5 rzeczy, których warto nauczyć się z filmu „Jestem legendą”?

Właśnie na TVN skończył się film „Jestem legendą”, całkiem niezły film w klimacie nowoczesnego survivalu. Warto go obejrzeć w wolnej chwili, ale nie tylko by pooglądać efekty specjalne i zachwycić się grą aktorską Willa Smitha. choć mam kilka zastrzeżeń co do niektórych koncepcji przedstawionych na filmie, jest on całkiem niezłym źródłem inspiracji do przemyśleń. I to nie tylko w temacie przetrwania ataku zombie.

I to właśnie chciałbym Wam opisać dzisiaj. Jakie przemyślenia poczyniłem podczas oglądania tego filmu jakiś czas temu (po raz pierwszy) i przed chwilą.

1. Przeżycie wymaga mnóstwa pracy.

Jeśli nie przygotujesz sobie całego niezbędnego sprzętu i zapasów, albo przynajmniej znacznej jego części, zdobywanie jego zajmie Ci mnóstwo czasu i pracy. Przeszukiwanie okolicy aby znaleźć paliwo, sprzęt, żarcie i pitną wodę, to naprawdę bardzo duży wysiłek. Oprócz tego, może to być niebezpieczne.

Niektórzy (nawet część czytelników tego bloga) uważają, że najlepsze przygotowanie to karabin i plecak, aby zdobywać wyposażenie w okolicy. Osobiście uważam, że to nie jest dobry pomysł.

I Am Legend: Getting Gas / Jestem legendą - tankowanie samochodu

Zwłaszcza tankowanie samochodu nie będzie łatwe. Czy masz ręczną pompkę do paliwa?

2. Pamiętaj, gdzie zastawiasz pułapki, bez względu na to, czy polujesz na zombie, czy na zwierzynę.

Główny bohater filmu sam wpadł we własne sidła. Jest to bardzo niebezpieczne, zwłaszcza gdy pułapka ma za zadanie obezwładnić grubszego zwierza niż człowiek. No ale nie tylko o takie ryzyko chodzi.

Przecież jeśli zastawisz gdzieś sidła albo zostawisz żyłkę z haczykiem i zapomnisz, gdzie to było, zmarnujesz swój czas i to, co się tam złapało. Jeśli cokolwiek się w ogóle złapało… 😉

3. Zaciemnianie okien jest konieczne

Bohater zasłaniał okna prawdopodobnie po to, by zombie nie były w stanie zlokalizować jego domu. Z tego samego powodu wylewał jakiś środek (rozpuszczalnik? wybielacz?) na schody, by zabić swój zapach.

I am a legend

Dobra broń i zapas amunicji to trochę za mało...

W rzeczywistym scenariuszu końca świata jaki znamy, szczelne zasłony do okien też będą przydatne. Po to, by nie pokazywać sąsiadom, że mamy własne alternatywne źródło energii w razie awarii systemu elektroenergetycznego.

Niestety, w kryzysowej sytuacji chcesz, by sąsiedzi nie wiedzieli, że jesteś w lepszej sytuacji od nich. Odwrotnie, niż na co dzień, kiedy o  to nam właśnie zazwyczaj chodzi, by sąsiedzi zielenieli z zazdrości. 😉

4. Warto mieć coś, by nie zwariować

Główny bohater ustawił sobie w sklepie manekiny, by z nimi rozmawiać. Coś podobnego zrobił bohater grany przez Toma Hanksa w „Cast Away – Poza światem”. Jeśli z jakichś przyczyn musisz przebywać z daleka od ludzi, albo choćby z daleka od innych niż własna rodzina, musisz mieć coś dla zachowania zdrowia psychicznego.

Tym czymś mogą być filmy na DVD, nieprzeczytane książki, łamigłówki w dużych ilościach, albo po prostu kilka talii kart albo ulubione gry planszowe. Wspominałem o tym między innymi tutaj.

5. Sprawny samochód to podstawa

Jeśli masz samochód, musisz dbać o jego pełnosprawność. Będę to przypominać przy każdej okazji, bo to naprawdę bardzo ważne. Twój samochód może być w zależności od sytuacji zarówno:

  • środkiem ewakuacji,
  • miejscem do przechowywania zestawu ucieczkowego,
  • tymczasowym schronieniem przed pogodą,
  • źródłem ciepła,
  • źródłem energii elektrycznej.

Dlatego wszystkie jego podzespoły muszą być sprawne. Począwszy od silnika, przez rozrusznik, alternator, akumulator, gniazdo zapalniczki, radio, szczelny bak z paliwem, a skończywszy na dmuchawie nawiewu ogrzewania.

Do tego przyda się kanister z zapasem paliwa dość dużym, by dostać się na upatrzoną z góry pozycję. Czyli w miejsce, w którym przetrwasz trudniejsze czasy…

I Am Legend Mustang

Jeden z sześciu Mustangów użytych podczas kręcenia filmu. Akurat nie jest to samochód, który polecałbym na takie warunki. Mało pojemny, bardzo paliwożerny. Ale przynajmniej szybki... 😉

Nie wspomnę już o tym, że samochód przyda się również w świecie po. Czy to do zarabiania pieniędzy, czy to do zdobywania sprzętu, czy to do czegokolwiek innego. O samochodzie i jego znaczeniu dla nowoczesnego survivalu jeszcze tu napiszę.

A co Was w tym filmie zainspirowało?

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

13 komentarzy

  1. Jotak pisze:

    http://niezlekino.pl/2008/03/06/i-am-a-legend-ma-lepsze-zakonczenie

    obejrzyj sobie drugie zakończenie filmy, może dać do zrozumienia że to mutant przywódca zastawił pułapkę na naszego bohatera, podpatrując w momencie schwytania jego partnerki. W innym wypadku co akurat w tak olbrzymiej metropolii miał robić mutant w tym miejscu??

    pozdrawiam maniaków takich filmów, mianowicie Zombs Rulezz !

  2. Dobry wpis.
    Warto dodać, że na wsi byłoby mniej zombiaków 🙂 Zarówno tych „prawdziwych” jaki i korporacyjnych czy zależnych od pomocy.

  3. artur xxxxxx pisze:

    A propos punktu 2 wydaje mi się, że to nie była jego pułapka, tylko zombie zastawiły pułapkę na niego używając manekina z wypożyczalni. Mogę się mylić, oglądałem to jakiś czas temu na DVD, wczoraj sobie już odpuściłem.

  4. artur xxxxxx pisze:

    oj, było już wyżej… 🙂

  5. panika2008 pisze:

    „Jestem legendą” to IMHO film absolutnie świetny, pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że najlepszy film katastroficzny w historii kina, może obok też całkiem świeżej „Drogi”. Gra Willa Smitha – majstersztyk, całkowicie zmieniłem o nim zdanie po tym filmie. Jest w moim osobistym „top 10” 🙂 Gdyby tylko nie to ckliwe zakończenie…

  6. panika2008 pisze:

    Ad 3 – analogiczne doświadczenia są w realu z różnych kryzysów, np. z wojny domowej w Jugosławii – b. ważną motywacją do zasłaniania okien jest ustrzeżenie się przed kulami snajperów; jak „gówno trafi w wentylator”, to prawie pewne jest, że znajdą się zarówno psychopaci-zabójcy z bronią palną, jak i bojówki dyscyplinujące okolicę pod swoim „zarządem”… Taka „kurtyna” musi być dość porządna, żeby zatrzymać, albo przynajmniej znacznie spowolnić, pocisk karabinowy – a więc minimum deska calówka, a lepiej OSB tak z 15 mm albo lepiej; jak ktoś buduje dom, tak jak ja teraz, to takich odpadów jest masa – może się przydać 😉

    @WM: z drugiej strony, jak *wyraźnie* wskazują doświadczenia chociażby FerFAL’a, na wsi jest się odosobnionym i znacznie utrudniona jest samoobrona; miasto, nawet w sytuacji kryzysowej, daje komfort ukrycia się w szarości tłumu. Jest dużo historii gwałtów, rabunków i morderstw na odludziu, których nikt nie powstrzymał…

  7. @panika2008

    Też racja z tym odosobnieniem. O co chodzi z FerFAL’em?

    Co do zasłaniania okien, to nawet zwykła zasłona (z tkaniny) dużo daje, bo nie widać, że ktoś tam jest, więc się w takiego kogoś nie celuje (nawet jak napastnik ma się świadomość, że budynek jest zamieszkiwany).

  8. surevivalist pisze:

    @panika2008: Z tą deską 1″, która zatrzymuje (lub co najmniej spowalnia) pociski to bym się nie zgodził. Odłamki, kamienie, ziemię… wszystko co poderwie się w powietrze po uderzeniu np. pocisku moździerzowego na kilkadziesiąt metrów dalej zatrzyma. Z mojego karabinka (.22 LR) przelotowe otwory powstają w drewnie mającym ponad 5 cm grubości (ze 2 cale). A co dopiero „pocisk karabinowy” (zakładam, że miałeś na myśli naboje pośrednie do karabinów szturmowych, mam rację?) z jego masą i energią kinetyczną.

    @admin: ja nigdy nie polecałem „karabinu” do samoobrony czy survivalu w mieście. Jeśli mógłbym mieć pistolet maszynowy, to byłby to mój miejski wybór (krótkie, skuteczne na miejskie dystanse, 30 pestek w magu). Ale… jak się nie ma co się lubi, to się trenuje na tym, co się ma. Bo już jak się idzie na zająca, czy lisa to się idzie z tym z czym wolno (a nie wolno rzeczy wielu). Ale to temat na długą paplaninę, zanudziłbym was na śmierć.

    • panika2008 pisze:

      22 LR przebija 2 cale drewna? Wow. Spróchniałe drewno czy pocisk z rdzeniem stalowym?

      No dobra, przejrzałem testy i rzeczywiście na poważny pocisk karabinowy (7.62 NATO czy ruski) cal drewna to sporo za mało (nie wiem, czemu tak mi się wydawało), chociaż lepiej mieć cal drewna, niż materiałową zasłonę. Cal-dwa cale betonu za to powinno znacznie zredukować prędkość takiej amunicji, do poziomu, gdzie zagrożenie dla człowieka jest drastycznie zredukowane. Poza tym to jest jeszcze kwestia odległości. W Jugosławii warunki były specyficzne, bo snajperzy strzelali z daleka, często z bardzo daleka. Podobnie by było, siłą rzeczy, jeśli jest to mieszkanie na wyższym piętrze.

      • surevivalist pisze:

        > 22 LR przebija 2 cale drewna? Wow. (…)

        Karabinek: TOZ-17
        Amunicja: CCI Stinger .22 LR
        Odległość: 50m

        Dzięki kompletnemu rozbrojeniu społeczeństwa, wielu ma takie pojęcie o broni i amunicji, jakie Ty zaprezentowałeś. Mimo, że to broń typowo sportowa, to jednak nie jest to proca. Gdyby nie pozwolenia na broń, za Twoim kulochwytem z „calowej deski” mógłby ktoś zginąć.

        • panika2008 pisze:

          Ależ ja nie twierdziłem że proca. Wiem bo strzelam od czasu do czasu właśnie z 22 LR (co prawda z pistoletu), także po prostu wyraziłem swoje zdumienie że to jest możliwe. No ale jak widać jest.

  9. artur xxxxxx pisze:

    Skończyłem właśnie czytać książkowy pierwowzór „Jestem Legendą” Richarda Mathesona. Film o niebo lepszy, ale może to kwestia ponad 50 lat między dziełami.

  10. piotrek pisze:

    Z podobnych klimatów polecam serial Jericho

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner