Mój zestaw EDC+ na 2021

Warstwa 3 — torba na laptop

Gdy jadę do pracy albo gdzieś dalej, na przykład na działkę albo na kilkudniowy wyjazd, zabieram ze sobą komputer. Wożę go w torbie Laptop Briefcase.

Oprócz samego komputera, zabieram tam również zasilacz do niego, słuchawki na kablu, kabelek z końcówką mikro USB i kabelek z końcówką USB-C.

W sytuacji awaryjnej zastosowań survivalowych komputera nie ma za wiele. Będzie mi przede wszystkim służyć jako duży powerbank. 😉

Warstwa 4 — plecak

Plecak leży sobie w domu spakowany w połowie, z najważniejszym dla mnie sprzętem wykorzystywanym na wyjazdach weekendowych lub dłuższych. Ten plecak to Helikon Ratel mk 2.

W plecaku leżą m.in.:

  • płyn na komary (tym razem Mugga 20% DEET i Mugga w kulce),
  • płyn do dezynfekcji,
  • latarka czołowa (ta sama, której używam na co dzień, był o niej ostatnio materiał) — normalnie leży na wierzchu, a na wyjazdy pakuję ją do plecaka,
  • kabel do magnetycznego ładowania latarki,
  • dron DJI Mavic Air wraz ze sterownikiem,
  • akumulator do drona i ładowarka sieciowa,
  • kamizelkę odblaskową do latania dronem,
  • mokre chusteczki,
  • mapa okolic Warszawy (rowerowa, zafoliowana),
  • czytnik ebooków,
  • koc termiczny,
  • mokre chusteczki,
  • aparat i zapasowy obiektyw,
  • jeszcze jedna zapalniczka.

Plecak zawiera ten mniej i rzadziej potrzebny sprzęt. Gdy gdzieś jadę na wyjazd i później idę na pieszą wycieczkę, przepakowuję do niego zawartość torby — czyli przede wszystkim wkładam do niego ładownicę z elektroniką.

Podsumowanie i wnioski o moim EDC+

Nazwałem ten zestaw EDC+, bo wykorzystuję go w codziennych i mniej-codziennych, ale również regularnych, powtarzalnych sytuacjach.

Jeśli idę z psem, biorę ze sobą nerkę.

Jeśli idę lub jadę gdzieś dalej, na przykład do kina, biorę dodatkowo torbę na ramię.

Jadąc do pracy lub na weekend zabieram komputer.

Jadąc na weekend lub dłużej, zabieram też plecak.

Jeśli utknę w windzie w biurze albo centrum handlowym, będę miał prądu na wiele godzin pracy telefonu, żeby nie zwariować z nudów.

Nie mam przy sobie jedzenia ani wody, bo na co dzień nie są mi potrzebne. Dotrę z pracy do domu piechotą bez nich. Po drodze minę wiele sklepów, w których będę się mógł zaopatrzyć. A jeśli zabraknie prądu w całym mieście i nie będzie się dało nic kupić (niespecjalnie realne, kasy fiskalne mają przecież zasilanie awaryjne), to sobie napełnię jakąś butelkę w biurze kranówką i tyle.

Jaki jest najlepszy zestaw EDC?

Na tak postawione pytanie nie da się odpowiedzieć. Każdy musi go sobie sam skompletować, uwzględniając własne potrzeby i możliwości.

Ten artykuł ma także kolejne strony: 1 2 3 4 5

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

5 komentarzy

  1. Dominik pisze:

    Trochę nie rozumiem zdziwienia faktem, że ktoś do swojego EDC włącza komplet ciuchów na zmianę. Jeśli często styka się z sytuacją, która potencjalnie może tego wymagać – czemu nie? Przecież to nie codzienne użycie jakiejś rzeczy, ale raczej wysokie prawdopodobieństwo jej użycia kwalifikuje do tego, by włączyć tę rzecz do EDC. Ja swojego noża także nie używam codziennie, ale codziennie mam go w kaburze z multitoolem przy pasku. Dlatego od dawna już nie patrzę jak na wariata na kogoś, kto w swoim EDC nosi sztyft do ust, choć kiedyś wydawało mi się to przesadą ( no bo co jeszcze, lakier do paznokci, a może krem do opalania?). Znałem kiedyś kierowcę ciężarówki, który w swoim EDC (choć tak tego nie nazywał, rzecz jasna) woził sprężyny do rozciągania. I grilla. Bo robił go sobie prawie codziennie.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Nie tyle dziwił mnie fakt noszenia w zestawie EDC odzieży na zmianę, co noszenie jej ze względu na konieczność przebierania się po przejściu przez bagno.

      Sztyft do ust też gdzieś w torbie mam, tylko chyba na tyle głęboko, że się zapodział i nie dokopałem się do niego w torbie.

      Krem do opalania też nosiłem kiedyś, gdy regularnie wracałem piechotą z pracy do domu.

      • Dominik pisze:

        Rozumiem, chodziło mi raczej o to, że EDC jest jak odcisk palca – charakterystyczny i niepowtarzalny, uzależniony od bardzo indywidualnych potrzeb i życiowych konieczności. I nie znając właściciela nie jesteśmy w stanie o jego EDC powiedzieć nic mądrego. Za to EDC naprawdę dużo mówi nam o właścicielu.

  2. Altair pisze:

    Ja odnośnie tej listy 100 produktów. Zmieńcie tłumaczenie punktu 82. Freeze drying to po angielsku liofilizacja. Więc nie pojemniki na suche i mrożone rzeczy tylko na żywność liofilizowaną 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner