Czy masz zapas wody w domu? Oto jak go zrobić!

Dziś porozmawiamy o tym, jak trzymać zapas wody w domu. Ze wszystkich rzeczy, które trzeba trzymać w domu na trudne czasy, woda wydaje mi się być najbardziej kłopotliwą, dlatego że trzeba jej mieć ogromne ilości.

Każdy, kto ma mieszkanie, ten wie, że tego miejsca jest zawsze za mało. Jak ktoś ma dom jednorodzinny i może sobie postawić gdzieś w garażu czy w piwnicy dwa paletopojemniki, takie 1000-litrowe, tzw. mauzery z wodą, propsuję ten pomysł, rozwiązuje to większość waszych problemów.

Jeśli macie studnię i pozyskujecie deszczówkę, to można powiedzieć, że jesteście w dużej mierze zabezpieczeni. No a cała reszta z nas musi mieć różne zapasy wody.

Poniżej znajdziesz odtwarzacz z wersją audio tego materiału do odsłuchania, odtwarzacz z filmem z YouTube oraz tekstową, nieco bardziej uporządkowaną jego wersję.
.

Zgrzewki wody butelkowanej

I tym, co przychodzi do głowy oczywiście w pierwszej kolejności, jest pójść do sklepu albo zamówić przez internet odpowiednio dużo wody mineralnej w zgrzewkach, może źródlanej, w takich 5-6-litrowych baniakach z dyskontu.

To są wszystko doskonałe rozwiązania. Ich największą zaletą jest to, że działają od razu, w sensie jadę, kupuję, mam, przywożę w domu. Jedyny kłopot, jaki z tym mam, to jest to, że ta woda zajmuje jednak mimo wszystko dużo miejsca. Kształt takich butelek i pojemników jest zazwyczaj jakimś kompromisem między ustawnością, żeby na palecie tej wody mieściło się jak najwięcej, to też jest dobre dla producenta i dystrybutora, a wytrzymałością samej butelki, która jest istotna, zwłaszcza w przypadku wody gazowanej.
Im większe butelki, tym lepsze, bo tym mniej się tego miejsca jakby marnuje na pustą przestrzeń między butelkami. To, jak ona jest ustawiona w zgrzewkach, też zazwyczaj nie jest optymalne. Realnie rzecz ujmując, to nie sądzę, żebyśmy byli w stanie trzymać w domu więcej niż kilka zgrzewek takiej wody.

Zgrzewki są o tyle dobre, że ponieważ są zgrzane folią, to są w miarę, jakby to powiedzieć, sztywne. W sensie, że możemy wziąć zgrzewkę i przestawić całą zgrzewkę, a nie pojedyncze butelki. Poza tym możemy ustawiać zgrzewki piętrami, na przykład cztery zgrzewki, jedne na drugiej. Nie martwimy się, że coś nam się wywróci, bo są one dosyć stabilne.

Inaczej jest w przypadku tych dużych 5-6 litrowych kanistrów, no bo one zazwyczaj nie są foliowane w sklepach, bo nikt by tego nie uniósł, żeby włożyć do koszyka, a potem przynieść do domu. Możemy sobie to owinąć folią stretch, czy już po przyniesieniu, ale nie musimy, są i inne możliwości.

Jeśli kupujemy te butelki pojedynczo, bo na przykład nie jesteśmy w stanie przynieść całej zgrzewki, albo chcemy sobie zrobić taki piętrowy system przechowywania z tych 5-6 litrowych kanistrów, baniaczków, to też jest wykonalne, tylko trzeba po prostu dać kawałek deski między jedną warstwę a drugą. Deski, dykty, płyty OSB w ostateczności kartonu. Na pierwszą półkę, jak tych warstw ma być cztery, to bym może kartonu nie dawał, tylko właśnie jakąś deskę wyciągniętą choćby ze starej szafki. I kolejne deski tej piramidzie z wodę zapewnią dostatecznie dobrą stabilność. Nie będzie trzeba tego w żaden sposób mocować do ściany, w sensie robić z tego żadnego regału, mocując te półki do ściany.

Mimo wszystko nie jest to rozwiązanie optymalne moim zdaniem.

Woda w foliowych workach

Można też kupować wodę w innych pojemnikach, na przykład w takich foliowych workach. I nie mam tutaj na myśli fantastycznej wody Seven OceanS, którą mamy w sklepie w takich właśnie foliowych saszetkach, bo to jest pół litra wody za kilka złotych, to jest fantastyczny produkt, ale nie do tego celu.

Mam na myśli taką wodę w workach 10-litrowych z kranikiem, takich samych workach, w jakich czasami sprzedaje się soki. I do tych worków zazwyczaj są jeszcze kartony w sprzedaży, w sensie że wsadzamy taki worek do kartonu, kranik jest na dole, potem możemy z tego wygodnie wodę nalewać.

I kupując na przykład 20 takich 10-litrowych worków, mamy 200 litrów wody. Nie trzeba kupować 20 kartonów, tylko na przykład 2, bo one też się tam pewnie troszkę niszczą podczas używania i to w zupełności wystarczy.

Dobór plastiku pojemników

Skoro mówimy o wodzie w plastikowych butelkach PET, no to nie sposób jest nie wspomnieć o tym, że PET nie jest najszczęśliwszym plastikiem do przechowywania wody, ponieważ uwalniają się z niego różne substancje, m.in. bisfenol A (BPA), który nie można powiedzieć, żeby był neutralny, zupełnie nieszkodliwy dla ludzkiego organizmu.

Ale tu jest ważna rzecz. Pamiętajcie, że mówimy o zapasie wody na trudne czasy. Nie mówimy o wodzie, którą kupujemy po to, żeby ją regularnie w dużych ilościach kilka litrów codziennie pić, pochłaniając regularnie w tych kilku litrach wody odpowiednie kolejne dawki różnych chemikaliów. Nie, to jest woda, którą kupujemy na sytuacje awaryjne.

To, że trochę tego bisfenolu A czy innych substancji chemicznych dostanie się do naszego organizmu, będzie prawdopodobnie jednym z ostatnich naszych zmartwień. I naprawdę lepiej jest w sytuacji awaryjnej wypić wodę z butelki PET, niż jakąś brudną wodę z kałuży w nieodpowiedni sposób uzdatnioną.

Woda w 19-litrowych pojemnikach z odzysku

Można zorganizować sobie zapas wody w takich dużych 19-litrowych pojemnikach, jak woda dostarczana do biur.

Dlaczego to jest 18,9 litra? No bo to jest 5 galonów, tak się jakoś przyjęło. To też nie jest optymalny pod kątem zajętości przestrzeni pojemnik, bo on jest zoptymalizowany tak, żeby się go dało łatwo wyjąć, łatwo wsadzić i łatwo przenosić.

No ale nie jest zły. Używane tego typu pojemniki można kupić z łatwością. Nie wiem, jak jest z nowymi, bo jak szukałem informacji na ten temat, to znajdowałem głównie oferty firm, które w ramach jakiegoś abonamentu dostarczają wodę i odbierają te stare pojemniki, napełniając je. Dalej mi się już potem szukać nie chciało.

W każdym razie na pewno to się da załatwić, bo te pojemniki można kupić używane i sobie w najgorszym razie samodzielnie napełnić.

Woda w butelkach PET z odzysku

Skoro o tym mówimy, to przejdźmy właśnie do takiego zapasu, zrobionego własnoręcznie w jakichś pojemnikach z odzysku.

Przede wszystkim chodzi mi tutaj o butelki PET, no bo można kupić wodę w butelkach PET, ale jeśli już coś pijemy w butelkach PET, albo nasi znajomi coś piją w butelkach PET i możemy ich poprosić, aby nam zostawiali trochę pustych butelek PET.

Aby nie ujawniać prawdziwego celu, możesz powiedzieć, że córka robi z butelek jakiś projekt do szkoły,
albo powiedz, że sobie przerabiasz na cele do wiatrówek, bo jak się wklei w zakrętkę od butelki wentyl od opony i potem się napompuje taką butelkę do odpowiednio wyższego ciśnienia, to one tak fajnie eksplodują, kiedy się w nie trafi śrutem z wiatrówki.

Czy takie butelki są optymalnym rozwiązaniem? Oczywiście nie, o lepszych pojemnikach będziemy mówić za chwilę, ale takie butelki mają ogromną zaletę, są tanie, łatwo dostępne i wygodne.

Pamiętajcie o tym, że my ten zapas robimy nie po to, żeby on był, tylko żeby móc z niego skorzystać i wtedy taka butelka jest bardzo wygodna, bierzemy, odkręcamy, wylewamy, robimy z tą wodą co chcemy. Jeśli potrzebujemy umyć ręce, to po prostu jedna osoba trzyma i wylewa, druga myje ręce, albo wlewamy do miski, potem jemy wodą w misce. To nawet lepiej, bo w misce więcej osób umyje ręce tą samą ilością wody.

Im mniejszy pojemnik, tym łatwiej się nim manipuluje, tym łatwiej się na przykład z niego wodę wylewa, tym łatwiej się go nalewa, przenosi. Im większy, tym trudniej.

Najgorszym, co można zrobić, jest przygotować się do trzymania zapasu wody w sposób, który później okaże się niepraktyczny, tak niepraktyczny, że nie będziecie tego robić wcale.

BPA w trudnych czasach

I jeszcze raz wróćmy na chwilę do tego bisfenolu A.

Pamiętajcie, że potrzebujemy ogromnej ilości wody w domu, nie tylko do picia, ale także do mycia naczyń, mycia ciała, spłukiwania w toalecie, tutaj oczywiście z gwiazdką, bo niekoniecznie będziemy chcieli spłukiwać wodę w toalecie, kiedy nie działa kanalizacja, bo wtedy sąsiadowi z parteru będzie nasze, wiecie co, wybijać przez sedes, ale możemy chcieć, nie? Możemy chcieć.

Możecie więc zrobić zapas wody w trochę lepszych pojemnikach, o jakich będzie mowa za moment. To będzie woda do picia, a wodę do innych celów trzymać w butelkach PET, po to, żeby nie kupować droższych pojemników lepszych, skoro można używać tańsze, dostatecznie dobre do trzymania wody do mycia czy do, właśnie mówię, spłukiwania.

Jeśli macie wyłącznie wodę w pojemnikach z PET, to można się zastanowić nad tym, żeby jakoś ją później dodatkowo uzdatnić, usunąć z niej te związki chemiczne.

Jak? Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, dlatego że żaden z turystycznych filtrów do wody, które miałem w ręku, którym się przyglądałem, o których dokumentacje czytałem, nie miał wpisane, że usuwa bisfenol A, ponieważ tego się raczej nie bada.

W sensie, po co w turystycznym filtrze do wody badać usuwanie związku chemicznego, którego w wodzie, w potoku raczej nie będzie? No nie bada się tego, nie?

Jak się nad tym jednak zastanowić, to pewnie taki zwykły filtr węglowy, jaki mamy np. wkład węglowy do filtra dzbankowego, powinien ten BPA usunąć, wychwycić. Tak mi się wydaje. Jeśli nie, to proszę, niech ktoś mi poprawi w komentarzach, więc zanim zastosujesz w praktyce tę moją paradę, to zweryfikuj te informacje i sprawdź, czy ktoś w komentarzu nie napisał, że jest inaczej.

Pojemniki na wodę z polietylenu

Dużo lepsze pod tym kątem są pojemniki z HDPE, czyli polietylenu wysokiej gęstości i to jest najlepsze tworzywo, jakie można do tego celu użyć, więc jeśli macie takie pojemniki, to kupujcie.

I np. takie pojemniki są sprzedawane często po prostu w sklepach, to jest zwykły baniak na wodę z HDPE. Takie z kranikiem, które kupują ludzie na działki albo kierowcy tirów.

I to nie jest złe rozwiązanie do trzymania w domu, natomiast ja do takich pojemników mam zaufanie ograniczone, bo te pojemniki raczej nie są stworzone do cięższych prac, nie są stworzone do tego, żeby pozwalać na ich złe traktowanie, w sensie mogą się rozwalić. No wiesz, jaki taki pojemnik Ci się przewróci w domu albo wyślizgnie Ci się z ręki, spadnie na podłogę, rozwali się, masz zalaną podłogę w pokoju, kilka, kilkanaście litrów rozlane, to jest kłopot, ale jest też większy kłopot, jeśli potem w tym pojemniku wodę do domu przynosisz, np. z beczkowozu czy od sąsiada, który akurat ma wodę i gdzieś ten pojemnik właśnie wypadnie Ci z ręki, czy się wywróci, czy cokolwiek i nie masz wody.

Takie pojemniki są dobre, jeśli to jest to, na co Cię stać, to oczywiście kup takie pojemniki, bo one są w większości przypadków wystarczająco dobre, wystarczająco wytrzymałe, tylko po prostu trzeba z nimi uważać, nie?

Ja od pojemników wymagam trochę więcej, więc za moment pokażę inne rozwiązania.

Najbardziej efektywnym pojemnikiem z HDPE są różnego rodzaju duże beczki, np. beczki do kiszenia kapusty, może nie beczki na deszczówkę, bo te raczej nie są produkowane z plastiku dopuszczonego do kontaktu z żywnością, to też ważne, że nie każdy HDPE jest taki sam, bo może być z różnymi domieszkami, więc trzeba zawsze szukać o znaczenie na opakowaniu, szukamy takiego kieliszka i widelca, kieliszek plus widelec oznacza, że to jest dopuszczone do kontaktu z żywnością, czyli żywność nie będzie z tego wypłukiwać jakichś związków chemicznych.

W przypadku deszczówki się raczej nikt tym nie przejmuje, bo deszczówką podlewamy albo ewentualnie myjemy samochód, przynajmniej normalnie ludzie tak robią. Prepperzy będą tę wodę wykorzystywać też do innych celów. Normalni ludzie będą nią podlewać, ewentualnie myć samochód.

Tylko te beczki mają jedną ogromną wadę właśnie, trudno je przenosić. Już pomijam to, że jak sobie ustawimy 5 takich beczek, jedne obok drugiego na balkonie, to jest średni pomysł, bo nie sądzę, żeby ktoś liczył wytrzymałość takiego balkonu na tego typu obciążenia. Więc tak realnie to myślę, że max jedną taką kilkudziesięciolitrową beczkę możemy gdzieś trzymać w mieszkaniu.

Ale pamiętajcie o tym, że z taką beczką się bardzo trudno operuje. W sensie potrzebujemy do tej beczki mieć na przykład jakiś wężyk, którym tę wodę spuścimy z beczki do jakiegoś innego pojemnika albo jakiś choćby kubek, którego będziemy przelewać wodę do wiaderek czy do czegoś, nie wiem, do garnka, żeby coś ugotować w tej wodzie, nie?

Poza tym też tę beczkę trzeba najpierw tam napełnić, więc trzeba zrobić dokładnie odwrotny proces, w sensie przenieść tę wodę we wiadrach itd. To nie jest moje ulubione rozwiązanie, ja z niego nie korzystam, ale wiem, że są ludzie, którzy uważają, że im to pasuje.

Kolejna rzecz to różnego rodzaju używane kanistry z HDPE. Znów szukamy takich po spożywce, może po jakiś koncentratach soków, może po jakimś oliwie z oliwek. Kupujemy, dokładnie myjemy, włącznie z płynem do mycia naczyń. Kilka razy płuczemy, żeby nie było pozostałości tych produktów, które nam się będą psuć później w tej wodzie. Nalewamy wodę i mamy problem de facto rozwiązany.

I znów im większy kanister tym bardziej efektywnie wykorzystujemy przestrzeń, ale za to trudniej się nim manewruje.

Uważam, że maksimum pojemności kanistra, które można brać pod uwagę jest 20 litrów, a są też chyba większe. 60 litrowy chyba nawet kiedyś widziałem. Czy ja bym sobie poradził niosąc 60 litrowy kanister z wodą? Nie. Czy moja żona poradziłaby sobie 60 litrowym kanistrem wody? Nie. Może też dlatego, że nie mam żony.

Dedykowane pojemniki na wodę na trudne czasy

I wreszcie są różnego rodzaju tego typu pojemniki sprzedawane właśnie po to, żeby ludzie mieli wodę w trudnych czasach, ale też jako kanister dla outdooru, dla kamperów, one zazwyczaj mają troszkę inne kształty, czasami są troszkę mocniejsze.

Tu akurat mam pojemnik Beverage Buddy, kanadyjskiej firmy Reliance. Co ciekawe, on nie jest z HDPE, tylko z jakiegoś innego plastiku, a nawet nie jest napisany z jakiego. Natomiast jest napisane, że jest dopuszczony do kontaktu z żywnością przez FDA, czyli Amerykańską Food and Drug Administration, i że nie ma BPA, i że jest solidny.

Kupiłem niedawno jeden taki i dwa pojemniki Aqua Tainer. Pojemnik ma takie dwa karby w dolnej części,
i tu ma takie dwa karby w górnej części. Jeden w drugi powinien wejść, czyli można sobie je ustawiać piętrowo. Ale czy jak się ustawia je piętrowo, to w takim sześciokątnym przekroju jest to efektywne wykorzystanie przestrzeni? Nie.

Ten kanister ma pojemność 15 l i to jest maksimum, co mnie się chce nosić do samochodu, więc ja go właśnie w tym celu wykorzystuję, właśnie dlatego jest teraz tu ze mną, bo przywiozłem go samochodem. Jak tu jechałem ostatnio, nie potrzebowałem zabrać ze sobą wodę.

Niestety jest jedna istotna wada tego pojemnika. Znaczy być może jest to wada tylko tego egzemplarza, który ja kupiłem. Mianowicie nie do końca jestem w stanie go szczelnie zamknąć. W środku jest kranik, tak że ten kranik się potem można przekręcić na drugą stronę i normalnie wylewać wodę ze sobą tego kranika. Jest taki dodatkowy zaworek, żeby to powietrze mogło sobie wchodzić wygodnie.

I ja nie wiem, czy tu uszczelka od zakrętki jest krzywo zrobiona, czy gwint filtra nie jest źle wykonany.
Grunt, że musiałem poprawić wlewy w każdym z tych pojemników, dlatego że były takie wystające nadlewy plastikowe. I to po prostu nie zamyka się szczelnie. Czasem się udaje to szczelnie zamknąć, czasem się nie udaje.

Myślałem, że może te pojemniki wprowadzę do oferty sklepu, jeśli się sprawdzą, ale nie mam ochoty odpowiadać na pytania klientów, którzy mają problemy z ich szczelnością, więc po prostu nie zrobię tego. Ale jeśli ktoś ma ochotę, żebym mu ściągnął, to bardzo proszę dajcie znać. Oczywiście z przyjemnością Wam te pojemniki ściągnę.

Bardzo dobre doświadczenia mam z pojemnikami amerykańskiej firmy Sagan: Aqua Brick (które mamy w sprzedaży w naszym sklepie). One też nie są najbardziej efektywne pod kątem wykorzystania przestrzeni, bo mają uchwyt do przenoszenia, ale przez to, że mają taką odpowiednią konstrukcję, że mają wypustki z jednej strony i takie wgłębienia z drugiej, to można je po prostu jeden na drugim ustawiać w stosy po dwa, trzy, tak jak cegły się ustawia. Bardzo fajnie to wygląda, bardzo fajnie to stabilnie stoi.

Kolejną zaletą jest to, że Sagan produkuje też świetne filtry do wody (też mamy w sklepie), które można właśnie połączyć z takim pojemnikiem i wtedy np. przynieść w tym pojemniku brudną wodę do domu, wsadzić ten filtr do środka i pompką przepompować wodę przez filtr, przetłoczyć i potem pić. Superrozwiązanie. Niestety mają też wady. Po pierwsze są drogie, a po drugie w ogóle ich nie ma na razie, bo czekam na dostawę, aż przyjadą do Irlandii do mojego dostawcy, potem ja sobie od nich zamówię i będą u nas w sklepie.

Woda w słoikach

I jeszcze jedno rozwiązanie na robienie zapasu wody, które mnie się osobiście wydaje trochę przesadzone, mianowicie słoiki.

Oczywiście prawdą jest, że szkło jest jednym z najlepszych sposobów na przechowywanie żywności, w tym wody, w sensie woda nie jest żywnością, ale produktów spożywczych, w tym wody.

Oczywiście można kupić wodę mineralną w puszkach, ale trzeba pamiętać o tym, że każda puszka w środku jest malowana lakierem, żeby ta woda nie miała kontaktu z metalem, więc de facto mamy też plastikowy pojemnik, tylko że dodatkowo w metalowej obudowie.

Słoiki, szkło, tutaj nie ma żadnych wątpliwości. Oczywiście skłoik też ma trochę plastiku, w sensie wywieczku od wewnątrz, uszczelka między innymi jest z plastiku, ale też słoiki nie trzymamy wieczkiem w dół, tylko wieczkiem w górę, w związku z czym ta woda z tym plastikiem kontaktu za bardzo nie ma.

I niektórzy ludzie nawet te wody wekują, w sensie wlewają wodę, a później poddają ją dodatkowo procesowi pasteryzacji. O tym, żeby ją tyndalizować, to chyba nie słyszałem nigdy. W każdym razie pasteryzują tę wodę dodatkowo w słoikach, dzięki czemu mają pewność, że ta woda będzie zdezynfekowana i gotowa do użycia od razu po odkręceniu słoika. Ja uważam, że to jest do pewnego stopnia przesada.

Czy woda w zapasie się psuje?

W ogóle woda w takim zapasie się nie psuje. Woda jest jednym z najbardziej stabilnych związków chemicznych, z którymi mamy na co dzień do czynienia. Woda, choćby była przechowana przez tysiąc lat, to dalej będzie ta sama woda.

Zanieczyszczenia w wodzie z zapasu mogą brać się z kilku źródeł:

  • z pojemnika, kiedy coś się z pojemnika uwalnia,
  • kiedy coś w tej wodzie żyje, co w tej wodzie żyło, kiedy ją tam zakręcaliśmy,
  • jeśli pojemnik był brudny, bo go niedokładnie umyliśmy i tam się potem jakieś życie biologiczne z tego rozwija, dodatkowo ma co jeść i potem sobie żyje.

Jeśli mamy wodę uzdatnioną do picia, na przykład wodę z wodociągu, to najprawdopodobniej nie powinno w niej być nic żywego. Czyli taka woda zamknięta szczelnie, nalana do czystego pojemnika, nie powinna zawierać żadnych zanieczyszczeń biologicznych, które się później w tej wodzie rozwiną. No bo czym one miałyby się żywić?

Znacie na pewno taki efekt, że jak się butelkę z wodą do kwiatków trzyma na oknie, to potem rozwijają się tam glony. Ale to nie oznacza automatycznie, że te glony były w tej wodzie, którą wlaliśmy tam do butelki. A nawet jeśli były, to gdyby ta butelka była w cieniu, te glony by się nie rozwinęły, bo glony do życia potrzebują światła, jako że są roślinami.

Uważam więc, że co do zasady uzdatnianie dodatkowo wody wyciągniętej z zapasu jest w większości przypadków niepotrzebne, chyba że napełniacie te baniaki wodą z własnej studni, gdzie tak naprawdę nie wiecie, co w niej żyje. Ale to pijecie taką wodę, z której nie macie pewności, czy nie jest zanieczyszczona bakteriami na przykład? Kałowymi z kału sąsiada? Ja bym to zrobił badanie.

Gdzie w domu trzymać zapas wody?

Osobną, zupełnie nietrywialną kwestią jest to, gdzie trzymać taki zapas wody.

Bardzo dobre pod tym kątem są więc niestety te butelki PET, bo możemy sobie na przykład zdemontować taką listwę, która jest pod frontami szafek w kuchni i upchać pod szafkami w kuchnię takich butelek dużo.

Możemy w pojemniku na pościel w kanapie je trzymać, możemy ustawić je za kanapą, możemy je trzymać w dowolnym miejscu, gdzie tylko mamy kawałek wolnej przestrzeni. Duże pojemniki są z natury rzeczy trudniej ustawne.

Nie sądzę, żeby w mieszkaniu udało się zrobić zapas większy niż kilka takich kilkunastolitrowych kanistrów.

Pewnym rozwiązaniem na zapas wody w domu, bardzo dobrym jest zrobienie sobie słodkowodnego akwarium. Wtedy mamy wodę o smaku rybek, którą oczywiście musimy uzdatnić, ale może być nawet 200 litrów.

Tym niemniej woda w każdym domu jest w rezerwarze z płuczki. Jeśli ktoś ma to w zbiorniku ciepłej wody użytkowej, nie warto jest się dowiedzieć, jak z tej wody w razie czego skorzystać, może wystarczy odpowiednio odkręcić krany, może w kuchni ciepły, a kran w wannie, który jest niżej odkręcić, tam odkręcić zimną wodę, dmuchnąć w ten w kuchni i woda zacznie sobie wypływać. Trzeba to zbadać, trzeba to sprawdzić.

Warto też wprowadzić w domu takie zdroworozsądkowe procedury, że jak wstanę albo jak przychodzę do domu, to zanim spuszczę wodę w toalecie po zrobieniu tam jedynki czy dwójki, to sprawdzam, czy jest woda w kranie. Odkręcam kran. Jeśli jest woda w kranie, to spłukuję. Jeśli nie ma wody w kranie, to nie spłukuję.

Naprawdę nie chcecie się obudzić rano, kiedy nie ma wody, ale jeszcze o tym nie wiecie, pójść zrobić jedynkę czy dwójkę, spuścić wodę w toalecie i przekonać się właśnie wtedy, odkręcając kran w łazience, że to był ostatnie 6 litrów wody pitnej, jakie miałem w domu.

Oprócz zapasu wody

No i wreszcie warto zadbać jeszcze o 3 aspekty.

Po pierwsze, o jak największą ilość pojemników do przechowywania wody doraźnie. Gdy zabraknie prądu na całym osiedlu pierwszą rzeczą, którą powinniście zrobić, jest napełnienie wanny i pozostałych pojemników.

Jak ktoś robi remont i nie ma wanny, to niech przynajmniej sobie kupi jakiś głęboki brodzik, żeby kilkadziesiąt litrów wody w tym brodziku udało się zmieścić. Napełniamy te wszystkie pojemniki, typu wiadro do mycia podłogi, może jakieś dodatkowe wiadra i o te pojemniki trzeba zadbać.

W przypadku wanny można sobie kupić taki produkt, który nazywa się WaterBOB. To jest po prostu taki duży foliowy worek z zakrętką, z pompką, który się wsadza do wanny i napełnia się go wodą. Po co? Po to, żeby mieć wodę, która nie miała kontaktu z tym, co było w wannie, z tym brudem, który jest w wannie, z tymi bakteriami, które mogą być w wannie. Dla niektórych osób może to mieć znaczenie.

Miski mniejsze i większe, zwłaszcza takie, które się mieszczą na przykład do umywalki, mieszczą się do zlewu, warto mieć, bo one znacząco później ułatwiają korzystanie z ograniczonych zapasów wody. Przyda się, żeby były czyste, żeby po użyciu je myć. Wiecie, takie domowe procedury, dbanie o czystość tego typu rzeczy. Trudno wyobrazić sobie na przykład, żebyśmy dezynfekowali wannę po każdej kąpieli, raz dziennie. Można, ale ja sobie tego osobiście nie wyobrażam, też nie widzę potrzeby.

Do tej wanny oczywiście musicie mieć szczelny korek. I tak samo dobrze jest mieć szczelny korek do umywalki oraz do zlewu w kuchni. Zawsze będzie to odrobinę wygodniejsze, że nabierając ten doraźny zapas wody, po prostu zatykam korek w umywalce czy zlewie, nalewam tam wodę i później mogę raz umyć ręce, raz umyć naczynia właśnie w tej wodzie.

Mała porada na sytuację braku wody. Zdemontuj syfon spod umywalki czy zlewu i pod wylot z umywalki wstaw wiadro. Tedy robisz coś w umywalce, na przykład myjesz ręce, wylewając na nie wodę z butelki, albo myjesz naczynia w zatkanym zlewie. Po robocie wyciągasz korek, woda spływa do wiadra i masz wodę do spłukania w toalecie.

Gdy korzystamy z wody z zapasu, nie powinniśmy spłukiwać w toalecie tą czystą, tylko taką, którą już do czegoś użyliśmy.

Druga rzecz, o którą trzeba zadbać, to pojemniki do przyniesienia wody do domu, ale jeśli masz pojemniki na wodę w domu, to możesz je prawdopodobnie wykorzystać do przyniesienia wody. Choćbyś miał iść z butelkami PET, napełniać je w rzece, potem pakować do plecaka i przynosić na plecach, też można. To jest kolejna zaleta butelek PET.

No i ostatni aspekt, musisz mieć w domu sprzęt do uzdatnienia tej wody. Może to być na przykład taki filtr, to jest Grayl UltraPress. Lada moment recenzja tego filtra znajdzie się na kanale.

Tego typu rozwiązania pozwalające wodę przefiltrować, aby czystą gdzieś później wlać, wydają mi się być najlepsze do tego celu, bo tak, nabieramy brudną, wsadzamy ten filtr, przeciskamy i w tym pojemniku na górze jest czysta woda wtedy. Pijemy albo wlewamy ją do drugiego pojemnika, czyli idąc nad rzekę po wodę, zabieram ze sobą taki filtr i później mogę przynieść do domu wodę już czystą, już uzdatnioną.

Jedyna sytuacja, gdybym robił inaczej, to znaczy przynosił do domu wodę brudną, byłaby wtedy, gdyby był mróz, gdybym się bał, że w drodze z tej rzeki do domu filtr mi zamarznie. Jak filtr do wody zamarznie, to się nadaje do wywalenia, bo jest spora szansa, że element filtrujący uległ uszkodzeniu i że przepuszczę jakieś zanieczyszczenia i potem zatrujemy się tą wodą, będziemy mieli jakieś zatrucie pokarmowe.

Oczywiście dobry filtr nie jest jedyną metodą uzdatniania wody, którą powinniśmy zabezpieczyć, przygotować na trudne czasy, dlatego zobacz teraz ten materiał o innej metodzie na uzdatnianie wody w pewnym aspekcie, która nie jest aż tak dobra, ale jest bardzo ważna i trzeba ją koniecznie znać, więc zobacz teraz ten materiał. Tam też jest powiedziane, dlaczego ta metoda jest dobra, ale też jakie są jej ogromne wady i dlaczego nie można korzystać wyłącznie z niej.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

1 Response

  1. Piotr pisze:

    Moje doświadczenia z zapasem wody:
    2 lata temu, jak rozpoczęła się wojna za wschodnią granicą zrobiłem zapas wody 80 l (3 osobowa rodzina 2+1) przy założeniu 10l/dzień/osoba powinno wystarczyć na prawie 3 dni, przy założeniu tylko picie i minimalne gotowanie/mycie czyli 5l/dzień/osoba dorosła powinno wystarczyć na ok. tydzień.
    JAK – 2 baniaki 30 litrowe HDPE + 2 baniaki 10-litrowe HDPE z kranikiem. Napełnione pod korek wodą z kranu (minimalizacja wolnych przestrzeni z powietrzem). 10-l baniak z kranikiem do wygodnego korzystania na co dzień (nalewanie do szklanki, garnka) + kontrola zużycia: 10 litrów na dzień i ani grama więcej czyli każdy może pić do oporu, a jak zostanie to można się umyć.
    DLACZEGO – 30-l baniak mogę samodzielnie przenieść z piwnicy do mieszkania, mogę z niego nalewać i przelewać do mniejszego baniaka. 10-l baniak z kranikiem jest mega poręczny, można go ustawić w kuchni i w łazience i swobodnie nalewać do szklanki lub do mycia. Po wyskalowaniu permanentnym markerem na zew ściankach (0-10l) mamy kontrolę zużycia.
    PRZECHOWYWANIE – w piwnicy bloku na poziomie -2, mimo ciemnicy i tylko oświetlenia garażowo/piwnicznego przykryte 120-l workami z czarnej folii. Dwie trzydiestki na sobie położone, dwie dziesiątki także jedna na drugiej). Po 2 latach po rozpakowaniu z czarnej folii zauważyłem że baniaki trochę się „zapadły” i zdeformowały, tak jakby wytworzyło się podciśnienie w nich, mimo że nalana była zimna kranówka.
    UWAGI –
    JAKOŚĆ wody po ponad 2 latach takiego przechowywania – jak dla mnie super woda w smaku, bez posmaku plastiku, może trochę „zleżała” ale bezproblemowo do picia, chociaż wg żony „bezsmakowa”, ale bez stęchlizny, smrodu czy innych niespodzianek.
    Zużyty cały zapas na podlewanie balkonowych roślinek, więc bez marnotrastwa 😉
    PODSUMOWANIE – podane wielkości baniaków dla mnie idealne, jak mieszkając w bloku nie mogę zmagazynować wody w 1000-l mauzerach. Należy wspomnieć, że mimo takiego zapasu mam kilka zgrzewek 1,5 l butelek upchanych w szafkach na czarną godzinę, chociaż bardziej do picia preferowałbym wodę po 2 latach z HDPE niż z PET.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.