Q&A #30 o przechowywaniu żywności i załadowanych czarnoprochowców

Dziś po raz trzydziesty odpowiadamy na zadawane przez Was pytania. Do tego typu materiałów zbieramy pytania, które otrzymujemy w komentarzach na blogu i pod filmami, w wiadomościach na fanpage i mailowo, czy wreszcie na Instagramie.

Niektóre tego typu pytania inspirują nas do nagrania osobnych, tematycznych materiałów. Inne lądują właśnie w „kiuendejach”. 😉

Pod playerem z filmem znajdziesz pełną listę pytań, które na materiale się pojawiły.

bartlomiejm0 
Jak można przekonać ludzi w trudnych czasach do działania, zamiast do popadania w histerię/panikę?

Konrad Wójcik
Q&A mam podmokły teren wiec budowa ziemianki to byłaby mordenga ale czy warto zrobić mikro ziemianke dosłownie pół metra w ziemie tylko na zapasy?

Michał 
Czy i jak długo można przechowywać załadowaną bron czarno prochowa? Czy istnieje ryzyko samozaplonu? Lub odwrotnie czy np po roku bede mial w bebenku 6 niewypalow?

Marcin Mac. 
W czym przechowujesz jedzenie? Chodzi mi o batoniki, chipsy, suszone owoce, zupki, orzeszki itp.

mario
Dzień dobry, mam pytanie które mam nadzieję wykorzysta Pan w którymś z przyszłych Q&A,
mianowicie jak przechowywać zgromadzoną na trudne czasy żywność? Czy przechowywać ją w opakowaniach szklanych, plastikowych, kartonowych, lub foliowych? Czy opłaca się przesypywać mniejsze porcje żywności do jednego większego naczynia np. woreczki z ryżem do dużego szklanego słoja? Pozdrawiam.

Arzant Yt 
Powiecmy że mamy trudne czasy od dłuższego czasu, powiecmy miesiąc, powiecmy też że dotarliśmy do naszego celu ewakuacji bez większego problemu gdzie mamy nasze schronienie i zapasy, i teraz pytanie, czy w takiej sytuacji gdyby na przykład nasz rząd zaczął organizować jakąś pomoc typu: zrzuty zapasów, obozy z pomocą medyczną itp. to czy warto by korzystać z tej pomocy czy lepiej zabunkrować się w naszej ziemiance i się nie wychylać ?

Arzant Yt 
Co sądzisz o zorganizowania jakiejś większej grupy podczas trudnych czasów ?, mam na myśli coś w stylu: mieszkasz na wsi, nagle coś się dzieje, apokalipsa zombie, wojna, epoka lodowcowa itp. co wolałbyś zrobić, być samemu ze swoimi bliskimi na działce o którą będziecie dbać, bronić itp. czy raczej być częścią jakiejś większej grupy ?

wroten111
Widzałeś film „Cloverfield Lane 10”, co sądzisz o obrazie prepersa, który się z niego wyłania.

Marcin Nogalski 
Witam! W Polsce i na świecie jednym z największych i najbardziej realnych apokaliptycznych scenariuszy o których się nic nie mówi jest Blackout. W naszym kraju zjawisko to może nastąpić w każdej chwili, rząd chyba nie jest przygotowany na taką sytuację, nie wspominając już w ogóle o obywatelach. Podejrzewam że wystarczy żeby blackout utrzymał się przez tydzień a mamy już poważny problem. Komunikacja, transport, woda, żywność, bezpieczeństwo itp, itp… cały system się rozpada. Może masz jakiś pomysł jak sobie radzić w sytuacji, kiedy susza i upały powodują blackout, ciężko o wodę bo zbiorniki wysychają, uprawy szlak trafił, a policja i wojsko to zmilitaryzowane grupy przestępcze. Lasy nie są bezpieczne ze względu na pożary. Wiem że to hardcorowy scenariusz ale jestem ciekawy co byś zaproponował na tak trudne czasy.

Gustaw Kramer 
W jaki sposób przechowywać baterie [aa, aaa] żeby zachowały jak najdłużej swoje właściwości?

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

35 komentarzy

  1. Piotr pisze:

    Załadowane bębny do czarnoprochowca można zamykać w torebki strunowe (szczelne, bez otworów) razem z żelem krzemionkowym (silikażelem) – po 2-3 miesiącach przechowywania takie bębny odpalają „jak nówki” (jak świeżo ładowane). Żel krzemionkowy (silikażel) można kupić na Allegro albo wykorzystać taki pakowany do kartonów z butami czy sprzętem elektronicznym jako stabilizator wilgoci (ale taki „fachowy” jest lepszy, bo zmienia kolor w zależności od wilgotności :D).

    • mar_kow pisze:

      Po co przechowywać załadowane bębny (oczywiście bez założonych kapiszonów) skoro można szybko i na bieżąco załadować przygotowane wcześniej patrony. Łatwiej je przechowywać niż bębny, w przypadku ciekawskich dzieciaków bezpieczniejszy.

      • Piotr pisze:

        Po to, że w nagłej sytuacji kryzysowej jest szybciej założyć gotowy bęben niż bawić się w ładowanie patronów (zwłaszcza na przykład w stresie czy w półmroku).

        • mar_kow pisze:

          Przede wszystkim trzeba określić co to jest nagła sytuacja kryzysowa… Jeżeli masz na myśli złodzieja, bandziora włamującego się do domu to prawdopodobieństwo jest dość znikome i można się tylko nabawić fobii w tej materii. Trzeba przede wszystkim zabezpieczyć lokum fizycznie i dwa typy alarmu – głośny z powiadomieniem ochrony i cichy. Cichy ma tę zaletę że daje czas na przygotowanie się – telefon na policję ewentualnie załadowanie bębnów. Jeżeli masz aż takie obawy to lepiej wyrobić pozwolenie na broń kolekcjonerską – jest niezawodna w stosunku do broni CP…

          • Piotr pisze:

            Nie piszę przecież, że obawiam się takiego czegoś teraz 😀 Natomiast na wypadek jakiejś większej zawieruchy (wojna, zamieszki itp.) mam już wszystko sprawdzone w praktyce i przećwiczone – nie będę musiał eksperymentować (jak to mawia Cody Lundin: gdy jesteś w tonącej łodzi, to już jest za późno na lekcje pływania).

    • Pass pisze:

      Ech…. no cóż – najlepiej do słoika i zakręcić…

  2. Lara pisze:

    Cześć. To ja proszę o porady, jak przygotować się (poza takimi sprawami oczywistymi) na przebiegunowanie Ziemi za 4 lata. Jak szczególnie zabezpieczyć siebie i rodzinę na te jakieś 2 lata (9 miesięcy ma trwać przebiegunowanie – 180 stopni), gdy nie będzie pola magnetycznego Ziemi (pole magnetyczne może zaniknąć na 3 miesiące, ale konsekwencje, padnie elektronika itd. na te jakieś 2 lata, dopóki się to nie ustabilizuje z powrotem) i nie będziemy chronieni przed promieniowaniem kosmicznym i słonecznym? Fizykiem czy inżynierem nie jestem. Odsyłam do opisu procesu, który powtarza się co 676 lat, w wykładzie pt. Wielkie zmiany małej ziemi na yt. Dzięki.
    https://www.youtube.com/watch?v=kbO2tlu1ulI

    • Krzysztof Lis pisze:

      Dopóki ta teoria nie znajduje potwierdzenia w świecie nauki, dopóty ja osobiście nie zamierzam się nią przejmować.

    • Piotr pisze:

      Myślę, że ten „ogromny spadek pola magnetycznego Ziemi” w wysokości maksymalnie 0,3% (trzy dziesiąte procenta) jaki będzie za cztery lata jakoś przeżyjemy 😀 A najlepszym przygotowaniem przez te cztery lata będzie „odśmiecenie” swojej głowy z bajek opowiadanych przez internetowych oszołomów (czy nawet przez ogólnotematyczną prasę pokroju Wyborcza.pl, onet.pl itp. – tam dziennikarze mają ZEROWĄ wiedzę jeśli chodzi o dziedziny nauki o których piszą, a dodatkowo są wynagradzani proporcjonalnie do liczby kliknięć w ich artykuły, więc na pierwszym miejscu stawiają sensacyjność i oglądalność swoich artykułów, bo od tego zależą wpływy z reklam, za rzetelne i merytoryczne ale „nudne i niebudzące emocji” artykuły w takiej prasie nikt dziennikarzowi nie zapłaci).
      Niestety w naukach ścisłych nie ma dróg na skróty – chcąc zrozumieć rzetelne naukowe materiały (pisane przez naukowców dla innych naukowców) trzeba mieć solidne podstawy w danych dziedzinach (w tym przypadku z fizyki i matematyki). Najgorsze co można zrobić, to stać się ofiarą efektu Dunninga-Krugera (czyli być przekonanym o swojej dużej znajomości tematu tylko dlatego…, że nie wiemy jak duże w danej dziedzinie mamy braki :D).

      • Lara pisze:

        Nie jestem fachowcem, dlatego pytam. A wydaje mi się, że Krzysztof Nowak takim fachowcem jest.
        Czyli czekać – i nic? A jeśli świat nauki celowo nie ogłasza tego faktu na przykład, żeby nie wywołać paniki „na giełdach”?
        Naprawdę dla was nie brzmi ten wykład wiarygodnie?
        Bardzo, bardzo chciałabym, żeby to było tylko straszenie. Bardzo.
        Ale co – jeśli nie?
        2 lata to szmat czasu. To nie efekt burzy słonecznej, który może trwać no, kilka tygodni. 2 lata.
        A jeśli? To co?…

        • Krzysztof Lis pisze:

          Łatwiej Ci uwierzyć w międzynarodowy spisek naukowców, niż w to, że ktoś opowiada bzdury na YouTube?

          Ja zawsze radzę przygotowywać się najpierw na zdarzenia najbardziej prawdopodobne, a dopiero później na te z kategorii absurdalnych. Jeśli jesteś gotowa na wszystko inne i w dalszym ciągu chcesz się przygotować na przebiegunowanie, zrób to. Co jest niezbędne, by się przed jego skutkami zabezpieczyć? Ja nie znam odpowiedzi na to pytanie. Może podziemny schron i dwuletni zapas żywności. To drugie można względnie tanio kupić. Jeśli dzięki temu będzie Ci się lepiej spało po nocach, zrób taki zapas.

          • Lara pisze:

            Być może naoglądałam się za dużo filmów katastroficznych.
            Być może masz rację.
            Co do spisków. Hm. Różne rzeczy po czasie okazywały się prawdą.
            Czy Krzysztof Nowak opowiada bzdury? Nie wiem, dlatego pytam mądrzejszych ode mnie. O przebiegunowaniu czytałam już kilka lat temu, gdy jeszcze „internety” tak pojemne nie były, ale od kilku lat cisza.
            Nie wiem, czy przygotuję się na 2 lata, w których „niczego nie będzie”, jednak tak, chcę być przygotowana i przynajmniej przemyśleć, co w takiej sytuacji można zrobić, żeby nie przesadzić w żadną stronę, bo też wydać pieniądze na rzeczy, które okazałyby się zbędne – to nie o to chodzi. Ale przy codziennych lub większych zakupach zawsze można coś dorzucić „na wszelki słuciaj”.
            Na razie będziemy szacować zasoby, które już mamy. I zrobimy to, co przede wszystkim uniezależni nas od infrastruktury zewnętrznej. Kominek już mamy, więc i ogrzewanie, i ewentualne gotowanie/pieczenie jest. Kuchenkę na gaz z butli również mamy. Planujemy m.in. instalację deszczową. Fajnie by było mieć ogniwa fotowoltaiczne, ale wymagałoby to trochę zmian i chyba sporo nakładów finansowych, żeby był wymierny efekt, więc nie wiem, czy skórka warta za wyprawkę.

            I bardzo chciałabym, żebyście to wy mieli rację, a ja tylko dałam się podpuścić komuś na YouTube.
            Osobiście wam wtedy podziękuję.

        • Piotr pisze:

          Krzysztof Nowak fachowcem? No proszę Cię, chyba od projektowania taczek budowlanych (bo z tym co prezentuje na filmie, to bym na przykład do samochodu jego produkcji nie wsiadł). Przecież to wystarczy fizyka na poziomie liceum aby zauważyć, że ten jego wykład to stek bzdur. Kilka dla przykładu:
          1) Kompas wskazuje najsilniejsze źródło pola magnetycznego – bzdura, kompas wskazuje sumę wektorową (pamiętasz ze szkoły tzw. superpozycję?) pól magnetycznych w których oddziaływaniu się znajduje. Można to sprawdzić, weź kompas i dwa (najlepiej w miarę o podobnej sile) magnesy i ustaw je obok kompasu w różnych miejscach i pozycjach – jeśli magnesy będą dostatecznie silne, to będziesz w stanie uzyskać DOWOLNE wskazanie igły kompasu tylko poprzez samo obracanie tych magnesów (bez ich przesuwania).
          2) Wyznaczanie północy geograficznej poprzez położenie słońca w momencie „średniej arytmetycznej” godziny wschodu i zachodu słońca – tu chyba Pan Krzysztof Nowak uległ zbyt dużym wpływom płasokziemców 😀 Ziemia nie dość że się obraca wokół osi, to jeszcze się obraca wokół słońca (około 1 stopień dziennie) i w dodatku… wierzysz w to bądź nie, ale Ziemia jest mniej więcej kulą, więc ów efekt wynikający z obrotu wokół słońca dodatkowo się na sferze (powierzchni kuli) potęguje. Zobacz na przykład w styczniu o ile się zmienia czas wschodu słońca a o ile się przesuwa godzina zachodu słońca, tu masz kalendarz https://www.kalendarz-365.pl/kalendarz/2018/stycze%C5%84.html między 1 a 31 stycznia godzina wschodu się przesuwa o 26 minut a godzina zachodu o 47 minut, czyli…. BRAWO Pan Krzysztow Nowak swoją metodą odkrył przesuwanie się biegunów geograficznych! Nobla mu! Oczywiście żart, północ geograficzna się nie przesuwa, po prostu metoda jaką używa Nowak do jej wyznaczania jest o przysłowiowy kant tyłka potłuc (nie uwzględnia wielu czynników), ale jak w ten sposób wyznacza północ geograficzną, to nic dziwnego, ze potem myśli, że północ magnetyczna „cuda wyprawia” 😀
          3) Temperatura Curie – kolejny debilizm. Temperatura Curie to punkt w którym dipole magnetyczne w strukturze krystalicznej ferromagnetyka przestają być stabilne – tylko tyle. Magnetyzm jądra zewnętrznego Ziemii nie pochodzi z dipoli magnetycznych (czasem zwanych domenami magnetycznymi) tylko z ruchu żelaza w zewnętrznym jądrze (a w związku z tym z ruchem elektronów) – to nie magnes stały tylko elektromagnes! Punkt Curie nie ma tu nic do rzeczy (akurat żelazo jest ferromagnetykiem, ale tam mógłby być jakikolwiek inny przewodnik, na przykład miedź i efekt byłby podobny).
          4) Ostatnie wyznaczenie bieguna północnego znalazł sprzed kilku lat i potem wg niego „przestano robić badania” (i ta cała akcja z naukowcem z PAN :D) – kolejna nieznajomość tematu 😀 Północ magnetyczna jest wyznaczana co 5 lat i w tych odcinkach pięcioletnich uważana jest umownie za stałą (bo od tego zależy wiele innych rzeczy, na przykład zasady oznaczania pasów startowych na lotniskach, siatki map przeznaczonych do użycia z kompasem magnetycznym itp.), natomiast biegun pola magnetycznego Ziemi cały czas wędruje (jest cały czas monitorowany satelitarnie, dane parametrów pola magnetycznego są dostępne w czasie rzeczywistym, łącznie z prognozami ich zmian na najbliższe lata) – Pan Nowak utożsamia te dwa pojęcia (północ magnetyczna stosowana w kartografii i biegun pola magnetycznego) i potem ma „zdziwko” że nie może znaleźć aktualizowanej codziennie północy magnetycznej 😀
          I tak można jeszcze wiele elementarnych bzdur w tym jego wykładzie wykazać ale nie chce mi się elaboratów pisać. To jest to, co pisałem wcześniej (pułapka efektu Dunninga-Krugera) – gość myśli, że rzetelnie bada temat nie mając świadomości ilu rzeczy nie wziął pod uwagę, a „ciemny lud to kupi” bo ma taki sam poziom nieświadomej niekompetencji (też nie wiedzą czego nie wiedzą i dlatego wiedza z takich wykładów wydaje im się rzetelna, kompletna i spójna).

          • Lara pisze:

            Przyznaję wam rację. Mnie też pewne sprawy wydały się nie do końca właściwie przedstawione (to z kompasem między innymi). Zrzuciłam to jednak na karb informacji, że przedstawia się w wykładzie wersję skrótową, bo żeby podać pełne wyliczenia, trzeba by więcej czasu. Poza tym dowiedziałam się, te wyliczenia widział Aleksander Woźny, który jest fizykiem i to nuklearnym. Na ich podstawie orzekł, że jednak do przebiegunowania Ziemi nie dojdzie.
            Trochę pogrzebałam i nie jest to proces, który przebiega w jakichś stałych odstępach czasu i nie trwa w miesiącach, a raczej w latach, tysiącach lat. Oczywiście, to jest wiedza na dziś.
            Jednak ta moja „panika” – czy jak nazwać ten stan – sprawiła, że przemyślałam niektóre kwestie „domowe”, przegadaliśmy to w domu i podejmiemy pewne kroki, jak już napisałam wyżej, w celu większej suwerenności 🙂

            PS. A fizykę w szkole (w liceum dokładnie) miałam dobrych 20 lat temu, więc wybaczcie 😀
            Pozdrawiam i życzę nam wszystkim zero kataklizmów 🙂

      • Lara pisze:

        A tefałenów, onetów czy wybiórczych nie słucham, nie oglądam, nie czytam. Nie mam telewizora od lat. Ale lubię oglądać filmy i wykłady naukowe, tak, sci-fi też. Jednak ten wykład Krzysztofa Nowaka nie wpisuje się dla mnie w sci-fi. No i wydaje mi się, że Tagen.TV nie jest telewizją od pokazywania pierdół.

        • Piotr pisze:

          Nie wnika w to co Ci się wydaje na temat wykładu Nowaka czy Tagen.TV – to Twoja sprawa. Dla mnie wykład Nowaka to stek bzdur (a Tagen.TV nie oglądałem, ale przejrzałem sobie z ciekawości dodatkowo „Dr Robert Szostak – Einstein się mylił” – nieźle się ubawiłem :D).

          • Lara pisze:

            Doceniam Twoje zaangażowanie w edukowanie mnie. Naprawdę. Wiem, że muszę podchodzić z większą ostrożnością, rozwagą do takich informacji. Ale o wykładzie Nowaka dowiedziałam się z innego źródła, które wydawało mi się wiarygodne, a opinie tej osoby cenię, więc…
            Dziękuję i tak 🙂

          • Piotr pisze:

            Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że opinia jakiegoś naukowca nie jest tożsama z wiedzą naukową – to dwie różne rzeczy. Na przykład Hawking w swoich książkach (czy filmach pod swoim „patronatem merytorycznym”) miesza wiedzę naukową ze swoimi prywatnymi, niesprawdzonymi hipotezami i to w taki sposób, że przeciętny widz nie odróżni jednego od drugiego (co wielu fizyków ma mu za złe) a potem zwykli ludzie po obejrzeniu takich filmów myślą, że to wszystko jest naukowe, bo przecież wielki i ceniony naukowiec to mówił w filmie 😀
            Nie jest ważne KTO coś mówi tylko CO ten ktoś mówi i jakich argumentów używa w uzasadnieniu (autorytet w jednej dziedzinie niekoniecznie jest autorytetem w innej). Polecam https://www.youtube.com/watch?v=T1vW8YDDCSc

          • Lara pisze:

            Dzięki 🙂 Oglądam czasem kanał SciFana (mój syn go lubi), więc chętnie obejrzę 🙂
            Z tym mieszaniem wiedzy i poglądów osobistych – racja. A Hawking już się bronić nie może…

          • Piotr pisze:

            A co ma do tego śmierć Hawkinga? Nawet jeśliby w przyszłości poglądy Hawkinga zostały w jakiś sposób potwierdzone (okazałoby się, że miał wszędzie w 100% rację w swoich przypuszczeniach), to jednak rzetelność wymaga, aby w momencie głoszenia swoich przypuszczeń i hipotez zaznaczyć, że to przypuszczenia – to że Hawking już nie może się obronić nie ma tu nic do rzeczy (i w żaden sposób nie podważa jego osiągnięć naukowych). Obejrzyj sobie na przykład różne popularnonaukowe prelekcje profesora Krzysztofa Meissnera (bez problemu znajdziesz na YouTube), zawsze zaznacza co jest zbadane i potwierdzone eksperymentalnie, co jest tylko wiarygodną hipotezą podzielaną przez większość środowiska naukową, a co jest tylko jego prywatnym osobistym przypuszczeniem – tak to powinno się robić gdy prowadzi się prelekcję/wykład dla ludzi, którzy nie są fachowcami w danej dziedzinie.

        • mar_kow pisze:

          To duży plus dla Ciebie że chcesz się przygotować biorąc za pewnik twierdzenia pseudonaukowca… I już pomijając fakt czy ma rację czy nie tak jak Krzysztof radzi zbierz zapas żywności, leków i po prostu czekaj… Tak jak piszesz uniezależniasz się od infrastruktury a to i tak znacznie więcej niż zwykli zjadacze chleba. To czy w krytycznym momencie przetrwasz zależy w głównej mierze od szczęścia…

  3. mirek pisze:

    Przebiegunowanie Ziemi: Z moich skromnych wiadomosci o budowie Ziemi popartych studiami na geodezji, zeglarstwem, zbieractwem meteorytow, skamielin i mineralow wynika , ze na Ziemii zachodza zmiany spowodowane jej obrotem wokol wlasnej osi te zjawiska maja nazwe precesja i nutacja i maja ogromne znaczenie w nawigacji. Dodatkowo jej obieg wokol Slonca powoduje, ze czasami jest w aphelium a czasami w peryphelium co rowniez ma znaczenie. To wszystko jest poparte aktywnoscia Slonca, tworzy sie rezonans Shumana. Jesli ktos byl w Bieszczadach to tam mozna o tym porozmawiac z kims kto sie naprawde na tym zna. Wyjasnienie o co chodzi komus kto nie zna analizy harmonicznej jest po prostu niemozliwe. Przy okazji powstaje masa ale to ogromna masa roznych fejkow w gazetach typu wrozka., na yuotube itp. Ktos kto na przyklad zegluje lub zbiera skamieliny, naturalne szklo lub galene po prostu zwyczajnie takich filmow nie oglada bo sa dla niego fejkami.

    Co do czarnoprochowcow to kolega kupil czarnoprochowca, lekko przerobil i zaczal strzelac z prochu kupnego i domowego. Efekt byl taki, ze korozja po prostu lufe zjadla w tempie expresowym. Firma pedersolii, chyba mozna podac jej nazwe , produkuje moze wierne egzemplarze ale one nie nadaja sie do strzelania. Mozna sie tu nawet pokusic o ekspertyze metaloplastyczna i udowodnic jej to czy owo, ale po co? Pedersolii sprzedaje kopie bronii do powieszenia na sciane i sa zrobione z plasteliny przypominnajaca stal. To nie jest stal na lufy i zadna wiedza o konserwacji bronii bronii mysliwskiej tu nie pomoze. Najtansze stopy, ktore nie maja nic wspolnego z bronia mysliwska. Przy okazji moja rodzina ma kilka dubeltowek lefoszek, ktorymi polowal nawet moj pradziadek, dziadek i ojciec i caly czas wszystko dziala bez zarzutu. Strzelano nimi czarnym prochem, domowym prochem, wojskowym prochem, mysliwskim niemieckim ruskim polskim i czeskim, wszystkim co akurat bylo. Przez te lata bron byla naprawiana, zmieniana aby dostosowac loze i kolbe, dokladano czoki i rezygnowano z nich. Dubeltowki maja ponad 120 lat i dzialaja, obecne czarnoprochowce nie podzialaja nawet 12 tygodnii, bo od razu pojawia sie wzery w lufie. Jak ktos potrzebuje powiesic na scianie cos co przypomina bron to obecne czarnoprochowce do tego sie nadaja ale nic wiecej.

  4. mar_kow pisze:

    Kolego @mirek – nie wiem na podstawie czyich doświadczeń piszesz takie bzdury na temat trwałości współczesnych replik broni CP. Zgadzam się z faktem iż starsze „wypusty” są z trochę lepszej stali ale współczesne repliki niewiele im ustępują. Jeżeli ktoś nie czyści, strzela „domowym” nielegalnie wytwarzanym prochem robionymi odpustowymi kapiszonami to tak będzie. Kto jednak dba o broń to nic się z nią nie dzieje i te 12 tygodni z palca wyssałeś… Są przystrzeliwane naprawdę dużymi ładunkami, bezpieczne jeżeli używa się je zgodnie ze wskazówkami… Chyba że ktoś próbował strzelać z atrap tych faktycznie „na ścianę” narażając własne zdrowie i życie. Można je kupić ale cena to max kilkaset zł. tymczasem replika do strzelania to nawet do ok. 10 tys. zł. Jeśli chodzi o epokowe lefoszki to też dobrze je poddać profesjonalnym przestrzeleniom. Były przypadki rozerwania luf – warstwy damastu utleniły się osłabiając trwałość…

  5. mirek pisze:

    Lefoszki ktore ma moj ojciec maja lufy ze stali Kruppa, naboje sa systemu lefoszeta bo lepiej sie jea elaborowalo, 100 lat temu byl to chyba jedyny system na naboje, kolba i loze orzech wloski. Te kruppowskie lufy wytrzymuja ponad 150 tys strzalow, lepsze sa tylko rosyjskie mc z tuly , ktore ma moj kolega i angielskie whitwortha.
    Kolega testowal kupiona na aukcji z drugiej reki strzelbe pedersolii, proch zwykly a potem czarny kupny wspolczesny i wlasnorecznie robiony, siarkowy bez siarkowy, przepisy z ksiazek. Ksiazki tak samo jak bron w zasobach rodzinnych az sprzed wojny, wydania polskie i najwiecej niemieckich, kilka czeskich, . Fora pirotechnikow przepisuja te receptury, sa w necie, receptury z netu sa bardziej przystepne niz te z ksiazek , sa w gramach a nie w czesciach luta. Rewelacji nie bylo i nie bedzie. Lufa firmy pedersolii cokolwiek byl to za model bardzo szybko zaczela korodowac. A po ponad stu strzalach wzery byly za duze, to zalelo moze dwa miesiace. Bron byla normalnie konserwowana, tu popelniono moze najwiekszy blad bo czarnoprochowce sie myje ale nie ma to znaczenia bo wiekszosc strzalow byla z nitro kupnego dla mysliwych do elaboracji. Kolega w wojsku byl strzelcem wyborowym a potem zbrojmistrzem, potem zawodowo lesnictwo i myslistwo jako hobby, jest lowczym. Firma holand holand na swoja bron daje 100 lat gwarancji i lufy wytrzymuja ponad 150 tys strzalow, to samo rosyjskie mc z tuly, lub lufy kruppa. Normalna rosyjska dubeltowka iz (irz) luc czeska cz to 5 moze 8tysiecy strzalow, to i tak bardzo duzo polowan , moze 40 lat. Juz lepiej zwyklego iz a przerobic na czarny proch i znacznie wiecej wytrzyma. Jesli to bedzie konieczne, to spokojnie mozna zrobic samemu proch, receptury sa w przedwojennych ksiazkach mysliwskich czy nawet wczesnych powojennych, na kaczki, na dziki, mocny lub cichy, lub na forach pirotechnicznych jako fajerwerki,wybor jest. Normalny proch nitro i splonki sa w sprzedazy ale elaboracja to zajecie dla hobbystow, inne nawazki na krzaki , inne na pole czy wode, ekonomicznego sensu raczej nie ma.
    Te popularne pedersolii po prostu sie rozlatuja, lufy nie sa ze stali narzedziowej tylko jakies plastelinowe stopy i nie mozna sie spodziewac rewelacji.
    Co do cen czarnoprochowcow holland czy purdey sprzed 100lat, to kompletnie inny swiat, zwykla ich bron jest wyjatkowo droga, zwlaszcza, ze to tylko hobby.
    Pozdrawiam serdecznie, jesli ktos ma znajomosc tematu spokojnie zrobi proch nitro bo to nie jest jakas alchemia, juz przed wojna robiono go zwyczajnie w domu, szkoda na to czasu. Nie wiem czy jest to latwo zrobic czy trudno, bo nigdy tego nie robilem. Przepisy niby sa w necie ale moga byc fejkami, w starych ksiazkach, jesli sie je ma lub sciagnelo to sa niezrozumiale. Jedyny proch jaki robilem to saletra spozywcza, cukier i wegiel drzewny. Nabijalo sie tym rurke od grzejnikow i czopowalo gwozdziem, odpalalo od pochodnii, wata z denturatem na drucie. Rurka byla na kiju, aby to trzymac jak najdalej od siebie. Efekt byl. Tak samo sie robilo tzw baczki, cukier i saletra w zakretce . Do prochu nitro potrzebny jest kwas z akumulatorow i pare innych rzeczy, starzy mysliwi robili go sami w domu, zamiast cukru nadmanganian wtedy to byl srodek do uzdatniania wody, aceton byl w zmywaczach do paznokcii lub u lakiernika, alkohol wlasny pedzony, musial byc naprawde mocny, powyzej 90 proc, robiono kilkakrotnie destylacje i dorzucano karbidu ktory dodatkowo wiazal wode, acetylen sie ulatnial a zostawal etylen. W ten sam sposob robiono alkohol jako naped do samochodow tylko pozniej mieszano z benzyna lakiernicza lub nafta syntetyczna i wrzucano lepik lub smole aby zwiekszyc ilosc weglowodorow. Jesli nie powroca lata 80 ubieglego wieku to ta wiedza jest zwyczajnie niepotrzebna, jesli powroca to powstana nowe rozwiazania.
    Jesli ktos zrobil proch nitro, to nie nabijal nim zabytkowej dubeltowki ani zwyklej cz, tylko rure od wod kan, czopowalo gwozdziami i strzelalo sie do gesi kaczek, od razu padalo kilka ptakow, nie mogly byc ocynkowane bo tlenki cynku uszkadzaja pamiec, zwykle tanie czarne rury. Taka rure po kilku razach zwyczajnie sie wyrzucalo i kupowalo nowa.
    Na gruba zwierzyne czarna lub plowa polowalo sie inaczej. Kusze z resorow od trabanta lub wlokien weglowych od pastuchow elektrycznych. Tu bardziej byla potrzebna rozwaga, bo dzik lub jelen potrafii zabic. Byly tez aparaty ubojowe strzelajace kolkami na wysiegnikach, wysiegniki byly dorabiane, a aparaty przerabiane aby strzelaly bez przylozenia. Inna sprawa, ze nawet te klusownicze metody dawaly zwierzynie wiecej szans niz obecne sztucery z nokto i kula browning do 300m. Swiat instytucjowanej przestepczosci klusowniczej uwarunkowanej potrzebami zyciowymi odeszedl dawno w zapomnienie. Post napewno bardzo mocno wymaga przeredagowania, przepraszam za wszystkie bledy merytoryczne i gramatyczne. Pamiec plata mi figle bo jako nastolatek za duzo strzelalem z domowego prochu z rurek ocynkowanych. Hahaha pozdrawiam wszystkich, ktorzy dobrneli do konca.

  6. mar_kow pisze:

    1. „przepraszam za wszystkie bledy merytoryczne i gramatyczne. […] jako nastolatek za duzo strzelalem z domowego prochu z rurek ocynkowanych. ” Błędów merytorycznych co niemiara…
    2. „Kolega testowal […] proch zwykly a potem czarny kupny […]wiekszosc strzalow byla z nitro kupnego dla mysliwych do elaboracji” – kolega to niezły idiota jak stosuje proch nitro do luf dopuszczonych do strzelania prochem czarnym…
    3. „A po ponad stu strzalach wzery byly za duze” – od kiedy broń koroduje od strzelania ???
    4. „Jedyny proch jaki robilem to saletra spozywcza, cukier i wegiel drzewny” – to nie jest proch pomijając fakt że to też nielegalne…
    5. „Do prochu nitro potrzebny jest kwas z akumulatorow” – nic dziwnego że broń koroduje…
    6. „robiono alkohol jako naped do samochodow tylko pozniej mieszano z benzyna lakiernicza lub nafta syntetyczna i wrzucano lepik lub smole aby zwiekszyc ilosc weglowodorow.” – hehehe, nie tylko broń skoroduje ale i silnik do wymiany… 🙂
    7. „Kusze z resorow od trabanta lub wlokien weglowych od pastuchow elektrycznych” – kusze robiłem ale pastuchy są z włókna szklanego nie węglowego, po prostu za drogie byłyby…

    „Pamiec plata mi figle” – oj Kolego @mirek nie tylko pamięć masz figlarną ale cały post figlem trąci… 🙂

    • mirek pisze:

      fajnie, ze ktos czyta moje posty. Te rzeczy ktore opisuje byly robione 30 lat temu. tak czy owak pewne rzeczy sie dzialy i nie zawsze to bylo legalne. Fakt, ze chodzi o wlokno szklane nie weglowe. Co do wlasnej benzyny ze spirytusu ze smola, to lano to do rozklekotanych slinikow. Nie bylo innych w latach 80 tych. Co do saletry i cukru i wegla drzewnego to szkoda szukac innej nazwy i nie zmienia to faktu ze z tej mikstury mozna strzelac. A co do czarnoprochowcow to proch nitro jest mniej korozyjny niz czarny, w nitro nie ma siarki. Po za tym proch czarny to nie jeden przepis tylko cala masa. Co do bledow technicznych to nie jest forum pirotechniczne, jesli szukasz przepisu na proch to sa w starych wydaniach ,, Lowiec Polski” dostepne w necie od chyba 1905, wystarczy je sciagnac i przeczytac, przepis na proch podany jest w okolicach 1925 plus minus 10 lat, podany jest w funtach nowopolskich albo zwyczajnych i robiono to tylko dlatego ze by nie uzywac miary funta rosyjskiego. Teraz te wszystkie rzeczy to historia bo wszystkie miary sa metryczne. Nie ma zadnego sensu robic samemu proch nitro jesli jest w sprzedazy. Co do paliwa to mam link bo o mijaniu podatku akcyzowego nic mi nie wiadomo. https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/ceny-sprzedaz/news-drogie-paliwa-zobacz-co-polacy-wlewaja-do-bakow,nId,1390034 . A co do figli w moim poscie, to kto to powiedzial ze to jest powazna rozprawa naukowa, to raczej luzne wspomnienia. Strzelanie z czarnoprochowcow z kupnego nitro – jest ryzyko jest zabawa, nawazki byly niewielkie po zatym. Pozdrawiam serdecznie i szykuje post o jezdzie w uk na oleju z tesco za 3,50 funa za 5 litrow, czesto kozystalem tez z karty znizkowej kolegi plus wyprzedaze. Uzdatnialem go do uzytku podgrzewajac i dolewajac white spiryt i sode spozywcza. Mialem zalozony w samochodzie specjalny zbiornik i specjalny filtr paliwa a wymienialem tylko wklady, kupowalem je po 2 funty, normalny fitr kosztuje 20 funtow. Litr oleju kosztowal mnie okolo 70 p a nie 135p. Samochod oczywiscie ze sprzedalem z waznym przegladem. Teraz tego nie robie bo moge paliwo odpisac od podatku.

    • mirek pisze:

      Siemka mar_kow dzieki , ze przeczytales moj post do konca
      1) bledy merytoryczne – to jest forum a nie praca naukowa, tu mozna popelniac bledy,
      2) kolega testowal i wedlug ciebie okazal sie idiota- Moj kolega w czasach 80 tych i braku internetu chodzil na strzelnice dla zabicia czasu i juz wtedy mial pozwolenie na bron do celow sportowych nawet jako nastolatek co dzis jest zwyczajnie niemozliwe, przy okazji skonczyl technikum lesne, potem w komunistycznym wojsku z fala i obcinka byl strzelcem wyborowym i zbrojmistrzem, zamiast robic jakies wynalazki w mlynku kulowym, zastosowal zwykly proch do elaboracji, ktrory powoduje mniejsza korozje bo nie w nim siarki tylko zwiazki azotu. Bron pedersolii jest z bardzo slabych stopow, to nie jest stal narzedziowa tylko jakiies plastelinowe stopy. Kazda ekspertyza metaloplastyczna to potwierdzi.
      3) od kiedy bron koroduje od strzelania — od zawsze koroduje od strzelania, kula ma srednice wieksza niz lufa . Sprobuj wlozyc kule do lufy i ja przeciagnac, kula utknie w lufie i bedziesz musial rozwiercac aby ja wyciagnac. Gazy ze spalonego prochu powoduja wystrzelenie kuli, przy okazji lufa nagrzewa sie i schladza w bardzo krotkim czasie, dlatego lufy sa obecnie robione na 5 tys strzalow max 10 tys strzalow co i tak wystarczy na cale zycie do polowan. Stare flinty kruppa, ruskie mc i angielskie to inny swiat,. przy okazji balistyki po wystrzeleniu pocisku na lufie zostaja resztki spalonego prochu. Normalna bron czysci sie bardzo dokladnie po kazdym polowaniu, nawet jak sie nie poluje to trzeba ja czyscic minimum raz na miesiac.
      4) saletra i cukier i wegiel drzewny- to jest proch do strzelania nawet jesli nie ma tam cukru, cukier jest potrzebny jako oksydant ale mozna go zastapic np madmanganianem tylko ze koszta, mozna rowniez bez ale stracimy sile wybuchu, jest to nielegalne teraz ale w latach 80 tych bylo powszechnie stosowane, po za tym teraz nie ma dostepu do saletry i bardzo dobrze
      5) do prochu nitro jest potrzebny kwas z akumulatorow—– na dodatek trzeba go jeszcze odparowac aby byl stezony do 98 proc, potrzebny jest rowniez kwas azotowy, i bardzo duzo szczescia bo przy najdrobniejszej pomylce wylecisz w powietrze, przepis znajdziesz w ,, lowiec polski” lata dwudzieste skany sa w necie. Sensu nie ma bo nitro do elaboracji mozna kupic w sklepie. Przepis z lowca jest w funtach rosyjskich albo nowopolskich czyli niezrozumialy i bardzo dobrze.
      6)robiono alkoohol jako naped do samochodow —— i robia go nadal, samochody podpicowuja, miod do oleju, potem to uszczelnia walki rozrzadu i panewki, samochody na bimber to raczej standard. Inna sprawa ze teraz silniki sa o wiele bardziej delikatne, sa robione aby sie psuly. Benzyna syntetyczna byla robiona nawet przed wojna , rozne przepisy od bardzo zaawansowanych po zwykle domowe. Holz gas do przedmuchiwania spirytusu tez byl robiony, latwiej dorzucic smoly lub lepiku.
      7) fakt ze z wlokna szklanego, pastuchy nie moga byc zrobione z wlokna weglowego bo ono przewodzi prad i od razu by to bylo uziemione.
      Jesli chodzi o figle , to nie mialem najmniejszego zamiaru nikogo wprowadzac w blad,

      • mar_kow pisze:

        Nic dziwnego że system zakwalifikował twoje wypowiedzi jako spam… :).
        „od zawsze koroduje od strzelania, kula ma srednice wieksza niz lufa . Sprobuj wlozyc kule do lufy i ja przeciagnac, kula utknie w lufie i bedziesz musial rozwiercac aby ja wyciagnac.” – ha, ha, ha – tak – ciekawa teoria jak i reszta…
        No ale już tak jest – każdy może pisać to co mu pod palec wskoczy… Najgorzej jak reszta czyta i bezkrytycznie bierze to za rzeczywistość…

        • mirek pisze:

          mar kow a mozesz mi powiedziec jak jest naprawde ze srednica lufy i kuli? ja pisalem o kulach sztucerowych. Hetnie poznam twoja teorie hihi hehe

          • mar-kow pisze:

            Nie ma to nic wspólnego ze słabą jakością broni czarnoprochowej. Na rynku są dostępne egzemplarze z lat 70-tych w doskonałym stanie technicznym… Po prostu piszesz bzdury podpierając się własnymi stwierdzeniami wyssanymi z palca…

  7. mirek pisze:

    napisalem odpowiedz, ktorej nie opublikowano

    • Survivalista (admin) pisze:

      Tak było. Dwa Twoje komentarze automat tu na blogu zakwalifikował jako spam. Ale już je przywróciłem.

  8. mirek pisze:

    Mar_kow pisalem o firmie pedersolii . Znasz jakies egzemplarze broni wyprodukowane w latach 70 tych jako bron czarnoprochowa? W ogole pamietasz te lata? Ile lat mieles daj my na to 76. Bo jesli pamietasz te lata to wtedy bylo latwiej zrobic bawelne strzelnicza niz dzis czarny proch. Moj dziadek to robil i sprzedawal nadmiar kolegom. Kule tez sam odlewal, kule w sensie pociski i na dodatek pokrywal je jeszcze mosiadzem jesli do sztucera, breneki byly normalne olowiane. Problem byl i jest ze splonkami stad lefochy. Myslistwo wtedy bylo bardziej elitarne niz dzis lotnictwo. Miales kiedykolwiek licencje zawodnicza w strzelectwie na zwykly margolin lub wiatrowke bajkal? to ta z bocznym naciagiem. Zdales kiedys egzamin do kola lowieckiego? Byles w LWP i strzelales z kalacha lub dragunowa? Oprocz zwyklego strzelania to potrafilbys wystrzelic wicior z kalacha albo zestrzelic choragiewki z walu dragunowem? Studiowales jakas geotechnike i miales elementy pirotechniki jako przedmiot? Ile godzin odrobiles na praktykach studenckich na jakims tam wyrobisku, gdzie strzelalo sie z jakiegos czeskiego plastyku po alko dla zwyklej draki?
    Pomimo wszystkofajnie sie gada bo fajnie powspominac stare czasy.

    Jesli post apo kiedykolwiek nadejdzie to o siebie jestem spokojny pomimo wszystkich twoich pretensji wobec mnie

    • mar-kow pisze:

      Kolego @mirek rozumiem że lubisz sobie pogadać, opowieści z „mchu i paproci” cechują ludzi starszych, często mam z tym do czynienia. W ’76 miałem 4 lata, nie byłem w LWP ale zaczynałem w „brązowych butach” i z kałacha i dragunowa strzelałem. Od 27 lat mam do czynienia z klasyczną bronią i całą pirotechniką jak to określasz… A wracając do tematu – Davide Pedersoli & C. z siedzibą w Gardone we Włoszech , założona w 1957 r. gdzie od tego czasu produkuje rożnego rodzaju broń CP. Osobiście zetknąłem się z egzemplarzem kolegi z lat 80-tych.. Tez mam egzemplarze Pedersoli i nic się z nimi nie dzieje… Jak chcesz znaleźć naprawdę stare egzemplarze to poszperaj na eGunie http://www.egun.de/market/index.php?PHPSESSID=60114848f1bf0a2bd5bea426efab11df. Jak chcesz podyskutować na temat broni CP to zapraszam na fora: http://forum-bron.pl, https://forum.blackpowder.pl

  9. mirek pisze:

    Rzut oka na twoje forum i mam odpowiedz. Sciaganie oksydy i oksyda na goraco. Zwlaszcza oksyda na goraco zaraz po gotowaniu w sodzie i saletrze, jesli sie wtedy dokladnie nie wyczysci przed gotowanie w oleju to przyspieszona korozja. Ktos sprzedal za cwierc darmo podpicowany egzemplarz.
    Inna sprawa Karabinek Tarpley,a z tym zamkiem na zawiasie, ten zamek to standardowy patent lat 80 tych na rurke od ogrzewania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner