Na czym gotować posiłki?

W dzisiejszym wpisie po nocy spędzonej w samochodzie na działce chciałem podrzucić Wam kilka sugestii odnośnie źródła ciepła dla przygotowywania posiłków.

W każdym domu znajduje się kuchenka gazowa albo elektryczna, która jest podstawowym urządzeniem do gotowania obiadów. Na kuchence tej gotujemy ziemniaki i smażymy kotlety. A oprócz tego w wielu domach mamy jeszcze:

  • kuchenkę mikrofalową do odgrzewania żarcia na szybko,
  • piekarnik albo prodiż, do pieczenia ciast, chleba, pasztetów i mięs,
  • toster,
  • elektryczną frytkownicę do smażenia na gorącym oleju,
  • czajnik elektryczny.

A na czym Ty zamierzasz gotować obiad albo wodę gdy zabraknie gazu w żółtej rurce albo prądu w gniazdku?

Kuchenka na propan-butan

Wiele domów wyposażonych jest w kuchenki gazowe na gaz w butlach. Gaz ten, propan-butan, znany jest także jako LPG, czyli nie różni się niczym od gazu, który tankujemy do samochodów.

I dopóki mamy dostęp do źródła takiego paliwa, to wszystko jest okay. Warto pamiętać, że propan-butan jest otrzymywany z ropy naftowej, a tylko niewielkie ilości otrzymywane są ze złóż gazu ziemnego. Czyli gdy skończy się tania ropa, skończy się też tani gaz w butlach.

Gazowe kuchenki turystyczne

To też kuchenki na propan albo propan-butan. Ten pierwszy jest lepszy, bo zamarza dopiero przy temperaturze -40°C, podczas gdy propan-butan już przy 0°C. Tak naprawdę nie chodzi o zamarzanie jako takie, ale o to, że poniżej tej temperatury gaz z butli po prostu się nie ulatnia i nie można z niego korzystać.

W każdym razie jeszcze kilkanaście lat temu najpopularniejsze były kuchenki do butli o pojemności 3 lub 5 kg. Teraz to się zmieniło i w handlu można kupić miniaturowe kuchenki dostosowane do jednorazowych nabojów gazowych, tzw. kartuszy. Takie naboje mieszczą np. 200 g gazu i co oczywiste starczają na dużo krótszy czas. Poza tym nie mogą być wielokrotnie napełniane. Są zatem znacznie droższe w eksploatacji od butli napełnialnych.

Hike in the Valley with Camping Stove

Do turystyki te kuchenki nadają się jak najbardziej. Do celów w razie w to ja bym w taką kuchenkę nie zainwestował. Naboje do nich skończą się szybko i nie będzie ich czym zastąpić. Ewentualnie wyobrażam sobie kuchenkę turstyczną na większą butlę, takie są już w wersjach wielopalnikowych. Mniejszą kuchenkę też warto kupić na krótkotrwałą awarię sieci elektroenergetycznej, by zagotować coś dziecku w sytuacji, gdy nie będzie innego wyjścia. Znajdzie ona też swoje miejsce w zestawie 72-godzinnym (ucieczkowym).

Prymus

I tu dochodzimy do pierwszego urządzenia, które mogę z czystym sumieniem polecić. Mam na myśli prymus, czyli maszynkę do gotowania na paliwach ciekłych, takich jak denaturat, nafta czy rozpuszczalniki.

Większości z nas znana jako urządzenie produkcji radzieckiej, podczas gdy oryginalna kuchenka sprzedawana pod nazwą Primus była wynalazkiem szwedzkim z 1892 roku. Objechała dosłownie cały świat, razem z Amundsenem na biegun południowy i Byrdem na północny. 😉

Wygląda to urządzenie tak:

Primus / Optimus 8R pressure stove

Kuchenka benzynowa / prymus, podczas pracy.

Baniaczek widoczny na pierwszym planie napełnia się paliwem. Nieco paliwa wylewa się na talerzyk pod palnikiem i tam się wrzuca zapałkę po odkręceniu zaworka. Paliwo zaczyna się palić i ogrzewa zbiorniczek, skąd zaczynają wydobywać się opary paliwa. I te opary palą się w palniku.

Sam mam za sobą kilka sezonów namiotowania właśnie z taką kuchenką. I bardzo sobie ją chwalę, choć czasami rozpalanie bywa kłopotliwe. Głównie dlatego, że czasem ciężko jest rozgrzać palnik dostatecznie, by paliwo zaczęło parować w zbiorniku. Jest to uciążliwe zwłaszcza przy denaturacie, rozpuszczalniki (benzyna ekstrakcyjna na przykład) palą się znacznie lepiej.

Polecam to urządzenie ze względu na bardzo dużą uniwersalność. Można do niego stosować naprawdę wiele różnych rodzajów paliw. A w razie końca świata, jaki znamy, wciąż można liczyć na dostępność spirytusu, choć pewnie po astronomicznych cenach…

Prymus wraz z zapasem paliwa powinien znaleźć się na stałe w Twoim domowym zestawie survivalowym, może też w zestawie ewakuacyjnym? Urządzenie takie można kupić na Allegro za 50-150 PLN.

Kuchnia węglowa / na drewno

Jeśli mieszkasz w domu jednorodzinnym i lubisz klimaty z czasów naszych dziadków, pewnie masz już w nim kuchenkę węglową. Takie urządzenia powoli zaczynają być na powrót coraz popularniejsze. Spalają gaz albo węgiel. Można je kupić na Allegro niczym zwykłe kuchenki gazowe.

Są uniwersalne, ale kłopotliwe w obsłudze. Wyobrażasz sobie rozpalanie pod kuchnią by przygotować wieczorną herbatę? Ja nie… Ale w razie czego, taka kuchenka będzie jak znalazł.

Nowoczesne kuchenki na drewno

To co innego, niż kuchnie wymienione powyżej. Mam na myśli małe, turystyczne kuchenki (palniki?) na drewno. Wykorzystują one zjawisko pirolizy i działają niczym kotły grzewcze na holzgaz. Co ciekawe, do wykonania takiej kuchenki wystarczy kilka pustych puszek po konserwach. Wygląda ona tak:

2010 01 17 Wood Stove BB Clone 016

Można też takie urządzenie kupić w wersji z wentylatorkiem, który wymusza przepływ powietrza, poprawia spalanie i zwiększa moc. Wygląda to tak:

Kosztuje (na Amazon.com) ok. 50$ i działa na baterie. Mój już do mnie leci, jak przyleci i się nim pobawię, to się pochwalę i go opiszę. Jeśli też chcesz taki, kliknij w obrazek. 😉

Według informacji, które udało mi się znaleźć w sieci, takie kuchenki działają na drewno: zrębki, gałązki, szyszki. Do odpalania zaś potrzeba trochę benzyny do zapalniczek albo rozpuszczalnika.

Tu trzeba zaznaczyć, że nie wolno takich kuchenek używać w pomieszczeniach, bo produkują one tlenek węgla, który może bardzo szybko zabić wszystkich mieszkańców. No, chyba żeby użyć jej jako ostateczne rozwiązanie

Inne kuchenki turystyczne

Mam tu na myśli między innymi miniaturowe kuchenki benzynowe czy kuchenki na paliwo stałe, np. Esbit.

Kuchenka ESBIT

Kuchenka Esbit na paliwo stałe. Dwie pastylki wystarczą do przygotowania obiadu

Z całą pewnością na nasze specyficzne potrzeby jest to świetne urządzenie. Doskonale nadaje się do zestawu powrotnego, w którym zajmować będzie mało miejsca i mało będzie ważyć. Na dłuższą metę używanie takiej kuchenki nie ma sensu, bo skąd wziąć tak duży zapas paliwa?

Ale do zestawu survivalowego nada się jak najbardziej.

Grill ogrodowy

Kolejne świetne urządzenie do wykorzystania gdy zabraknie gazu czy prądu. Na grillu ogrodowym można usmażyć mięso, ale zapewne też można ugotować warzywa czy wodę na herbatę. Nigdy nie próbowałem, więc nie dam sobie uciąć głowy.

Grill znajduje się prawie w każdym domu, więc jako awaryjne źródło ciepła będzie świetny. Pamiętaj tylko, by mieć zapas paliwa, najlepiej brykietu z węgla drzewnego, który pali się dłużej, niż węgiel. Oczywiście jest też droższy, ale za to zajmuje mniej miejsca, bo jest skompresowany.

Proponuję przy najbliższej okazji spróbować ugotować na grillu normalny obiad – np. rosół i ziemniaki, aby przekonać się, czy jest to łatwe i rzeczywiście warto polegać na tym urządzeniu na wypadek sytuacji awaryjnej. Ja nie wiem, więc nie podpowiem…

Ognisko

Myśleliście, że o nim zapomnę? Otóż nie!

Ognisko to też metoda na przygotowanie posiłku. W książkach o survivalu znajdziesz bardzo wiele różnych rodzajów ognisk. Jedne nadają się lepiej do ogrzewania namiotu, inne do gotowania, a inne do spalenia dużej ilości drewna w szybkim czasie. Niestety, ogniska dają bardzo mało ciepła jak na zużycie paliwa. Nie bez powodu są pomysły, by oszczędzać środowisko dając ludziom w Afryce nowoczesne kuchenki na drewno żeby nie gotowali na ogniskach… Naprawdę!

Osobiście nie traktowałbym ogniska jako awaryjnego sposobu na przygotowanie posiłków, na którym moje zabezpieczenie miałoby polegać. Lepiej skorzystać z jakiegoś lepszego awaryjnego źródła ciepła. Gotowanie na świeżym powietrzu jest fajne, ale tylko latem przy dobrej pogodzie. 😉

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

23 komentarze

  1. surevivalist pisze:

    Mała „dywersyfikacja” 😉 dostaw gazu w domu może polegać na podłączeniu kuchenki gazowej do instalacji gazowej przewodem elastycznym i zakupie dysz zarówno do gazu ziemnego jak i propan-butanu (czasem przy kupnie są dołączone oba rodzaje i wystarczy nie wyrzucić/zgubić tych drugich). W razie problemów z dostawą gazu ziemnego wymieniamy dysze, odłączamy giętki przewód od rury gazowej i podłączmy się do butli przez reduktor. Oczywiście trzeba mieć tę butlę. Koszty to: butla, dysze i ewentualnie drobna zmian w sposobie instalacji kuchenki.

  2. surevivalist pisze:

    I jeszcze w temacie Esbitu. Na dwóch kostkach to udaje mi się 375-400 ml wody doprowadzić do wrzenia. To nie jest kuchenka, tylko podgrzewacz! Nie da razy na tym np. ugotować zupy. Gorzący kubek, albo chińską zupkę da się zalać wrzątkiem. MRE też da się ogrzać, ale one najczęściej mają albo Esbit, albo chemiczny podgrzewacz.

  3. Kołobrzeg pisze:

    Na wszelki wypadek trzeba w bloku mieć grilla.

    Herbata na balkonie z grilla.

  4. packy pisze:

    Szefie jeszcze od biedy możemy skorzystać z „Swedish Log Candle” chyba na polskie to będzie Szweckiej świeczki, czyli wykorzystanie klocka drzewa jako palnika-kuchenki, tutaj więcej jak to wygląda i jak to zrobić http://www.ehow.com/how_5044912_make-swedish-log-candle.html http://www.associatedcontent.com/article/1385761/swedish_log_candles_burn_like_magic.html?cat=24

    PS świetny blog, fajnie się go czyta 🙂 Pozdrawiam

    • Survivalista (admin) pisze:

      Fajny pomysł, ale tylko do zastosowania na świeżym powietrzu. No i taka „świeczka” jest jednorazowa, bo jak raz zapalisz, to chyba nie da rady jej zgasić i użyć ponownie?

      Dzięki za miłe słowa. 🙂

  5. packy pisze:

    Wg mnie nie ma sensu używać jej ponownie, jakoś nie wyobrażam sobie że gaszę ten klocek i niosę go wraz z sobą. Jak dla mnie świeca może działać głownie jako alternatywa dla ogniska wtedy gdy potrzebujemy coś ugotować w terenie, a i od biedy może nam zastąpić nawet kuchenkę.

  6. szynszyl pisze:

    Przerabiałem wszystkie kuchenki.Najszybciej gotują alpinistyczne ,palnik waży do 100g a kartusz ma różną pojemność i jest to mieszanka PROPAN/BUTAN- czas zagotowania litra wody to..3 minuty!Można gotować na tym wszędzie,nie śmierdzi.Wada to cena gazu.Ok 20żł 250ml kartusz.Starcza na wakacjach dla 2 osób na ok 6dni.

    Prymus jest dobry ale b słaby energetycznie, litr wody gotuje się tu z 20 minut.Smierdzi i zawsze ręce walą paliwem, nie da sie go tak owinąć workami itp by ten zapach nie przeszedł na cały plecak..

    Najtaniej gaz wychodzi w dużych butlach 11 litrów,i mniejszych 3,litry (nie polecam 6 litrowych bo koszt zładowania to niemal taki sam jak butli 11 litrów)są do nich małe palniczki turystyczne ,ok 300g wagi.

    Paliwka turystyczne nie nadają się do gotowania,można na tym coś podgrzać jedynie.Powiedzmy idąć na noc do lasu są najlżejsze ,ale na parę dni lepiej wziąść jakąś kuchenkę.

  7. donaldzisko pisze:

    Chyba najlepszym rozwiązaniem jest westfalka z wężownicą, na drewno, węgiel, brykiet, torf a nawet koks da rade. Mieszkając praktycznie w lesie wiec jaką gałęziówkę można znaleźć.
    Odnośnie kuchenek gazowych to najlepszym sposobem na brak surowców jest produkcja biogazu czytaj przydomowa biogazownia.

  8. Tomas pisze:

    Co do kuchenki benzynowej tzw. Prymus to mam pewne wątpliwości. Stosowałem ją kiedyś w Tatrach i na wujeździe w Szwecji. Były z nią spore problemy. Ciężko ją było rozpalić. W Tatrach o mały włos nie wybuchła. W instrukcji jest napisane „promień rażenia 10m” 🙂 W Szwecji całkiem odmówiła posłuszeństwa. Ledwo co grzała. Osobiście uważam, że lepsze są na krótki wypad kuchenki gazowe np. Bluet 207, ewentualnie proste palniki spirytusowe lub zwyczajne ognisko z z garnkiem lub manierką nad nim. Te radzieckie Prymusy to zawodne ustrojstwa. Jeśli uszczelka nawali to już nic nie ugotujesz. Poza tym waży to jaieś 800 gr plus paliwo do tego. Czyli spory majdan. Palnik spirytusowy to tylko 100 gr plus paliwo, a na ognisko materiał zawsze i wszędzie.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Tak, powodzenia w rozpalaniu ogniska na środku łąki, gdy w promieniu 3 km nie masz ani jednego drzewa. 😉

    • Piotr pisze:

      Kuchenki benzynowe to nie tylko „radziecka kostka” 😀 Nowoczesne palniki Optimusa, Primusa czy MSR to niezawodne, lekkie konstrukcje o dużej mocy. Sam mam zestaw Optimus Nova (bez „plusa”) – palnik waży niecałe 200g a cała „sakiewka” (etui, palnik, klucz serwisowy, zapasowe uszczelki itp.) około 400g, do tego aluminiowa 0,5l butelka nafty i mamy ponad dwie godziny grzania z mocą 3kW 😀 Nafta jest tania (około 80zł za 10 litrów, czyli godzina grzania z mocą 3kW wychodzi około 2zł czyli ponad 10 razy taniej niż grzanie na gazówce) ale same palniki benzynowe (te lepszej klasy) już tanie nie są i tanie paliwo „zwraca się” dopiero po 20-30 godzinach pracy (co może w przypadku sporadycznego używania oznaczać kilka lat). W nowoczesnych konstrukcjach nie ma też najmniejszych problemów z przeciekaniem, „wybuchaniem” i tego typu rzeczami. Zaletą benzyniaków jest przede wszystkim bezproblemowa praca przy niskich temperaturach (zapytajcie Marka Kamińskiego co wziął ze sobą na bieguny :D) no i nie ma problemu z „niewykorzystanymi” kartuszami z gazem (jak kartusz jest zużyty powiedzmy w połowie, a wybieramy się gdzieś dalej, to i tak trzeba kupić nowy, bo starego nie starczy, dwóch naraz się nie bierze bo to dodatkowy ciężar i… po wyprawie zostajemy już z dwoma kartuszami nie wpełni wykorzystanymi).
      Używałem różnych systemów, od gazówek, przez spirytusówki, kostki esbita itp. i na benzynówkach skończyłem (mam dwie i nie zamienię na nic innego :D).
      Swoją drogą do użytkowników denaturatu: polecam „Paliwo turystyczne” produkcji Alpinusa (http://www.alpinuschemia.com – można zamówić przez internet), nie śmierdzi, nie barwi niczego na filoetowo, nie ma toksycznych dodatków w postaci pirydyn i przy okazji jest dwukrotnie tańszy od denaturatu.

  9. Piotr Lisiecki pisze:

    Wątek stary, ale może jeszcze ktoś przeczyta i podpowie? 🙁
    Czy to prymusów, tych radzieckich, można stosować denaturat?

    • Krzysztof Lis pisze:

      Tak, prymus powinien przepalić wszystko, co tylko się pali.

      • Piotr Lisiecki pisze:

        Dzięki za odpowiedź. To dla mnie dobra wiadomość. Żona nienawidzi zapachu benzyny.
        A czy wiecie, czy stosowanie alkoholu (denaturatu, spirytusu) w takim radzieckim sprzęcie nie zwiększa ryzyka wybuchu?

  10. zen pisze:

    Spirytus i denaturat na pewno nie to kuchenka benzynowa!!! Kochani czytajcie instrukcje obsługi urządzeń, a jak nie posiadacie to forum jakieś o survivalu. Nie wybuchnie denaturat, ale ma gorszą kaloryczność i palnik gaśnie, źle grzeje, a w skrajnych wypadkach wogóle się nie rozpali. Po drugie i to jest najgorsze niszczymy uszczelki bo twardnieją pod wpływem spirytusu kruszeją i przestają uszczelniać i kuchenka przestaje działać. Ot takie namawianie wlej denaturat to zrobisz sobie kuku – w mojej instrukcji breżniewki wyraźnie napisano paliwo – tylko benzyna. I to by było na tyle …

    • Survivalista (admin) pisze:

      Do mojego rosyjskiego prymusa niestety instrukcja się nie zachowała, a przez kilka sezonów działał na zmianę na benzynie i denaturacie, bez problemów.

      Ja bym stawiał raczej w pierwszej kolejności na benzynę głównie z tego względu, że jest tańsza i bardziej kaloryczna, więc zapas łatwiej zrobić i na dłużej wystarczy.

  11. omen pisze:

    Jeśli chodzi o kuchenki typu prymus to bzdury są tu opisane. Żaden prymus nie działa na denaturat ani inne alkohole. Tych można jedynie użyć do podgrzania palnika i nic poza tym. Prymusa można zalać dowolnym rodzajem BENZYNY – ekstrakcyjnej , zwykłej , można też używać rozpuszczalnikow nitro. Na nafcie pali się słabo. Używam takiej kuchenki już ze 20 lat i nie kumam jakim cudem ktoś określajacy się mianem survivalowca twierdzi, że prymusy działają na denaturacie. Z takim surviwalowcem to bałbym się wybrać w teren. Wstyd po prostu.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Przykro mi niszczyć Twój światopogląd, ale mój prymus doskonale działał na denaturacie.

      • omen pisze:

        To nie jest mój swiatopogląd, tylko wynik wielu lat zabaw z tym urządzeniem. Prymus pali się pod wpływem oparów paliwa i zwiększonego ciśnienia w zbiorniku. Stosujac alkohole nie masz podtrzymania płomienia – to proste i nie trzeba być tu chemikiem, żeby to wiedzieć. Być może zmieszałeś denaturat z benzyną i jakims cudem uzyskałeś efekt palenia się ale to nie tędy droga. Moim zdaniem wprowadzasz ludzi w błąd pisząc tu o paleniu prymusem napełnionym denaturatem. Pominę już fakt mówiący o tym jakie paliwo zalecane jest w fabrycznych instrukcjach bo te informacje znajdziesz sobie łatwo w sieci. Wprowadzasz ludzi w błąd i zniechęcasz do uzytkowania tego typu kuchenek ponieważ ktoś kupi , naleje dykty i raczej nie będzie zadowolony.

        • Survivalista (admin) pisze:

          Lata temu na wyjazdach używałem radzieckiej kopii kuchenki Primus, do której lałem różne rzeczy. Także denaturat. Działała. Wychodzi na to, że miałem wybrakowany egzemplarz. Tym bardziej żałuję, że zaginął przy którejś przeprowadzce.

          • omen pisze:

            Szanowny Panie. Kuchenka , która przedstawiona jest na zdjęciu powyżej i podpisana jako Prymus jest właśnie radziecką kopią Primusa i NIE działa na denaturat. Być może używał Pan jakiegoś innego modelu o tej nazwie ,ale na pewno nie żadnej kuchenki o tej lub podobnej konstrukcji. Ruscy wyprodukowali jeszcze wersję Prymusa z pompką (takiego jak ten na zdjęciu) oraz trochę większy palnik o nazwie SZMEL-4 (czyli trzmiel) – również z pompką. Zadaniem pompki jest wytworzenie w zbiorniku paliwa ciśnienia potrzebnego do wstępnego procesu uruchomienia palnika – nie ma wtedy konieczności „ręcznego” podgrzewania zbiorniczka albo dyszy głównej znajdującej się nad talerzykiem. Tylko takie modele wyprodukowane zostały przez Rusków pod nazwą „Prymus” i żaden z nich ze względu na swoją konstrukcję NIE działa na denaturat ani żaden inny alkohol. Zakładam, że jeśli rzeczywiscie używał Pan czegoś takiego to zaszła tu po prostu jakaś pomyłka ,gdyż pamięć ludzka jest jak wiadomo zawodna. Moje komentarze dotyczą kuchenki ze zdjęcia powyżej podpisanej jako Prymus i nazywanej tez potocznie „kostką”. Pozwolę sobie również wspomnieć o takim „drobiazgu” – a mianowicie fakcie, że oryginalne uszczelnienia prymusa wykonane z gumoazbestu wysychają i pękają w bardzo krótkim czasie po kontakcie z denaturatem więc jest to drugi argument przemawiający za tym o czym piszę wyżej.
            A tak z innej beczki to dziwię się, że nie stara się Pan dociec prawdy i zweryfikować swoich informacji , które mogą sprawić komuś kłopot. Zadaniem tej i każdej innej strony o podobnej tematyce jest to, żeby pomagać komuś o podobnych zainteresowaniach a nie komplikować mu użytkowanie sprzętu. Jedynie na allegro osoby sprzedające od czasu do czasu prymusa i nie mające o nim zielonego pojęcia umieszczają komentarz, że działa „na wszystko”. Szkoda, żeby tak specjalistyczna strona jak Pańska, zniżała się do poziomu internautów promieniujących niewiedzą. Proponuję Panu zweryfikować swoje wiadomości, poczytać opinie osób które regularnie użytkują prymusów, poczytać instrukcję a najlepiej uruchomić Prymusa ze zdjęcia powyżej zalewając go raz benzyną, drugi raz denaturatem a trzeci raz naftą. Jeśli opisze Pan potem rzetelnie swoje doświadczenia i obserwacje to z pewnością przyczyni sie do zwiększenia oglądalności strony i wiarygodności poruszanych tematów. Pozdrawiam serdecznie.

          • Survivalista (admin) pisze:

            Miałem dokładnie taką kuchenkę, jak ta na zdjęciu opisanym „Kuchenka benzynowa / prymus, podczas pracy.”. Po raz trzeci powtarzam, że działała mi również na denaturacie.

            Wydawało mi się, że wiem lepiej, czego używałem i na jakim paliwie. Wychodzi na to, że tylko mi się wydawało.

            Z mojej strony EOT.

  12. a.jedlinski pisze:

    Potwierdzam użyteczność zwykłego grilla do przygotowywania posiłków. Rozwiązanie najprostsze, łatwo dostępne. Na działce gotowałem na grillu garnuszek zupy, zagotowałem wodę na kawę i herbatę, wodę do mycia. Najważniejsza wada – konieczność użytkowania na otwartej przestrzeni. Pozdrowienia dla Admina oraz Czytelników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner