Jedyna DOBRA metoda na ogrzewanie namiotu!

Najlepsza metoda na ogrzewanie namiotu to nie jest ta, o której teraz myślicie. Idzie zima, robi się zimno, jest listopad, spadł śnieg. Pora się nad tym zastanowić.

Materiał nagrałem w namiocie z piecykiem, i pogadamy o tym, jak taki namiot ogrzewać. Szerzej, zmieńmy delikatnie kontekst, jak zapewnić ciepło osobom znajdującym się w namiocie. To nie jest to samo.

Poniżej znajdziesz odtwarzacz z wersją audio do odsłuchania, oraz odtwarzacz z materiałem wideo z YouTube. A pod nim — wersję tekstową materiału.
.

Oczywiście, siedzę w namiocie, który ma piecyk, tzn. ten namiot jest dostosowany do współpracy z piecykiem. Gdy poprzedniego dnia przed snem nagrywałem w namiocie, kiedy w piecyku buzował ogień, był to rzeczywiście bardzo przyjemne. I mogłoby się wydawać, że właśnie taki piecyk to jest najlepsze rozwiązanie na ogrzewanie.

Nie. To znaczy to rozwiązanie jest fantastyczne, jeśli macie dostosowany do tego namiot, albo sobie namiot do tego celu dostosujecie, żeby dało się przejść z kominem przez namiot, nie paląc namiotu. Ten mój piecyk ma taki specjalny element, który dotyka do materiału tropika, dzięki czemu nie ma ryzyka, że ten materiał się zapali. Ale z drugiej strony przez ten element wlatuje do środka do namiotu woda, więc jak kiedyś zostawiłem wiosną namiot z kominem ustawionym na dłużej, to po deszczu zrobiła się w środku mała kałuża, bo woda sobie ściekała, troszkę rury kominowe pordzewiały, troszkę piecyk pordzewiał, no wiecie. Doświadczenie zdobywa się właśnie w bólach, zawsze lepiej jest się uczyć
na cudzych doświadczeniach, więc uczcie się na moim.

Dlaczego piecyk nie jest najlepszy? Piecyk naprawdę daje fantastyczne ciepło, promieniuje tym ciepłem na cały namiot, ogrzewa osoby dookoła, ale zużywa mnóstwo opału. Jak się go zgasi, to już nie grzeje, no to jest w zasadzie immanentna cecha wszystkich systemów grzewczych, nie do końca.

Ja sobie wyobrażałem, że ten namiot potencjalnie dla mojej rodziny może być celem ewakuacji. Nie tym takim normalnym (podstawowym, głównym), tylko gdyby tamten został zniszczony, gdybym się musiał z niego wynieść. Wtedy zabieram namiot, zabieram piecyk i jedziemy gdzieś dalej. I rozbijamy się w takim namiocie i możemy w nim przetrwać nawet kilkanaście tygodni. Musielibyśmy tylko zbierać regularnie opał i to jest wykonalne.

Ale ile tego opału trzeba będzie zużyć? Trzeba byłoby palić całymi nocami, całymi dniami, żeby to w namiocie było ciepło, ale gdybym ten namiot musiał dostosować do takiego permanentnego w nim przebywania, to obudowałbym go kamieniami i żeby te kamienie się nie rozsypywały, żeby nie łączyć ich zaprawą, to po prostu bym to związał metalową siatką. I na przykład można sobie wtedy obudować tutaj także część komina, żeby kamienie grzały się od tego komina i żeby później stopniowo oddawały ciepło. To jest rozwiązanie, kiedy obozujemy w tym namiocie przez dłuższy okres, a nie, że sobie śpimy w nim dwie noce, będziemy takie coś budować za każdym razem, a potem przynosić to, robić to w nowym miejscu? Nie.

A więc piecyk namiotowy to nie jest najlepsze rozwiązanie.

Innym rozwiązaniem, które pozwoli efektywnie wykorzystać ciepło z tego piecyka, byłoby na przykład obudować wnętrze namiotu ze wszystkich stron jakąś folią odbijającą ciepło, nie? Wtedy, żeby ciepło się odbijało na zewnątrz i było stamtąd też odbijane z powrotem, bo taki piecyk zawsze grzeje z jednej strony, czyli leżę frontem do piecyka, jest mi ciepło w twarz, plecy mam zimne, się odwracam, jest na odwrót, ale gdybym na przykład wszystkie te ścianki tego namiotu wyłożył czymś, wyłożył na przykład
taką folią biającą ciepło, mamy taką fajną plandekę odbijającą ciepło w sklepie Karaluch, no to wtedy to ciepło taczałoby nas ze wszystkich stron, dając nam komfort cieplny. Ale nie ma się co okłamywać, ciepłe powietrze w tym momencie błyskawicznie się wychłodzi, no bo namiot, wiecie, to jest jedna cienka warstwa materiału, on w ogóle nie chroni przed ucieczką ciepła.

Można kombinować, przykrywać go czymś jeszcze, na przykład jak ktoś ma wielką rolkę folii bąbelkowej, no to sobie może tą folią bąbelkową to dodatkowo jakoś zajezolować, ale nie wygłupiajmy się. Nawet gdyby rozpiąć sypialnię w środku, to to też niewiele zmieni, dalej to powietrze będzie się wychładzać.

Co można byłoby jeszcze oprócz czy zamiast takiego piecyka wykorzystać?

Piecyk naftowy, który testowaliśmy rok temu, dwa lata temu na kanale, fantastycznie się również do tego celu nadaje, ponieważ wadą takiego piecyka jest to, że produkuje śmierdzące spaliny. W namiocie to raczej nie będzie kłopot. Większość namiotów ma wywietrzniki u góry, ten mój też ma, dodatkowo można je otwierać i zamykać. Nad oknami też są wywietrzniki, w związku z czym te ciepłe spaliny z tego piecyka naftowego unosiłyby się do góry i wylatywałyby na zewnątrz. Nie byłoby problemu, przy samej podłodze namiotu nie byłoby czuć tego smrodu.

Wada tego piecyka jest taka, że on grzeje na drodze promieniowania, czyli wypromieniowuje ciepło. Oczywiście ciepłe powietrze też wytwarza, ale w namiocie z tego nie skorzystamy, bo ciepłe powietrze pójdzie do góry i nam ucieknie przez wywietrzniki albo po prostu będzie gdzieś tam wysoko pod sufitem namiotu, a my leżymy na ziemi.

Tym niemniej piecyk naftowy rozwiązaniem fajnym jest, ale co, będziemy wozić taki wielki, ciężki, kilkukilogramowy klocek ze sobą na wycieczkę? To znaczy, jak bierzemy taki piec, to równie dobrze możemy wziąć piecyk naftowy i naftę do niego, parę kanistrów nafty, przecież on dosyć dużo naftu zużywa. Piecyk na drewno ma przynajmniej tę zaletę, że możemy korzystać z paliwa znalezionego w lesie. Może nie w zimie, bo w zimie całe to paliwo będzie mokre i zamarznięte, ale może po poprzednim użyciu zapakuję do piecyka trochę suchego paliwa i na następne użycie będę miał, a potem mokre będę dosuszał. Wytwarzając parę wodną, która też będzie trochę grzać, potem osadzać się wewnątrz namiotu, skapywać. Sami widzicie, ile tych kłopotów, ale oczywiście piecyk działa na fantastyczne paliwo, które możemy znaleźć łatwiej niż naftę.

To może nie piecyk naftowy, tylko kuchenka naftowa, czy szerzej kuchenka benzynowa, a może kuchenka gazowa na kartusze. I okazuje się, że tak można. I nawet, zupełnie pamiętam teraz, norweska czy szwedzka armia robiła kiedyś taki eksperyment, że badała, ile tlenku węgla wytwarzają popularne kuchenki turystyczne na paliwa ciekłe podczas pracy w namiocie, żeby się dowiedzieli, czy można takim palnikiem grzać namiot, czy spowoduje to ryzyko śmierci żołnierzy. Okazuje się, że ryzyko nie jest duże, ponieważ ilości wytworzonego tlenku węgla są znikome do momentu, w którym się nie postawi na takim palniku garnka. Jak się postawi garnek, to już zaczyna być tego tlenku węgla wytwarzane więcej, dlatego nie powinno się za bardzo gotować takie kuchence wewnątrz namiotu.

Jeśli chodzi o turystyczne kuchenki gazowe, to ryzyko jest jeszcze mniejsze, ponieważ gaz spala się łatwiej, czyściej, więc tego tlenku węgla przy spalaniu wytwarza się jeszcze mniej, ale zastrzeżenia są takie same. W dalszym ciągu producenci rekomendują, żeby tego nie robić w namiotach i nie bez przyczyny tlenek węgla jest wytwarzany.

I problem robi się właśnie z tego użycia garnka. Dlaczego? Bo palnik gazowy czy na benzynę grzeje powietrze, znaczy ten płomień grzeje powietrze, które leci do góry namiotu i dookoła nas za bardzo nic nie ogrzewa. Więc aby tego ciepła tak bardzo nie marnować, można byłoby postawić w tym palniku garnek z wodą na przykład, doprowadzić wodę do wrzenia i zgasić palnik. Wtedy nie grzejemy dalej ciepłego powietrza, a ten garnek z wodą trochę tego ciepła będzie nam wypromieniowywał. I to jest rozwiązanie niezłe, tylko tak jak mówiłem, jak na palniku postawi się garnek, to tlenku węgla wytwarza on, ten palnik, więcej.

Na większe butle turystyczne, te półkilowe, trzykilowe i na te duże butle jedenastokilowe, można kupić coś, co nazywa się promiennikiem, czy słoneczkiem, czy po prostu jest właśnie piecykiem na gaz. Tam też jest spalanie tego gazu, ale jest element, który się nagrzewa i on wypromieniowuje ciepło w jednym konkretnym kierunku, tak samo jak piecyk naftowy. I to pod tym kątem jest lepsze, że grzeje tam, gdzie kierujemy. Tak działają np. takie duże piecyki, które widuje się w warsztatach samochodowych, w jakichś magazynach, do których stawia się taką dużą butlę z gazem. Na takiej samej zasadzie to działa.

Ale co, będziemy brać taką jedenastokilową butlę z gazem i znowu taki wielki piecyk? No nie, raczej weźmiemy taką właśnie dwukilową, trzykilową butlę turystyczną i na to nakręcimy promiennik, żeby nim grzać się w namiocie. Ale to też nie jest optymalne rozwiązanie, no bo co, jeśli mamy taki duży namiot, jak pokazany na filmie, to musielibyśmy mieć dwa takie piecyki, aby ogrzać wszystkich w środku. No można, ale wtedy zużycie gazu zwiększymy dwukrotnie.

Więc znacznie lepszym rozwiązaniem do grzania namiotu jest zupełnie co innego. Ten garnek z wodą, którym powiedziałem, można się ogrzewać w zimie, także w domu czy w bloku, na zasadzie takiej, jak działa centralne ogrzewanie. Grzejemy wodę tam, gdzie możemy ją podgrzać, a to ciepło ta wodę oddaje nam tam, gdzie jest nam potrzebne.

Czyli po pierwsze, dbamy o to, żeby mieć grubą warstwę, na której leżymy. I niekoniecznie musi to być gruba warstwa jakiejś pianki czy jakiegoś materiału. Gruba warstwa będzie nas chronić przed chłodem od spodu, tzn. przed ucieczką ciepła w dół. I pomijając to, że możemy sobie w ten sposób zniszczyć podłogę w namiocie, można byłoby np. ułożyć warstwę z szyszek albo z jakichś patyków i dopiero na tym położyć coś, koc i dopiero na tym położyć materac, żeby tego materaca tymi patykami nie podziurawić, chociaż nie ma to znaczenie, bo i tak podziurawimy tymi patykami podłogę namiotu. Jak jeszcze dołożymy tego np. folię NRC albo znowu, tak jak mówiłem, odbijający ciepło tarp, taki jaki mamy w naszym sklepie, to wtedy nasze ciało będzie niewiele ciepła tracić w dół. Oczywiście jeszcze śpiwór, w którym leżymy. Tylko ten śpiwór zawsze się ugniata, we względu, z czym on nie chroni dobrze przed utratą ciepła, bo jak jest ugnieciony, to ciepło łatwo ucieka.

Analogicznie grzejemy się od góry, czyli po prostu parę warstw. Nieco dalej, np. przy ściance namiotu, montujemy warstwę, która ma odbijać ciepło wypromieniowywane. Dlaczego nie bezpośrednio nad ciałem? Jak ktoś ma, to można użyć taki foliowy śpiwór awaryjny odbijający ciepło, (to też link do naszego sklepu), ale to nie jest rozwiązanie optymalne dlatego, że kiedy para wodna z naszej skóry się uwalnia, to ona na takiej warstwie folii po prostu będzie się skraplać i za chwilę wszystko to, co jest pod tą folią, będzie mokre, a mokre chroni przed ucieczką ciepła gorzej. Dlatego te awaryjne śpiwory są tylko do sytuacji awaryjnych, ale jeśli te warstwy odbijającą ciepło umieścimy kawałek dalej od naszego ciała, nie bezpośrednio przy naszym ciele, to wtedy, jeśli coś tam się skropli, to sobie to spłynie po tej warstwie elegancko w dół, a nie, że będzie nam wsiąkać w śpiwór czy w odzież, czyli chronimy się przed ucieczką ciepła.

„Ale to dalej nie jest ogrzewanie, Krzyśku”, powiecie, i oczywiście będziecie mieli rację.

Ogrzewanie zapewnia nam ta właśnie woda, ten wrzątek, który wlaliśmy do butelki, do stalowej, do plastikowej butelki. Stalowa lepsza, dlatego że stal się mniej boi wrzątku, do plastiku się zwyczaj wrzątku nie powinno wlewać, można często lać wodę, która ma dziewięćdziesiąt parę stopni, ale nie wrzącą. I później tę wodę pakujemy do środka śpiworu i później ta woda nas w fantastyczny sposób grzeje. I to jest najlepsze ogrzewanie namiotu, czy najlepszy sposób na zapewnienie ciepła osobom przebywającym w namiocie. Inne rozwiązania, które grzeją nas w środku, również są fantastyczne.

To mogą być takie jednorazowe ogrzewacze chemiczne (link do naszego sklepu), które w środku mają proszek z żelazem, które się utlenia i grzeje, takie ogrzewacze do rękawiczek czy do skarpetek. Też mamy w sklepie.

Mogą być takie z takim żelem, znaczy z cieczą, która zamienia się w taki kryształ, oddając ciepło, w sensie naładujemy sobie to ciepłem w domu, przywieziemy pod namiot i potem będziemy się grzać tym pod namiotem. Dwa, trzy takie na całą noc powinny wystarczyć.

Może to być również taki ogrzewacz węglowy czy benzynowy katalityczny, który pakujemy sobie właśnie pod śpiwór, tam się coś pali, ten węgiel, czy na tym katalitycznym palniku pali się paliwo ciekłe, benzyna, taka to zapalniczek i mamy ciepło w środku.

Dlaczego to jest najlepsze rozwiązanie? Ponieważ jest najbardziej efektywne energetycznie, zużywa najmniej opału, grzeje tylko nas, a nie wszystko dookoła i atmosferę. I wiecie, to nawet nie chodzi o to,
że my w ten sposób, to jest oczywiście prawda, ale to nie o to chodzi, że my w ten sposób oszczędzamy środowisko, że my w ten sposób oszczędzamy pieniądze, ale przede wszystkim nie potrzebujemy tyle opału, a jeśli mamy w tym namiocie spędzić kilka dni czy nocować kilka nocy w zimnych warunkach, to tego opału naprawdę możemy zużyć olbrzymie ilości. No to po co?

I takim optymalnym rozwiązaniem, moim zdaniem, dla namiotu jest kuchenka benzynowa, bo trochę benzyny się do niej weźmiemy, zagrzejemy w niej wody do butelki, którą później będziemy grzać śpiwór od środka. Jak nam ta woda się w środku nocy wychłodzi, to powtórzymy to samo bezu dużego problemu, bez wychodzenia na zewnątrz, a gdybyśmy na przykład potrzebowali się w tym namiocie rozebrać, żeby się umyć, żeby się przebrać, to również ten cały namiot zagrzejemy po prostu tym palnikiem.

I jedną z najlepszych kuchenek tego typu, jaką miałem kiedykolwiek w ręku zrecenzowaliśmy w tym materiale, więc jeśli się szukasz inspiracji, szukasz fajne, wielopaliwowej kuchenki, bo ona jest nie tylko na naftę i benzynę, ona też działa na gaz, no to zobacz ten materiał.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

7 komentarzy

  1. Makongo pisze:

    są kostki do gotowania , małe poręczne i bardzo dużo daja ciepła. Ale nie sa to kostki esbit, ale takie jak ma angielska armia dla czołgistów. wyglądaja podobnie ale da się je używac w pomieszczeniu.
    niestety już nikt nie sprzedaje ich w Polsce, kiedys sprzedawał surwiwal tech ale przestał

  2. Dziadek pisze:

    bez filmu test uważam za niezaliczony!

    • Krzysztof Lis pisze:

      W sumie aż się prosi, żeby pokazać, jak długo będzie grzać taka woda w śpiworze… A to mógłbym w sumie pokazać nawet na telefonie na balkonie. Zobaczę, co uda się zrobić w tym zakresie. 🙂

  3. vlad pisze:

    Do butelek z tworzywa PET można wlewać wrzątek,
    ale, wyłącznie, w celach grzewczych, jako termofor,
    sprawdzone w praktyce/terenie, nie deformują się.
    Dane katalogowe: temperatura ciągła cieczy 115°C.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Raz wlewałem wrzątek do butelki PET, zdeformowała się i pokurczyła. Więcej tego eksperymentu nie powtórzyłem. 🙂

  4. zyx pisze:

    A gdyby tak wykorzystać grzałkę elektryczną i rower z prądnicą? :p

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.