Zapasy warzyw

Idzie jesień, a wraz z nią obfitość tanich i łatwo dostępnych warzyw. Można dość niskim kosztem (głównie własnej pracy) zrobić zapasy warzyw. Na trudne czasy, ale też na zimę, bo wiadomo, że zapasy należy robić z tego, co się na co dzień jada.

Po to, by móc je później wymienić i zrobić nowe, znacząco obniżając ich koszt.

W dzisiejszym artykule skupimy się na tym, jak zrobić zapasy warzyw.

Samodzielne przetworzenie warzyw na później daje pewność posiadania przetworów o jakości wyższej od sklepowej. Bo tu można wybrać warzywa, które wizualnie wyglądają dobrze, nie są uszkodzone, porażone chorobami, itd.

Oczywiście optymalną jakość przetworów osiągnęlibyśmy dopiero wtedy, gdybyśmy sami uprawiali te warzywa. Wiadomo, że te z grządki w przydomowym ogródku, będą lepszej jakości — choćby dlatego, że można je uprawiać pod kątem smaku (czyli także minerałów i witamin), a nie pod kątem dużych plonów, które najłatwiej osiągnąć pompując warzywa wodą.

Kto nie wierzy, niech porówna smak pomidora ze sklepu do pomidora wyhodowanego przez pasjonata na własne potrzeby.

Mrożenie

Mrożenie warzyw wydaje mi się jednym z dwóch najlepszych sposobów na przechowywanie ich na później. W odpowiedniej zamrażarce, w odpowiednio niskiej temperaturze, można je przechowywać przez bardzo długi czas. Jednocześnie, warzywa mrożone nie tracą zbyt wiele smaku, choć oczywiście nie wszystkie warzywa i nie w każdej postaci się mrozi.

Trudno na przykład wyobrazić sobie mrożenie np. kapusty, by później przyrządzić z niej surówkę. Ale chyba wszystkie warzywa, które zjada się po ugotowaniu (m.in. marchewkę, bób, groszek, fasolę, szpinak, itd.), można mrozić.

Warzywa mrożone mają dość dużą objętość i trudno jest zrobić w domowych warunkach duży ich zapas. Potrzebna byłaby do tego naprawdę duża zamrażarka. Niestety, żeby zamrażarka mogła funkcjonować, potrzebne jest źródło prądu, a więc w razie kryzysowej sytuacji dalsze ich przechowywanie w ten sposób (z powodu braku energii elektrycznej) może nie być możliwe. Wtedy należałoby je szybko przetworzyć, albo zjeść.

Suszenie

Drugim z moich ulubionych sposobów przygotowania warzyw do długotrwałego przechowywania, jest suszenie. Warzywa suszone mogą być przechowywane bez warunków chłodniczych, a więc bez zużycia energii elektrycznej. I bez uzależnienia od dostaw tej energii.

Niestety, suszenie ma też i wady. Główną jest to, że warzywa odtworzone z suszonych mają nieco inny smak. Jest to też proces dość czaso-, praco- i energochłonny. Przykładowo, do mojej suszarki do warzyw wchodzi ok. 2 kg pomidorów (zależnie od tego, jak je pokroić), a suszenie ich trwa mniej więcej dobę. Samo przygotowanie (umycie i pokrojenie, bo skórki nie zdejmuję) nie jest bardzo kłopotliwe, ale rozpoczynanie tego procesu codziennie od nowa — już trochę tak. Bo przecież nie kupię sobie piętnastu suszarek, by móc za jednym zamachem wysuszyć 30 kg pomidorów…

Moim zdaniem suszenie to doskonały sposób na przechowanie warzyw, które będziemy zjadać po ugotowaniu, lub uduszeniu, albo używać jako składnik do potraw (choćby zup, ale też i wszystkich innych dań mięsnych i warzywnych). Doskonale suszy się marchew, pietruszka, pomidory. Także buraki nieźle znoszą suszenie. Można też suszyć i inne warzywa, ja np. przećwiczyłem już suszenie ziemniaków i cebuli.

Kiszenie i konserwowanie

Kiszone ogórki i kiszona kapusta były niegdyś bardzo cennym źródłem witamin i minerałów przez całą zimę. Cóż stoi na przeszkodzie, by były nim także i dziś?

Ogórki kiszone robi się banalnie, cała procedura sprowadza się w zasadzie do zalania ich w słoiku odpowiednią zalewą (wodą i solą). Z kiszoną kapustą jest trochę trudniej, bo jej się wodą nie zalewa, tylko układa warstwami, przesypując solą. Kisić można nie tylko ogórki i kapustę, ale także grzyby, jabłka, gruszki, śliwki, szczaw i buraki.

Do zrobienia ogórków konserwowych używa się zalewy z wody i octu. W podobny sposób można zachować na później dynię, ale też i inne warzywa.

Wekowanie

O tym nie będziemy zbyt dużo pisać, bo cały tekst na temat wekowania warzyw (wraz z dwoma konkretnymi przepisami) opublikowaliśmy już półtora roku temu.

Oczywiście przechowywać można też świeże warzywa, np. w ziemiance. Ale każda z opisanych tu metod pozwala przechować je przez okres dłuższy, niż rok. Trzymanie warzyw w ziemiance — niestety już nie.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

6 komentarzy

  1. Op44 pisze:

    Ja osobiście suszę na dachu (blacha). Dach mam duży od południa więc teoretycznie mógłbym ususzyć całą przyczepę warzyw. Temperatura na dachu w porywach 50-70. Najtrudniejsze w tym procederze to wstrzelić się w kilka słonecznych dni. Z tego też powodu np. marchewkę na suszenie wykopuję już w lipcu, sierpniu, a nie czekam do października.

    W przy okazji mógłbym prosić i jakiś sprawdzony przepis na kiszone jabłka? Pierwszy raz słyszę o czymś takim 🙂

    • Survivalista (admin) pisze:

      Przepis na kiszenie jabłek mam tylko niesprawdzony. Na zalewę: 10 litrów wody, 10 dag cukru, 12 dag soli, 12 dag mąki żytniej, 16 dag liści z czarnej porzeczki. Jabłka (najlepiej antonówka lub glogierówka) ułożyć do dużego słoja lub beczułki, przekładając dół i wierzch liśćmi czarnej porzeczki. Zalać, przycisnąć czymś, żeby nie wypływały na wierzch.

      Źródło: Kuchnia polska regionalna – Mazowsze, Kurpie, Podlasie. Łomża 1989.

  2. Najtajniejszy Wspolpracownik pisze:

    Wekowanie przetworów?

    • Najtajniejszy Wspolpracownik pisze:

      Aaa, spoko:-) Widzę, że najłatwiejszy, najsmaczniejszy i najbardziej bezpieczny sposób został kompletnie olany. Ale rozumiem – za mało szwarcenegerowy;)

      • Survivalista (admin) pisze:

        A gdzie tam olany. 🙂

        Przecież mamy na ten temat cały artykuł, podesłany półtora roku temu przez Czytelnika. Ale w sumie słuszna uwaga, trzeba uzupełnić tekst przynajmniej o odnośnik do tamtego materiału.

  3. hardkor pisze:

    Czołem miejskie partyzanty!

    Warto wspomnieć o destylacji :).
    Bo za jednym zasypem mogą powstać środki spożywcze, lekarstwo, paliwo czy waluta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner