Nowa normalność, wielki reset, długotrwały kryzys: jak się na to przygotować?

Nowa normalność. Nowy ład. Wieloletnia wojna, wielki reset albo długotrwały kryzys.

Wszystkie te scenariusze łączy sporo cech wspólnych: najczęściej oznaczają one trwałą zmianę naszego życia, do której musimy się przystosować.

Czy da się być zabezpieczonym przed takim scenariuszem? Tego dotyczyć będzie niniejszy materiał.

Bezpośrednią inspiracją do jego opublikowania było pytanie Zyzia, zadane pod jednym z ostatnich filmów na YouTube:

Dużo osób mówi o ewakuacji, robieniu zapisów itd ale mało kto ( tak mi się wydaje ) mówi o tym co potem. Co zrobić gdy wybuchnie w0jna i będzie trwać kilka lat. Co zrobić gdy jakis kryzys zostanie z nami na dłużej. Wszystkie nasze przygotowania mogą pójść na marne jeśli nie zaplanujemy ich na dłuższy czas. Mało kto mówi też o psychice, zamkniemy się w domu czy uciekniemy do lasu ale co z psychiką. Tak jak mówię, nie kojarzę abyś o tym wspominał (może tak, wtedy mnie popraw) jeśli jednak nie warto zrobić materiał o tym co możemy robić po jakimś czasie kryzysu.

Czy na trwającą kilka lat wojnę, albo długotrwały kryzys gospodarczy, pomoże nam cel ewakuacji na wsi, przygotowany na kilka tygodni? Czy rozwiązaniem będzie ewakuacja z domu z zestawem ucieczkowym, 72-godzinnym?

Oczywiście, że nie. Kierunki naszych przygotowań powinny być inne.

1.Samowystarczalność i niezależność

Pierwszym krokiem jest na pewno dążenie do samowystarczalności i niezależności — pod każdym względem, a więc m.in.:

  • niezależność od szefa i jego humorów,
  • samowystarczalność energetyczna,
  • niezależność od dostaw wody i energii elektrycznej,
  • niezależność od zmian cen żywności i jej dostępności w sklepach,
  • produkcji własnego opału albo ogrzewania domu w niekonwencjonalny sposób.

Patrząc z tej perspektywy powinniśmy starać się budować jak największą samowystarczalność pod każdym możliwym zakresem. I tę samowystarczalność powinny nam zapewniać źródła (pieniędzy / wody / żywności), a nie zapasy.

2. Zapasy

To jednak nie oznacza, że z zapasów powinniśmy rezygnować, bo jest dokładnie odwrotnie. One jednak nie będą nam służyć do budowy samowystarczalności, tylko posłużą jako bufor bezpieczeństwa do przeczekania możliwie długiego okresu przejściowego.

Zawsze posługuję się przykładem zapasu w kontekście utraty pracy. Gdy ją stracimy, przydadzą się nie tylko oszczędności (zapas gotówki), lecz także zapas żywności, paliwa do samochodu czy węgla do ogrzewania domu — by chwilowo obniżyć koszty utrzymania. Dzięki temu oszczędności wystarczą na dłużej i będziemy mieli dłuższy okres przejściowy, by zaadaptować się do nowej sytuacji. Czyli po prostu znaleźć nową pracę.

Na im dłuższy okres przejściowy możemy sobie pozwolić, tym dłużej będziemy mogli szukać nowej pracy — na miarę naszych możliwości oraz potrzeb.

3. Elastyczność

Aby jednak móc wykorzystać ten okres przejściowy, potrzebna jest możliwie duża elastyczność. Taka choćby, by móc w ciągu kilku tygodni podjąć jakieś duże, życiowe decyzje.

Przykładem może być choćby elastyczność w zakresie zmiany miejsca zamieszkania. Ale jak dbać o to, by móc sprzedać dom i wynieść się za granicę w ciągu miesiąca, jeśli z drugiej strony staramy się go możliwie zabezpieczyć na trudne czasy? Na pewno nie jest to łatwe.

Równie niełatwe może być podjęcie decyzji o zmianach albo wprowadzenie zmian, jeśli jesteśmy np. osobą otyłą i chorą na przeróżne choroby przewlekłe ze względu na tę otyłość właśnie.

Dlatego o tę elastyczność też musimy zadbać.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

2 komentarze

  1. Dorota pisze:

    Chcę zobaczyć materiał o permanentnej relokacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner