Gerber Shard – miniaturowy multitool-breloczek – test

Dziś publikuję test kolejnego z fantów, które dostałem do przetestowania od sklepu SpecShop.pl Pasja Technika Adrenalina. Tym razem opiszę Wam wrażenia z testu miniaturowego kieszonkowego narzędzia wielofunkcyjnego Gerber Shard.

Od dawna chciałem nosić przy kluczach jakieś małe narzędzie tego rodzaju. Uważam, że śrubokręty różnego rodzaju oraz otwieracz do butelek powinny znaleźć się w każdym zestawie do codziennego noszenia przy sobie. Od kiedy kupiłem sobie pierwszego większego multitoola, który trafił do mojego EDC (Every-Day Carry, czyli do codziennego noszenia), przestałem już mieć potrzebę posiadania czegoś takiego.

Shard jest naprawdę miniaturowy, bo niewiele większy od baterii AA (R6), co widać na poniższej fotografii:

Gerber Shard jest niewiele dłuszy od baterii AA.

Według producenta, posiada 7 funkcji:

  • śrubokręt krzyżakowy (na czubku po prawej stronie),
  • otwieracz do kapsli (ząbek na dole),
  • końcówkę do podważania i wyciągania gwoździ (coś jak miniaturowy łom, po lewej stronie),
  • śrubokręt płaski mały,
  • śrubokręt płaski większy,
  • ściągacz izolacji (nie wiem gdzie, chyba w tym wycięciu końcówki do wyciągania gwoździ),
  • oczko do przewleczenia sznurka lub kółka na klucze.

I nie mam zastrzeżeń co do tej listy, z wyjątkiem płaskich śrubokrętów. Umiejscowione są one na dwóch końcach narzędzia do podważania gwoździ. Jeden koniec jest szerszy (większy śrubokręt), drugi jest węższy (mały śrubokręt), ale oba mają tę samą grubość. Widać to na poniższej fotografii.

Płaskie końcówki śrubokręta

A przecież małe śruby mają nie tylko mniejszą średnicę łba, ale też węższe nacięcie na śrubokręt. Dlatego moim zdaniem warto poświęcić kilka minut i pilnikiem do metalu poprawić to niedociągnięcie.

Sprawdziłem, jak Shard sprawuje się przy pracy.

Rzeczywiście, końcówkę do ściągania izolacji zidentyfikowałem właściwie. Działa całkiem nieźle, sprawdziłem na dwóch kablach różnej grubości. Cienki udało mi się za pierwszym razem urwać, dopiero za drugim poprawnie ściągnąłem izolację. Z grubym nie było tego problemu.

Co do otwieracza do butelek nie mam zastrzeżeń. Naturalnie nie jest równie wygodny jak zwykłe otwieracze do butelek, bo podważa kapsel tylko w jednym miejscu i trzeba podejść do otwierania kapsla w kilku miejscach. W przeciwnym wypadku kapsel tylko się odkształci. Trzeba podważyć go trochę, później przesunąć Sharda obok, i znów podważyć. Wtedy kapsel powinien zostać zdjęty. To typowe dla otwieraczy tego typu (spotykanych też w scyzorykach czy multitoolach), więc nie mam zastrzeżeń.

Gerber Shard przy pracy

Bardzo fajnie mi się wkręcało śrubę krzyżakową. Końcówka umieszczona jest w takim miejscu, że możemy do śruby przyłożyć spory moment siły, większy, niż w przypadku zwykłego śrubokręta. Końcówka nie ślizgała się w łbie śruby, tylko siedziała bardzo pewnie.

Podsumowując

Narzędzie całkiem fajne, ale moim zdaniem nieco za drogie (29,99 PLN). Gdyby nie multitool, z pewnością podpiąłbym je sobie do kluczy albo do pendrive’a. 🙂

Na blogu Gizmodo Adam Frucci zastanawiał się, jakie funkcje ma to narzędzie, bo nie był w stanie zidentyfikować więcej, niż czterech. Ale na blogu Survival Today został zrecenzowany całkiem pozytywnie – tu zwrócono również uwagę, że jest to tańsza alternatywa dla innych narzędzi tego typu, które kosztują 45-50$.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

10 komentarzy

  1. krytyka_apolityczna pisze:

    WTF! W d**** się poprzewracało gadżeciarzom… 30 złotych za „taktyczny otwieracz do piwa”? Może jeszcze niech to kują ze stali S30V?

  2. Adam pisze:

    do krytyka_apokaliptyczna – jak widac nigdy nie zabraklo ci otwieracza, gdy miales piwo…jak sie trafi, docenisz 🙂

    Ale cala seria postow – super. Czekam na dalsze testy. Przy okazji dowiedzialem sie ze to co ciagle targam w teczce to EDC.. no prosze
    Od siebie dodam, ze z takich malych narzedzi jak dla mnie najlepszy jest SwissCard Victorinoxa. Pasuje do portfela. Tylko ze mam zdekompletowany, bo 3-cm scyzoryk zostal w samolocie uznany za niebezpieczne narzedzie…i kazali wyrzucic lub zostac razem z nim na lotnisku 🙂
    Dla wlascicieli sklepu – dobry ruch z udostepnieniem, zobacze sobie Wasza oferte.

    • krytyka_apolityczna pisze:

      Ja straciłem i ostrze i nożyczki przy check-inie. Zapomniałem, że mam to w portfelu. Nie ma problemu z uzupełnieniem zapasów. Części „zamienne” można kupić w sklepie Vicka w Warszawie. Chłopaki przewidzieli, że wykałaczka się zużywa, a pęsetka może zgubić.

      • Adam pisze:

        Dzieki za info, chcialem kupic caly nowy zestaw – sa teraz nawet tansze wersje , za chyba jakies 30 pln

  3. Knight pisze:

    Adam, piwo można otworzyć nawet zębami, zapalniczką, futryną, kamieniem nawet otwierałem (nie, nie tłukłem butelki) bez przesady 🙂
    30 zł za breloczek, nawet taktyczny, to bardzo dużo pieniędzy, za które lepiej kupić np. akumulatorki lub nawet bandaże albo po prostu odłożyć te pieniążki.
    Fajne narzędzie ale uważam, że mało przydatne, ot taki bajer dla bogatego mieszczucha- bez urazy Panowie.

    • Adam pisze:

      No coz, pogratulowac umiejetnosci 🙂 mnie sie rozlewa 🙁
      Ja w kazdym razie nie lubie zebami niczego otwierac, i autentycznie mialem kilka takich sytuacji, gdzie naprawde pozalowalem ze nie mam otwieracza. Ale moze mam pecha 🙂 Co do ceny – to troche sprawa wzgledna, wiec niech kazdy pozostanie przy swoim zdaniu 🙂
      A ja ogolnie po prostu lubie takie „zabawki” wiec moze dlatego jestem generalnie na tak 🙂
      Pozdrowienia dla wszystkich czytajacych 🙂

  4. a pisze:

    Do samolotu zabieram tylko noże ceramiczne bez zawartości metalu.

    • krytyka_apolityczna pisze:

      Znam prostsze i tańsze metody popełnienia samobójstwa niż zakup biletu lotniczego i przemycenie noża z włókna szklanego (np. Cold Steel z serii Nightshade) czy ceramicznego (Japońskie „ku-chen-niaki” ;-)) na pokład samolotu. Ale co tam, każdy umiera jak lubi. GITMO czeka na kolejnych głupków.

  5. Kamil pisze:

    Skoro sciagac izolacji zidentyfikowales wewnatrz tego „lomu” to czym sa te trzy male wciecia na srodku powyzej napisu Gerber? Bo ja bym obstawial ze to wlasnie jest sciagac izolacji.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Takie same trzy karby są poniżej otworu na sznurek, więc to chyba nie to… Poza tym są zupełnie tępe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner