Wojskowe zegarki dla prawdziwego mężczyzny. 5 modeli inspirowanych militarną stylistyką

Zegarek w wojskowym stylu powinien być zarówno funkcjonalny, jak i wytrzymały. Musi też dobrze się prezentować i podkreślać twoje pasje oraz styl życia. Oto 5 modeli, które spełnią te wymagania.

Zegarek to nie tylko sprzęt, który dostarczy ci informacji niezbędnych do planowania dalszej trasy podczas wyprawy. To też sposób na wyrażenie siebie i pokazanie innym swojego gustu, sposobu patrzenia na świat i pasji. Wybierając więc zegarek utrzymany w militarnej stylistyce warto więc zwrócić uwagę nie tylko na jego funkcjonalność, ale też to, jak prezentuje się w połączeniu z codziennymi stylizacjami. By nieco ułatwić to zadanie, przygotowaliśmy zestawienie 5 modeli przydatnych podczas outdoorowych wypadów, a jednocześnie wyróżniających się atrakcyjnym, sportowym designem.

Casio GW-9400-3ER Rangeman

G-Shock to seria wprost idealna dla miłośników survivalu i innych outdoorowych aktywności. Zegarki, które w niej znajdziemy świetnie radzą sobie ze wszystkimi trudnościami życia w terenie – są odporne na wstrząsy, wodę (do 200 metrów) oraz błoto i inne zabrudzenia. Nawet podstawowe modele oferują też wiele funkcji przydatnych tym wszystkim, którzy wolnego czasu nie lubią spędzać na kanapie. Nie inaczej jest w przypadku Casio GW-9400-3ER, który poza podstawowymi funkcjami zegarka, wyposażony został również w kompas, termometr, wyświetlanie godzin wschodów i zachodów dla danego miejsca oraz wysokościomierz. A wszystko to zamknięte w wytrzymałej, nawiązującej do militarnego wzornictwa, obudowie. Egzemplarz powystawowy w sklepie https://www.zegarek.net/ możesz kupić z blisko 700-złotowym rabatem.

Timex TW5M18300 Command

Ten model to propozycja przede wszystkim dla minimalistów lub tych, którzy mają osobny krokomierz, wysokościomierz czy kompas. Timex TW5M18300 to zegarek, który oferuje tylko niezbędne, podstawowe funkcje, takie jak godzina, data, stoper czy alarm. Dzięki temu dostępny jest w budżetowej cenie, bo kosztuje niespełna 400 złotych. Przypadnie do gustu wszystkim szukających prostego, niezawodnego zegarka o militarno-outdoorowym designie.

Aviator MIG-29 SMT Chrono

Nazwa tego modelu nie wzięła się znikąd. To nawiązanie do legendarnego rosyjskiego myśliwca MIG-29, którego egzemplarze znalazły miejsce również w polskiej armii. Lotnicze inspiracje są widoczne w samym projekcie zegarka – typowe czasomierze dla pilotów przypomina też dużą kopertą i pierścieniem logarytmicznym. Cała konstrukcja jest naprawdę solidna, więc z powodzeniem sprawdzi się w terenie – łącznie z zanurzeniem w wodzie lub kąpielą w jeziorze. Aviator MIG-29 SMT Chrono to model, którego możesz używać nie tylko podczas wypadów, bo eleganckie wzornictwo dopasuje się również do półoficjalnych stylizacji.

Traser TS-109048

Kolejna propozycja dla wszystkich, którzy zamiast rozbudowanej listy funkcji wolą klasyczne wzornictwo i wskazówkową tarczę. Traser TS-109048 to model dla minimalistów – zarówno, jeśli chodzi o design, jak i wagę, bo dzięki zastosowaniu ultralekkiego i bardzo wytrzymałego polimeru zbrojonego włóknem szklanym, waży jedynie 97 gramów wraz z tekstylnym paskiem. Ten również zasługuje na uwagę – przy jego projektowaniu producent inspirował się kultowymi w wielu kręgach natowskimi paskami.

Suunto Traverse Slate

Jeden z najbardziej zaawansowanych modeli, jakie znajdziesz na https://www.zegarek.net/zegarki/meskie/index.html. Przyda się podczas treningu, weekendowego wypadu i poważnej wyprawy, a noszony na co dzień na pewno przyciągnie niejedno spojrzenie. Ten przystosowany do pracy w najtrudniejszych warunkach zegarek oferuje multum funkcji przydatnych w terenie – na czele z GPS, kompasem, krokomierzem i wskaźnikiem pływów morskich.

Mogą Cię zainteresować także...

15 komentarzy

  1. M pisze:

    Nie podoba mi się ten ” Materiał sponsorowany”.

  2. polar rrr pisze:

    Trochę słabo że wpadło badziewne Suunto zamiast chociażby zdecydowanie bardziej pasującego do tematyki Garmina Instinct lub Instinct Solar.

  3. Nazwa pisze:

    Może chociaż ZDJĘCIE omawianego zegarka?

  4. Nazwa pisze:

    Ten portalik już od dawna zajmuje się handlem i bierze kase od sponsorów.
    Żeby chociaż coś ciekawego nawet nie wiadomo do jakiej głębokości można pływać.
    Tekst jak z Interr.

    • Ten portalik nie musiałby się zajmować handlem i brać kasy od sponsorów, gdyby:
      1) jego autorzy bogato się ożenili,
      2) jego autorzy wygrali w Lotto,
      3) jego czytelnicy płacili za korzystanie z niego.

      Żadna z tych sytuacji nie ma miejsca. Autorzy poświęcają na tworzenie treści na ten portalik swój własny, prywatny czas, który mogliby spędzić z rodziną, albo na dodatkowej pracy, by zarobić dodatkowe pieniądze. Co więcej, autorzy płacą też za utrzymanie tego serwisu, za domenę, hosting, za certyfikat SSL.

      Niech więc nikogo nie dziwi, że autorzy chcą czerpać korzyści finansowe ze swojej pracy i czasu poświęcanego od 10 lat na rozwój Domowego Survivalu.

      Chętnie opublikujemy napisany przez Ciebie artykuł na temat zegarków, tak szczegółowy, jak tylko sobie zażyczysz. Dane kontaktowe znajdziesz na stronie.

      • Kinia pisze:

        Wszystko co napisałeś to prawda. I nikt chyba nie ma żadnych wątpliwości, że prowadzenie takiego portalu i kanału YT to po prostu forma zarabiania, a więc pojawiają się produkty, tematy i sklep aby można było zarobić. Choćbyś nie wiem jak się zarzekał nikt nie uwierzy, że wszystko robisz „po kosztach” w wolnej chwili z pasji skoro 10 lat pracowałeś na markę. Problem leży w czymś innym. Problem leży w pseudo obiektywności takiej strony. Po latach kiedy strona stała się biznesem nie można polegać na jej treściach i poradach, gdzie zawsze występuje lokacja jakiegoś produktu, bo Tobie i dystrybutorowi się to opłaca. Dlatego o ile dawniej strona była z pasji to teraz jest to dla mnie komercyjny portal, któremu po prostu nie ufam. Żałuję, ale nie mam też czasu oglądać YT, bo czytam 10x szybciej niż tempo z jakim cieknie właściwa treść z filmiku YT, więc w zasadzie portal stał się bezużyteczny poza paroma starymi, pisanymi artykułami. Mam nadzieję, że prawidłowo wyartykułowałam żale czytelników, którzy czują to samo tylko nie potrafili tego napisać :).

        • Rozumiem, że ufasz wyłącznie tym treściom, za które w internecie płacisz, pozbawionym reklam. Są jeszcze takie miejsca. Coraz ich mniej, ale wciąż są.

          Cała reszta musi się z czegoś utrzymywać.
          Albo z reklam, które są obok treści (co wymaga ogromnych zasięgów, bo za 1 000 wyświetleń takich reklam obrazkowych, jak u nas na stronie, to się rzadko zarabia więcej, niż 5 złotych).
          Albo z publikowania artykułów sponsorowanych, dostarczanych przez reklamodawców (co robimy my, od zawsze transparentnie, oznaczając je tak, jak ten niniejszy).
          Albo z współprac z reklamodawcami, polegających np. na testowaniu jakichś produktów.

          My całkiem często jakieś rzeczy testujemy. Bardzo rzadko bywa tak, że dostajemy za to jakieś pieniądze, zazwyczaj po prostu produkt u nas zostaje. Wtedy zawsze jest o tym mowa na materiale (że produkt do testowania dostaliśmy od dystrybutora, sklepu, producenta). I w tym zakresie też jesteśmy transparentni od bardzo, bardzo dawna, od samego początku. Jeden z pierwszych takich materiałów opublikowaliśmy kilka miesięcy po uruchomieniu bloga, w listopadzie 2010 r. Na początku tekstu jest mowa o tym, że sprzęt dostaliśmy do testów ze sklepu internetowego, z którym współpracowaliśmy. Żeby nie było, że dopisaliśmy to teraz, tu masz zrzut tej strony z archive.org, zrobiony parę miesięcy po publikacji tekstu

          Biorąc pod uwagę ten fakt, że takie testy publikowaliśmy już w pierwszym roku istnienia serwisu, zabawnie brzmi komentarz „po latach (…) strona stała się biznesem [i] nie można polegać na jej treściach i poradach”.

          A co do tego, czy można, czy nie można polegać… Skoro od 10 lat publikujemy tego typu materiały, to chyba przez ten czas, gdybyśmy kłamali, gdybyśmy pisali laurki produktom, które są gówniane, gdybyśmy Was wprowadzali w błąd, to chyba ktoś zwróciłby na to uwagę, prawda? Chyba nie dałoby się tego przez tak długi okres ukrywać? No gdzieś musielibyśmy popełnić błąd, czyż nie?

          No niewykluczone, że gdzieś się pomyliliśmy, ale od samego początku publikujemy wszystkie tego typu materiały zgodnie z etyką blogvertisingu (na co zwracał mi uwagę Krzysiek, gdy chciałem ten blog te 10 lat temu założyć). Jeśli produkt ma zalety, mówimy o nich. Jeśli ma wady, które go w naszym odczuciu dyskwalifikują, też o tym mówimy. I jednocześnie jasno wspominamy, kiedy coś dostaliśmy do testów, bo to może rodzić (w naszym przypadku bezzasadne) przypuszczenia, że chwalimy go tylko po to, by później dostać więcej kolejnych gadżetów. Tu jest osobny materiał, w którym Krzysiek się do tego zagadnienia i takich zarzutów odniósł.

          A co do bezużyteczności portalu poza starymi artykułami, to ten komentarz jest wyjątkowo kuriozalny i pozbawiony sensu. Niemal wszystkie materiały wideo (za wyjątkiem filmów typu Q&A) posiadają zawsze wersję tekstową na blogu, która przedstawia dokładnie tę samą treść. Czasem skróconą, pozbawioną niuansów i przydługich dygresji (zdarza mi się, że spisuję ją i publikuję tutaj ja, ale zazwyczaj robi to Krzysiek), ale niemal zawsze ona tutaj jest. Spośród 10 ostatnich materiałów:

          1. https://domowy-survival.pl/zamieszki-2-gdy-nie-zdazysz-uciec/ (ma wersję tekstową)
          2. https://domowy-survival.pl/co-robic-w-czasie-zamieszek/ (ma wersję tekstową)
          3. https://domowy-survival.pl/drogowy-survival-2-3/ (ma wersję tekstową)
          4. https://domowy-survival.pl/drogowy-survival-1-3/ (ma wersję tekstową)
          5. https://domowy-survival.pl/czy-czlowiek-poradzi-sobie-bez-swojego-stada/ (ma wersję tekstową)
          6. https://domowy-survival.pl/12-zasad-nowoczesnego-survivalu/ (ma wersję tekstową)
          7. https://domowy-survival.pl/handel-barter-w-trudnych-czasach-dlaczego-moze-sie-nie-udac/ (ma wersję tekstową)
          8. https://domowy-survival.pl/po-co-ci-tyle-zestawow-przetrwania/ (ma wersję tekstową)
          9. https://domowy-survival.pl/biolite-firepit-recenzja/ (ma wersję tekstową)
          10. https://domowy-survival.pl/polityka/ (ma wersję tekstową)

          jak sama widzisz, wszystkie 10 miały wersję tekstową.

          W czasie, gdy powstawały te filmy, na kanale pojawiły się także bodaj dwa odcinki Q&A oraz ten film o tym, jak Krzysiek ogląda swoje stare filmy. Czyli format typowo YouTube’owy, który poza YT nigdzie nie funkcjonuje.

          Dlatego opinia, że blog jest teraz bezużyteczny, bo może nie jesteśmy uczciwi, a poza tym to nie publikujemy już tekstów a tylko same filmy, jest wzięta z dupy.

  5. Kinia pisze:

    Bardzo rozbudowana ta obrona i mogę podziwiać, że tak ładnie bronisz swoich racji, ale czy to zmienia cokolwiek w artykule o zegarkach? Nic. Co do zaufania treściom to ufam tym, które subiektywnie oceniam na pisane z pasji, uczciwe i obiektywne. Nie twierdzę też, że wszystkie treści są tu bezużyteczne, po prostu z biegiem czasu dało się odczuć różnicę w formie strony ewoluującej w, jak sam napisałeś, portalik. Nie zaglądam Ci do kieszeni ale znam doskonale zarobki na YT oraz wielkości kontraktów na lokację produktów. A koszty? Dobry serwer VPS ~20zł x 12 = 240 zł. Domena? 57 zł. SSL? No sory, pół świata używa darmowego let’sencrypt. Więc dramatyzowanie na temat kosztów serwera itd. to dla naiwnych bez fachowej wiedzy. Więcej kosztował sprzęt do nagrywania filmików niż ten cały serwer na neteasy i certyfikat od zdzierców z home.pl (za 3 dni się kończy). Co do całej reszty. Nadal obstaję przy stronie z tekstami, zdjęciami i komentarzami zamiast tekstów, hej hoo, widać mnie? czy wy też widzicie logo na mojej gębie? czekajcie tylko kliknę tu i tam, aha nie zapomnijcie o łapkach w góre itd. No sory, ale to jest papka dla jełopów a nie dla inteligentnych ludzi. I tak na koniec, drogi adminie nic się z dupy nie bierze 🙂 wszystko ma swoje logiczne wytłumaczenie.
    Niemniej przyznaję Ci rację, streszczenia filmów jakie są ale są, napis przy tytule artykuł sponsorowany, jest, jak ktoś nie chce, wchodzić nie musi. Opisałam raczej rozszerzony punkt widzenia wcześniejszych narzekaczy, możesz się jak najbardziej z nim nie zgodzić.

    • Czy to zmienia cokolwiek w sprawie tego artykułu? Nie.
      Mam natomiast nadzieję, że zmieniło Twój pogląd na kwestię naszej pracy jako całości.

      Opublikowaliśmy tu na przestrzeni 10 lat jakieś 650 artykułów.
      Nagraliśmy na kanał jakieś 300 filmów.
      Moderujemy fanpage, grupę dyskusyjną, kiedyś było jeszcze forum, zanim się popsuło. Do tego Encyklopedia Nowoczesnego Survivalu.

      Roboty przy tym jest mnóstwo. Nikogo nie powinno zatem dziwić, że gdy pojawia się okazja zarobienia pieniędzy w sposób etyczny, to z tych okazji zazwyczaj korzystamy.

      O kosztach już napisałaś — i rzeczywiście, sprzęt do nagrywania, z którego korzysta Krzysiek, kosztował pewnie parę razy więcej, niż cały dotychczasowyc hosting, domena i SSL razem wzięte.

      Rozumiem, że mogą Cię nie interesować filmy, na których Krzysiek sobie rozmawia z widzami. Dlatego gdy zaczynaliśmy działać na YT zakładaliśmy, że w dalszym ciągu tekstowe wersje materiałów zawsze będą się na blogu pojawiać. I pomijając pojedyncze wyjątki (np. wciąż jeszcze nie ma tekstowej wersji materiału o szyciu ran) do tej pory nam się to udaje.

      Cały Twój komentarz jest po prostu niesprawiedliwy i krzywdzący. Gdybym nie zajmował się tym z pasji, to bym już dawno to sobie odpuścił. Lekko licząc poświęciliśmy z Krzyśkiem na samo tworzenie tej treści tutaj jakieś 250 dni roboczych pracy. Pieniądze, które na blogu od początku jego istnienia zarobiliśmy (wliczając nawet książkę, którą pisaliśmy od zera, zamiast tylko przeredagować teksty z bloga) nawet w małej części nam tego nie zrekompensowały.

      Od samego początku, gdy pojawiły się pieniądze, zakładałem, że jeśli publikuję jakiś materiał sponsorowany (bo np. ktoś mi coś podesłał do testów), to o tym transparentnie mówię. Po to właśnie, żeby ludzie wiedzieli, kiedy testuję coś co kupiłem sam, a kiedy coś, co dostałem od dystrybutora. Po to, by mogli się nauczyć, że nie ma to żadnego wpływu na moją opinię, która zależy tylko od tego, czy produkt jest dobry czy zły. Od początku wiedziałem, że jedna pozytywna opinia o złym produkcie oznacza koniec naszej wiarygodności jako autorów i że to jest rzecz absolutnie kluczowa, o którą musimy dbać w pierwszej kolejności.

      I mam wrażenie, że do teraz nam się to udaje.

      A na to, że niektórzy mimo wszystko nie są w stanie nam zaufać, nie mam wpływu. Po prostu mi z tego powodu jest trochę smutno.

  6. Koteu pisze:

    @Kinia niepotrzebnie sie naprodukowalas. Ton odpowiedzi „adminow” jest zawsze jednakowy od samego poczatku tego serwisu – „to my mamy racje a jak sie nie podoba to patrz pk.t 1”. Wystarczy spojrzec na historyczne wpisy. Strona to biznes. Stworzona po to aby uruchomic sklep. To jest po prostu biznes. Pieprzenie ze autorzy poswiecaja swoj prywatny czas zamiast spedzac go z rodzina lub dodatkowo zarabiac to czysta hipokryzja. Pewno moj komentarz nie przejdzie ale to nie szkodzi, na tym polega posiadanie takiego biznesu, mozna manipulowac opiniami.

    • Wydaje mi się, że nie rozumiesz słowa „hipokryzja”, bo jego użycie tutaj jest kompletnie bezzasadne.

      Piszę teksty w czasie, który mógłbym poświęcić na inne rzeczy. Na odpoczynek, czytanie książek, przytulanie się z żoną albo zabawy z dziećmi. Albo na dorabianie sobie po pracy, przecież mógłbym np. jeździć na Uberze albo rozwozić jedzenie rowerem z Uber Eats. Tymczasem nie robię tego, świadomie poświęcając ten czas Wam.

      Nie wiem, dlaczego wydaje Ci się, że mówienie o tym w ten sposób to hipokryzja.

      Gdybym 10 lat temu wiedział, ile dzięki prowadzeniu tej strony zarobimy i miało to być jedynym celem jej istnienia, to bym jej nie zakładał. A zrobiłem to głównie po to, by zacząć dzielić się swoją wiedzą, doświadczeniami, przemyśleniami na temat, który w polskim internecie niemal w ogóle się w uporządkowanej formie nie pojawiał. Chciałem też móc później wymieniać się doświadczeniami z innymi, którzy będą do nas przychodzić i czerpać także z ich wiedzy.

      Ale że założyliśmy tę stronę po to, by prowadzić sklep, to jest już wyjątkowo kuriozalna opinia. Kiedy zaczynałem pisać Domowy Survival to sądziłem, że nikt nie będzie chciał o tym czytać za bardzo, a co dopiero kupować produkty dedykowane przygotowaniom na sytuacje awaryjne…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner