Jak długo można przechowywać zapas wody?

Pod wpisem o tym, ile wody warto trzymać w zapasie, Katarzyna napisała komentarz. Wtyczka antyspamowa zatrzymała go do moderacji, a ja uznałem, że lepiej będzie odpowiedzieć na niego na łamach osobnego wpisu. Więc cytuję komentarz i odpowiadam:

Witam, chciałam zapytac ile można przechowywać wodę z kranu w tych wielkich baniakach żeby nadawała się do spożycia?

Aby rozsądnie odpowiedzieć na to pytanie, musimy odpowiedzieć sobie, co to znaczy, że woda się będzie nadawać do spożycia. Woda z kranu teoretycznie powinna być zdatna do picia bez potrzeby przegotowania. Może obrzydliwie smakować chlorem, ale powinna być bezpieczna, tj. nie zawierać zanieczyszczeń w ilościach przekraczających normy. Dotyczy to oczywiście wody z wodociągu, chlorowanej, a nie tej, którą pozyskujemy samodzielnie z przydomowych studni. Jakość tej wody, zwłaszcza na terenach wiejskich (usianych dziurawymi szambami) woła niekiedy o pomstę do nieba.

W każdym razie załóżmy, że w kranie mamy wodę nadającą się do picia, tj. wolną od zanieczyszczeń biologicznych, chemicznych i mechanicznych. Nalewamy ją do zbiornika (albo plastikowych butelek PET). Oznaczamy informacją o tym, kiedy zbiornik został napełniony. Chowamy w ciemnym miejscu. I co dalej?

Butelki PET po napojach z zapasem wody.

Butelki po napojach doskonale nadają się do przechowywania dużych ilości wody. I są w prawie każdym polskim domu.

Osobiście uważam, że woda z takiego zapasu powinna być wymieniana co rok. Najlepiej wdrożyć jakiś system, który pozwoli na łatwe wymienianie zapasów magazynowych, na przykład:

  • po wypiciu napoju z butelki płuczemy ją, napełniamy zimną wodą i zakręcamy,
  • oznaczamy markerem liczbą odpowiednią dla danego miesiąca (czyli teraz byłoby to 11),
  • trzymamy w odpowiednim miejscu,
  • po upływie roku (czyli w listopadzie kolejnego roku) butelkę opróżniamy (np. zużywając do podlewania kwiatów, mycia podłogi, ale także do picia czy gotowania),
  • napełniamy ponownie i dodajemy do zapasów.

Tym sposobem w ciągu roku zbudujemy sobie spory zapas wody, który następnie będziemy powiększać… tak długo, jak długo będziemy mieli miejsce w piwnicy na wodę. 😉

Plastik, z którego wykonywane są butelki (PET – poli(tereftalan etylenu)), może wydzielać do wody substancje zaburzające gospodarkę hormonalną w organiźmie. Ale niespecjalnie powinniśmy się akurat tym przejmować ze względu na nasze zapasy wody. Przede wszystkim dlatego, że i tak te substancje wchłaniamy na co dzień (pijąc napoje z butelek PET), ale także dlatego, że zapasy wody są po to, by korzystać z nich w sytuacjach awaryjnych (gdy będzie to najmniejsze nasze zmartwienie).

Na co dzień taka woda stać powinna nieużywana, a tylko czekać na moment, w którym jej użyjemy. Przy okazji wymiany wody należy wymienić także wszystkie butelki wykazujące jakiekolwiek oznaki zużycia. Mnie zdarzył się, że butelka jak gdyby „zasysała się”, zmniejszając swoją objętość. To wydaje mi się być bezpośrednim dowodem na to, że uwalnianie się plastiku z butelki do wody już się rozpoczęło. Nie znam żadnych testów, które mogłyby pozwolić w domowych warunkach ocenić, czy woda po tak długim czasie przechowywania zawiera już jakieś niekorzystne składniki.

Brak jest jednoznacznych wytycznych w tym zakresie, choć jest szereg badań naukowych dotyczących uwalniania się z butelek do wody przeróżnych substancji chemicznych, w tym antymonu. Z tego względu proponujemy opierać się na zdrowym rozsądku: wodę wymieniać możliwie często, by było to jednocześnie w miarę wygodne.

Wykonany z HDPE pojemnik na wodę Sagan Aquabrick ma pojemność ponad 11,3 litra. Wytrzyma także trudne warunki — wysoką i niską temperaturę oraz zamrożenie.

Jeśli ktoś się boi, może kupić pojemniki z innych plastików, albo nawet szklane butelki. Mamy w ofercie naszego sklepu bardzo fajne pojemniki do przechowywania wody z HDPE (widoczne na powyższej fotografii), które można ustawiać jeden na drugim w stosy, są w stanie wytrzymać zamarzanie, a ze względu na konstrukcję można je łatwo przytroczyć do roweru czy motocykla (co ułatwi przetransportowanie wody pozyskanej z innego źródła do domu).

W każdym razie, używając wody z zapasu do gotowania czy spożycia, mimo wszystko bym ją raczej przegotował lub zdezynfekował w inny sposób (np. za pomocą tabletki do uzdatniania wody). To powinno pozwolić na unieszkodliwienie wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń biologicznych (bakterii), które mogły się w tej wodzie rozwinąć na przestrzeni roku.

Z całą pewnością jednak domowy zapas wody powinien stanowić jedynie jedną z warstw przygotowania na sytuację niedziałania wodociągów. Warto zadbać także o:

Niniejszy tekst powstał po raz pierwszy 6 lat temu. Tu znajduje się jego rozszerzona i zaktualizowana wersja. 🙂 

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

79 komentarzy

  1. ls pisze:

    Z całym szacunkiem Panie adminie, ale zawiódł mnie ten artykuł. Bo co to znaczy „według mnie powinna być wymieniana co rok”? A według mnie co 3 miesiące, a ktoś inny uważa, że może sobie stać i 5 lat i nie ma problemu. Uważam, że jeśli chce się pisać o tak ważnej kwestii, bo dotyczącej bezpieczeństwa i zdrowia, to warto zrobić trochę głębszą analizę i poszukać bardziej obiektywnych informacji, niż „mi się wydaje że…”

    • Wilkinson33 pisze:

      Zgadzam się z tobą. Nie sądzę także, żeby taka woda trzymana przez prawie rok nadawała się do spożycia. Potrzeba eksperta żeby się wypowiedział w tym temacie.

      • Wodzu pisze:

        Swój zapas wody wymieniam „jak mi się przypomni i mam czas”, akurat dziś przypadła wymiana dziesięciu 5l paniaków, które ostatni raz napełniane były 1.5roku temu. Woda z tych baniaków ma taki sam smak jak w dniu nalewania, nie zmieniła koloru, ani nie ma zapachu. Zużyję ją do gotowania i jako wodę na herbatę. Zdażyła się też kiedyś sytuacja, że zapomniałem o pewnej części swoich zapasów wody i dotarłem do nich dopiero po 27 miesiącach od dnia nalania i wiecie co? Ta woda również świetnie nadawała się do spożycia, nie miała żadnych niepokojących cech i jako zapas awaryjny na pewno sprawdziłaby się świetnie 🙂

        Tak wiem, artykuł ma dwa lata ale chyba nic nie szkodzi, że opiszę pod nim swoje doświadczenia w przechowywaniu wody 🙂

  2. Gregor pisze:

    No dobrze, ale dlaczego akurat rok? Dlaczego nie miesiąc albo 10 lat? Nie podoba mi się taka rada niczym nie umotywowana.

  3. Survivalista (admin) pisze:

    Sprawa jest bardzo prosta:
    1) zagadnienie wpływu butelki na wodę dotychczas pozostaje niezbadane przez naukę,
    2) z tego względu nikt nie jest w stanie dać definitywnej, obiektywnej odpowiedzi: przechowywanie wody przez 365 dni jest bezpieczne a przez 366 już nie,
    3) termin roku można znaleźć w szeregu zagranicznych źródeł poświęconych tematowi przygotowań na gorsze czasy,
    4) a ponieważ my tu staramy się publikować informacje, które nikomu nie zaszkodzą (czyli raczej trzymać się po bezpiecznej stronie wszelkich wątpliwości), podałem ostrożny termin 1 roku.

    A jeśli kogoś i to nie przekonuje, niech sięgnie po butelkę wody mineralnej w sklepie i zobaczy, jaki ma termin przydatności do spożycia. A następnie zastosuje podobny, lub krótszy termin. Według mojej wiedzy, ten termin rzadko jest krótszy, niż rok od daty wyprodukowania.

  4. Przechadzka pisze:

    Pierwszym życiem, które pojawi się w butelce z wodą będą glony. Osadzą się one na ściankach naczynia/butelki. Dlatego tez wraz z wymianą wody proponuję tez wymieniać co roku butelki lub przynajmniej je myć.

    • Praktyczny survivaloviec pisze:

      Tak,ale jezeli zapas będzie przechowywany w miejscu bez dostępu do światła problem rozwiąże sie sam.
      I moim zdaniem taka woda może byc przechowywana o wiele dłużej niż jeden rok.

    • Roztropny Janusz pisze:

      Przechowywać w wodzie glonojada i problem glonów z głowy. A tak serio to najbezpieczniej kupić wody fabrycznie zamknięte i w ten sposób nie ma obawy. Ja zawsze mam w domu 10 x 5l wody ashbeck z tesco. 60 zł. a zapas dla 5 osobowej rodziny wystarczy na ok 10-15 kryzysowych dni.

  5. ls pisze:

    To są jakieś argumenty, lepsze niż „tak bo tak” 😉
    Dzięki.

    Osobiście stosuję 5litrowe butelki (konkretnie 10 butelek, czyli 50litrów, na trzyosobową rodzinę, mało, ale ogranicza mnie mocno przestrzeń więc i tak jest nieźle) które regularnie napełniam wodą oligoceńską z okolicznej studni. Same korzyści:
    1) oszczędność kasy – w skali miesiąca, gdy mam czas, to napełniam cały zestaw kilka razy, co oznacza zużycie kilkuset litrów wody mniej. Niby koszt niewielki, ale zawsze.
    2) Motywacja do ruchu – wodę trzeba przenieść, a to zawsze trochę wchodzi w mięśnie
    3) Mam przekonanie (choć trudno to obiektywnie ocenić, bo nie mam danych o jakości wody w moim kranie) że jakość wody jest lepsza niż kranowa, co sądzę że odbija się pozytywnie na zdrowiu.
    4) Na pewno lepszy jest smak niż kranówy, to wiem na pewno.

    Mam więc rotację w ciągu tygodnia-dwóch, także terminy roczne są dla mnie abstrakcyjne.

  6. Mc pisze:

    No bez przesady, pić wodę po roku przechowywania?
    Ja w celu rotacji, taką wodą podlewam kwiatki 🙂
    Mam kilka butelek szklanych po „Zimnym Mleku” i tam trzymam
    podręczny zapas wody pitnej/do podlewania, plus jeszcze 5l zasobnik w filtrze Hydropure.
    Ponadto 20l zbiornik z kranikiem, tę wodę używam w celach higienicznych.
    Mówię o przypadku krótkotrwałego braku wody, który się często zdarza np. w zimie gdy pęknie gdzieś rura.
    W gorszym przypadku oczywiście bym nie wybrzydzał z tym zbiornikiem z plastiku.

  7. epics pisze:

    Cześć,

    a ja mam raczej problemy z wodą, która stoi i czeka i dla mnie rok to jest wieczność.

    Po otwarciu butelki 5 litrów ze sklepu (regularnie nalewam tą wodę do herbaty, picia itp.) już po kilku (7) dniach czuć w środku zapach (dziwny, śmierdzący lekko, jakby glony lub zepsucie) i szczerze powiem miałem przez to mały incydent żołądkowy.

    Co robię źle? Czy woda stojąca rok nie będzie nawiedzona przez różnego rodzaju drobnoustroje?

    e

    • Survivalista (admin) pisze:

      Nalewasz do butelki wodę chlorowaną, więc pozbawioną większości żywych organizmów. Zakręcasz ją szczelnie, więc nowe bakterie czy grzyby się tam nie dostaną.

      • Wilkinson33 pisze:

        Pod warunkiem że butelka jest czysta i nie była pita bezpośrednio z niej woda. Woda wodzie nie równa. U mnie woda z kranu trzymana kilka miesięcy w ciemnym pomieszczeniu zmętniała i się nie nadawała do picia.

    • bajcik pisze:

      Jak pijesz z gwinta to zarażasz bakteriami i po paru dniach śmierci.
      Jak tylko przelewasz i się psuje to nie wiem dlaczego.

    • D.C.S.Trappers pisze:

      Może trzymasz butelkę z wodą w ciepłym miejscu i na dodatek na słońcu !!

  8. prepers hardkorowiec pisze:

    Hm u mnie ostatnio zakręcili wode w bloku bo sąsiadka cośtam robiła u siebie. Po ponownym włączeniu z kranu lał się brązowy syf – woda była zakręcona w piwnicy bloku więc wnioskuje że ten syf jest w rurach ciągle poprostu kiedy woda jest ciągle to poprostu tak nie rzuca sie w oczy 🙂 Woda TEORETYCZNIE Jest czysta – czysta zaraz po wypłynięciu ze stacji uzdatniania – głównie rozchodzi sie o to przez co woda płynie.

    Ja osobiście zapasów nie prowadze bo nie mam jak (mam zamiar zjadać prepersów i ich pożywnie) myśle że najlepszym sposobem magazynowania wody byłyby wielke szklane słoje zalewane wrzątkiem i zamykane szczelnie tak jak ogóry 🙂 jeszcze podczas naldwania można przepuscić wode przez filtr żeby nie było kamienia z czajnika:)

    • Cuthorn pisze:

      Woda jest brązowa, bo normalnie jest w rurach woda, któa blokuje dostęp powietrza. Gdy woda z rur zostanie „wyjęta” – dochodzi powietrze do rur, no i się zaczyna radosna fizyka, chemia i bilogia.

    • panika2008 pisze:

      Od tlenku żelaza potocznie zwanego rdzą jeszcze nikt nie umarł 😉

  9. Niewiem pisze:

    Może warto zastosować najstarszą metodę przechowywania wody.
    Na dnie greckich amfor, znalezionych w zatopionych statkach odkryto pojedyncze srebrne monety, po badaniach stwierdzili że te monety zabezpieczały wodę przed psuciem się podczas długich morskich podróży.

  10. prepers hardkorowiec pisze:

    Racja srebro ma właściwości bakteriobójcze

  11. perez pisze:

    ja się przymierzam do zakupu 150l wody mineralnej w baniakach 5l, którą to i tak pijam. Będę ją zużywał i uzupełniał zapas na bieżąco.

    Zresztą doszedłem do wniosku, że gromadzenie ton zapasów na lata jest nieuzasadnione ekonomicznie, więc plan jest taki, żeby mieć duży zapas produktów długotrwałych tak, żeby je zużywać w ramach okresu trwałości i uzupełniać o nowe. Większość spożywki ma termin przydatności do roku, więc w razie W „roczny” zapas powinien wystarczyć na miesiąc.
    Na dłużej na razie nie przymierzam się, bo wymagałoby to zorganizowania niezależnego źródła wody (6l/dz – samo spożycie, co daje 180l/ miesiąc i ponad 2m3 na rok). Zgromadzić trudno, ale da się. Utrzymać w stanie zdatnym do spożycia – niemożliwe. Zbudować stację uzdatniania – nieekonomiczne.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Ważne, żeby taki zapas wody nie został skażony chemicznie. Zanieczyszczeniami biologicznymi się nie przejmuj — wystarczy wodę zagotować, by zabić wszystko, co w niej żyje.

      • panika2008 pisze:

        Nie tak do końca Panowie. Priony np. przeżywają gotowanie. Ba, nie tylko gotowanie – cytuję za wiki: „134°C (274°F) for 18 minutes in a pressurized steam autoclave may not be enough to deactivate the agent of disease”.

        Ryzyko że priony czy jakieś inne dziwne twarde rzeczy (np. bakterie ekstremofilne albo jakieś twarde wirusy) przyniesiesz w wodzie są znikome, chyba że… będzie to np. atak terrorystyczny.

        • Wilkinson33 pisze:

          Ryzyko natomiast, że w kranówie znajdą się niebezpieczne dla człowieka priony jest niemal zerowe.

  12. PiranNinja pisze:

    Butelki PET mi się cholernie nie podobają – zamierzam zgromadzić koło 150 l w kanistrach o pojemności 5l. Wystarczy do tego 30 kanistrów, podczas gdy butelek użył bym aż 100 – jak dla mnie koszmarne marnotrawienie przestrzeni.

    Dodatkowo pojawiają się problemy z inspekcją i wymianą tej wody.

    Przed wlaniem wody do pojemników możemy je odkazić roztworem wybielacza, perhydrolu albo nadmanganianu potasu – to powinno przedłużyć okres trwałości wody.

    Jak tylko zakręcę się wokół tematu wrzucą coś na youtube jak to mam w zwyczaju więc póki co się przymykam i poczekam chwileczkę na jakieś bardziej praktyczne doświadczenia 😉

    • Survivalista (admin) pisze:

      Nie zgadzam się z tym, co napisałeś, rzekłbym, że jest wręcz dokładnie odwrotnie. Już tłumaczę dlaczego.

      Im bardziej „regularny” kształt baniaka, tym lepiej. Najlepsze są 20-30 litrowe plastikowe baniaki po spożywce, które da się jeden na drugim ustawiać. Wtedy możesz nieźle wykorzystać przestrzeń.

      Butle 5-litrowe nie są dużo lepsze od butelek. Nie ustawisz jednej na drugiej, a butelki możesz położyć poziomo i układać w kilku warstwach. W ten sposób przestrzeń wykorzystasz lepiej, niż stawiając tam 5-litrowe baniaki. Ale tak naprawdę i tak najwięcej zależy od tego, ile miejsca masz do dyspozycji. Bo jeśli wodę musisz upychać po różnych miejscach w mieszkaniu (pod łóżkiem, pod szafą, itd.), to wtedy butelki będą wręcz najlepsze.

      A wymieniać wodę też chyba łatwiej z małych butelek.

      • PiranNinja pisze:

        Kanistry (pomyliłeś z baniakami na mineralną) można kłaść na siebie bokami jeden na drugim- z butelkami tego nie zrobię 😉

        Dodatkowo nie chcę mieć całej wody w jednym dużym pojemniku a w kilku mniejszych – Łatwiej z tym coś robić i jeśli zanieczyści nam się przez przypadek taki zbiornik to tracimy sporo wody 😉 5 litrów można nawet wsadzić do większego plecaka – 30 litrów bez samochodu/wózka jest nie do przeniesienia do miejsca ewakuacji (Choć i tak wyznaję wyższość Bug In)

        No cóż – racja jest gdzieś po środku prawda ? 😉

      • Wilkinson33 pisze:

        Za to butle 5-litrowe dobrze ustawisz jedna obok drugiej – te o profilu dna kwadratowym. Nie widzę też problemu przy stawianiu czegoś na tych butlach. Wystarczy kawał kartonu na butle i nie ma problemu.

    • panika2008 pisze:

      Z nadmanganianem OSTROŻNIE. Dodaje się BARDZO małe ilości do wody, przeczytajcie dokładnie o dawkowaniu przed zastosowaniem tej metody. Owszem, bardzo skutecznie odkaża.

  13. katarzyna pisze:

    Dziękuję bardzo za obszerną odpowiedz. Widzę że niektórzy tu negują artykuł. Ja jestem zadowolona, gdyż chodziło mi o wodę którą będę przechowywać na naprawdę kiepskie czasy i w sumie podczas tych ciężkich czasów raczej nie wnikałabym mocno w to co się tam wykluło w tej wodzie bo i tak byłaby lepsza niż woda z rzeki czy jeziora. Rok myślę że to rozsądne, wystarczy co lato zużyć na ogródek i nalać nowej. Jeszcze pomyślę o srebrze 🙂

  14. iner pisze:

    starożytni wodę przechowywali w piramidach, latami

    http://www.amida.pl/home.php?dzial=2&page=info&src=tematy&id=64

    „…woda umieszczona w tej strefie nie psuje się nawet w ciągu lat. Pole tej strefy tłumi działalność szkodliwych bakterii! Efekt ten jest związany ze wzrostem kwaśności wody znajdującej się w tej strefie (obniżenie współczynnika pH), co wskazuje pośrednio na zmniejszenie prędkości upływu czasu w tej strefie…”

    miałem kiedyś za sąsiada gościa który na działce postawił sobie piramidę i odprawiał tam jakieś gusła

    • BtS pisze:

      tak tak…

      ostrza maszynek do golenia się same w tej strefie ostrzą a owoce nie pleśnieją..

      czas wolniej płynie a dowodem na to jest obniżenie PH wody??

      To jest strona o surwiwalu w wydaniu mniej lub bardziej internetowych geeków a nie czary-maryinnemedium..

      =============================================================
      Do Surviwalisty => podejmij temat terminu do spożycia leków i jakie należy przygotować na STFU (czy jak Wy to nazywacie).
      Szerokie spektrum działania, możliwa uniwersalność, przyjmowanie przez osoby w różnym wieku, przetrwanie w środowisku nieprzystosowanym, przechowywanie gdy wokół woda, słońce, sól etc..

    • Wilkinson33 pisze:

      Tia, te pola magiczne wewnątrz piramid. 😉 Zostały już dawno temu obalone. Nie ostrzą się żyletki i nie konserwują one niczego. Taki pic na wodę.. 😉

      • Dziadek pisze:

        @ Wilkinson33 – Piramidki do ostrzenia żyletek zostały OPATENTOWANE już dawno temu. Przykładowo około 1960 roku w Czechach (patent Karela Drbala, obecnie odkupiony przez Amerykanów). Problem z tym, że jeśli to ustrojstwo działa, to NIE WIEMY DLACZEGO. Ja sam z powodzeniem używam, ale przestrzegam kilku zasad. Piramidka musi być możliwie dokładnie zorientowana względem biegunów Ziemi. – GENERALNIE WAŻNA JEST PRECYZJA USTAWIENIA i PROPORCJE – Żyletka musi być na wysokości 1/3 piramidy w jej centrum. Ważne jest także nachylenie ścian. Ja starałem się zachować proporcje z piramidy Cheopsa. Poza tym ważna jest proporcja między rzeczą (np. ową żyletką a piramidką). Piramidka zbyt mała po prostu nie wykazuje żadnego działania. Sam fakt, że żyletka się w niej mieści nie wystarcza. Poza tym ważny jest czas ostrzenia. Eksperymentalnie zauważyłem, że musi poleżeć około tygodnia.
        Nie wiem czy powiększenie piramidki albo zmiana materiału (albo innych parametrów) by coś zmieniło w skuteczności. Sam używam modelu, który własnoręcznie i cierpliwie wykonałem z blachy metalowej. Nie ma dna, bo dno z tej samej blachy przytwierdzone jest trwale do blatu starego, ciężkiego i stabilnego drewnianego stołu, który stoi w moim warsztacie. Aby się nie bawić w ciągłe ustawianie piramidy względem bieguna w drewnie blatu wyciąłem płytkie rowki, w które stawiam piramidę. W ten sposób stoi stabilnie. Podobnie trwale i precyzyjnie przymocowana jest podstawa pod ostrzony przedmiot. – DZIAŁA… i nie wiem dlaczego.

  15. gość codzienny pisze:

    Z mojej wieloletniej już praktyki – mam zapas wody w butelkach PET 5l. Mam ich 50 szt w piwnicy. Każda opatrzona datą. Rotacja bywa że i około roku. Nie piję jej bo nie muszę, podlewam roślinki i uzupełniam ubytki w akwarium (a mam takie na pół kubika). NIGDY nie pojawiła się ani pleść, ani żaden grzyb, ani żaden przykry zapach po otwarciu. Gdybym musiał z jakiś powodów się jej napić, po przegotowaniu nie miałbym oporów. Picie wprost po roku – tylko w razie sytuacji podbramkowej – wtedy wrzuciłbym do butelki srebrnego filharmonika (są tez do nabycia środki uzdatniające). Podsumowując – rok nie wyrok – można tyle trzymać wodę.

  16. Sebo pisze:

    Siemka
    zacznijmy od tego że jeśli chcemy wodę przechowywać w pojemnikach najlepiej jest je wypełniać po brzegi. Co do okresu przechowywania to zależy od temperatury przechowywania wody, przy temp 18 stopni ok ale wolał bym jednak przechowywać wodę w temp 10 stopni gdyż spowolni to wytrącanie jakiegoś syfu z butelek (tak sądzę nie jestem chemikiem i się tym nie zajmuje). Jeśli chodzi o pleśnie to nie powinny się pojawiać jeśli wodę zabutelkujemy zaraz po napełnieniu ich z kranu ponieważ nadal jest w niej chlor który ma zabijać wszystko co żywe. Jeśli zainwestujemy w szklane (szczelne) pojemniki woda będzie mogła być przechowywana dopóki się one nie rozszczelnią.

  17. lukas pisze:

    Ja w tej chwili mam 200 litrów wody mineralnej, kupionej ze sklepu. Na 3 miesiące przed końcem terminu, zużywam ją do bieżących potrzeb, w tym do picia bezpośrednio z butelki (butelka jest wyrzucana). Na jej miejsce kupuję nowy zapas, i tak bym musiał. Ekonomicznie i rozsądnie. Docelowo planuję dwa razy tyle.

    Pozdrawiam.

  18. lukas pisze:

    Bym zapomniał termin ważności wody Żywiec Zdrój n/gaz 1,5l wynosi 10 miesięcy od daty produkcji.

  19. Bystry pisze:

    Niedawno w programie Czekając na apokalipsę widziałem ciekawą opcję szybkiego zgromadzenia wody w dużym foliowym specjalnym worku umieszczanym w wannie. Bag ten miał korki wlewowe, i był przeznaczony dla osób mieszkających w bloku, czyli tam gdzie nie ma miejsca na zbiorniki plastikowe. Kupiłbym takie coś, ale gdzie ?

    • Survivalista (admin) pisze:

      Ale po co Ci taki worek?

      Zamierzasz mieć go na stałe w wannie?

      A może zamierzasz włożyć go do wanny gdy dostaniesz ostrzeżenie, że woda zostanie wyłączona np. za 1 godzinę? Czy w tym przypadku rzeczywiście taki worek Ci jest potrzebny?

  20. Sebo pisze:

    ten worek był by potrzebny jeśli byśmy dostali info że za kilka godzin zabiorą wodę i chcieli byś my ją dłużej przechowywać, worek owy łatwo schować gdy jest pusty a po jego napełnieniu do wody nic się nie dostanie i samo jej parowanie zostanie zredukowane.

    Po rozmyśleniach myślę że jednak lepiej kupować wodę fabrycznie butelkowaną.

  21. robert pisze:

    Co myślicie na temat pomysłu żeby do butelki lub karnista z woda dodać odrobinę soli? Czy to przedłuży przechowywanie wody?

    • Wilkinson33 pisze:

      Tia, a taką słoną wodę będziesz pił potem? To od razu może nalej morskiej.
      Pomysł odpada.

  22. robert pisze:

    Słona woda na pewno odpada ale odrobina soli nawet jest nie wyczuwalna w smaku -a życie mikroorganizmów może blokować. Inna sprawa że niektóre mineralne wody w posmaku też są słonkowate.

    Inny pomysł to lampa uv bakteriobójcza – nie wiem na ile skuteczny ?

  23. Rafał pisze:

    Na butelkach wody sklepowej jest data ważności 1 rok.

    Z tego co się orientuję, problemem jest sama butelka. Nie ważne z jakiego tworzywa sztucznego została wykonana, plastiki generalnie chłoną wilgoć i robią się kruche. Chociaż PET akurat jest wyjątkowo odporne.
    W szklanej to chyba woda mogłaby być przechowywana dowolnie długo.

    Jeśli natomiast chodzi o same bakterie, to stosunkowo łatwo się ich pozbyć. Wystarczy butelkę PET wystawić na słońce (np. na balkon) na cały słoneczny dzień. Jeszcze lepiej dodatkowo postawić za nią coś odblaskowego (folia kuchenna, folia odblaskowa dla samochodów zabezpieczająca przed nasłonecznieniem).
    Ultrafiolet ze Słońca zabije wszystko co żywe, woda z pewnością będzie sterylna i nawet po długim czasie nic w niej się nie wykluje.
    Ten sposób można wykorzystać przed planowanym użyciem wody, aby mieć pewność, nawet jeśli woda jest przeterminowana.

    W przypadku przechowywania, nie może stać na czymkolwiek, co chłonie wilgoć. Chyba był gdzieś wcześniej wcześniej przykład z betonową podłogą. Może być jakiś drewniany podest, paleta, żeby był poniżej przewiew.

    • Lazuli pisze:

      Co za głupoty ! Plastik wystawiony na słońce zaczyna wydzielać bisfenol. Ogólnie to z treści komentarzy wynika brak wiedzy na ten temat. Co z tego że się przetrwa skoro nocą będzie się świecić? Trzymanie butelek na słońcu – bisfenol. Ktoś chciał wodę solić , ktoś inny na promieniować….

  24. Mc pisze:

    Szkło nie przepuszcza ultrafioletu. Światło nagrzeje butelkę, dzięki czemu bakterie będą się lepiej rozwijać.

    • Survivalista (admin) pisze:

      PET to nie szkło.

      • Mc pisze:

        Przepraszam, czytałem nieuważnie, byłem przekonany że chodzi o wystawienie na UV butelki szklanej.
        Ale PET pod wpływem UV ulega utlenaniu i też wolałbym nie pić z takiej butelki, pił ktoś kiedyś wodę niegazowaną z butelki plastykowej, która sobie leżała na słońcu?
        Nawet gdy już wystygła?
        Mnie się zdarzyło, bo nie miałem innej wody, ten smak, ten aromat… 😉

  25. yamabushi pisze:

    przez kilka dni (nocy) womitowalem w naszych polskich gorach (jedzac w dobrych knajpach i pijac dezynfekujace alkohole) do momentu kiedy szklanym okiem przeczytalem termin przydatnosci na butelce z woda (caly czas pilem wode zeby uzupelnic plyny)- nastepnego dnia udalem sie do miejscowego sklepiku – przeterminowane zgrzewki wody staly co prawda w sniegu ale NA SLONCU!!!

    jakos nie moge uwierzyc w uzdatnianie wody sloncem w naszym klimacie

  26. Dawid pisze:

    Chyba nikomu z komentujących nie brakowało nigdy wody…

    Woda zaczerpnięta, jako woda pitna i nie wiadomo ile przechowywana nigdy się nie psuje i zawsze będzie zdatna do picia. Jest są tylko dwa warunki – szczelne zamkniecie i przegotowanie przez spożyciem.

    Woda to tlen i wodór, H20 i tego nasz organizm potrzebuje. Żeby nie wiadomo ile była przechowywana, jako substancja chemiczna się nie rozłoży. Trzeba tylko dbać, aby uniknąć zanieczyszczeń chemicznych. Zanieczyszczenia biologiczne eliminuje się przez gotowanie.

    Jeśli macie do wyboru nie pić nic i pić starą „przeterminowaną” wodę to co wybierzcie?

    W sytuacji kryzysowej nie wybrzydza się, że nie ma świeżej wody. Liczy się, aby mieć jakąkolwiek…

  27. DziadekDragunow pisze:

    Wodę gazowaną sklepową możemy przechowywać w nieskończoność. Przed zabutelkowaniem jest prześwietlona uv i nagazowana. Poza tym ciśnienie panujące w butelce nie dopuszcza zakażeń z zewnątrz. Jedynym minusem jest smak takiej wody po wieloletnim przechowywaniu. Butelka plastikowa oddaje trochę aromatów. W miejsca klęsk żywiołowych i zagrożonych atakami biologicznymi czy epidemiami kieruje się właśnie wodę gazowaną.

  28. Tom SlaV pisze:

    Wiem z doświadczenia, że woda wlana do np butelki, zakręcona i schowana w zimne miejsce po jakimś czasie staje się śmierdząca. Czyli bakterie tak czy inaczej zaczynają szaleć. Po roku mogło by się okazać, że woda zmutowała i odgryzie nam rękę. Ale na poważnie, może rozwiązaniem byłoby pasteryzowanie ale w tym wypadku muszą być pojemniki szklane.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Jaką wodę masz na myśli? Jeśli taką z potoku, to mnie to nie dziwi. Kranówka nie powinna tak się zachowywać.

  29. SG Śląsk pisze:

    Przechowywanie wody w butelce zależy od naszej higieny w czasie jej nalewania. Gy nie raz mi się spieszyło przy nalewaniu to taka woda już po 2 tygodniach śmierdziała, a za drugim razem wszystko wyczyszczone itp to 4-5 miesięcy przechowywania nie szło poznać która z butelki a która z kranu. Mam dwa pytania dotyczące przechowywania wody.
    1. Woda ze studni jak długo można przechowywać? Czy np po 6-12 miesiącach taką wodę lepiej w jakiś sposób oczyścić? Osobiście takie doświadczenie mogę wykonać we wrześniu i odpowiedź systematycznie dawać co 3 miesiące.
    2. Woda nie gazowana oryginalna zapakowana w 5L butelka ma ważność 1 roku. Czy taką wodę można spokojnie trzymać dłużej i ile bez uszczerbku dla niej jak i dla nas.

  30. ninja pisze:

    Powiem tak dawno temu chyba w 1996 roku napełniłem plastikowe butelki wyparzone uprzednio wrzącą wodą i nalałem do nich wodę z kranu zakręciłem i nałożyłem na nie takie aluminiowe folie w które wkłada się kwiatki 9 oczywiście aluminiowe nie były tylko takie srebrne odblaskowe) i owe butelki schowałem do reklamówki a potem do szafy i tak sobie leżą aż do dziś czyli już 18 lat . Teraz po tym okresie czasu zaniosę butelkę do miejscowej przepompowni wody która dostarcza wodę i poproszę o zbadanie wody pod kątem przydatności do spożycia bezpośrednio z butelki i po ewentualnym przegotowaniu.

    • paprokles pisze:

      czy eksperyment sie udal… czy po takim czasie bakterie i inne zyjatka „zjadly same siebie” i woda jest jadalna?

      (gdzie jeszcze mozna zbadac wode?)

  31. Adam pisze:

    Bardziej bym się zastanowił nad dużym baniakiem podłączonym do sieci wodociągowej. Woda na bieżąco jest zużywana i uzupełniania nową. Takim jednym z moich zbiorników jest po prostu terma. Wiadomo że w bloku nikt takiego zbiornika nie będzie instalował, ale w domu, czemu nie. Można było by nawet wykorzystać zbiorniki 1000l na paletach. Co myślicie o takim rozwiązaniu?

  32. ja pisze:

    Skoro już mamy zakupione srebrne monety jako zabezpieczenie finansowe to może by wrzucić po jednej do każdego baniaczka? Wzorem starożytnych Greków, Rzymian, szlachty średniowiecznej i wojsk walczących w tropikach w czasie II WŚ. Oczywiście monety najpierw wyszorować. Ja to zrobiłem pastą i szczotką do zębów. Stuletnie monety błyszczą się jak nowe. Planuję wrzucić po jednej monecie (6 gramów Ag) na baniaczek 5l PET. Baniaczki będę napełniał wodą z kranu. I tu mnie wstrzymuje brak wiedzy o chlorze. Czy chlor z wody wodociągowej reaguje ze srebrem próby 0,900? Bo coś mi się obiło o uszy, że chlorek srebra powoduje srebrzycę (taka choroba po której wygląda się jak smerf). Poza tym nie chciałbym zniszczyć monet. Baniaczek byłby idealnym zapasem na trudne czasy: wylewamy wodę do garnka, wyciągamy monetę i idziemy na czarnorynkowe targowisko. Tam za srebro kupujemy jedzenie i lekarstwa, a do baniaczka nalewamy paliwa do naszego generatora prądu. Jedzenie, energia i picie w jednym 😉

  33. Przemek pisze:

    A nie prościej przechowywać wodę mineralną kupioną w sklepie i posiadającą termin spożycia około roku?
    Minerały w wodzie są niezbędne dla organizmu a np. w deszczówce czy śniegu ich nie znajdziemy.
    Po około roku wodę wypijamy i kupujemy nową.

  34. Falloucik pisze:

    Co z wodą przepuszczoną przez filtr odwróconej osmozy w Butelkach PET? Myślicie że cos takiego dało by radę?

    • eS pisze:

      Brawo! Konkrety. Czyli najlepiej kanistry z tworzywa HDPE, a nie sklepowe PET i kranówa (piszę z Krakowa). I tak jak ktoś napisał, to woda na ciężkie czasy, kiedy to nie będzie się myśleć czy ma odpowiednią ilość magnezu czy innych mikroelementów czy też walory smakowe. Ważne żeby się nawodnić itd., mikro elementy mamy w tabletkach.

      • eS pisze:

        A i do dezynfekcji pojemników polecam pirosiarczan, stosowany szeroko przez winiarzy i miodosytników. Jak wiadomo dla tych jegomości jakiekolwiek drobnoustroje mogą zniweczyć cały balon trunku.

  35. Wilhelm1973 pisze:

    Do zakonserwowania na dłużej wody z kranu można użyć … niejonowego koloidu srebra. Jest to roztwór destylowanej wody w której umieszczono cząsteczki srebra w stężeniu wystarczającym aby 1 łyżeczka koloidu miała działanie antyseptyczne w 5litrach wody. Koszt? Buteleczka 200ml koloidu za 50zł wystarczy do konserwacji 200l wody.

  36. Jet pisze:

    Srebro koloidalne dobre jak chcesz zmienic kolor skory na niebieski. Trwale 🙂
    Ten artykul o terminie waznosci wody zaostal napusany przez laika z chemii. Np. utlenianie sie wody 🙂
    Pet nie jest biodegradowalny, praktycznie jest bezpieczny. Termin nie ma nic wspolnego z pet czy szklem ale z woda. Przetrwalniki beztlenowe zawsze zostaja i to one z czasem powoduja skazenie bakteriologiczne.
    Najwazniejsze w pezechowywanou to niska temperatura i brak swiatla.
    Taka woda moze stac w pet latami.
    Produxenci posaja termin dla zwyklego przechowywania wody.
    Chcesz miec wode na kilka lat to trzeba kupic oeygibalbie pakowana i do piwnicy.

  37. Pafnucy pisze:

    Witam,
    Woda kranowa przechowywana w butelkach pet po roku czasu z pewnością nie będzie nadawała się do picia bez uprzedniego przegotowania.
    Rozwiązaniem może być dodanie 2 kropli czystego wybielacza na każdy litr wody i odczekaniu co najmniej 30 min.

  38. Dareczek pisze:

    A nie lepiej wywiercic jakąś studnię oligoceńską?
    Skoro ta oligoceńska czy inna woda tam przetrwała to znaczy że nadal przetrwa i będzie dla nas doskonałym zbiornikiem o bardzo dużej pojemności!

  39. Mr B pisze:

    Mam w kotłowni 140 litrów wody spożywczej w bojlerze. Wymieniana jest średnio co 24h. Przechowywana bez dostępu światła. Regularnie podgrzewana do 80’C więc raczej wolna od legionelli. W razie potrzeby po przegotowaniu zdatna do picia bez zagrożenia dla zdrowia.

    Pamiętajcie o zapasach, które macie w domu poza butelkami PET.

  40. kozi_wkt pisze:

    Polecam dezynfekowanie wody we własnym zakresie za pomocą generatora ozonu. Jest bardzo skuteczny w niszczeniu bakterii, wirusów, antybiotyków, grzybów i nieprzyjemnych zapachów – o wiele bardziej niż chlor. Ozonowanie żywności , wody, pomieszczeń, samochodu to tylko niektóre z możliwych zastosowań tego gazu.
    Polecam lekturę dostępnych informacji na temat. Osobiście używam ozonu głównie do oczyszczania żywności kupowanej w marketach z pestycydów i antybiotyków (głownie mięsa, owoce i warzywa), odgrzybiania klimatyzacji w samochodzie. Zakup urządzenia to ok 200zł wiec zakup jest jak najbardziej zakup uzasadniony biorąc pod uwagę, że na samo odgrzybianie raz w roku klimy w samochodzie trzeba wydać ok 50-100zł w zależności od regionu w którym mieszkamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner