Jak efektywnie używać siekiery w survivalu?

Dziś publikujemy drugą część filmu nagranego wspólnie z Cezarym Romanowskim, który zawodowo zajmuje się ścinaniem drzew i prowadzi bardzo fajny kanał na YouTube.

W poprzedniej części rozmawialiśmy o wyborze siekiery pod kątem tradycyjnego survivalu i trudnych czasów, oraz o jej ostrzeniu. W niniejszym materiale skupiliśmy się na jej efektywnym wykorzystaniu do przecinania belek oraz ich okrzesywania, w celu pozyskania opału.

Z filmu dowiesz się między innymi:

  • jakie są zasady bezpieczeństwa przy pracy z siekierą?
  • jak dobrać wielkość siekiery do wielkości przecinanego pnia?
  • jak efektywnie przecinać belkę?
  • jak okrzesywać drzewo, czyli ścinać z niego gałęzie?
  • czym są tzw. chipsy, jak powstają i dlaczego są istotne przy cięciu?

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

16 komentarzy

  1. djans pisze:

    Jakkolwiek mnie się zawsze wygodniej do prac tego typu używało łuczku, i podtrzymuję, że w rękach niewyrobionego będzie on bardziej efektywny od siekiery, to jednak bardzo fajna porcja przydatnej wiedzy podana w tym filmiku.

    Duży plus za demonstrację – takiego wideo się nie da przepisać, ani odsłuchać i tu się rzeczywiście opłaca odbiorcy poświęcić całą uwagę.

    Props za nieużywanie rękawic 😉 Sam, jak wiem, że będę pracował dłużej, niż kilka-kilkanaście minut, to zakładam, ale gdy widzę filmiki survivalowców noszących rękawice taktyczno-ochronne do rozpalenia kupki chrustu, to się uśmiecham.

    Będzie odcinek o piłach?

    • Piotr pisze:

      Czasem rękawice zakłada się po to, aby się nie ubabrać w żywicy drzew iglastych albo nie pokaleczyć rąk o jakieś kolce niektórych drzew i krzewów.
      A na filmikach survivalowych to bywa, że rękawice taktyczne są zwyczajnym lokowaniem produktu (potem ustawiony subskrybent w komentarzach zadaje pytanie „Jakie to rękawice, bo fajne?” i leci odpowiedź :D).

      • djans pisze:

        „aby się nie ubabrać w żywicy drzew iglastych albo nie pokaleczyć rąk”

        A gogle i maski przeciwpyłowe też pozakładali – bo wicie, panocku, sosna tera pyli 😉

        Raczej właśnie chodzi o to śmieszne gadżeciarstwo i podoba mi się właśnie, że Krzychu na tym filmiku występuje w sportowych butach, jeansowych portkach i zwykłym T-shircie – bez pozerstwa i napinki.

        Popatrz na ten odcinek serialu o polskich prepersach, gdzie on w tej oczo…bnej bluzie wypadła jako normalny, trzeźwo myślący, dający rozsądne rady facet, podczas gdy towarzystwo w kamizelkach taktycznych raczej tak bardziej jak jacyś niegroźni dziwacy.

        • Piotr pisze:

          To w sumie zależy od rozpatrywanego scenariusza, jeśli terroryści podłożyli bombę w składzie azbestu, to gogle i maski przeciwpyłowe jak najbardziej mają sens 😀 Podobnie gogle i maska będą ok aby się uchronić przed atakiem jakiegoś rabusia, który może nas zaatakować gazem pieprzowym czy chociażby czymś w rodzaju dziecinnego pistoletu na wodę (tyle że zamiast wody jest na przykład jakiś „kret” do udrażniania kanalizacji – to powszechnie dostępna substancja i dosyć skuteczne oręże). Rozumiem jak najbardziej ludzi przygotowanych na także w ten sposób uzbrojonych napastników.
          Inna rzecz to postawa w stylu „pokażę w telewizji wszystkie gadżety jakie mam – będzie szpan” 😀

          • djans pisze:

            A nie, no ja się nie czepiam gogli, czy rękawic – sam się mocno zastanawiam, czy by ich nie dorzucić do miejskiego ewakuacyjnego.

            Po prostu zawsze bardziej do mnie przemawiał sir David Attenborough, niż Steve Irwin 😉

          • Piotr pisze:

            Hehs, to tak jak do mnie zawsze lepiej przemawiał Ray Mears niż Bear Grylls 😀

  2. linkolm pisze:

    Teraz w ramach ćwiczeń można wykupić działkę w lesie po wycince do oczyszczenia.Wyrobienie kilku metrów drewna na opał siekierą i ręczną piłą pozwoli nabrać niewielkiej wprawy w posługiwaniu się tymi narzędziami.Jak we wszystkich dziedzinach życia teorie trzeba poprzeć solidną dawką praktyki.

    • Piotr pisze:

      Tak tylko w ramach uwagi – z kupnem działki po wycince trzeba uważać, bo może się nadawać jedynie… do ponownego zalesienia, wszystko zależy od klasyfikacji danej działki. Jeśli na mapach geodezyjnych (czy w ewidencji gruntów) działka jest oznaczona jako Ls (las), to zarządzanie działką podlega pod starostwo powiatowe (nawet jeśli właścicielem jest osoba prywatna) i niezależnie czy na dany obszar jest objęty MPZP czy nie, to może być tam wielki problem z postawieniem nawet przysłowiowej wygódki, mało tego, będziemy po takiej wycince „zmuszeni” do ponownego zalesienia gruntu. Wszystko jest fajnie jeśli MPZP przewiduje przeznaczenie działki pod zabudowę mieszkaniową lub rekreacyjną, ale bez tego, to lepiej przed zakupem wszystko dokładnie sprawdzić, bo durne przepisy mogą niestety rozwiać marzenia o „domku w lesie”.
      W Polsce przepisy dotyczące lasów prywatnych to jakaś paranoja ciągnąca się jeszcze z czasów głębokiego PRL-u – jest się tylko pozornym właścicielem lasu.

      • linkolm pisze:

        Źle się wyraziłem nie chodziło mi o wykup działki na własność tylko o przydzielane przez leśniczego działki na których wyrabiamy drewno na opał Leśniczy po zakończeniu oczyszczania danego obszaru jeżeli nie ma zastrzeżeń mierzy metry drewna i wykupuje je w nadleśnictwie.My płacimy leśniczemu i o ile się nie mylę mamy tydzień na wywóz drewna.

  3. angelico pisze:

    Prosił bym o informację jakiej wielkości siekiery były używane podczas filmu.

  4. sewziem pisze:

    Ostra siekiera i świeża topola a dłubiesz się z tym jakby to było czort wie co 🙂

    • Piotr pisze:

      Przecież widać że się uczy (co zresztą sam przyznaje) więc ma jeszcze mentalne opory aby ciąć „zza ucha” i na full power. Popracuje trochę i szybko się wprawi. Chwalić trzeba za ambicję a nie czepiać się detali i samemu kozaczyć 😉

    • djans pisze:

      Bo do takich prac w niewprawnych rękach, to jest łuczek.

      • Coyote pisze:

        Taki na przykład ? https://www.youtube.com/watch?v=jKz7PxXkUYI
        O patencie słyszałem ale osobiście nie znam nikogo kto by stosował . Jak zabezpieczasz brzeszczot żeby w trakcie marszu nie piłował w plecaku wszystkiego innego ? Ja myślałbym o pokrowcu z grubego brezentu .
        Fajna sprawa bo tak lekkie i płaskie że praktycznie nie robi różnicy w plecaku , ale muszę sam przetestować .

        • djans pisze:

          Miałem na myśli raczej zwykłą piłę łukową/kabłąkową.

          Tutaj widzę jakieś improwizacje 😉
          http://puszczanstwo.blogspot.com/2011/04/pia-kabakowa.html

          Sam brzeszczot można po prostu zawinąć w gazetę, albo wsunąć w karton.

          • Coyote pisze:

            Za małolata zabrałem na parę biwaków małą , ręczną piłę z szybko-wymiennym brzeszczotem . Szału nie robiła , głównie ze względu na małą sztywność . W komplecie był jeszcze oryginalny (z dumnym Made in DDR) kartonowy pokrowiec na brzeszczoty z którego uwielbiały się wysuwać w czasie marszu i piłować plecak od środka . Pomysłu dalej nie rozwijałem bo dałem sobie spokój z tą piłą ale zrobić pochwę z brezentu to chwila roboty a wygoda o wiele większa od gazety czy kartonu .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner