Helikon Bushcraft Satchel – recenzja torby do EDC

Dzisiejszy materiał to recenzja torby Helikon Bushcraft Satchel. Dostaliśmy ją od producenta jakiś czas temu, by trochę ponosić, zebrać opinie, a potem pokazać ją Wam na łamach bloga i kanału i opowiedzieć o naszych spostrzeżeniach.

Torba dotarła do mnie jakoś pod koniec sierpnia i od tamtego czasu noszę ją ze sobą codziennie, trzymając w niej mój zestaw EDC. Wcześniej w tym celu używałem plecaka Wisport Sparrow 20, który zacząłem nosić w ramach przygotowań do Domowy Karaluch Challenge 2, by przyzwyczaić się do noszenia plecaka podczas dłuższych i krótszych marszów.

Torba jest oczywiście od tego plecaka mniejsza (ma pojemność ok. 17 litrów). Mieści się w niej jednak cały mój zestaw EDC, a także często i inne rzeczy, które muszę zabrać ze sobą, np. aparat fotograficzny, gdy jadę nagrać dla Was film.

Nikt nie sprawdza, czy kupujecie tę torbę do bushcraftu, choć pod jego kątem została stworzona. Można to ocenić m.in. po ilości i kształcie kieszeni. Dwie duże wewnętrzne kieszenie zmieszczą litrową butelkę Nalgene i jakiś stalowy kubek. Mają gumowy ściągacz, który pozwala nosić w nich także mniejsze rzeczy, nie obawiając się, że powypadają z kieszeni.

Na zewnątrz torba ma jedną dużą kieszeń, w której zmieścimy z łatwością kartki A4 czy tablet (choć nie jest ona w żaden sposób wzmocniona i nie zabezpieczy tabletu przed uszkodzeniem). Z boków torby mamy dodatkowo 2 przelotowe i 2 zwykłe kieszenie. W przelotowych można przenosić np. nóż w pochwie albo kijki trekingowe (składane, rzecz jasna). W zwykłych, normalne przedmioty, jak kompas, krzesiwo, czy telefon komórkowy. Trzeba tylko nauczyć się, która kieszeń jest która, by na przykład wysiadając z autobusu nie wrzucić odruchowo telefonu do tej przelotowej, z której zaraz wypadnie.

Oprócz tego, wewnątrz mamy jeszcze jedną kieszeń z siatki na przeróżne drobiazgi. Kieszeni jest dla mnie w tej torbie trochę za mało. Wyposażona jest ona w paski standardu MOLLE, co pozwala na zamontowanie do niej dodatkowych akcesoriów. Można więc ten brak kieszeni rozwiązać za pomocą dodatkowych ładownic montowanych na zewnątrz.

Pas nośny rzecz jasna ma regulowaną długość i na obu końcach posiada klamerki do jego wypięcia. Dodatkowo, na obu końcach torby mamy paski do zamocowania dodatkowych przedmiotów, np. karimaty.

Z punktu widzenia noszenia torby w teren (a czasem zabieram ją na jakieś pole na nagranie) brakuje w niej według mnie jednej istotnej rzeczy — gumowanego spodu, by mieć absolutną pewność, że jest wodoodporna. W tej chwili raczej staram się znaleźć gdzieś jakąś gałąź, by torbę podwiesić (albo wieszam ją pod statywem), zamiast kłaść na mokrej trawie.

Czy warto nosić torbę EDC?

Nie lubię toreb. Zawsze przy noszeniu gdzieś mi się okręcą, co jakiś czas muszę zmieniać ramię, żeby się za bardzo nie pokrzywić od ciężaru. Pod tym względem jednak plecak obciążający plecy bardziej równomiernie wydaje mi się lepszy.

Z drugiej strony łatwiej jest w czasie ewakuacji zabrać ze sobą torbę EDC i zestaw 72-godzinny, niż iść piechotą z dwoma zestawami, jednym EDC a drugim ewakuacyjnym. Albo na odwrót — na co dzień korzystać z dobrze wyposażonego plecaka, a na ewentualność ewakuacji przygotować tylko dodatkowo torbę BOB.

Mnie na razie torba wystarcza, ale jadąc gdzieś na większy wakacyjny wyjazd raczej brałbym jednak plecak. Gdy z torby przestanę korzystać, trafi do niej zestaw ewakuacyjny.

 

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

3 komentarze

  1. Tomasz Grabski napisał(a):

    Jak dla mnie plecak jest zdecydowanie wygodniejszy, a poza tym do plecaków można więcej zmieścić. Ciekawy artykuł 🙂

  2. bura2 napisał(a):

    W teren – plecak. Jak najbardziej.

    Do miasta jako edc często lepsza jest torba na ramię. Ze względu na to że się plecy nie pocą, ją przełożyć na kolana w tramwaju etc. Tylko że wtedy lepsza jest tzw. Torba konduktora lub nawet duża torba na laptopa.
    Bo z dużych kieszeni na codzień potrzeba właśnie kieszeń na laptopa, dokumenty na A4 , czy butelkę z wodą i drugie śniadanie. Reszta miejskiego EDC to drobiazgi które lubią w dużych kieszeniach się gubić.

  3. Emil napisał(a):

    z helikona to chyba wombat ma lepszy układ kieszeni – tylko ring plastikowy przenoszący cały ciężar jest słaby i skrzypi albo pęka, po zastąpieniu zapinką aluminiową torba działa dobrze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner