Najlepsze jedzenie do zestawu ewakuacyjnego?

Najlepsze jedzenie do zestawu ewakuacyjnego to z całą pewnością takie liofilizaty, prawda? Zastanowimy się nad tym. Poszukamy rozwiązania, które jest najbardziej pożywne, najbardziej kaloryczne.

Materiał zmontowałem na dwa sposoby. W wersji krótszej z większością konkretów i w wersji dłuższej, która bardziej przypomina vlog. Poniżej znajdziesz odtwarzacz audio oraz wideo z dłuższą wersją, a także spisaną wersję tekstową krótszej wersji materiału.
.

Punktem wyjścia do nagrania tego materiału było opakowanie liofilizowanego strogonowa z ryżem, które uchowało się gdzieś w moich zapasach, dziesięć lat po upływie terminu trwałości (bo z terminem do stycznia 2014 r.).

Czy taki liofilizat jest dobry? Zawiera 418 kilokalorii na 100 gramów, czyli trochę więcej niż w takie proste węgle, bo w składzie ma też trochę tłuszczu, 15% tłuszczu. A to opakowanie ma 250 gramów, czyli wcale nie jest jakoś tak szczególnie duże, nie? Czyli w tym opakowaniu jest około 1000 kilokalorii, czyli to taki konserwatywny oszczędny jeden posiłek z dwóch, z trzech. A jak mamy jeszcze z tym plecakiem iść, to na pewno będzie dużo za mało. Ale to superrozwiązanie, co nie? Waży 250 gramów, pewnie z 20 gramów jeszcze ta folijka, lekkie, nie trzeba tego nieść, tylko trzeba zorganizować do tego wodę.

No więc liofilizaty oczywiście są pierwszą rzeczą, która przychodzi nam na myśli, do głowy, na myśl, dlatego że są dobre. Liofilizaty są dobre, nie są tanie, ale za to są lekkie. Ale wymagają wody, więc nie w każdych wymiarach będą optymalne. Poza tym wcale nie są tak bardzo kaloryczne.

Dlaczego? Czy pamiętacie, co jest najbardziej kaloryczne? Z lekcji biologii powinniście wiedzieć, że oczywiście najbardziej kaloryczne są węglowodany, ale tak naprawdę to wcale nie, bo białka mają tyle samo mniej więcej kalorii w przeliczeniu na gram, co węglowodany. Natomiast najbardziej kaloryczne są oczywiście tłuszcze różnego rodzaju. No ale przecież nie będziemy na zestawu ewakuacyjnego zabierze ze sobą oleju. Chociaż moglibyśmy. Moglibyśmy zabierać ze sobą smalec. Ale czy takim smalcem po prostu zaspokoimy głód? Dostarczymy z całą pewnością mnóstwa kalorii, ale czy on zostanie na dłużej w żołądku, żeby zaspokoić głód? Pewnie nie.

Instrukcja na opakowaniu tego dania podaje: 700 ml wrzącej wody, dokładnie wymieszaj. Skąd jednak ja będę wiedział, że mam 700 ml? Będę zalewał na oko i to jest właśnie problem z tymi daniami liofilizowanymi. Da człowiek za dużo, to jest potem wodnista zupa. Da za mało, to się nawet w całości nie odtworzy. Ja wolę dać za dużo.

Skoro nie smalec, to co zapytacie? I to jest bardzo dobre pytanie oczywiście. Jednym z najfajniejszych produktów, jakie można zabrać do zestawu ewakuacyjnego, są różnego rodzaju masła orzechowe.

Orzechy to w ogóle jest super produkt, więc orzechy też można zabrać, nie? Orzechy od masła orzechowego są tyle lepsze, że można sobie je pochrupać. Nasz układ pokarmowy jest skonstruowany do tego, żeby dobrze funkcjonować, kiedy coś żujemy. Dlatego, to zdanie mojej dietetyczki, nie moje, nie powinno się np. wcinać tylko i wyłącznie różnego rodzaju koktajli, no bo odzwyczaja nas to odrzucia, a to nie jest do końca zdrowe. Więc orzechy pod tym kątem są super, ale można zabrać właśnie masło orzechowe jakiegoś różnego rodzaju.

I kiedyś dostałem do przetestowania takie masło orzechowe, to się nazywa doypack, w takich po prostu tubkach do wyciskania.

Ostrożnie kawałkiem patyka zdejmujemy korek. Otworzyć, zalać, zamieszać, zawinąć, zaczekać, zjeść.
Ło! Wow! Danie ładnie wygląda. Mamy na przykład kawałki pieczarek. Zrobię tu zdjęcie, żebyście widzieli, jak to wygląda. Po 10 latach, przeterminowane od 10 lat.

Dalej uważamy, żeby się nie poparzyć. No, tą resztką wody co nam została, zgasimy tutaj. Dobra, mieszamy, mieszamy tę pulpę. Takie rzeczy przeterminowane od 10 lat nie powinny być niejadalne, ale nie powinny też być szkodliwe. One po prostu powinny, co najwyżej powinny mieć odrobinę gorszy skład pod kątem substancji odżywczych i ewentualnie będą mniej smaczne. Chyba jest dobra konsystencja, bo ma to konsystencję takiego błotka. Dobra, zamykam, zawijam i czekam.

I ja się nie boję o swoje życie czy zdrowie, ja dając takie rzeczy, ale wiem, że lubicie tego typu eksperymenty. Poza tym algorytm na YouTube lubi, bo ludzie na YouTube lubią oglądać takie eksperymenty, więc będę o tym nagrywać.

Dostałem to masło orzechowe w doypackach po to, żeby przetestować i zastanowić się, czy nie wprowadzić tego do nas do sklepu z rzeczami na trudne czasy dla prepperów. Ostatecznie się na to nie zdecydowałem, bo stwierdziłem, że nie chcę mieć kompletnie nowej kategorii produktów spożywczych w sklepie.

Natomiast jest to rozwiązanie całkiem fajne, bo te doypacki zajmują mało miejsca, mają bardzo dużo kalorii i można jak najbardziej zabierać ze sobą wtedy jakiś taki wsad, nazwijmy to udający chleb, czyli jakieś suchary, plus to masło orzechowe daje fantastyczny posiłek.

Kolejnym dobrym rozwiązaniem do zestawów ewakuacyjnych są racje żywnościowe typu Seven OceanS czy NRG-5, opakowanie pół kilo to około 2 500 kilokalorii, czyli też jest rzędu prawie 500 kilokalorii w 100 gramach, czyli tak w przybliżeniu mniej więcej tyle, co w tym liofilizacie. Te racje też mogą stanowić ekwiwalent chleba, czyli bierzemy rację, bierzemy odrobinę tego masła orzechowego, wcinamy, gotowe.

Prawdziwi hardkorowcy mogą rozważyć trzymanie w takim zestawie również na przykład majonezu. Majonez w zamkniętym słoiku przecież się nie psuje, bo normalnie w sklepie sobie leży na półce, więc nie trzeba go trzymać w lodówce, tylko po otwarciu go trzeba trzymać w lodówce, ale jak się jest w czasie ewakuacji, to taki dwustumililitrowy słoikczek majonezu można błyskawicznie zjeść. Ja bardzo lubię majonez, ale chyba bym nie chciał. Znaczy, na pewno wolałbym w razie kryzysu zaspokajać głód majonezem i zaspokajać głód olejem, bo majonez przynajmniej ma jakiś smak, który ja bardzo lubię, dlatego też nauczyłem się go robić.

Skoro mowa o maśle orzechowym, no to orzechy, wspomniałem wszelkiego rodzaju mieszanki studenckie, czyli mieszanki orzechów, na przykład z rodzynkami, z suszonymi owocami. Bardzo fajne rozwiązanie, można trzymać poza lodówką przez wiele lat, zjeść z przyjemnością podczas marszu.

I teraz słuchajcie, ta informacja może część z Was zaskoczyć, mieszankę studencką można kupić również, kiedy nie jesteście studentem. Oni tego nawet nie sprawdzają.

Wreszcie, ostatnią taką kategorią bardzo kalorycznych produktów są po prostu słodycze.

Tylko szukałbym słodyczy, które mają dużo tłuszczu, a nie tylko sam cukier, bo cukier, mówiłem, no nie jest najbardziej kaloryczny. Dla zdrowia oczywiście powinno się ograniczać ilości cukru, ale przecież rozmawiamy o zestawie ewakuacyjnym, o takim doraźnym jedzeniu czegoś przez kilka dni, co ma nam zapewnić energię, kopa, power, żebyśmy doszli do tego celu, niezmęczeni bardzo. Gdzieś dopiero w dalszej kolejności zastanawiamy się nad tym, czy to jest szkodliwe, czy nie.

Dobrze, żeby to nie było rzeczy toksyczne, nie? Ale nie musi być to jedzenie w pełni zbilansowane i zdrowe, bo będziemy jeść to tylko przez kilka dni.

W każdym razie słodycze to ja bym wybierał raczej rzeczy z czekoladą, czekolada gorzka, bo ma kakao, a kakao zawiera dużo tłuszczu, albo jakieś rzeczy z orzechami, albo na przykład fantastycznym produktem są chałwa i sezanki.

Chipsy to też jest fantastyczny produkt do jedzenia w czasie ewakuacji, bo są potwornie kaloryczne, dzięki temu, że zawierają dużo tłuszczu i kartofla, który też jest trochę kaloryczny. Skrobia w kartoflu, węglowodan, też jest nośnikiem energii, ale wiadomo, że chipsów się je też w ogóle jeść nie powinno, bo są niezdrowe.

Dobra, spróbujmy to. Produkt nie zawiera konserwantów, nie wymaga przechowywania w lodówce, no i wygląda to tak, jak takie gówno. No ale liofilizat po odtworzeniu, to zawsze wygląda jak gówno. Chyba to nie jest złe, dalej będziemy próbować. A, jeszcze może przemieszam to raz.

Pachnie jakimś serem, albo jakimś zgniłym czymś. Nie, no serem pachnie. Ale skąd tu ser? Nie było tu żadnego sera.

Czy to jest dobre? Nie. Chyba dałem za mało wody, bo się wołowina tak jakby nie całkiem odtworzyła, ale nie, jest to też niedobre. Jest bardzo słone. Ja bardzo lubię, że to jest słone. To jest bardzo, bardzo słone. Bardzo lubię, że to jest słone, więc ja zjem z przyjemnością. Czy komuś innemu by smakowało? Z moich bliskich nikt tyle nie soli, co ja, więc myślę, że dla nich byłoby to po prostu niejadalne.

Nie, no. Jak się tego zje więcej, to zaczyna się to robić smaczne.

Jeśli chodzi o słodycze, to wszelkiego rodzaju batoniki zawierające w szczególności dużo orzechów, albo ewentualnie choćby wiórków kokosowych, bo kokos to też orzech, też tłusty, to jest też smaczny. Wszyscy wiemy, że podobno Snickersy były zabierane przez bojowników w Czeczenii, kiedy wychodzili na akcje i jakoś im to tam działało.

Najważniejsze, żebyście w zestawie ewakuacyjnym mieli coś, co wam po prostu podchodzi, a jak będziecie mieli coś, czego nie jesteście w stanie zjeść bez obrzydzenia, to będziecie się męczyć. Po co? Ja wiem, że głód jest najlepszą przyprawą, ale po co się męczyć, skoro można po prostu kupić coś, co wam będzie lepiej odpowiadało.

Tylko słuchajcie, jest jedna bardzo ważna uwaga. Te produkty są bardzo dobre do zestawu ewakuacyjnego, ale zrobienie wyłącznie z nich waszego zapasu żywności na trudne czasy będzie błędem. W tym materiale omówiliśmy, co trzeba zrobić, żeby tego błędu uniknąć i zbudować sensowny, naprawdę sensowny zapas żywności na trudne czasy. Tak że koniecznie teraz zobacz ten materiał.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.