Oni chcą nas zniszczyć

Nie. Ten tytuł nie jest clickbaitowy. Ten film naprawdę będzie o siłach, które chcą zniszczyć Polskę i Polaków. O tym, jakie mechanizmy w tym celu wykorzystują i trochę też o tym, jak możemy się temu przeciwstawić.

W dzisiejszym materiale chcę pokazać Wam tę świetną książkę Anny Mierzyńskiej “Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” (link reklamowy do Allegro — jeśli klikniesz w link i kupisz coś, otrzymamy niewielką prowizję). Książkę, która jest efektem dziennikarskiego śledztwa i wskazuje czarno na białym działania dezinformacyjne, jakich staliśmy się na przestrzeni ostatnich lat ofiarami.

Uważam, że znajomość tych mechanizmów i umiejętność obrony przed nimi jest jedną z rzeczy kluczowych, jeśli chcemy przetrwać trudne czasy. A także jeśli nie chcemy się w te trudne czasy dać zapędzić. 

Znacie na pewno mechanizm oszustwa na wnuczka, gdy przestępca dzwoni do emeryta, udając płacz i mówiąc, że właśnie potrącił kobietę w ciąży na pasach i potrzebuje pomocy, bo się sprawa zaraz wyda i będzie miał kłopoty z prawem. Żeby szybko mu te pieniądze dostarczyć. Gdy dziadek czy babcia zapyta “Krzysiu, to ty”, przestępca odpowie, że oczywiście tak i że on zaraz kolegę wyśle po pieniądze, bo przecież sam teraz nie może.I żeby broń boże nikomu nie mówić.

Podobno do banków cały czas przychodzą emeryci przez kogoś takiego oszukani, a pracownicy banków cierpliwie im tłumaczą ten mechanizm.

A co, jeśli da się podobne działania bardzo niskim kosztem prowadzić w sferze informacyjnej? Jeśli można w ten sposób sterować nastrojami społecznymi, odbiorem konkretnych produktów albo usług? Jeśli można w ten sposób wpływać na wyniki wyborów konsumenckich, ale też politycznych?

Książka opisuje sześć przykładów kampanii dezinformacyjnych z ostatnich lat, oraz ich skutki. Nie będę omawiał wszystkich, bo nie ma to sensu. Jak najbardziej warto się z nimi wszystkimi zapoznać, bo dają dużo do myślenia, ale ja się posłużę cytatami z książki, z różnych rozdziałów, aby pokazać wam z czym mamy do czynienia. Książkę wam gorąco polecam, link do miejsca, gdzie można ją kupić, jest tutaj (to też link reklamowy do Allegro).

Podstawowym punktem wyjścia musi być odpowiedź na pytanie, co może być celem takiej kampanii dezinformacyjnej? Oczywiście cele mogą być różne. Przykładem niech będzie fragment z pierwszego rozdziału zatytułowanego „Historia o nienawiści. Jak niszczono osoby LGBT, by wygrać wybory”.

Celem każdej akcji dezinformacyjnej jest rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji w celu wpływania na zachowania i decyzje innych ludzi, zgodnie z interesem dezinformującego. W kampanii nienawiści przeciwko LGBT dokładnie widać te elementy: (…) wzbudzanie silnych emocji, które ograniczają krytyczne myślenie i dają możliwość kontrolowania zachowań ludzi; wreszcie — podejmowanie decyzji wyborczych pod wpływem tychże emocji.

Ale dlaczego w ogóle kampanie dezinformacyjne mogą być skuteczne? Jakich mechanizmów trzeba użyć, żeby były skuteczne.

(…) argumenty merytoryczne zawsze są słabą tarczą obronną w (…) akcjach dezinformacyjnych — głównie dlatego, że działają innym rodzajem broni niż ta stosowana w dezinformacji: odnoszą się do danych i faktów. Tymczasem w dezinformacji broń stanowią emocje, wywoływane przez fałszywe lub zmanipulowane informacje.

W tym kontekście można byłoby się zastanowić, czy w ogóle jest sens dementować nieprawdziwe informacje. Ja to robię bardzo często, w wielu dyskusjach w internecie. W szczególności poświęcam na to czas pod naszymi filmami i artykułami oraz na naszej grupie na FB czy Telegramie. Uważam, że tam powinniśmy dbać o jakość przekazywanych informacji i nieprawdziwe, szkodliwe informacje usuwać. Czy jednak merytoryczna krytyka zmanipulowanych informacji i zarzutów pomaga? Autorka pisze o tym nieco niżej tak:

Merytoryczne dementowanie przekłamań nie przynosi (…) szerokich efektów. Jest potrzebne tym, którzy nie poddali się ogólnym nastrojom, by mogli poznać prawdziwe informacje i krytycznie ocenić masowy przekaz. Jest niezbędne także po to, by dokumentować prawdę. Ale niestety słabo dociera do rozemocjonowanych ludzi. Zbadano już (…), że zwłaszcza w internecie znacznie chętniej rozpowszechniamy treści budzące negatywne emocje (…) niż treści neutralne. Zaś merytoryczne dementi jest neutralne, nie wzbudza więc większego zainteresowania.

Ten cytat potwierdza słuszność dementowania nieprawdziwych informacji, bo to pomaga osobom nieprzekonanym zrozumieć, co jest prawdą. Utrudnia rozprzestrzenianie się dezinformacji, jak gdyby powstrzymuje kolejne osoby przed wciągnięciem przez bagno kłamstw i manipulacji.

Z drugiej strony, osobom, które już w tym bagnie utknęły, raczej to nie pomoże. O tym jeszcze będzie trochę później.

Drugi wniosek z tego cytatu jest taki, że trzeba te informacje dementować jak najszybciej. Bo one mogą się rozprzestrzenić ZANIM pojawi się oficjalne dementi, na które nikt nie będzie czekał i którego nikt później dalej nie prześle (a prześle dalej nieprawdziwe, zmanipulowane treści, bo będą wzbudzały jego emocje).

Innym mechanizmem wykorzystywanym w dezinformowaniu jest stosowanie specyficznego języka, co okazuje się też mieć znaczenie. To cytat z drugiego rozdziału, „Historia o niepewności. Koronasceptycy i antyszczepionkowcy”.

Po pierwsze — skomplikowane branżowe słownictwo utrudnia weryfikację faktów. Po drugie — wykorzystuje efekt autorytetu, czyli uruchamia pułapkę myślenia, polegającą na nieracjonalnym zaufaniu do o opinii ekspertów. Kiedy uznamy kogoś za eksperta, przestajemy weryfikować podawane przez niego tezy, bo stwierdzamy, że on i tak wie lepiej. Niestety, do uznania za eksperta często wystarcz powierzchowne, zewnętrzne cechy: poważny wygląd, naukowy język i duża pewność siebie (…).

Ten efekt widzieliśmy w „Apelu naukowców i lekarzy”, który na pierwszy rzut oka może się wydawać bardzo ważny i wartościowy. Przecież o jakieś działania albo zaniechanie działań apelują tutaj naukowcy oraz lekarze.

Sęk w tym, że wielu z tych naukowców w żadnym razie nie może być uznanych za fachowców jeśli chodzi o wirusy, pandemię czy szczepionki. Inicjatorem tego apelu jest dr hab. W. Julian Korab-Karpowicz, prof. UO (filozof, historyk myśli politycznej, przekonany, że jest prezydentem in spe Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Królestwa Polskiego, namaszczonym na to stanowisko przez Króla Polski-Lehii Leha XIII Wojciecha Edwarda I). Już sam ten fakt, że ten człowiek uczestniczy w takiej szopce, powinien dawać do myślenia. Jeśli nie da, można przejrzeć pełną listę sygnatariuszy (dwa linki wyżej) i znaleźć tam m.in. profesora-lekarza dentystę, profesora nauk społecznych czy profesora od krytyki literackiej.

Podobny odbiór będą mieć „Apele lekarzy i pracowników sektora medycznego”, w których podpisywać się będą na przykład rejestratorki w przychodniach czy woźni (pracownicy sektora medycznego). A zgodzimy się, że jeśli chodzi o leczenie siebie samego czy dzieci, powinniśmy ufać lekarzom, a nie woźnemu czy rejestratorce, prawda?

Kolejny mechanizm opisano w tym samym rozdziale.

Budowanie fałszywych powiązań na wątłych podstawach faktycznych to jeden z mechanizmów, wykorzystywanych podczas wymyślania teorii spiskowych. W paralogiczne ciągi przyczynowo-skutkowe wpisuje się wszystko, co na pierwszy rzut oka pasuje do przekazu, pomijając ewentualne sprzeczności. Dzięki temu powstaje pozornie spójna i emocjonująca opowieść, która objaśnia niezrozumiałe wydarzenie.

Niestety ludzie są tak skonstruowani, że łatwo wsiąkają w te spiskowe teorie. Trudno ich jednak za to winić, bo to wynika po prostu z konstrukcji naszych mózgów. Tu nie ma złej woli ze strony osób, które w to bagno dezinformacji dają się wciągnąć. Trzeci cytat z tego samego rozdziału.

W Polsce pierwsze fake newsy na temat koronawirusa także pojawiły się w styczniu [2020 r. — przyp. KL], ale z dniem wprowadzenia lockdownu ich liczba wzrosła lawinowo, razem z zainteresowaniem tego rodzaju treściami. Nic dziwnego: niepewność, mnożące się wątpliwości, destabilizacja, chaos i strach — taka mieszanka emocjonalna zawsze budzi silną potrzebę szybkiego uporządkowania świata, a przynajmniej znalezienia odpowiedzi na podstawowe pytania: o co w tym wszystkim chodzi? Co będzie jutro? Co mam zrobić, by przeżyć? Kto za to wszystko odpowiada?

Taka chęć uporządkowania świata jest zupełnie zrozumiała. Chodzi o to, by rozumieć, co się dookoła nas dzieje, z czego te działania wynikają i jakie mają konsekwencje. A także, w jaki sposób możemy próbować wpłynąć na te czynniki, jak możemy zmienić swój własny los. Kiedyś w tym uporządkowaniu świata pomagały ludziom inne wartości. Teraz pomagają teorie spiskowe. Znów cytat z tego samego rozdziału.

Jedni odwołują się do nauki i zasad, jakie w niej obowiązują; inni żarliwie się modlą, w religii odnajdując stabilny porządek; kolejni wolą zaufać państwu i instytucjonalnemu systemowi. Ale pewna grupa ludzi zwróci się ku teoriom spiskowym, ponieważ zawarte w nich narracje podsuwają natychmiastowe odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Co prawda odpowiedzi te mają niewiele wspólnego z prawdą, są pełne fałszywych twierdzeń i manipulacji, ale przy wysokim napięciu emocjonalnym obiektywna prawda traci na znaczeniu — liczy się ulga oraz zachowanie wewnętrznej, psychicznej integralności.

I zwróćcie uwagę, że tu wcale nie zawsze musi chodzić o dojście do prawdy (zresztą, jak prawdy na temat jakiejś nowej choroby albo wojny za oceanem miałby szukać ktoś, kto nie jest fachowcem? albo nie był tam za oceanem, nie zna lokalnych uwarunkowań, nie umie ocenić, czy filmiki pochodzą z tego miejsca, z tego czasu, a nie są nagrane wiele lat wcześniej)? Chodzi natomiast o usunięcie okropnego dyskomfortu związanego z tym nieznanym zagrożeniem.

A wiecie, co dzieje się, gdy się taką dezinformację demaskuje? Ten dyskomfort wraca, wzmocniony poczuciem, że się zostało oszukanym. To dlatego łatwiej oszukać, niż kogoś uświadomić, że został oszukany. Bo sam będzie się bronił przed tym poczuciem, ze względu na chęć zachowania wewnętrznego poczucia spójności z samym sobą, ze swoimi wartościami. Oto cytat z rozdziału trzeciego „Historia o stracie. Kiedy teorie spiskowe stają się namiastką życia”.

(…) nic dziwnego, że wyznawcy teorii spiskowej reagują agresywnie wobec rozmówców, którzy próbują im uświadomić, że to, co mówią, nie jest prawdą. Bronią w ten sposób poglądów, które pozwalają im bezpieczniej żyć. (…) Konfrontacja z rzeczywistością oznaczałaby powrót do lęku, chaosu i niepewności, a tego (…) chcą uniknąć za wszelką cenę. Dlatego wybierają fałsz zamiast prawdy. (…) Przez to stają się maksymalnie podatni na dezinformację, o ile tylko podtrzymuje ona ich poglądy.

Te dezinformacje mogą być szkodliwe na wielu poziomach. Mogą zniechęcać całe grupy ludzi do robienia dobrych rzeczy albo zachęcać do rzeczy złych. Nawet jeśli taka grupa nie jest liczna, może wpływać na warunki życia całego narodu, społeczeństwa. Oczywiście taka zmanipulowana osoba szkodzi sama sobie, ale może też szkodzić własnej rodzinie. I nie tylko dlatego, że najbliższe osoby też będą zmanipulowane. Również przez to, że pośrednio takie fałszywe informacje i działania manipulacyjne rozwalają podstawowe komórki społeczne – rodziny! 

Proste odpowiedzi (…). Pozorna logika, wyjaśniająca rzeczywistość (…). Spadek poziomu lęku i niepewności. Szybka ulga. (…) To właśnie dostają od teorii spiskowych ich wyznawcy: erzac uporządkowanego, zrozumiałego świata. Oraz poczucie wyższości, wynikające z przekonania o byciu wtajemniczonym. Jaką płacą cenę? Jeśli głęboko wejdą w spiskowy świat, mogą stracić całe swoje dotychczasowe życie: rodzinę, przyjaciół, pracę. Zanikają wówczas więzi. (…) Człowiek zmieni się drastycznie, bliscy nie będą w stanie go poznać, porozumieć się z nim. Może dojść do sytuacji, że stracą kogoś (…) — z powodów, które trudno im będzie zrozumieć. Tak też wygląda efekt niszczący dezinformacji.

Ten cytat (wytłuszczenie moje) podobnie jak i poprzedni, pochodzi akurat z rozdziału o QAnon, zjawisku, które trudno jednym zdaniem wytłumaczyć: sieci teorii spiskowych odnoszących się do polityki, Trumpa, spisków na szczytach władzy w USA i tak dalej. 

Jednym z najlepszych narzędzi do demaskowania dezinformacji jest próba dokopania się do źródła, bez względu na to, czy informacje nam się podobają, czy nie. Trzeba to zrobić zanim puścimy informację w obieg. Aby to było trudniejsze, stosuje się pranie dezinformacji.

„Ta kampania funkcjonowała jak pralnia dezinformacji” — podsumowała firma Meta [właściciel m.in. Facebooka, przyp. KL]. To coraz częściej używane określenie przez badaczy — mówią o praniu informacji lub dezinformacji w takim samym kontekście, w jakim mówi się o praniu pieniędzy. Chodzi o stworzenie wrażenia, że mamy do czynienia z wiarygodną informacją (gdy w rzeczywistości jest ona fałszywa) dzięki przepuszczeniu fake newsa przez całą siatkę rozmaitych i powiązanych ze sobą kanałów. Gdy taki fałszywy news dociera w końcu do właściwego odbiorcy, trudno dociec, kto go upublicznił jako pierwszy, a duża liczba źródeł wydaje się potwierdzać autentyczność informacji.

To cytat z rozdziału czwartego „Historia o lęku. Rosyjska wojna szczepionkowa”.

Zaskakująco dużo w tej książce wątków rosyjskich, co akurat nie powinno dziwić. Rosja nie ma za wiele dobrego do zaoferowania światu poza surowcami energetycznymi. Więc próbuje zdobywać wpływy siłą, także działaniami w sferze informacyjnej. Wspierając różne ruchy, albo rozpowszechniając jakieś informacje. Tylko to nie dzieje się dlatego, że te wartości wyznawane przez te ruchy są spójne z wartościami wyznawanymi w Rosji. Chodzi tylko o realizację partykularnych interesów. Doskonale to było widać przy rosyjskiej informacyjnej akcji antyszczepionkowej. Z tego samego rozdziału pochodzi poniższy cytat:

Badania rosyjskiej narracji w sieci (…) doskonale pokazują falowanie kremlowskiej narracji szczepionkowej, uzależnione od nastrojów politycznych: przed podpisaniem umowy z Brytyjczykami [o współpracy między koncernem Astra Zeneca a rosyjskimi naukowcami — przyp. KL] AstraZeneca była „małpią szczepionką”, po podpisaniu (…) doskonałym preparatem, a rosyjskie media celebrowały brytyjsko-rosyjskie partnerstwo. Gdy zaś pojawiły się doniesienia o zakrzepach, a producenci Sputnik V [rosyjskiej szczepionki na Covid — przyp. KL] starali się o zgodę na wejście na rynek unijny — znów nastąpiła zmiana i AstraZeneca w rosyjskich przekazach po prostu… niosła śmierć. W przeciwieństwie do Sputnika V, oczywiście.

I ja nie będę tu omawiał całej książki, bo po pierwsze byłoby to wyjątkowo nieeleganckie w stosunku do autorki. Po drugie, tych wątków jest tak wiele i są tak fascynujące, że momentami to aż zapiera dech w piersiach. Pamiętacie, jak się w Polsce ludzie obrażali na influencerów, że biorą pieniądze za promowanie szczepień? Ja też czasem czytam kierowane pod swoim adresem bezpodstawne takie właśnie zarzuty. A wiedzieliście, że podobną współpracę proponowano w zakresie szkalowania zachodnich szczepionek? Jestem przekonany, że niejedna osoba widząc mnie zachęcającego do szczepień pomyślała, że mogę to robić nie ze względu na przekonania, tylko dla pieniędzy. Ale czy taki sam mechanizm pojawia się w głowie ludzi oglądających treści antyszczepionkowe? Powiem uczciwie – ja myślałem, że ci ludzie robią to wyłącznie ze względu na nakręcanie swoich zasięgów i czerpanie z tego bezpośrednich korzyści (reklamy, sponsoring, własne książki itd.).

I na zakończenie optymistyczny akcent, czyli jak wyjść z tego bagna, w którym jesteśmy. Cytat z posłowia:

Uodpornienie się na dezinformację jest możliwe, choć wymaga wysiłku o raz holistycznego spojrzenia na problem. (…) Potrzebujemy szeroko zakrojonej edukacji, uczącej rozróżniania prawdy od fałszu w sieci oraz nagradzającej krytyczne myślenie; potrzebujemy rozpoznania mechanizmów psychologicznych i socjologicznych, zwiększających indywidualną i społeczną podatność na dezinformację, a po ich rozpoznaniu — stworzenia programów wspierających odporność na fałsz i manipulację; prawa, które będzie karało za kłamstwo w sieci i ochroni ofiary internetowej przemocy; instytucji państwa reagujących na nieprawdziwe informacje i wspierających obywateli w docieraniu do prawdy.

Więc edukujcie! Dzieci, bliskich, innych komentujących w internecie. Proście o podanie źródeł. Demaskujcie gówniane źródła. I przeczytajcie tę książkę, bo ona kilka takich akcji dezinformacyjnych bardzo ładnie demaskuje, co z pewnością wam w przyszłości pomoże.

Nie okłamujcie się, że z jej pomocą przekonacie bliskich. To się może Wam nie udać…

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

35 komentarzy

  1. WW pisze:

    Magister inżynier mechanik kwestionuje autorytet naukowców i lekarzy mówiąc, że brak im kompetencji, a sam wypowiada się na temat dezinformacji, o której nie uczył się przecież na Politechnice. Tym samym pokazuje, że jest niekompetentny w sprawach dezinformacji. Czy napisał na ten temat choć jeden artykuł naukowy? Dezinformację uprawiają obecnie główne media, a w czasie pandemii, na wielką skalę dezinformację przeprowadzały korporacje farmaceutyczne, aby nas przekonać o bezpieczeństwie szczepionek. Do dzisiaj Izba Lekarska prześladuje ponad 100 lekarzy, którzy mieli odwagę powiedzieć NIE dla tego eksperymentu medycznego i podpisali apele naukowców i lekarzy. Tym ludziom należy się wielki szacunek. Stanęli w obronie wolności słowa i dobra pacjenta.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Gorąco zachęcam do ponownego przeczytania mojego tekstu, jeśli coś jest niejasne. W razie czego, służę pomocą. Lepiej zadać pytanie, jeśli się czegoś do końca nie rozumie, niż komentować bez sensu.

      Tak, inżynier mechanik kwestionuje autorytet profesora filozofii, profesora nauk społecznych oraz profesora od krytyki literackiej, w dziedzinie ochrony zdrowia i medycyny.

      A to, że się rozlicza przedstawicieli środowisk medycznych za podpisywanie się pod kłamstwami, to akurat słuszne i prawidłowe.

  2. burek pisze:

    Widać Krzysztof, że szukasz poparcia na podjęte przez siebie decyzje, ale niestety nie tam gdzie trzeba, błądzisz.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Gdy mam wątpliwości co do słuszności podjęcia jakiejś decyzji, szukam dodatkowych informacji i podpowiedzi.

      Gdy chodzi na przykład o moje zdrowie, korzystam ze wsparcia lekarzy, którym ufam.

      Natomiast zupełnie mnie nie interesuje, czy niemający o temacie pojęcia ludzie popierają moje decyzje, czy nie. 😉

      • burek pisze:

        Więc po co te powyższe reklamy, jedynie słusznej retoryki?

        • Krzysztof Lis pisze:

          Nie wiem, co masz na myśli pisząc o „reklamach jedynie słusznej retoryki”.

          Książka jedynie ukazuje przykłady mechanizmów działań dezinformacyjnych.

  3. B2C pisze:

    A Ty Krzysiu dalej pro-covid? Widzę ból w oczach i clikbajtowy tytuł filmu.. Oglądalność spada? Jeśli po 2 latach dalej masz klapki na oczach, to śmiem kwestionować Twój ogląd sytuacji i wartość merytoryczną Twojego kanału.. ale rozumiem, że ten filmik powyżej to próba obrony przed tym poczuciem „że się zostało oszukanym (…) ze względu na chęć zachowania wewnętrznego poczucia spójności z samym sobą, ze swoimi wartościami.” Szkoda, że przy okazji byłeś tubą tych co zawiadywali tą całą info-demią.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Szukałem dobrej miniaturki do tego filmu, która korelowałaby z emocjami, jakie czułem czytając tę książkę i później przy nagrywaniu materiału. W szczególności był to ogromny smutek, ale też trochę przerażenie skalą wrogich działań, jakich ofiarami stało się wielu Polaków.

      Parafrazując znane powiedzenie: powiedz o dezinformacji, a antyszczepionkowcy i inne szury się odezwą. Nie dziwi to, taka agresja bierze się z tego mechanizmu, który w książce jest opisany, który zresztą sam tutaj zacytowałeś.

      Uważam, że wszyscy ludzie na poważnie traktujący swoje przetrwanie muszą umieć rozpoznawać działania dezinformacyjne i bronić się przed szkodliwymi treściami. W przeciwnym razie nie zechcą się na przykład zaszczepić, bo ich ktoś w sieci okłamie. Albo przestaną myć ręce po sraniu, bo przecież filmy na YouTube z żółtymi napisami nie mogą mówić nieprawdy.

      Komentarze pod filmem i artykułem potwierdza, że moje działania są słuszne. Bo w naszym środowisku jeszcze wiele mamy w tym zakresie do zrobienia.

      Jeśli będziesz miał kiedyś ochotę merytorycznie porozmawiać o kwestiach poruszonych na materiale i w książce, gorąco zachęcam.

  4. Pasztet Wigilijny pisze:

    Ad „antyszczepionkowcy i inne szury” – bardzo przepraszam, ale chyba niedawno zmieniła się mądrość etapu. Nie ma już antyszczepionkowców, płaskoziemców, foliarzy ani szurów. Teraz obowiązuje linia „Chcę zrozumieć, chcę pomóc im zrozumieć”.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Nie ukrywam, że zmieniło mi się podejście po przeczytaniu tej książki. Wprawdzie materiał o tym, dlaczego ludzie z naszego środowiska są podatni na takie „szurskie” przekazy, to robiłem już dawno temu. Ale dopiero teraz w pełni do mnie dotarło, że ludzie wierzący w te brednie są po prostu ofiarami akcji dezinformacyjnej. I że to nie jest ich zła wola, że w nie wierzą i że je dalej rozprzestrzeniają.

      I tak, bardzo zależy mi na tym, żeby ludzie zrozumieli, czego stali się ofiarą. I żeby nie stawali się ofiarą takich działań w przyszłości. Uważam, że będzie to miało niebagatelne znaczenie dla losów Polski.

      • burek pisze:

        „Ale dopiero teraz w pełni do mnie dotarło, że ludzie wierzący w te brednie są po prostu ofiarami akcji dezinformacyjnej. ” Tylko trzeba zrozumieć, że to działa w obje strony, ty też ulegasz akcji dezinformacyjnej.

  5. Pasztet Wigilijny pisze:

    „Antyszczepionkowiec – osoba, która ma wszystkie szczepienia obowiązkowe, ale nie ma jednego nieobowiązkowego, przeciw chorobie, której nawet nie wpisano na listę chorób zakaźnych”.
    Tak, po 3 latach strasznej „pandemii” zwalczającym ją bohatersko urzędnikom nawet NIE UDAŁO się wpisać SARS-Cov2 na tę listę:
    https://www.gov.pl/web/gis/koronawirusy-mers-cov

    • Krzysztof Lis pisze:

      Ale ta, Twoim zdaniem, nieudolność GIS to świadczy o czym?

      Że koroniak nie jest zaraźliwy?
      Że ludzie na niego nie umierają?
      Że szczepionki nie działają?

      Stawiam dolary przeciwko orzechom, że 99,5% osób, które są przeciwne szczepieniom na koroniaka, nawet nie wie o istnieniu tej listy.

      • Pasztet Wigilijny pisze:

        Nie mam pojęcia o czym świadczy ten fakt. Natomiast jestem przekonany, że to nie jest nieudolność. I ja z kolei mogę się założyć, że choroby niewpisanej na listę chorób zakaźnych nie można też wpisać do kalendarza szczepień obowiązkowych. A teraz proszę przypomnieć sobie jak ograniczano naszą wolność na takiej „podstawie prawnej” jak konferencja prasowa dr ekonomii niedzielskiego, bo „koroniak jest zaraźliwy i ludzie umierają”. Pod koniec zajoba pojawiły się pomysły, żeby „antyszczepionkowców” wyrzucać z pracy, unimożliwić podróże a nawet zamykać do więzienia. Naprawdę Pan nie widzi, że w tej „pandemii” coś nie gra?

  6. Pasztet Wigilijny pisze:

    Szkoda, że pani dziennikarka z Agory nie omówiła sprawy amantadyny.

  7. Pasztet Wigilijny pisze:

    „W kampanii nienawiści przeciwko LGBT dokładnie widać te elementy” – jakoś nie widzę żadnej kampanii nienawiści przeciwko LGBT. Raczej od kilku lat dostrzegam nachalne stręczenie zb0czeń seksualnych i „kampanię nienawiści” (oraz cenzurę) przeciwko osobom, które np. nie chcą obecności zawodowych działaczy LPGejów w szkołach. A dziwnym trafem pedofilia jest wysoko skorelowana z homoseksualizmem.

    • Krzysztof Lis pisze:

      W książce ta kampania została bardzo ładnie opisana.

      Podrzucisz badania, które dowodzą tej korelacji? Bo po przeczytaniu Twojego komentarza próbowałem jakieś rzetelne badania potwierdzające taką tezę odnaleźć, niestety bezskutecznie.

        • Krzysztof Lis pisze:

          Prosiłem o BADANIA. Ty podałeś link do jakiegoś artykułu powołującego się na jakieś artykuły powołujące się na opracowanie, które jeszcze wtedy nie zostało oficjalnie opublikowane.

          Próbowałem dokopać się do tego raportu, o którym wspomina artykuł, ale nie znalazłem źródłowego tekstu. Będę wdzięczny za jego podesłanie.

          Teza „większość molestowanych w kościele to byli chłopcy, czyli większość molestujących to musieli być homoseksualiści” oczywiście jest bezpodstawna. Po pierwsze, odnosi się tylko do wycinka przypadków pedofilii, w kościele (a więc nie pozwala na wyciąganie wniosków na temat orientacji seksualnej sprawców spoza kościoła). Po drugie, nie bierze pod uwagę innych czynników, jak na przykład fakt, że dla księży chłopcy są po prostu łatwiej… dostępni, jakkolwiek źle to brzmi, bo służą do mszy i mogą mieć przez to bliższe relacje z księżmi.

          • Pasztet Wigilijny pisze:

            Próbowałem ale będzie ciężko. Parę lat temu znalazłem statystykę, że znacząca większość ofiar pedofilów to chłopcy (bodajże proporcja była ponad 8/2), nie udało mi się teraz tych danych namierzyć. Zresztą „paragraf” jest tak sformułowany, że normalny facet uwiedziony przez dobrze rozwiniętą 15-latkę, to też „pedofil”. Ale trafiłem perełkę z drugiej strony – przyczynek do artykułu o dezinformacji – proszę sobie przeczytać, jak postępacy udowadniają, że tej korelacji nie ma. Proszę zwrócić uwagę, jakich informacji tu brak i jaki błąd (?) w metodzie badania popełniono:
            https://www.encyklopedia.edu.pl/wiki/Homoseksualizm_a_pedofilia
            I jeszcze ciekawostka historyczna: pierwszym odkrywcą pedofilii wśród księży był dr Józef Gebbels.

          • Pasztet Wigilijny pisze:

            W tym artykule jest spora bibliografia, choć to z USA, mogą być jakieś róznice kulturowe:
            https://apologetyka.org/homoseksualizm-a-pedofilia-badania-dr-paula-camerona/

          • Krzysztof Lis pisze:

            Tu masz artykuł, który rozprawia się z bzdurami wypisywanymi przez Camerona w jego „badaniach”:
            https://lgbpsychology.org/html/facts_molestation.html

            Facet uwiedziony przez 15-latkę to nie pedofil i nie pójdzie siedzieć za pedofilię.

            Pedofilia, jako orientacja seksualna, to coś innego od czynu pedofilnego. Można nie mieć takiej orientacji seksualnej, a dopuścić się takiego czynu.

  8. Pasztet Wigilijny pisze:

    Coś mało komentarzy – ciekawe, dlaczego?

    • Ogromna część komentarzy wpada do kolejki moderacji, skąd musimy je ręcznie wyciągać i publikować. Ale nie martw się, nic w przyrodzie nie ginie.

      • Pasztet Wigilijny pisze:

        Zwracam honor i dziękuję za głasnost’. Po prostu ostatnio często stykałem się z cenzurą, przoduje w tym zbuk.

  9. WW pisze:

    Magister inżynier mechanik sam manipuluje czytelnikami i uprawia dezinformację. Apele naukowców i lekarzy w sprawie szczepień podpisało pięciu profesorów zwyczajnych medycyny oraz kilku doktorów habilitowanych i doktorów nauk medycznych oraz profesorowie i doktorzy z innych dziedzin nauki i praktykujący lekarze. Dzisiaj te osoby (szczególnie ze środowiska lekarskiego) są prześladowane. Prawo do otwartej dyskusji na tematy medyczne wynika z Konwencji o biomedycynie i prawach człowieka, którą Polska podpisała, a której nie respektuje prześladując lekarzy za poglądy. Tzw. medyczni eksperci rządowi otrzymywali wynagrodzenia od firm farmaceutycznych, a więc wyraźnie miał miejsce u nich konflikt interesów. Za pandemią stoją wielkie pieniądze i korupcja. To nie jest tylko problem medyczny. To jest link do drugiego Apelu, gdzie są nazwiska sygnatariuszy i ich tytuły naukowe. Tym odważnym ludziom należy się szacunek. https://dorzeczy.pl/kraj/165586/grupa-naukowcow-i-lekarzy-znowu-apeluje-do-prezydenta-i-rzadu-chodzi-o-szczepienia.html

    • Krzysztof Lis pisze:

      Proszę udowodnić, że manipuluję czytelnikami i dezinformuję. 🙂

      Przecież ja nie twierdzę, że tego omawianego przeze mnie apelu nie podpisał żaden lekarz. Owszem, byli tam lekarze. Co nie zmienia faktu, że byli też ludzie kompletnie z innych dziedzin, których głos w tej dyskusji niewart jest funta kłaków.

      Wydaje mi się, że nikt nie prześladuje lekarzy za POGLĄDY, tylko rozlicza ich za propagowanie szkodliwych rzeczy. A to jest delikatna różnica. Gdy lekarz swoimi działaniami szkodzi ludziom, jak najbardziej należy go za to rozliczać. Na tym polega dorosłość, że się ponosi odpowiedzialność za swoje działania i wypowiedzi.

  10. Pasztet Wigilijny pisze:

    Też podam przykład manipulacji. Przy okazji „pandemii” zresztą. Wszelkie epidemie można opisać na liczbach względnych (ułamki, procenty) jak każde zjawisko statystyczne: procent zarażonych, procent zgonów, ew. bardziej precyzyjne wskaźniki w rozbiciu na grupy wiekowe, płeć, wcześniejszy stan zdrowia (grupa przewlekle chorych jest szczególnie istotna). Nie przypominam sobie, żeby w czasie kretyniady „wolne media” choć raz podały liczby względne. Jeśli był taki przypadek, to bardzo proszę o link. Bo ja tylko ciągle słyszałem: „50 tys zachorowań, zmarło 400 osób” itp. Nikt się nie zająknął, że w Polsce umiera dziennie ok. 1000-1200 os. (prawie 400 tys. rocznie) i to jest NORMA.
    A tu moje wyliczenia (z dn. 16.04.2021):
    Zajrzałem sobie w oficjalne statystyki, które podaje MZ i zabrałem się do „pandemii” z kalkulatorem. Po roku straszliwej zarazy (najgorsze są zwłoki na chodnikach!) wygląda to tak.
    Zarażeni: 2660088 (w tym „chorzy bezobjawowo” wymazani testem do badania papai),
    Zgony: 61208 (w tym robotnik, co spadł z drabiny, chorzy na raka itp., itd.),
    Dzielimy na liczbę ludności PL (37636186 wg GUS) i mnożymy x100 celem uzyskania procentu. I włala:
    Zarażeni – 7,067% populacji (SIEDEM procent przez rok!)
    Zgony – 2,3% zarażonych czyli 0,16% populacji Polin (półtora PROMILA populacji przez rok!)
    Niestety błazny przestały podawać średni wiek zmarłych. Ostatnie dane znalazłem z kwietnia 2020: średnia 73 lata i mediana 75 lat. Mediana jest lepszą miarą, bo średnią zaniżają względnie młodzi sercowcy a zwłaszcza rakowcy.
    Aha – jeszcze w maju 2020 znalazłem średni wiek zmarłych: 72 lata – mężczyźni i 78 lat – kobiety.
    W 2019 r. przeciętna długość życia mężczyzn w Polsce wyniosło 74,1 roku, natomiast kobiet 81,8 roku.
    UWAGA: straszny covid skraca życie o 2 a nawet 3 lata!
    I jeszcze jedno: roczny wskaźnik zgonów to nieco poniżej 1,5% populacji (gdyby średnia długość życia wynosiła 100 lat, to byłby równo 1%)

    • Pasztet Wigilijny pisze:

      I jeszcze dla porównania: przeciętna śmiertelność czarnej ospy (której „już nie ma”) to wg. Wiki ok. 30% zarażonych, a szczepionka jest niedostępna od 40 lat.
      „Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że (zachorowania na grypę) rocznie dotyczyć może 5% – 10% dorosłych i 20% – 30% dzieci” – wg. GIS
      A grypy nie diagnozowano testami.

  11. Janusz pisze:

    Są dwie rację! Ja pozostanę przy swojej i si3 nie zaszczepię. Przyszłość pokaże kto miał rację! A ten portali od dawien dawna uważam za jedną wielką manipulację opłacaną przez CIA!!! Człowiek opętany wierzy i nic tego nie zmieni. Szczep się i innym nie wciskaj!!!!!

    • Krzysztof Lis pisze:

      Przecież nikomu nic nie wciskam. A ten film, tak zresztą jak i książka, nawet nie jest o szczepieniu czy nieszczepieniu. Znamienne jest jednak, że tylko do tej części się odniosłeś, jak pies Pawłowa, reagujący ślinotokiem na dzwonek.

      Najwyraźniej temat szczepionek musi Cię uwierać, pewnie czujesz gdzieś tam w środku, że zrobiłeś źle. Może nawet ktoś przez to z Twojej rodziny umarł, a Ty sobie wmawiasz, że to nie dlatego… Mam nadzieję, że jednak nie, że jeśli komuś zaszkodziłeś, to tylko sobie.

      Komentarz o tym, że my tu dostajemy od CIA pieniądze, uważam za wyjątkowo śmieszny. W „Protokoły mędrców syjonu” też pewnie do dzisiaj wierzysz?

  12. ewefdwef pisze:

    dużo lepsze https://www.youtube.com/watch?v=5lbO5VNHbc0&t=841s
    ale admin wykasuje jak poprzednie informacje o programie do emaili w czasie gdy nie bedzie internetu.
    bo admin jest stronniczy

    • Nie znalazłem Twojego komentarza o programie do emaili. Musiał go automat zaklasyfikować jako spam. Może też sam go przeoczyłem i usunąłem razem z innymi (dziennie usuwamy setki spamowych komentarzy).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner