Samochodowy zestaw przetrwania (2): lista zawartości (sprzętu)

1. Żywność

Jeśli o żywność chodzi, niezmiennie od wielu lat polecam wyłącznie Seven Oceans (materiał o racjach żywnościowych Seven Oceans znajdziesz też na blogu), bo to produkt zaprojektowany do trudnych warunków przechowywania. Wytrzyma 5 lat na tratwie ratunkowej (na mrozie i upale), wytrzyma te same 5 lat w samochodzie.

Są też i inne rozwiązania. Można rozważyć na przykład:

  • czekoladę,
  • orzechy lub mieszankę studencką,
  • suchary,
  • kaszki dla niemowląt,
  • suszoną wołowinę.

2. Woda

Woda niby jest wszędzie dookoła, ale tak nie do końca. Więc warto mieć ją w samochodzie. Im więcej, tym lepiej.

Zastrzeżenie mam jedno: uwaga na jej zamarzanie. Dobierz taki pojemnik, który ci nie zamarznie, a w zasadzie wystarczyłoby trzymanie np. pojemnika z HDPE, wypełnionego tylko w połowie. Ale zanim go wsadzisz do bagażnika, przetestuj to rozwiązanie na balkonie.

Można też kupić małe porcje wody w saszetkach odpornych na zamarzanie.

Do tego warto dołożyć filtr do wody (tu materiał o moim ulubionym survivalowym filtrze do wody). Bardzo ważne jest jednak, aby trzymać w samochodzie nowy, nieużywany filtr. Jakakolwiek woda, która w środku filtra zamarznie, może spowodować jego nieodwracalne i niedające się wyłapać uszkodzenie!

Można też rozważyć inne metody dezynfekcji wody, m.in. tabletki do uzdatniania wody i jej gotowanie.

3. Pierwsza pomoc

O apteczce była już mowa. To tylko doprecyzujmy:

  • dbajcie o wymianę produktów z apteczki przed upływem terminu ich ważności,
  • jeśli trzymacie samochód w podziemnym garażu i podobnie jest pod biurem, możecie rozważyć przechowywanie w apteczce leków, które mogą być wam potrzebne.

4. Ogień

Samochód sam w sobie daje sporo możliwości zapalenia ognia, np. samochodową zapalniczkę, czy akumulator (potrzeba tylko kabla, by krzesać nim iskry).

Mimo to, trzymaj w nim zapalniczkę i zapałki. Tu raczej nie będziesz musiał się martwić ich zamoknięciem.

Możesz rozważyć wożenie krzesiwa, ale nie kupowałbym nowego tylko w tym celu.

5. Łączność i nawigacja

Podstawowym środkiem łączności i nawigacji w samochodzie jest telefon komórkowy. Zadbaj więc o to, by był naładowany. Przyda ci się zatem ładowarka do telefonu. Uważam, że powinna mieć co najmniej dwa gniazda USB.

Do tego nie zaszkodzi papierowa, albo jeszcze lepiej zafoliowana mapa. Można też rozważyć wożenie kompasu.

Awaryjnym środkiem łączności może być też CB radio, o którym była mowa w materiale o standardzie łączności dla prepperów.

Ten artykuł ma także kolejne strony: 1 2 3

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

2 komentarze

  1. myndrek pisze:

    W swoim samochodzie wożę 2 gaśnice, z kilku powodów:
    – w schowku nie mieści mi się wygodnie gaśnica 2kg, a według strażaków to bezpieczne minimum do skutecznego ugaszenia pożaru w samochodzie
    – testowałem kilka przeterminowanych gaśnic (sprawdzajcie termin ważności !) – takich ok. 2 lat po terminie – i nie każda z nich zadziałała (wadliwy nabój gazowy); nie wykonywałem testów na nowych gaśnicach, ale znam parę relacji o tym, że w krytycznej chwili gaśnica zwiodła. Ryzyko, że zawiodą dwie, jest znacznie mniejsze.

    Czołówka to podstawa oświetlenia awaryjnego w samochodzie (wożę i taką, i ręczną), bo zapewnia nam obie wolne ręce przy naprawach.

  2. Rafał M. pisze:

    Nie wiem po co klej kropelka 🙂
    – Ale taśmę klejącą jak najbardziej warto mieć. Choćby zwykłą srebrną, ale też są taśmy samowulkanizujące się. To się przydaje, bo coś się urwie, coś pęknie i prowizorycznie można przykleić żeby nie dyndało z karoserii.

    – Ja do apteczki samochodowej dorzuciłem nadmanganian, ma parę zastosowań, w tym dezynfekcja wody. Można dorzucić tabletki do dezynfekcji wody. Ale ogólnie lepiej w samochodzie nie trzymać leków, ze względu na ekstremalne temperatury (leki ich nie znoszą).
    Drugą rzeczą jaką dorzuciłem to mała lekarska latarka na baterię-paluszka, bateria wymieniona na litową (droga, ale nieźle znosi przechowywanie), służy też jako zapasowa latarka w samochodzie, na wypadek niedziałania głównej latarki.
    Apteczkę warto wozić o tyle, że w razie wypadku drogowego na wiele nie pomoże, ale to zawsze jakaś apteczka pod ręką jak się wyjdzie z samochodu, np. w przypadku zwykłego skaleczeni, obtarcia, drzazgi. W domu zazwyczaj jest apteczka, ale gdzieś poza domem to trochę niewygodnie nosić przy sobie, do samochodu zazwyczaj nie jest daleko.
    Więc w tej apteczce rzeczy jak w standardowych apteczkach samochodowych (np. niemiecka norma DIN), do tego jakieś plasterki itp. typowe dla apteczki osobistej.

    Nie zaszkodzi gdzieś upchnąć filtr do wody, ale to na wypadek jakiegoś potężnego kataklizmu, nieprawdopodobne by się przydało 🙂

    – I koce. Kilka polarowych. Koc to bardzo uniwersalna rzecz, z koca można zaimprowizować śpiwór.

    Odnośnie części zamiennych. Do tego co fabrycznie warto dorzucić:
    – Łatkę do opon w sprayu.
    – Linkę holowniczą (zawsze można ją rozpleść i będzie więcej sznurków).
    – Kable rozruchowe (ale trzeba uważać na tanią chińszczyznę, bo często tam są druciki poniżej 1mm2, przepalające się przy pierwszej okazji).
    – Zapasowe żarówki.
    Ja we wnętrzu wymieniłem żarówki na LED dobrej klasy (Philips i Osram), żeby mniej zużywało prądu oświetlenie wnętrza. Kiedyś niechcący zostawiłem samochód z włączoną w środku lampką podsufitową i później akumulator padł do 6V.

    – Warto gdzieś schować jakiś scyzoryk, lub multitoola. Tak na wszelki wypadek, bo poza miastem nóż jest podstawowym narzędziem survivalowym.
    – I coś do rozpalania ognia, jakieś krzesiwo lub zapalniczkę gazową na kamień, też podstawowe narzędzie survivalowe za miastem.

    – Wody nie wożę, bo jest wszędzie dostępna, ale przy wyjeździe za miasto warto zabierać jakąś butelkę ze świeżą wodą na wypadek gdyby nie była dostępna. Wożę pusty baniak 5l po wodzie demineralizowanej.

    – I warto mieć coś do jedzenia. Bo nagle człowiek zgłodnieje i może przez to źle się poczuć, albo może wieźć cukrzyka.
    Te racje żywnościowe są niezłe, ale ja jednak wrzucam do schowka paczkę czipsów, niesamowicie dobrze się przechowują (jeszcze długo po upływie terminu) i wygaszają głód. Oczywiście to na wszelki wypadek, nie zastępuje normalnego jedzenia, jak jest okazja to lepiej się zatrzymać przed jakąś jadłodajnią, albo zabrać np. kanapki w trasę.

    – Parasolka. To się przydaje.
    – Zapasowe buty, choćby klapki typu Crocs. I zapasowe skarpetki. Na wypadek przemoczenia nóg jesienią lub zimą. Lepiej prowadzić w klapkach, niż na bosaka lub w mokrych butach.
    Majtki na zapas nie zaszkodzą.
    – I papier toaletowy, minimum rolka.
    Może chusteczki do nosa, ostatecznie papier toaletowy też się nada.
    – Kurtka polarowa, lepiej za duża niż zbyt mała. Ja kupiłem kurtkę polarową z odblaskami dla robotników, więc pełni jednocześnie funkcję kurtki i kamizelki odblaskowej. Zwłaszcza jesienią potrafi wieczorem zrobić się zimno, a w dzień można chodzić z krótkim rękawkiem.
    – Kamizelki odblaskowe. Są wymagane prawem w niektórych państwach, w Polsce nie są, ale pieszy mieć po wyjściu z samochodu poza terenem zabudowanym.

    – Ładowarka do telefonów, z wyjściem mico-USB i UBS-C, może jeszcze Apple.
    Nie zaszkodzi gdzieś schować stary telefon, wyłączony i bez karty SIM, od czasu do czasu go podładowywać, ale nie jest to niezbędne, każdy ma jakiś telefon.

    – Papierowa mapa i kompas.

    – Zapas gotówki. Stówka, lub kilka stówek, gdzieś schowanych w hermetycznym woreczku strunowym. Tak na wszelki wypadek, bo gdzieś można stracić portfel.

    Inne części zamienne niespecjalnie się przydadzą, ale trzeba:
    – Regularnie (raz w roku) jeździć na przeglądy do mechanika. Droga impreza, zwłaszcza przeglądy w autoryzowanym serwisie (z 800 złotych mogą policzyć, w nieautoryzowanych taniej), ale wymienią olej (raz w roku!) i filtry, sprawdzą i wymienią płyn hamulcowy, sprawdzą sprawność akumulatora.
    Chodzi o to, że w samochodzie rzadko coś nawala znienacka, najczęściej to długotrwały proces zużywania się części. Podczas przeglądów można to wyłapać i ewentualnie naprawić lub wymienić, zanim ostatecznie padnie na środku autostrady podczas zagranicznego wyjazdu.
    – Kontrolować samochód – poziom oleju, płynu do spryskiwaczy, sprawność żarówek, ciśnienie w oponach. Nie rzadziej niż raz w miesiącu, lub przed każdym dalszym wyjazdem za miasto. Od czasu do czasu przejść się dookoła i sprawdzić, czy na boku opon nie tworzą się bąble (są one od najeżdżania na krawężnik i opona może strzelić w czasie jazdy, to bardzo niebezpieczne).

    Powyższa lista to rzeczy, które mogą okazać się absolutnie niezbędne.
    Jak czegoś nie ma na liście, to prawdopodobnie nie będzie aż tak konieczne.
    Wymieniłem wyposażenie samego samochodu, niezależnie można w nim schować jakiś plecak ucieczkowy czy coś podobnego z kolejnym wyposażeniem.

    W ostatnich miesiącach do listy przedmiotów można by dodać kilka maseczek. Ja wcześniej miałem antysmogowe z filtrem węglowym. Ciężko w nich się oddycha, ale to tana namiastka maski przeciwgazowej 🙂
    Nie zaszkodzi wymienić filtra kabinowego na węglowy, jeśli jakiś pasuje, bo i tak wymienia się przynajmniej raz w roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner