Mój zestaw EDC+ na 2021

Warstwa 0 — kieszenie

To ta warstwa mojego EDC+, która jest najbliższa ciału, niczym koszula. To po prostu rzeczy, jakie znajdują się w kieszeniach moich spodni.

Ponieważ coraz częściej staram się zakładać jakieś bardziej eleganckie spodnie, staram się również minimalizować liczbę rzeczy w tej warstwie. Zależy mi na tym, by nie wypychać zanadto kieszeni.

Gdy kiedyś dużo chodziłem w wojskowych spodniach (M65 albo BDU), to miałem zawsze po kieszeniach mnóstwo rzeczy, od portfela i telefonu począwszy, na gadżetach przydatnych każdemu młodemu chłopakowi skończywszy. Dziś muszę się ograniczać.

W tej warstwie znajdują się:

  • kluczyki do samochodu,
  • klucze od domu, z przytroczoną do nich minimalistyczną apteczką i świecącym w ciemności breloczkiem,
  • folder, czyli nożyk składany Sanrenmu 710, który używam głównie do rozcinania kartonów z dostawami do naszego sklepu internetowego dla prepperów.

Warstwa 1 — nerka

Pierwszą warstwą mojego EDC+ jest torba biodrowa, albo nerka, Helikon Bandicoot, czyli większa z dwóch modeli, jakie oni w tej chwili mają w ofercie. Zabieram ją ze sobą zawsze, gdy wychodzę z domu dalej, niż do śmietnika czy osiedlowego spożywczaka. A więc na przykład wtedy, gdy wychodzę z psem na spacer. Jest to zatem najbardziej ED część mojego C. 😉

Nerka jest czerwona (w kolorze lava red) bo mi się taki kolor podoba i tu nie ma żadnej filozofii. Zawiera:

  • telefon komórkowy,
  • portfel,
  • dokumenty samochodowe,
  • zapasowy telefon (CAT S60, recenzja tutaj),
  • płyn do dezynfekcji,
  • kamerkę GoPro Session, na ewentualność, gdybym nagle potrzebował coś nagrać i nie mógł tego zrobić ani jednym, ani drugim telefonem,
  • krem do rąk, bo gdy się często je myje i dezynfekuje, warto je też smarować kremem. 😉

Zdarzają się oczywiście w ciągu roku pojedyncze sytuacje, gdy nie jestem w stanie zabrać ze sobą nerki. I ktoś już mógłby w oparciu o tę informację powiedzieć, że w takim razie nie jest to mój zestaw EDC. 😉

Te sytuacje zdarzają się wtedy, gdy zakładam garnitur i na przykład jadę na czyjś ślub, albo ładniej się ubieram i idę do klubu ze znajomymi. W takich sytuacjach staram się przełożyć zawartość nerki do innych toreb, albo selekcjonuję te rzeczy do absolutnego minimum i zabieram ze sobą tylko kartę płatniczą, zapasową gotówkę, prawo jazdy i telefon. Celowo w takim przypadku brałbym prawo jazdy a nie dowód osobisty, bo na ukradziony dowód można wziąć w jego imieniu kredyt. Zagubienie dowodu też rodzi sporo problemów, bo trzeba złożyć wniosek o nowy, a potem pozmieniać jego numer we wszystkich bazach danych (banki i tak dalej).

Nerka ma sporą powierzchnię rzepową wewnątrz, do której zasadniczo przyczepiony jest insert z przegródkami. Ja go wyjąłem, bo mi tylko przeszkadzał. W środku elegancko mieszczą się wszystkie wymienione rzeczy. Widziałem nagrany za oceanem film pokazujący, że w nerce można również nosić broń palną (po włożeniu insertu służącego w charakterze kabury). Wtedy jednak będzie się w niej mieścić mniej rzeczy.

Ten artykuł ma także kolejne strony: 1 2 3 4 5

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

5 komentarzy

  1. Dominik pisze:

    Trochę nie rozumiem zdziwienia faktem, że ktoś do swojego EDC włącza komplet ciuchów na zmianę. Jeśli często styka się z sytuacją, która potencjalnie może tego wymagać – czemu nie? Przecież to nie codzienne użycie jakiejś rzeczy, ale raczej wysokie prawdopodobieństwo jej użycia kwalifikuje do tego, by włączyć tę rzecz do EDC. Ja swojego noża także nie używam codziennie, ale codziennie mam go w kaburze z multitoolem przy pasku. Dlatego od dawna już nie patrzę jak na wariata na kogoś, kto w swoim EDC nosi sztyft do ust, choć kiedyś wydawało mi się to przesadą ( no bo co jeszcze, lakier do paznokci, a może krem do opalania?). Znałem kiedyś kierowcę ciężarówki, który w swoim EDC (choć tak tego nie nazywał, rzecz jasna) woził sprężyny do rozciągania. I grilla. Bo robił go sobie prawie codziennie.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Nie tyle dziwił mnie fakt noszenia w zestawie EDC odzieży na zmianę, co noszenie jej ze względu na konieczność przebierania się po przejściu przez bagno.

      Sztyft do ust też gdzieś w torbie mam, tylko chyba na tyle głęboko, że się zapodział i nie dokopałem się do niego w torbie.

      Krem do opalania też nosiłem kiedyś, gdy regularnie wracałem piechotą z pracy do domu.

      • Dominik pisze:

        Rozumiem, chodziło mi raczej o to, że EDC jest jak odcisk palca – charakterystyczny i niepowtarzalny, uzależniony od bardzo indywidualnych potrzeb i życiowych konieczności. I nie znając właściciela nie jesteśmy w stanie o jego EDC powiedzieć nic mądrego. Za to EDC naprawdę dużo mówi nam o właścicielu.

  2. Altair pisze:

    Ja odnośnie tej listy 100 produktów. Zmieńcie tłumaczenie punktu 82. Freeze drying to po angielsku liofilizacja. Więc nie pojemniki na suche i mrożone rzeczy tylko na żywność liofilizowaną 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner