Scenariusz: chmura opadu radioaktywnego

Co tydzień publikujemy tu na blogu propozycję survivalowego scenariusza do przemyślenia. Wymyśliliśmy ten cykl po to, by umożliwić Wam (ale nam także) przemyślenie dotychczasowych przygotowań — tak zebranych zapasów, jak i wypracowanych procedur.

Zasady cyklu scenariuszy są następujące:

  • my wymyślamy jakiś scenariusz wydarzeń,
  • Wy opisujecie w komentarzach sposób postępowania w takim scenariuszu,
  • uwzględniacie tylko to, co do tej pory przygotowaliście na trudne czasy i to, jak stosujecie procedury — czyli jeśli od jutra zaczniesz tankować samochód, gdy w baku pozostanie połowa paliwa, ale dziś jeszcze jeździsz na rezerwie, to na potrzeby scenariusza w baku samochodu nie masz prawie nic,
  • jeśli coś w scenariuszu nie zostało wprost opisane, to znaczy, że nie występuje.

Im bardziej obszerne będą Wasze komentarze, tym lepiej. Także dlatego, że zapewne pozwolą innym Czytelnikom coś podpatrzeć i przenieść do własnych przygotowań.

Scenariusz na dziś wygląda następująco.

Ze wschodu wiatr goni chmurę radioaktywnego pyłu. Wiadomo, że pochodzi z wybuchu broni jądrowej. Wszystko wskazuje na to, że gdzieś na wschodzie Ukrainy wybuchło kilka niedużych bomb atomowych.

Wiatr jest dość silny i chmura dotrze nad Twoją miejscowość za 3 dni. Państwowe służby przewidują, że chmura obejmie swoim zasięgiem pas o szerokości ok. 200 km z południa na północ. Niestety, akurat Twoja miejscowość leży w środku tego pasa.

Służby zalecają, by przygotować się na tę chmurę w ten sposób, by zabunkrować się w domu i przeczekać tam co najmniej 3 tygodnie bez wychodzenia na zewnątrz. Najlepiej schronić się w piwnicy, a jeśli mieszkasz w bloku, to na środkowych piętrach, w środkowych pomieszczeniach, możliwie daleko od okien.

Co się z tym wiąże, wszyscy ruszają do sklepów po zapasy na te kilka tygodni. Przecież nikt ich w domu nie ma.

Choć służby zapewniają, że ludzie będą bezpieczni, gdy pozostaną w domach, to jednak nie wszyscy w to wierzą. Pamiętają przecież, że w 1986 r. nie odwołano pochodów pierwszomajowych, bo propaganda sukcesu była ważniejsza, niż zdrowie obywateli. I spodziewają się, że dziś jest podobnie. Z tego względu możesz się spodziewać korków na wszystkich drogach wylotowych z miasta przez pierwsze 48 godzin po komunikatach.

nagasaki-lo

A co Ty zrobisz, gdy część tej chmury radioaktywnego pyłu dotrze nad Twój dom? Fotografia grzyba po wybuchu bomby nad Nagasaki. Domena publiczna.

 

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

46 komentarzy

  1. Jakub pisze:

    Ha dobry temat, zostać i skorzystać ze swojego półrocznego zapasu jedzenia czy wziąć dobytek w plecak i zwiewać choćby rowerem lub na pieszo? Mamy tylko 100 km do przejścia aby wyjść poza strefę skażoną i trzy dni czasu. Ja bym wiał i nie łudził się że szybko wrócę.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Dokąd?

      • Jakub pisze:

        To dobre pytanie. Uciekał bym na zachód. Jeśli zacznę ucieczkę wkrótce po ogłoszeniu komunikatu to jestem trzy dni do przodu. Im dalej tym słabsze skażenie. Nie wierze służbom od początku. Nie zostaję w domu tylko uciekam. Nie wierzę też że skażenie będzie przebiegać tylko 200 km pasem od południa na północ. Skoro służby zalecają nie wychodzić z domu przez trzy tygodnie to skażenie będzie silne. Spojrzałem na mapę skażenia po Czarnobylu. Wygląda na to że nie bardzo jest gdzie uciec biorąc pod uwagę że są problemy z komunikacją. Ale im dalej na zachód tym słabszy efekt oddziaływania. Ze swojego survivalowego zapasu zabieram na pewno maskę i OP 1.

      • bogi1 pisze:

        Dokąd? Prostopadle do lini przesuwania się chmury/ kierunku wiatru, i najlepie dość daleko od tej lini, bo wiatr może się trochę zmienić. Jak by szło z ukrainy na nas, to jedziemy na południe europy!

        • Survivalista (admin) pisze:

          Ale dokąd konkretnie?

          Do hotelu? Na pole namiotowe?

          Co dalej? Przeczekasz tam kilka tygodni i wrócisz?

          • Jakub pisze:

            Wybrałem ucieczkę na zachód więc uciekam do rodziny w Niemczech. Przynajmniej postaram się tam dotrzeć, to jest mój cel ewakuacji. Ewentualnie dalej do znajomych w Belgii. Czy wrócę, a skąd mam to wiedzieć ? Czekam jak sytuacja się rozwinie, skoro za granicą Polski wybuchają bomby atomowe to chyba dobrze nie wróży.

  2. Bunkier pisze:

    Zabezpieczamy dom i wypirzamy na Śląsk 🙂

  3. tomek2 pisze:

    no w teorii łatwo spieprzac w praktyce kalkulujemy na ile grozna ta chmura bo w takiej odległosci raczej srednio i jakie szanse na utrate dobytku. Na szybko to pewnie rodzine wysyłam z kims zaufanym a sam zostaje. Poza tym pas 200km w 3dni moze sie przemiescic jednak kilkaset km w jedna badz druga.

  4. Michał pisze:

    200 km jestem w stanie przejechać na rowerze w dobę, fakt istnienia chmury radioaktywnej doda motywacji i sił. 200 km samochodem drogami polnymi też nie jest złym pomysłem, warto poznawać bliższe i dalsze okolice. Fajnie byłoby mieć w ogródku schron z filtrami. Co do rodziny, na trudne czasy może lepiej nie zakładać?

  5. Lud pisze:

    Hmm dobry temat. zapewne zabezpieczył bym dobytek, wziął co najpotrzebniejsze/najcenniejsze i ewakuował się te 100-150km.

  6. Anna pisze:

    No cóż ja zgodnie z zaleceniami bunkruje się w domu. Ale! Mam ~3 dni na dopracowanie zabezpieczeń. Szybka wycieczka do Castoramy po grubą folie malarską, uszczelki do okien, kit i o ile nie mam na stanie dobre wiertła do metalu. 3 pierwszymi składnikami uszczelniamy okna(drzwi zostawiamy na ostatnią chwile) oraz kratki wentylacyjne w kuchni, łazience, kotłowni. Szybko obdzwaniam najbliższą rodzinę oraz znajomych. Komu trzeba udzielam wskazówek dotyczących zabezpieczenia domu/mieszkania, tych którzy potrzebują zapraszam do siebie. Na 100 m^2 jestem w stanie w miarę swobodnie zmieścić około 10-12 osób, może więcej. Wszystkich proszę, aby przejrzeli swoje szafki i przynieśli prowiant. Dnia 2, kiedy mam już ludzi do pomocy, zarządzam, aby połowa próbowała zdobyć więcej jedzenia, napojów itp. bo na pewno mamy tego za mało. Reszta kończy zabezpieczanie domu. Mój strych jest kopalnią różności i wiem na 100%, że mam tam przykitrane odpady blachy ołowianej oraz kilka całych arkuszy tejże. Skąd? Nie wiem. tata kiedyś skądś przywiózł i leży 😀 Wszystkie otwory wentylacyjne oraz okna zabezpieczamy ową blachą. Po prostu na wkrętach do ścian od zewnątrz lub wewnątrz. Potem raz jeszcze kilka warstw foli malarskiej. O ile się da drzwi nie zabezpieczamy na stałe, tylko kładziemy kilka dociętych arkuszy przy nich i na to naklejamy folie. Według scenariusza nie będzie problemów z prądem, wodą internetem i telewizją więc o to się nie martwię 😉 Moja spiżarnia jest w stanie wykarmić 5 osób przez dwa tygodnie „na bogato”, więc skromnymi(nie głodowymi) racjami mogę utrzymać około 8 osób. Dla pozostałych 4(nadal utrzymuje obecność 12 osób od moim dachem) na pewno uda się dorwać jakiś prowiant w trakcie wycieczki po sklepach, od biedy stukniemy kury, których i tak nie mam jak zabezpieczyć. 3 tygodnie czas start! Byle starczyło alkoholu i nie urwało internetu/TV 😉

  7. Voyk pisze:

    W momencie użycia broni atomowej gdziekolwiek na świecie, USA wykonają atak odwetowy (maja o tym w swoim „statucie”) więc najprawdopodobniej udałbym się do Valhalli 😀

    „W 2010 roku administracja Busha zmodyfikowała strategiczną doktrynę, w której rolę odwetową zastąpiono zgodą na [ofensywny] wyprzedzający atak nuklearny, a doktryna Siły Kontrującej – wykorzystywana zarówno przez wojska USA i Rosji – podkreśla potrzebę uderzeń wyprzedzających po rozpoczęciu wojny nuklearnej. Obie strony byłyby pod ogromną presją, aby przeprowadzić pierwszy, wyprzedzający atak nuklearny po zainicjowaniu działań wojennych, zwłaszcza jeśli na polu bitwy użyta zostałaby broń jądrowa.”

    • MK pisze:

      Tyle, że w tym konkretnym przypadku te USA zapewne będą wiedziały, że te bombki wybuchły na ukrainie bo to rzut beretem od Rosji. Pomijam już, że nie koniecznie muszą to być rakiety z silosa, który jak się otworzy to zostanie wykryty. Łódź podwodna na Krymie i pocisk jest u celu zanim ktoś w USA zdąży się podrapać po głowie. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że żadnego odwetu nie będzie, zresztą w myśl zasady nie będziemy umierać za ukrainę.

  8. Holm pisze:

    Z tego co widzę to wszyscy by się chcieli ewakuować jednak z chwilą podania komunikatu o nadlatującej chmurze pomyślałoby o ucieczce jeszcze kilka milionów innych osób. Dodajmy do tego jeszcze uciekających z kraju Ukraińców i ewentualnie Białorusinów, a próba ewakuacji na zachód staje się nie lada wyzwaniem.
    Kolejna rzecz, że taka sytuacja musi doprowadzić do chaosu i bezprawia na mniejszą czy większą skalę, więc napady na samotnych uciekinierów, pojedynczych ludzi pilnujących dobytku czy włamania do pozostawionych mieszkań/domów też będą w mniejszym czy większym stopniu występować.
    Dlatego ja w takiej sytuacji zostałbym w domu. Zabezpieczyłbym pomieszczenia ze zwierzętami gospodarczymi i płodami rolnymi oraz dom przed pyłem, opcjonalnie przykryłbym również folią grządki i całą tą sytuacje przeczekał.
    Wielu ludzi słysząc o promieniotwórczej chmurze zaraz pomyśli o Czarnobylu czy Fukushimie jednak tam doszło do wybuchu konwencjonalnego reaktorów i uwolnienia dużych ilości paliwa do atmosfery. Natomiast chmura powstała po wybuchu bomby niesie znacznie mniejsze ilości materiału promieniotwórczego, do tego jego skład izotopowy zarówno ilościowo jak i jakościowo jest inny, więc taka chmura jest mniej szkodliwa.

    • bogi1 pisze:

      Masz rację, dlatego do ewakuacji potrzebny jest odpowiedni środek transportu. Moim zdaniem i taki posiadam – dobrze przygotowana terenówka, którą nawet po polach wzdłuż zakorkowanej drogi można jechać.

  9. Franek210697 pisze:

    Zastawiam okna z piwnicy workami z piaskiem, biorę cały sprzęt ochronny który mam (kombinezony przeciwchemiczne, maski przeciwgazowe) i sprzęt dozymetryczny do piwnicy. Przenoszę również z domu zapasy i trochę mebli co by jakoś przesiedzieć. Podciągam do piwnicy kabel antenowy i przenoszę telewizor. Mam trzy dni więc robię na szybko klatki dla kur i biorę je do swojego „schronu”. Rozsadzam cebulę i szczypiorek z działki do skrzynek i również zabieram, po czym schodzę do piwnicy i siedzę tam.

  10. Rafal pisze:

    Ja bym został w domu. Ale gdyby doszło do naruszenia granic Polski np. od wschodu miał bym duży problem z podjęciem decyzji.
    Swoją drogą fajnie jak by powstał taki temat w kontekście zmian w przepisach o szkoleniu rezerwy WP itd.

  11. LosowyNick pisze:

    Można zabunkrować się w domu. Każdy czytacz tego bloga ma jakiś zapas jedzenia i wody. Problemy są dwa:

    1. Powietrze. Trzeba zapewnić sobie coś do oddychania. Sklecenie zestawu filtrującego z maski przeciwpyłowej, rury, wentylatora może dać nam jako takie bezpieczeństwo. Pewnie lepsze niż innym.

    2. Światło. Jak pozatykamy wszystkie okna, drzwi, kominy itp to coś musimy widzieć. Świeczki odpadają (zużywają tlen) więc baterie itp. Można wymontować akumulator z auta (niekoniecznie swojego – jak już zaczynają się problemy). Powinien dać odrobinę światła z żarówkami LED.

    Jak zapewnimy te dwie rzeczy można przeczekać w domu. Musimy też mieć jakąś formę komunikacji (radyjko) żeby wiedzieć kiedy chmura przeszła.

  12. bura2 pisze:

    Jeśli tak jak teraz – jestem studentem/kawalerem na dorobku – dwie najcenniejsze finansowo rzeczy w moim dobytku to samochód i laptop, mieszkam na akademiku/wynajmowanym mieszkaniu – to się nie waham – do plecaka ewakuacji dorzucam tyle najcenniejszych rzeczy ile się da (chodzi o zabezpieczenie dobytku przed szabrownikami – wiadomo, że jak samochód to wezmę praktycznie wszystko zostawię puste szafki) resztę pakuje szczelnie w dwa worki od śmieci i zaklejam, pakuje do szaf, które też uszczelniam. Jeśli ktoś z współlokatorów zostaje to pomagam mu się przygotować i potem ruszam prostopadle od chmury dymu aż dotrę w bezpieczne strony. Stamtąd do rodziny przeczekać miesiąc.

    Jeśli jednak wydarzyłoby się to za 20 lat, kiedy mieszkanie/dom to moja własność, oszczędności praktycznie całego życia, to decyduję się zostać, odsyłając wszystkich poza mną i innym mężczyzną z rodziny (najstarszy syn/szwagier/ itp.) do pilnowania dobytku. 2 sprawnych facetów bez problemu poradzi sobie te 3 tygodnie we dwóch w domu na podstawowych zapasach. Oczywiście uszczelniam okna, drzwi, minimalizuję straty ciepła zimą, sąsiadom doradzam to samo. Jako, że zakładam, że kanalizacja, prąd, i ogrzewanie mogą nie działać to gromadzę worki na śmieci, artykuły jednorazowe (talerze, sztućce, papier toaletowy) i jedzenie nie wymagające podgrzewania. Staram się zdobyć jakieś zapasy w pierwsze dni. Jeśli to blok to staram się zorganizować z sąsiadami tak jak było to już opisane na blogu.

    Z racji hobby jakim jest domowe piwowarstwo mam buteleczkę jodowego wskaźnika skrobii, czyli osławionego płynu Lugola, w razie konieczności możemy sobie dosyć długo podawać dawkę jodu.

    Sądzę, że sama obecność 2 facetów w niezbyt wypasionym mieszkaniu odstraszy złodziei tak samo jak alarm w fiacie panda – Pewnie i dałoby radę pokonać to zabezpieczenie, ale po co skoro ulicę dalej stoi taki sam bez zabezpieczeń. Mimo to warto byłoby mieć jakąś broń, wtedy spokój od szabrowników gwarantowany.

  13. Najtajniejszy Wspolpracownik pisze:

    Sorry chlopaki, ale smieszy mnie wasza naiwnosc w kontekscie srodkow informacyjnych. Z cala pewnoscia, w takim ogolnym chaosie telewizja i internet bedzie hulac na pelna moc, a wy bezpiecznie spod kocyka utniecie sobie seansiki i staniecie sie specami od siatki pojeciowej zwiazanej z promieniowaniem. W Stanie Wojennym telewizja wszak nadawala filmy instruktazowe ” Jak sie nie dac Zomo”. Mysle, ze taka opcja jest porownywalna poziomem absurdu do waszych fantazji. Najwazniejszy jest smartfon, internet i plazma. Tak, tak…

  14. Bunkier pisze:

    Po dłuższym namyśle… Przesrane. Jeśli zaczęli używać bomb, to znaczy, że sprawy zaszły tak daleko, że trzeba schrony budować a nie okna zaklejać…

  15. tomek21 pisze:

    Bunkier – w sumie to masz racje

    • Piotr pisze:

      Moim zdaniem bardzo dużo zależy od tego KTO użył tych bomb. Jeśli Rosja, to wiadomo, konflikt nuklearny, ale jest też inny wariant, że na przykład zaatakowali jacyś terroryści trzymający stronę Ukrainy i chcą „dokopać Ruskim” w Donbasie. Nie koniecznie musi to być też atak nuklearny jako taki, wprawdzie scenariusz mówi „wszystko wskazuje na to, że…”, ale może to jest tak, że ktoś zdobył materiały radioaktywne przykładowo ze starych elektrowni (na przykład pręty grafitowe z Czarnobyla) i zbudował z nich tzw. brudną bombę (rozpylił materiały promieniotwórcze w powietrzu wysadzając je przy użyciu konwencjonalnego materiału wybuchowego) – oczywiście to byłaby samobójcza misja, ale ludzi gotowych na wojnie oddać życie „za sprawę” nie brakuje.
      Nawet gdyby jacyś terroryści odpalili normalną głowicę atomową (na przykład taką walizkową, mniejszej mocy), to nie sądzę aby Rosja i USA od razu zrobiły z tego okazję do nuklearnego holocaustu.

      • Bunkier pisze:

        Brudna bomba ma tak mizerny zasięg działania, że musieliby Ci ją na podwórku odpalić.

        • Piotr pisze:

          To zależy na jakiej wysokości jest wybuch. Brudna bomba (podobnie jak bomba neutronowa) nie sieje spustoszenia falą uderzeniową, tylko poprzez promieniowanie. Zdetonowanie powiedzmy tony grafitu z Czarnobyla na wysokości 10km przy odpowiednim wietrze narobiłoby sporo zamieszania 😀
          Dodam tylko, że wybuch w Czarnobylu wyrzucił pył radioaktywny tylko na wysokość nieco ponad 1km – ile kilogramów „brutto”, tego nie wiem, w każdym razie szacuje się, że poszło do atmosfery 28kg „netto” Cezu i niecały kilogram jodu.

          Inna rzecz, że dawka promieniowania jaką przyjęliśmy z Czarnobyla jest całkowicie bezpieczna i bez wpływu na stan zdrowia – po prostu bardziej nam to „dało do myślenia” niż zaszkodziło.

          • Bunkier pisze:

            Okej. To teraz trochę nudnej gadki. Tona grafitu to około 0,5 metra sześciennego. Wyobrażasz sobie, że ktoś ot tak przypadkiem wbija do Zony, włazi do elektrowni, zbiera radośnie grafit, który naprawdę nie leży tam poukladany w sztabki, pakuje to sobie do woreczka, wita się z pogranicznikami a następnie pakuje ten grafit na samolot i wywozi 10km w górę? No ale dobra… Załóżmy, że był szczęściarzem. Udało się. Co dalej? Detonuje to (nieważne jak). Wybuch nie rozwali 0,5 m³ grafitu na idealny pył. A nawet jeśli, to ładuek też musiałby wziąć na samolot. Nawet mu się udało. Grafit się rozwiewa. I co? I spada na jakiś obszar, ale niewielki. Słabo. To jest mało prawdopodobne. A założenia nierealne.

          • Piotr pisze:

            Może nie zrobisz dokładnie wg mojego przepisu, ale wybuch brudnej bomby jest także możliwy i… jej zasięg wcale nie jest taki malutki. Apropos tego grafitu, który mówisz, że skazi mały obszar – no cóż, podczas wybuchu w Czarnobylu „zniknęło” 8 ton grafitu, owszem, większość spadła w okolicy, ale to co poleciało na kilometr w górę, to spokojnie do Skandynawii doleciało 😀 A to była „przypadkowa” (niekontrolowana) eksplozja, gdyby z tego grafitu robić bombę, to można go skruszyć i użyć jako paliwa do jakiejś reakcji spalania (chociażby klasyczny czarny proch, choć pewnie dobry chemik wymyśliłby coś lepszego) i… nie potrzebujesz 10 ton trotylu żeby rozsypać tonę grafitu, 1 m sześciennym się zmieścisz.
            A przy okazji uważasz, że nielegalny zakup w skorumpowanej Ukrainie (i to w dodatku w słusznej sprawie) to aż taki wielki problem?

            Jak mówię – główny „słaby punkt” akurat tego co podałem, to fakt, że misja jest samobójcza, ale nie o to nawet chodzi, chodzi o wariant, w którym atomówkę odpalają w Donbasie Ukraińscy terroryści (a nie Rosjanie) – nie ważne czy to brudna bomba, czy walizkowa czy kupiona nielegalnie od Chińczyków czy Koreańczyków, po prostu nie każdy wybuch bomby atomowej automatycznie oznacza totalną wojnę nuklearną w której Rosja, USA i Turcja „odpalają wszystko co mają i niech się dzieje co chce” 😀

  16. Jakub pisze:

    Właśnie Bunkier, trzeba zbudować schron. Przecież w biblioteczce każdego prepersa jest Nuclear War Survival Skills. Że też wcześniej na to nie wpadłem, w całym tym popłochu. Przecież tam jak byk stoi jak zbudować schron przeciwatomowy. To żadna ironia tylko najprawdziwsza prawda. Są wskazówki jak go urządzić i skonstruować bezpieczną wentylację. Mając trzy dni można poświęcić jeden dzień na przestudiowanie konstrukcji a pozostałe dwa na budowę i przeniesienie zapasów. Dobrze było by mieć jeszcze jakieś dwie pary rąk do roboty. Myślę że mając wiedzę jak to zrobić chętnych do pomocy by nie brakło. Zmieniam zdanie, zaczynam budować schron 🙂

    • Jakub pisze:

      Wiem, wiem powinien już być dawno wykopany ale, mam za małą działkę , natomiast materiały na taki schron to nie problem.

      • Bunkier pisze:

        Ja sam bym zbudował, bo mam gdzie. Tylko kłopot jest z pieniędzmi i niestety z polskim prawem. A do tego sąsiedzi. Niestety 🙂

        • soli1 pisze:

          O, to to właśnie! I tu jest sedno. Zastanawiam się, czy miałbym większy kłopot z prawem czy z sąsiadami (bo prawo bez donosu samo raczej nie interweniuje). Dopiero COŚ nadzwyczajnego mogłoby pozwolić na rozpoczęcie budowy, zatem teraz można to tylko zaplanować. Czuwaj!

          • Bunkier pisze:

            Wybudować też można. Tylko niestety urzędasy będą wiedzieć, że masz schron (obecnie sam jestem urzędasem…) no i niestety – sąsiedzi ślepi nie są. Prawdopodobnie zanim zdążyłbyś tam wbić to już miałbyś dzikich lokatorów. Doskonale pokazane zostało to w „Ameryce bez prądu”.

  17. dako pisze:

    Jak już wszystko pozaklejacie folią i uszczelnicie przeliczcie proszę na ile wam powietrza wystarczy.
    Ja przy moich szczelnych oknach i psach w pokoju budzę się w nocy bo nie ma czym oddychać.
    Powiedzmy tak sypialnia 22 metry2 jedna kobieta (mała) i dwa koty, drzwi zamknięte nad ranem robi się już duszno, jak ja tam śpię to już o drugiej w nocy nie ma czym oddychać z powodu braku wentylacji. Bez wymuszonej wentylacji nie da się przeżyć a możliwości są dwie. Wymuszenie elektryczne (solar w dzień może zasilać) lub ręczne ale jak długo pokręcicie tą korbą.
    Dzisiaj też się obudziłem przy jednym oknie rozszczelnionym i 3 psach + ja a salon nie jest zamknięty i ma połączenie z kuchnią przedpokojem łazienką i całą górą. Lekko ponad 100 metróe a nie ma czym oddychać.
    Jest stary olbrzymi schron ale nie można się do niego legalnie dostać dla 20 osób powietrza by i wody starczyło ale to ruina i nie ma jak przystosować. A może już go ktos przystosował.

    • Jakub pisze:

      Jakimś rozwiązaniem jest wentylacja KAP – Kearny Air Pump. Jak to działa i jak zbudować można podejrzeć na Youtube. Do tego trzeba by wymyślić system filtracyjny.

  18. Rafi pisze:

    Tutaj jest wszystko opisane . Moja uwagę zwróciła informacja że amerykanie zalecają pozostanie w domach, a ponieważ ich konstrukcja domów jest lekka wiec może dlatego budują schrony bo za kartongipsem i sajdingiem trudno się ukryć.
    http://www.noweklimaty.com/ochrona-przed-promieniowaniem-schron-przydomowy/

    • Survivalista (admin) pisze:

      To prawda, kartongips, OSB i siding słabo pochłaniają promieniowanie jonizujące. Beton i ceramika robią to dużo lepiej. Zwłaszcza w starych domach z grubymi murami.

      • Piotr pisze:

        Zależy też od rodzaju użytej broni jądrowej, bo na przykład przed bronią neutronową mury (nawet te grube) nie chronią praktycznie wcale, nie dość że promieniowanie neutronowe jest zatrzymywane przez nie w niewielkim stopniu, to jeszcze zatrzymane neutrony „uwięzione” w murze w wyniku rozpadu beta- zaczynają emitować promieniowanie beta, czyli nawet po ustaniu promieniowania neutronowego, mur dodatkowo napromieniowuje osoby przebywające wewnątrz.

        Szukałem informacji na temat skutecznego zabezpieczenia się przed bronią neutronową, ale większość źródeł po prostu powiela Nuclear War Survival Skills, która powstała w latach 70-tych ubiegłego wieku i nie uwzględnia postępu technicznego jaki się dokonał jeśli chodzi o broń jądrową.

        • koko pisze:

          Nie jestem ekspertem, ale słyszałem ,że bomby neutronowe najlepiej sprawdzają się jednak w klimatach pustynnych tzn z małą zawartością wody w atmosferze. Ponadto jako osłony wykorzystywane są materiały z duża zawartością węgla co w epoce plastiku daje pewne możliwości.

  19. GNOM pisze:

    Panowie, jestem zaskoczony Waszym pesymizmem.
    Jesteście POLAKAMI czyli ludźmi z natury przystosowanymi do kombinowania. I Wy nie wiecie jak wybudować schron pod domem bez wiedzy sąsiadów?
    Ziemie można wywozić w workach w bagażniku samochodu (załadunek w garażu) tak samo przywozi się cement i różne rzeczy potrzebne do budowy. Aby zamaskować roboty można oficjalnie przystąpić do remontu domu lub ogrodu- niezależnie jaki remont da to możliwość zrobienia totalnego bałaganu na działce, a w nim zawsze można przemycić potrzebne materiały. Zawsze można coś wykombinować, choćby układanie kostki na ścieżce w ogrodzie (prace należy wykonywać samemu, kostkę układać i zrywać po dwóch dniach bo źle ułożona- w końcu robicie to po raz pierwszy 🙂 ) Czy naprawdę muszę Was tego uczyć – wydaje mi się e każdy z Was ma to we krwi, tylko musi to w sobie odkryć 🙂 .
    A tak czy inaczej warto poszukać kawałka nieużytku poza miastem i tam zrobić sobie „bazę” na ciężkie czasy.

    • Noidea pisze:

      nie wiesz dlaczego ? Rozrasta się „pizdusiowate” społeczeństwo które bez konkretnej instrukcji nie potrafi samodzielnie niczego zorganizować wokół siebie, potrafią tylko kopiować i to zwykle nieudolnie.

      • Bunkier pisze:

        Czuję się nieco urażony – sam narzekam na pizdusiowate społeczeństwo :p Kłopot polega na tym, że mam kawał pola z sąsiadami wokół…

        • Noidea pisze:

          i z tym Ci źle? gorzej by było jakbyś do płotu miał 5m a nie kawał pola 🙂

        • Noidea pisze:

          aa zapomniałem zrób to co ja , zacząłem od obsadzenia granic pola, choinkami, tujami i innymi krzakami i teraz gdy mają ponad 3 to mam w d.. co tam sąsiedzi robią u siebie bo i oni nie mają jak zajrzeć do mnie 🙂

  20. Przemek pisze:

    Wyjazd z miasta natychmiast. Do rodziny przy niemieckiej granicy, a jeśli będzie to konieczne do Niemiec.
    W przejeździe przez zakorkowane ulice może pomóc policyjny kogut i syrena alarmowa, które trzymam na taką okazję (ewentualny mandat za używanie bez uprawnień jakoś przełknę).

    Zauważyłem też że nawet w największych korkach pobocza pozostają puste. Też go nie używam w normalnych sytuacjach ale w takim nie miałbym oporów, ciekawe czy wszyscy by także pobocza zakorkowali?

  21. Ozir pisze:

    Zostanie na terenie skazanym samemu (bez zagrania miejscowej ludnosci) moim zdaniem nie sensu. Podstawą do życia to woda pitna i czyste powietrze. Plan ewakuacji to najlepiej droga morska, lub rzeki. Cel Gdańsk potem Skandynawia z dala od dużych miast. Od teraz twoim największym wrogiem jest człowiek i jego broń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner