Torba, czy plecak, czyli co nosić na co dzień?

Nowoczesny survival jest pełen różnego rodzaju dylematów, dotyczących wyboru odpowiedniego sprzętu do naszych potrzeb i możliwości (np. tarp czy namiot, czy warto kupować sprzęt pochodzenia wojskowego, czy strzelba jest najlepszą bronią na trudne czasy) czy odpowiedniego podejścia do przygotowań albo właściwego działania, które należy podjąć (np. czy lepiej się ewakuować, czy pozostać w domu).

I dziś też przyjrzymy się jednemu tego typu zagadnieniu. Postaramy się znaleźć odpowiedź na pytanie: czy na co dzień warto nosić ze sobą wszystkie niezbędne rzeczy (tzw. zestaw EDC) w plecaku, czy w torbie?

W zasadzie odpowiedź powinna brzmieć, jak prawie zawsze, że to zależy. Na takie pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć „lepsze jest rozwiązanie X”, a co najwyżej „takie są cechy tego rozwiązania i dlatego je wybrałem”, ale każdy powinien wybierać jedno czy drugie rozwiązanie w oparciu o swoje uwarunkowania.

Dlatego wyjaśnię, co kierowało moim wyborem.

Ja w swojej historii miałem doświadczenia zarówno z torbami, jak i z plecakami:

  • dawno temu, w ramach przygotowań do Domowy Karaluch Challenge, dużo chodziłem z plecakiem (bo codziennie wracałem piechotą z pracy do domu i chciałem się dodatkowo przygotować do tego eksperymentu, przyzwyczaić do plecaka), tym plecakiem był Wisport Sparrow,
  • później chodziłem z torbą Helikon Bushcraft Satchel,
  • następnie nosiłem przez niemal rok plecak Helikon BOB, bo dostaliśmy go do testów i chciałem zobaczyć, jak się go nosi w praktyce,
  • a teraz znów chodzę z torbą, tym razem jest to Helikon Urban Courier Bag Medium, bo znów dostaliśmy do testów 3 różne modele toreb.

I raczej przy torbie już zostanę. Z czterech powodów.

1. Torba jest (dla mnie) wygodniejsza na co dzień

Na co dzień poruszam się komunikacją publiczną, która w Warszawie jest zazwyczaj zatłoczona. No, przynajmniej tam, gdzie ja jeżdżę (m.in. w metrze).

Z plecakiem jeździło mi się źle. Wkurzało mnie jego ściąganie i trzymanie w ręku. Brakowało mi trzeciej ręki, w której mógłbym trzymać książkę albo telefon, by jakoś zagospodarować czas spędzany w podróży. Z kolei jeżdżenie w tłoku z plecakiem na plecak uważam za wieśniactwo. Torba jest pod tym względem wygodniejsza, po prostu cały czas mamy ją przewieszoną przez ramię i jest okay.

2. Noszę niedużo rzeczy i w sumie nie potrzebuję plecaka

Mój zestaw EDC nie jest duży i spokojnie mieści się w torbie na ramię. Oczywiście w plecaku też by się zmieścił, nawet zostałoby tam wolne miejsce. Więc albo nosiłbym coś za dużego do moich potrzeb, albo musiałbym kupić kolejny, mniejszy plecak.

Z drugiej strony, w torbie na dodatkowe rzeczy (np. sprzęt do nagrywania filmów czy jedzenie do pracy) mi już brakuje. Więc ten 1-2 razy w tygodniu, gdy potrzebuję zabrać ze sobą coś więcej, muszę mieć dodatkową torbę. No ale to jest mniejsza niewygoda, niż jeżdżenie 5 dni w tygodniu z plecakiem.

3. Plecak jest mniej elegancki

Do pracy i do klientów wolę jeździć z torbą, która jest po prostu trochę bardziej elegancka.

Część z Was nie zwróci na to uwagi, dla mnie jednak ma to znaczenie.

4. Torba z EDC pasuje do kolejnej warstwy mojego sprzętu

Torba z zestawem EDC bardzo dobrze pasuje do kolejnej warstwy sprzętu przygotowanego na sytuacje awaryjne, jakim jest dla mnie mój zestaw ewakuacyjny. Ten bowiem mieści się w plecaku.

Zakładam, że w razie ewakuacji zabiorę zarówno plecak ewakuacyjny, jak i torbę z EDC. A łatwiej mi będzie w razie czego nosić plecak i torbę, niż dwie torby albo dwa plecaki.

Planując to w ten sposób mogę do pewnego stopnia żonglować sprzętem między zestawami. Przykładowo, jeśli w apteczce EDC mam termiczny koc ratunkowy, to mogę mieć w zestawie ewakuacyjnym o jeden taki foliowy koc mniej.

A rozłożenie sprzętu na różne warstwy jest zawsze korzystne. 🙂

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

1 Response

  1. Dzień dobry, na co dzień używam torby na ramię – kiedyś była to DA Messenger Bag, natomiast od półtora roku lekki i bardzo wygodny czarny Helikon Courier Bag Medium.

    Nigdy nie brałem pod uwagę plecaka, który w warszawskiej komunikacji jest – dla mnie, zwyczajnie niewygodny. W tłoku wypada plecak zdjąć z pleców i trzymać w ręku, torba natomiast zawsze pozostaje na ramieniu. Poza tym, do codziennej orki nie ubieram się jak kiepska podróbka Rambo, preferuję marynarkę i kolory nie wyróżniające z tłumu (pracuje za biurkiem), stąd plecak nigdy nie był faworytem. Torba oferuje subiektywnie nieco większą wygodę i bezpieczeństwo, wszystko pod ręką, szybsza reakcja. Ponadto, torbę na ramię traktuje jako Get Home Bag – przenoszę niewielkie, lekkie wyposażenie, które pozwoli (tak sobie wyobrażamy) na bezpieczne dotarcie po dziecko do szkoły i dalej do domu, a wcześniej (w pracy) wydostanie z budynku na ulicę. Podstawowe wyposażenie EDC przenoszę skitrane po kieszeniach, natomiast poza codzienną torbą na ramię GHB jest w domu plecak ewakuacyjny, czyli poczciwy wujek BOB.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner