Walka o wolność w czasach zamordyzmu

Dziś będzie trudny temat. Porozmawiamy o wolności i o tym, jak o tę wolność walczyć w czasach zamordyzmu.

Powiem tak: mam wrażenie, że żyjemy w czasach postępującego w tempie geometrycznym zamordyzmu. Tacy ludzie jak ja i Wy mamy coraz mniej wolności, z której możemy na co dzień korzystać i dziś chciałbym porozmawiać z Wami o tym, jak o tę wolność walczyć. Jak zadbać o to, żeby w tych trudnych czasach być człowiekiem wolnym.

Ten materiał będzie trudny dlatego, że część z rzeczy, o których powiem, z pewnością nie będzie się Wam podobać.

Czym jest wolność?

Zanim będziemy mogli pogadać o tym, jak walczyć o wolność w erze zamordyzmu, może w ogóle pogadajmy o tym, czym jest wolność. Bo żeby wiedzieć, o co walczymy, musicie nauczyć się odróżniać prawdziwą wolność od poczucia wolności albo od czegoś, co się tą wolnością wydaje być, choć nią nie jest. To takie trochę filozoficzne rozważania, ale zaraz zobaczycie, o co mi chodzi.

Nie ma jednej uniwersalnej definicji wolności. Każdy z nas rozumie ją na swój sposób. Jeśli uważasz, że musisz komuś wytłumaczyć, czym jest wolność i musisz kogoś przekonać, że na tym właśnie polega wolność, to to nie jest wolność. Każdy ma swoją definicję, więc narzucanie mojej definicji Wam byłoby antywolnościowe, więc zupełnie nie będę tego robić.

Co się z tym wiąże, wolność innych ludzi i korzystanie z tej wolności może Ci się nie podobać, może budzić Twój wewnętrzny sprzeciw, ale musisz to akceptować, ponieważ w przeciwnym razie również Ty jesteś antywolnościowy. I to dotyczy np. manifestacji politycznych, światopoglądowych, religijnych, tego, że ktoś ma ochotę taki czy inny transparent sobie wymalować i go nosić.

Nikt z nas nie ma wolności do bycia nieobrażonym przez czyjeś poglądy. Pomijając kwestie pomówienia, co do którego chyba nie ma żadnych wątpliwości, w tym się mieści wszelka wolność ekspresji religijnej, światopoglądowej, tu się mieszczą jeszcze manifestacje mniejszości seksualnych, ale także biegi uliczne, które wielu ludzi irytują, ponieważ korkują miasta.

Ponieważ żyjemy w społeczeństwie, musimy pogodzić się z tym, że wolność każdego z nas jest zawsze siłą rzeczy w jakiś sposób ograniczona. Nie mogę teraz, kiedy nagrywam te słowa o godzinie 19:28 rozedrzeć się na cały regulator, ponieważ moi sąsiedzi za ścianami i pod spodem, i na górze mają wolność do życia we względnym spokoju i ciszy.

Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka. Wolność do wymachiwania pięścią przeze mnie kończy się tam, gdzie jest czyjaś twarz. A więc np. wolność do palenia w domowym piecu byle czym kończy się wtedy, kiedy pakujesz tam kalosze albo szmatę i zatruwasz życie ludzi w okolicy. Na pewne ustępstwa żyjąc w społeczeństwie zawsze musimy iść. To jest w porządku. Głównie chodzi tutaj o korzystanie z przestrzeni wspólnej, jak np. wolność do tego, żeby nie być zabitym przejeżdżając na zielonym świetle na skrzyżowaniu. Chciałbym, żeby ktoś ograniczył swoją wolność i na czerwonym świetle zatrzymał się i poczekał aż ja na zielonym przejadę bezpiecznie.

I żeby spróbować znaleźć Twoją definicję wolności, pozwolę sobie zadać Ci jeszcze kilka pytań pomocniczych.

Po pierwsze, czy wiesz, co nie jest wolnością? Co Ci wolność ogranicza? Dla mnie zawsze była to zależność od kogoś albo od czegoś. Czy wiesz zatem od czego, od jakich czynników, od jakich ludzi jesteś zależny i w jaki sposób te czynniki czy ci ludzie odbierają Twoją wolność? Kiedy nagrywam te słowa, robi się coraz więcej różnych obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa, ale ja w ogóle tego tematu nie chcę poruszać, bo chcę, żeby ten materiał miał charakter uniwersalny. Chciałbym więc posługiwać się innymi przykładami i zapytać Was o to, poprosić Was o to, żebyście w tym momencie przestali czytać artykuł i napisali w komentarzu, co dokładnie i dlaczego odbiera Wam wolność. Tylko, tak jak mówię, starajmy się nie gadać o tej pandemii.

Następne pytania pomocnicze: czy rzeczywiście jesteś tak wolny, jak Ci się wydaje, a zatem nie robisz czegoś dlatego, że naprawdę realnie nie chcesz, a nie dlatego, że nie możesz i tylko sobie w ten sposób to racjonalizujesz? A może właśnie jest wręcz przeciwnie. Może tylko wydaje Ci się, że jest jakieś ograniczenie Twojej wolności, podczas gdy tak naprawdę ono nie istnieje. Może coś, co jest dla Ciebie symbolem wolności tak naprawdę jest łatwiejsze do zyskania niżby Ci się mogło wydawać.

Dobrym przykładem, którego często używają ludzie, jest broń palna. Mówi się, że wolni ludzie mają do broni palnej wolny dostęp, nie? I że Polacy nie są ludźmi wolnymi, ponieważ nie mają wolnego dostępu do broni palnej. Tymczasem trzeba się zastanowić się nad dwiema rzeczami. Po pierwsze, czy dostęp do broni palnej, czy to, że tu, na moim biurku leżałby pistolet albo w rogu pokoju stałby oparty o ścianę karabin, czy to realnie wpłynęłoby na moją wolność w jakikolwiek sposób? Czy byłbym człowiekiem bardziej wolnym niż jestem teraz mając pistolet i karabin? Dlaczego? W jaki sposób dałaby mi tę wolność broń nowoczesna na nabój scalony, na którą trzeba pozwolenie, a nie dałaby mi jej dostępna w sposób wolny bezpozwoleniowa broń czarno-prochowa? Wreszcie, czy rzeczywiście ten dostęp do broni jest tak trudny, jak Ci się wydaje? Z moich informacji wynika, że nie jest. Ponad 100 tysięcy osób zrobiło pozwolenia na broń od 2011 roku, gdy zliberalizowano do niej dostęp. Nie jest to trudne, mamy na ten temat materiał.

Wreszcie pojawia się pytanie: czy dobrze rozpoznajemy zagrożenia dla naszej wolności, gdy się one przytrafiają? Czy nie jest czasem tak, że coś, co zagrażałoby naszej wolności, my ignorujemy, bo nie zdajemy sobie z tego sprawy albo tak naprawdę akceptujemy te zmiany, o których się myśli, bo ważne jest, żeby lewaków piekła dupa albo prawaków piekła dupa, nie?

Przykładowo, zmiany w sądownictwie wydaje mi się, że chyba wszyscy powiedzą, że zmiany w sądownictwie w Polsce są niezbędne, bo sprawy w sądzie trwają strasznie długo i to jest niepoważne. Z drugiej strony czy te zmiany powinny mieć charakter podporządkowania sędziów politykom? Być może teraz Ci się podoba, bo ludzie z tej drugiej opcji politycznej akurat w sądach będą częściej przegrywać, ale czy będziesz z tego zadowolony w momencie, w który nastąpisz na odcisk jakiemuś lokalnemu politykowi i będziesz się z nim sądzić o pieniądze czy o miedzę? Czy wtedy też sąd podporządkowany politykom, tym politykom, których teraz lubisz, będzie Ci na rękę? Czy nie lepiej byłoby, żeby ten sąd był niezależny mimo faktu, że teraz będzie wydawać wyroki, które Ci się nie podobają?

Czy nie przeszkadza Ci zamach na wolne, niezależne media? Wolne od nacisków politycznych, ponieważ media zawsze mają jakiś cel swojego działania, najczęściej jest to po prostu zarabianie pieniędzy, ale czy należy się cieszyć z kneblowania niezależnych, prywatnych mediów w Polsce? W sumie to naturalne, TVN bardzo mocno promował zamykanie lokali, żeby się koronawirus nie rozprzestrzeniał, a teraz ich zamkniemy. Wyjdzie na równo. Najważniejsze, żeby lewaków piekła dupa. Tylko czy dążąc do wolności naprawdę chodzi tutaj o zamknięcie prywatnej stacji?

Zestawienie znalezione w serwisie wykop.pl, autor nieznany.

Myślę, że bardzo ważne dla wolności jest, żebyśmy nie dawali sobą manipulować, żebyśmy nie dawali się wciągać w takie plemienne spory. My kontra oni. Tu jesteśmy my, tu jest granica, a za tą granicą jest zło, chaos, nieprzyjaciele, wrogowie nasi, nie? Nie jesteś wolnym, jeśli dałeś sobie założyć klapki na oczy. Politykowi, którego lubisz, nauczycielowi w szkole czy księdzu, czy tam papieżowi.

Wreszcie uważam, że dążenie do wolności, jakkolwiek rozumiane, jest celem dobrym samym w sobie i uważam, że każdy z nas powinien starać się tę wolność osiągnąć. W moim odczuciu wolność bardzo mocno wiąże się z bezpieczeństwem. Od im mniejszej liczby czynników jestem zależny, tym jestem bezpieczniejszy, ale to, o czym będę dziś mówić, może się nam po prostu nie udać. Mimo to uważam, że nie warto odpuszczać, bo jeśli nam się ta wolność nie uda, to przynajmniej więcej jej będą mieć nasze dzieci i wnuki.

Polityka

Pierwszą rzeczą, którą powinniśmy robić, z całą pewnością jest baczne obserwowanie polityki. Może nie na takiej zasadzie, żeby codziennie oglądać wszystkie serwisy informacyjne z różnych 3-4 konkurencyjnych stacji, żeby mieć pełen przegląd informacji, ale uważam, że trzeba być na bieżąco.

Kiedyś byłem troszkę innego zdania. Uważałem, że polityką nie ma się co zajmować, dlatego że polityka tylko nam marnuje czas, nakręcamy się jakimiś bezsensownymi sporami. Tak było w czasach, kiedy żyliśmy we względnie stabilnej demokracji, której fundamenty nie były podważane. Dziś niestety już w takim państwie nie żyjemy. Dziś następuje demontaż trzeciej władzy, czyli władzy sądowniczej, demontaż czwartej władzy, czyli mediów.

Nie sądzę, żeby rządząca partia miała się zatrzymać przed cenzurą Internetu i być może ten filmik spadnie z rowerka, ponieważ ktoś uzna, że mówię rzeczy nieprawomyślne. Jak pokazuje historia, zmiany prawa na szczeblu krajowym dzieją się błyskawicznie i musimy być w stanie błyskawicznie zareagować na takie zmiany.

Posłużę się tutaj przykładem wazektomii. Myślę, że to jest przykład zupełnie neutralny, każdy z nas zgodzi się z tym, że jeśli mężczyzna nie chce mieć więcej dzieci, powinien mieć prawo dokonania wazektomii. I mogę sobie wyobrazić jednocześnie sytuację, że ktoś stwierdzi, że mężczyznom nie wolno jest robić wazektomii z żadnych, nawet medycznych powodów, nigdy, ponieważ musimy walczyć o to, żeby w Polsce rodziło się jak najwięcej dzieci.

I gdybym był w takiej sytuacji i rozważał to właśnie, i nagle z dnia na dzień dowiedziałbym się, że za tydzień wchodzą przepisy, które tej wazektomii zabraniają, to chciałbym mieć możliwość elastycznego zareagowania i dokonania jej właśnie w tamtym momencie. Czasami trzeba będzie działać błyskawicznie.

Ważny jest nie tylko ten krajowy szczebel polityki, lecz także szczebel lokalny. Przykładowo, lokalne zakazy palenia węglem i drewnem w kotłach centralnego ogrzewania, bo w domowych systemach grzewczych również się pojawiają właśnie na szczeblu lokalnym i na tego typu zmiany trzeba być gotowym. Nie mówię o tym, że one są złe. Jakość powietrza w Polsce jest tragiczna i uważam, że w ogóle się nie powinno w ten sposób domów ogrzewać, ponieważ szkodzi to płucom i zdrowiu sąsiadów, więc pochwalam tego typu pomysły, choć niekoniecznie uważam, że powinny one mieć taki właśnie ścisły charakter, że powiedzmy od 2025 roku gdzieś tam na terenie jakiejś gminy w ogóle nie wolno palić węglem. Może lepsze byłoby wprowadzenie takiej zasady, że domy na tym obszarze nie mogą mieć wyłącznie jednego takiego właśnie systemu grzewczego i że w razie złej pogody, złego stanu powietrza lokalne władze mogą tymczasowo zakazać korzystania z tych źródeł ciepła. To myślę byłby taki sensowny kompromis między wolnością do palenia tanim paliwem a wolnością do bycia zdrowym i posiadania zdrowych dzieci, i wdychania świeżego czystego powietrza.

Nie wiem, jak to powiedzieć, ale chodzi po prostu o to, żebyśmy nie dawali się gotować, jak w tym powiedzeniu o tej gotowanej żabie, co jest zresztą niezgodne z prawdą, ale wiecie o co chodzi. Że kiedy wolność jest nam odbierana po kawałku, możemy przegapić ten moment, kiedy już jest za późno na jakiekolwiek reakcje, bo już wolność na fundamentalnym poziomie, np. wolność sprzedania mojego domu i wyniesienia się za granicę została mi odebrana. Np. dlatego, że wyjdziemy z Unii i przestanę móc łatwo kupować domy za granicą i łatwo starać się tam o pracę. Jeśli czujesz, że masz tej wolności za mało już teraz, zrób coś z tym już teraz.

Nie czekaj, aż będzie gorzej.

Miej mniej

Im mniej masz, tym bardziej jesteś wolny, bo im mniej masz różnego rodzaju zobowiązań, tym bardziej jesteś wolny, a rzeczy materialne również stanowią zobowiązanie, trzeba te rzeczy utrzymać.

Jak ktoś ma 3 samochody, to musi ponosić koszty utrzymania tych 3 samochodów, czyli musi pracować, żeby utrzymać te wszystkie swoje rzeczy, a jak ktoś jest trochę niespełna rozumu tak jak ja i zbiera różne rzeczy, to potem musi np. wynajmować sobie garaż, żeby te rzeczy gdzieś trzymać, co też generuje koszty. Im mniej masz rzeczy, tym lepiej pod tym kątem, pod kątem bycia wolnym człowiekiem.

W 2016 roku pojawił się taki materiał na World Economic Forum, na Światowym Forum Ekonomicznym z przewidywaniami, jak to będzie w roku 2030 i tam padły takie słowa: „Nie będziesz miał niczego, ale będziesz szczęśliwy”. I oczywiście w świat poszła informacja, podsycana ostatnio, że to właśnie jest cel Światowego Forum Ekonomicznego, że to właśnie o to chodzi, żeby nam odebrać rzeczy, ale żebyśmy mimo wszystko byli szczęśliwi. Tylko jak się człowiek nad tym głębiej zastanowi, to można być szczęśliwym człowiekiem, nie mając dużo rzeczy. Można być szczęśliwym i wolnym, bardziej wolnym, nie mając własnego mieszkania. Bo łatwiej jest, a zatem daje nam to więcej wolności, kiedy po prostu rezygnujemy z wynajmu mieszkania i przenosimy się w inny koniec miasta, kraju, kontynentu do pracy albo po to, żeby nasze dzieci miały lepszą szkołę.

Naprawdę, można rzeczy wynajmować, pożyczać, użytkować w abonamencie, wcale niekoniecznie trzeba je mieć i naprawdę można być przy tym jednocześnie szczęśliwym.

Miej więcej

I zanim zaczniecie się buntować, że mówię, żeby mieć mniej, powiem też, żebyście mieli więcej. Bogactwo bardzo pomaga w osiągnięciu wolności. Im więcej pieniędzy masz, tym lepiej jesteś traktowany, tym na większą wolność możesz sobie pozwolić.

I nie chodzi tutaj absolutnie o wykupienie karty „Wychodzisz wolny z więzienia”. Nie żyjemy przecież w bananowej republice, gdzie się płaci prokuratorom i sędziom za korzystne wyroki, ale płaci się prawnikom i musisz mieć pieniądze na tych prawników. Jeśli będziesz mieć pieniądze na sprawę w sądzie i nie będziesz musiał podporządkować się silniejszemu od siebie, będziesz mieć więcej wolności. Te pieniądze, ten majątek, to bogactwo pozwala również tak o, z dnia na dzień wynieść się za granicę.

Albo jeśli przegapisz ten moment, kiedy możesz legalnie wykonać tę wazektomię czy inny zabieg medyczny w Polsce, pieniądze pozwolą Ci na to, żeby wyjechać i zrobić go komfortowo za granicą.

Nie będę już w ogóle wspominał o tym, że są takie miejsca na świecie, gdzie wystarczy po prostu zainwestować odpowiednią kwotę pieniędzy, żeby uzyskać obywatelstwo, a drugie obywatelstwo to zawsze jest taka dodatkowa warstwa wolności pod wieloma względami. Czyli miej więcej pieniędzy po to, żebyś mógł/mogła w razie czego wziąć się stąd z całym swoim majątkiem i wynieść gdzieś, gdzie będą Cię traktować lepiej, gdzie będziesz mieć więcej wolności. Niemal zawsze na świecie będą enklawy bardziej wolne. Miejsca, w których wolności będzie więcej niż w innych. Ale to właśnie pieniądze dają Ci wolność do przeniesienia się w takie miejsce.

Podnoś swoją wartość

Aby mieć tych pieniędzy więcej, podnoś konsekwentnie swoją wartość. Im bardziej jesteś ceniony jako pracownik, tym więcej tej niezależności, wolności uda Ci się wywalczyć.

Wyobraź sobie taką sytuację, że co 2 tygodnie chcesz mieć 1 dodatkowy dzień wolnego np. na to, żeby ze swoim dzieckiem spędzać więcej czasu. Jak łatwo Ci będzie wynegocjować to ze swoim szefem, jeśli jesteś najlepszym pracownikiem w firmie albo przynajmniej w zespole? Jak wielką wartość musisz mieć dla swojego pracodawcy, żeby on się zgodził dać Ci taki dzień wolnego? Nawet nie za te same pieniądze, ale w ogóle był skłonny do takich ustępstw. Jak dużo musisz dla niego znaczyć, żeby był w stanie dać Ci jeden dzień wolny w tygodniu?

Bądź dobrym pracownikiem, rozwijaj się, zdobywaj nowe umiejętności, nową wiedzę, nowe kontakty. Im głośniej jest o Tobie na rynku, na rynku pracy, tym łatwiej będzie Ci później znaleźć tę pracę, jeśli z niej zrezygnujesz albo Cię wyrzucą. Im lepszy jesteś na rynku, tym łatwiej Ci będzie rozmawiać z szefem o tym dodatkowym dniu wolnego, tym większe poczucie bezpieczeństwa i jednocześnie poczucie wolności będziesz mieć pracując tam, gdzie pracujesz. Im więcej masz doświadczenia, wiedzy, wykształcenia, tym łatwiej będzie Ci znaleźć nową pracę i odnaleźć się w tym nowym miejscu, także za granicą.

To oczywiście nie w każdym przypadku. Niektóre dyplomy trzeba w specjalny sposób przetransponować na nowy rynek, ale pomijając to, jeśli jesteś przykładowo dobrym handlowcem, odnajdziesz się na każdym rynku, jeśli tylko znasz język. No to naucz się tego języka i to najlepiej niejednego języka obcego. Bez języka zawsze będziesz mieć mniej wolności.

Rób jakiś biznes na boku obok Twojej normalnej pracy. Miej jakieś dodatkowe źródło pieniędzy. Po pierwsze dlatego, że jest to dodatkowy strumień pieniędzy, bo tak jak rozmawialiśmy, chcemy być bogaci, więc pomyśl o dodatkowym źródle dochodów, choćby miało to być jeżdżenie na Uberze albo rozwożenie wieczorem pizzy po pracy 2 razy w tygodniu. Zawsze są to dodatkowe pieniądze.

Szczególnie fajnie jest, kiedy udaje się zarabiać na rzeczach, które po prostu lubimy robić. Nie wiem, na renowacji mebli, na sklejaniu i malowaniu modeli, bo to wtedy jest połączenie przyjemnego z pożytecznym i z pieniędzmi. Przyjemne, pożyteczne, pieniądze. Ale każda taka robota na boku, to jest również dodatkowa możliwość przekwalifikowania się.

Mnie to dotknęło. Ja nie pracuję w wyuczonym zawodzie. Pracowałem w tym zawodzie, powiedzmy, przez kilka lat aż w końcu zaproponowano mi pracę w czymś, czym zajmowałem się po godzinach, pracując tam kiedyś w zawodzie, nie? I teraz to jest moja codzienna praca, tylko że ja tak chciałem, a mógłbym być na przykład zmuszony do tego. Mój zakład pracy mógł zostać zamknięty. Ja mogłem zostać z niego wyrzucony. Całe branże mogą czasem upadać. I mówi się, że ludzie z mojego pokolenia będą musieli się przekwalifikować przynajmniej dwa albo trzy razy w ciągu całego swego życia.

Łatwiej Ci będzie się przekwalifikować, jeśli będziesz zawsze robić coś na boku, przy czym mówiąc „na boku“ nie mówię, że w sposób nielegalny, unikając podatków, żebyśmy się rozumieli.

Funkcjonuj poza systemem

Następna rzecz. Staraj się funkcjonować również poza systemem, w jakikolwiek sposób ten system rozumiesz.

Na przykład płać gotówką, a nie tylko kartą płatniczą, nie tylko kupując w Internecie. Jeśli w ogóle nie będziemy płacić gotówką, to ta gotówka zniknie, bo de facto nikomu nie będzie potrzebna.

Buduj lokalne społeczności, które do współpracy nie potrzebują nadzoru czy też może opieki ze strony tego systemu. Kupuj rzeczy offline’owo, na targu staroci, od znajomych, od bliskich. Kupuj usługi od swoich sąsiadów. Nie kupuj wszystkiego w dużych internetowych portalach ogłoszeniowo-aukcyjnych, zwłaszcza w takich, które mają pozycję bliską monopolistycznej, delikatnie mówiąc.

Kupuj usługi u znanych sobie ludzi i płać im uczciwą, pełną stawkę, a nie, że idziesz do znajomego i oczekujesz zniżek. Jeśli to jest mój znajomy, kumpel, przyjaciel, sąsiad zależy mi na jego dobrobycie. Zależy mi, żeby jego biznes rozwijał jak najbardziej poza tym systemem, który na nim zarabia, dlatego chcę mu płacić zawsze pełną, uczciwą stawkę. To się też przyda na przyszłość w innym materiale, o którym też niebawem będę mówił.

W tym funkcjonowaniu poza systemem może chodzić też np. o to, że podpisując z jakimś kontrahentem umowę, zapisujemy w niej, że w razie czego umowy zapisuje się na złe czasy, na sytuacje awaryjne, że w razie czego zanim sprawę oddamy do sądu, spotkamy się u wyznaczonego z góry, bezstronnego, prywatnego przedsiębiorcy-mediatora i że ustalenia z tej mediacji będą dla nas obowiązujące. To można zapisać w umowie i to sprawi, że stajesz się tak naprawdę niezależny tego systemu sądowniczego, od dochodzenia swoich pieniędzy czy swoich racji przed sądem cywilnym czy tam gospodarczym, czy jakimś innym, nie wiem, nie znam się.

Płać poza systemem, trzymaj kryptowaluty i płać nimi. Im bardziej kryptowaluty się spopularyzują, im bardziej będą powszechne, im więcej ludzi będzie z nich korzystać, tym bardziej staną się tym, czego od nich zawsze oczekiwaliśmy, czyli takim wygodnym, anonimowym, bezpiecznym środkiem płatniczym. Może bitcoin nie jest akurat anonimowy, bo tam każdy może podejrzeć, ile jest pieniędzy czy tam bitcoinów w jakimś portfelu i jaka jest historia transakcji. Bitcoin nie jest anonimową kryptowalutą, ale jest walutą bardzo bezpieczną, trudną do kradzieży z Twojego własnego portfela, bo z giełd kryptowalut to one już często znikały.

Więc trzymaj te kryptowaluty, kup sobie ich trochę, tylko tych stabilnych, najstarszych bym powiedział, najbardziej wartościowych, najbardziej użytecznych kryptowalut, a nie jakichś tam Meme coinów związanych z rasami psów, kotów czy Bóg wie czego jeszcze, które istnieją tylko po to, żeby garstka ludzi na nich zrobiła, a potem puf i pieniądze znikną. Jeśli możesz, płać tymi kryptowalutami. Rób biznes z tymi firmami, które się nimi posługują. W Polsce wielu przedsiębiorców przyjmie od Ciebie płatności kryptowalutami, ale i tak wystawi Ci normalną fakturę. Normalną, chyba że podasz jakieś fikcyjne dane i wtedy Twój zakup będzie de facto poza systemem. Ja sam z wielką przyjemnością przyjmę od Was płatności w moim sklepie kryptowalutami. Nie musicie czekać aż one podrożeją, żeby je sprzedać i wymienić na złotówki i potem mi zapłacić. Z przyjemnością przyjmę Wasze kryptowaluty już dzisiaj.

Oczywiście kryptowaluty to nie jest rozwiązanie optymalne dla każdego i absolutnie nie zachęcam wszystkich z Was do inwestowania w nie, ponieważ część z Was się na tym przejedzie. Nie powinno się inwestować pieniędzy w coś, czego się nie rozumie, nie zna, ale z całą pewnością musisz trzymać część pieniędzy, nie mówię absolutnie, że wszystkie, to jest bardzo ważne, część pieniędzy i tylko część pieniędzy musicie trzymać poza tym systemem w formie gotówki, w formie złota, w nieruchomościach, w dziełach sztuki, w rodowej biżuterii, w czymkolwiek innym. W to wliczają się także zagraniczne waluty i zagraniczne konta.

Im bardziej jesteśmy niezależni od polskiego systemu bankowego i od tego, co się w nim dzieje, np. od inflacji, tym więcej mamy wolności.

Wreszcie nie ograniczaj się tylko do tych cyfrowych gigantów, o których się coraz więcej mówi, że nas kneblują, że odbierają nam wolność słowa. Wiecie, to jest tak, że to są wszystko prywatne firmy i ja uważam, że antywolnościowe byłoby odbieranie tym firmom prawa do decydowania o tym, co się na tych portalach może pokazywać. Ja w pełni akceptuję, z perspektywy wolnościowca, że YouTube może nie chcieć naszych materiałów, że Facebook może dać nam bana. Ja to akceptuję, nie podoba mi się to, ale akceptuję to ryzyko.

To, do czego Was zachęcam, to żeby minimalizować to ryzyko i pracować, działać, funkcjonować również w takich portalach, w takich miejscach, które są niezależne. Największą niezależność i największą wolność daje zawsze własna domena, własny hosting, tylko on nigdy nie jest własny, chyba że sobie postawicie serwer w domu, nie? Wtedy zależność od zewnętrznych czynników, od innych prywatnych firm robi się dużo mniejsza.

My np. mamy konto na YouTubie, ale także kopia wszystkich naszych filmów robi się na cda.pl, żeby w razie czego była dla Was dostępna, jeśli YouTube da nam kopa w tyłek. Mamy konto na Facebooku i na Twitterze, ale mamy też profil na Telegramie, mamy Newsletter, mamy blog. Wszystko po to, żeby móc się z Wami komunikować, kiedy ktoś da nam kopa z Facebooka albo Twittera.

Zamiast być mocno związanym z ekosystemem Facebooka i Google’a, zamiast korzystać z najpopularniejszych przeglądarek typu Firefox i Chrome, korzystajcie z przeglądarki Brave, która oprócz tego, że jest troszkę bezpieczniejsza i troszkę bardziej odporna na reklamy, to również pozwala Wam zarabiać pieniądze na wyświetlaniu Wam reklam, nie? W sensie, że kryptowaluty się zarabia, korzystając z tej przeglądarki. Jak ktoś chce pójść jeszcze dalej, to może sobie telefon kupić taki, żeby był w ogóle pozbawiony aplikacji Facebooka, Google’a czy w ogóle funkcjonował niezależnie od ekosystemu Apple’a, czyli po prostu starego telefonu bez aplikacji, ale można.

W skrócie można byłoby powiedzieć tak: żebyście żyli w taki sposób, żeby te zmiany w ogóle na Was nie wpływały. Żebyście mogli pracować zdalnie z mieszkania w centrum Warszawy, z domu pod miastem, z chatki w górach albo z zagranicy. Albo nawet z Polski pracować dla kontrahenta za granicą, dla zagranicznej firmy, która płaci w stabilniejszej walucie niż Polski złoty.

Żyjcie tak, żeby Wasze dzieci nie były zmanipulowane przez szkołę. Ogromnej większości z nas nie stać jest na prywatne szkoły, ani na to, żeby zrezygnować z pracy i uczyć dzieci samodzielnie. Tym niemniej takim minimum, które powinniśmy robić, to jest starać się zapobiegać temu praniu mózgów, którym nasze dzieci podlegają w szkołach. Nie chodzi mi tutaj nawet o to, czego się te dzieci będą miały teraz uczyć, np. dlaczego będą musiały wytłumaczyć, że katastrofa smoleńska była największą katastrofą w Polsce po drugiej wojnie światowej. Tu chodzi o to, że szkoła przede wszystkim uczy, żeby się nie wychylać, żeby być posłusznym trybikiem w maszynie. I to miało sens, kiedy chcieliśmy wyuczyć robotników do pracy przy taśmie. Dziś, kiedy oczekujemy, żeby nasze dzieci podbijały świat albo po prostu chcemy, żeby były wolnymi ludźmi, dziś musimy zadbać o ich edukację. Musimy nauczyć dzieci, żeby kwestionowały to, co do nich mówią nauczyciele. Żeby kwestionowały też to, co mówią do nich rodzice. W przeciwnym razie wychowamy sobie ludzi, którzy dają sobą sterować.

Tacy ludzie nigdy nie będą wolni. Zawsze znajdzie się ktoś, kto kupi ich głos i kto odbierze im wolność. I wiecie, może części z nas jest dobrze żyć, kiedy tej wolności jest mniej. Kiedy człowiek ma mało wolności, ma też mało odpowiedzialności. Nie musi podejmować trudnych decyzji, bo ktoś za niego myśli. Dla wielu ludzi jest to wygodne i naprawdę jestem ostatnią osobą, która będzie Wam chciała odebrać wolność do bycia posłusznym i zależnym od dużej machiny trybikiem. Jeśli żyjąc w ten sposób czujecie się dobrze, trzymam kciuki.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

10 komentarzy

  1. przechodzien pisze:

    Nie do końca spójne, nie do końca zrozumiałe, ale kilka praktycznywch wniosków ma sens

  2. sklfkefke pisze:

    zajmij sie tym co umiesz, nie błaznuj i nie rób siebie celebryty co to się wypowiada na dowolny temat a jednocześnei banuje wszystkich, którzy zwróca ci uwagę czy zaproponuja inny temat.
    Ostatnio blokowałes komentarze na temat wolności teraz sam piszesz i prawdę powiedziawszy to jestes niewiarygodny w tym co piszesz.

    • Krzysztof Lis pisze:

      No ale przecież moja wolność polega na tym, że nikt nie może mnie zmusić do publikowania tutaj treści, które są obraźliwe, kłamliwe, albo naruszają inne zasady dobrego wychowania.

      Nikt tu nigdy nie obiecywał bezwarunkowej wolności słowa. To miejsce traktujemy jak nasz dom, czy może raczej nasze biuro. Jak ktoś mi do biura przyjdzie i będzie wykrzykiwał, że jestem durniem, albo że nie należy zapinać pasów, bo to spisek koncernów motoryzacyjnych, które po prostu chcą zarabiać więcej pieniędzy, to zostanie potraktowany dokładnie tak samo, jakby pisał głupoty tutaj.

      Wolność nie polega na tym, że mam obowiązek publikować tutaj wszystkie komentarze.

      • wq23r4e23 pisze:

        wolnośc polega na tym, że wycinając jedno wycnasz też wiele innych (potencjalnie nie napisanych tutaj) rzaczy, zniechęcenie też czytelników.

        • Krzysztof Lis pisze:

          Tak, istnieje niezerowe ryzyko, że ktoś, kogo tutaj zbanowaliśmy, albo zniechęciliśmy do pisania kasując jego komentarze, już nic mądrego tu nigdy nie napisze.

          Do naszych zadań należy więc uważna ocena, czy na przykład ktoś, kto pisze, że admin jest bucem, ma oprócz tego coś mądrego do powiedzenia.

  3. eettr4ewrt pisze:

    Jesteś lewakiem i mówisz o wolności ale jakiejs takiej bezobjawowej 😉
    Ja jestem prawakiem i nie widze problemu by lewak prowadił taki portal. Ważne by pomagać ludziom i przygotowac siebie. A reszte wycieczek i oburzenie zostawmy innym.
    Zycia szkoda na zajmowanie się wszystkim.

  4. Ula pisze:

    Ale tutaj nikt nie chce zamykać TVNu! Chodzi o to, żeby udziały w mediach mieli w większości Polacy. I dziwne jest nie to, że chcemy to zrobić tylko to że dopuszczono do sytuacji, żeby większość mediów należała do zagranicy (radio Zet, radio RMF FM, TVN i inne) bo jesteśmy bombardowani obcymi wpływami a nawet o tym nie wiemy. W Niemczech ustawa zabrania tego, żeby medium miało udziały nieniemieckie w wartości powyżej bodajże 20%. I tak jest w wielu krajach. To Polska dała sobie wejść na głowę i wszystko oddala zagranicy. Nikt nie chce zamknąć TVN u tylko wprowadzić ustawę która nakaże tego, żeby większość udziałów należała do Polaków. Czyli Discovery musi sprzedać część udziału byle komu, byle Polakowi. Ja osobiście czekam na to od 10 lat i czekam na to kto będzie miał dość jaj żeby w końcu tą sprawę pociagnac

    • Krzysztof Lis pisze:

      Oczywiście, nie chodzi o to, żeby TVN zamknąć, tylko żeby tę stację podporządkować rządowi. Tak samo, jak udało się to zrobić z Polsatem. Niech sobie będzie, niech zarabia pieniądze, byle tylko za bardzo nie patrzyła rządowi na ręce i go nie krytykowała.

      Nie znam żadnych dobrych powodów, uzasadniających sensowność takich zmian. „Inni tak mają” mnie nie przekonuje.

      Muszę Cię zmartwić, proponowane przepisy wcale nie miały za zadanie sprawić, żeby większość udziałów należała do Polaków, bo równie dobrze mogły to być podmioty z Unii. Podajesz przykład Radia Zet, które w 40% należy do Agory, a pozostała część należy do podmiotu kontrolowanego w ok. 75% przez fundację zarejestrowaną w Holandii. A zatem te przepisy, które miałyby wejść w życie, nic by nie zmieniły w tym konkretnym przypadku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner