanie bezpośrednio narażony na wybuch, bez żadnej osłony, to nie musi się już martwić napromieniowaniem ani w ogóle niczym. Zginie. Impuls cieplny przemieszcza się z prędkością światła, więc nie ma czasu na zastanawianie się. Przyjmuje się, że 50% osób będących bez żadnej osłony w strefie ciśnienia 2 psi doświadczy śmiertelnych poparzeń.

Co zrobić w takim wypadku? Oczy w dół (aby nie oślepnąć od błysku) i natychmiast ukryć się za najbliższą osłoną, która oddzieli Cię od światła wybuchu. Impuls termiczny trwa od kilku do 11 sekund – w wypadku wybuchu o mocy 1 MT. Za: Nuclear War Survival Skills – Oak Ridge National Laboratories in 1979.

Chmury, deszcz a nawet mgła mogą w znacznym stopniu zmniejszyć skutki promieniowania cieplnego. Jakakolwiek osłona je osłabi. Mgła o średnim nasileniu zmniejszy efekt promieniowania cieplnego nawet o 50%. Silne zamglenie powietrza lub niskie chmury w wypadku wybuchu nad nimi jeszcze bardziej obniży efekt cieplny. Oznacza to nawet, że w tym wypadku smog unoszący się nad dużymi miastami będzie działał na korzyść ludzi.

Im większa bomba tym dłużej trwa impuls cieplny. Szybkie ukrycie się za pierwszą lepszą osłoną może uratować nam życie lub ochronić od ciężkich poparzeń. W terenie zurbanizowanym ale też na pustej przestrzeni istnieje wiele obiektów, które mogą stanowić doraźną ale skuteczną osłonę przed promieniowaniem cieplnym. Drzewo, samochód, murek ogrodzenia czy nawet zwykłe krzaki mogą nam w tym wypadku uratować życie. Im gęściej zamieszkany obszar tym większa możliwość ochrony. Przykład powyższy dotyczy wybuchu nadziemnego. Jeśli ta sama bomba eksploduje na powierzchni ziemi, w zasięgu jej bezpośredniego oddziaływania będzie mniej osób.

poparzenia-bron-atomowa-7

„Wykazaliśmy, że powszechne w użyciu szacunki ofiar wybuchów naziemnych w miejscach zurbanizowanych mogą wprowadzać w błąd. W takich sytuacjach stosunkowo tylko niewielka grupa osób, które znalazły się bezpośrednio w zasięgu promieniowania cieplnego w nieosłoniętych miejscach, ucierpi z jego powodu.” Za: Thermal Radiation from Nuclear Detonations in Urban Environments – R. E. Marrs, W. C. Moss, and B. Whitlock – Lawrence Livermore National Laboratory, 2007 r.

Spójrzmy na to teraz trochę z punktu widzenia statystyki. Wybuch jądrowy trwa tylko chwilę. Samo działanie promieniowania cieplnego i oślepiający błysk to od kilku do kilkunastu sekund. Co to oznacza? Zastanówmy się jak spędzamy nasz czas i ile naszego życia jesteśmy na zewnątrz, zupełnie nieosłonięci i bez możliwości schowania się za jakiś budynek, samochód, autobus itp. Większość ludzi pracuje w pomieszczeniach a śpi wewnątrz budynków. Nawet większość czasu wolnego spędzamy przed ekranem (w pomieszczeniu), na zajęciach sportowych, na zakupach itp. Prawdopodobnie na otwartej przestrzeni nie jesteśmy dłużej niż 1 godzinę na dobę. A to oznacza, że przez 23 pozostałe godziny jesteśmy osłonięci. Nie jest źle. Nie oznacza to, że jesteśmy bezpieczni. Nasz tryb życia natomiast w dużym stopniu chroni nas przed skutkami promieniowania cieplnego.

Wielu ludzi mogłoby uratować swoje życie tylko dlatego, że znałoby powyższe informacje. Niewiedza zabija.

Autorem wpisu jest Grzegorz Kolak, który prowadzi serwis o schronach noweklimaty.com.

Mogą Cię zainteresować także...

32 komentarze

  1. tomek21 napisał(a):

    Fajny art. ale co potem tz. po tych kilkunastu sekundach, które załóżmy udało się przetrwać przypadkiem lub spodziewając sie ataku w ukryciu ? Odczekać ile i uciekać dalej czy zostać gdzie jestesmu? W jakim zakresie czasu i obszaru najniebezpieczniejsze bedzie promieniowanie?

  2. tomek21 napisał(a):

    Czy Polska ma jakiś SKUTECZNY system dzięki któremu mielibyśmy wiedzę , że np leci jakaś rakieta z głowicą kilkadziesiąt sek. wcześniej, może kilka minut ??? Czy jest jakiś działajacy system w takim czasie ostrzegawczy?

    • Michał napisał(a):

      Nie ma. Palikot wspominał o potrzebie budowania takiego systemu, ale prawicowe media go zmieszały z błotem.

      • podpis napisał(a):

        Co za bzdura. Palikot to jako kandydat na prezydenta powiedział że najważniejsze to się poddać!

        • Piotr napisał(a):

          Nie jest sztuką bezsensownie oddać życie w imię „bohaterskiej” obrony do upadłego gdy ta obrona nie ma szans powodzenia. Sztuką jest przeżyć a nie porywać się z motyką na słońce. Lepiej być zniewolonym narodem niż martwym narodem. Zniewolony naród może walczyć o wolność, martwy naród niestety nie.

          • Franek210697 napisał(a):

            Co nie zmienia faktu że pewien skrajnie lewicowy polityk powiedział że lepiej się poddać niż prowadzić działania wojenne, a co do tego systemu to jeśli się orientuję wojsko ma radary o zasięgu 200 km. ustawione na stałych stanowiskach m.i.n. w puszczy białowieskiej co np. daje mieszkańcom Warszawy około cztery minuty w przypadku wykrycia rakiet na ukrycie się.

          • Piotr napisał(a):

            Co do radarów… no cóż, my nawet fabryki prochu strzelniczego nie mamy a co dopiero stacje radarowe 😀 To co jest, to praktycznie zabytki, a potencjalny atak jest z tak bliska, że nawet w przypadku posiadania radarów pozahoryzontalnych mielibyśmy tylko kilkanaście minut od wykrycia do wybuchu (a zanim informacja ze stacji radarowej przepłynie do osoby decyzyjnej o wszczęciu alarmu, a potem przez kolejne szczeble aż do poinformowania społeczeństwa, to będzie już „po zawodach”). Jedyna szansa, to współpraca z Amerykanami i wykrycie przygotowań do odpalenia przy pomocy satelitów, bo to daje znacznie większy zapas czasu i można zdążyć coś zrobić.

          • Jasio napisał(a):

            Mamy fabrykę prochu -w Pionkach.

          • Rafał M. napisał(a):

            Palikot nie jest lewicowy, tylko liberalny.

          • Survivalista (admin) napisał(a):

            Ale według amerykańskiej definicji tego pojęcia.

          • Piotr napisał(a):

            Jasio: Pionki to nie tyle mamy, co może będziemy mieli w 2017 roku (jeśli się zmodernizują, na co nawet Kopacz obiecała kasę). Obecnie Pionki nie są w stanie pokryć polskiego zapotrzebowania – większość prochu importujemy (w tym z Białorusi). Nie chodzi tu o ilość, tylko bardziej o jakość, w technice wojskowej musi być zapewniona wysoka powtarzalność parametrów, bo od tego zależy celność na większe odległości – co innego proch do amunicji do przysłowiowego Kałacha (czy myśliwskiej do strzelania na maks 150m) a co innego proch do większych kalibrów czy artyleryjski.

          • Jakub napisał(a):

            Człowieku siejesz defetyzm. Najpierw zakładasz poddanie się a później walkę ? Kiedy chcesz walczyć jak ci karabin zabiorą ?

          • Piotr napisał(a):

            Nie zakładam niczego 😀 Po prostu w NIEKTÓRYCH sytuacjach wolałbym oddać karabin i być może przeżyć niż na pewno zginąć z karabinem w ręku (który zostałby zabrany przez wroga minutę później). Co do polskiego wojska – to nie jest defetyzm tylko konkretne dane, poza kilkoma (świetnymi!) oddziałami specjalnymi nie mamy praktycznie nic. Mamy około 100 tysięczną armię (mniejszą niż Ukraina!) z czego ponad 40% to tzw. „żołnierze biurowi”. Jak to określił gen. Polko: żołnierzy kochających pole walki mamy około 20% a reszta to urzędnicy, nasza armia przypomina Urząd Wojska Polskiego.
            Uważam po prostu, że gdybyśmy znaleźli się w takiej sytuacji jak Ukraina, to bez pomocy NATO sytuacja byłaby mało ciekawa i wolę patrzeć na sprawę realnie niż karmić się złudzeniami, że samodzielnie będziemy w stanie stawić Rosji jakiś znaczący opór.

          • Franek210697 napisał(a):

            Na ukrainie jest więcej ludzi, poza tym jest to państwo w stanie wojny. Armia ta chociaż liczna jest skorumpowana setki razy bardziej od naszej i dużo słabsza technicznie od naszej. Stosunek „frontowców” do żołnierzy tyłowych jest taki jak we wszystkich armiach czyli 20%-30% np. u ruskich z miliona żołnierzy w wojskach lądowych mają 270 w oddziałach frontowych. Mankamentem naszej armii jest to że połowa naszych jednostek (głównie ciężkich) jest w stanie mobilizacji 25%-40% i nie mamy obrony przeciwrakietowej, (no i do tego jakiejś formy obrony terytorialnej i odtwarzania rezerw osobowych). Jednak nasze siły zbrojne są liczniejsze od np. Niemieckich. A co do tych radarów pozahoryzontalnych to mają je tylko Ruscy do obrony Moskwy.

          • Jakub napisał(a):

            Piotr trzeba było tak od razu. Widzę że nadzieja w Tobie nie umarła 🙂 Być może nasza armia jest zbiurokratyzowana, ale tak jak napisałeś 40 % to urzędnicy czyli pozostaje nam jeszcze 60 %. Plus zmobilizowana rezerwa to nie wygląda tak źle. Ukraina może i ma liczniejsza armie ale jest ona przestarzała i ma braki w sprzęcie.
            Nadzieja matką głupich ale umiera ostatnia 🙂

          • Franek210697 napisał(a):

            Właściwie to oficerowie, podoficerowie, logistycy, mechanicy i sprzątaczki 🙂

          • Jakub napisał(a):

            Spoko, przyjdzie rezerwa i ochotnicy to będzie kim dowodzić.

          • Franek210697 napisał(a):

            Generałów jest na półmilionową armię więc na pewno!

      • alucard napisał(a):

        Prawicowe ?

    • Jakub napisał(a):

      Polecam film „Threads”. Już kiedyś komentowałem przy innej okazji ten film ale przypomnę co nieco. Film pokazuje hipotetyczną sytuację, w której zostanie użyta broń masowego rażenia na dużą skalę. Nie dzieje się to z dnia na dzień. Konflikt narasta i w końcu dochodzi do użycia broni. Myślę że śledzenie sytuacji na świecie może nas trochę przygotować. Np w filmie zostały pokazane przygotowania do potencjalnego konfliktu. Miały one postać ćwiczenia procedur, sprawdzania infrastruktury obrony cywilnej. Taka sytuacja ma obecnie miejsce w Niemczech. Nasi sąsiedzi szykują się na poważnie do możliwego konfliktu, np: testują system wczesnego ostrzegania na telefon komórkowy obywateli znajdujących się na terenie zagrożonym. Obszerniejszy artykuł na stronie niezależna.pl pt: Niemcy szykują się do wojny. Jeśli chodzi o nasze Państwo nie słyszałem o żadnych przygotowaniach obrony cywilnej. Jedyne co zauważyłem to ok roku temu zainstalowano na budynku pobliskiej szkoły nowe syreny alarmowe. Właśnie niedawno zapoznałem się ze znaczeniem poszczególnych sygnałów alarmowych. Warto wiedzieć jak coś zacznie wyć w okolicy.

      • alucard napisał(a):

        Mnie się wydaje, że The Day After jest nieco lepszy, co nie zmienia faktu, że Threads też zasługuje na uwagę.

        • Jakub napisał(a):

          Oba są warte uwagi zważając na fakt, że w kinie na ten temat nic nowego się nie pojawiło.

  3. LosowyNick napisał(a):

    Mamy kilkanaście sekund. Gdy zobaczymy błysk minie oko 3 sekund zanim zorientujemy się co się dzieje, następne 5 żeby przypomnieć sobie, że kiedyś czytaliśmy o tym w necie. W 2 sekundy przypomimy sobie na którym blogu i jaki to był adres, w kolejne 3 zdamy sobie sprawę z tego, że net pewnie już nie działa. Potem zaczniemy zastanawiać się co tam było napisane.

    Dla wszystkich, którzy by tak postąpili streszczenie:

    Widzisz błysk jądrowy? Padnij i chowaj się za coś!

  4. Marek W. napisał(a):

    Bardzo fajna stronka umożliwiająca symulacje wybuchów bomb „A” – na mapkach googla.

    http://nuclearsecrecy.com/nukemap/

    Po angielsku, ale można pobawić się różnymi opcjami.

    Ogólnie, jako podsumowanie nasuwa się tekst: „W razie wybuchu należy przykryć się gazetą i czołgać w kierunku najbliższego cmentarza…”

  5. nck napisał(a):

    Biedak umiera tak samo jak bogacz, a mędrzec identycznie jak głupiec.
    Więc JEŚLI miałbyś po śmierci trafić do piekła na wieczność, to czy chciałbyś, aby ktoś Cię przed nim ostrzegł i powiedział jak go uniknąć?
    Rozejrzyj się.
    Każdego dnia słychać miliony narzekań na ten świat. Chciwość, samolubstwo, bieda, głód, wojny, morderstwa, choroby – ale to nie jest jeszcze piekło.
    Bo nawet teraz są piękne słoneczne dni, gwieździste noce, bezkresne niebo, śpiewy ptaków. Są nawet ludzie wyciągający pomocną dłoń do bezradnych. Jest miłość.
    W piekle nie ma miłości. Nie ma piękna, nie ma nadziei. Dlatego czy cenisz swoje życie?
    Jeżeli tak, to z pewnością nie wyłupałbyś sobie oczu tak bez celu. Bo oczy są jedynie oknami Twojej duszy. Twoje życie przez nie patrzy. Jezus powiedział, że wartość oczu jest niczym w porównaniu z wartością duszy. Powiedział też: „cóż pomoże człowiekowi, jeśli cały świat zdobędzie, a starci duszę?” (Ew. Mateusza 16:26). Więc jeśli Twoje oczy mają dla Ciebie wartość, to również i Twoje całe życie. A czy nie martwisz się o to, że po śmierci trafiłbyś do piekła na wieczność?
    Zobacz. Gdyby ktoś CIEBIE oszukał i okradł, a potem stanął przed Sądem i rzekł na swoją obronę:
    „Wysoki Sądzie. Oszukałem i okradłem, ale skąd mogę wiedzieć, jak jest w więzieniu i czy ono istnieje? Przecież nigdy tam nie byłem, więc po co miałbym się martwić? Mam inny światopogląd. Myślę pozytywnie. Jestem niewierzący” – to czy na tej podstawie sprawiedliwy Sędzia powinien wypuścić Twojego napastnika na wolność?
    Dobrze wiesz, że nie.
    Ponieważ w takich okolicznościach, Twój oprawca trafiłby do więzienia, NIE DLATEGO, że tam nie był lub że nie wierzy w istnienie kary – ALE DLATEGO, że Cię oszukał i okradł. Bo tak jak jego winy są realne – tak i realny będzie wyrok.
    Podobnie jest z Tobą.
    Jeżeli tylko RAZ w życiu skłamałeś lub coś ukradłeś – to Bóg wymierzy Tobie karę, NIE DLATEGO, że w Niego nie wierzysz lub że się tym nie martwisz – ALE DLATEGO, że w rzeczywistości złamałeś już Prawo. A za przekroczenie Prawa jest sprawiedliwa kara, a nie jej brak. Więc mimo niewiary, w Dniu Sądu, słusznie trafiłbyś do piekła i już nigdy z niego nie wyszedł.
    Jednak pewien mężczyzna, widząc Twoje wszystkie błędy i słabości, wszedł do sali sądowej i rzekł z miłości do Ciebie: „Oddaje całe swoje życie, aby zapłacić karę ZA CIEBIE.”
    Wtedy sędzia mówi TOBIE: „TWOJA kara została spłacona. Stałeś się wolnym człowiekiem, ponieważ ten mężczyzna ZAPŁACIŁ TWOJĄ KARĘ.”
    Co byś wtedy czuł? Czy powiedziałbyś temu człowiekowi, który oddał za Ciebie swoje życie: „Dziękuję”?
    To uczynił DLA CIEBIE Bóg, ponad 2000 lat temu. Posłał swojego bezgrzesznego syna Jezusa Chrystusa, aby spłacił swym życiem TWOJĄ KARĘ. Było to konieczne, ponieważ przez SWOJE GRZECHY złamałeś już Prawo Boże i NIE MÓGŁBYŚ zostać usprawiedliwiony przez jakąkolwiek religię, swoje dobre uczynki lub chodzenie do kościoła.
    DLATEGO TYLKO DZIĘKI POŚWIĘCENIU BEZGRZESZNEGO CHRYSTUSA – masz możliwość życia NA ŁASCE Bożej. I aby z niej skorzystać, chcąc żyć na wolności z dala od nadchodzącego piekła – to musisz wpierw WYZNAĆ I PORZUCIĆ swoje grzechy oraz ZAUFAĆ TYLKO Jezusowi, bo On jest Tym, który spłacił swym życiem TWOJĄ KARĘ.
    A wtedy Twoje oddzielenie się od nieprawości, nałogów i buntu – nie będzie już wynikać z obowiązku lub z jakiegokolwiek przymusu, lecz jedynie z wdzięczności za to, czego dokonał dla Ciebie Chrystus.
    W takim razie, czy masz na tyle odwagi, aby w porę docenić swoje życie i odwdzięczyć się Jezusowi – PRZESTAJĄC GRZESZYĆ? Czy raczej Go odrzucisz lub zastąpisz kimś innym, aby poznać wieczne i surowe konsekwencje WŁASNYCH BŁĘDÓW oraz uporu wobec łaski Bożej?

  6. Rafał M. napisał(a):

    Po wybuchu w bliższej lub dalszej okolicy najważniejsza będzie ochrona dróg oddechowych przed wdychaniem radioaktywnego pyłu.
    Bo to, obok żywności i wody, może być drogą wchłaniania do organizmu radioaktywnych cząstek. Przez skórę, a nawet przez papier, promieniowanie słabo przenika, można się umyć i zmienić ubranie.

    Dawno temu czytałem więc piszę z pamięci, ale są trzy rodzaje promieniowania. To przenikliwe, które jest izolowane grubą warstwą ołowiu, bardzo szybko zanika wskutek krótkiego okresu połowicznego rozpadu cząstek, inne typy mają promieniowania mają ograniczony zasięg, lub łatwo się przed nimi osłonić.
    Więc przy większej odległości od miejsca wybuchu lub katastrofy, gdzie nie groziło bezpośrednie napromieniowanie, największym zagrożeniem będzie właśnie radioaktywny pył, osadzający się w płucach, w wodzie i w żywności, tymi drogami wnikający do organizmu.

    • Bunkier napisał(a):

      Promieniowanie gamma idealnie penetruje ciało. Kontakt z opadem radioaktywnym przez skórę jest również niebezpieczny. Nie tak, jak zassanie go czy połknięcie, ale też.

      • Jakub napisał(a):

        Opad radioaktywny to mniejsze i większe cząstki, także takie które są nie widoczne dla oka. Myślę że zassanie ich jest nieuchronne ponieważ będą po prostu wdychane. Jeśli była by taka możliwość to najlepiej wbić się w zestaw OP 1. Niedroga sprawa a na pewno ochroni do pewnego stopnia i pozwoli opuścić strefę skażoną.

  7. Piotr napisał(a):

    Tak poruszając temat z nieco innej strony: Czy ktoś z Was ma jakieś dobre opracowania na temat promieni rażenia i sposobów zabezpieczenia się przed bombami neutronowymi? Wiadomo, wzorowanie się na Nuclear War Survival Skills działa, ale tylko w kontekście „konwencjonalnej” broni jądrowej (i w ogólności takiej, która była powszechna w latach 70-tych ubiegłego wieku, gdy powstawała ta książka), natomiast obecnie mimo że w mniejszości, to jednak jest też całkiem sporo głowic neutronowych (i innych) w arsenałach różnych krajów i może ona zostać użyta, bo ma wiele „zalet” w porównaniu ze starszymi konstrukcjami (mała fala uderzeniowa, która nie zniszczy wiaduktów, mostów, nie „zrujnuje” budynków na dużym obszarze, poziom napromieniowania alfa i beta terenu będzie mniejszy i szybciej własne wojsko może wejść, promieniowanie neutronowe jest mocno przenikliwe i schronienie w postaci prowizorycznego schronu-ziemianki czy kilkunastocentymetrowy pancerz w czołgu nie jest wystarczające, no i fala uderzeniowa jest mała, więc mało pyłu radioaktywnego pójdzie w powietrze, a więc mniejsze ryzyko, że wiatr rozprzestrzeni substancje radioaktywne w nieprzewidywalnym kierunku).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner