Inflacja: TOP 10 metod na obronę przed nią (i dlaczego jest ona zagrożeniem)

W dzisiejszym materiale pogadamy o inflacji. Jej znaczący, gwałtowny wzrost może oznaczać koniec świata jaki znamy i poważne kłopoty dla bardzo wielu z nas. Za moment wytłumaczę Wam, dlaczego tak uważam i pokażę 10 metod zabezpieczenia przed inflacją.

Może w ogóle zacznijmy od tego, czym jest inflacja i dlaczego powinniśmy się jej obawiać. O inflacji dużo się mówi w mediach, tak jakby to miało jakiekolwiek znaczenie… Przecież i tak zawsze tankuję samochód za 100 zł, a dzięki zmianom na rynku i działaniom polityków okazuje się, że mamy coraz lepsze dystrybutory na stacjach, bo one coraz szybciej nalewają za te 100 zł, no nie? 😉

Inflacja polega na tym, że rosną ceny, ale to nie jest tak, że drożyzna i wzrost cen są przyczyną inflacji. Jest raczej na odwrót. Inflacja powoduje wzrost cen, a ponieważ te 2 zjawiska są ze sobą nierozerwalnie związane, to czasami może się wydawać albo politycy mogą chcieć nam tłumaczyć, że wzrost cen oznacza inflację.

W dużym skrócie: inflacja polega na tym, że pieniądz traci na wartości, ponieważ w gospodarce zaczyna tego pieniądza krążyć coraz więcej. Kiedy gospodarka rośnie, kiedy wartość towarów wytwarzanych w gospodarce również rośnie, no to logiczne jest, że powinna rosnąć ilość pieniędzy krążących w tej gospodarce. Natomiast kiedy gospodarka się nie rozwija tak szybko, jak zwiększa się ilość pieniądza na rynku, wtedy właśnie mamy do czynienia z inflacją. Nie jestem najbardziej kompetentną osobą, żeby tłumaczyć dokładnie, na czym to polega, więc jeśli będzie potrzebować, to sobie doczytajcie.

W każdym razie: niskie stopy procentowe i łatwe udzielanie kredytów w systemie rezerwy cząstkowej oznaczają, że pieniędzy na rynku robi się coraz więcej. Przez to zaś pieniądz traci na wartości, bo skoro towaru jest tyle samo, a pieniędzy coraz więcej, no to coraz mniejszą część, coraz mniejszą ilość tego towaru możemy kupić za tę samą kwotę pieniędzy. To jest chyba logiczne. I widzimy wzrosty cen.

Najbardziej chyba w tej chwili widzimy je na stacjach paliw. Codziennie sobie jadąc samochodem, przejeżdżamy obok tych stacji, widzimy coraz to wyższe ceny. Widzimy, że za ten sam koszyk zakupowy w sklepie płacimy coraz więcej i to jest ten bezpośredni skutek inflacji, czyli wzrost cen

Są też skutki pośrednie. To, że drożeje paliwo, oznacza, że drożeje wszystko, co jest w jakiś sposób zależne od paliwa. Im bardziej coś jest zależne od paliwa, tym bardziej to będzie drożało. Przykładowo: produkty rolne, zależne w ogromnej części od nawozów sztucznych, produkowanych w zakładach chemicznych z ropy i gazu, i od paliw do maszyn (oczywiście też od środków ochrony roślin, od amortyzacji tych maszyn i tak dalej), ale zależne od tych 2 istotnych czynników będą drożeć.

Wyższa inflacja powoduje też większe ryzyko na rynku. Większe ryzyko wszystkiego, no bo trudno jest zaplanować produkcję czegokolwiek. Na prostym przykładzie: trudno jest zaplanować i kosztorysować budowę domu jednorodzinnego będąc deweloperem, jeśli nie wiemy, ile będzie za jakiś czas kosztować blacha na dach, ile będzie kosztować praca kogoś, kto ten budynek fizycznie wzniesie, ile będzie kosztować beton, ile będzie kosztować paliwo do agregatu czy paliwo, żeby przywieźć ten beton na plac budowy. To są wszystko naczynia połączone. I trudno jest planować jakikolwiek biznes, nie będąc w stanie ocenić, czy ten biznes się opłaci. Dlatego ryzyko biznesowe będzie rosnąć.

Co więcej: w ślad za rosnącą inflacją powinny, i na pewno docelowo będą rosnąć, stopy procentowe, to z kolei oznacza, że kredyt stanie się droższy. Kredyt, którym posiłkują się w ogromnej mierze firmy na polskim rynku, np. budując nowe inwestycje. Kupując nowe maszyny, czasami nawet przedsiębiorcy zaciągają kredyt, de facto kredyt kupiecki. W hurtowni kupując jakiś towar, z opóźnionym terminem płatności, kupując blachę, którą później przerobią na kuchenki turystyczne, blachodachówki, czy, nie wiem, samochody elektryczne, których w Polsce produkują przecież miliony.

To ryzyko rośnie i to z kolei oznacza, że biznesy będą upadać. Na tak niebezpiecznym, mało stabilnym rynku jest dużo większe ryzyko upadku firmy albo nawet tylko utraty pracy. Bo jak upadnie firma, to tracą pracę wszyscy, a tak może straci pracę tylko część. To ryzyko rośnie.

I trzeba sobie jasno powiedzieć jedną rzecz: inflacja to jest podatek. To jest podatek, który rządzący na nas de facto nakładają, pożyczając pieniądze w formie obligacji na rynkach, sprzedając te obligacje, a następnie odkupując je za mniejsze pieniądze, ponieważ w międzyczasie pieniądze straciły na wartości. Rządowi się tych pieniędzy udało dodrukować, więc siłą rzeczy jest w stanie taniej obsługiwać swój dług. Dla państwa to dobre, dla obywateli mniej, dlatego myślę, że możemy śmiało o tym myśleć w kategoriach podatku. Inflacja to podatek.

A jak to się przekłada na nasze życie, na ten koniec świata, jaki znany? Wzrost inflacji oznacza wzrost ryzyka finansowego, że popłyniemy, jeśli mamy kredyty, że stracimy nasz majątek, jeśli mamy jakieś oszczędności albo majątek w jakiejkolwiek innej formie, albo że właśnie stracimy źródło dochodów: prace, firmę, etat, zlecenia itd. I dlatego właśnie przed inflacją musimy się bronić.

Zaznaczą tylko na początek, że te rzeczy, o których piszę w tym materiale, to nie są w żadnym stopniu moje zalecenia, ponieważ ja nie jestem doradcą finansowym, żebym mógł cokolwiek radzić. To są rzeczy, które ja uważam za słuszne. Ja, zwykły, prosty inżynier.

1. Poduszka finansowa

Po pierwsze i absolutnie najważniejsze, kluczowe jest, żeby mieć jak największą poduszkę finansową. Z jednej strony to się może wydawać nielogiczne. Jeśli boimy się inflacji, czyli tego, że nasz pieniądz traci wartość: jaki sens ma trzymanie dużych ilości tych pieniędzy? Ano właśnie taki, że w razie utraty pracy ta poduszka finansowa będzie miała niebagatelne znaczenie.

A zatem staramy się jak najwięcej oszczędzać, jak najwięcej ciąć koszty, sprzedawać niepotrzebne rzeczy, po to, żeby odzyskać jakieś pieniądze, które w te rzeczy wpakowaliśmy, np. samochód. Teraz coraz więcej firm pracuje zdalnie, może tak zostanie na zawsze, może naprawdę nie trzeba już mieć 2-3 samochodów w każdej rodzinie. Może wystarczy 1 albo 2. Wtedy jeden można sprzedać, co da nam jakieś pieniądze, a po drugie: zmniejszy koszty. Trzeba zapłacić za ubezpieczenie, trzeba zapłacić za przegląd itd. Nawet jeśli samochód stoi i się nie rusza.

Odkładaj, szukaj oszczędności, sprzedawaj, co jest Ci niepotrzebne. Sprzedawaj w szczególności to, co jakieś koszty dla Ciebie generuje.

2. Spłać kredyty

Po drugie: kiedy rośnie inflacja i rosną stopy procentowe, jest ogromne ryzyko, że popłyniemy na kredytach, np. na kredytach hipotecznych. Historia Polski z ostatnich 30 lat zna takie sytuacje, kiedy ludzie popłynęli na kredytach hipotecznych, których po prostu nie byli w stanie od pewnego momentu obsługiwać. Tak się może zdarzyć również teraz.

Jeśli jesteśmy zakredytowani pod korek, czyli przynosimy co miesiąc do domu tyle pieniędzy, że wystarcza nam na koszty życia oraz ratę kredytu i nagle okaże się, że rata kredytu wzrośnie o połowę albo nasze zarobki spadną, również ze względu na inflację, może się okazać, że nasza rodzina po prostu będzie musiała sprzedać mieszkanie, spłacić kredyt i przeprowadzić się do mieszkania wynajętego.

To nie jest dobry moment na pożyczanie pieniędzy i kupowanie nowego mieszkania czy samochodu. Absolutnie nie.

Jeśli masz kredyt: staraj się go jak najbardziej nadpłacać albo przynajmniej bądź gotowy do tego, żeby go nadpłacać, bo na razie jeszcze stopy procentowe nie wzrosły bardzo mocno. Na razie koszty obsługi kredytu nie wzrosły bardzo. Jeszcze się może opłacać trzymać te pieniądze jako poduszkę, jako zabezpieczenie, niż spłacić nimi kredyt, ale sytuacja może się zmienić, więc bądź na to przygotowany.

3. Kup dziś coś, co zużyjesz w przyszłości

Po trzecie: wydając pieniądze dziś na rzeczy, które zużyjemy za rok, zapłacimy o kilka, a może nawet kilkanaście procent mniej dziś, niż za rok. I w wielu przypadkach opłaca się te zakupy przenieść z przyszłości na teraz. Na przykład kupić żywność, opał, zapas paliwa do samochodu.

Wszystkie takie rzeczy zużywalne, które normalnie i tak byśmy kupili, tylko później, lepiej jest kupić teraz, niż za rok, kiedy te rzeczy podrożeją o 7%, 15% albo 50% (bo przecież nie wiadomo o ile). Ale wydanie 100 zł dziś, wartych 107 zł za rok, jest lepsze niż odłożenie tych 100 zł na konto bankowe, gdzie będziemy mieli z tych 100 zł, powiedzmy 101, minus podatek Belki: 100 zł 81 gr.

Ale to ma sens tylko i wyłącznie, jeżeli na pewno te rzeczy zużyjemy. Paliwo jest dosyć dobrym przykładem, bo paliwo do samochodu zużyjemy. Niekoniecznie to się będzie opłacać, jeśli najpierw będziemy musieli kupić 10 kanistrów 20 l dajmy na to.

Jeśli chodzi o żywność, to kluczowe, żebyśmy zjedli ją, zanim upłynie termin jej przydatności i żebyśmy kupowali rzeczy, które na pewno zjemy w przyszłości. Oczywiście uważam, że każdy powinien mieć zapas produktów, które wytrzymają dłużej, niż np. rok w szafce w kuchni i dlatego sprzedaję racje żywnościowe, dlatego sprzedaję żywność liofilizowaną w puszkach, ale to nie jest optymalne akurat pod tym kątem. Pod tym kątem kupuj to, co jadasz: makaron, kaszę, cukier.

4. Zrezygnuj z zakupów, jeśli masz kredyt na głowie

Z drugiej strony, i to będzie czwarty punkt, jeśli masz kredyty, to nie jest dobry moment na robienie tego typu zapasów, niestety.

Lepiej jest dziś nie wydać tych 100 zł, które za rok mogą mieć wartość 107%, ale jeśli mamy kredyt, to za rok te 100 zł będzie warte 107 plus marża, czyli np. 110. To lepiej jest te 100 zł odłożyć i być w stanie spłacić nimi kredyt niż wydać na coś, co oczywiście zużyjemy. Pamiętajcie o tym, że nadrzędna jest ta poduszka finansowa. Ta poduszka finansowa, która pozwoli Wam spłacić w razie czego jak największą część kredytu.

Ryżem i makaronem nie spłacicie kredytu, ani też nie zapłacicie dentyście, a pieniędzmi jak najbardziej.

5. Inwestuj, by obniżyć koszty

Po piąte: teraz jest najlepszy moment na wszelkie inwestycje, mające służyć obniżeniu kosztów, czyli np. docieplenie domu, wymiana kotła na nowocześniejszy, taki, który spala mniej paliwa, wytwarzając tą samą ilość ciepła, montaż instalacji gazowej w samochodzie. Albo wręcz wymiana samochodu na nowocześniejszy, który spala mniej paliwa albo na mniejszy. Na instalacje fotowoltaiczne na dachu, to jest też dobry moment ze względu na to, że się przepisy mają pozmieniać, czy już się pozmieniały.

To znaczy lepszy był wczoraj, ale lepszego niż dziś prędko nie będzie. 😉

W każdym razie: wszelkie inwestycje, które obniżą Wam koszty w przyszłości, dobrze jest robić teraz. Ale znów zastrzeżenie poprzedniego punktu: nie na kredyt. Jeśli możemy coś kupić na raty 0%, to w porządku, ale jeśli musimy wziąć kredyt, żeby kiedyś tam w przyszłości mieć jakieś oszczędności, to nie, no to wtedy nie, tak to nie.

Także to dotyczy inwestowania w zdrowie. Ja zainwestowałem w aparat ortodontyczny, żeby nie wydać większych kwot pieniędzy za 10-20 lat na sztuczne zęby jak zjem te, które miałem krzywe. To też jest inwestycja, która zmniejsza moje koszty w przyszłości.

6. Inwestuj, by zwiększać dochody

Szósta rzecz: to jest również dobry moment na wszelkiego rodzaju inwestycje, które mają zwiększyć nasze dochody w przyszłości, w szczególności chodzi tutaj o inwestowanie w samego siebie, o poprawę naszej wartości na rynku pracy.

Chodzi o jakieś kursy na wózki widłowe, kursy programowania, jakieś dodatkowe szkolenia językowe, certyfikaty, sraty, tego typu rzeczy. Coś, co pozwoli Wam dostać podwyżkę albo coś, co ułatwi Wam znalezienie pracy w przyszłości. Lepiej zapłacić jest za to teraz, póki to jest jeszcze względnie tanie niż kiedyś, gdy to będzie już droższe, a na domiar złego my stracimy pracę i będziemy musieli to na gwałt szybko zrobić. Lepiej jest to zrobić teraz, kiedy jest jeszcze nie tak źle.

Ta inflacja nie jest aż tak duża, żebyśmy musieli z banknotami paczką jeździć, żeby kupić chleb, nieprawdaż? Jeszcze nie jesteśmy na tym etapie i raczej nie będziemy, ale wielu z nas może stracić pracę przez tę inflację, więc dobrze jest się już na ten scenariusz zabezpieczyć, inwestując w siebie, w bliskich.

Cztery ostatnie punkty dotyczą ochrony naszych pieniędzy przed inflacją, tych, które już odłożyliśmy do tej poduszki, którą odłożyliśmy, odkładamy, jeśli sprzedamy nasz niepotrzebny samochód i będziemy mieli jakieś pieniądze, to zależy nam na tym, żeby te pieniądze trzymać jako poduszkę w sposób zabezpieczenia przed inflacją.

7. Rozważ agresywniejsze inwestowanie środków

Czyli po siódme: rozważcie jakieś bardziej ryzykowne, ale potencjalnie bardziej dochodowe sposoby inwestowania pieniędzy, niż tylko trzymanie ich na koncie w banku albo, co gorsza, pod poduszką w domu.

Chodzi mi tutaj o fundusze inwestycyjne, o akcje na giełdzie. Jeśli chodzi o obligacje, to nie mam za bardzo do nich zaufania. Najważniejsze jest, żeby dbać o dywersyfikację, ponieważ będzie większe ryzyko, że podmioty gospodarcze będą upadać. To będzie dotyczyć również dużych firm, ale nawet jeśli duże firmy, których akcje kupicie, nie będą upadać, być może będą upadać ich kontrahenci, być może z różnych względów ich sytuacja gospodarcza się pogorszy i spadnie kurs tych akcji.

Inflacja może powodować większe ryzyko, większe fluktuacje na rynku akcji, dlatego kluczowa jest tutaj dywersyfikacja. Nie trzymamy wszystkich jajek w jednym koszyku. Nie inwestujemy wszystkich pieniędzy w jedną spółkę. Najlepiej w ogóle byłoby nie inwestować wszystkich pieniędzy wyłącznie na polskiej giełdzie, tylko również na giełdach zagranicznych.

8. Trzymaj nie tylko polskie złote, lecz także inne waluty

Punkt ósmy: trzymajcie również obce waluty, zwłaszcza wtedy, jeśli macie kredyt denominowany w obcej walucie i musicie co miesiąc wpłacić x franków szwajcarskich do banku, tak? Czy x euro.

Obce waluty kupimy dziś, do banku wpłacimy je za jakiś czas, gdy będą warte więcej, więc trzeba trzymać je dziś. Poza tym też zawsze można część tych walut sprzedać, wymieniając z powrotem na złotówki, ale na wtedy większą ilość tych złotówek.

I tu też kluczowa jest dywersyfikacja. Nie wyłącznie jedna waluta, tylko najlepiej co najmniej dwie albo trzy.

9. Metale szlachetne

Punkt dziewiąty: to złoto i srebro, może platyna, generalnie metale szlachetne, które mówi się o nich, że zawsze były pieniądzem i zawsze pieniądzem będą. Niby tak, ale nie do końca, nie zawsze będzie się dało nimi zapłacić bez straty dużej części wartości tych kruszców, dlatego absolutnie nie powinniście kupować wyłącznie tych kruszców. Jakieś tam ilości złota i srebra uważam, że powinniście mieć i w te walory można inwestować na wiele sposobów.

To, co ja zawsze polecałem, to są zakupy w zaprzyjaźnionym z nami sklepie, w którym dostaniecie przesyłkę gratis jak wpiszecie nasz kod rabatowy „SURVIVAL”. Czy to będą złote monety, czy sztabki, czy biżuteria, to jest kwestia wtórna. Najlepiej, żeby było tego wszystkiego po trochu. Nagraliśmy z Przemkiem Słomskim, z właścicielem tego sklepu, który Wam polecam, bardzo fajny materiał na temat inwestowania w złoto i srebro, do obejrzenia którego gorąco zachęcam!

Osobną kwestią, którą troszkę poruszyliśmy w filmie z Przemkiem, ale myślę, że trochę za mało, jest inwestowanie w złoto wirtualne, papierowe. Można to robić na szereg różnych sposobów, można to robić przez aplikację Revolut, co nie do końca znaczy, że my kupujemy jakiekolwiek złoto. Mamy jedynie coś, co odzwierciedla cenę złota, ale jest to też dość drogie (patrząc pod kątem kosztów transakcyjnych).

Możemy kupować, możemy kupować złoto pod postacią certyfikatów notowanych na warszawskiej giełdzie, certyfikaty emitowane przez Raiffeisen i to polega na tym, że ktoś codziennie rano siada do komputera i wystawia oferty sprzedaży tych certyfikatów i oferty zakupu tych certyfikatów.

W chwili nagrywania materiału sprawdziłem, że 1 uncja złota kosztowała 7049 zł, zaś certyfikat RCGLDAOPEN kosztował 700 zł (to znaczy to był jego ostatni kurs). Marża, czyli różnica między wystawianymi tam ofertami zakupu i odsprzedaży wynosi około 1% (jak się kupuje złoto i srebro, kupuje złoto i srebro w Revolucie, to się płaci mniej więcej 3% prowizji). Więc jest różnica.

I to oczywiście nie jest optymalne, bo to zakłada, że ten ktoś w tym Raiffeisenie siądzie do tego komputera i wyśle te oferty, może się okazać, że tego akurat nie zrobi, będzie jakiś problem techniczny, a Ty będziesz akurat w tym momencie potrzebował pieniędzy, ale czy łatwiej Ci będzie pójść do lombardu sprzedać złoto? No nie mam przekonania. Pod pewnymi względami łatwiej, ale niekoniecznie lepiej i taniej, więc znów i tutaj taka dywersyfikacja: trochę złota fizycznego, trochę srebra fizycznego, trochę tych certyfikatów, myślę, że to jest najlepsze podejście.

10. Cyfrowy pieniądz, kryptowaluty

I wreszcie ostatni, dziesiąty punkt, który będzie na pewno bardzo kontrowersyjny. Mianowicie kryptowaluty. Najbardziej kontrowersyjny z tego względu, że są dwie głośne grupy: entuzjaści kryptowalut (którzy uważają, że nie powinno się w ogóle kupować niczego innego, tylko Bitcoin pod korek albo tam jakieś inne Dogecoiny, Ethereum i inne tego typu rzeczy) oraz ludzie, którzy kompletnie tych kryptowalut nie rozumieją i uważają, że się w nie powinno w nie inwestować ani złotówki.

Ja nie należę do żadnej z tych grup. Uważam, że jakąś część pieniędzy można trzymać w formie kryptowalut. Zaznaczam: można. To nie jest moje zalecenie. Uważam, że warto jest mieć część pieniędzy w kryptowalutach, ponieważ w kryptowalutach jest do pewnego stopnia przyszłość. Ona jest trochę niepewna i najbezpieczniej byłoby założyć, inwestując w te kryptowaluty, że stracicie wszystkie te swoje pieniądze i pakować tam tylko taką ilość pieniędzy, na których straty możecie sobie pozwolić bez ryzyka, że będzie głodować albo że Was żona z domu wyrzuci, nie?

Kryptowaluty nie są stabilne. Trudno jest przewidywać jak te kryptowaluty będą się zachowywać w przyszłości, ale fakt, że wygląda na to, że one będą włączane przez ten tradycyjny sektor bankowy, każe mnie osobiście przypuszczać, że to jest dobry kierunek inwestycyjny.

I można kryptowaluty kupować przez Revoluta, co znów nie jest optymalne, ale jest wygodne pod wieloma względami albo można kupować na różnych giełdach. Ja na przykład od lat osobiście korzystam z giełdy Bitbay [link afiliacyjny, otrzymam niewielką prowizję, jeśli założysz konto po kliknięciu w ten link]. Tam dokonywałem wszystkich moich transakcji z kryptowalutami na rynku, pomijając aplikację Revolut.

Podsumowanie i wnioski

Docelowo powinniście korzystać z tych wszystkich 10 metod, szukać jak największych oszczędności, starać się ciąć koszty, starać się inwestować w to, co Wam poprawi jakość życia, obniży koszty albo zwiększy dochody w przyszłości, spłacać albo być gotowym do nadpłaty tego kredytu i uważać, trzymać tę naszą poduszkę finansową w różnych miejscach, w różny sposób zainwestowaną, żeby chronić ją przed inflacją.

To jest najlepsze, co mogę Wam zasugerować.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

2 komentarze

  1. kkk pisze:

    Trzeci i czwarty punkt: 100 zł które będzie warte 107 zł za rok? 🙂 Chyba chciałeś napisać że to co kosztuje teraz 100 zł może w przyszłym kosztować 107, czyli raczej obecne 107 zł będzie warte 100 zł za rok a nie na odwrót 😉

    Przy okazji, jak już zajrzałem na stronę i piszę komentarz – widziałem jakiś czas temu na YouTube filmik z wiatrówkami. A miałeś może do czynienia z czymś powyżej 17J, co trzeba zarejestrować? Mało na ten temat materiałów w internecie. A może to być ciekawa alternatywa dla broni palnej, jak ktoś nie chce lub nie może przejść ścieżki z pozwoleniem. Zastanawiam się np. jakie to głośne jest. Minusem jest cena, można za to mieć przyzwoity AR15

    • Krzysztof Lis pisze:

      Chodziło mi o to, że jeśli inflacja wynosi 7% i kupisz dziś coś za 100, to ten produkt będzie kosztować nominalnie 107 zł za rok o tej porze, ale wartość produktu będzie taka sama.

      A co do wiatrówek ponadlimitowych — nie ma prawie żadnych zalet, by je kupować, bo:
      * tak samo musisz mieć badania lekarskie i psychologiczne oraz niekaralność, jak do pozwolenia na broń,
      * strzelać możesz z nich wyłącznie na strzelnicach,
      * są drogie, a za różnicę w cenie zrobisz pozwolenie i kupisz sejf.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner