Mój zestaw EDC+ na 2021

Warstwa 2 — torba na ramię

Aktualnie noszę na co dzień torbę Helikon Wombat mk 2. Łącznie dostałem od Helikona chyba 3 czy 4 torby na ramię i sukcesywnie je testuję, więc za jakiś czas doczekacie się fajnego podsumowania tego testu. Jedna już, Bushcraft Satchel, była recenzowana jakiś czas temu.

Torbę zabieram za każdym razem, gdy idę dalej, niż… na spacer z psem. A więc jadąc do centrum handlowego albo do kina. Ale także do pracy i na weekendowe wyjazdy.

Zabieram ją także, gdy jadę w weekend do lasu, albo gdy w ramach urlopowego wyjazdu idę na kilkugodzinną wycieczkę po górach. Wtedy jedynie przepakowuję jej zawartość do plecaka, bo na dłuższe noszenie to jednak wolę plecak. Nie chodzi się z nią aż tak wygodnie. 😉

Ta torba jest chyba najważniejszą warstwą mojego EDC+, bo to właśnie rzeczy w tej torbie mają największe znaczenie i w największym stopniu będą w stanie pomóc mi w sytuacji awaryjnej.

Jeśli natomiast chodzi o zawartość tej torby, to jest ona wymieniona poniżej. Zawartość uszeregowałem tematycznie, więc kolejność jest nieco inna, niż na filmie (gdzie pokazywałem rzeczy sukcesywnie tak, jak wyciągałem z torby).

  • trzeci telefon, tym razem mój służbowy telefon komórkowy,
  • zafoliowany certyfikat szczepienia (nie dlatego, że ktoś go wymaga i sprawdza, tylko po prostu chcę mieć pewność, że wiem, gdzie on się znajduje),
  • kamerę Insta360 One X do nagrywania w 360 stopniach, na ewentualność, gdybym naprawdę miał coś ciekawego do pokazania 😉 — i to się może wydawać zabawne, ale nagrywanie filmów to część mojej pracy, z której mam pieniądze, dlatego staram się mieć pod ręką sprzęt do nagrywania, przynajmniej w części,
  • pasta i szczoteczka do zębów,
  • płyn do dezynfekcji (aktualnie taki ze srebrem aktywnym, dostałem do przetestowania),
  • płyn na komary (Mugga, 50% DEET),
  • ochraniacze słuchu (zdarzało mi się zapominać, jeżdżąc na strzelnicę, więc teraz wożę takie małe douszne słuchawki 3M, wykorzystuję także przy głośnych pracach, np. z użyciem piły),
  • latarka MecArmy PT16 na akumulator 16340 (to samo napięcie, co 18650, tylko mniejsze rozmiary), ładowana przez gniazdko mikro USB, z przypiętym do niej Victorinoxem Classic SD,
  • latarka Fenix E18R z opcją ładowania magnetycznego, wraz z kablem do ładowania, także na 16340,
  • multitool Leatherman Charge ALX, którego najczęściej wykorzystywaną przeze mnie funkcją są wymienne bity do odkręcania i przykręcania różnych rzeczy,
  • apteczka, zawierająca m.in.:
    • koc termiczny,
    • przyrząd do wyciągania kleszczy, ale nie ten tutaj podlinkowany, tylko inny, który kupiłem razem z apteczką,
    • maseczka do resuscytacji,
    • paracetamol, ibuprofen,
    • plastry i materiały opatrunkowe,
  • czerwona zapalniczka BIC,
  • wodoodporna zapalniczka żarowa Origin Outdoors,
  • dwa jednorazowe chemiczne ogrzewacze do rąk (włożyłem kilka lat temu, jadąc na narty, od tamtego czasu jeżdżą ze mną),
  • mokre chusteczki,
  • suche chusteczki higieniczne,
  • parę herbat w jednorazowych opakowaniach,
  • okulary przeciwsłoneczne / ochronne ESS z neoprenowym paskiem Helikona (też na strzelnicę, ale również zakładam na rowerze i jadąc samochodem z otwartymi oknami),
  • ładowarka do aparatu,
  • wielka ładownica z rzeczami dla mnie absolutnie najważniejszymi, czyli różnego rodzaju elektroniką (dająca się przypiąć paskami MOLLE, gdyby była taka potrzeba), zawierająca m.in.:
    • lampa LED do doświetlania nagrywanych filmów,
    • kabel z wtyczkami mikro USB i USB-C (z przejściówką),
    • kabel mikro USB,
    • kabel z USB-C,
    • ładowarka ścienna z opcją szybkiego ładowania (wspiera ładowanie z napięciem do 10 V i natężeniem 2,5 A),
    • modem komórkowy USB,
    • przejściówka USB-C gniazdo mini jack,
    • ładowarka do zegarka,
    • zapasowa bateria do aparatu,
    • zapasowa bateria do kamery Insta 360,
    • zapasowa karta pamięci,
    • przejściówka do kart pamięci mikro SD – SD (żebym mógł w aparacie użyć kartę z Insta 360 albo GoPro),
    • ładowarkę do akumulatorków 18650 i pokrewnych oraz AA/AAA wraz z funkcją powerbanku Armytek Handy C2 VE,
    • trzy akumulatorki 18650, które razem z ładowarką stanowią teraz mój powerbank — osobnego powerbanku już nie noszę, przy czym dwa w silikonowym etui zabezpieczającym przed przypadkowym zwarciem biegunów ogniwa przez któryś z noszonych przeze mnie luzem w ładownicy kabli,
    • mikrofon do nagrywania dźwięku Rode SmartLav+,
    • kompas, który jak na razie był absolutnie bezużyteczny (o tym będzie niżej),
    • różne długopisy i flamastry.

Jak widać w trzech wymienionych do tego punktu warstwach mam trzy różne ostrza. Czy to za dużo? Ja uważam, że nie. Z każdego z nich korzystam inaczej (z ostrza w folderze, nożyczek w Victorinoksie i bitów w Leathermanie) i nie znalazłem do tej pory jednego narzędzia, które miałoby wszystkie potrzebne mi funkcje naraz. A do tego nie wypychało kieszeni spodni.

Kompas wykorzystałem już kilka razy, ale tylko w sytuacjach, w których planowałem jego użycie, bo np. zakładałem wycieczkę i korzystanie z mapy. Oznacza to, że skoro zabrałem ze sobą dodatkowo mapę, to mogłem zabrać również kompas. Na co dzień jest mi niepotrzebny.

Torba ma dużą kieszeń z rzepem do wsadzania insertów, czego ja jednak nie wykorzystuję.

Najważniejsze narzędzie przetrwania

O tym był osobny materiał — najważniejszym narzędziem przetrwania i najważniejszym elementem naszych zestawów EDC jest telefon komórkowy.

To właśnie telefonem wezwiemy pomoc: Policję, straż pożarną, albo pomoc drogową, gdy się nam samochód popsuje.

To właśnie telefon jest podstawowym narzędziem komunikacji i łączności z bliskimi. Nie tylko dzięki połączeniom głosowym i SMS, lecz także z użyciem wielu różnych aplikacji używających internetu, od facebookowego Messengera począwszy, przez WhatsApp, Telegram i Signal, na jeszcze innych wynalazkach skończywszy.

To właśnie telefonem możemy zapłacić, traktując go na równi z drugą kartą płatniczą. Dla mnie jest podstawowym narzędziem do płatności, dzięki aplikacji Revolut, o której mówiłem w materiale o zabezpieczeniu finansowym na trudne czasy.

To właśnie telefon może nam pomóc odnaleźć trasę do domu, albo wyznaczyć nasze położenie z użyciem satelitów GPS. Albo robić wiele innych, przydatnych rzeczy. Jeśli tylko zainstalujemy w nim odpowiednie aplikacje i ściągniemy do nich bazy danych, by korzystać z nich offline.

Dlatego kluczowe jest, by:

  • telefon mieć naładowany zawsze co najmniej do połowy, przed wyjściem z domu,
  • mieć jakieś źródło prądu do naładowania telefonu,
  • mieć awaryjny telefon, żeby użyć go, gdy ten pierwszy zostanie zniszczony, skradziony, albo wpadnie do kałuży i się zamoczy.
Ten artykuł ma także kolejne strony: 1 2 3 4 5

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

5 komentarzy

  1. Dominik pisze:

    Trochę nie rozumiem zdziwienia faktem, że ktoś do swojego EDC włącza komplet ciuchów na zmianę. Jeśli często styka się z sytuacją, która potencjalnie może tego wymagać – czemu nie? Przecież to nie codzienne użycie jakiejś rzeczy, ale raczej wysokie prawdopodobieństwo jej użycia kwalifikuje do tego, by włączyć tę rzecz do EDC. Ja swojego noża także nie używam codziennie, ale codziennie mam go w kaburze z multitoolem przy pasku. Dlatego od dawna już nie patrzę jak na wariata na kogoś, kto w swoim EDC nosi sztyft do ust, choć kiedyś wydawało mi się to przesadą ( no bo co jeszcze, lakier do paznokci, a może krem do opalania?). Znałem kiedyś kierowcę ciężarówki, który w swoim EDC (choć tak tego nie nazywał, rzecz jasna) woził sprężyny do rozciągania. I grilla. Bo robił go sobie prawie codziennie.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Nie tyle dziwił mnie fakt noszenia w zestawie EDC odzieży na zmianę, co noszenie jej ze względu na konieczność przebierania się po przejściu przez bagno.

      Sztyft do ust też gdzieś w torbie mam, tylko chyba na tyle głęboko, że się zapodział i nie dokopałem się do niego w torbie.

      Krem do opalania też nosiłem kiedyś, gdy regularnie wracałem piechotą z pracy do domu.

      • Dominik pisze:

        Rozumiem, chodziło mi raczej o to, że EDC jest jak odcisk palca – charakterystyczny i niepowtarzalny, uzależniony od bardzo indywidualnych potrzeb i życiowych konieczności. I nie znając właściciela nie jesteśmy w stanie o jego EDC powiedzieć nic mądrego. Za to EDC naprawdę dużo mówi nam o właścicielu.

  2. Altair pisze:

    Ja odnośnie tej listy 100 produktów. Zmieńcie tłumaczenie punktu 82. Freeze drying to po angielsku liofilizacja. Więc nie pojemniki na suche i mrożone rzeczy tylko na żywność liofilizowaną 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner