Jak przygotować się na blackout i jak przetrwać brak prądu?

O tym, czym dokładnie jest blackout, czyli brak prądu (awaria zasilania) na większym obszarze, potencjalnie trwająca nawet wiele dni, nie będę dziś mówić. Zagadnienie to omówiliśmy w tym materiale.

Dziś skupimy się na 10 problemach wywoływanych przez blackout i omówimy, jak rozwiązać każdy z nich. Skupimy się na perspektywie mieszkańca bloku w mieście, bo posiadanie domu jednorodzinnego i choćby kawałka działki jest bardzo pomocne. Zresztą sami to za moment zobaczycie.

Ale na początek chciałem zwrócić Waszą uwagę na to, że awaria zasilania i wiążące się z nią problemy mogą być właśnie dobrym powodem do ewakuowania się z miasta. Nie będziemy tu tego aspektu też szczegółowo omawiać, bo mamy osobny materiał wyjaśniający, co należy zrobić, by być przygotowanym do ewakuowania się.

Z drugiej strony, każdy kij ma dwa końce, a proca trzy. Infrastruktura będzie naprawiana szybciej na terenach zurbanizowanych, niż na wsi. Dlatego awaria zasilania usunięta będzie szybciej w mieście. To też warto wziąć pod uwagę.

Jeśli planujesz się ewakuować w razie braku prądu, zwróć uwagę, by zrobić to jak najszybciej. Niedziałanie sygnalizacji świetlnej niechybnie spowoduje korki i stłuczki!

 

📝 UWAGA! Oprócz poniższego artykułu przygotowaliśmy również checklistę, która ułatwi Ci zgromadzenie niezbędnego sprzętu. Wypełnij ten formularz, aby bezpłatnie ją otrzymać!

 

1. Ogrzewanie na czas blackoutu

Brak prądu unieruchomi instalacje grzewcze, ale także najprawdopodobniej sieci ciepłownicze i spowoduje wstrzymanie dostaw gazu. To oznacza, że zimą najpoważniejszym problemem wynikającym z braku prądu będzie brak ciepła w domu.

W zasadzie jest tylko jedno naprawdę dobre rozwiązanie problemu: wolnostojący piecyk na drewno, czyli tzw. koza. Oczywiście i to rozwiązanie ma kilka wad, m.in.:

  • trzeba ją kupić już teraz i gdzieś trzymać, bo w razie braku prądu może się to już nie udać,
  • potrzebuje dość sporo opału, który trzeba pozyskiwać i przynosić do domu,
  • trzeba wyprowadzić spaliny, najlepiej przez dziurę w ścianie lub przez okno, wybijając szybę i zastępują ją kawałkiem blachy.

Jeżeli to nie jest możliwe, to trzeba szukać innych awaryjnych źródeł ciepła.

W takim przypadku ograniczamy ogrzewaną powierzchnię, na przykład siedząc całą rodziną w jednym pokoju. Do spania używamy dodatkowych koców albo śpiworów.

Źródła ciepła, jakie można rozważyć, to m.in.:

Nie wolno ogrzewać pomieszczeń wewnątrz domu paląc paliwa stałe, bo powoduje to ryzyko zatrucia czadem. Ale i w przypadku powyższych rozwiązań należy zadbać o odpowiednią ilość świeżego powietrza i wentylację!

2. Woda

Gdy nie będzie prądu, wstrzymane też zostaną dostawy wody. Dlatego gdy tylko zgasną światła, napuść do wanny i wszystkich wiader w domu najwięcej wody, jak tylko będziesz w stanie! Pamiętaj też, że masz wodę w sedesowej spłuczce, nie zmarnuj jej bez sensu!

Jest ogromny problem z wodą, bo nie bardzo da się ją w łatwy sposób magazynować. Ale nie ma innej możliwości, po prostu trzymaj w domu największy zapas wody, jak tylko będzie to możliwe. Można kupić więcej wody źródlanej w pięciolitrowych baniakach, można napełniać puste butelki PET po napojach, można po prostu kupić odpowiednie kanistry.

Oprócz tego musisz zadbać o alternatywne źródło wody. Czyli po pierwsze znaleźć takie miejsce w okolicy, a po drugie zgromadzić sprzęt do przyniesienia tej wody do domu oraz jej uzdatnienia.

Mam tu na myśli nie tylko wiaderka (najlepiej zamykane) czy kanistry (lepsze do przenoszenia wody), lecz także wózki bagażowe, albo i nawet rower. Tej wody codziennie będziesz potrzebować co najmniej kilkanaście litrów dla rodziny.

Jeśli chodzi o jej uzdatnianie, to:

  • absolutnym minimum jest gotowanie, ale ono nie usuwa zanieczyszczeń chemicznych i mechanicznych,
  • znacznie lepiej kupić odpowiedni filtr z wkładem węglowym, na przykład ten, który ja zawsze polecam,
  • w ostateczności można też przeprowadzić dezynfekcję chemiczną za pomocą np. tabletek do uzdatniania wody.

3. Żywność i inne zakupy, gdy nie będzie prądu

Gdy nie będzie prądu, szybko przestaną działać sklepy, bo choć kasy fiskalne muszą mieć zasilanie awaryjne, to najprawdopodobniej nie będzie się dało autoryzować transakcji kartami. Więc ewentualne zakupy, to tylko za gotówkę.

Jeśli zabraknie prądu, idź do sklepu dokupić najpotrzebniejsze rzeczy, ale najpierw napełnij wannę wodą.

Zimą niedziałanie lodówki nie jest dużym zmartwieniem, bo wystarczy wystawić z niej rzeczy na balkon. Latem jest to niemożliwe, ale i w tym przypadku można sobie poradzić. Lodówka sama w sobie utrzyma chłód przez około dobę, a żywność przecież nawet w temperaturze pokojowej nie psuje się od razu. Co więcej, stopniowo przenosząc mrożonki z zamrażarki do lodówki i pozwalając im się tam rozmrozić, będziemy w stanie utrzymać ten chłód dużo dłużej.

W praktyce, zaproponowana powyżej metoda powinna wystarczyć na kilka dni, byśmy zdążyli zjeść całą żywność z lodówki. Czego zjeść nie zdążysz, musisz przerobić na inną, trwalszą formę, na przykład na gotowe danie do zawekowania.

Oprócz tego, trzymaj w domu zapas niepsującej się żywności, najlepiej niewymagającej gotowania i dodawania wody. Czyli w szczególności gotowe dania, ale kuskus też nie jest złym wyborem (bo wymaga tylko zalania wrzątkiem). Oprócz tego cenne będą wszelkiego rodzaju konserwy, warzywa w zalewach, ale także makaron, kasze i olej roślinny.

Materiał o tym, jakie produkty są najcenniejsze do zapasu żywności, opublikowaliśmy niedawno na kanale i zachęcam do jego obejrzenia.

Różnego rodzaju racje żywnościowe warto mieć, ale nie powinny stanowić fundamentu zapasu żywności (ja polecam w szczególności racje Seven Oceans i NRG-5). Ten należy zrobić w oparciu o produkty, które regularnie zjadacie. A materiał o tym, jak robić zapas żywności, też już tu na blogu mamy.

Oprócz zapasu żywności, trzymaj w domu zapas pozostałych, ważnych produktów: m.in. papieru toaletowego, mydła i pieluch jednorazowych (jeśli masz dzieci).

4. Gotowanie w czasie blackoutu i spożywanie posiłków

Gazu prawdopodobnie nie będzie, więc nie wchodzi w grę gotowanie ani na kuchence gazowej, ani na kuchence elektrycznej (ani w mikrofali czy elektrycznym piekarniku).

Jeżeli w domu gotujesz na gazie z butli, to jesteś w wyjątkowo dobrej sytuacji. Na blackout wystarczy bowiem zrobić zapas gazu, na przykład kupując i trzymając w zapasie drugą butlę gazową.

Jeżeli gotujesz na gazie ziemnym lub prądzie, pozostaje używanie w awaryjnej sytuacji jakiejś innej kuchenki. I tu w grę wchodzić mogą na przykład:

Pamiętaj, że w razie braku wody utrudnione będzie mycie naczyń. Warto więc zrobić zapas jednorazowych kubków, talerzy i sztućców!

5. Łączność awaryjna na brak prądu

Jeśli chodzi o łączność z bliskimi, to zdecydowanie polecamy korzystanie z radiotelefonów CB i PMR. Omawialiśmy to w materiale o awaryjnej łączności dla prepperów i nie tylko.

Łączność to także zbieranie informacji o tym, co dzieje się w najbliższej i dalszej okolicy. W tym pomoże radioodbiornik, zwłaszcza jeśli pozwala nie tylko odbierać lokalne stacje na falach UKF (FM), lecz także na falach długich (LW) na częstotliwości 225 kHz, na której nadaje pierwszy program Polskiego Radia.

Na pewno nie zaszkodzi mieć radio na baterie albo na korbkę. Ale najczęściej nie ma to sensu, skoro nowoczesne telefony bardzo często mają radio FM. Poza tym radio też mamy w samochodzie, który ma też wbudowane zasilanie do niego (i co ważne, to zasilanie może też być użyte do CB radia).

6. Higiena i zdrowie

Ten aspekt moim zdaniem nie może być pominięty. Dbanie o higienę pozwala zmniejszyć ryzyko różnych chorób i infekcji, ale też znacząco poprawia komfort.

Co ważne, utrzymanie higieny wymaga dużych ilości wody, w tym ciepłej. Można ją znacząco ograniczyć myjąc się z pomocą gąbki i miski z wodą. Daje to prawie ten sam efekt, co prysznic pod dużą ilością bieżącej wody.

Do utrzymania czystości przydać się mogą także mokre chusteczki, więc warto mieć ich większy zapas. Do mycia włosów można używać suchego szamponu (podobno, nie testowałem).

Zdecydowanie warto przeznaczyć jakąś ilość wody właśnie do celów higienicznych. I musi to być woda przynajmniej zdezynfekowana, a najlepiej również oczyszczona z zanieczyszczeń chemicznych (aby nie spowodować jakiegoś uczulenia).

Jeśli o zachowanie zdrowia chodzi, to trzeba pamiętać, że sytuacja szpitali bez zasilania będzie bardzo, bardzo trudna. Z braku paliwa (którego nie będzie się dało sprzedać na stacjach, z powodu braku prądu) nie będą jeździć karetki, zresztą i tak trudno będzie pomoc karetki wezwać. A zatem absolutną koniecznością jest minimalizowanie wszelkiego ryzyka, żeby do szpitala nie trafić. Odnosi się to nie tylko do infekcji, ale także unikania urazów. Oraz doboru odzieży odpowiedniej do pogody, żeby nie nabawić się zapalenia płuc!

Koniecznością jest domowy zapas leków i środków opatrunkowych. Mamy na ten temat świetny artykuł, do przeczytania którego gorąco zachęcam! Przyda się również szkolenie z udzielania pierwszej pomocy.

7. Kanalizacja

Brak wody i prądu oznacza również niedziałanie kanalizacji. Oczywiście dla kogoś, kto mieszka na wysokim piętrze nie ma to znaczenia. To, co on spłucze w sedesie co najwyżej wypłynie u kogoś na parterze.

Dopóki kanalizacja będzie działać, korzystajmy z niej, bo to minimalizuje zagrożenie epidemiczne. Minimalizujmy ilość spłukiwań, by oszczędzać wodę. Uważajmy na zapychanie się kanalizacji przez papier czy mokre chusteczki (których i tak wyrzucać do sedesu nie wolno). Ten problem na co dzień może nie jest bardzo dokuczliwy, bo mamy do dyspozycji dowolnie dużo wody do spłukiwania.

Alternatywą może być:

  • turystyczna toaleta chemiczna, z zapasem chemikaliów,
  • wiadro-sedes z foliowym workiem i trocinami do zasypywania nieczystości,
  • toaleta kompostująca,
  • wychodek wykopany na trawniku.

8. Oświetlenie

To właśnie z brakiem światła kojarzy nam się brak prądu, bo przecież to pierwszy efekt, który widzimy. Ale to wcale nie jest duży problem do rozwiązania.

Wystarczy po prostu trzymać w domu świece! Ale doskonale problem rozwiązują latarki. Wystarczy skierować strumień światła na sufit, by mieć dość dobrze oświetlone całe pomieszczenie.

Szczególnie fajne są latarki czołowe, bo łatwiej się z nimi pracuje.

Do latarek oczywiście potrzebny jest zapas baterii. Jeszcze lepiej jest mieć kilka kompletów akumulatorków i ładowarkę do nich.

Są na rynku latarki na korbkę, na przykład Midland ER300 (tu recenzja), ale to nie jest pierwszy i najważniejszy zakup na brak prądu, jaki powinniście zrobić.

9. Awaryjne źródła prądu dla domu

Jeśli uwzględnicie wszystkie powyższe porady, to wychodzi na to, że tego prądu w domu wcale nie potrzeba tak dużo. Ale i tak warto mieć jakieś jego awaryjne źródło.

Pierwszym rozwiązaniem powinien być dla Was samochód. Każdy samochód to agregat prądotwórczy, w dodatku zaopatrzony w akumulator, przechowujący prąd na później. Wcale nie ma potrzeby, by pracował on cały czas. Natomiast trzeba dbać o to, by był zawsze zatankowany przynajmniej do połowy. Przyda się też zapas paliwa.

Samochód oczywiście wytwarza prąd stały. Jeśli chcesz nim zasilać jakieś urządzenia, potrzebujesz albo dedykowanego zasilacza (np. do laptopów) albo przetwornicy 12/230.

Naturalnie to rozwiązanie nie pozwoli zasilić dużych urządzeń, w rodzaju pralki, ale do podładowania domowych sprzętów wystarczy.

Dodatkowo można pomyśleć o jakiejś stacji zasilania, jak na przykład omawianej przeze mnie kiedyś stacji Ecoflow, albo stacji Bluetti PowerOak, którą kończę testować. Te urządzenia są w stanie zmagazynować sporą ilość prądu i oddać go przez gniazdo samochodowej zapalniczki, gniazdka USB, ale także gniazdka z prądem przemiennym (dzięki przetwornicy). Zasilać je można także przez samochodową zapalniczkę, ale też z paneli fotowoltaicznych, które można dokupić. W razie braku prądu takie panele można rozstawić na balkonie, albo nawet wywiesić na ścianie za oknem.

Innym rozwiązaniem, które jest dostępne komercyjnie na rynku (ale drogie), jest rower stacjonarny do produkcji prądu. Można to też zbudować samodzielnie, omówione jest to w tej książce.

Tak, oczywistym pomysłem wydaje się być agregat prądotwórczy, ale:

  • jego praca na balkonie będzie bardzo uciążliwa dla sąsiadów,
  • potrzeba do niego paliwa,
  • odpalając agregat dasz znać wszystkim w okolicy, że jesteś od nich lepiej przygotowany, de facto zapraszając ich do siebie po pomoc.

10. Bezpieczeństwo w razie braku prądu

Brak paliwa i łączności bardzo utrudni działanie policji i straży pożarnej.

Nie spodziewam się, by blackout od razu przyczynił się do plagi włamań i napadów, ale można spodziewać się, że sklepy po jakimś czasie zaczną być plądrowane. Później można spodziewać się włamań do mieszkań, gdy ludzie będą jeszcze bardziej zdesperowani.

Podobnie spodziewam się, że wzrośnie liczba napadów. Przy niedziałającym ulicznym oświetleniu i miejskim monitoringu przestępcy będą czuć się jak ryby w wodzie.

Dlatego trzeba dodatkowo zadbać o swoje własne bezpieczeństwo. Przede wszystkim, unikając ryzykownych zachowań.

Oprócz tego to będzie ostatni moment, by nawiązać kontakt z sąsiadami, aby wspólnie z nimi móc zareagować na takie sytuacje. To też dobry pretekst, by ich odwiedzić, zapytać, czy u nich nie ma prądu i podpowiedzieć, żeby napełnili wannę wodą i nie spłukiwali jej w sedesie. Nie trzeba wcale zdradzać, że się jest samemu dobrze przygotowanym do tych awaryjnych sytuacji.

Lepiej i bezpieczniej jest działać w grupie!

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

22 komentarze

  1. Preppersi pisze:

    Bardzo fajna checklista i właśnie ją zcalam ze swoją taką roboczą, która była dość chaotyczna, a tutaj jest bardzo fajnie podzielone na odpowiednie działy.
    Dodałbym na pewno sekcję dotyczącą pozyskiwania pożywienia – np zestaw do łowienia, miniwędka, coś do polowania – np łuk bloczkowy myśliwski, albo wiatrówka (na mniejszą zwierzynę), czy kwestia uprawy roślin – kiełków (kiełkownica), ziół, a może nawet warzyw czy chodowli zwierząt jeśli ktoś ma taką możliwość.
    Co jeszcze warto byłoby dodać – jakie działy, czy przedmioty ?

  2. iki pisze:

    Nie rozumiem zalecania by kupować świece zamiast lampek led na baterie. Gdy nie będzie prądu/ogrzewania ludzie będą siedzieć w najmniejszym pomieszczeniu, często bez okien i każdy atom tlenu będzie cenny. Świece ograbią nas z tego tlenu, dodatkowo produkując CO2. Lampki led świecą jaśniej i dłużej na 1 czy 2 bateriach niż świeca. Łatwiej je również zgasić. Nie wydzielają zapachu. Nie pobierają tlenu i zapas takich lampek wystarcza na dłużej i zajmuje mniej miejsca niż zapas świec. Nawet jeśli dokupimy do nich 100 baterii.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Na moim materiale nie ma przecież zalecenia, aby kupować świece zamiast lampek.

      Uważam, że fajnie mieć jedne i drugie. Jak ktoś woli świece, bo mu łatwiej je wymieniać na romantycznych kolacjach z żoną, to pewnie będzie miał więcej świec. Jak ktoś woli elektryczne gadżety, to postawi na latarki z bateriami.

  3. Preppersi pisze:

    Ja nie sądzę, żeby świece ograbiły nas z tlenu, bo przecież dom nie jest idealnie szczelny i nawet jeślibyś był w pokoju bez okien, to ma on połączenie z innymi pokojami gdzie są okna, które nie są idealnie szczelne.
    Dodatkowo świece minimalnie ogrzeją powietrze. Poza tym pytanie czy jeśli by było EMP, to czy lampki led by w ogóle działały

    • re5y54y pisze:

      jeśli dom ma być szczelny bo niedaleko było skażenie radioaktywne to niestety swieczki to zły pomysł

      • Preppersi pisze:

        Ale my zakładamy „tylko” blackout. Myślisz, że będzie też skażenie radioaktywne w Polsce ?
        Bardziej myślę o scenariuszu, że będzie problem z pyłem wulkanicznym, który może zanieczyścić wodę.. Wystarczy że jakiś superwulkan wybuchnie i może być zima wulkaniczna jak w XIX wieku. A zanosi się na to..
        Natomiast prędzej czy później też nie wykluczałbym skażenia radioaktywnego i wtedy faktycznie pytanie co zrobić jeśli będzie zima. Przecież powinno się pouszczelniać wszystko, włącznie z kominem z tego co kojarzę.. Gaz? Za dużo wilgoci. Może ogrzewać się wtedy piecykiem naftowym ? Jakiś inny pomysł ?

  4. Mareczek pisze:

    Zasłyszny lifehack z yt. Można w domu rozłożyć namiot i w nim spać. Stworzy on mikroklimat i będzie w nim cieplej podczas snu.

    • Preppersi pisze:

      Też o tym myślałem, ale przy dużym mrozie i braku ogrzewania przez dłuższy czas to chyba to nie da rady i też wymaga jakiegoś ogrzewania jednak, hm ?

      • Mareczek pisze:

        Namiot zatrzyma trochę ciepłoty ciała a nawet ciepła z oddechu, sauny może w środku nie będzie, ale zawsze coś. Na kilka dni może dać radę, nie można zapomnieć, że dom nie wychłodzi się od razu tylko stopniowo. Mury magazynują ciepło i będą je oddawać do otoczenia.

  5. Preppersi pisze:

    Ja wiem, ale mówimy o dłuższej perspektywie i potencjalnie bardzo niskiej temperaturze na zewnątrz.. Pytanie co wtedy ? Poza tym „trochę ciepła” może nie być wystarczające żeby się np. nie przeziębić, a nawet przeziębienie się obawiam się mogłoby być o wiele bardziej niebezpieczne w takich warunkach

  6. Mareczek pisze:

    Trudno powiedzieć co w dłuższej perspektywie. Dużo zależy co mamy do dyspozycji i możliwości. Jedyne co mi przychodzi do głowy to zastosowanie bardzo ważnej umiejętności, improwizacji. Jak ma się jak zagrzać wodę można pod kołderkę wrzucić termofor. Albo rozgrzać kamienie wulkaniczne, takie do grilla gazowego i wsypać do bezpiecznego pojemnika.

  7. Preppersi pisze:

    Bardzo fajne z tymi wyliczeniami.
    Panowie, trzeba też zauważyć, że jak ktoś żyje w danej temperaturze, to obniżenie nawet o klika stopni wiąże się ze znacznie wyższym ryzykiem przeziębienia. Można się ubrać cieplej, ale gorzej z temperaturą powietrza, które wdychamy. Pomysł z gorącymi kamieniami do namiotu w domu jest mi znany i wcale nie muszą być drogie kamienie wulkaniczne – chyba znasz @Mareczek jakieś niedrogie ? Ja widziałem takie do kuchni za ponad 400 kiedyś

    • Mareczek pisze:

      Już pisałem ze nie znam innych nie drogich zamienników kamieni wulkanicznych, ale zapaliła mi się żarówka nad głową. Cegły szamotowe, kosztują kilka złotych za sztukę w marketach budowlanych.

  8. Preppersi pisze:

    Wydaje się, że to znakomity pomysł
    +1

  9. Rafał pisze:

    Do awaryjnego ogrzewania w bloku na wypadek awarii sieci ciepłowniczej/blackoutu waham się między biokominkiem (ale raczej z tych niewielkich, więc sprawność grzewcza niewielka – co może się okazać nieefektywne…) bądź turystycznym piecykiem na gaz. Jednakże chcąc np. ogrzać jeden pokój, wydaje się, że biokominek jest bardziej bezpieczny pod kątem CO2, wentylacji, gdyż wg. dostępnych informacji w biokominku wytwarzany jest CO2 w ilościach występujących w wydychanym powietrzu przez jednego człowieka. Jeśli rozważaliście te opcje to dajcie proszę znać co do konkluzji. Kozy niestety nie wstawię 🙂

  10. Szymon pisze:

    Cześć,
    zapisałem się na newsletter, ale listy nie dostałem 🙁

    • Krzysztof Lis pisze:

      Odezwałem się mailem.

      Jeśli ktoś jeszcze ma taki problem, piszcie na krzlis[na serwerze]gmail.com.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner