Helikon Bail Out Bag – recenzja plecaka do zestawu ucieczkowego

Gdy zobaczyłem w ubiegłym roku informacje na temat nowego plecaka marki Helikon — Bail Out Bag, od razu zapragnąłem go mieć i przetestować. W końcu kto lepiej zrecenzuje plecak zaprojektowany jako plecak ucieczkowy, niż gość, który poświęcił szereg materiałów przygotowaniom do ewakuacji i budowie zestawu ewakuacyjnego (tu znajdziecie ich listę), ale i sam je dwa razy testował na własnej skórze?

Gdy więc dostałem go do testów od Helikona w październiku ubiegłego roku, zacząłem go regularnie nosić na co dzień, żeby móc zebrać o nim jak najwięcej informacji i spostrzeżeń. Dziś, po prawie 10 miesiącach takich testów, nadeszła pora na podsumowanie moich wniosków.

Jeśli chodzi o zestawy ucieczkowe, to jestem zwolennikiem dopasowywania ich do swoich potrzeb. Podobnie jest z kwestią doboru odpowiedniego plecaka na taki zestaw, bo to raczej plecak powinien być dobrany do zestawu, a nie na odwrót. Ale rozumiem ludzi, którzy chcą kupować gotowce — w końcu lepiej mieć nieoptymalnego gotowca, niż nie mieć niczego (gdy nie wiemy, co powinniśmy w zestawie samodzielnie umieścić). Z tego względu mamy złożone zestawy ewakuacyjne z produktów dostępnych w KARALUCHU, żeby było łatwiej od czegoś zacząć.

To, że ktoś wpadł na pomysł zaprojektowania plecaka pod kątem wykorzystania go w czasie ewakuacji wydaje mi się być znakiem czasów. Najwyraźniej przygotowania na sytuacje awaryjne wchodzą coraz mocniej do mainstreamu, czy może też trochę do niszy tradycyjnego survivalu. Dość powiedzieć, że zaprojektowany został przez Helikona we współpracy z Survivaltechem, jak zresztą sporo ich produktów.

Helikon Bail Out Bag – cechy i funkcje

Dość wstępu, przejdźmy do konkretów. Co ten plecak odróżnia na rynku, oprócz ceny?

Ja zwróciłem od razu uwagę na trzy cechy:

  1. możliwość otwierania go jak walizkę, czyli kompletnie na płasko,
  2. możliwość wykorzystania go jako materac do spania,
  3. możliwość zamontowania go do samochodowego fotela, jako organizera na sprzęt.

Dwie z tych trzech funkcji z pewnością pomogą w czasie ewakuacji. Co do trzeciej mam wątpliwości.

Pozostałe istotne parametry plecaka to:

  • pojemność 25 litrów,
  • waży niecałe 1 400 gramów,
  • wykonany jest z nylonu, 
  • ma dwie duże zewnętrzne kieszenie, które mieszczą nawet tak duże przedmioty, jak ta butelka Klean Kanteen 1,9 litra,
  • w środku ma cztery siatkowe kieszenie, dwie zamykane suwakiem, dwie shockcordem,
  • do tego wewnętrzna kieszeń siatkowa w klapie, a po zewnętrznej stronie dodatkowo jeszcze dwie kieszenie,
  • po wewnętrznej stronie mamy panel z taśmami Molle do przypinania dodatkowych akcesoriów,
  • ma cztery pętle do przenoszenia w ręku,
  • ma dodatkowy panel służący do siedzenia oraz kieszeń na bukłak na wodę,
  • do tego doczepiany panel beaver tail, który można przekształcić w osobną torbę.

Na pierwszy rzut oka plecak nie wygląda na taktyczny, przynajmniej w tym kolorze, który ja mam. Usłyszałem nawet raz pytanie, czy to jest plecak na drony. To akurat fajne. Jak dobrze wiecie, nie za bardzo lubię odzież i sprzęt o wojskowej lub taktycznej proweniencji.

Plecak nosiłem na co dzień, poruszając się głównie komunikacją miejską. Na metro jest trochę za duży, bo się na kolanach nie mieści i albo sięga mi do brody, albo może przeszkadzać komuś obok mnie. Do trzymania w ręku, gdy stoję, też średnio się nadaje, bo się strasznie wrzyna w dłoń. Z drugiej strony te uchwyty z każdej strony pozwalają np. łatwo wcisnąć go w przestrzeń między oparciami foteli w autobusie.

W codziennym użytkowaniu to pełne rozpinanie plecaka przydało mi się raptem kilka razy. Znacząco ułatwia wyciągnięcie tego, co jest na jego dnie. Bardzo tę funkcjonalność doceniam, bo nie znoszę sytuacji, gdy plecak otwiera się tylko od góry, gdy trzeba wyciągnąć ze środka wszystko, by dostać się do najniższych warstw. W razie ewakuacji przyda się to o tyle, że źle zapakowany plecak (gdy włożymy coś ważnego głębiej) w mniejszym stopniu będzie oznaczać ryzyko poważniejszych problemów. W sensie, że wiadomo, na wierzchu musi być apteczka, ale jak przypadkiem gdzieś spadnie niżej gdy będziesz sięgać po coś innego, to nikt przez to nie umrze, bo pełne rozpięcie plecaka trwa przecież  chwilę…

Spanie na plecaku też przetestowałem. Rozkłada się go w ten sposób, że się go w pełni otwiera, a dodatkowo wyciąga panel do siedzenia i na nim leży. Przetestowałem go śpiąc raz w namiocie rozłożonym w lesie, na mchu. Można powiedzieć, że się wyspałem jak na cienkiej karimacie. Nie było tragedii. Na betonie czy drewnianej podłodze w jakimś pustostanie pewnie bym się nie wyspał, bo byłoby zbyt twardo.

Ta funkcjonalność na czas ewakuacji wydaje mi się być całkiem przydatna. Ale z drugiej strony, żeby można było z niej skorzystać, trzeba wypakować całą zawartość plecaka, a także odpiąć albo opróżnić wszystkie dopinane kieszenie. Trzeba byłoby mieć zawsze ze sobą, w tym plecaku, ze dwie torby-reklamówki, by to wszystko pomieścić.

Aż do ostatniego weekendu, gdy nagrywałem ten materiał, nie zamontowałem plecaka na fotelu. Nie miałem takiej potrzeby, bo przecież plecak nosiłem przy sobie na co dzień. No ale trzeba było to zrobić i okazało się, że jest to bardzo proste i szybkie. Niespecjalnie dobrze się by to u mnie w osobówce sprawdziło (tylna kanapa jest dość wysoko w stosunku do przednich foteli, więc część plecaka byłaby trudniej dostępna), więc raczej w takiej formie go wozić nie będę.

Czy warto kupić plecak Helikon Bail Out Bag?

Wiadomo, że odpowiedź na tak postawione pytanie może brzmieć: „to zależy”. Nie sposób jednoznacznie napisać, czy powinieneś go sobie kupić.

Mogę napisać, czy ja bym go sobie kupił.

Prawdopodobnie nie.

Z dwóch powodów:

  1. uważam, że nie powinno się kupować plecaka przed skompletowaniem zestawu ewakuacyjnego, a raczej dopiero wtedy, gdy mamy już zestaw złożony i dopasujemy plecak do tego zestawu,
  2. jednak kosztuje dość sporo (w chwili pisania tego tekstu można go kupić poniżej 500 zł, choć na stronie producenta widnieje cena 589 zł).

Ja go w tej chwili przestaję nosić i spróbuję wykorzystać go do noszenia mojego zestawu ewakuacyjnego. Jeśli się on w nim nie zmieści, albo jeśli Helikon Bail Out Bag się w tej roli nie sprawdzi, to się go pozbędę.

Myślę, że w pierwszej kolejności warto byłoby rozważyć zakup tańszych plecaków (za te pieniądze można kupić ze 2 albo nawet 3 całkiem porządne plecaki). Ale też widzę kilka przypadków, w których ten plecak kupić warto.

Po pierwsze, gdy chcemy wykorzystać funkcjonalność maty do leżenia. Jeśli nie planujemy mieć w zestawie ewakuacyjnym karimaty, to docenimy tę cechę tego plecaka Helikona.

Po drugie, gdy planujemy zestaw ewakuacyjny mieć zapięty na fotelu w samochodzie, by był łatwo i błyskawicznie dostępny. Jeśli samochód stoi na przykład pod domem, na podjeździe, i zakładamy możliwość bezpiecznego skorzystania z tego zestawu w razie ucieczki z domu, wydaje się to być fajnym rozwiązaniem.

U mnie się to za bardzo nie sprawdzi. W moim przypadku zestaw ewakuacyjny powinien leżeć pod łóżkiem, albo w szafie, a nie w samochodzie w garażu podziemnym. 🙂

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

3 komentarze

  1. 3r3r pisze:

    nie polecam,
    sprzet jest po prostu nieprzemyślany.
    nie mamy troków ponad zew. kieszeniami wiec jesli wrzucilismy chusteczke i wlozylismy butelke to butelka wyleci, jesli jest to cos mniejszego tez wyleci.
    po drugie brak zamocowan na spodzie (zawsze troczymy śpiwór na dole lub karimate i spiwor, lub plecak. ciezar powinien byc jak najblizej srodka ciezkosci czlowieka, tu nie da sie tego zrobic,
    brak zepa alub innego miejsca do zamocowania plakietki na zewnatrz lub suszenia recznika . po prostu ktos chcial zrobic horoleke ze stelaża i wyszło dziwadło.
    brak kieszeni lub zamocowania na krotkofalowke lub telefon na pasach nosnych

    niestety mozna wymieniac duzo wiecej, oddychanie, otwory na kable itp. no niestety za 100 zł można kupic lepszy
    ;(

  2. Bura 2 pisze:

    25l to stanowczo za mało na PE. Zwłaszcza gdy nie ma możliwości troczenia. Śpiwór, mata, ubrania. To są rzeczy które niestety zajmują dużo miejsca. Jako ubrania mam na myśli minimalizm: komplet ciepłej bielizny długiej, czapka, rękawiczki, chusta. +2 zmiany skarpet.
    Wiadomo „lecimy na lekko dotrzemy szybko do celu” ale ja mówię to o rzeczach które są duże i jednocześnie lekkie.
    35-40l plecak turystyczny, z dobrym systemem nośnym, w cywilnych kolorach i do niego pokrowiec w jednolitej zieleni. Połowa tej kwoty. Zaoszczędzone pieniądze lepiej wydać na lepszy śpiwór bo to niestety kosztuje i kończy się na sporyszem który albo jest ogromny, albo zimny.

    Możliwość spania na plecaku… Stare groty janysporta miały możliwość wyjęcia pianki usztywniającej plecy. Włożyć tam dwie zamiast jednej i mamy to samo mogąc jednocześnie mieć zapakowany plecak.

    Możliwość rozpięcia do zera to mają nawet tanie militarne plecaki z mil-teca. (Fatalny system nośny, powyżej 5kg i 10km w 25l plecaku zaczyna się robić bardzo bolesny)

    Żeby nie było że tylko narzekam to bardzo podoba mi się jego nijaki wygląd oraz ta osoba torba. Układ kieszeni wygląda na przemyślany. To musiałbym obracać.

    Tylko te 500 PLN… Za 200-250 mógłbym go kupić. Tak za 500 to mogę mieć plecak bardzo dobrych firm alpinistycznych.

  3. Bura 2 pisze:

    Fajny nietaktyczny wygląd ale…
    25 litrów to za mało. Zwłaszcza bez troczenia. Tzn. wystarczy na sprzęt, jedzenie i wodę. Ale ubranie, śpiwór i karimata zajmują za dużo miejsca.

    Optymalny plecak do PE powinien mieć 35-40 litrów. System nośny jak plecak 40l. Jedna duża komorę główną rozpinana do końca. Kompresowalną żeby nie przeszkadzała na co dzień. Dwie komory na grzbiecie i dwie po bokach na rzeczy podręczne. Możliwość troczenia Tyle. Reszta to gadżety. Taki plecak można kupić już za 200 zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner