Wiatrówka w trudnych czasach albo na co dzień? Czy warto?

Od dziecka miałem kontakt z wiatrówkami, więc gdy mili panowie ze sklepu zbrojownia.pl zaproponowali, że podeślą nam kilka wiatrówek do pokazania na filmie i na blogu, długo się nie zastanawialiśmy.

Efektem tej współpracy jest niniejszy materiał, który ociera się o próbę ustalenia, czy jest sens mieć wiatrówkę na trudne czasy. I do czego mogłaby służyć.

Dostaliśmy do pokazania 4 różne wiatrówki marki Norica:

Dostaliśmy także kod rabatowy dla Was — daje 10% rabatu (także na produkty przecenione) i jest ważny do końca 2020 r.: ZBR219 .

Samego strzelania komentować nie będę, bo widać je na filmie. Nie chcę się też wypowiadać na temat celności tych wiatrówek, bo z całą pewnością nie mam ku temu odpowiednich umiejętności. Dotarły też do mnie prosto ze sklepu (i z fabryki), a więc wypadałoby najpierw wyregulować celowniki, czego nie zrobiłem, bo nie miałem jak i czym.

Dwie z tych wiatrówek mają klasyczny naciąg z łamaną lufą. Trzecia — dolny. Czwarta zaś jest pistoletem na kapsuły CO2.

Takie najbardziej klasyczne wiatrówki, czyli właśnie z naciągiem sprężynowym, wydają się być najbardziej odporne na sytuacje apokaliptyczne. Wystarczy kupić kilka paczek śrutu, by mieć spokój na naprawdę długi czas.

Wiatrówki w Polsce są popularne, bo to najtańszy i najłatwiej dostępny sposób na rekreacyjne strzelectwo. Bronią palną, nawet czarnoprochową, można strzelać (w celu sportowym lub szkoleniowym) tylko na strzelnicach. Nie wolno sobie tego robić w lesie czy na podwórku. Zupełnie inaczej jest oczywiście z wiatrówkami, z których można strzelać nawet w piwnicy czy w domu (jeśli ktoś tylko ma w nim odpowiednio dużo miejsca).

Przy strzelaniu z wiatrówek obowiązują te same zasady bezpieczeństwa, co w przypadku broni palnej. Identycznie się z nich celuje. To wszystko razem oznacza, że można bardzo tanio i w łatwy sposób rozwijać swoje albo cudze umiejętności strzeleckie.

Jeśli konkretnie o tę taniość chodzi, to za 100 złotych można kupić:

  • 2 000 szt. śrutu 4,5 mm,
  • 312 szt. nabojów kaliber .22 LR (jak np. do pokazywanego tu kiedyś karabinka Henry AR-7 Survival),
  • 125 szt. nabojów 9×19 mm,
  • 83 szt. nabojów do karabinków z rodziny AK, kalibru 7,62×39 mm.

Dobra wiatrówka jest ponoć w stanie zapewnić na dystansie 50 metrów skupienie rzędu 5 cm, co powinno pozwolić na trafienie bażanta w głowę. Jeśli więc uda się z pomocą wiatrówki upolować właśnie ptaka wielkości bażanta, kaczki czy łabędzia, można uznać, że i pod tym kątem są one przydatne w trudnych czasach.

Bez jakiejkolwiek papierologii w Polsce można mieć wiatrówki o energii wylotowej poniżej 17J. Wiatrówki o energii większej muszą zostać zarejestrowane na Policji. Można sobie wyobrazić sytuację, że kiedyś przepisy się zmienią i np. w stanie wojennym pojawi się nakaz oddania wiatrówek — ale nie ma żadnego rejestru wiatrówek poniżej limitu, więc Policja nie będzie wiedziała, do kogo należy zapukać w celu ich odebrania.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

16 komentarzy

  1. djans pisze:

    Potwierdzam w całej rozciągłości.

    Sam się wyuczyłem strzelania właśnie na wiatrówkach. Co prawda z uwagi na odmienną zasadę działania (tłok przemieszcza się do przodu, zamiast cofającego się zamka w bp) broń pneumatyczna zachowuje się nieco inaczej, ale samej zasady zgrywania przyrządów, czy ściągania spustu – jak najbardziej się można nauczyć.

    Potencjał survivalowy też znaczny. Wystarczy tylko sobie wyobrazić, że jeszcze w początkach dwudziestego wieku, podczas gdy Francuzi zajadali się żabami i ślimakami, a Niemcy – chrabąszczami, we Włoszech popularne były plebejskie dania ze skowronków i wróbli, a w Polsce wrony zwano „mazowieckimi kurami”. Nie wspominając już o czasach wojennych, kiedy powszechne było na wybrzeżu stawianie pułapek na mewy, a nawet w samej Warszawie łapano gołębie na parapetach za pomocą okiennic domykanych długim sznurkiem.

    Last but not least – może się kiedyś w PL zliberalizują przepisy na wzór niektórych innych państw, gdzie samodzielne wytwarzanie broni palnej na własny użytek jest w pełni legalne – wówczas lufa od wiatrówki 5,5 mm będzie jak znalazł na samodziałowego kbks-a 😉

  2. Bura2 pisze:

    Tylko nie rozpedzajcie się w poszukiwanie setek juli i nie wiadomo jakiej mocy obalajacej. To jest wiatrówka. Ona może skrzywdzić coś większego niż gołębia ale żeby ta Krzywda wywołała więcej niż rozdrażnienie to musi być dużo szczęścia po stronie strzelca.

    Wiatrówki to wspaniały sprzęt do nauki strzelania, ewentualnie po zmianie przepisów to do odstrzału niektórych szkodników. Ale nic poza tym.

    Sam mam bo lubię strzelać. Można już bardzo młodą młodzież zarażać tym pięknym sportem. Specjalnie na czas W to bym nie kupował wiatrówki. Bądź co bądź jest to jest rozmiarów długiej broni a ma osiągi plujki.
    Lepiej 400 zł bo tyle minimum kosztuje wiatrówka która nie jest złomem dorzucić do skarbonki z napisem rewolwer CP

  3. Maciej pisze:

    Zgadzam się z przedmówcą zabawka i tylko tyle. Ale zabawa bywa przednia. Starsi ludzie wiedzą że w stanie wojennym trzeba było zdać wiatrówki. Argument że policja nie będzie wiedziała gdzie zastukać jest błędny informacja na necie i tv i sam biegniesz aby zdać sprzęt inaczej sam sobie trudne czasy sprowadzasz. Skupienie przy 50m w granicach 5 cm masz cudowny sprzęt pozazdrościć – przynajmniej przy 17J. Po 50m może przebijesz kartkę to wszystko 17 J robi swoje. O pistoletach celowo nie piszę bo ich celność na dystansie powyżej 10m jest zerowa a o powtarzalności i skupieniu można zapomnieć. Więc tylko miła zabawa z zachowaniem zasad bezpieczeństwa, trzeba pamiętać o tym aby śrucina kogoś nie trafiła, las nie jest więc najlepszym miejscem do testów brak kulochwytu. Polecał bym miejsca takie jak stare żwirownie gdzie dokładnie wiemy jak daleko śrucina może polecieć.

  4. olo54 pisze:

    Na sierpówki, koty, stoki, gawrony, kaczki i bażanty idealna!
    Będzie co jeść tym bardziej że stado sierpówek i wróbli dokarmiam systematycznie.
    Tylko szoda troche będzie 7 lat dokarmiania i strzał=smutek.

    • jaro pisze:

      Polecam przeczytać art. 52.1 ustawy o ochronie przyrody tobie i gostkowi z filmiku. strzelanie do ptaków jest przestępstwem i jest karane. Kłania się KK – kodeks karny!

  5. Bura 2 pisze:

    Zależy jakich pistoletach. Jeżeli mówisz o tych co udają prawdziwą broń to tak. Te bardziej sportowe już strzelają trochę lepiej. Ale to w kategorii celność. Bo jeżeli chodzi o energię to jest właściwa do tego do czego je zaprojektowali – przebijania papieru.

    Zabawka ale bardzo edukacyjna. Zwłaszcza jeśli postawimy sobie za cel trudniejsze strzelanie niż trafić puszkę po piwie z podparcia z 10m.
    Mimo że to nie jest broń palna to do nauki celnego strzelania nadaje się znakomicie. Inaczej będzie strzelał ktoś kto nie strzelał nigdy a ktoś kto wystrzelił rozsądnie, a nie do puszek kilka paczek śrutu

  6. Maciej pisze:

    Pisałem o replikach pędzonych co2 jak u Krzysztofa. 1 magazynek od biedy później dramat. Jest drastyczna różnica pomiędzy zabawkami do 17J a bronią pneumatyczną. Podstawowe to rejestracja ( psychotesty, okulista, wywiad środowiskowy, możliwość strzelania tylko na strzelnicy ), cena, celność. Aby test autora były bardziej miarodajne fajnie by było wiedzieć z jakiego dystansu strzelał. Rozumiem problem z testami powiedzieć wprost to wam się na trudne czasy zupełnie nie przyda a wręcz może zaszkodzić ktoś dysponujący prawdziwą broń zobaczy coś co ją imituje i pacnie. Tak sam posiadam wiatrówki poniżej 17J dają frajdę i tyle.

  7. Wojto pisze:

    Zawody, o których Krzysztof wspomniał, są organizowane np, przez https://www.e-tawerna.pl/ we Wrocławiu i okolicach. Zapraszamy.
    A taka uwaga z przymrużeniem oka: może celność byłaby lepsza gdybyś zdjął osłonę z lunety 🙂

  8. J23 pisze:

    Panie i Panowie PAX, nie ma co polemizować, powiem wam tylko, że wszystkie wiatrówki, które przeszły przez Niemcy mają energię ok. 7 J pomimo, że pisze się, że mają energię do 17 J. Energia faktycznie mieści się w tym przedziale tylko jest sporo niższa. Niska energia niemek wychodzi z ich prawa, najlepiej kupować turki bo tu przynajmniej energia jest zbliżona do deklarowanej. Warto mieć wiatruówkę i przyuczać dzieci do strzelania bo w razie czego będą widziały jak celuje się z normalnej broni a to jest już dużo.

  9. mar_kow pisze:

    Tak jak Kolega @J23 – Hatsan w kalibrze od 4,5mm do 6,35mm w zależności do czego chcemy używać. Oczywiście nie z najniższej półki tylko +/- 1300zł… Można legalnie dokupić mocniejsze sprężyny żeby półlegalnie wzmocnić… Zakup jest też kwestią rozważenia – niewiele dokładając można kupić używkę karabinu czarnoprochowego np. Hawkena w kalibrze .45. Oczywiście dobrze jest mieć i jedno i drugie.

  10. Brendi pisze:

    Fajna sprawa do zabawy, do złapania bakcyla i pobawienia się czymś poważniejszym. Nie rozumiem tylko dlaczego w Polsce ogranicza się dostęp do broni? Mimo wszystko jak ktoś mocno chce to ją posiada i trochę tych ludzi jest a jakoś nie słychać żeby ktoś latał po mieście i strzelał do wszystkich.

  11. pk79 pisze:

    Ludzie wiecie,że teraz jest łatwo zdobyć pozwolenie na broń.
    Zapis do klubu-robicie patent , lekarz i wypisujecie papiery o pozwolenie lub klub wam wypisze…
    pozdrawiam
    ps. kiedyś też przebierałem w wiatrówkach i mimo już sporego arsenału broni ostrej zostawiłem jedną Hatsan apachi 5,5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.