Wekowanie warzyw dla amatorów

Dzisiejszy wpis jest autorstwa jednego z naszych Czytelników, Pawła. Dostaliśmy go już we wrześniu, ze sporym opóźnieniem publikujemy dopiero teraz. Przepraszamy za opóźnienie Autora i Was, bo sporo porad z tego wpisu jest szczególnie przydatna jesienią… A tekst warto przeczytać i nauczyć się wekować, bo to jedna z lepszych metod na robienie zapasów żywności.

Zadanie jest proste, aczkolwiek pracochłonne. Wystarczy duży garnek i słoiki. Słoiki nie powinny mieć wyszczerbionego gwintu, a zakrętki do słoików nie mogą być powyginane. Generalnie powinno się kupować nowe, żeby mieć gwarancję szczelności, ale ja nigdy tego nie robię. Zarówno słoiki jak i zakrętki są „z drugiego obiegu”, zostają a to po miodzie, majonezie czy po czymś innym. Zawsze taki słoik myję i odkładam. Ostatecznie po co kupować, kiedy można mieć za darmo. Wiadomo – kryzys. 😉

Do słoika można wrzucić na przykład przecier pomidorowy. Dość praktyczna rzecz. Można z tego potem szybko zrobić zupę pomidorową czy spaghetti, bo ryż tudzież makaron ma długi termin przydatności i łatwo się przechowuje. Najprościej przecier robić z pomidora „Limy”. Pudliszki robią z tego pomidora między innymi Ketchup. Głównie dlatego, że cechą tego pomidora jest wysoka gęstość, co w praktyce oznacza wysoką wydajność, ze względu na niską zawartość wody. Zazwyczaj taki pomidor można też dostać w najniższej cenie. Oczywiście robiąc taki przecier nie kupujemy w sklepie, ani na rynku tylko na najbliższej giełdzie rolno-warzywnej. Co prawda najmniejsze opakowanie „Limy” do kupienia na rynku hurtowym to 20-sto kilogramowa skrzynka, ale zawsze można się dogadać z babcią, ciocią czy innym fanatykiem survivalu i podzielić taki zakup. Ostatnio na giełdzie taki pomidor kosztował w granicach 50 groszy za kilogram. Jeżeli ktoś jest bardziej zasobny finansowo może zaszaleć i zrobić przecier z pomidora „Malinówki”. Na giełdzie drobną malinówkę można kupić w granicach złotówki. Wychodzi drożej, ale dużo smaczniej, jest też mniej wydajna, ale należy tutaj pamiętać, że polny pomidor (jakim jest Lima) wymaga więcej oprysku, niż uprawy w szklarniach czy tunelach ze względu na większe wahania klimatyczne. To samo tyczy się kupnych Ketchupów bez konserwantów. Konserwantów niby nie mają, ale produkty takie zawierają resztki oprysków stosowanych przez plantatorów. Generalnie najzdrowszym pomidorem jest pomidor szklarniowy. Przy tym nie łudźcie się, że jeżeli na kartoniku od pomidora pisze, że jest Chroniony Biologicznie, to że rzeczywiście tak jest. Zazwyczaj nie jest. Co nie zmienia faktu, że i tak zdrowszego pomidora nie kupicie.

Przecier robi się w banalny sposób. Myjemy, tniemy, wrzucamy do gara i gotujemy. Nie ma sensu obierać skórki czy wykrawać trzpienia. Najszybciej potem taki wywar po prostu przecedzić przez jakieś sitko. Przy czym sitko nie może mieć za małych otworów, bo wywar mimo wszystko jest gęsty i może się okazać, że takie przepychanie przez sitko będzie pracochłonne. Nie będę się rozpisywał nad proporcjami, bo wariantów jest dużo. Wszystko to kwestia gustu. Na pewno musi być cukier i sól, ale szczegółowe proporcje musicie poszukać w sieci. Dla leniwych pierwszy link z brzegu http://przecierpomidorowy.com.pl/ .

Słoiki zalewamy do pełna. Chodzi o to, żeby nie było w słoiku powietrza. Zakręcamy i stawiamy do góry dnem na stole do ostygnięcia. Potem taki słoik trzeba poddać pasteryzacji. Wkładamy do garnka z wodą – koniecznie na dnie garnka szmatka, bo inaczej słoiki mogą pękać. Średnio 20 minut (chociaż niektóre źródła podają do 30 minut) po zagotowaniu wody słoik trzeba pasteryzować, przy czym po zagotowaniu ogień należy trochę zmniejszyć. Wyjąć i dokręcić wieczko o ile się da i gotowe. Podpisać i do szafki na czarną godzinę.

Są różne sposoby pasteryzacji. Można to robić nawet w piekarniku. Ja podałem jak ja to robię.

Oprócz przecieru pomidorowego, robię też różne warianty tzw. leczo. Używam paprykę, cebulę, czasami cukinię. Cebulę najlepiej białą, albo czerwoną. Na giełdzie czasami są dostępne worki pięciokilogramowe, ale o tej porze mogą być one rzadkością. Papryka jest droższa od pomidora, a w tym momencie obawiam się, że cena z dnia na dzień będzie rosnąć, chociaż możliwe, że w tym tygodniu niska cena jeszcze się utrzyma. Do przetworów nie warto kupować papryki w pierwszej klasie. I tak wszystko się tnie i gotuje, więc lepiej kupić tzw. „dwójkę”. Jest tańsza i w przypadku papryki nie dużo gorsza. Z pięciokilogramowego worka odpadną dwie, góra trzy papryki, a w zeszły piątek taki worek kosztował 10 złotych. Cukinię nie wszystkie przepisy uwzględniają, ale ja ją dodaję. Przy kupowaniu cukini należy zwracać uwagę, żeby była mała. Duża cukinia ma pestki i grubszą skórkę, gdzie skórki nie powinno się obierać, bo jest bardzo zdrową częścią cukini. Cukinia kosztuje złotówkę za kilogram, z czego zdarzy się, że i taniej da radę wyrwać. Do leczo dodaje się też czosnek. Bezwględnie kupować polski. Żaden hiszpański, egipski, grecki, a już broń Boże chiński. Żeby mieć pewność, że czosnek jest z Polski kupować uplecione z czosnku warkocze. Tylko polscy górale takie coś robią. Taki dobry jakościowo warkocz czosnku można powiesić w kuchni i mamy zapas na całą zimę. Nie jest on tani, ale ja na czosnku nigdy nie oszczędzam. W przypadku WSHTF i braku dostępu do leków, każde przeziębienie może okazać się katastrofalne w skutkach. Czosnek z miodem i mlekiem to stary i sprawdzony sposób, a lecznicze działanie czosnku jest znane chociażby częściowo praktycznie każdemu.

Przy okazji wypadu na giełdę rolną – proponuje kupić ziemniaki. Są śmiesznie tanie. Dwa, trzy złote za worek. Kupić, postawić do piwnicy czy chłodnej spiżarni i pogłębiamy swoją niezależność na zimę.

 

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

6 komentarzy

  1. kris pisze:

    swietniei przystepnie napisane,w przyszlym sezonie na pewno sprobuje.
    Czy ktos z tu obecnych wie gdzie taka gielda znajduje sie w Krakowie ?

  2. Oris pisze:

    Patrzę na tytuł – myślę coś dla mnie 😀 Wcale nie jest takie trudne jak myślałem, no i przyda się nie tylko w czasach kryzysu czy apokalipsy 🙂 Super poradnik, dzięks.

  3. Kozia pisze:

    Gotowanie słoików to apertyzacja, nie pasteryzacja.

    • Survivalista (admin) pisze:

      A dokładniej mówiąc, apertyzacja to jeden z rodzajów pasteryzacji.

      • Piotrek pisze:

        No nie, pasteryzacja jest max do 100 stopni C, a w autoklawach otrzymuje się wyższe temperatury. Apertyzacja to sterylizacja, a nie pasteryzacja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner