Zapasy tłuszczów

Jeśli przygotowując zapasy na gorsze czasy nastawiamy się wyłącznie na ich kaloryczność, naszym pierwszym wyborem powinny być wszelkiego rodzaju tłuszcze. Bo przecież w przeliczeniu na jednostkę masy czy objętości, ich wartość energetyczna jest znacznie większa niż mąki, ryżu, czy nawet cukru.

Problem jednak jest w tym, że zrobić zapas tłuszczu jest dość trudno. Bo tłuszcze mają tę przykrą wlaściwość, że się psują, jełczejąc. Ich przechowywanie przez dłuższy czas wymaga więc pewnego zachodu.

Oleje roślinne

Najprościej jest z pewnością zrobić duży zapas olejów roślinnych. Mają one mniej więcej roczny termin przydatności do spożycia, a w typowym polskim domu zużywa się ich dość sporo. Nie tylko do smażenia frytek we frytkownicy, ale przede wszystkim do smażenia.

Z powodzeniem można więc trzymać w zapasie np. 12 litrów oleju roślinnego, co samo w sobie stanowi niemal 100 000 kcal (patrząc na samą wartość energetyczną wystarczy to na 40 dni dla 1 osoby). 100 ml oleju roślinnego ma bowiem ok. 800 kcal, czyli cała litrowa butelka – aż 8 000 kcal.

Osobiście nie robiłbym zapasu oleju w większych butelkach (łatwo można w marketach kupić olej w 3-5 litrowych butlach), bo po otwarciu będą musiały stać w warunkach niechłodniczych dłużej. Z drugiej strony nie wiem, jaki ma wpływ otwarcie opakowania na psucie się oleju i być może trochę za bardzo przesadzam?

Po terminie przydatności do spożycia, można wykorzystać olej roślinny jako paliwo do lamp olejnych, albo wlać do baku samochodu, lub przerobić na biodiesel.

Tłuszcze zwierzęce

Tłuszcze pochodzenia zwierzęcego też mają mnóstwo kalorii, np. 100 g smalcu ma ok. 900 kcal. Problem polega na tym, że nie jest latwo go przechowywać.

Smalec można kupić w kostce, jak masło, co ogranicza jego przechowywanie do warunków chłodniczych – czyli lodówki albo zamrażarki. Ja w zamrażarce mam ze dwie kostki smalcu na gorsze czasy. Gdy padnie zasilanie, będę jednak musiał go dość szybko zjeść lub przetworzyć i zakonserwować w inny sposób.

Można też kupić smalec w innych opakowaniach, np. w słoiku lub puszce. Ten będzie miał odpowiednio dłuższy termin przechowywania, no i można go trzymać w zapasie na półce, zamiast w lodówce.

Można też smalec zrobić własnoręcznie. Wystarczy tylko kupić kawał tłustej słoniny (co bywa jednak ostatnio niełatwe), skroić ją w drobną kostkę i podgrzać na patelni, by tłuszcz się z niej wytopił. Całość wraz z ewentualnymi dodatkami (cebula, jabłko) pakujemy do słoików. Nie znam jednak okresu przydatności takiego smalcu, nie wiem więc, na ile skutecznie można go użyć do zrobienia zapasów.

Tłuszcze w innej formie

Oczywiście tłuszcze można też przechowywać w formie pierwotnej, np. pod postacią orzechów, które zawierają ich dość dużo. Można też trzymać zapas orzechów przetworzonych, np. masła orzechowego.

A jeśli zależy nam na dużym zapasie olejów roślinnych, kupując rybki w puszce (tuńczyka, makrelę, itd.), wybierajmy te w oleju, a nie w pomidorach czy sosie własnym. Różnicy to wielkiej może nie zrobi, ale jednak zawsze będziemy mieć troszkę więcej tego tłuszczu.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

12 komentarzy

  1. Krecik pisze:

    Za krótko, zdecydowanie…! Przydałoby się rozwinięcie tematu, o takie chociażby elementy jak np. olej kokosowy, klarowane masło (znane też jako ghee), żółtka jaj (też sproszkowane), orzechy o których napomnknąłeś ledwie.. albo też napisać post o sposobach przechowywania tłuszczy (to też bardzo szeroki temat, większość ludzi nie ma zielonego pojęcia jak je przechowywać by nie stracić składników odżywczych bądź zepsuć).

  2. Kahzad pisze:

    Jełczenie zachodzi wskutek ekspozycji tłuszczów na tlen i/lub wodę. Proces przyspiesza pod wpływem ciepła i światła słonecznego.
    Jełczenie może również być spowodowane przez bakterie.

    Aby uniknąć jełczenia tłuszczy (i tym samym wydłużyć okres ich przechowywania):
    – ciemno
    – chłodno
    – dodatek antyoksydantów: naturalnych – kwas cytrynowy, lub sztucznych (jeżeli ktoś na dostęp) – E319, E310 lub E324 (także pestycyd)

    Wytopiony tłuszcz ze słoniny zasolić, wlać do słoika, zasypać kwasem cytrynowym, zamknąć szczelnie, okleić ciemnym papierem i wstawić do piwnicy. Potem najlepiej sprawdzać co pewien czas testując najlepsze warunki i składniki.

  3. mst pisze:

    Ja mam krótką uwagę w temacie smalcu. Jeśli mamy ochotę przechowywać go dłużej niż kilkanaście dni w lodówce to absolutnie nie wolno dodawać żadnych dodatków w postaci cebuli i jabłek. Smalec z tego typu dodatkami psuje się o wiele szybciej od tego, który jest ich pozbawiony. Sekret dłuższego przechowywania to możliwie czysty tłuszcz doprawiony „suchymi” przyprawami (typu sól i pieprz, suszone zioła etc.). Jabłka i cebula, mimo, że poprawiają smak mają też tendencje do szybkiego psucia się.

  4. piotrek pisze:

    Odnośnie smalcu. Dziś w lidlu widziałem smalec w puszce (termin ważności 2016). Arpol oferuje też słoninę wojskową (nie znam daty ważności).
    Natomiast rzeczywisty termin przydatności może być długi: http://www.rmf24.pl/ciekawostki/news-zjadl-amerykanski-smalec-z-ii-wojny-swiatowej-i-nadal-zyje,nId,432574

  5. Aqua pisze:

    Orzech laskowy wyhodowany w naszym klimacie jest zdrowszy niż ten hodowany w klimacie śródziemnomorskim – co prawda plon mniejszy, ale liczy się jakość. W 100g orzecha laskowego jest jakieś 60g tłuszczu i prawie 700 kcal.

  6. darnok pisze:

    przechowywać smalec w postaci świnki 😉

  7. panika2008 pisze:

    Generalnie, jeśli chodzi o tłuszcze roślinne, im bardziej nienasycony, tym szybciej się utlenia i psuje. Tak więc lniany i słonecznikowy, po otwarciu, mają b. krótką przydatność do spożycia (i nie mówię tu o teorii, ale tym, co sam zaobserwowałem), już po miesiącu-dwóch widać i wyraźnie czuć zmiany. Sporo lepiej się przechowuje oliwa z oliwek czy rodzimy (b. zdrowy) olej rzepakowy. Po otwarciu, stojąc na półce zakręcony generalnie powinien być do spożycia spokojnie z rok (jak sądzę to jest jednak efekt dodawania do olejów „sklepowych” antyutleniaczy). Z tego samego powodu sądzę, że jeszcze bardziej trwałe są oleje/tłuszcze kokosowy i palmowy (dużo kw. nasyc.) – o ile dobrze oczyszczone, czytaj rafinowane, czytaj nie organiczne, bio etc – ale tutaj nie mam za dużo doświadczenia, to tylko teoria.

    Nie sądzę, aby kw. cytrynowy był skutecznym antyutleniaczem dla tłuszczy, jest bowiem w nich b. słabo rozpuszczalny. Co innego alkilochinony (np. wspomniany E319 – TBHQ), ale oczywiście to jest ciężka chemia i mimo że sam nie jestem na tym punkcie paranoikiem, to jednak stroniłbym od aż takiego napinania się na trwałość.

    Niestety chyba najlepszy sposób na trwałe przechowanie tłuszczów podał darnok…

  8. red pisze:

    Hmmm ze słoninki można zrobić sało w słoikach, zamarynowane w solance z przyprawami (weki) w piwnicy spokojnie ponad rok przeleży a na dobrą sprawę pełne walory smakowe osiąga dopiero po 6 miesiącach(moim zdaniem otwierać wcześniej niż 6 tyg, to grzech 🙂 )
    Pyszne, kaloryczne, idealne na śniadanie przed ciężkim dniem pracy/długą wędrówką itp. Można robić np co pół roku kilka słoików, a poprzednie zjadać i ma jeszcze jedną zaletę wbrew pozorom jest bardzo smaczne 🙂 i pomyślcie że kilogram sała to 8k kcal.

  9. Anno pisze:

    Kupilem z 2 lata temu dosc spora ilosc oleju. Obecnie trzymam go w ciemnym i chlodnym miejscu, przez cala zime jest w ujemnej temperaturze. Po otwarciu nie mozna stwierdzic ze jest on juz rok po terminie przydatnosci.

  10. ps pisze:

    A co zajmuje drugie miejsce pod względem kaloryczności na gram i dodatkowo się nie psuje?

    1 gram białka: 4 kCal
    1 gram węglowodanów: 4 kCal
    1 gram tłuszczu: 9 kCal
    1 gram alkoholu: 7 kCal

    %-)

    Może by tak zalać smalec wódką? 😉

  11. Ted pisze:

    Witam , ja kupuję raz w roku 12 kg smalcu w kostkach który przechowuję w chłodnej piwnicy w beczce polietylenowej . Termin przydatności sprawdzone 18 miesięcy . masło 7 miesięcy , oliwa 12 miesięcy , łój barani 24 miesiące. warunkiem jest by było chłodno , ciemno i sucho . Pozdrawiam praktyk.

  12. Honorata pisze:

    Według mnie to najlepszym rozwiązaniem byłoby masło klarowane (Ghee). 100% tłuszczu zwierzęcego, nie musi stać w lodówce ale też nie na słońcu. Smażenie, pieczenie, gotowanie a nawet kosmetyka. W Indiach używają Ghee od wieków i żyją.
    Drugi tłuszcz to myślę, że będzie czysty smalec, skwarki osobno, w słoikach (weki).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner