Prezenty, które pomogą naszym bliskim (prezentownik 2023)

Chcesz kupić swoim bliskim jakiś prezent, który przyda im się w trudnych czasach? W dzisiejszym materiale znajdziesz mnóstwo tego typu propozycji. A tak dokładnie, to 31 kategorii i konkretnych produktów!

Nagrywam ten materiał z wyprzedzeniem przed corocznymi wyprzedażami na Black Friday,
po to, żebyście mogli z tych wyprzedaży skorzystać. U nas w sklepie karaluch.com.pl też przez ten czas możecie kupić różne rzeczy taniej. Pokażemy dziś też trochę rzeczy z naszego sklepu.

Kod rabatowy na 8% rabatu w naszym sklepie ważny od teraz do 26.11.2023: PRE6151E
Kod na 7% rabatu w następnym tygodniu (27.11 – 03.12): PRE4D782
Kod na 6% rabatu w kolejnym (04.12 – 10.12): PRE4AF25

Linki prowadzą do naszego sklepu albo są to reklamowe linki do Allegro. Jeśli klikniesz w taki reklamowy link do Allegro i złożysz zamówienie, dostaniemy niewielką prowizję. Poniżej znajdziesz wersję wideo wpisu oraz odtwarzacz z wersją audio.

Poniżej jest też pełna, tekstowa wersja wpisu. Jeśli potrzebujesz skorzystać tylko ze skróconej wersji, z samymi linkami, znajdziesz ją tutaj.

Będą się tu na materiale pokazywać rzeczy, które dostaliśmy od różnych marek. I ja będę starał się o tym pamiętać, żeby to zaznaczyć w wersji wideo i audio. Na przykład kurtka, bluza, czapka, spodnie, w których nagrywałem, wszystko to dostałem od Helikona.
.

Radio na korbkę

List otwiera radio na korbkę. Dlaczego?

Dobrym prezentem, według najlepszej definicji, którą usłyszałem w życiu, jest coś, co zawsze chcieliśmy mieć, ale szkoda było nam pieniędzy. I radia na korbkę niestety do tego typu sprzętu należą.

Radio Albrecht DR112 jest o tyle lepsze od Midland ER300, że ma możliwość odbioru tych cyfrowych stacji radiowych w standardzie DAB. Też jest na korbkę, też ma wbudowaną funkcję powerbanku. Ma latarkę, ma też możliwość funkcjonowania jako głośnik Bluetooth, czyli w sytuacji awaryjnej coś odpalamy z telefonu, żeby tego posłuchać i słuchamy sobie tego na takim właśnie zewnętrznym głośniku. Też jest panel fotowoltaiczny z drugą lampką pod spodem, można zmienić kolor tego światła. Zimne, ciepłe, mieszane, ale też najjaśniej.

Kupiłem to radio do testów i to jest naprawdę fantastyczne radio, ale nie wprowadzę go chyba do sklepu, dlatego że wydaje mi się, że jest po prostu za drogie. Ale jeśli ktoś ma ochotę je kupić, to zapraszam, ściągnę wam specjalnie i sprzedam.

Midland ER300 sprawdzone przeze mnie od lat (tu link do recenzji z 2019 roku) (tu link do sklepu), jest to tyle fajniejsze od tamtego z kolei, że tutaj ma możliwość otworzenia tej klapki, wewnątrz mamy zaś akumulatorek 18650,
czyli radio może być ładowarką do tych akumulatorków: siedzimy i kręcąc korbką ładujemy sobie takie akumulatorki. Albo jeśli nie mamy akumulatorków, pakujemy zwykłe baterie AA i radio też będzie działać.

Ale oczywiście nie ma tego cyfrowego standardu. Też ma za to latarkę, ma gwizdek na psy, ma funkcję powerbanku też, można ładować przez USB, można ładować zewnętrzne urządzenia przez USB, bardzo fajne rozwiązanie.

Mniejszy kuzyn, Midland ER200, pozbawione jest funkcję tego gwizdka na psy. Pozbawione jest też możliwości pracy z baterii AA, ale poza tym ma funkcje bardzo podobne. I też jest przy tym zauważalnie tańsze.

Krzesiwo

Druga rzecz na mojej liście to krzesiwo. Akurat mam pod ręką krzesiwo Origin Outdoors. Oprócz tego, że ma to krzesiwo dwumetrowy kawałek paracordu, to zdaje się, otwieracz do butelek jeszcze z takim małym kluczem. Do tego jest miarka 5 centymetrów i w podziałce 1:100 000 — 5 kilometrów. (Skala 1:100 000 to są takie dosyć dokładne mapy samochodowe). Do tego ma jeszcze gwizdek. Kupiłem po to, żeby się tym pobawić i zobaczyć, czy wprowadzę od oferty sklepu.

Mam też krzesiwo Scout Mk2, które dostaliśmy od Helikona. Jeszcze się nim nie bawiłem, bo to w zasadzie nie jest krzesiwo, tylko taki cały zestaw do rozpalania ognia. W takim blaszanym pudełeczku przyjeżdża krzesiwo, a także zafoliowany kawałek waty i dwie takie kostki paliwa. Wiecie, to jest super rozwiązanie. Zapalamy kostkę paliwa za pomocą krzesiwa i kostka paląc się podpala to, z czego chcemy zrobić ognisko, nie? Na przykład jakieś mokre drewno czy mokre patyki. I w fajnym takim pudełeczku, eleganckie krzesiwo, niedużutkie, lekkie, bez żadnych takich dodatków, uchwyt nie ma gwizdka, a na tej blaszce do pocierania nie ma z kolei żadnych dodatkowych funkcji.

Dlaczego krzesiwo świetnie nadaje się na prezent? Ja do zapalania ognia polecam raczej zapalniczki, żeby robić duży zapas zapalniczek, zapałek itd. Ale krzesiwem można zaraz zapalić kilka tysięcy ognisk przez wiele, wiele lat. Jako któraś warstwa do zaspokojenia potrzeby rozpalenia ognia, krzesiwo jest rozwiązaniem fantastycznym. Najlepiej jest kupić najpierw kilka zapalniczek po kilka złotych niż krzesiwo za kilkadziesiąt, nie? Więc dlatego krzesiwo kupujemy dopiero w drugiej kolejności.

Namiot z piecykiem do ogrzewania

Jeśli chodzi o takie najdroższe prezenty, w sensie z tych wszystkich, które omówiłem, no to ten namiot (w którym nagrywałem materiał) i ten piecyk, to też może być prezent, nie? Jeśli ktoś już ma wszystko, a wy jesteście bogaci, czemu by nie? Można komuś kupić coś takiego na prezent.

Gwizdek survivalowy

Kolejna rzecz. Prosty, tani gwizdek suriwalowy. Gwizdek jest jednym z najpotrzebniejszych akcesoriów w sytuacjach awaryjnych, ponieważ gwizdkiem można sygnalizować naszą obecność, to, że potrzebujemy pomocy tak długo, jak oddychamy, podczas gdy krzycząc, głos stracimy pewnie już po jakieś pół godzinie.

Dostaliśmy kiedyś też do testów taki gwizdek Helikona metalowy, którego nie pokażę, bo gdzieś go wtryniłem, muszę go znaleźć najpierw. Też całkiem fajny wynalazek. A jak coś jest metalowe, to wiadomo, że jest bardziej odporne na różne niekorzystne warunki niż coś wykonane z plastiku.

Radio na baterie

Jeśli nie radio na korbkę, to może tanie, małe radio na baterie. Za kilkadziesiąt złotych. Najważniejsze, jeśli kupujemy radio na baterie, to kupujemy takie, które ma fale długie, LW, i zakres fal ultrakrótkich, FM, po to, żebyśmy mogli słuchać stacji lokalnych, a gdy w naszej okolicy zdarzy się coś bardzo złego i stacje lokalne nie będą nadawać, to wtedy słuchamy polskiego radia programu pierwszego na 225 kHz.

Dlaczego nie ma to znaczenia przy radiach na korbkę? Znaczy, też ma, ale wybór radyjek na korbkę, które odbierają te częstotliwości, jest znikomy. Ja nie znalazłem żadnego dobrego radia z takim zakresem.

Latarka

Dlaczego by nie latarka? W sumie latarek nigdy za wiele.

Tu akurat mam latarkę, z którą się ostatnio nie rozstaję. Armytek Wizard C2 Pro Max. To jest nowa wersja latarki C2 Pro. To jest ostatnia bądź przedostatnia latarka, którą kupicie w życiu. Ma mnóstwo funkcji, mnóstwo trybów pracy. Ładuje się ją z gniazdka USB za pomocą magnetycznej ładowarki. Superwygodne rozwiązanie. Trzeba tylko delikatnie przekręcić spód, żeby zaczęło się ładować.

Można zaczepić ją do czapki, do kieszeni. Można zaczepić do montażu na głowę i da się trzymać w montaż na głowę i nie zdejmować tego klipsa. Fajne rozwiązanie.

Dlaczego ostatnia bądź przedostatnia? Ta latarka została odrobinę ulepszona od poprzedniego modelu. To znaczy ma większy akumulatorek. Nie 18650, tylko 21700. Oraz przejściówkę na 18650, dzięki czemu możemy korzystać z akumulatorków, które już mamy. Daje więcej światła i daje piękne, rozproszone światło. Ale to nie jest wąski snop do szukania czegoś, gdy nam się coś zgubi. Na przykład zwierzę, pies nam gdzieś ucieknie. Dziecko się w lesie zgubi.

Więc to jest ostatnia albo przedostatnia. Tą drugą będzie najprawdopodobniej Maglite 6D, 5D. To są świetne latarki. Mają dobry skupiony promień świetlny. Doskonałe jako szperacze. Też polecam. Też mam taką latarkę. Tylko nie chciało mi się jej do nagrania filmu przywozić.

Scyzoryk albo multitool

Jeśli chodzi o scyzoryki, to jestem fanem marki Victorinox. Ten pokazany na filmie ma fantastyczną końcówkę, którą sobie tutaj dołożyłem do korkociągu. Był kiedyś o tym osobny materiał.

Dobrym pomysłem jest też multitool, tu akurat jakiś Leatherman w etui.

To są w ogóle, uważam, jedne z najlepszych prezentów, bo latarek można mieć mnóstwo. Tak samo scyzoryków i multitooli również można mieć mnóstwo. Jeśli ktoś ma jeden scyzoryk, to można mu kupić drugi. Miniaturowy do noszenia przy kluczach. Z ostrzem, z nożyczkami, z pilnikiem do paznokci. Świetne rozwiązanie także dla kobiet.

Dobry nóż survivalowy

Skoro jesteśmy przy nożach, to trochę inny nożyk pokażę.

To jest prosta i tania Mora (Morakniv 511 Basic), którą kupiliśmy, żeby zacząć sprzedawać w naszym sklepie. Więc, kiedy oglądacie ten materiał, to on już jest w naszym sklepie w sprzedaży.

Prosty, tani nożyk ze stali nierdzewnej albo węglowej. Wygodny uchwyt, fajny profil ostrza. Nie bez przyczyny, kiedy ktoś szuka noża do sytuacji awaryjnej i noża do survivalu, poleca mu się bardzo często właśnie Morę.

Pochodną tego modelu noża, też znajdziecie u nas w sklepie, to jest nóż Light My Fire z krzesiwem w rękojeści. Praktycznie identyczny, tylko że ma do tego krzesiwo w rękojeści.

Ostrzałka lub osełka do noży

Skoro jesteśmy przy nożach, to też nie wziąłem z domu, żeby pokazać coś do ostrzenia noży. Albo po prostu kawałek kamienia do ostrzenia, albo takie bardziej wyrafinowane ostrzałki, gdzieś tam się układa ostrze pod odpowiednim kątem i takie potem jest ramię, które po tym ostrzu przejeżdża, żeby zachować odpowiedni kąt ostrzenia.

Wynalazków do ostrzenia noży jest mnóstwo i fajnie. Dzięki temu możecie komuś kupić taki, jakiego jeszcze nie ma. Może będzie mu się nim wygodniej ostrzyło te noże, których wcześniej inaczej ostrzyć nie mógł.

Racje żywnościowe

Inne fajne rozwiązania z naszego sklepu to racje żywnościowe. Na przykład Seven Oceans.

Mówię o nich, dlatego że to zawsze jest dla mnie taki standard racji żywnościowej na sytuacje awaryjne, bo są dobre i tanie, czyli są dobre podwójnie. Pięcioipół letni okres trwałości, da się je zjeść normalnie, w sensie jako słodycz, przekąskę, ciastko. Nie są pod tym kątem idealne, nie są tak dobre jak ciastka, ale jako przekąskę na wycieczce uważam, że nadają się doskonale.

Można je wodzić w samochodzie i pod tym kątem zawsze je polecam. Stworzone je dla tratw ratunkowych, więc muszą być odporne i na upały, i na niskie temperatury.

Jedna sztuka kosztuje około 18 zł. Ostatnio musieliśmy troszkę podnieść ceny, ponieważ dostawca również ceny podniósł. A jak VAT wzrośnie na żywność, to też podrożeją.

Wiecie, ja nie znoszę reklamować rzeczy, które mamy w naszym sklepie na kanale, dlatego że mam takie poczucie, że zawsze ktoś może powiedzieć, niesłusznie zresztą, że ja was naganiam, namawiam, że was straszę, żebyście coś kupowali, ale fakty są takie… Kiedy VAT na żywność został obniżony do 0%, to obniżyliśmy cenę po prostu o wartość VATu. Nie było żadnego powodu, żeby robić inaczej. VAT spadł, to nie płacicie go, przecież to nie ja płacę VAT, tylko wy. Natomiast kiedy ten VAT się pojawi, no to oczywiście podniosę ceny dokładnie o wartość podatku.

Więc jeśli macie potrzeby kupić tych racji więcej, to albo śledźcie informacje w mediach, czy ten niski VAT zostanie utrzymany, albo po prostu kupcie teraz i miejcie to z głowy. Bo potem, jak będę zapowiedział, że VAT może wzrosnąć, to nagle się wszyscy na to rzucą, może się okazać, że po prostu dla was już nie starczyło.

Ale ja się bardzo niekomfortowo czuję, mówiąc takie rzeczy, właśnie dlatego, że ktoś mi zawsze może powiedzieć, że ja naganiam, namawiam. Sklep to nie jest moje podstawowe źródło dochodów. Ja pracuję na normalnym etacie, a ponieważ nie muszę zarabiać w tym sklepie, żeby się utrzymać, to nie mamk ompletnie żadnej motywacji do jakichś nieetycznych działań. Pomijam to, że nie mógłbym patrzeć sobie w oczy, w lustrze, gdybym nie był z wami szczery.

CB radio albo krótkofalówka PMR

Idąc dalej, krótkofalówka PMR. Na przykład taka mała, bardzo fajna Motorola, T82. Ten akurat model mi się bardzo podoba, bo nie ma takiego zwykłego wyświetlacza, tylko ma taki po prostu zwykły matowy fragment plastiku i diodki pod spodem i to świeci. Śmiesznie to wygląda.

Tego jeszcze nie przeprogramowałem, żeby było 16-kanałowe, ale jak najbardziej jest. Ma latarkę, z boku jest włącznik do latarki. Działa na chyba AAA albo też na takie firmowe akumulatorki, które się dostaje w zestawie.

Kupiłem kilka różnych modeli radyjek PMR firmy Motorola. Będę testował, żeby Wam pokazać, które są najlepsze i Wam pokazać.

PMR albo CB radio to jest jeden z najlepszych prezentów na trudne czasy dla bliskich. Właśnie dlatego, że będziemy mogli dzięki temu z nimi utrzymać kontakt. My im pomożemy, oni nam pomogą i tak dalej.

Dobry filtr do wody

LifeStraw Peak Personal, ten nowy filtr LifeStraw, który od poprzedniego różnił się m.in. tym, że da się wykręcić zaślepkę i potem to się nakręca na butelkę PET, więc możemy przecisnąć przez filtr wodę i przelać ją np. tę czystą, już uzdatnioną do jakiegoś naczynia.

Z rodziny filtrów Peak są też takie z elastyczną butelką. Ta jest chyba 650 ml. Jest jeszcze taki z butelką litrową. I to się różni od tego tym, że po prostu tutaj ten element filtrujący jest odrobinę krótszy. Tak samo tutaj ma końcówkę do nakręcenia na butelkę PET, więc też możemy wyjąć z elastycznej butelki dostarczanej w zestawie i nakręcić butelkę PET do tego. I jeszcze jeden filtr z rodziny LifeStraw Peak z workiem grawitacyjnym. 3 litry wody wlewamy do takiego filtra, odkręcamy i tutaj możemy albo po prostu z tego pić, albo możemy tu wsadzić wężyk (jest w zestawie) i przelać tę wodę np. do jakiejś butelki. W sensie, wieszamy sobie to na drzewie, pod spodem stawiam 5 litrowych konister na wodę i przez wężyk ta woda sobie tam elegancko wpływa.

Skoro mówimy o filtrach, to pokażę Wam jeszcze to rozwiązanie, które też dostaliśmy od Helikona do pokazania i przetestowania. Mianowicie filtr wstępny (worek filtrujący). To jest po prostu taki worek, wiesza się to gdzieś, wlewa się do tego wodę i pozwala się tej wodzie powoli spłynąć przez ten narożnik i ścieknąć np. do butelki. Po co się to robi? Za pomocą tego rozwiązania usuwamy dużą część zanieczyszczeń mechanicznych, czyli drobinki plastiku, nie wiem czy mikroplastiki, ale takie większe drobinki plastiku, jakieś zawiesiny, jakiś muł, który pływa, czyli wszystkie te rzeczy, na których po pierwsze żyje sobie życie biologiczne, bo ono się do nich przyczepia, a po drugie wszystkie te rzeczy, które utrudniają dezynfekcję wody.

Bo jeśli do takiej mętnej wody wrzucimy tabletkę do dezynfekcji, taką z chlorem np., to jej efektywność działania będzie mniejsza niż gdyby woda była przejrzysta. Dlatego w instrukcji tego typu tabletek znajdziecie na ten temat uwagę.

Innym rozwiązaniem, które również skorzysta z takiego worka filtrującego, który doskonale nadaje się na prezent, tylko go nie wziąłem ze sobą, ale coś o nim nagrywałem kiedyś, to Wam pokażę, jest taki oto ultrafioletowy sprzęt do dezynfekcji wody, w sensie ultrafioletowa lampa — Steripen.

Ona unieszkodliwie małe życie biologiczne, wirusy, bakterie, pierwotniaki i też oczywiście gorzej działa, kiedy ta woda jest mętna, bo ten ultrafiolet musi po prostu dotrzeć do tego pierwotniaka czy do tej komórki bakterii, którą ma zabić. Elektryczny wynalazek do dezynfekcji wody uważam za świetne rozwiązanie, ponieważ jest to praktycznie urządzenie wieczne, tam się nie ma co popsuć (choć żywotność lampy oceniana jest na 8 000 użyć, co pozwoli na dezynfekcję do 8 000 litrów wody), tu jest prosta elektronika i lampa, ale niestety nie jest to tanie, jest to droższe od dobrego filtra.

Jeszcze mam taki filtr pokazania, to jest filtr Grayl, ja go już tak od wakacji mniej więcej testuję. Kupiłem dwa różne Grayle różnej wielkości po to, żeby je przetestować, uważam, jest to fantastyczne rozwiązanie, naprawdę jestem zachwycony tymi filtrami, ponieważ w banalny sposób się z nich korzysta.

Nabieramy wodę do filtra, niczym do kubka, a następnie przeciskamy tę wodę przez filtr, dzięki czemu możemy sobie od razu nabrać wiele litrów czystej wody. Trzeba trochę siły w to włożyć, albo po prostu własnym ciężarem się na tym oprzeć, ale usuwa również zanieczyszczenia chemiczne, w tym metale ciężkie, czego moje ulubione filtry marki LifeStraw niestety jeszcze nie robią, przynajmniej nie te modele, które pokazywałem.

Więc niewykluczone, że modelem filtra, który będę polecać do usuwania zanieczyszczeń chemicznych z wody również i do przelewania czystej do jakiegoś pojemnika, będzie właśnie Grayl. Muszę tylko skończyć testy. Jutro się nim jeszcze pobawię, poczytam recenzje, co ludzie mówią na temat tego, czy się im psuje i tak dalej (mnie się jeszcze nie zepsuł) i podejmę ostateczną decyzję. Raczej przed publikacją materiału to nie nastąpi.

Czajnik turystyczny typu wulkan, Kelly Kettle

Kelly Kettle to kolejna rzecz, którą sprzedajemy w naszym sklepie, czyli po prostu czajniki typu wulkan, w których w środku pali się ogień, a na zewnątrz jest warstwa wody. Dzięki temu mają bardzo dużą powierzchnię wymiany ciepła, ogień-woda i błyskawicznie gotują wodę, zużywając małe ilości opału, co powoduje, że w sytuacji kryzysowej, gdy będziemy musieli tej wody zagotować dużo, żeby dzieci mogły się umyć w względnie ciepłej wodzie, czy wreszcie po to, żeby tę wodę zdezynfekować, wtedy właśnie docenimy Kelly kettle, który po prostu gotuje wodę błyskawicznie, małą ilością opału.

Korzystam z Kelly Kettle’i, a mówię celowo w liczbie mnogiej, ponieważ mam więcej niż jeden od wielu, wielu lat na jej bardziej na działce, gdzie po prostu jak potrzebuje się wykąpać wieczorem, to sobie gotuję trzy czajniki i wlewam do miski, dolewam zimnej wody i mam po prostu idealną temperaturę na wieczorną kąpiel w namiocie kąpielowym.

Nie byłem jeszcze w sytuacji, kiedy potrzebowałabym gotować wodę w takim czajniku, żeby moja rodzina mogła przetrwać, nie? I jeszcze w takiej sytuacji nie byłem i, odpukać, mam nadzieję, że nigdy nie będę.

Czasami ludzie piszą: „ty to pewnie czekasz na taką apokalipsę”. Właśnie nie, nie czekam na apokalipsę. Liczę, że ona nigdy nie nastąpi.

Stacja zasilania lub powerbank

Stacja awaryjnego zasilania albo chociaż powerbank. Powerbanki to jest rozwiązanie fajne, jeśli ktoś ich nie ma. Nie bardzo jest sens nosić przy sobie więcej niż jeden powerbank. To lepiej jest nosić jeden większy. Ale jeśli ktoś na przykład ma tylko zwykły powerbank, to kupienie mu większego powerbanku z funkcją rozruchu samochodu może się wydawać pomysłem niezłym.

Znaczy, być może ten sprzęt rzeczywiście jest w stanie odpalić samochód i to nawet kilka razy. Osobiście tego nie testowałem, więc nie mogę nic na ten temat powiedzieć.

Ale większe stacje zasilania, takie jak na przykład ten EcoFlow, którego do nagrania przyniosłem z samochodu (a recenzowałem tutaj), są fantastycznym rozwiązaniem na awarie zasilania, na blackout, do podtrzymania pracy kotła centralnego ogrzewania, do podtrzymania pracy komputera, kiedy musicie skończyć jakąś ważną pracę. Albo wasz teść, architekt czy prawnik, który pracuje zdalnie i tego typu zlecenia musi kończyć, bo w przeciwnym razie może się to wiązać z dużymi karami umownymi. Fantastyczne rozwiązanie. Niestety nie jest tanie.

Jeśli nie taka stacja zasilania, to może po prostu przetwornica 12 na 230, żeby w razie czego bliska nam osoba mogła zasilić potrzebne urządzenia domowe ze swojego samochodu, który już ma, a samochód jest przecież agregatem. Był na ten temat osobny materiał na kanale (podlinkowany parę linijek wyżej).

Swagman Roll

Fajnym rozwiązaniem na prezent jest również Swagman Roll, czyli coś, o czym u mnie w domu mówi się takie, takie. W tej chwili Helikon ma trzy różne modele tego Swagmana. Taki podstawowy, troszkę tańszy, który się chyba różni tkaniną i wypełnieniem, standardowy, oraz jeden droższy, który z kolei po dwóch stronach ma dwa różne kamuflaże, gdybyście mieli ochotę kamuflować się raz w jednym otoczeniu, drugi raz w innym.

Fajne rozwiązanie dla osób na przykład, które dużo czasu spędzają na świeżym powietrzu, stojąc w jednym miejscu albo siedząc, czekać np. dla myśliwych, dla ludzi, którzy podglądają ptaki, dla wędkarzy. U mnie w samochodzie zawsze jeździ i dodatkowo przykrywam się nim śpiąc na świeżym powietrzu.

Swagman Roll, oprócz tego, że jest poncho, poncho linerem, czyli czymś, co ma za zadanie ogrzewać nasze poncho, ma również takie funkcje, że jest śpiworem (w sezonie letnim), w sezonie zimowym może być zewnętrznym, czy tam wewnętrznym, dodatkowym śpiworem, może funkcjonować jako koc i można go użyć również jako podpinka, pod hamak. 5 funkcji w jednym produkcie? O to właśnie chodzi.

Ale też tradycyjne, zwykłe poncho, czyli nie poncho liner, tylko poncho, które chroni przed deszczem, które pod kątem np. takiego stania długo w jednym miejscu, może być znacznie lepsze niż kurtka, z której zawsze woda leje się na kolana i potem spodnie są mokre. A jak się poncho stoi w poncho, to woda z poncho za bardzo na kolona nie spływa.

Bardzo fajne poncha sprzedaje Helikon, można je też wykorzystywać do robienia schronień.

Gadżety dla miłośników broni

A na koniec kilka pomysłów na prezenty dla osoby, które jarają się bronią palną, mają broń, lubią broń. Wspominam o tym dlatego, że trochę te środowiska się przenikają. Mamy na kanale wielu miłośników broni, wiele osób planuje mieć broń. Może więc, żeby kogoś zmotywować, żeby zakończył proces robienia pozwolenia na broń, kupić im jakiś prezent właśnie broniowy.

To mogą być np. maty do czyszczenia broni, takie rozkładane. Niektóre z nich mają nadrukowane schematy rozłożenia, np. glocka czy karabinka AK. Dzięki temu później złożenie go w całość jest łatwiejsze.

Bardzo fajnym prezentem są zbijaki do treningów na sucho. Takie treningi na sucho pozwalają bardzo poprawić celność. Część tych ćwiczeń można wykonywać wyłącznie na strzelnicy, w sensie pakujemy kilka pakujemy kilka nabojów do magazynka, a wśród nich właśnie zbijak, żeby móc ćwiczyć niewypały.

Bardzo fajnym pomysłem są również magazynki: dobrej jakości magazynków chyba nigdy za dużo, czyli najlepiej magazynki albo firmowe, albo u znanych producentów dobrych marek, które po prostu nie będą się zacinać, bo to też jest ważne.

Bardzo fajne i bardzo drogie są magazynki bębnowe, które mogą mieścić kilkadziesiąt nabojów, w sensie zwykły magazynek do kałacha czy do AR mieści 30 nabojów. Można kupić do kałacha magazynek bębnowy, który mieści 75 naboi.

Jeśli chodzi o przedmioty będące bronią, no to można kupić prezent tylko pod postacią broni czarnoprochowej, tzn. można kupić i dać komuś w prezencie broń palną, nawet jeśli tamta osoba nie ma pozwolenia na broń. Można dostać pozwolenie do celów pamiątkowych, kiedy się dostanie albo wygra broń w konkursie, czyli może być tak, że np. nie wiem, jakiś mój wujek okaże się, że jest myśliwym, kupuje sztucer, daje go w prezencie mnie na gwiazdkę, można to legalnie zrobić. Ja dzięki temu, że on mi go dał (on nie może mi go fizycznie dać, żebym go trzymał, ale może mi go darować u notariusza), na podstawie tego aktu darowizny wyrabiam sobie pozwolenie na broń, ponieważ powodem do uzyskania pozwolenia na broń w Polsce jest to, że się broń dostało w spadku, wygrało w konkursie albo dostało w prezencie.

A jak się spełnia wymóg, żeby mieć ważną przyczynę posiadania broni, to potem jest z górki. Zakładając, że ktoś jest praworządnym, zdrowym obywatelem i jeszcze będzie w stanie zdać policyjny egzamin. To wtedy nie ma metody, żeby pozwolenia na broń nie dostał.

Albo właśnie czarnoprochowce, nie potrzebna jest tutaj żadna specjalna papierologia.

Wydaje mi się, że jednym z takich najpoważniejszych zagrożeń, do których trzeba przygotowywać naszych bliskich jest po prostu blackout, czyli długotrwała awaria zasilania na dużym obszarze. Jeśli chcecie kupić bliskim prezenty do przetrwania właśnie tego kataklizmu, to tutaj jest materiał o najpotrzebniejszych rzeczach. O wielu rzeczach z tej listy nie było dziś mowy, a ponieważ blackouty często zdarzają się w sezonie zimowym, kliknij i obejrzyj teraz ten materiał.

Na kolejnej stronie znajdziesz skróconą listę z linkami, bez opisów.

Miniaturka w oparciu o zdjęcie autorstwa chanwity via Depositphotos.

Ten artykuł ma także kolejne strony: 1 2

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

2 komentarze

  1. Świeczka pisze:

    bilet na dobrą operę
    porządny laptop lub tablet jeśli ktoś nie używa komputera
    buty, rękawiczki, koc najlepiej z merynosa lub podobne (jest polski sklep z takimi rzeczami), szalik, oszukanka, czapka zimowa z nausznikami typu pilotka
    radio najlepiej kwaczeng, który dziś już odbiera nawet cb radio https://whosmatt.github.io/uvmod/ , a jak ktoś ma kasę to skaner np. ATS 200 https://pl.aliexpress.com/item/1005006222503913.html albo tanszy o połowę ats 25+pro który ma np. falę.
    2 paczki kabla ethernetowego i zgrzewkę końcówek by zrobić sieć po kablu do sąsiadów. Powerbank od ecoflow po zwykły przenośny

  2. bura2 pisze:

    Znany naszych bliskich i wiemy co lubią. To im kupmy. Pokazujemy wtedy że wiemy na czym im zależy i że o nich dbamy. Budujemy i utrzymujemy relacje z ludźmi! Scyzoryk czy latarka zawsze się znajdą, więzi międzyludzkie już nie. Paradoksalnie koszulka z logo ulubionego zespołu, bilety na ich koncert, robot sprzątający mogą być lepszym prezentem pdf kątem przygotowań niż rzeczy z tej listy. Nawet jeżeli w kontekście shtf to bzdury.
    Niektóre pozycje z listy to takie standardowe prezenty dla faceta – latarka, nóż, powerbank, gadżet do broni.
    Inne mogą postawić nas w świetle takiego trochę foliarza – daje ci pod choinkę karton 12 racji smakujących jak kiepskie herbatniki na wypadek gdyby w całej dzielnicy zabrakło żarcia w sklepach.
    W zależności od wieli czynników osobistych ten prezent może nawet przynieść odwrotny skutek.

    Jeśli chcemy uniwersalny prezent, który będzie używany zarówno w dobrych jak i złych czasach i przyda się na pewno to dobre, wełniane skarpety.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.