Zapasy ryżu w butelkach PET

Doskonałym sposobem na utylizację pustych butelek PET jest użycie ich do zgromadzenia zapasu wody. Są przecież lekkie, pojemne, dość małe (co daje możliwość upchnięcia ich w różnych dziwnych miejscach), no i przede wszystkim są przystosowane do kontaktu z żywnością.

Ale można też je użyć do przechowywania zapasu żywności właśnie. Zamiast trzymać ryż, cukier czy mąkę w papierowych torbach, można je wsypać właśnie do butelek PET. To zapewni im większą odporność na czynniki środowiskowe, które mogłyby przyczynić się do ich popsucia się.

Osobiście w tym celu wykorzystuję dwulitrowe butelki po napojach gazowanych, półtoralitrowe po wodzie mineralnej, oraz litrowe po mleku. Nie miałem okazji korzystać z pięciolitrowych baniaków do wody do przechowywania żywności.

ryz-butelka-2

W dwulitrowej butelce mieści się ok. 1 820 g ryżu (masa butelki ze zdjęcia to 46 g).

ryz-butelka

W butelce litrowej udało mi się zmieścić ok. 900 g ryżu (masa butelki — 26 g).

Warto pamiętać o:

  • umyciu butelki, aby nie było w niej niczego, co mogłoby się popsuć,
  • dokładnym jej wysuszeniu — ja zawsze myję butelki dzień wcześniej przed planowanym ich pakowaniem — aby wewnątrz było tak mało wilgoci jak to tylko możliwe,
  • wstrząsaniu co 1/4-1/3 butelki, aby zawartość butelki miała możliwość się ułożyć, co pozwoli zwiększyć pojemność butelki, wyrażoną w gramach,
  • szczelnym zamknięciu,
  • oznaczeniu butelki datą przydatności do spożycia produktu, który tam umieściliśmy.

Ta data to, rzecz jasna, raczej sugestia. Bo w takich warunkach ryż czy kasza powinny przetrwać dłużej, niż w papierowej torbie.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

32 komentarze

  1. Kahzad pisze:

    W papierowej torbie panują warunki tlenowe, w PET beztlenowe. Przy ewentualnym (z czasem wręcz pewnym) rozwojem bakterii w warunkach beztlenowych mnożą się niebezpieczniejsze szczepy.
    Osobiście ŻADNEJ żywności nie trzymałbym w tzw. plastiku, tym bardziej nieprzetworzonej termicznie.
    Tylko szkło (najlepsze), papier oraz metal (stalowa puszka pokryta od wewnątrz cienką warstwą miedzi lub srebra – łatwe i tanie do samodzielnego wykonania).

    • Survivalista (admin) pisze:

      Bakterie do życia potrzebują czegoś więcej, niż tylko ryżu czy kaszy. Nawet beztlenowe.

      • Kahzad pisze:

        Bakteria ma pożywkę i wodę (kondensacja) oraz brak (lub niewiele) tlenu.
        Potrzeba czegoś więcej?

        • Survivalista (admin) pisze:

          Te same warunki bakterie mają w torebce ryżu. Czemu tam nie ma grzyba i bakterii?

          • BtS pisze:

            Sie nie wymądrzaj tylko posłuchaj mądrzejszych od siebie – potrzymaj kiełbasę w papierowej torebce w miejscu odpowiednim do przechowywania ryżu w torebkach papierowych – suche, niewielkie zmiany temperatur, ciemno i w tych samych warunkach potrzymaj kiełbasę zamknietą w butelce PET (tudzież szczelnym worku).

            Proszę o opisanie zachowania się tej żywności po tygodniu, dwóch, miesiącu, pół roku..

            PS. Kiełbaski z folii (butelki) raczej nie radze jeść – nadawać się będzie co najwyżej na produkcję botoxu..

          • Survivalista (admin) pisze:

            Się nie rzucaj, tylko przeczytaj raz jeszcze cały wpis i dyskusję o tym.

            A potem proszę o wskazanie miejsca, w którym pisałem o trzymaniu w butelce kiełbasy.

            Jeśli nie widzisz różnicy między ryżem i kiełbasą, to może skup się na tych swoich ogrodzeniach.

          • Kahzad pisze:

            Każda żywność zawiera wodę, nawet ryż. Chyba, że ją zliofilizujesz.
            W każdym innym wypadu wewnątrz szczelnego pojemnika będzie Ci się kondensowała wilgoć.

          • Survivalista (admin) pisze:

            Tylko, że tej wody w tym ryżu jest za mało, żeby coś miało się w niej rozwinąć. A w szczelnie zamkniętej butelce masz tylko tę wilgoć z ryżu i tę z powietrza, nic więcej. Kondensacji żadnej nie będzie, jeśli nie planujesz wystawiać butelki z ryżem na działanie niskich temperatur.

            Jeśli jednak wolisz trzymać ryż w papierowych czy płóciennych woreczkach, czemu nie. Ja wolę butelki PET, bo przynajmniej mi ich zawartość nie zamoknie w przypadku zalania piwnicy, ani nie zostanie zjedzona przez owady.

          • Kahzad pisze:

            Aby nie doszło do kondensacji musiałbyś wysuszyć ryż w temperaturze, w której zamierzasz go trzymać (temperatura piwnicy), a także pakować go szczelnie w danej temperaturze.

            Zawartość wilgoci w ryżu bez problemu dochodzi do 15%. W kilogramie ryżu masz więc bez problemu co najmniej 100 gram wody.
            (wilgotność ryżu w UE reguluje Rozporządzenie Komisji (WE) nr 489/2005
            z dnia 29 marca 2005 r.)

          • Survivalista (admin) pisze:

            Woda nie ma zdolności do przenikania przez butelki PET. W butelce będzie tyle wilgoci, ile tam zamkniesz, w ryżu i powietrzu. Jeśli nawet wykroplisz z tego powietrza całą wilgoć, to będzie to najwyżej kilka dodatkowych gram wilgoci. Nie zmieni to w żaden znaczący sposób warunków przechowywania tego ryżu.

            Jeśli jednak naprawdę obawiasz się tej wilgoci, zawsze możesz pakować ryż do butelek w zimie, kiedy wilgotność w domach spada do bardzo niskich poziomów.

          • panika2008 pisze:

            Silikażel i po sprawie.

  2. Anno pisze:

    4 rok trzymam make, kasze,ryz ,fasole ,groch i inne sypkie rzeczy w butelkach jak na razie nic sie nie stalo.

  3. Johnny pisze:

    Zawsze jakaś wilgoć pozostanie, choćby z powietrza i może zepsuć nasz ryż. Rozwiązaniem byłoby wsypanie do butelki trochę soli, która jest higroskopijna (pochłania wilgoć). Gotując ryż i tak solimy wodę więc w niczym to nie przeszkodzi.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Wilgoć z powietrza trafia też do środka papierowych torebek z ryżem.

      A soli do ryżu dodawać nie ma sensu, bo ryż jest bardziej higroskopijny, niż sól. To przecież właśnie ryż dodaje się do solniczek narażonych na wpływ wilgoci (np. na działce), żeby sól nie mokła.

  4. Pozyskiwacz pisze:

    Najkorzystniej objętościowo wychodzi przechowywanie produktów sypkich w 5 litrowych butlach PET. Sam trzymam tak sól, cukier, ryż, kasze i makarony.
    Butelki bezwzglednie suche, wsypywany produkt też wysuszony. Ja staram się żeby był trochę cieplejszy niż otoczenie-przed zapakowaniem wystawiam na słońce, lub stawiam na godzinę , dwie przy grzejniku. Na spód butelki 1-1,5 cm soli, jako pochłaniacza wilgoci. Zastanawiam sie czy nie oddzielić jakoś tej soli, bo potem przy wysypywaniu trzeba ja przesiewać, albo potrawa wychodzi niemiłosiernie słona :-). Jakąś membrane z bibułki by zastosować, albo coś takiego.
    Produkty wsypuje sie najlepiej przez lejek (w przypadku PET-ów z większym wlewem – 5 litrowych, albo 1 litrowych po mleku, można wykorzystać obciętą szyjkę standardowej butelki). Ważne żeby dokładnie ubić zawartość. Można przez potrząsanie i opukiwanie, ale najlepsze efekty daje ubijanie jakimś drewnianym patykiem- trzonkiem łyżki drewnianej, albo trzoniekm tłuczka do mięsa. Po ubiciu do 5 litrowej butelki wchodza np. dwa kilogramowe opakowania makaronu świderki z „Biedronki”.
    Zastanawiałem sie czy nie lepiej przechowywać takich produktów, tradycyjnie- tzn. w przewiewnych np. płóciennych woreczkach gdzieś w suchym , zacienionym miejscu. Ale trzeba takie miejsce mieć. Myślę że jak zawartość PET-ów będzie sucha i będzie tam mało tlenu (najlepiej było by go całkowicie usunąć, tylko jak ?) to nie będzie warunków do rozwoju żadnych bakterii, nawet beztlenowych.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Możesz pakować sól w koperty z bibuły i dopiero te koperty wrzucać na dno zbiornika.

      Jaki rodzaj makaronu tak przechowujesz? Osobiście wolę makaron trzymać w oryginalnym opakowaniu, bo zajmuje mniej miejsca — idealne pod względem małego zapotrzebowania na przestrzeń na półce jest chyba spaghetti i makaron do lasagne.

      A tlen usunąć można w banalny sposób, wkładając po napełnieniu baniaka ryżem kawałek suchego lodu, odpowiednio duży, by CO2 po sublimacji wypełnił cały baniak.

      • Pozyskiwacz pisze:

        Makaron , to głównie świderki z „Biedronki”. Pakowane w foliowe torebki po 1 kg. Przekładam do PET-ów, bo te fabryczna opakowania są bardzo słabe i często sie rozrywają. Również makaron domowej roboty tak trzymam, po dokładnym wysuszeniu. Ale to dopiero kilka miesiecy, więc nie wiem, jak z trwałością. Może być mniejsza , bo w domowym są jajka, a w tym z „Biedronki” nie.
        Muszę faktycznie pomysleć nad jakimiś kopertami z bibułki.
        Z suchym lodem to może być dobry pomysł, tylko gdzie go dostać?

        Dodatkowo, miejsce do przechowywania zapasów powinno być zacienione, suche i w miarę możliwości o stałej i niskiej temp. Stałej dlatego żeby uniknąć kondensacji pary wodnej.

  5. Siergiej pisze:

    Prawdę mówiąc ja miał bym wątpliwości jakbym miał otwierać szczelne oryginalne opakowanie żeby przesypywać zawartość do PET. Bo jak opakowanie jest szczelne to często można bardziej popsuć niż ulepszyć. Często zdarza się że produkty żeby przedłużyć ich życie pakuje się w atmosferze ochronnej gazu obojętnego np. Azot. A po otwarciu to już tak fajnie się tego nie zrobi jak w fabryce.

    A czy ktoś próbował pakowania próżniowego?

    Jeśli mogę to polecam
    Long Term food storage results – http://www.youtube.com/watch?v=BBoKCSFA1lQ
    Czyli wyniki przechowywania materiałów żywieniowych pierwszej potrzeby przez ok 15 lat.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Który z produktów przeze mnie wymienionych ma szczelne opakowanie? Ryż, cukier, czy mąka? 😉

      Co innego makaron, ale i tak nie każdy makaron jest w szczelnej torebce.

      A ja wolę mieć szczelną butelkę z ryżem, niż fabrycznie zapakowaną papierową torebkę. Choćby dlatego, że nie zeżrą mi tego robale, ani nie zaleje mi tego sąsiad.

      • Siergiej pisze:

        Hej

        Dobra sprawdziłem nawet moje zapasy i żaden z tych produktów niema szczelnego opakowania, mino ze wygląda na szczelnie zapakowane (ryż brązowy z Tesco 500g w foliowym opakowaniu) to jednak ma dziurki żeby się w transporcie nie porozrywał :(. Także rzeczywiście coś trzeba z tym zrobić.

  6. Marek W. pisze:

    Drogi Adminie,

    Pisz proszę o Survivalu, ale BŁAGAM, z głową, nie kopiując bezmyślnie pomysłów zza wielkiej wody.

    Kiedyś już pisałem, że przechowywanie żywności w szczelnych opakowaniach zawierających wilgoć jest fatalnym pomysłem. Pogadaj proszę z dowolnym technologiem żywności, czy panią z Sanepidu a będziesz wiedział dlaczego.

    Już późno i nie chce mi się rozpisywać, więc dla bardziej leniwych czytelników w punktach:

    1. Wszystkie surowce roślinne w tym i ryż oddychają (na poziomie komórkowym). Pewnie trafią się w Twoim ryżu również jakieś mikre organizmy – one też oddychają. W szkole uczyli, że podczas oddychania ulegają utlenianiu węglowodany, czemu towarzyszy wydzielanie CO2, H2O i energii cieplnej.

    2. Z ciepełkiem nie ma u Ciebie problemu – niewielkie ilości produktów, więc ten 1-2 st. C można pominąć.

    3. CO2 – w zasadzie pomaga bo zmniejszamy ilość tlenu odpowiedzialnego za jełczenie tłuszczów, a i coraz mniej tlenu zostaje dla mikrych organizmów. (ALE o ile znajdzie się trochę światła to CO2 + H2O = fotosynteza => tlen i nowe Mikre organizmy. ;))

    4. H2O – i tu zaczynają się schody. W szkole uczyli, ze życie powstało w wodzie, i tu będzie miało świetne warunki do rozwoju. Rozwija się mikroflora, wzrasta aktywność enzymów, które powodują rozkład skrobi, białek, węglowodanów. Robi się nam ryżyk zatęchły i niezdatny do jedzenia. (to znaczy zjeść niby można, ale ja bym swoim dzieciom nie podał 😉

    Największym problemem przy przechowywaniu maki, ziaren czy ryżu jest jego stałe wietrzenie i suszenie. Nie przypadkiem sprzedawany jest w papierowych workach -> umożliwia to dążenie wilgotności ryżu do zbliżonej do otoczenia (na worku piszą zawsze „przechowywać w suchym miejscu”).

    • Survivalista (admin) pisze:

      No cóż, w dużym skrócie powiem tak.

      Za większe uważam ryzyko, że ryż w papierowym worku zamoknie/zostanie zjedzony przez owady, niż że zepsuje się w szczelnie zamkniętej butelce.

      Ale żeby było jasne — nie mam 100% moich zapasów ryżu i innych tego typu produktów w butelkach, bo sporą część mam w oryginalnych opakowaniach. Właśnie po to, by minimalizować ryzyko wystąpienia różnych sytuacji. No i przede wszystkim — regularnie wymieniam zapasy żywności.

      • gość pisze:

        Mam pewne obawy co do twojej metody. Może regularna wymiana zapasów sprawia, że jedzenie nigdy nie popsuło się tak bardzo abyś to poczuł w smaku czy zapachu, jednak niewątpliwie jakieś zmiany w nim zachodzą. Długotrwałe jedzenie produktów drugiej świeżości może skutkować problemami zdrowotnymi. Przemyśl dobrze temat, bo zdrowie masz tylko jedno.
        W Polsce nie widziałem ale na zachodzie często można spotkać ryż w folii pakowany próżniowo. Idealne rozwiązanie – nie zamoknie, łatwo przechowywać – paczka wyglądem i twardością przypomina cegłę, opakowanie jest wytrzymałe i od razu widać jak się rozszczelni, bo paczka flaczeje.

  7. panfotelik pisze:

    Mam pytanie konkretne – w zwiazku z niewlasciwym przechowywaniem zapasow (chyba sie znacznie spaskudzily) – jak bardzo trujace sa produkty zbozowe przechowywane w zbyt wysokiej temperaturze? Po kilku latach postanowilem troche powymieniac i niestety kleska – czesc zapasow jest NIEJADALNA!!! Makarony zmienily smak (da sie zjesc ale nawet po dluzszym gotowaniu nie da sie pozbyc dziwnego posmaku i troche jakby glowa boli)… ryz troche lepiej i z intensywniejsza przyprawa jest do przelkniecia. Koszmar wymiotny to ciastka/herbatniki/batony prawie wszystko do kosza – nie da sie w paszczy utrzymac!!! I ciekawostka – konserwy miesne – czesc sie rozszczelnila (przerdzewiala blacha na zawinieciu i wycieklo), czesc „zbombazowala” a czesc tylko zmienila stan skupienia galaretki. Wysokoslodzone mleko w puszcze bez zmian. Miod „wykipial” – plastikowe zakretki (mimo zaklejenia tasma) nie trzymaja zawartosci (wszystko oblepione miodem… daje sie wylizac – smak bez zmian).

    Wyznaje zasade „lepiej zjesc i zwymiotowac nizby mialo sie zmarnowac” ale niestety nie wszystko fajne po jakims czasie jest jadalne…

    Zastanawiam sie czy w razie przypadkowego przegrzania zapasow opakowanie typu butelka PET albo torba foliowa nie zrobia nam wiekszej krzywdy niz papierowa torebka czy pudelko?

  8. Kutanoid pisze:

    Plastikowe butelki i opakowania na pewno nie szkodzą po podgrzaniu np. na słońcu. Jeżeli w zbożu rozwinęła się pleśń (nie musi być widoczna) to jest bardzo trujące.

  9. Siergiej pisze:

    Hej
    Tak przy okazji na temat samego PET (http://www.babygreenthumb.com/p-122-safe-plastic-numbers-guide.aspx)
    Ponoć nie jest taki fajny za jakiego go ludzie mają. Widziałem w wielu artykułach że „nie zaleca” się wykorzystywania powtórnie PET-ów.

    Ale to wszystko marketing i wielkie pieniądze także my szare ludki nigdy prawdy nie poznamy.

    A prop miodu, to ze wykipiał. To naprawdę dziwne, to był tzw. miód z marketu czy prawdziwy miód z zaufanej pasieki?

    Pozdrawiam

  10. marcin pisze:

    Jest dobry, prosty sposób na trzymanie ryżu, mąki, kaszy itp całymi latami. Nazywa się słoik. Szklany. Słoik i nakrętkę trzeba wyparzyć i wysuszyć. Potem się zasypuje mąkę/ryż/kaszę/płatki owsiane do środka i ostukuje żeby się obiło. LEKKO dokręca się nakrętkę, potem wstawia do kąpieli wodnej która ma 70-80 stopni na pół godziny. Po wyciągnięciu z kąpieli, od razu trzeba mocno dokręcić nakrętkę i pozostawić do wystygnięcia . Metodę sprawdziłem, po pięciu latach nie ma żadnych zmian. A kilka słoików otworzę dopiero w przyszłym roku 😉

  11. Maciek pisze:

    PET może i jest szkodliwy ale jeżeli Was głód przyssie w razie W to taki ryż czy makaron zjecie razem z tą butelką.

  12. Ja pisze:

    Witam, ale czy ktoś w Was próbował zapakować np. zboże do metalowej puszki i zastosować pompę próżniową w celu usunięcia powietrza ?
    Jak myślicie czy można w ten sposób przechowywać zboże np. przez pół roku ?

  13. robert pisze:

    Nikt tu nie wspomniał o konserwacji żywności dwutlenkiem węgla lub ozonem, czy ktoś ma jakieś doświadczenia z tymi gazami?

    • Jaaqobs pisze:

      Ozon odradzam, zabija całe życie, ale usunie wszystkie zapachy i utleni wszystko co się da utlenić. Z tego co wiem to ozon jest stosowany tylko do konserwacji substancji nie organicznych. Dwutlenek węgla zabezpiecza przed tlenem, ale nie zabija biologii, czyli mogą się rozwinąć organizmy bez tlenowe lub glony. Dwutlenek trzeba połączyć z czymś innym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner