Przygotowania do Peak Oil – praca

Ostatnio zapowiedziałem rozpoczęcie cyklu, w którym chciałem opisać przygotowania rozsądnego człowieka na Peak Oil.

Czy wierzymy w tę teorię, czy nie, przygotować się na gorsze czasy i droższą ropę warto. Jeśli rzeczywiście bardzo podrożeje, nasze przygotowania nam życie ułatwią. Jeśli nie podrożeje, po prostu nic nie stracimy. Dlatego wspomniałem o tym, że przygotować się jest rozsądnie.

W dzisiejszych czasach do zaspokajania naszych wszystkich potrzeb służą nam pieniądze. Za te pieniądze kupujemy prąd, wodę, żywność i opłacamy dach nad głową. A ponieważ pieniądze biorą się z pracy, przygotowując się na globalny kryzys gospodarczy spowodowany przez znaczny wzrost cen ropy, musimy i pracę przygotować na te gorsze czasy.

Peak Oil a branże gospodarki

Ekonomistą nie jestem z wykształcenia, ale spróbuję zabawić się w przepowiadanie przyszłości. Planując karierę zawodową w perspektywie najbliższych 20-60 lat uważam, że warto wybierać takie branże, którym Peak Oil nie przeszkodzi — a nawet pomoże.

Z całą pewnością unikałbym branż, w których koszty funkcjonowania mocno zależą od ceny substancji ropopochodnych (głównie paliwa, ale też plastiki), oraz tych w inny sposób powiązanych z ropą naftową, czyli przede wszystkim:

  • transportu samochodowego (TIRy, samochody dostawcze),
  • całego sektora tworzyw sztucznych,
  • sprzedaży paliw płynnych (ropopochodnych – stacje benzynowe i LPG),
  • wydobywania i rafinacji ropy naftowej,
  • budownictwa drogowego,
  • energochłonnego i zmechanizowanego rolnictwa,
  • turystyki.

W mojej opinii te sektory najbardziej odczują wzrost cen ropy. Transport samochodowy upadnie (duża jego część przeniesie się na zelektryfikowane koleje) i tylko w końcowym odcinku będzie realizowany samochodami. Produkcja tworzyw sztucznych podrożeje i nikt ich nie będzie kupować. Podobnie jak paliw na stacjach (chyba, że ktoś się szybko przestawi na sprzedaż gazu ziemnego CNG albo ładowanie samochodów elektrycznych). Wydobycie ropy naftowej będzie coraz droższe i coraz mniej dochodowe. Z rolnictwem będzie podobnie. A dróg nie będzie już po co budować, zresztą asfalt też jest ropopochodny… Turystykę dorzuciłem dlatego, że mało kogo będzie stać na wakacje, zwłaszcza przy wyższych kosztach transportu lotniczego.

Za to wyobrażam sobie co najmniej kilka branż, które przeżyją renesans, między innymi:

  • górnictwo węgla kamiennego i brunatnego,
  • energetyka — elektrownie, ciepłownie, energetyka odnawialna,
  • transport publiczny — kierowcy autobusów, motorniczy tramwajów,
  • kolej — zarówno z punktu widzenia eksploatacji (maszyniści), inwestycji (budownictwo na kolei) jak i produkcji sprzętu (wagony, lokomotywy),
  • gospodarka odpadami — przede wszystkim selektywna zbiórka odpadów, segregacja, recykling, ale także np. budowa biogazowni, spalanie odpadów, czy odgazowywanie składowisk odpadów,
  • szeroko pojęte IT — głównie w kierunku technologii związanych z telepracą.

Ponieważ w Polsce mamy olbrzymie zasoby węgla i węglową energetykę, prąd w gniazdkach raczej mieć będziemy. Ciepła raczej też nam nie zabraknie, zapewnią nam je miejskie ciepłownie i elektrociepłownie. Mało kto ma dziś ogrzewanie domu na olej opałowy i jeszcze mniej osób będzie mieć takie ogrzewanie w przyszłości — Peak Oil o to zadba. Zamiast tego, ludzie przestawią się na węgiel (bo przecież nie na droższy gaz).

Z drogich samochodów ludzie przestawią się na autobusy i kolej. A że autobusy dość łatwo można przestawić na inne niż ropopochodne paliwa (bo wystarczy po jednej stacji tankowania w każdej zajezdni), to z nich raczej nie zrezygnujemy.

Gospodarka odpadami w mojej opinii ma przed sobą świetlaną przyszłość bo jesteśmy w ogonie Europy jeśli chodzi o ich efektywne wykorzystanie. Odpady są już teraz kopalnią surowców a gdy te wydobywane spod ziemi podrożeją, jeszcze bardziej będzie się opłacało wykorzystywać surowce wtórne.

Peak Oil a dojazdy do pracy

Jeśli liczysz, że w dobie Peak Oil będzie Cię stać na dojazdy samochodem do pracy, a także na dowożenie swoich dzieci do szkół i na zajęcia pozalekcyjne, to sporo ryzykujesz.

Nie zdziwi mnie cena benzyny rzędu 20-30 PLN / litr. W tych warunkach do samochodu będę wsiadać nie częściej niż raz w roku, gdy będę jechać gdzieś na wakacje w miejsce, w które nie dociera pociąg. Ewentualnie żeby zawieźć rodzącą żonę do szpitala (ale może taniej będzie wezwać karetkę 😉 ). Przy koszcie pokonania 100 km rzędu 100-150 PLN odpuszczę jazdę przy innych okazjach.

Dlatego uważam, że trzeba również zoptymalizować kwestię dojazdów z miejsca zamieszkania do miejsca pracy, a zrobić to można na co najmniej kilka sposobów:

  • zmieniając pracę.
  • zmieniając miejsce zamieszkania,
  • zamieniając samochód na mniej paliwożerny, albo od razu elektryczny,
  • przestawiając się na jazdę rowerem gdzie tylko się da,
  • korzystając z uroków telepracy, odwiedzając biuro tylko raz w tygodniu lub nawet rzadziej.

Osobiście jestem zdania, że te rozwiązania trzeba połączyć, by uzyskać trwałe zabezpieczenie przed wpływem Peak Oil na dojazdy do pracy.

Czyli trzeba wyprowadzić się w miejsce w zasięgu transportu publicznego. Zwłaszcza pobliże linii kolejowej (nie dalej niż 5 km od stacji) będzie miało olbrzymią wartość. Wtedy dojazd do pracy do miasta będzie możliwy, choć pewnie zajmie sporo czasu (pociągi podmiejskie nie jeżdżą zbyt szybko i mają sporo przystanków).

Do tego warto zawczasu wymienić samochód na mniej paliwożerny, albo poszukać samochodu wielopaliwowego. Na Allegro trafiają się np. zaimportowane z zachodu samochody z instalacją CNG.

Poza tym na co dzień warto przestawić się na rower, choćby rower elektryczny. Rower z koszem na zakupy to też możliwość robienia mniejszych zakupów, co prawie zawsze wychodzi nam na plus. Uwaga: nie dotyczy kopiowania puszek. 😉

Nie każda branża daje możliwość pracy zdalnej, ale zwłaszcza niektóre wolne zawody (dziennikarz, prawnik, artysta) czy te mocniej związane z komputerami (administrator sieci, programista, inżynier) pozwalają korzystać z dobrodziejstw tego trybu pracy. Niestety, praca w domu to nie tylko dobrodziejstwa, ale i konieczność użerania się z rodziną. 🙁

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

26 komentarzy

  1. lwx pisze:

    „Planując karierę zawodową w perspektywie najbliższych 20-60 lat (…)”

    Bez przesady. Nikt nie planuje kariery zawodowej na 60 la, gdy wiek przechodzenia na emeryturę to ~65, a rozpoczęcie „kariery” 😉 to wiek 24 (25) lat (wiek ukończenia studiów, rok więcej dla lekarzy i osób techników).

    Karierę można planować na max 40 lat. No chyba że swoim dzieciom. 😉

    • Survivalista (admin) pisze:

      Dziś na emeryturę chodzi się w wieku 65 lat, ale to nie oznacza, że tak będzie zawsze.

      Napisałem o 60-ciu licząc za punkt wyjścia decyzję o dalszej nauce po gimnazjum (liceum i studia / technikum / szkoła zawodowa) a zakładając przejście na emeryturę w wieku 75 lat.

      • Kuba pisze:

        Szkoda, że nie wziąłeś pod uwagę, iż średnia długość życia mężczyzn w Polsce wynosi niecałe 72 lata.

        • Survivalista (admin) pisze:

          Ale czy to oznacza, że wszyscy najpóźniej w tym wieku umierają?

          Nie rozumiem zresztą o co to całe zamieszanie. Może i przesadziłem z tym wiekiem, poza tym nie sposób przewidzieć zmiany w gospodarce w perspektywie nawet kilkudziesięciu lat i zaplanować kariery zawodowej tak, by raz na zawsze wybrać optymalny zawód (bez potrzeby przekwalifikowania się).

          To, że DZIŚ żyje się na emeryturze średnio 7 lat, nie oznacza jeszcze, że za 30 lat też tak będzie. Wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby system emerytalny padł za te 30-40 lat właśnie, co zmusi nas do pracy do samej śmierci.

          • Kuba pisze:

            Właśnie dlatego, że system emerytalny jest, kolokwialnie mówiąc do dupy warto samemu/samej zabezpieczyć sobie przyszłość. Po za tym nie liczyłbym na długie życie na emeryturze, leki kosztują.

    • Piotr pisze:

      Stary temat, ale „odgrzewając”: nie te czasy, gdzie człowiek mając 20 lat zostaje na przykład szewcem i tym szewcem jest do końca życia. We współczesnym świecie wygrywają CI, którzy potrafią się co kilka lat przekwalifikować (czyli ważne jest nie to co umiesz, ale jak szybko się uczysz nowych rzeczy), nawet w mojej branży (informatyka) inaczej się pracowało 20 lat temu, inaczej teraz a zupełnie inaczej będzie za 20 lat, mimo tej samej branży, to są praktycznie różne „zawody”, część popularnych sektorów w informatyce sprzed 20-stu lat teraz praktycznie nie istnieje, to co kiedyś musiał zrobić „pan informatyk”, na przykład wymienić taśmę/toner w drukarce czy zainstalować drivery lub oprogramowanie albo wymienić akcesoria typu klawiaturę lub monitor gdy się zepsują, teraz ogarnia przeciętnie rozgarnięty pracownik biurowy a za 20 lat (obecnie to są nastolatkowie) każdy będzie umiał skonfigurować sieć na komputerze, podłączyć się do chmury czy napisać/wyklikać prostą aplikację na swoje potrzeby.

      Przy okazji: na tyle lubię swoją pracę i branżę (jestem pasjonatem), że przejdę na emeryturę dopiero wtedy, gdy zdrowie nie pozwoli mi pracować, „doczekanie do emerytury” nie jest moim celem jako takim, idealnie byłoby gdybym mógł pracować aż do swojej śmierci. Praca nie jest dla mnie środkiem na uzyskanie kasy ale celem i pasją samą w sobie (a pieniądze są swego rodzaju efektem ubocznym), mimo prawie 40-stu lat na karku nadal mam pod względem pracy mentalność „nastolatka” (który robi to co robi nie dla kasy, ale dlatego, że to mu sprawia frajdę). Ale zdaję sobie sprawę, że dla większości praca to konieczność i gdyby nie kasa, to nie robiliby tego co robią, dlatego emerytura jest dla nich „uwolnieniem się” od tego, co robili z konieczności i dopiero na emeryturze mogą robić to, co chcą/lubią.

  2. Pozyskiwacz pisze:

    Kilka uwag, co do rodzaju pracy:
    Przede wszystkim praca która nie wymaga zużywania paliwa i ogólnie jak najmniej energii/maszyn do jej wykonywania.
    Praca która może być wykonywana z lokalnych materiałów i również lokalny będzie zbyt wyrobów/usług.
    Praca która jest niezbędna ludziom i nie są w stanie jej sami wykonać.
    Myślę że jeżeli znajdziemy zawód który spełnia te warunki , to mamy zapewnioną przyszłość.

    • Kuba pisze:

      W tej sytuacji można wziąć pod uwagę opiekę nad seniorami.

      • Pozyskiwacz pisze:

        Opieka nad seniorami-tak. Trzeba tylko brać pod uwagę że państwowy system opieki społecznej (i wszystkie podobne świadczenia, np. emerytury) może być bardzo ograniczony lub zawieszony. Prawdopodobnie nastąpi też powrót do wielopokoleniowych rodzin (lub jakichś innych form wspólnoty , choćby sąsiedzkiej)które zapewnia opiekę słabszym jednostkom.

        Myślę że przy wzroście kosztów paliw dużym zmianom ulegnie rolnictwo.Raczej znikną wielkoobszarowe monokultury, a nastąpi powrót do mniejszych gospodarstw tradycyjnych.Oznacza to wzrost zatrudnienia w rolnictwie i odrodzenie dziś ledwo funkcjonujących działów- zwłaszcza hodowla koni będzie się rozwijać.Ale również wzrost zapotrzebowania na mniejsze ,dziś mało popularne, maszyny i narzędzia.Konne i dostosowane do pracy z małymi ciągnikami (również opłacalna może być budowa małych ciągniczków typu „SAM”). Małe warsztaty ślusarskie,kowalskie itp. powinny mieć sporo pracy.Podobnie produkujące na lokalny rynek zakłady przetwórcze.Oczywiście do czasu jak energia elektryczna będzie jakoś dostępna.Potem zostaje tylko tradycyjne kowalstwo.
        Przeprowadzki na wieś spowodują wzrost zapotrzebowania na tanie materiały budowlane produkowane lokalnie-nieduża cegielnia może być świetnym biznesem.
        Oczywiście budowa niezależnych źródeł energii (lub jej wytwarzanie na lokalna skalę)-biogazownie, elektrownie wiatrowe,wodne, montaż paneli słonecznych itp.Chociaż tu trzeba pomyśleć czy będziemy mieli materiały do produkcji.A zwłaszcza produkcja i montaż gazogeneratorów
        (stacjonarnych i do zasilania samochodów).
        Nieźle powinny się też mieć lekarze i stomatolodzy.

        • Kuba pisze:

          Odnośnie opieki nad słabszymi jednostkami. Istnieje możliwość, że jednostki słabsze i utrzymywane przez państwo zostaną pozbawione życia/środków utrzymania, w końcu ktoś to sobie przekalkuluje i się skończy obecny socjal. Nie twierdze, że to dobrze, jednakże biorę to pod uwagę myśląc o przyszłości.

  3. artur xxxxxx pisze:

    IMO turystyka może być bardzo perspektywiczną branżą w czas peak oil, byleby do tego mądrze podejść. Pewnie samolotami na wakacje będą latali tylko najbogatsi, ale za to klasa średnia przeżuci się z Egiptu na turystykę krajową. Myślę że dobrą inwestycją może okazać się pensjonat lub hotel położony w odległości max 200km od dużych miast, pod warunkiem dobrego dojazdu, również kolejowego.

    • artur xxxxxx pisze:

      Miało być „przerzuci”. 🙂

    • Julek pisze:

      Zadłużona po uszy klasa średnia będzie występować najwyżej w książkach o historii ekonomii a turystyka masowa zdechnie razem z nią. Turystyka zagospodarowuje nadwyżki finansowe a one dzisiaj pochodzą głównie z tego, że gospodarki kręcą się na kredyt. Jak dupnie to kredyt zwinie się pierwszy. I tu pojawia się kolejny pomysł na zawód kryzysowy – komornik ;(

      • artur xxxxxx pisze:

        Bez przesady, mówimy o peak oil, nie o świecie po wojnie nuklearnej. Przypomnij sobie jak wyglądała sytuacja w latach 80-tych. Też nie było klasy średniej, bieda całonarodowa, nieliczne samochody, paliwo na kartki, a mimo to krajowa turystyka funkcjonowała.

        • Julek pisze:

          Różnica polega na tym, że wtedy zadłużenie nie było powszechne jak dzisiaj, ludzie mieli oszczędności, brakowało towarów na które można by je wydać a poza tym rozkwit branży turystycznej od wdepnięcia w UE też jest na kredyt. Za PRLu kryzys był permanentny i ludzie mieli czas się przystosować a obecnie mamy szansę na kumulację problemów prowadzącą do załamania systemu i zaskoczenie nieprzygotowanych mas. Czeka nas spadek wartości waluty, spadek płac realnych, wzrost cen surowców i w efekcie kryzys gospodarczy, co Kowalski w pierwszej kolejności zauważy w portfelu a w drugiej pewnie w lodówce. Turystyka w chudych czasach oczywiście sens może mieć jeśli mówimy np. odkupieniu hotelu od bankruta ale na dzień dzisiejszy to moim zdaniem wróżenie z fusów – najpierw niech padnie a potem zobaczymy. Zerknij też na przykładowe atrakcje jakie czekają aspirantów do klasy średniej w Polsce i to niezależnie od PO: http://slomski.us/2011/04/25/stress-test/

  4. Peccator pisze:

    Warto dodać pozyskanie drugiego lub trzeciego zawodu, który będzie potrzebny w razie ogólnej depresji gospodarczej.

    Ja myślałem nad załatwieniem sobie praktyk u jedynego w mojej miejscowości szewca i zakupie podstawowych narzędzi szewskich, by w przypadku drożyzny butów (a po peak oil będą bardzo drogie) wstrzelić się w radykalny wzrost zapotrzebowania na usługi szewskie.

    Trzecim moim zawodem mógłby być drwal – kupić piłę spalinową i zapas paliwa. Co prawda paliwo podrożenie, ale piła nie pije dużo, a zapotrzebowanie na ogrzewanie drewnem znacznie wzrośnie – praca sezonowa zimą będzie prawie pewna.

    • Pozyskiwacz pisze:

      Dokładnie to miałem na myśli.Zapotrzebowanie na szewców (dziś ginący zawód),a także kaletników czy krawców, pewnie znacząco wzrośnie. Zawód wykonywany na potrzeby lokalnej społeczności, nie wymaga wielkiego transportu, ani drogich sprowadzanych materiałów.Doskonały wybór.
      Drwal-zależy czy masz większe obszary lasów w okolicy.Można też zainwestować w maszynę do robienia zrąbków drzewnych z gałęzi.Jeszcze stosunkowo mało popularne,ale jak podrożeją nośniki energii i więcej ludzi zacznie palić drewnem to jego cena też pójdzie w górę.Wtedy wykorzystanie tańszych gałęzi będzie bardzo opłacalne.

      • artur xxxxxx pisze:

        Pytanie tylko, jaki koszt w jednej parze butów importowanych z Azji stanowi paliwo. Obawiam się że ledwie kilka centów, wliczając cały transport. Nawet jeżeli paliwo zdrożeje 10x i koszt ten wzrośnie np. do dolara i tak będzie bardziej się opłacało importować nówki z Wietnamu niż naprawiać stare buty.

        • Peccator pisze:

          W przypadku Peak Oil zdrożenie nie tylko transport, ale też tworzywa sztuczne oraz guma, czyli bardzo częste składniki butów. Zdrożenie chyba również farba, której używa się do butów. Transport kontenerowcami mogą pozostać rentowne, ale transport z portów do sklepów ciężarówkami zabolą. Pozostaję przy swoim zdaniu, że w razie postępującego spadku podaży ropy, szewcy wrócą na stałe.

    • Julek pisze:

      Branża rowerowa zawsze rośnie w gorszych czasach a mechanik z głodu nie zdechnie i może dłubać choćby u siebie w garażu.

  5. Myślę, że racje ma artur xxxxxx a turystyką, Peccator dobrze kombinuje co do drwala. (bo sam nad tym i tym rozmyślam – hehehe)

    A co do emerytury – nie chcę na nią przejść nigdy 🙂
    no chyba że z drwala na agro-gospodarza 🙂

    @Survivalista, miło że poleciłeś mój wpis.

  6. Z tą energetyką lokalną nie byłbym takim optymistą. W perspektywie 20 lat węglowe ciepłownictwo czeka przebudowa ze względu na nowe uregulowania prawne. Rynek będzie trudniejszy, nie zdziwiłoby mnie, gdyby sporo tych przedsiębiorstw padło… 🙁

  7. Wrobel.Cwirek pisze:

    Ewentualnie można do tematu podejśc nieco inaczej: robotę znaleźć jaką się chcę, ale hobby jako awaryjny zawód – np. bawić się w kowalstwo artystyczne, ale jak przyjdzie kryzys, zabraknie samochodów, a konie będą środkiem komunikacji, kowal się zawsze przyda 🙂

    • Pozyskiwacz pisze:

      Oczywiście, kowal-ślusarz-mechanik to w dobie Peack-oil przyszłościowy zawód.
      Chciałbym tylko zwrócić uwagę że kowal i podkówacz to dwa różne zawody.Oczywiście nawet kiedyś często wykonywane łącznie, a co dopiero w przyszłości.

  8. Trigger Happy pisze:

    Raczej o wydobywania i rafinacji ropy naftowej, bym się nie martwił, będzie dużo rozproszonych małych źródeł, pracy będzie mnóstwo. No i resorty siłowe, kryzysy pokazują, że prędzej władza przestanie finansować szkoły i szpitale niż policje i bezpieczniki. Przy reglamentacji (kartki etc.) sprzedaż paliw płynnych tez może być dobrym biznesem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner