Survival w bloku (2): żywność

Wpis gościnny, którego autorem jest nasz Czytelnik o pseudonimie Mnewis. To druga część dłuższego cyklu, kolejne odcinki publikować będziemy co tydzień. Poprzedni dotyczył wody.

Jedzenie?

W skład klasycznego zapasu żywności wchodzą m.in. mąka, kasza, fasola i makaron. Dobrze mieć także suszone grzyby i przetwory. Chipsy i batony trzymamy oddzielnie (barek ze słodkościami zamykamy na kluczyk, przydadzą się później). Tak samo owoce, z tym, że jabłka trzymamy osobno, gdyż przyśpieszają psucie się innych owoców.

W pierwszej kolejności zjadamy to co najszybciej się popsuje, czyli nabiał i wędlinę. Najlepiej pierwszego dnia zjeść kanapki. Najważniejsze jest mięso. Jeżeli jest lato, kiełbasy można spróbować suszyć na sznurkach od bielizny, tylko należy uważać na ptactwo!

Jeżeli jest zima to mięsa wynosimy w miskach, garnkach na balkon. Przykrywamy kocem i folią. Staramy się usypać na tym wszystkim górkę śniegu, że niby wiatr tak nawiał, maskując jedzenie przed sąsiadami.

Trzeba będzie rozważyć jakiegoś grilla albo ognisko z sąsiadami (jeżeli on tez maja zapasy).

Jak gotować w bloku?

Survivalowe gotowanie może odbywać na balkonie co najmniej na dwa sposoby.

1. Najprostszy: bierzemy 3 takie same metalowe kubki, gliniane doniczki lub metalowe elementy tej samej wielkości. Mogą też być cegły, w ostateczności książki uprzednio namoczone przez zanurzenie w wodzie. Na nich ustawiamy garnek. Pod garnkiem rozpalamy ogień i gotowe.

Zzawsze gotujemy z przykrywka aby popiół ulatujący z ognia nie dostał się do posiłku. Poza tym przykrycie garnka pokrywką zmniejsza ucieczkę ciepła i przyspiesza gotowanie.

2. Bierzemy ruszt (tzw. kratkę) z piekarnika i instalujemy ją na brytfance wyłożonej węglem drewnem lub drewnem z porąbanego krzesła (rąbiemy za pomocą noża i tłuczka do mięsa). Latem możemy nazbierać suchych gałęzi przed blokiem.

 

(Albo można zawczasu kupić awaryjną kuchenkę na gaz lub benzynową — przyp. Artura i Krzyśka).

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

12 komentarzy

  1. Leszek LJM pisze:

    Jeśli można, to jedna uwaga do ognia bezpośrednio na betonie: bezwzględnie coś podłóż. Chciałem dziecku w to lato zrobić radochę i w takim stalowym ociekaczu z ikei zrobiłem ognicho. Ociekacz ustawiony na betonie. Po jakichś 40 minutach dość potężny wybuch, szczęście, że ja i dzieciak byliśmy 15m dalej. Co się okazało: beton pod paleniskiem zaczął się rozszerzać pod wpływem temperatury, a beton poza nim nie. W pewnym momencie, naprężenia termiczne w tym rozszerzającym się betonie były tak duże, że gwałtownie oderwał się dość duży klin, przy okazji robiąc całkiem spory wybuch. Od tego czasu ZAWSZE podkładam jakiś izolator, lub chociaż płytę stalową, rozpraszającą żar z ognia na większej powierzchni (mniejsza temperatura docierająca do betonu na większej powierzchni, to mniejsze naprężenia termiczne).

    • Piotr pisze:

      Czasem też „zagotuje się” woda jaka jest wewnątrz, dlatego uważam, że idealne są do tego cegły, bo są zarówno przyzwoitym izolatorem jak i są porowate, więc woda, która w nich ewentualnie siedzi, może swobodnie z nich wyparować.
      Moim zdaniem idealnym rozwiązaniem do prowizorycznego gotowania na balkonie jest zwyczajny grill (można palić wszystkim, nie tylko węglem drzewnym), oczywiście w przypadku gdy nie mamy innych możliwości (na przykład kuchenki turystycznej).

    • Bunkier pisze:

      To nie naprężenia termiczne. To nasiąkliwość.

      • Leszek LJM pisze:

        Bunkier z całym szacunkiem, ale miałem na studiach 2 lata o różnych naprężeniach w konstrukcjach budowlanych, o naprężeniach termicznych łącznie 2 semestry.
        Nie sądzę, żeby nasiąkliwość odgrywała w tym wybuchu jakąkolwiek rolę, tym bardziej, że było sucho jak pieprz od 2 tygodni.
        A odnośnie „wody w betonie” – to ona tam jest związana chemicznie – beton jest suchy, ale jego częścią jest związana chemicznie woda, nawet jak przez rok będziesz beton w piekarniku suszyć.
        Chyba, że nie o to Ci chodziło.

  2. EX pisze:

    Jak duży zapał krzeseł proponujecie posiadać? 😉

    • Piotr pisze:

      W myśl starej zasady survivalowej: im więcej umiesz/wiesz, tym mniej rzeczy potrzebujesz aby przetrwać. Czym więcej rzeczy potrafisz wykorzystać jako źródło ciepła do sporządzania posiłków, i czym sprawniej te źródła ciepła wykorzystujesz, tym mniej rzeczy potrzebujesz. Sprawność pieców i naczyń też jest bardzo istotna, przykład z moich eksperymentów: kuchenka benzynowa Optimus Sveden Svea zatankowana benzyną ekstrakcyjną; 0,9l wody w garnku Esbit Cookset (z zestawu CS985HA) gotuje mniej więcej w 7 minut (oczywiście pod przykryciem) ale to samo 0,9l wody w garnku Primus Eta Pot 1l (oczywiście też z przykryciem) ta sama kuchenka zagotowuje w nieco ponad 3 minuty – wniosek oczywisty, zastosowanie niższego ale szerszego naczynia, z radiatorem w dnie i idealnie dopasowanego do wielkości płomienia (płomieni nie wydostaje się „na boki”) powoduje znaczne zwiększenie efektywności i ten sam zapas paliwa wystarczy na dwa razy większą ilość wody. Ile „krzeseł potrzebujesz”? To zależy od Ciebie, ja nie potrzebuję wcale 😀

  3. Michał Stelmaszczyk pisze:

    Naprawdę bardzo dobry blog! 🙂

  4. GNOM pisze:

    Co do wędliny- to nie musimy się tak bardzo spieszyć. Wystarczy nie otwierać zbyt często lodówki, a jak temperatura się w niej podniesie to przerzucamy mięso z zamrażalki do lodówki co znów obniży w niej temperaturę. Tak czy inaczej lodówka w ten sposób to pomysł na 3-max 4 dni. Bo mięso zjadać po rozmrożeniu trzeba.

  5. Gregor pisze:

    A co jeśli ktoś nie jada zbóż ani prawie żadnych węglowodanów, czyli zero mąki, kasz, makaronu, fasoli i grochu? 🙂 Mi wystarczy spory zapas tłuszczu (co najmniej 6-8 litrów), trochę białka (suszone mięso i ryby), orzechy oraz woda. Orzechy mają bardzo dużo kalorii, 100 g orzechów makadamia ma ponad 700 kcal, czyli taka przeciętna paczka tych orzechów wystarczy dla jednej osoby na jeden dzień.

    • Leszek LJM pisze:

      Jesteś na diecie tłuszczowej?
      Jak tak, to MZ dużo smalca miej na zapasie, najlepiej takiego ze skwarkami (jak się skończy suszone mięso, to zawsze to parę gram białka dodatkowo do tłuszczu).

  6. kosmitka pisze:

    Hej! Jestem nowa i może nie całkiem ogarnęłam wszystkie posty i komentarze (trochę się tego już nagromadziło :D). Nie znalazłam mianowicie nic o zdobywaniu soków z drzew np (świetne zamienniki niezdrowego i drogiego cukru). Mam ba myśli zwłaszcza sok z brzozy i klonu. Dobry jest tez miód (ale o swoją pasiekę trudno, chociaż dla chcącego…). Słyszałam też o ksylitolu (cukrze z kory brzozy). Czy Admin mógłby rozwinąć temat, bo nie znalazłam nic godnego uwagi w Internecie, poza pozyskiwaniem soku z brzozy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.