Pierwsze 30 dni kryzysu: jak przetrwać?

Kryzysy są przejściowe. Nasze przygotowania na trudne czasy mają nam pomóc przeczekać właśnie ten okres, aby poradzić sobie w nowej normalności. Dziś porozmawiamy o tym, jak przetrwać pierwsze 30 dni kryzysu. I nie, nie chodzi o to, żeby kupić zapas żywności na 30 dni, to nie wystarczy. Zresztą sami zaraz zobaczycie.

Poniżej znajdziesz wersję audio do odsłuchania jako podcast oraz odtwarzacz wideo z zapisem z YouTube, a także nieco uporządkowaną, tekstową wersję materiału.
.

Nie ma co ukrywać, że mocno do nagrania tego materiału zainspirował mnie jeden z ostatnich odcinków Casual Preppers Podcast, na którym właśnie była mowa o tych pierwszych 30 dniach po kryzysie.

Wiemy, że każda sytuacja awaryjna kiedyś się kończy, kiedyś zaczyna być lepiej. Kończy się wojna, kończy się pandemia, kończy się kryzys gospodarczy, kończy się powódź. I potem mamy normalność, nową normalność, inną niż do tej pory zazwyczaj. Czyli w przygotowaniach na trudne czasy chodzi o to, żebyśmy byli w stanie przeczekać ten właśnie okres niepewności, tych zmian i poradzić sobie na nowo, ułożyć sobie życie potem na nowo.

W zależności od sytuacji ta nowa normalność może mieć różne znaczenia. Jak umrze Ci członek rodziny, to nowa normalność oznacza, że masz jedną pensję mniej do dyspozycji i nie masz tej bliskiej osoby, tak? Jak jest kryzys gospodarczy, to może oznaczać na przykład cały sektor padł, jakieś, nie wiem, całe górnictwo na przykład padło i nie masz gdzie pracować.

Zapasy vs samowystarczalność

I to, co przygotowujemy sobie w formie zapasów, to ma nam pomóc w tym okresie niepewności, tego zamieszania, kiedy na przykład nie ma żywności w sklepach albo właśnie nie ma niczego, bo jest powódź, czy nie ma prądu. A z drugiej strony, im bardziej jesteśmy samowystarczalni, znaczy im większym stopniu możemy zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, tym bardziej jesteśmy gotowi właśnie już na tę nową, inną normalność. Jeśli zaspokajamy nasze potrzeby żywieniowe w 50% w oparciu o to, co sami wyprodukujemy, to o ile tej naszej samowystarczalności nie trafi szlagła, na przykład powódź zmiecie nasz ogród, to właśnie w połowie jesteśmy gotowi na życie po nowemu.

W im większym zakresie jesteśmy samowystarczalni, tym mniej zmian w naszym życiu w stosunku do tego, co robimy teraz, musimy wprowadzić. W tym mniejszym stopniu musimy się zaadaptować do tej nowej normalności.

I tym, co należałoby poradzić w pierwszej kolejności, bo to jest mowa o tym, co powinniście zrobić teraz, to jest rzeczywiście mieć zapas różnych rzeczy na 30 dni:

  • żywności,
  • wody (na ile to możliwe),
  • środków finansowych,
  • paliwa,
  • opału do ogrzania domu
  • i tak dalej.

30 dni to jest takie sensowne minimum. Jeśli chcecie bez problemu przeczekać 30-dniowy okres jakichś zawirowań, to musicie to wszystko mieć.

Co się dzieje? Zdobądź informacje!

I chyba nie ma natomiast wątpliwości, że pierwszą i jedną z najważniejszych rzeczy, które musimy zrobić, gdy już sytuacja kryzysowa wystąpi, to jest dowiedzieć się, co dokładnie się dzieje. Znaleźć jakieś sensowne, zaufane źródło informacji, wiedzy o tym, jakie wydarzenia dookoła nas zachodzą.

Na czym polega to dowiedzenie się, zorientowanie się, co się dzieje dookoła? Na przykład na tym, że odpowiem sobie na pytanie, dowiemy się, co dokładnie nam zagraża.
Czy to jest wojna? Czy ta wojna to bombardowania? Czy ta wojna to czołgi? Czy ta wojna to atak jakiś na infrastrukturę, który spowoduje, że nie będzie mieli za chwilę prądu?
Czy możemy liczyć na pomoc służb ratunkowych? Na jaką pomoc możemy liczyć? Kiedy?
Czy funkcjonują szpitale? Czy jeżdżą karetki?
Czy jeżdżą samochody pożarnicze? Czy działa wodociąg, a więc też hydranty?
Czy ktoś przyjdzie zatrzymać ludzi, którzy będą chcieli mnie okraść, a wcześniej moją rodzinę zgwałcić i pozabijać?
Czy do walki ze skutkami tego zdarzenia w charakterze np. gospodarczym zostaną wykorzystane jakieś pieniądze państwowe? Jeśli tak, to kiedy? Czyli na jakie wsparcie ze strony rządu mogę liczyć? Czy w ogóle mogę liczyć? Czy usłyszę (zresztą zgodnie z prawdą), że drogi panie, trzeba się było ubezpieczać?
Jak długo będzie trwało to zagrożenie? Szukam jakiegoś dobrego przykładu, żeby mówić o wojnie, ale niech będzie ta wojna. Czy ta wojna rzeczywiście potrwa kilka lat, a może potrwa tylko kilka tygodni, aż na to ściągnie cały ciężki sprzęt przez ocean, wyśle lotnictwo, zrobi z Rosją porządek i się skończy dzień dziecka?

Wreszcie istotne jest, żeby dowiedzieć się, czego się dokładnie spodziewamy po ustąpieniu tego zagrożenia. Czyli jak będzie wyglądała ta nowa normalność? Czy jak u Kononowicza nie będzie niczego? Czy będziemy musieli liczyć tylko na to, co sami zorganizujemy własnymi rękami? A może np. jakiś rynek będzie funkcjonować, nie?

Zdarza mi się czytać opinie ludzi, którzy uważają, że w razie kryzysu czy po kryzysie nie będzie się dało kupić żywności. A ja jestem przekonany, że zawsze po jakimś czasie w końcu będzie się dało kupić żywność. Nawet w czasie powstania w getcie, powstania warszawskiego, w czasie oblężenia Leningradu dawało się kupić żywność. To była tylko kwestia ceny za tę żywność i jej dostępności, ale jakaś żywność była. Ale czy mam absolutną 100% pewność i dam wam gwarancję, że zawsze tak będzie? Nie. A może będzie funkcjonował rynek żywnością, ale będzie przyjmować tylko takie środki płatnicze, jakimi nie będziemy dysponować albo jakimi nie będziemy chcieli płacić, np. usługami seksualnymi naszych dzieci, córek i synów.

Ważne, żeby to źródło informacji było wiarygodne i zaufane, żeby przekazywało informacje zgodne z prawdą, a nie jakąś propagandową wydmuszkę, jak polskie gazety w 1939 roku, że bombardujemy Berlin, że Francuzi już atakują, że za chwilę wygramy wojnę, a Hitler już się posrał ze strachu. Ale też w drugą stronę, żebyśmy nie słuchali np. inspirowanych przez zagranicę i mam tutaj na myśli raczej wschodnią zagranicę, niż zachodnią zagranicę, że Polska upada, że nikt nam nie pomoże, że NATO nie istnieje i że „zostaliśmy sprzedani przez Usrael”. To nie chodzi o to, żebyśmy dostawali informacje, które nas uspokajają, tylko żebyśmy dostawali informacje zgodne z prawdą, a prawda nie leży pośrodku. Prawda leży tam, gdzie leży.

Dlatego uważam, że fajnie jest mieć możliwość czerpania informacji z zagranicy, a czy to będzie mieć charakter np. Starlinka, którego sobie postawisz w ogrodzie, będziesz z niego awaryjnie korzystać, czy radiostacji amatorskiej i pozwolenia radiowego, żeby móc się dogadać z kimś na drugim końcu świata, może u niego internet działa cały czas, wtedy dowiesz się, jakie te informacje na temat tego, co dzieje się w Polsce są dostępne, czy będziesz sobie zgrywać zdjęcia z satelitów pogodowych, czy po prostu słuchać na wielozakresowym radiu jakichś chińskich rozgłośni radiowych, o ile się nie mylę, jest chińska rozgłośnia, która nadaje po polsku. Czy to będzie to wiarygodne źródło informacji? Ale jak ktoś np. zna hiszpański i złapie jakąś stację z Hiszpanii, to już myślę, że będzie mieć całkiem dobre źródło informacji.

Nie bez przyczyny przygotowaliśmy kiedyś standard łączności dla środowiska polskich preperów, żebyśmy, jako ludzie z tego środowiska, mogli się ze sobą w sytuacjach kryzysowych łączyć, dlatego zobacz koniecznie teraz ten materiał, ściągnij ten standard łączności, o którym tam jest mowa i zacznij brać udział w testach łączności 13 każdego miesiąca.

Tryb i procedury awaryjne (kryzysowe)

Drugą rzeczą, którą musimy zrobić, gdy już dzieje się źle, to jest przestaw się w tryb awaryjny, na takie awaryjne, kryzysowe procedury postępowania, bo przecież masz takie procedury, prawda?

Tu nie chodzi o to, żebyście sobie rozpisali jakąś taką długą listę rzeczy, które trzeba robić, gdy dzieje się coś złego, chociaż może to będzie pomocne, ale o takie zwiększenie poziomu ostrożności, czujności.

Na przykład nie ma prądu, ale łączność komórkowa jeszcze działa, więc dzwonimy do bliskich, dowiedzieć się co u nich albo wysyłamy im wiadomości i mówimy tak

słuchajcie, gdyby to był dłuższy kryzys, to umawiamy się, że wyciągamy CB radio, montujemy je w samochodzie i codziennie o godzinie 21.00 się zdzwaniamy na kanale takim to a takim, żeby ustalić, czy ktoś nie potrzebuje pomocy albo po prostu ustalić dalszy sposób postępowania.

Albo kiedy się już troszkę kryzys nakręca, ustalamy, że wychodzimy z domu wyłącznie dwójkami, że dzieci nigdy nie wychodzą bez rodzica. Najlepiej, żeby zawsze gdzieś szły na targ czy po wodę dwie osoby dorosłe.

Dodatkowo od teraz zaczynamy zawsze po wejściu na podwórku zamykać na klucz furtkę, chociaż wcześniej tego nie robiliśmy, nawet nie zamykaliśmy jej na noc, bo mamy na przykład światła zapalone przez czujnik ruchu. Nie ma prądu, no to chcemy ten prąd oszczędzać, nie chcemy stwarzać wrażenia, że w naszym domu ten prąd jest, więc wyłączamy te wszystkie światła zapalane na czujnik ruchu, a za to zamykamy zawsze furtkę.

I to uważam, że są rzeczy absolutnie najważniejsze, od których trzeba zacząć. Natomiast pozostałe, nie będę się upierał, że kolejność w jakiej je wymienię jest optymalna, jest właściwa dla każdego z Was, ale myślę, że ma sens. Na przykład rzecz, o której powiem na końcu, dla części z Was może być znacznie ważniejsza i możecie uznać, że powinno się robić dużo wcześniej.

Inwentaryzacja sprzętu i zapasów

W każdym razie, gdy kryzys się rozpocznie, robimy inwentaryzację tego, co mamy, bo ja doskonale wiem, że Wy z całą pewnością wszyscy, jak jeden mąż macie doskonale zinwentaryzowane swoje zapasy, wiecie, ile macie, czego, gdzie to macie, kiedy jest termin przydatności tych wszystkich produktów spożywczych i tak dalej, i tak dalej. Oczywiście wiemy, wszyscy, każdy z nas tak ma, ja też.

Tu puszczam oko, ponieważ bardzo trudno jest to zrobić i bardzo trudno jest to później utrzymywać na takim dobrym poziomie. Wtedy trzeba to zrobić, żebyśmy zobaczyli po prostu, na ile nam wystarczy to, co mamy.

Zawsze byliśmy przekonani, że mamy żywności rzeczywiście na miesiąc, czy aby na pewno. Bo to się kalorycznie może zgadzać, że to rzeczywiście będzie kalorii na miesiąc, ale zmontowanie z tego 30 obiadów sensownych dla dzieci i dla nas samych może być wyzwaniem, nie? Może się okazać, że tej wody wystarczy nam tylko na 3 dni. Może się okazać, że prądu i paliwa w agregacie i w samochodzie wystarczy nam tylko na tydzień.

No dobrze, no to może się tak zdarzyć. To może się jeszcze to uda kupić, ale żebyśmy wiedzieli, ile i czego potrzebujemy, na ile musimy zacząć coś racjonować, bo może już trzeba zacząć oszczędzać tę żywność czy paliwo, to musimy to zbadać, musimy to sprawdzić. I dlatego to trzeba zrobić, moim zdaniem, to jest jedna z rzeczy do zrobienia w pierwszej kolejności.

Dobrym punktem odniesienia wydaje mi się praca na laptopie, kiedy jest odłączone od prądu. Wydaje mi się, że jedną z pierwszych rzeczy, którą robimy, gdy odłączamy komputer od prądu, jest sprawdzenie, ile jeszcze ma procent baterii i na jak długo w aktualnym trybie pracy nam wystarczy, nie? Czy mamy na przykład na półtorej godziny gadania z kimś na Google Hangouts czy na Teamsie? Czy tylko na kwadrans? Przyda się ta wiedza przy dysponowaniu zapasami prądu w laptopie, przyda się przy dysponowaniu zapasami czegokolwiek w razie kryzysu.

Co robi lokalna społeczność? Zainicjuj potrzebne działania!

Dalej, zorientuj się, jakie wysiłki są podejmowane przez Twoją lokalną społeczność. I znów wszyscy oczywiście na pewno jesteśmy bardzo ważnymi członkami naszej lokalnej społeczności, pomagamy, oni nam pomagają, mamy już przećwiczone tworzenie straży sąsiedzkiej, doskonale znamy się z rodzicami wszystkich dzieci, które biegają po naszym podwórku itd.

Wiem, ale jeśli przypadkiem los rzucił w Waszą stronę jakiś taki kryzys dokładnie w tydzień po Waszej przeprowadzce w nowe miejsce, to jest właśnie ten moment, kiedy trzeba się zorientować, czego potrzeba Waszym sąsiadom, w jakim zakresie mogą Was wspomóc.

Może któryś z sąsiadów przy ulicy ma motopompę, może jeden z Waszych sąsiadów ma agregat, a inny z kolei ma większy zapas paliwa do swojej pilarki spalinowej czy kosiarki i dzięki temu wspólnym wysiłkiem Waszej trójki, Ciebie, który to wszystko zorganizujesz i tych dwóch sąsiadów będziecie mieć prąd za jakiś czas, w którym będziecie mogli się, nie wiem, ten agregat na przykład będzie mógł godzinę u każdego z Was popracować, nie?

Wtedy dobrze dowiedzieć się, jakie działania podejmowane są przez władze samorządowe, przez organizacje typu Ochotnicza Straż Pożarna, Harcerstwo, może jakieś paramilitarne survivalowe grupy, może kluby sportowe, może organizacje kibiców, kibice przecież prawdopodobnie w razie czego będą bronić Polski przed bandytami. Wiemy o tym wszyscy doskonale.

A może właśnie Wasza społeczność lokalna nic nie robi, bo brakuje im takiego impulsu kogoś, kto wskaże im te kierunki działań. To możesz być Ty.

W takim kryzysie przetrwanie społeczności zależy od wkładu wszystkich ludzi. Każdy daje coś od siebie, dzięki temu następuje synergia i możemy się wzajemnie wspierać. Na przykład mówiłem o tym, żeby chodzić zawsze w dwie osoby. Jak się ma w domu dwie osoby dorosłe i dzieci, to jak zorganizować te dwie osoby dorosłe, co? Wyjdziemy we dwie osoby i zostawimy dzieci same w domu? No nie, no to trzeba się dogadać z sąsiadem, który ma podobne potrzeby jak my, też potrzebuje uzupełnić wodę, czy opał, czy żywność na targu, no to idziemy potem z sąsiadem albo z żoną sąsiada po to właśnie, żeby zapewnić te dwie dorosłe osoby. Może z sąsiadami z ulicy stworzymy jakąś straż sąsiedzką i będziemy wystawiać patrole, nie, dwuosobowe, na przykład dwa dwuosobowe patrole, żeby non stop chodziły po osiedlu. O takich rzeczach warto jest myśleć teraz, a na pewno trzeba będzie je uruchamiać, gdy już się będzie dziać jakiś kryzys.

Wspomnę o tym jeszcze raz, żeby zaakcentować, że to są dwa osobne punkty.
Po pierwsze, dowiedz się, co ta lokalna społeczność robi, czego potrzebuje, w jaki sposób możesz ją wesprzeć, w jaki sposób możesz otrzymać od niej pomoc.
I druga kwestia, zorganizuj jakieś wspólne działania tej lokalnej społeczności, choćby to miała być tak mała społeczność jak ty i twoi sąsiedzi.

Dwie rodziny to zawsze lepiej niż jedna rodzina.

Zdrowie i potrzeby w tym zakresie

Przypilnuj tematu zdrowia, potrzeb zdrowotnych typu leki, dializy, insulina, masaże, zmiana opatrunków, pieluchy, mleko modyfikowane i tak dalej. Czyli zadbaj o osoby najsłabsze, o swoich bliskich, w drugiej kolejności o swoich sąsiadów.

Ja o zapasach mówiłem wcześniej, ale to trzeba powtórzyć. Na ile realnie wystarczy ci lekarstw, które musisz przyjmować? Opatrunków, insuliny, pieluch. Może to jest moment, w którym przypomniałem sobie o leczeniu zęba, które trzeba było zrobić już dawno, ale właśnie akurat teraz on cię zaczął boleć.

I to jest moment, żeby się dowiedzieć, czy twój lekarz, dentysta, weterynarz dalej przyjmują? Dalej są w stanie ratować życie i zdrowie? A jeśli nie, to dlaczego? Może czegoś im potrzeba? Co ty będziesz w stanie w jakiś sposób zorganizować?

Może to jest kwestia tego, że lekarzowi brakuje środków znieczulających, a akurat będzie miał je weterynarz i się wymienią? I może sami na to nie wpadną, że trzeba się wymienić, a Ty wpadniesz?

Uzupełnianie zasobów

Następna rzecz: zacznij uzupełniać zasoby, jeżeli tylko jest to możliwe i bezpieczne, w sensie, że te zasoby w ogóle da się gdzieś zorganizować i że nie będziesz ryzykować życiem, idąc po opał na przykład, no bo ważniejsze jest przeżycie niż komfort cieplny.

Zwróć uwagę w szczególności na rzeczy, które są niezbędne do przeżycia, takie jak woda i na przykład preparaty do uzdatniania tej wody, takie, które się zużywają, tabletki na przykład z chlorem do wody, żywność, lekarstwo, opatrunki, pieluchy, wszystkie te rzeczy, o których mówiłem przed chwilą, to są te zasoby, które trzeba uzupełniać w pierwszej kolejności.

W drugiej kolejności inne też nam potrzebne, ale potrzebne mniej.

I wreszcie na końcu rzeczy, które są nam potrzebne, mniej, ale będą miały jakąś wartość do wymiany na inne rzeczy albo są potrzebne naszym bliskim. Na przykład wiemy, że sąsiad, który ma zapas paliwa, potrzebuje baterii do różnych swoich domowych urządzeń. My baterii nie potrzebujemy, bo mamy wszystko na akumulatorki, mamy czym te akumulatorki ładować, nie damy mu naszych akumulatorków, ale wymienimy trochę baterii za paliwo. Na przykład ja nie palę, ale któryś z moich sąsiadów pali może uda się wymienić coś za te papierosy i potem te papierosy sąsiadom wymienić za pomoc czy nawet po prostu im je dać, żeby mieli u nas jakiś dług wdzięczności.

Osobny materiał o tym, co warto jest mieć pod kątem barteru znajdziecie tutaj. To jest taki materiał, w którym mówiliśmy właśnie o tym, co potencjalnie może być dobrym środkiem płatniczym, gdy pieniądze w formie papierowej czy elektronicznej jeszcze w ogóle nie będą przydatne.

Ostatnio oglądałem film „Civil War” i tam był taki wątek, że bohaterowie kupowali paliwo na stacji i tam powiedzieli, że tam chcą zapłacić 300 dolarów, ale kanadyjskich. Okazało się, że dolar amerykański stracił na wartości, a dolar kanadyjski tę wartość ciągle trzymał. I może tym zasobem, który uzupełnimy będzie gotówka w formie na przykład euro albo na szybko wykupimy z lombardu złoto, póki jeszcze tam jest i póki jeszcze to, czym chcemy za złoto zapłacić, ma jakąkolwiek wartość.

Bezpieczeństwo (fizyczne)

Następna rzecz być może powinna być zrobiona znacznie wcześniej. Zadbaj o bezpieczeństwo swojej i swojej rodziny. Troszkę już o tym mówiliśmy, na przykład, żeby nie chodzić nigdzie samodzielnie, że może trzeba zorganizować straż sąsiedzką, zamykać furtkę.

Może to jest ten moment, że trzeba zacząć chodzić wszędzie z siekierą. Znaczy może niekoniecznie chodzić wszędzie w sensie po mieście, ale na przykład u siebie na podwórku chodzić z siekierą w ręku, że niby idziemy coś zrobić z tą siekierą właśnie. Zobaczcie, dziś, jeśli przyjdzie się ktoś awanturować, jaki będzie poziom jego skłonności do awantury, skłonności do eskalacji, agresji, kiedy będziesz siedzieć z tą siekierą w ręku, bo właśnie robałeś drewno. Wydaje mi się, że ten ktoś będzie znacznie grzeczniejszy, kiedy będziesz z nim kulturalnie, grzeczniej i spokojnie rozmawiać, trzymając w ręku siekierę, niż kiedy będziesz z nim kulturalnie i grzecznie rozmawiać, nie trzymając w ręku siekiery. Oczywiście mówimy o tym, co zadzieje się dziś, ale miałbym zakładać, że ten mechanizm nie zadziała podobnie w sytuacji kryzysowej? Nie wiem. To jest deeskalacja przez eskalację, mówiąc językiem geopolityków.

Może to jest moment, w którym trzeba wziąć solidny, rzemieślniczy nóż i zamontować go na końcu kija, aby otrzymać włócznię. Czy to jest głupie? Tak.

Może trzeba wyciągnąć z pieknicy kask rowerowy albo snowboardowy i no, mieć w gotowości.

Dodatkowe możliwości dla uzyskania samowystarczalności

I rzecz, którą wymieniam na końcu, chociaż tak jak mówię, bez poczucia, że jest najmniej ważna. Spróbuj jeszcze zorganizować coś, co pozwoli Ci właśnie uzupełnić tę samowystarczalność.

I nie mam tutaj na myśli tylko tego przykładu, którym posługuje się zawsze, czyli paneli fotowoltaicznych na dach domu, chociaż dlaczego by nie. Może sąsiad rozbudowuje właśnie swoją instalację i przyjechało mu pół palety tych paneli, ale nie zdąży ich zamontować. To może odkupisz od niego ze dwa te panele i regulator ładowania, bo Ty będziesz w stanie je podłączyć, nie? A może właśnie podłączysz mu je i w zamian za to on Ci w naturze jednym takim panelem zapłaci.

Może po to, żeby nie być zależnym od innych, kupisz pompę zatapialną, żeby w razie czego zorganizować sobie dużą ilość wody albo wypompować wodę z piwnicy.
Może zorganizujesz sobie taczkę albo ręczny wózek do wożenia jakichś towarów, opału, nie wiem, czegokolwiek.
Może uda Ci się kupić rower, żebyś mógł jeździć po okolicy, zdobywać zasoby, dowiedzieć się, co się dzieje, pojechać do bliskich im pomóc, czy zawieźć na tym rowerze z przyczepką dziecko do lekarza, gdy coś się złego stanie, a karetki jeździć nie będą. I samochód też, bo już nie będziesz mieć paliwa, nie? W ogóle, jeśli nie macie rowerów, to uważam, że dobrze byłoby je zorganizować, no bo rower w takim długotrwałym kryzysie będzie świetnym wyjściem.

Pętla i kolejne powtórzenia

I w zasadzie wszystkie działania, o których powiedziałem, mają trochę charakter takiej pętli:

  1. sprawdzamy informacje,
  2. sprawdzamy, co mamy, czego nam brakuje,
  3. sprawdzamy, jakie musimy zmiany wprowadzić w naszym postępowaniu,
  4. próba uzupełnia tych zapasów.

I powtarzamy tak regularnie kolejne iteracje, aż w końcu ten kryzys się kończy i układamy sobie życie po nowemu. Może gdzieś na którymś etapie uznamy, że jednak lepiej jest się bezpiecznie szukać szczęścia gdzie indziej, bo ten kryzys okazuje się być poważniejszy niż myśleliśmy, bardziej długotrwały niż myśleliśmy. I jednak stwierdzamy, że trzeba się ewakuować. A czy jesteś do tego przygotowany? Zobacz więc ten materiał, żeby się do tego dobrze przygotować.

Gotowość do ewakuacji to nie tylko zestaw ratunkowy, który zabierzemy ze sobą w razie czego, żeby bytować w lesie. Ten zestaw to powinien być ostatni etap tego procesu. A ten materiał to zapis webinaru o przygotowaniu do ewakuacji, który kiedyś przeprowadziliśmy tylko dla osób zapisanych i on nigdy nie był nigdzie dostępny publicznie, więc skorzystaj z tego odnośnika póki jest, bo tego filmu się nie da znaleźć na kanale.

Miniaturka na podstawie zdjęcia autorstwa zenpix via Depositphotos.

    Krzysztof Lis

    Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

    Mogą Cię zainteresować także...

    11 komentarzy

    1. kołtun pisze:

      te wszystkie przygotowania wystarcza właśnie tylko na 30 dni

    2. 5rt2342 pisze:

      przeczytaj książkę kucharską, można pobrać z interneta
      https://youtu.be/_6OLVK_b_Zw?t=3898

    3. Madagan pisze:

      Widać zmianę narracji . Kiedyś namawialiście na 72 godziny, teraz rząd zmusza gminy do tygodnia dla każdego mieszkańca (chcą więcej ale kołdra za krótka) https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/9537502,gminy-maja-szykowac-zapasy-na-wojne-projekt-ustawy-juz-gotowy.html . Składane magazyny to najśmieszniejsze 😉 co słyszałem od lat. My się będziemy składac a ktoś to sprywatyzuje.

      Powoli dociera do was, że 30 dni to minimum.
      Rosja przed agresją zadeklarowała swoim obywatelom, że ma dla nich 2 kromki chleba dziennie przez rok (ok 350 kcal) chinole mają miskę ryżu dla każdego obywatela na rok. (nie podaja konkretów, ale zakupy żywności są od 2 lat najwieksze na świecie)
      Głód będzie i to niestety dłużej niż rok. Powoli zakazują produkcji żywności nawet na własne potrzeby a ochłodzenie może sprawić, że niewiele urośnie. 10tyś kcal to około jednego kilograma wagi ciała. Przy lekkiej pracy np. rozpaleneie ogniska i braku wyżywienia to jakieś 800g-1kg dziennie.

      cała unia jest zadłużona po uszy, włochów nie da sie przypudrować jak grecje. chiny są zadłużone gorzej niż włochy (choć głównie samorzady i prywatni). Powodów do wojny wiele. Nie ma gdzie uciekać bo ucieczka może się okazac gorsza niż zostanie w Polsce.

    4. F8 pisze:

      Mój zestaw edc jest prosty i jest ze mną już 32 lata.
      Na pierwszym miejscu jest kapelusz ze skóry z piórem sokoła. To od razu poprawia morale i identyfikuje podobnych do mnie.
      Druga ważna rzecz to szelki i spinki. Często je gubię i nie raz już przydały mi sie zapasowe.
      do tego:
      – okaryna
      – temperówka do ołówków
      – router
      – trutka na szczury
      – ulubiona figurka himena
      – pianka do golenia (lewy i prawy)
      – zawór do grzejnika bo w firmie czasem brakuje
      – radio z projektorem zegara na sufit. Mega użyteczne gdy chcesz w bunkrze sprawdzić czas. Musze tylko pamietac by odjąc 3 godziny bo nie można zmieniać ustawień
      – szczypce do grila i podpałkę
      – atrament z kałamarzem (do pióra w kapeluszu)

      Nosze też ostrogi nawet gdy nie pada, ale większość tak pewnie robi.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.