Samochodowy zestaw przetrwania (1): po co go w ogóle mieć?

Pod koniec listopada 2010 r. na Drodze Wojewódzkiej 718 między Pruszkowem a Ożarowem Mazowieckim około 100 kierowców w swoich samochodach utknęło z powodu niespodziewanie intensywnych opadów śniegu. Bezpośrednią przyczyną było, o ile się nie mylę, zsunięcie się jednego samochodu do rowu.

Kierowcy ci musieli przez niemal dobę czekać na odblokowanie ruchu przez ciężki sprzęt. Można było sporo o tym poczytać w internecie i gazetach i te materiały dostępne są do teraz:

W oparciu o tę sytuację zastanówmy się, dlaczego warto mieć samochodowy zestaw przetrwania.

Ta sytuacja nie miała miejsca ani w Bieszczadach, ani na Podlasiu, tylko kilka kilometrów od granic Warszawy. W prostej linii 6,5 km, a idąc drogą, jakieś 8 km. Całe zdarzenie miało miejsce jakieś 2 km od Pruszkowa, też sporej miejscowości. Na drodze wojewódzkiej, a więc nie jakiejś małej, lokalnej, zapomnianej przez Boga i urzędników drodze!

A jednak, mimo tej bliskości dużego miasta, służby nie były w stanie szybciej pomóc ludziom, którzy w tej sytuacji utknęli.

Łatwo sobie wyobrazić sytuację, że w niedzielny czy poniedziałkowy wieczór pakujemy się z rodziną (żona, starsze dziecko, niemowlę karmione butelką) i jedziemy na obiad do babci. Mamy do przejechania kilkanaście kilometrów, a ponieważ jedziemy do bliskich, nie zabieramy ze sobą dużo rzeczy. Jedziemy samochodem, więc ubrania bierzemy jakiekolwiek, przecież zaraz zacznie działać ogrzewanie. Co więcej, bierzemy tylko jedną porcję mleka dla dziecka, bo kolejną zrobimy już po powrocie do domu.

A potem okazuje się, że w padającym śniegu stajemy w korku, z którego następnie nie możemy już wyjechać, bo drogę zablokował któryś z pojazdów znajdujących się za nami.

I co zrobisz w takiej sytuacji? Masz coś, co pozwoli Ci przeczekać do momentu uprzątnięcia drogi? Masz w baku dość paliwa, by silnik mógł pracować całą dobę i ogrzewać wnętrze pojazdu? Masz na sobie lub w bagażniku ubranie na tyle dobre, by iść do najbliższego domu po żywność albo koce?

Oczywiście, może ktoś z innych kierowców będzie w stanie Ci pomóc, dzieląc się kanapkami, herbatą z termosu (albo ciepłą wodą, którą zagrzeje na kuchence). Może ktoś odleje Ci trochę paliwa ze swojego baku, żebyś mógł mieć uruchomiony silnik i ogrzewanie.

Ale w nowoczesnym survivalu nie chodzi o to, by wymagać pomocy z zewnątrz, tylko żeby być samodzielnym. A jeśli to możliwe, także pomagać innym.

W kolejnym materiale, który pojawi się za 2 dni (a osoby wspierające nas na Patronite mogą go oglądać już teraz) omówimy konkretnie, co można i warto w takim zestawie wozić. Dziś omówmy jeszcze jeden aspekt.

Miejsce zestawu samochodowego w przygotowaniach na sytuacje awaryjne

Zestaw samochodowy warto mieć co najmniej z trzech powodów.

To właśnie samochodem w Polsce jeździmy bardzo często do pracy, do bliskich z innej miejscowości, na urlop. Oznacza to, że przy korzystaniu z tego samochodu mogą się nam przydarzyć różne kryzysowe sytuacje, jak choćby przedstawiony powyżej scenariusz.

Z drugiej strony, to właśnie samochód będziemy mieć prawdopodobnie pod ręką wtedy, gdy na przykład w razie sytuacji awaryjnej znajdziemy się z dala od domu. Choćby w momencie, gdy skażenie chemiczne zmuszające nas do ewakuacji pojawi się w czasie naszego przebywania w pracy.

Wreszcie, to właśnie samochodem zapewne będziemy się ewakuować z domu, gdy pojawi się taka konieczność.

Mając wszystkie te czynniki na uwadze, ja mój zestaw samochodowy składam tak, by był dla mnie także zestawem ewakuacyjnym. Chcąc uciekać z domu zabiorę zestaw EDC w torbie, zestaw BOB w plecaku i to, co mam w samochodzie. No chyba, że np. w czasie pożaru nie będę mógł zabrać samochodu z podziemnego garażu. Gdy zaś znajdę się poza domem z zestawem EDC i samochodowym, też chcę móc się bezpiecznie ewakuować.

Dlatego ja swój zestaw samochodowy buduję jako zestaw ewakuacyjny. Nie oznacza to jednak, że i u was to się sprawdzi. Nie twierdzę też, że to najlepsze podejście. To jest po prostu podejście, które ja stosuję.

A we czwartek opowiem i pokażę konkretnie, co i dlaczego warto wozić w zestawie samochodowym. 🙂

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

2 komentarze

  1. Olo55 pisze:

    Witam jestem czytelnikiem tego bloga od dawna. Bardzo wiele rzeczy wdrożyłem do życia na najwyższym poziomie.
    I wiecie co przychodzi taki moment że nie masz ogrzewania w samochodzie ani pieniędzy na naprawę i jeździsz zimnym! Oczywiście jest drugie auto w pełni sprawne żony ale fakt jest faktem. Po roku bezrobocia i zakupie działki na wakacje w końcu kasa się kończy. Ja nie mam na naprawę samochodu, ktoś inny będzie miał inne potrzeby. Nie zawsze można w pełni się zabezpieczyć aby utrzymać komfort życia. Mam mnóstwo innych rzeczy potrzebnych w domowym surviwalu a jak przyjdzie ten moment to akurat tej rzeczy niezbędnej może zabraknąć. Dla mnie to naprawą a dla kogoś innego, chodzi mi o ten Peszek mógł się tablet popsuć a nie ogrzewanie.

  2. Bura2 pisze:

    Problem jest taki że im bardziej analizujemy ten zestaw samochodowy to więcej do niego wrzucamy i w końcu wrzucamy tam setki rzeczy które zajmują pół bagażnika.

    1. Co musimy mieć:
    -Sprawny samochód, nie czekać z naprawami. Taktyczny plecak i kuchenka poczekają, autem jeździmy na co dzień.
    – sprawne wyposażenie wymagane przez przepisy. I mimo że nie trzeba mieć DINowskiej apteczki i legalizacji na gaśnicy to my to miejmy.
    – ważne ubezpieczenie z pakietem assistance i numeru kontaktowe. Ludzie często kupują najtańsze ubezpieczenie i się dziwią że zostają na lodzie.
    -paliwo w baku, nie wyjeżdżać do rezerwy. Dotankowywać nawet na trasie. Krótka przerwa dobrze zrobi kierowcy
    -około zapasowe lub zestaw naprawczy

    Co naprawdę warto mieć, nie zajmuje dużo miejsca nie kosztuje dużo i przyda się nie tylko w czasie ekstremów.
    – ładowarka do telefonu, żeby nie dzwonić po pomoc drogową mając 4% baterii
    – oświadczenie sprawcy wypadku – jest na nim wypisane co po kolei robić w razie stłuczki, żebyśmy nie dały się oszukać ani nie spanikowali.
    – preparat do uszczelniania chłodnic oraz płyn do uzupełnienia.
    – żarówki i bezpieczniki, taśma naprawcza
    – latarka – najlepiej jakaś tania czołówka
    – rękawiczki robocze
    – nawilżane chusteczki

    Niegłupio mieć, ale jeśli auto jest małe lub kasy szkoda, lub nie jeździmy tras to można zrezygnować.
    – Mały zapas wody
    – zimą termos z ciepłym napojem
    – coś do zjedzenia
    – Kable rozruchowe
    – linkę holowniczą
    – trochę ciepłych ubrań, ale nie bielizny termo.
    Zamiast termoaktywów bierzemy czapkę, szal, bluzę polarowa. Nie musi być ładnie, może być trochę za duże, stare ale ma być ciepłe.
    – koc

    Naprawdę jak czytam co ludzie potrafią wymyśleć i spakować to mam wrażenie że to nie jest zestaw awaryjny tylko przygotowują się do wyprawy na Alaskę.
    Nie będziemy na poboczu drogi wojewódzkiej budowali chaty z bali i zimowali tylko czekali aż drogą będzie przejezdna lub ludzie zamiast pchać się do przodu bezmyślnie zaćma zawracać i umożliwia szukanie objazdu.
    Te 24h to jest taki maks że autor musiał znaleźć artykuł sprzed 10 lat

  3. Patryk pisze:

    To są sytuacje ekstremalne, ale jednak możliwe. Paliwo w baku to podstawa. Bez niego momentalnie pojawi się problem z niską temperaturą. Kolejna kwestia…zapas wody. Moim zdaniem to wystarczy na tego typu sytuacje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner